Dodaj do ulubionych

Moja Bulimia

    • Gość: dooda1986 Re: Moja Bulimia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.04, 17:48
      ...ja zaczęłam jakośw czerwcu o Boshe to jużprawie pół roku...najpierw było raz
      na dwa tygodnie,poźniej raz na tydzień...dwa w tyg....3...codziennie...a teraz
      zdarza się że i 2-3 na dzień...dlatego staram się nie jeść...ale jak już się
      rzucę na to rzarcie to nie mogę przestać...nie śpię po nocy tylko buszuję w
      kuchni i w lodówce....naprawdę chciałabym z kimś pogadać...potrzebuję
      tego...nie chcę być gruba....i dodatkowo wszytskie problemy mnie
      przerastają....nie radzę sobię z życiem...pełnoletnośći perspektywa przyszłości
      w tym matury, a także chorobliwy lęk przed przytyciem...mój
      m@il:www.dorota_21@poczta.onet.pl
      • Gość: Emde Re: Moja Bulimia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.04, 20:02
        kurde, znam to forum od roku, wchodzilam na poczatku, zeby jakos pokonać moją
        bulimie, stwierdzilam po 4 miesiacach że gdy skonczę z nią, to i nie powinnam
        tu wchodzic, że muszę sie odizolować od tego, że to forum jest dla bulimiczek a
        ja jestem zdrowa ! ale tak nie było, łudzilam się że to sie skonczy, a mam
        dopiero 15 lat, rzadko co widzę tu osoby w moim wieku, w ogole, uważam sie za
        idiotke, jak ja moglam ? ale wiecie co ? była poprawa, całe 3 tyg nie
        zwymiotowalam nic, nie mialam jush takich napadow ... no może czasem, w
        niedziele, gdy na stole pojawialy się ciasta i slodycze, ale mnie to nie
        ruszalo, dalej trwalam w mojej wymaginowanej diecie, którą sama stworzylam, ma
        1100 kcal, i jest zdrowa. Bylo ok, do czasu. do dzisiaj, jest sobota, goscie
        sie zjechali, i bylo ciasto, spalaszylam 12 kawalkow, i cholera, po co ja to
        jadlam ? i nie moglam zwymiotowac, wyzygalam 2 kawalki i troche czekolady. Ale
        nic, pozniej probowalam jeszcze raz, i czuje sie grubo, czuje że jutro na wadze
        zobacze 5 kg wiecej ! :( może przesadzam ? ale kurde, tak mi dobrze szlo, od
        jutra nic nie jem, bede glodować, ! ja musze wazyc 50 kg !!!!!!!!!!!!!! i nic
        mnie przed tym nie powtrzyma !!! jestem chora, mialam dobrą diete, ale teraz,
        przez to ciasto, bede sie odchudzać, mam gdzies wszystko, ja chce być chuda !
        JESTEM IDIOTKĄ, sama jush niewiem co mowię :(((( tak jakbym miala dwie
        osobowosci, bulimiczki/anorektyczki i tej zdrowej - Marty. mam chlopaka, on o
        tym wie ale niewie że dziisaj znowu mi sie to zdarzylo, nie chce nikomu o tym
        mowic,ale chce byc chuda, tylko tydzien glodowki, eh, to ja ide,czesc ;( mój nr
        gg 3428071
    • Gość: Kika Re: Moja Bulimia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.04, 05:14
      Mam 38, droga Aguniu. Chyba tu jestem weteranem. 17 lat bulimii. Walka toczy
      sie kazdego dnia. Cudownym odpoczynkiem jest chwilowa zmiana srodowiska. Wtedy
      bulimia ustaje. Na chwile...Potem wszystko wraca. Juz nie umiem jesc. Raz
      dziennie i dietetycznie...baardzo dietetycznie. Wtedy, jesli do konca dnia
      wytrzymam jest cudowne uczucie szczescia. Wytrzymalam. Jest dzis 4,59 rano. Juz
      niedziela. Wlasnie ide spac. Po trzech "powtorkach" w lazience. Pękł mi ząb w
      glebi i ostrym kantem rani język. Boli...Ale nie wazne...Byle jeszcze kilogram
      w dol. Tak jak i cala nasza banda, jestem inteligentna, z wlasna firma.
      Wygladam bardzo mlodona bardzo zadbana. Zwiedzilam kawal swiata, mowie wieloma
      jezykami i mam powodzenie u facetow. Ale to wszystko na zewnatrz. Moja
      tajemniczosc, tak pociagajaca dla plci przeciwnej, to izolacja, bo wieczorem
      wole sto razy siedziec nad kopiastym talerzem jedzenia.
      Potem sie odezwe. Musze na chwile przysnac, bo padam...
      Kika
      • Gość: MarzenKa Re: Moja Bulimia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.04, 00:11
        Czesc dziewczyny!
        Nie bardzo wiem co napisac po przeczytaniu przeszlo 80 wypowiedzi...otoz moje
        klopoty z jedzeniem rozpoczely sie gdy bylam w 8 klasie podstawowki.Zaczelo sie
        od niegroznego odchudzania..no coz ..taka byla moda.Najlepsza byla ta,ktora
        zjadla najmniej.Gdy poszlam do liceum problem pozornie zniknal.Trafilam na
        fajne towarzystwo,mialam powodzenie u chlopakow,a kolezanki mnie
        podziwialy...czulam sie swietnie,az do czasu kiedy cos we mnie peklo i znowu
        zaczelam sie odchudzac...Wpadlam w anoreksje..ktora z czasem zamienila sie w
        bulimioreksje,a potem juz calkowicie w bulimie.W III klasie liceum wyladowalam
        w szpitalu na odziale gastroenterologiiz diagnoza zaburzen odzywianiai i
        pozostalam tam na ponad dwutygodniowej obserwacji.2 tygodnie pod ciagla
        kontrola lekarzy i pielegniarek ,ktore chodzily za mna nawet do kibla za kazdym
        razem,zeby sprawdzic czy nie wymiotuje..Ale ja nie wymiotowalam..bo i nie
        jadlam.Gdy w ciagu 10 dni schudlam w szpitalu 4,5 kg przestraszyli sie i mnie
        wypisali:) Juz nigdy wiecej tam nie trafilam i mam nadzieje nie trafie,chociaz
        jakby popatrzec na to z drugiej strony to calkiem dobra dieta.
        Teraz mam 20 lat i studiuje prawo.Jestem inteligentna,ladna,wysportowana
        dziewczyna...i z zewnatrz wszystko wyglada pieknie.
        Gdy sie na mnie patrzy..nikt nie przypuszcza nawet co przezywam co dnia...jakie
        problemy mnie drecza...i jak bardzo jestem nieszczesliwa.
        Dazenie do wyimaginowanego idealu pochlonelo mi juz kilka ladnych lat i wiem,ze
        jeszcze kilka pochlonie.Teraz zacznie sie kolejny rozdzial,gdyz od juta
        zaczynam sie odchudzac:/ Planuje zakonczyc diete wynikiem 48 kg(50 to
        maksimum).Termin do 25 pazdziernika(data moich 20 urodzin i mam wygladac
        zajebiscie).Pofolgowalam sobie ostatnio,gdyz stwierdzilam ze nie ma co sie caly
        czs stresowac swoim wygladem.To przeciez nie jest niby takie wazne.Przeciez mam
        bogate wnetrze itp....(bzdura)
        Zanim sie obejrzalam moje pozytywne mysle nie zaowocowalo 7 dodatkowymi
        kilogramami.Ale ich tez sie pozbede.To jest wlasnie istota tej choroby.Bledne
        kolo.Bo gdy jeden etap sie konczy..mozesz byc pewna,ze wkrotce zacznie sie
        kolejny.I ten schematbedzie sie ciagle powtarzal...
        • Gość: sloneczko Re: Moja Bulimia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.04, 22:37
          ...moja bulimia zaczęła się 6 lat temu. studiowałam ,mieszkałam w żeńskim
          akademiku..właśnie tam nauczyłam się wszystkiego..nawet nie wyobrażacie sobie
          ile dziewczyn wokól nas roziwązuje w TEN sposób swoje problemy...
          Ja odchudzałam sie od zawsze z miernym skutkiem. Moi rodzice mieli
          gospodarstwo, jadło się tam dużo, tłusto i smacznie, przy wspólnym
          stole...Wszyscy byli otyli. Zawsze mówiono mi, że to nasza cecha rodzinna :)
          i ja w to wierzyłam...
          Byłam tłusta i jadłam to co mamusia ugotowała, bo nic nie mogło sie zmarnować...
          Wtedy nie wymiotowałam, bałam się, nie potrafiłam...Byłam GRUBA. Pamietam jak
          kiedyś chłopak, który bardzo mi sie podobał powiedział o mnie: "kupa tłuszczu i
          nic więcej", a przeceż byłam mądra...
          wyjechałam na studia i było inaczej. JADŁAM TO CO CHCIAŁAM I ILE CHCIAŁAM.
          zauważyłam , że mozna to kontrolować...zaczęłam chodzić na siłownie,
          intensywnie ćwiczyć. Schudłam 18 kg...BYŁAM Z SIEBIE TAKA DUMNA I TAKA
          ŚLICZNA :)
          Skończył się rok akademicki wróciłam do domu...na wakacje. Wszyscy płakali, że
          zrobiłam z siebie szkaradę, że to wstyd tak wyglądać, bo to świadczy o
          niedostatku w domu.
          Próbowałam walczyć, trzymać dietę, ćwiczyć...niestety poddałam się.Przez 2
          miesiące odbiłam sobie wszystko z nawiązką," a niech mają". Znowu byłam mała
          rózową świnką...
          PO wakacjach byłam znowu wolna...Zamieszkałam z Anią, leciutką, cudownie
          dziewczęcą iskierką, którą wszyscy ubóstwiali...
          Nikt jednak nie wiedział, że ona ma TO COŚ...
          Miała To już od dawna..rodzice nawet wiedzieli, ale dali jej ciche
          przyzwolenie, " ma robić wszysko, żeby być śliczna dziwczynką, malutką ,
          drobniutką...".
          Zwierzałyśmy się sobie...Obiecała, że pomoże mi się uporać ze zbędnymi
          kilogramami i pomogła...
          Nasz pokój był naszym azylem, w którym oczyszczałyśmy się z całego "brudu
          świata". Jej mama była farmaceutką, więc miałyśmy dostęp do wszyskich środków,
          które mogły nam pomóc...Najwartościowsze były jednak wymioty...Do końca...do
          żólci...Nauczyłayśmy się je wywoływać za pomocą tłoczni brzusznej, żeby nie
          kaleczyć palkców..
          Było cudownie..Byłam taka czysta i coraz lżejsza..
          Anka zniknęła prawie wogóle, dla niej wymioty były już sposobem nie tylko na
          odchudzanie, ale i rozładowaniem wszyskich stresów tak jak seks..
          Pilnowałyśmy sie wzajemnie, żeby czasem którAś nie zasneła z czymś na żółądku,
          bo czasem uczyłyśmy się do późna i naszła nas ochota na małe co nie co...
          Kiedyś Ania przesadziła, w czasie wymiotów dostała krwotoku z nadżerki przełyku
          i wylądowała w szpitalu..Jej rodzice wpadli w panikę, wzieli ja do domu, poszła
          na odwyk...nie wiem co się z nia dzieje..
          Ja zostałam sama, ale złapałam już tego bakcyla na dobre...
          Wróciłam do domu..Wszyscy źli a ja szcześliwa, że mam pod ręką cała lodówkę
          doskonałego jedzenia, które moge później posłac w otchłan białej rury...
          Rodzina uwierzyła, że zmienił mi się metabolizm i mimo potężnych ilosci
          jedzenia jakie pochłaniałam byłam nadal szczupła...A ja wymiotowałam wszędzie,
          w lesie, w krzkach, w piwnicy, w ogrodzie...kochałam to uczucie...nadal
          kocham...
          Skończyłam studia...a może inaczej zjadłam i zwymiotowałam tony żywności,
          traciałam na to wszystkie pieniądze...To było jak narkotyk..najeść się do bólu
          i wyrzucić to z siebie i...zasnąć...
          Poznałam męża..On był moją motywacją. Początkowo mimo wszystko nadal
          wymiotowałam...On nie wiedział, nie wie..ale był kochany, spokojny, wesoły,
          kochający..zamiast wymiotować zaczęłam do niego dzwonić, rozmawiać - było
          łatwiej z TYM walczyć, ale nie mogłam bez TEGO żyć..
          Obiecałam ,że nie zrobie tego nigdy w naszym domu..zrobiłam..wyjechał byłam
          sama miałam pod domem sklep..to było jak ekstaza..tyle, że potem czułam sie
          winna...Nienawidziłamsiebie za to...Ukarałam siebie obżarstwem i znowu
          zwymiotowałam...
          Mam strasznie zniszczone szkliwo, poszerzone naczynia żyłne szyi i silne bóle
          brzucha...Zaczęły się też bóle głowy...Leczyłam się przez dwa lata z powodu
          niepłodnosci...
          Mam 9cio miesięcznego synka...Kocham go nad życie...W ciąży zwymiotowałam
          tylko 2 razy. Świadomie bo czułam się zagubiona w całej sytuacji a to było
          jedynym nad czym zapanowałam...
          Od porodu zrobiłam to raz...kiedy wszystko zaczęło mnie przerastać. Tylko jeden
          raz...Ale było mi po tym cudownie..Chciałabym zapomnieć jak cudownie...
          Nadal karmie piersią, dlatego odżywiam się prawidłowo, a przynajmniej staram
          się. Boję się, że jak już przestanę karmić to przestanie mi zależeć...
          Dlaczego po TYM człowiek czuje sie tak błogo? Może dlatego, że jest to forma
          niemego krzyku o tym co nas boli...Czasami marzyłam, żeby ktoś mnie zobaczył
          zapłakaną nad kiblem lub kałużą wymiocin.. żeby zrozumiał jak wewnątrz cierpię..
          Teraz marzę o tym żeby nigdy nie był to mój syn...
        • k_a.h_a Re: Moja Bulimia 28.02.06, 10:34
          hej dziewczyny!
          wiecie, tak naprawde po przeczytaniu tych postów uświadomiłam sobie, że to co
          przezywam to jest bulimia,że jestem chora. Tylko nie mysłałam,że to już jest
          tak "zaawansowane".Skąd sie ona wzięła?przecież byłam w 100%pewna,że mi to nie
          grozi, chociaż od zawsze miałam problemy ze soba- brak samoakceptacji, brak
          zrozumienia,a przede wsyztskim problemy w rodzinie(mama alkoholiczka-chociaż
          nigdy nie mogło to do mnie dotrzeć,że tak naprawde jest).Nigdy nie wierzyłam we
          wsłasne siły,czułam się gorsza od innych.Czuję,ze nie jestem osoba godna
          zainteresowania, nawet teraz kiedy od ponad roku mam wspaniałego chłopaka,
          wciąż się zastanawiam co on tak właściwie we mnie widzi.A bulimia?Ja i bulimia?
          Nikt by nie pomyśłam,ze mogę mieć taki problem.Według innych jestem
          szczupła,ale ja tego nie widze,chociaz chciałabym.kazdego dnia przegladam sie
          wlustrze i stwierdzam,ze jestem coraz grubsza.Męczy mnie to,strasznie,ale po
          prostu nie potrafie sie tego nawyku pozbyć.Zwracając za każdym razem mówie,ze
          to ostatni raz, od jutra sie odchudzam normalnie.Jednak kiedy"zgrzesze" i zje,m
          coś niedozwolonego od razu ląduję w ubikacji.Nawet gdy zjem obiad i czuje
          ciężar na żołądku ide do ubikacji.nie ma dnia bez tego.Chciałam o tym komus
          powiedzieć, ale bliskim się boje.Wiem, ze to glupie,ale nie chce im przysparzać
          kolejnych zmarwtein.I tak moja mama ma dość problemów i wiem,że gdyby sie
          dowiedziała tonie wyszłoby jej to na dobre:(i tak jestem zamknięta w swoim
          błednm kole razem ze swoja choroba, bojąc sie komukolwiek o tym
          powiedzieć.Może ze wstydu?może żeby nie zawracać bliskim głowy?a może boję sie
          po prostu uświadomić sobie,że jestem chora,wierząc że sama sobie dam z tym rade.
          dobrze jest móc powiedzieć o tym wsyztskim komuś,zwłaszcza obcym
          osobom,wiedząc, że nikt nie będzie na mnie dziwna patrzył, lub litował się nade
          mną. dzięki
      • Gość: aniołek Re: Moja Bulimia^do Kiki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.10.04, 08:39
        Kika, napisz coś jeszcze o sobie. Bardzo zaciekawił mnie twój post. Moja
        sytuacja jest podobna do twojej, oprócz kariery i wieku, mam 24. Trudno jest mi
        mówić o sobie. Pozdrawiam
        • mon67 Re: Moja Bulimia^do Kiki 15.10.04, 10:37
          Czesc malutka, milo, ze piszesz... Wczoraj bylam na uroczystej kolacji.
          Wszystkie baby - krowy z portfelami wypchanymi pieniedzmi(a to rzadowe,
          oficjalne przyjecie) patrzyly na mnie z zawiscia. A ja mowilam sobie, ze moze i
          wyrzygalam wlasny plód, moze nigdy nie poznam na dluzej faceta, chociaz kazdy,
          na ktorym zawiesze wzok dostaje ciarek z wrazenia i gotow rzucic wszystko za
          chwile bycia moim partnerem. A ja...wedruje sama przez zycie wsrod szeptow
          nienawisci i podziwu. Z ta wielka tajemnica...ktora powoli zabija...
          • Gość: aniołek Re: Moja Bulimia^do mon67 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.10.04, 12:44
            tak samo, jak Ty nie mogę być z nikim na dłużej. sukcesem dla nie jest
            spotkanie się z kimś po raz drugi, musi mnie naprawdę bardzo długo przekonywać
            i nalegać na spotkanie. inne kobiety często patrzą na mnie z zawiścią. Myślą,
            że mam życie
            usłane różami. nie zdają sobie sprawy z tego jak bardzo jestem samotna wśród
            tych wszystkich męskich spojrzeń.
            teraz poznałam (znowu) kogos. jest bardzo sympatyczny, spotkaliśmy się dwa
            razy, a ja już mam obawy czy spotkać się z nim po raz kolejny.przecież nie
            jestem dla niego wystarczająco dobra. jak taka brzydka dziewczyna jak ja, i
            przede wwszystkim gruba (dziwne, inni uważają, że jestem śliczną i wartościową
            dziewczyną)może się komukolwiek podobać, a już na pewno nie takiemu
            orzystojniakowi (którego zresztą poderwałam sama i któremu bardzo się podobam,
            tylko jakoś o tym zapominam). juz bardzo długo jestem sama, wszystkich od
            siebie skutecznie odtrącam. czy tak będzie juz zawsze, do końca mojego
            życia......
      • Gość: HOPELESS Re: Moja Bulimia IP: 213.199.198.* 16.10.04, 03:59
        hej KIKA! właśnie dotarło do mnie że bulimia jest główną przyczyną mojej
        samotności. odtrącam wszystkich facetów. chę związku a jednocześnie srasznie
        sie tego boję. jestem chora od 8 lat. mój najdłuższy związek to 3 miesiące a
        reszta 2-3 tyg. nie narzekam na brak powodzenia i juz nie wiem nawet
        ile "koszy" rozdałam. gardzę facetami. chcę mieć tylko kolegów. kocham siebie i
        swoją wolność a najgorsze jest że lubię wymiotować i chce to robić...
        niech ktoś mi w końcu coś powie co mnie zmobilizuje...
        • Gość: kika Re: Moja Bulimia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.04, 23:08
          czesc mala.Dzis mam ambitny wieczor, bo tylko sorowka z burakow i 3 jablka
          przez caly dzien. Wytrzymalam i dzieki temu (choc mam wrazenie ze waze tone!),
          moge dzis wieczorem spokojnie zerknac do moich kochanych "mlodszych
          siostrzyczek". Chyba maluszku jestesmy w podobnej "kropce". Uwielbiam te moje
          cudowne obazarstwa w samotnosci przy dobrym DVD (telewizja gorzej, bo jak sie
          wyskoczy do toalety, zeby wyhaftowac, to sie gubi wątek filmu, hihi...Moja
          randka trwa do 20.30 najpozniej, bo o 21 zamykaja sklep spozywczy. Z facetami
          jestem, bo lubie, jak mnie podziwiaja, jak mnie traktuja jak unikalna zdobycz u
          swego boku. Kiedy ide wysoka, smukla u ich boku, kiedy widze, jak inni sie za
          nami ogladaja i widze jego rosnaca dume, kiedy to zauwaza. Potem wyskakuje
          przed spozywczym pedzac przed zamknieciem i ...wracam z jedzeniem na cala noc.
          Jedyne, zeby chwilowo to zakonczyc, to ciezka dieta i szybkie chudniecie.
          Jakies super wyjscie, impreza ...wtedy sie poswiecam i nie jem. Ale mnie do
          tego ciagnie strasznie.Masz racje...hopeless
      • laura.x Re: Moja Bulimia 01.10.05, 00:43
        Ja mam 27 lat, od 4 lat nic:) a wczesniej byłam chora 8 lat. Kiedy przeczytałam
        o tym nocnym ataku, to wrociłam do siebie sprzed kilku lat, byłam ok 3 w nocy,
        a ja smażyłam furę naleśników, smażyłam i jednocześnie płakałam, ze muszę się
        najeść, usmażyć, a nie chcę. Taka słaba poczułam się, bo nie mogłam zapanować
        nad sobą. Smażyłam i płakałam, później toaleta, obiecanki,ze to juz ostatni
        raz. Ale oczywiście nie był ostatnim. Wtedy tak fatalnie sie czułam, że juz tak
        nisko upadłam. Dziś jest prawie 1 w nocy, zjadlam przed chwilą prince polo i
        orzechy:) byłam na aerobiku, jest normalnie, zwyczajnie, a tamto, to juz
        przeszłosć bardzo bardzo odległa. Od niedawna zaczęłam czytać sobie różne fora
        i właśnie jakoś na to wpadłam. Zaczęłam czytać, o wielu rzeczach juz
        zapomniałam, a tu czytam i wraca wszystko. Już tu nie ebde wchodzić, bo nie
        chce, bo jestem inna, moze to rodzaj odcięcia się? Chcę tylko powiedzieć, że
        udaje się :) ze jest szansa, trzeba bardzo chcieć i walczyć. Wiem, ze moze Wam
        wszystkim wydaje sie to niewiarygodne, bo mnie kiedys też, jak ktos mowił, ze
        można zyc normalnie. Chyba nie potrafie dac prostej recepty, napisać, co robić,
        ale chce pokazac, ze udaje się:)
    • Gość: orkide Re: Moja Bulimia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.04, 19:16
      Bardzo się cieszę, że trafiłam na to forum.
      Uśwadomiłam sobie, że jestem bulimiczką już trochę wzceśniej, ale naprawdę
      przeraziłam się, kiedy nie mogłam przypomnieć sobie, kiedy to się zaczęło. Po
      zastanowieniu dotarło do mnie, że wymiotowałam już w liceum, ale nie wiem, czy
      już w I klasie, czy w III??? Teraz mam 22 lata, studiuję, właśnie zawaliłam III
      rok studiów, ale nie przez bulimię, ale przez profesorkę, na którą trafiłam, i
      która wykosiła mi pół grupy... mniejsza o to. Zauważyłam, nie - uświadomiłam
      sobie, żę u mnie bulimia przebiega etapami, jeśli można to tak nazwać. Prawie
      dwa miesiące temu zaczęłam się odchudzać, wymyśliłam sobie dietę
      "wegetariańską", tzn. jadłam tylko owocei warzywa. Schudłam w 1,5 miesiąca
      prawie 7kg. W tamtym roku zimą też się tak odchudzałam, i schudłam 10kg. Na
      dzień przed wyjazdem do domu [musiałam pilnować psiaka, bo starsi pojechali w
      góry], nażarłam się strasznie, i wymiotowałam. W domu byłam 2 tygodnie, i przez
      połowę tego czasu wymiotowałam. Wróciłam do Poznania, i wymiotuję. Nie
      codziennie, co kilka dni, ale dzisiaj np. dwa razy. Mam ułatwioną sytuację, do
      rozpoczęcia zajęć mam jeszcze 2 tygodnie, siostra chodzi na uczelnię, a jej
      chłopak pracuje, więc jestem sama w domu. I właśnie dzisiaj trafiłam tutaj, i
      się trochę przeraziłam. Chcę z tym skończyć, ale nie wiem, czy się uda.
      Przypomnniałam sobie, że w tamtym roku na święta [notabene po tej diecie] też
      wymiotowałam, wprawdzie tylko parę dni, ale co z tego? Teraz sytuacja się
      powtarza. Najbardziej przestraszył mnie wpis jednej z dziewczyn tutaj, o tej
      bulimiczce, która umarłan a raka krtani. Nic mnie tak nie przeraża, jak rak,
      czegokolwiek. Oby to stało się przyczyną, dla której już nigdy nie zwymiotuję na
      siłę. Po prostu pękłam... jedząc te warzywa, surówki, naprawdę nie jestem
      głodna, po prostu pękłam, bo mi się chciało "normalnego" jedzenia, a że nie
      umiałam się powstrzymać i zachować "jak człowiek", czyli nie nażreć się, a tylko
      spróbować, to już inna sprawa... jestem żarłokiem, zajadam stres, dobrze się
      wtedy czuję, ale nie chcę przytyć, chociaż teraz wiem, że nie jest to jedyna
      przyczyna, dlaczego wymiotuję. Teraz z całych sił będę się starać tego już nie
      robić. Dotarło do mnie, żę co ja robię?Wczoraj w nocy obgryzłam wszystkie
      paznokcie [aż mnie opuszki bolą], bo od czwartku wieczów planowałam, co sobie
      kupię do jedzenia, jak siostra i jej facet wyjdą z domu... to chore. Trzymajcie
      kciuki, bo nie mam pewności, że się uda. Pozdrawiam serdecznie i też trzymam za
      Was wszystkie kciuki.
      orkide
      • Gość: Bulimiczka Re: Moja Bulimia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 02:18
        dziewczyna_mickiewicza 04.06.2004 14:00 + odpowiedz


        napisalas cos bardzo waznego. ze o bulimii trzeba powiedziec. ja zaczynalam
        ostroznie. zreszta,calkiem niedawno, jak juz prawie wiedzialam, jak juz
        poznalam sie z moja pania b. na tyle, by wiedziec, ze chce dac jej odejsc.
        jestem swieza post-bulimiczka.
        nie doszlam do twojego etapu choroby... moze dlatego, ze od momentu, gdy
        zdobylam sie na obiektywizm w stosunku do wlasnej osoby, przyswajalam mase info
        o bulimii. i wszystkich jej postaciach. o zaburznieach laknienia.

        i jeszcze jedno. bulimia to nalog - zgadzam sie calkowicie. i iluzja
        bezpieczenstwa. udalo mi sie przelamac ja zanim ona przelamala mnie.

        pozdrawiam serdecznie

        ps. w sygnaturce jest adres miejsca, gdzie napisalam ostatnio cos w rodzaju
        listu do wszystkich, ktorzy z pania b. mieli blizszy kontakt... byc moze komus
        to pomoze...
    • Gość: karolcia Re: Moja Bulimia IP: *.lodz.dialog.net.pl 16.10.04, 13:08
      witam cie goraco niestety mam podobny problem jak jestem chora a moze lepiej
      uzalezniona od wymiotowania nie moge juz sobie z tym poradzic.Mam 17 lat a
      wymiotuje od ponad 2.Bardzo mnie to zmienilo miewam czeste napady agresii w
      stosunku do innych i samej siebie nie daje juz sobie z tym rady.Jak nie
      wymiotuje to praktycznie nic nie iem.
      chcialabym sie leczyc ale nie wiem gdzie i jak sie za to zabrac.Jestem
      przekonana ze to juz nadszedl ten czas kiedy powinnam z tym skończyc poniewaz
      wiedza o tym moi znaiomi rodzicie a nawet moj chlopak ktory juz nie moze tego
      zniesc.Pomuz mi prosze bo dluzej tak nie wytrzymam
    • Gość: noemi Re: Moja Bulimia IP: *.lublin.pl 17.10.04, 17:15
      napisz do mnie na gg 4304386, znam osobę która potrzebuje pomocy.
    • Gość: Aga Re: Moja Bulimia IP: *.dialog.net.pl / *.dialog.net.pl 25.10.04, 00:03
      Witajcie Kochane!!!Bardzo dawno tu nie zaglądałam. Hmmmmm...Mam kilka
      refleksji.Kilka spośród Was zdecydowało się ze mną nawiązać kontakt. Z kilkoma
      sposród tych kilku utrzymuję kontakty. Nawet osobiste. Bywa jednak, że rozmowy
      kończę bardzo szybko.
      Ja nadal się leczę. Mam wzloty i upadki ale idę do przodu. Idę, bo nie chcę
      pielęgnować tej choroby. Nie chcę jej mieć. Mam za sobą już kilka etapów
      leczenia. Między innymi ten, który polega na pozbyciu się poczucia dumy z tej
      choroby. Mam ją i już. Nawet jeśli nie będę już mieć ataków a miewam je, będę
      nadal chora. To także jest sukces terapii. Pomiędzy okresem kiedy napisałam
      pierwszy post a dniem dzisiejszym miałam powazny wypadek. Ktoś bardzo chciał
      dzisiaj wiedzieć jakie są jego zewnętrzne skutki. Nie odpowiedziałam ponieważ
      to nie jest ważne. Ważne jest to, czego ten wypadek mnie nauczył. Nauczył
      pokory wobec życia, poczucia jak jest kruche, szacunku do siebie i paru innych
      rzeczy. Nauczyłam się, że trzeba prosić o pomoc i nie ma w tym nic złego.
      Czasem tak jest, że trzeba poprosić. Wiem też , że nie można nikomu pomagać na
      siłę. Mimo tego, że kilka sposród Was było dla mnie bardzo niemiłych, ja
      wszystkim życzę by ich życie się zmieniło. Ale nade wszystko życzę pokory wobec
      siebie. Nie jesteśmy ani lepsze ani tym bardziej gorsze. Jesteśmy takie jak
      każda inna kobieta z tą tylko różnicą, że jesteśmy inteligentne i wrażliwe.
      Czasem nasza wrażliwość jest tak wielka, że na świat reagujemy agresją. Ja nie
      żywię żalu do żadnej z Was, która mnie zaatakowała i przepraszam, że nie chcę z
      Wami rozmawiać. Ja muszę dbać o siebie. I zyczę by każda z Was się tego
      nauczyła. Nie licytujmy się nieszczęściami. Żadna z nas nie miała łatwego życia
      skoro się tutaj spotkałyśmy. Dla każdej z nas jej dramat jest największy na
      świecie. Nauczmy się to szanować. Będzie nam naprawdę łatwiej i.....milej.
      Dziewczyny, życzę wszystkiego dobrego i powodzenia w walce z przyczynami
      bulimii. Bulimia sama nas wtedy zostawi w spokoju.
      • Gość: kazaii Re: Moja Bulimia IP: *.hstl1.put.poznan.pl 03.11.04, 23:03
        nie chce sie juz wiecej oklamywac,jestem bulimiczka!Droga Ago prosze o kontak,
        moj adres:kazaii_83@o2.pl.z gory dziekuje
    • Gość: Ania Re: Moja Bulimia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.11.04, 09:21
      Jestem chora od kilku lat. Próbowałam się leczyc, ale nic z tego nie wyszło.
      Teraz jest naprawde źle i nie wiem co robić. Czy masz jakiś pomyśł?
      • nattka22 Re: Moja Bulimia 06.03.06, 12:50
        Po pięciu latach powiedziałam koniec, nie bede wiecej wymiotować i tak jest juz
        dzwart miesiąc, przez ten czas nawet przez mysl mi nie przeszło żeby zacząć.
        Nie wiem jak sobie dałam rade, nie mam nikogo kto by mnie wspierał, tak
        naprawde to wszystko jest nie tak, praca, facet, przyjaciele. A jednak sie
        udało, wiem ze to dopiero 4 miesiące ale jestem przkonana że nie wróce już do
        bulimii bo bez tej choroby życie jest znacznie łatwiejsze.
    • wika22 Re: Moja Bulimia 04.11.04, 09:58
      nie wiem co jest przyczyną mojej bulimii, nie doświadczylam przemocy w
      rodzinie , rodziców mam wporządku, nie raz sie zastanawiałam co ale nie wiem,
      wiem ze to musi byc brak akceptacji samej siebie któryś zresztą skądś sie
      wziął, myśliśz ze docinki dzieci w podstawówce mogą tak działać , ja nie wiem,
      to musi gdzies być bo przecież z jakiegoś powodu w wieku 16 -tu lat zaczęłam
      sie odchudzać , chociaż nie byłam taka gruba ( 60kg 172cm > Nie byłam do tej
      pory u żadnego specjalisty ( bulimię mam 5 lat) kiedyś chciałam i nawet już
      czekałam w kolejce do psychologa, ale , jakieś dziecko potrzebowało pomocy
      bardziej ( prawdopodobie) ode mnie , psycholog przyjmowala do 13 tej była 12:40
      stwierdziłam ze w ciągu kilku minut nie mozna nawet zarysowac problemu a co
      dopiero dostać jakąś radę - więc wyszłam - nie wiem gdzie szukać podłoża mojej
      bulimii - czy mogę być psychologiem wobec samej siebie???
      • Gość: Bogna Re: Moja Bulimia IP: 217.153.221.* 05.11.04, 10:40
        Wiko nie da się być psychologiem wobec samej siebie, jesteś zbyt
        subiektywna.Sama piszesz ,że nie wiesz co jest przyczyną twojej choroby.Jedyna
        droga to psychiatra lub psycholog, a najlepiej oboje naraz.Na drugi raz nie
        uciekaj spod drzwi lekarza ,myślę że nie skończyłby pracy punktualnie o13.00 i
        wysłuchał by ćię spokojnie.Trzymaj się,pozdrawiam.
        • wika22 Re: Moja Bulimia - do Bogny 05.11.04, 17:23
          Ja wiem ze najpierw musze sie znowu odważyć isć do psychologa, lub do
          psychiatry - nie boje sie tego słowa bo to co robie normalne nie jest,nie wiem
          tylko czy umiałabym mu to wszystko powiedzieć,nie wiem też czego oczekuje po
          takiej wizycie- raczej nie cudu.Czy ty też masz takie doświadczenia? Jeśli tak
          to napisz mi prosze jak wyglądała taka wizyta i jak poskutkowała. Pozdrawiam.
          • Gość: Bogna Re: Moja Bulimia - do Bogny IP: 217.153.221.* 06.11.04, 19:58
            Wiko.Do psychiatry i psychologa chodzę do roku.Psychatra daje mi leki
            antydepresyjne itp.,a do psychologa chodzę regularnie na terapię.Jak widzisz
            chodzę od roku ,a nadal jestem chora.To długi /chyba bardzo długi-zresztą to
            sprawa indywidualna/proces.Jedna wizyta to za mało ,aby terapełta mógł Ci
            pomóc /znaleść przyczynę twojego stanu/ musi dobrze poznać twoje życie ,twoją
            przeszłość. Moja choroba trwa już tak długo, że sama nie wiem już kiedy to się
            zaczeło./parenaście lat/Mam lepsze i gorsze okresy ,czasem udaje mi się panować
            nad sobą przez pare tygodni,a czasem wymiotuje kilka razy dzienne.
            Co do tego jak zachować się u lekarza to najlepiej zacząć od końca czyli od
            tego co się dzieje z Tobą obecnie , dobry lekarz psychiatra napewno pomoże Ci w
            tej trudnej rozmowie.Psychiatra to też ,,NORMALNY,, lekarz,już dawno przestał
            się kojarzyć z ,,WARIATAMI,,Pozdrawiam.
            • wika22 Re: Moja Bulimia - do Bogny 08.11.04, 12:20
              Dziękuję że zechciałaś wspomnieć mi coś na ten temat, naprawdę ciężko mi sie
              zdecydować na wizytę u psychiatry, ale w końcu to zrobię, nie chcę być
              bulimiczką przez całe życie. życzę powodzenia w walce z tą potworną chorobą.
              Pozdrawiam pa.
      • Gość: Ura Re: Moja Bulimia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.04, 13:56
        Witam.......w pełni Cię rozumiem, moze to dziwnie zabrzmi, ale jestem osobą
        postrzeganą jako błyskotliwa, inteligentna, wygadana itd. itp.- taka jestem w
        oczach innych, więc niby w sumie nie mam powodu chorować.......a naprawdę od 6
        lat jestem bulimiczką. Wielokrotnie obiecywałam sobie, że już nigdy więcej,
        to "wielokrotnie" zawsze miało miejsce, gdy już zaczynały mnie boleć nerki od
        odwodnienia i plecy od postawy pochylonej, gdy jedzenie potrafiło automatycznie
        samo wracać mimo mojej postawy pionowej (np. prostego siedzenia). Gdy nie można
        bylo ze mną normalnie rozmawiać z powodu hustawki nastrojów. Upierałam się, że
        już nigdy więcej....NIGDY...i w tym "nigdy" potrafilam wytrważ nawet kilka
        mięsięcy (do pół roku), ale wcześniej cz później Pani B. zawsze wracała.....od
        5 lat.Nie pamiętam żadnych świąt bez niej. Rodzina myśli, że już z niej
        wyszłam.... Ale teraz wytrwam----póki co trwam do tygodnia. Wiem, że muszę
        wytrwać choć z drugiej strony marzę o najedzeniu się na maksa, tak, żebym aż
        spuchła a później.....ALE NIE PODDAM SIĘ TYM IMPULSOM!!
    • Gość: Martitta Re: Moja Bulimia IP: 83.144.120.* 05.11.04, 08:19
      Jestem bulimiczką od6 lat.Mam 22 lata.Ostatnio przytyłam, i waze teraz 55
      kg.Idzie sie zachlastac.Oczywiście dzis rano przysięgłam sobie, ze już nigdy
      wiecej nic do ust nie włoze-Bzdury, i tak wiem , ze ten moment kiedys
      nadejdzie,i będę żarła wszystko co stanie na mojej drodze.Nie w tym sęk >mam
      pytanie..Czym róznią sie bulimia, która związana jest z anorexia; chorobami
      psychicznymi; psychosomatyką; zaburzeniami osobowości; rozwojem..Bardzo prosze
      o odpowiedz(o ile ją znasz)to dla mnie naprawde wazne
      • Gość: szafa_pelna_wiesza Re: Moja Bulimia IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.11.04, 09:53
        Hoi laska! Nie muw sobie ze juz nigdy nic nie zjesz bo wiesz ze to przeciez
        niemozliwe. Powiedz sobie po prostu ze nie bedziesz sie juz tak obzerac. jedz
        normalnie sniadanie, obiad i kolacje w ludzkich ilosciach!! A najwazniejsz to
        nie jedz w samotnosci!!!!!!!!!!!!! Nigdy!!!!!!!! Wiem bo sama przeaz to
        przechodze.Ja mam ane, waze 40 kg i jeszcze czasami sie odchudzam.I wtedy nic
        nie jem. Ale jak jestem sama to tylko modle sie o to zeby nie zachcialo mi sie
        pujsc do loduwki. Bo zrobie to samo co Ty: nazrem sie czegos i zerzygam!! A to
        jest obrzydliwe! Trzymaj sie laska! I pamientaj: nie jedz w samotnosci! :P
    • lou7 Re: Moja Bulimia 05.02.05, 23:05
      Dziewczyny z tego watku - jestescie tu jeszcze?
      • jutro26 Re: Moja Bulimia 08.02.05, 14:31
        No wlasnie,jestescie tu?, szkoda ze nikogo tu nie ma, ja na bulimie choruje
        20lat, skutki sa oplakane.
        • yesstem Re: Moja Bulimia 08.02.05, 15:24
          Jutro26 napisz coś o sobie, jak żyjesz, jak choroba wpłynęła na Ciebie, Twoje
          zdrowie. Może Twoje słowa mnie wystraszą, bo teraz czuję się bezkarna ze swoją
          bulimią.
          • jutro26 Re: Moja Bulimia 08.02.05, 20:19
            yesstem, czytam wasze zwierzenia i lzy splywaja po moich policzkach, chce mi
            sie wyc z niemocy i przerazenia ze dalyscie sie zlapac tej diabelskiej
            chorobie. Nie chce moralizowac i nie bede Was przekonywac o strasznych skutkach
            przyjazni z bulimia, ale blagam Was o chwile refleksji.
            Niedawno zmarla moja kochana mama, siedzialam przy jej szpitalnym lozku
            przeszlo pol roku, po korytarzu przechadzaly sie cienie mlodziutkich dziewczat
            i chlopcow, w chusteczkach na glowach, niektorzy nie mieli juz sily chodzic
            wiec lezeli na swych lozach cierpienia, mieli po 15,17lat. Wiem, ze dzisiaj nie
            ma juz wielu z nich, nie ma juz pieknej Ani ktora tak bardzo chciala zyc, miala
            17lat. W szpitalu brala lekcje z angielskiego, korepetycje z matematyki,
            chciala zdac mature i studiowac medycyne, nie zdazyla, bialaczka ja pokonala.
            Kiedy umierala caly oddzial wyl z bolu i rozpaczy.
            Dziewczyny, blagam Was, dostalyscie szanse od Boga byc pieknymi i madrymi,
            dostalyscie mozliwosc poznawania swiata i probowania go, dostalyscie wrazliwosc
            ktora nie wszyscy posiadaja. Nie dajcie sobie wmowic ze jestescie do niczego,
            nie pozwalajcie soba potyrac, nie sluchajcie kiedy wam mowia ze jestescie za
            grube, za chude, za glupie, czy gorsze od corki sasiada.
            Ja kiedys uwierzylam. Dzis mam 42 lata, 20lat jestem chora na bulimie a moze i
            dluzej.
            yesstem, jestes ciekawa jak choroba wplynela na moje zdrowie. Jestem wrakiem,
            trzymalam sie do pewnego czasu, gdzies do 37 roku oszukiwalam sie ze jest
            wszystko w normie. Pewnego dnia zaczelam wyciagac garsciami wlosy z mojej
            glowy, a wlosy mialam piekne, geste i czarne, te ktore zostaly byly suche i
            lamliwe. Skora na rekach i nogach zaczela piec i swedziec, okazalo sie po
            badaniach na poziom mikroelementow, ze prawie nie ma we mnie biotyny czyli wit.
            H, niedobor ktorej powoduje zmiany skorne a takze wypadanie wlosow, podwyzszony
            poziom cholesterolu i dolegliwosci sercowe. Bol za mostkiem o ktorym czesto
            pisza kobiety na forum moze byc spowodowany wlasnie brakiem witH oraz niskim
            poziomem potasu i magnezu ktory wyplukuje sie podczas ,,oczyszczen", ciagly
            niedobor powodowal arytmie i nieregularna prace serca. Najprostrza czynnosc
            jaka jest mycie zebow powoduje nieopisany bol, niedobor wit.c powoduje obrzek
            dziasel i ich krwawienie. Skutkiem regularnego przeczyszczania sa przewlekle
            zapalenia jelita, okropny bol, uwierz. Kiedys wlosy i paznokcie byly moim
            atutem dzis nie zdaza urosnac nawet 3 milimetry, zaraz sie lamia.
            • lou7 Re: Moja Bulimia 08.02.05, 22:05
              Skad piszesz, Jutro26? Skad piszecie?
            • sickandtired Re: Moja Bulimia 08.02.05, 22:11
              jutro26 !!!

              wstrząsnęła mną Twoja wypowiedź!
              jeśli możesz napisz proszę mniej więcej jak przez te lata to wyglądało, jak
              często wymiotowałaś i czy miałaś jakieś przerwy, czyli czyste dni i ile ich
              było!!!
              strasznie się boję!!!!!! muszę się w końcu opamiętać!!!
              aha i najważniejsze: czy masz dzieci???? jak ta cholera wpływa na nasze sprawy
              kobiece? odpisz proszę
            • yesstem Re: Moja Bulimia 10.02.05, 09:26
              Dziękuję za odpowiedź. 42 lata... Nie wiem, czy powinnam pisać przez "Ty", czy
              raczej przez "Pani" ;) Ja w tym roku kończę dopiero 26, więc jestem dużo
              młodsza, chociaż na tym forum i tak chyba jestem jedną z tych "starszych" osób.
              Na pewno czuję się stara duchem, wiele już przeżyłam: awantury rodziców z
              rękoczynami, te najgorsze sceny oglądałam jako dziecko 4-5-6-letnie, bulimia od
              15 r.ż. (z przerwą 5-letnią), upadek moralności w wieku 16-18 lat (samowola,
              imprezy, alkohol, faceci...), wczesne zamążpójście i ciąża, choć nie bez
              miłości, śmierć dziecka, zdrada małżeńska (moja - z głupoty i
              bezsensownego 'zakochania')... Jednak równocześnie czuję się niedojrzała jak
              nastolatka.

              Aktualnie choruję od roku. Parę tygodni temu już myślałam, że z tego wyjdę, ale
              się nie udało. Nie potrafię żyć normalnie. Ciągle próbuję się uwolnić, ale brak
              mi silnej motywacji, a jedzenie daje mi tyle przyjemności... Każdego dnia mówię
              sobie, że to już ten ostatni raz i robię to niemal codziennie. Myślę sobie, że
              przecież w sumie to nic takiego. Że mnie nie dosięgną te poważne konsekwencje,
              o których czytałam tu i ówdzie. Mnie najwyżej bolą zęby (w końcu je pewnie
              stracę, ale jakoś to do mnie nie dociera), brzuch boli krótko po wymiotach, mam
              obrzęknięte ślinianki, ale to mija, czasem mam drżenia rąk, nóg, kurcze mięśni,
              rzadko arytmię, suchą skórę, ale przecież mogę ją nawilżać, włosy zawsze miałam
              słabe. Zawsze miałam kiepskie wyniki badań krwi. Ostatnio zrobiłam kontrolę.
              Myślałam, że wyjdą fatalne i to mnie zmobilizuje do zmiany trybu życia i
              poglądu na jedzenie, ale niestety wyszły zaskakująco dobre! Łykam witaminy.

              No i co mam robić? Co myśleć? Co musi się stać, bym przestała czuć się tak
              bezkarnie? Jestem zupełnie zagubiona w tym moim życiu, nie wiem, co mam zrobić.
              Niby chcę wyzdrowieć, ale z drugiej strony nie chcę stracić tych małych
              przyjemności, które płyną z obżerania się pysznościami. Bo w czym wtedy odnajdę
              radość, skoro nic innego mnie nie cieszy? :( Najgorsze, że jeszcze nikt i
              niczym nie zdołał mnie nastraszć na tyle, bym uwierzyła, że bulimia może
              doszczętnie zruinować mnie i moim bliskim życie...
              • sickandtired yesstem!!!! 11.02.05, 03:09
                yesstem!!!
                to co napisałaś o tych konsekwencjach i braku nastraszenia to dokładnie mój
                problem!!!
                jakbym czytała siebie!!!
                chciałbym czytać tu jak najwięcej przerażających postów, opisów konsekwencji i
                wszystkiego co najgorsze o tej chorobie!!!
                jakiś konkretny bodziec by się przydał, który ostatecnie zmobilizował moja
                chorą głowę do innego myślenie!!!

                ja też uważam jedzenie a za jedyną swoją zyciową przyjemność...
                nic nie daje tyle radości i zapełnienia pustki...

                wciąż czekam na miłość życia i mam cichą nadzieje, że gdy się już pojawi, to
                pomoże mi z tego wyjść... zapełni się moja pustka i odnajd nowe
                przyjemności.. :)
                póki co wszystkich odrzucam bez skrupułów - to już przestaje być śmieszne -
                błędne koło!
                • ew.maria.magdalena Re: yesstem!!!! 11.02.05, 21:54
                  yesstem & sickandtired
                  Dobry wieczór!
                  Przepraszam, jestem dopiero od paru dni na tym forum i niezgrabnie się tu
                  poruszam. Tak że proszę o wybaczenie 
                  Mam 47 lat, pierwsze obawy bulimii chyba gdzieś ok. 14 -16 roku. Nie pamiętam
                  już tego dokładnie.
                  Byłam nieświadoma swojej choroby, walczyłam ze swoja słabą wola. Żaden lekarz
                  nie wpadł na tak genialną diagnozę.
                  Jeśli może wam to pomóc w waszych zmaganiach to podaję - w punktach, jakiego
                  spustoszenia dokonałam sama na sobie.
                  1. Zaburzenia okresu – zanik okresu w wieku 38 lat
                  2. Trzy poronienia, w tym jeden martwy płód
                  3. Zapaść w wieku 28 lat
                  4. Hemoroidy – ataki bólu.Trudno to przekazać, ból jest tak przejmujący,
                  toczy się „po kręgosłupie w górę”, myślisz, że smierć jest lepsza niż ten ból.
                  Swoisty rekord 40min utraty przytomności – serce nie wytrzymuje takiego bólu.
                  5. Chroniczne zapalenia nerek – nerka musi być w „woreczku tłuszczowym”
                  inaczej się rusza, a to powoduje stan zapalny. Masz wtedy temperaturę 37 -38. I
                  po trzech dniach jesteś tak słaba, że już jesteś zależna od kogoś. Nie masz
                  siły już iść sama do toalety.
                  6. Skóra jest tak sucha ze nie daje się nawilżyć. Ramiona i uda pokryte są
                  czymś w rodzaju zrogowaciałej gęsiej skórki.
                  7. Oczywiście słabe zęby, paznokcie, włosy
                  8. Osłabienie i opuszczenie wszystkich organów wewnętrznych.
                  9. Wrzodu w młodości, teraz kłopoty z wątrobą i trzustka – one już nie za
                  bardzo chcą trawić.
                  10. Od dwóch lat zaczęły zanikać niektóre narządy – tarczyca zmniejszyła
                  się 10- krotnie, zanika jeden z jajników. Nie pamiętam jak to się dokładnie
                  nazywa coś w rodzaju „baroreceptor” gruczoł, który odpowiada za przystosowanie
                  organizmu do ciśnienia zewnętrznego – zanikł jeden, z dwóch.
                  Lekarze myśleli, że te zaniki, to choroba autoimmulogiczna, ale nie. Poddali
                  się, już nie maja pomysłów.
                  11. Arytmia. Rok temu lekarze orzekli „stan zagrożenia życia”. Nie mogła
                  wejść nawet na cztery schodki.
                  12. Coraz bardziej słabnący wzrok (-6)
                  13. Niskie ciśnienie, nie domykanie komory serca
                  14. Brak odporności na infekcje.
                  15. Myslę, że o depresji, braku koncentracji nie musze mówić.
                  To na razie tyle. Jeśli coś sobie przypomnę to dopisze
                  Chce dodać, że miałam okresy w miare normalnej egzystencji. Dużo medytowałam i
                  tak naprawdę chyba to mi pomagało najbardziej. No i oczywiście syn. Dla niego
                  musiałam przeżyć.
                  Jeśli macie jakieś pytania, chętnie odpowiem.
                  Pozdrawiam
                  Maria




                  • niobe5 Re: yesstem!!!! 11.02.05, 22:10
                    Pozwole sie wtracic w duskusje, choc nie do mnie byl skierowany ten post :).
                    Wiesz ew.maria.magdalena (Ewo?) ze zawsze sobie myslalam - moze to przejdzie z
                    wiekiem? Moze po prostu ktoregos pieknego dnia zacznie odchodzic ode mnie i juz
                    nigdy nie wroci? Dzieki Twoim postom wiem jednak ze to nie prawda i jest to
                    zarazem zniechecajace (nie da sie z tego tak naprawde wyjsc?), przerazajace
                    (boje sie ze bedac w Twoim wieku nadal bede chora) i motywujace (jednak musze
                    walczyc, samo nie przejdzie).

                    Bardzo mi przykro z powodu wszytkich Twoich dolegiwosci. Ja mam 25 lat, na
                    bulimie jestem chora 10 rok i moj organizm tez powoli zaczyna sie rozlatywac.
                    I jak pisalam juz wczesniej wcale, ale to wcale nie pomaga mi to w walce. Niby
                    wiem, ze dzieje sie cos niedobrego, ale "przyjemnosc" bulimi jest zbyt duza
                    zeby sie tym przejmowac. I bardzo, bardzo chcialabym wierzyc ze sie da, ze
                    mozna pokonac tego potwora, ale niestety i za wiara jest roznie...

                    Pozdrawiam Cie serdecznie.
        • ew.maria.magdalena Re: Moja Bulimia 08.02.05, 22:51

          Witam!
          Czy możesz napisać coś więcej o sobie?
          Dzięki temu forum, w ubiegłym tygodniu odkryłam, że bulimia to moja
          przypadłość. Od ok.30 lat.
          Wczoraj byłam u psychiatry. Niestety diagnoza się potwierdziła. Ale oczywiście
          mam tyle pytań, no i oczywiście perspektywę tych wszystkich lat zmagań z
          chorobą. Nie zawsze bez sukcesu, chociaż "nieświadomych".
          Pozdrawiam
          Maria
          • iiifa Re: Moja Bulimia 14.02.05, 21:41
            zachęcona przez info o tym temacie w innych postach przeczytałam wszystko
            uważnie.. jestem na etapie takim ze bulimia (a raczej ta pierwsza strona ataku)
            nie daje mi już radości. Nie kupuje słodyczy, jeśli sie najadam to tym co jest
            w domu, nie sprawia mi to radości, a wręcz odwrotnie.
            Niepokoi mnie jedna rzecz: czy z tego naprawde nie da sie wyjść samej, czy
            zawsze będę do tego wracać. Czy nie da sie nagle przestać???
            Mam bulimie ponad 5 lat, mam 25 lat, zaczęło sie jak zaczęłam wynajomować
            mieszkanie ze znajomymi (z dala od domu rodzinneg): wolność, samodzielność - i
            takim sposobem sama!! wpędziłam sie w to bagno.
            Teraz chce bardzo chce z tego wyjść, zaczynam analizować, wiem ze ja tylko ja
            moge nad tym zapanować, chce wyjść z tego sama bo sama w to weszłam.
            Walczę.
            Pozdrowienia dla Was Gwiazdki - wytrwałości i miłości (dzis 14 luty)
            • harrissa Iiifa! 14.02.05, 21:57
              > Niepokoi mnie jedna rzecz: czy z tego naprawde nie da sie wyjść samej, czy
              > zawsze będę do tego wracać. Czy nie da sie nagle przestać???

              też się nad tym zastanawiam..
              do niedawna myślałam: mój problem, moja sprawa=poradzę sobie sama..
              no ale to nie jest wcale takie proste jak mi się wydawało..
              zresztą, co ja Ci będę pisać - sama znasz to doskonale.
              jakimś cudem poszłam na terapię - sama!!! - nie wiem jak to się stało..
              może to było trochę tak na "odwal się", żeby udowodnić wszystkim, że jestem
              twarda i nie potrzebuję niczyjej pomocy...
              wcześniej chciałam sobie z tym sama poradzić ale jakoś nigdy nie wychodziło...
              też miałam plany, ze może z okazji WIELKIEGO POSTU... ale nie daję rady.. -
              moze za mało się staram???
              podziwiam Cię, że Ty walczysz:-)))
              i wytrwałości życzę!!!
              pozdrawiam ciepło!
              harisa
              • iiifa Re: Iiifa! 14.02.05, 22:08
                Walcze, bo wiesz Harisa jak patrze na to z jaką łatwością radze sobie z innymi
                rzeczami (praca i szkoła) to aż sama sie na siebie wkurzam, jak pomysle o tej
                przeklętej bulimii. Opętała mnie, ale ja sie nie dam. Będę walczyć.
                Chce zakończyć ten etap -> głupiej samowolnej choroby,
                chce być zdrowa,
                chce być żoną,
                chce być matką!!
                ... nie chce niszczyć siebie i tego co tam mam w srodeczku, znalazła sie osoba,
                która to pokochała więc dlaczego mam siebie niszczyć!!
                Dziękuje za wsparcie.
                Życzę sobie i wam dużo siły i wytrwałości.
                • lou7 Re: Iiifa! 08.05.05, 01:33
    • orsonek10 Re: Moja Bulimia 20.10.05, 13:05
      witam cie bardzo serdecznie!Mam na imie paulina sychniak pracuje w tvn 24 i
      przygotowywuje materialy do zrobienia reportazu na temat bulimi.Dlaczego
      wlasnie taki temat?Poniewaz chcielibysmy pokazac ludziom: co to za
      choroba.Chcemy pokazac, ze da sie ja leczyc.Chcemy pokazac w jaki sposob mozna
      sie wyleczyc.Ale bedzie to najbardziej wiarygodne jezeli o tym problemie opowie
      osoba, ktora ma doczynienia z ta choroba.Chcemy rowniez pokazac bulimiczkom ,ze
      bulimia to choroba, ktora mozna leczyc i trzeba ja leczyc!!!!! Przeczytalam
      twoja wypowiedz na forum i wiem ze walczysz z ta choroba od lat.I wiesz jak sie
      leczyc.Dlatego chcialabym cie prosic o udzial w nagraniu do reportazu.Jezeli
      wyrazisz zainteresowanie moja propozycja to odp na moj adres podajac swoj nr
      komorkowy i miejscowosc w ktrorej mieszkasz.Wtedy moglabym zadzwonic do ciebie
      i blizej opowiedziec o zamierzeniach zwiazanych z reportazem.Na wszelki wypadek
      podam ci moj nr 888796303.Bardzo cie prosze o jakakolwiek odp chociazby
      negatywna Pozdrawiam
    • paulina_1979 Re: Moja Bulimia 25.10.05, 15:32
      Hello... nie bede sie rozpisywac.
      choruje na bulimie od jakis 9 lat,
      owszem lecze sie ale...marnie mi to idzie.
      Prosze powiedz jak mam sobie z tym radzic.
      Jak Ty przez to wszystko przeszlas ??
      Pozdramiam
      Paula
      • azb11 Re: Moja Bulimia 09.03.06, 17:01
        mam 32 lata choruję od prawie 15 lat. Jestem strzępkiem nerwów. Przez lata nie
        byłam świadoma choroby. Kiedy ja zdiagnozowano jakies 3 lata temu stwierdziłam
        że sama sobie poradzę, nie jestem przecież wariatką.Moje ataki i zachowanie
        doprowadziło do rozpadu małżeństwa-choroba zabrała ojca moim dzieciom. Rozumiem
        go i tak długo wytrzymał, ale to bardzo boli jak go nie ma. Postanowiłam -że
        teraz albo nigdy, bo stracę także dzieci i na końcu skończe ze sobą. Czuję sie
        beznadziejnie ale sytuacja otworzyła mi oczy. Co ja robie? Ile jeszcze i za
        jaką jeszcze cenę? Jestem bardzo samotna. Gdyby ktoś chciał do mnie napisac
        proszę odezwijcie się. Pozdrawiam wszystkich bardzo ciepło i serdecznie
        • zabka11 Re: Moja Bulimia 22.03.06, 09:00
          Cześć! Ja mam 28 lat, od 12 lat choruję na bulimię. Jestem mężatką, mam cudowną
          córeczkę i walczę co sił w głowie! Niedawno zrozumiałam, że bulimia zabierze mi
          moje marzenia o szcześliwej rodzinie jeżeli jej nie pokonam!! Bo to paskudztwo
          ma destrukcyjny wpływ na wszystko co dobre w naszym życiu!! I walczę!!I
          wygrywam!! Jestem z tym sama, nikt nie wie, ale nie mam potrzeby zwierzania się
          mężowi, ani nikomu, bo po prostu tego nie potrzebuję!! Chętnie z Tobą
          porozmawiam. Napisałaś, że jesteś sama. Napisz zabka11@NOSPAM.gazeta.pl
          • gosia-dluga Re: Moja Bulimia 22.03.06, 17:42
            Witam nie wiem czy doszła moja wiadomość więc dla pewności zostawiam swoje
            namiary gosia-dluga@gazeta.pl Pozdrawiam wszystkich i piszcie jeśli macie
            ochote, postaram sie odpisywać .....
        • zabka11 Re: Moja Bulimia 22.03.06, 09:03
          Piszę to do wszystkich, a przede wszystkim do bratniej duszy o nicku: azb11
          Pozdrowienia i czekam na odpowiedź!!
    • zanna21 Re: Moja Bulimia 23.02.06, 16:44
      czesc, mozesz napisac do mnie na email zanna3@wp.pl,nie wiem co mam zrobic,
      nienawidze swojego ciala, mam duze powodzenie, jestem madra, wladam biegle
      paroma jezyami, mam znajomych i przyjacil, jestem w szkole w danii i znowu mam
      napady bulimii, chyba mi twarz napuchla bo jest wielka w porownaniu do ciala,
      znowu sie objadlam ale juz nie chce wymiotowac bo to chore, no i ta twarz, wiem
      ze wymiotuje jak jestem zestresowana, nie mam chlopaka i nie widze sensu w
      zyciu , pomoz, czym moge zastapic slodycze, zebym na pocieszenie miala cos
      innego, juz nie moge
      zanna
    • bmw85 Re: Moja Bulimia 27.02.06, 16:29
      ja mama taki problem- ze jak sie najem to potrzebuje tego zeby sie zwymiotac,
      musze zeby ulzyc swoim wyrzutom sumienia, prosze napisz mi jak to robisz, jak
      wygladaja wymioty, bo ja dzis sprobowalm to zrobic i niestety widziaalm w tych
      moich nieco sluzowatych wydzielinach krew:/
      • authentica Re: Moja Bulimia 27.03.06, 21:47
        Bmw85, uciekaj z tego forum i od bulimii jak najdalej. To jest CHOROBA, przy
        ktorej najpierw sie troche chudnie, a potem czesto bardzo mocno TYJE, to jest
        choroba, po ktorej strasznie pusuja sie i zolkna zeby, to jest choroba przy
        ktorej ma sie przekrwione oczy i opuchnieta twarz. I w sumie wygalda sie gorzej
        niz majac kilka kg za duzo.
        Zamaist wymiotowac idz na spacer albo na basen - bedziesz piekna i jeszcze jest
        szansa, ze kogos fajnego poznasz.
    • k_a.h_a Re: Moja Bulimia 28.02.06, 15:57
      prosze, powiedzcie mi jak prosić o pomoc,jak przyznać sie bliskim.......:(
      • agulka19777 Re: Moja Bulimia 07.03.06, 17:08
        jestem bulimiczką od 19 roku życia, a mam teraz 29 lat. Na terapie 2 ltata temu zaprowadził mnie
        moj facet, kiedys zebralam sie na odwage i mu powiedzialam. Nie jest latwo. Po roku bylo super,
        po seronilu i fevarinie wracala mi chec do zycia, uwierzylam w siebie. Odstawilam leki, przerwalam
        terapie, bo stwierdzilam, że jestem już zdrowa. Niestety miesiac temu nie dalam rady i wrocilam do
        szpitala. Teraz dostalam aurex i od tygodnia jest ciut lepiej. Dziewczycny ta choroba, to koszmar,
        powraca i gnebi. Niszczy zdrowie i psychike. Nie dajcie sie jej.
    • kara631 Re: Moja Bulimia 07.03.06, 19:03
      Ago, napisz skąd jesteś, bo jesli z Krakowa, to bardzo chciałabym sie z Toba
      spotkać...Chyba mamy podobne historie...
      • agulka19777 Re: Moja Bulimia 09.03.06, 16:43
        Jestem z Lodzi, ale to nie ma znaczenia. Chętnie z tobą porozmawiam.
    • niuniauk Re: Moja Bulimia 10.03.06, 09:27
      mam na imie kasia. od ponad 2 lat choruje na bulimie...jest mi z tym bardzo
      ciezko i wstydze sie swojej choroby:( wymiotuje codziennie - nawet kilka razy
      dziennie- wczesniej mialam anoreksje potem zmienilo sie to wlasnie na bulimie.
      2 razy bylam w szpitalu - rodzice oddali mnie nawet do szpitala
      psychiatrycznego...ale to i tak nic nie pomoglo:( jestem zalamana chce sie
      wyleczyc ale nie potrafie...powoli trace nadzieje...mam nadzieje,ze ktos pomoze
      mi...prosze...
      • agulka19777 Re: Moja Bulimia 10.03.06, 10:56
        Kasiu to ty musisz chciec sie wyleczyc, a wizyta w szpitale psychiatrycznym nigdy nie jest
        powodem do wstydu!!!!!
        Bulimia jest potworem z ktorym trzeba walczyc. Inaczej zawladnie tobą, twoimi myślami i twoim
        ciałem.
        Oprócz ogromnych zmian w psychice, rujnuje nasze ciało. Ja mam zaleczonych 12 zębów, a 3
        usunięte w ogóle i to wszystko tylko przez wymioty!!!!
        Idz do psychitary po leki antydepresyjne i hamujące łaknienie, a potem do psychoterapeuty na
        terapie. Musisz walczyć, nie wolno sie poddawać!
        Trzymam kciuki. Aga - bulimiczka od 10 lat.
    • gosia-dluga Re: Moja Bulimia 20.03.06, 20:58
      Mam 23 lata wiem, że jestem chora od paru lat ale nigdy nie poszłam z tym
      problemem do lekarza... Wiem że to nie jest rozwiazanie ale pomyślałam sobie "Ja
      sobie nie poradze?" Dawałam rade powstrzymywać ataki dość długo nawet dwa, trzy
      miesiące. Niestety któregoś dnia miarka sie przebrała, podczas któregoś z kolei
      podejścia do toalety zobaczyłam na dnie muszli ze cos jes nie tak :/..
      Wystraszyłam sie niekiepsko bo okazało sie ze to była krew, ale nawet to nie
      przekonało mnie do odwiedzenia lekarza. Wiem że to głupie, usiłowałam rozmawiac
      o tym z koleżankami ale nikt mnie nawet nie chciał słuchać. Pomyślałam wtedy ze
      chyba naprawde zeschizowałam i sama musze sobie radzić z tym problemem, niekiedy
      oszukiwałam samą siebie ze problemu nie ma (tyle tylko, że powracał) Osoby
      które nie mają takiego problemu nawet nie zdają sobie sprawy z tego jakie to
      wstrętne uczucie kiedy wiesz że sama sobie robisz krzywde ale mimo tego nie masz
      siły tego powstrzymywać... Nie mają pojęcia że szukasz pomocy tylko jak zwykle
      nikt Cie nie słucha albo pojęcia zielonego nie ma na temat choroby i mimo tego
      udaje wszechwiedzącego .... Obecnie mam chłopaka, bardzo go Kocham ale nie mam
      odwagi powidzieć mu o wszystkim.. Jak myślicie powinnam, czy lepiej zachować to
      dla siebie i zacząć sie leczyć?? Boje sie tego że zacznie inaczej na mnie
      patrzeć.. Doradzcie też co mam sama ze sobą zrobić i gdzie sie zwracać o pomoc ???
      • mini45 Re: Moja Bulimia 22.03.06, 23:48
        Ja mam bulimie 4 lata. Kiedyś bardzo dużo wymiotowałam potem przestałam na pół
        roku i nie wiem dlaczego do tego wróciłam. Nie wymiotuje codziennie powiedzmy
        ze raz na tydzień czasami dwa albo np w ogółe przez 2 tygodnie, ale zdaje sobie
        sprawę ze dopóki nie przestanę w ogóle wymiotować to jestem po prostu chora.
        Jest to dziwne bo z natury jestem raczej silna i twarda to jest ta jedyna moja
        cholerna słabość i nienawidzę tego, nie wierzę że w moim przypadku przyczyną
        choroby jest pewne dość traumatyczne przeżycie sprzed paru lat tylko raczej
        cheć do bycia szczupłą, idealną- (pzrecież to znacie, a na pewno część z Was
        super wykształcona, zadbana kobietka robiąca kariere zawodową z fajnym
        fecetem.) Ogólnie patrząc na mnie wydaje się ze bardzo dbam o swoje ciało -
        duzo ćwicze, biegam, pływam staram sie dobrze odzywiać i zdrowo ale czasami nie
        wytrzymuje- tak odreagowuje stres.

        Na wizytę u lekarza mozliwe ze bym się zdecydowała ale nie aktualnie nie będe
        brać żadnych leków, moze jest to okłamywanie samej siebie ze skoro nie
        wymiotujke codziennie to nie jestem az tak chora i poradze sobie z tym... No i
        moje przekonanie ze dam sobie SAMA radę. Mojemu facetowi kiedyś wspomniałam ze
        byłam chora tylko że on nie wie że te epizody z wymiotowaniem powtarzają sie.

        Ale nic od dzisiaj postanawiam z tym skonczyć (niestety nie jest to pierwszy
        raz) ale jak sobie troszke poczytałam Waszych wypowiedzi (pierwszy raz jestem
        na tym forum) to jest mi źle że jesteśmy (bo chyba głównie dziewczyny tu piszą)
        takie słabe i beznadziejne, bo albo będziemy jeść duzo i będziemy grubsze i
        szcześliwsze albo nie obiadamy sie i jesteśmy szczupłe.

        Najbardziej przerażaja mnie konsekwencje tej choroby i spustoszenie organizmu,
        które jest następstwem wymiotów. trzymam kciuki i namawiam żebyście razem ze
        mną powiedziały stop!!! nawet jak zjecie strasznie dużo to nie wymiotujcie -
        tak pocierpicie że trochę czasu minie aż znowu się objecie jak tak wtedy
        przestałam wymiotować na te pół roku, tylko niestety wróciłam bo to jest jak
        nałóg).
        Pzodrawiam i trzymam kciuki a Wy trzymajcie je za mnie.
        • agulka19777 Re: Moja Bulimia 23.03.06, 14:23
          DZIEWCZYNY
          NIE MOZNA SAMEMU WYLECZYC SIE Z BULIMII. MEDYCYNA NIE ZNA TAKIEGO
          PRZYPADKU.
          POTRZEBNA JEST POMOC PSYCHOLOGA, PSYCHIATRY LUB PSYCHOTERAPEUTY.
          POWODÓW BULIMII JEST KILKA I SĄ ONE TAK RÓŻNE JAK DZIEWCZYNY KTÓRE MAJĄ
          BULIMIę.
          PO PIERWSZE JEśLI BOICIE POWIEDZIEć O BULIMII SWOIM FACETOM Z OBAWY
          PRZED ROZPADEM ZWIĄZKU, TO CI FACECI NIE SĄ WARCI TEGO, ŻEBY Z WAMI BYć.

          MÓJ NIE WYSTRASZYŁ SIE MOJEJ CHOROBY TYLKO SKUTKÓW, KTÓRE ONA NIESIE:
          PRÓCHNICY, OWRZODZENIA ŻOŁĄDKA, ARYTMII SERCA, ODWODNIENIA, CZEęSTYCH
          INFEKCJI GARDŁA I DEPRESJI. NAJBARDZIEJ BAŁ SIE, ŻE MNIE STRACI PRZEZ TO
          CHORÓBSKO. JEŻELI WASZ FACET NA WIEść O WASZEJ CHOROBIE ZOSTAWI WAS,
          TO JEST ZWYKŁYM DUPKIEM.
          PO DRUGIE CECHĄ CHARAKTERYSTYCZNĄ BULIMII, JEST TO, ŻE CHORA JĄ UKRYWA
          ZE WSTYDU PRZED OTOCZENIEM, BO BOI SIę, ŻE LUDZIE NIE ZROZUMIEJĄ JEJ ISTOTY.

          NIE ZWAŻAJCIE NA TO. IDźCIE DO LEKARZA, NAWET ZWYKŁEGO INTERNISTY, A
          NAJLEPIEJ DO PSYCHOLOGA, NAWET PRYWATNIE.
          POLECAM CENTRALNY SZPITAL KLINICZNY W ŁODZI PRZY UL. CZECHOSŁOWACKIEJ,
          NA ODDZIALE ZABRURZEń ODŻYWIANIA SĄ LEKARZE, KTÓRZY CHCĄ I UMIEJĄ
          POMAGAć BULIMICZKOM I ANOREKTYCZKOM.
          WIEM, ŻE PODOBNE OśRODKI SĄ W WARSZAWIE I POZNANIU, NIESTETY NIE ZNAM
          NAMIARÓW.

          JESZCZE RAZ PROSZę WAS KOBITKI, WALCZIE Z TYM POTWOREM ZWANYM BULIMIĄ,
          BO INACZEJ ON ZWALCZY WAS...
    • shiralee Re: Moja Bulimia 25.03.06, 00:58
      kto wie gdzie po pomoc w gdansku w sprawasz zaburzenia odzywiania? z gory
      dziekuje !!
    • sandra.k Re: Moja Bulimia 27.03.06, 14:39
      Witam Ciebie bardzo,
      chyle glowe! przeczytalam twoj list i postanowilam napisac. Nazywam sie
      Sandra, mam 22 lata, studiuje w Gdansku i mam bulimie od chyba 5 lat juz nawet
      nie licze. Nikt nie wie o mojej chorobie, a tak potrzebuje wsparcia i dobrego
      slowa, a nie krytyki (lzy mi teraz leca jak to pisze, przepraszam). Malo ludzi
      sie tym interesuje, a to przeciez jest taki powazny problem. tak chcialabym, z
      kims o tym porozmawiac, kto wie, ma pojecie o bulimii, kto mi pomoze, dlatego
      zwracam sie do Ciebie. Widze, ze masz duzo zwolenniczek, ktore chetnie do
      Ciebie Ago pisza, ja tez chcialabym sie do nich przylaczyc.
      Bede niezmiernie wdzieczna, gdybys znalazla chwile czasu i odpisala mi.
      Mysle, ze nie musze Ci pisac co przezywam, bo sama to przechodzilas. Powiem
      jedno moj sukces nie wymiotowania to tydzien, raz od 5 lat. STRASZNE!! staram
      sie, `Sandra, to ostatni raz`, kogo ja chcem oszukac. POTRZEBUJE POMOCY JAK
      KAZDA DZIEWCZYNA, ODWIEDZAJACA TA STRONE.
      zycze Ci SILY, slonecznych dni i gwiazdzistych nocy, ktore przyslonia na
      wieki `te mysli`, ktore zyc nam nie daja!!!!!!
      z powazaniem Sandra
      POZDRAWIAM I DZIEKUJE
    • sandra.k Re: Moja Bulimia 27.03.06, 14:41
      Witam Ciebie bardzo,
      chyle glowe! przeczytalam twoj list i postanowilam napisac. Nazywam sie
      Sandra, mam 22 lata, studiuje w Gdansku i mam bulimie od chyba 5 lat juz nawet
      nie licze. Nikt nie wie o mojej chorobie, a tak potrzebuje wsparcia i dobrego
      slowa, a nie krytyki (lzy mi teraz leca jak to pisze, przepraszam). Malo ludzi
      sie tym interesuje, a to przeciez jest taki powazny problem. tak chcialabym, z
      kims o tym porozmawiac, kto wie, ma pojecie o bulimii, kto mi pomoze, dlatego
      zwracam sie do Ciebie. Widze, ze masz duzo zwolenniczek, ktore chetnie do
      Ciebie Ago pisza, ja tez chcialabym sie do nich przylaczyc.
      Bede niezmiernie wdzieczna, gdybys znalazla chwile czasu i odpisala mi.
      • agulka19777 Re: Moja Bulimia 28.03.06, 09:19
        Droga Sandro
        Nie bój siŁ mówić o swojej choroby. Ukrywanie jej ci nie pomoże.
        Proszę cię idź do swojego lekarza, np. internisty. Opowiedz mu szczerze o bulimii. On skieruje cią
        do psychologa albo psychiatry (nie potrzebujesz żadnego skierowania, ale może poda ci adresy
        ich gabinetów).
        Nie wstydź się! Jesteś ciężko chora. Musisz sobie to uzmysłowić.
        A potem zadaj sobie pytanie czy chcesz pokonać to wstrętne choróbsko? Jeśli tak, a nie wątpię,
        że tak jest, ruszaj na wojnę.
        Wierz mi już po 2-3 tyg. od zastosowania terapii (zwykle są to leki antydepresyjne) zobaczysz, że
        czujesz się lepiej. Naprawdę warto walczyć.
        Pozdrawiam i trzymam kciuki!
    • ankaaa181 Re: Moja Bulimia 28.03.06, 23:14
      jestem bulimiczką od roku.. dokładnie rok temu zaczełam się odchudzać. i
      usłyszałam coś... słowa pewnego ojca mojej kumpeli.. -a potem palce do
      gęby...co?- i tak mi to wpadło do ucha.. nie mogłam się pozbyć szybko zbędnych
      kilogramów. i raz zwróciłam. potem kolejnych kilkadziesiąt. zeszłam z
      wagi...chyba 8 kilogramów...i co z tego jak się wróciło... mam napady głodu,
      zaraz po jedzeniu. praktycznie mogłabym jeść przez cały czas. czuję się źle. i
      przez niedoszłego faceta... i przez szkołę.mama tylko chcę abym schudła. bardzo
      tego chce, nawet brdziej niz ja sama. mam nadwagę, około 15 kilo. martwi mnie
      to bardzo. i czuję się b. źle w swoim ciele. jak tak patrzę na te ładne i chude
      aktorki.. koleżanki, zazdroszczę. bo przecież taka bym chciała być. i myśle w
      tej chwili żebym wszystko oddała...ale za chwilę głód nadchodzi i KONIEC!!!!!
      co ja za niedługo pocznę! nie chcę mieć problemów z jamą ustną!
      nie chcę tak żyć! nie chcę tyle jeść! czy ktoś może mi dać coś? nadzieję?
      szansę? nie chcę aby kto kolwiek się dowiedział! nikt! nawet boję się sama iść
      do jakiegoś specjalisty! nie wiem co posząć...
      POMOCY!!!!!!!!!!
    • natalia0811 Re: Moja Bulimia 02.04.06, 19:21
      cześć nawet nie masz pojęcia jaka jestem szczęśliwa, że znalazłam tą stronę
      mama 35 lat, nieudane związki i tą straszną chorobę która nie pozwala mi na
      normalne życie i rządzi mną, co mam robić od 2 lat wymiotuję boję sie utyć.
      Myślę tylko o jedzeniu, a później wyrzuty sumienia, żal do świata, złość na
      siebie, czy są jakieś grupy w szczecinie. BŁAGAM O POMOC BO SOBIE NIE RADZĘ!
      • malibu12 Re: Moja Bulimia 03.04.06, 16:10
        Dziś podjęłam pierwsze kroki, żeby walczyć z bulimią. Mam 28 lat, choruję od 5.
        Zaczęło się niewinnie, chciałam zrzucić zbędne kilogramy po urodzeniu dziecka.
        Początkowo było wszystko w porządku: diety, gimnastyka. Sama nie wiem, kiedy
        wpładłam w pułapkę. Najpierw przestałam prawie w ogóle jeść, liczyłam kalorie
        nawet w rzodkiewkach. Doprowadziłam się do takiego stanu, że ważyłam 40 kg przy
        wzroście 164 cm. Rodzina zmusiła mnie do tego, żebym zaczęła jeść. Dookoła
        słyszałam tylko: musisz jeść, jesteś za chuda. Wcześniej, gdy przytyłam po ciąży
        słyszałam tylko: nie jedz tyle, musisz schudnąć, jesteś za gruba. Czułam się
        kompletnie skołowana. Wybrałam strategię, że przy rodzinie jem normalnie a przy
        pierwszej nadażającej się okazji lecę do kibla. Obie strony były zadowolone.
        Rodzina widziała, że jem a ja to jedzonko potem zwracałam, o czym rodzina już
        nie wiedziała. Dlaczego akurat teraz wzięłam się za siebie (choć wiem, że długa
        i ciężka droga przede mną)? Kilka razy w ciągu ostatniego miesiąca zemdlałam,
        wcześniej się to nie zdarzało. Mam wrażenie, że mój organizm jest na skraju
        wytrzymałości i się przestraszyłam. Jest jeszcze jedna kwestia, która odbiła się
        na moim zdrowiu. Chcąc uporać się z problemem, zaczęłam coraz więcej popijać
        alkohol. To w połączeniu z i tak już osłabionym orgnizmem dało fatalne skutki.
        Na szczęście odstawienie alkoholu nie sprawiło mi większego kłopotu, widocznie
        jeszcze nie było za późno. W sobotę powiedziałam o moim problemie najbliższym a
        dziś poszłam do lekarza, który skierował mnie na odpowiednie badania. Umówiłam
        się też na wizytę do psychologa. Mam nadzieję, że uda mi się wygrać z bulimią.
        Mam nadzieję, że uda mi się pokonać tę okropną chęć zwrócenia nawet jogurtu
        odtłuszczonego. Wierzę, że uda mi się nie myśleć obsesyjnie o jedzeniu.
        Trzymajcie za mnie kciuki.
        P.S. Dzięki za ten wątek, szkoda że nie zajrzałam tu wcześniej.
    • julcia811 Re: Moja Bulimia 06.04.06, 10:57
      hej:)
      Mam na imię Julka i mam 25 lat, od kilku lat mam problemy z odżywianiem i nie
      potrafie sama sobie z tym poradzić. Coraz częściej jednak zaczyna mi to
      przeszkadzać. Przynajmniej dwa razy w tygodniu pochłaniam ogromne ilości
      pozywienia, najczęściej wtedy kiedy wszyscy już śpią:( Później mam straszne
      wyrzuty sumienia i wtedy nie jem albo spożywam produty, które pomogłyby mi
      pozbyc sie uczucia sytości. Nigdy jeszcze nie zmuszałam się do wymiotów ale
      próbowałam środków przeczyszczających. Choc czasem i to nie pomaga, wtedy
      stosuje głodówki albo dużo ćwiczę. Uwielbiam sport więc nie jest to dla mnie
      problem ale coraz częściej zdaje sobie sprawę, że coś jest nie tak. Po napadach
      obżarstwa wpadam w panikę i wyżywam się na moich bliskich, jestem dla nich
      nieprzyjemna:( Chciałabym być inna ale sama nie potarfie sobie z tym poradzić.
      W domu zawsze jest dużo jedzenia i brakuje mi silnej woli by móc się
      powstrzymac przed jedzeniem:((
      Proszę pomóż mi...........

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka