Dodaj do ulubionych

Ataki agresji.

02.06.10, 21:18
Moim zmaganiom z anoreksją, towarzyszą silne ataki złości, agresji,
rozpaczy, nad którym nie jestem w stanie zapanować. Bardzo staram się
obserwować swoje emocje, pozwolić, żeby przepłynęły, zaakceptować
myśli (metoda ACT). Jest to bardzo męczące. Chciałam zapytać, czy
wielu z Was miało je przy zaburzeniach odżywiania.
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • daisyd Re: Ataki agresji. 03.06.10, 11:30
      Teraz już nie mama takich ataków, raczej w ogóle mi się nie zdarzają, a jak już
      to bardzo sporadycznie. Ale jak ważyłam 35 kg przy 1,66 to zachowywałam się jak
      nienormalna. Kiedyś rzuciłam nowiusieńkim telefonem z takim zamachem, że
      rozwalił się w drobny mak. na rodziców prawie, że rękę podnosiłam, bluzgałam i w
      ogóle co oni ze mną mieli to tylko ja i oni wiedza. W szpitalu się dowiedziałam,
      że to z powodu niedożywionego mózgu. Taska jest przykra prawda niestety. A ile
      Ty ważysz jeśli mogę spytać? I leczysz się gdzieś? Kurcze uważaj, bo ja jak
      osiągnełam właśnie taka wagę (bo bełtałam wtedy jak kot, kilka razy dziennie),
      no może pół kilo mniej to dostałam zapaści i trzy dni byłam na oiomie., czego
      Tobie oczywiście nigdy przenigdy nie życzę. Trzym się
      • salchicha.ok Re: Ataki agresji. 03.06.10, 17:41
        Ja mam podobnie. Najgorzej było przy wadze 32kg przy wzroście 160cm.
        Teraz przybrałam do 36,5, uniknęłam szpitala istnym cudem, znalazłam
        w sobie te siły, również dzięki psychiatrze, która dała mi tę
        szansę, gdyż za wszelką cenę nie chciałam znaleźć się w szpitalu.
        Mimo wzrostu wagi - nadal miewam ataki. I podobnie, jak u Ciebie:
        rozwalam, prawie podnoszę rękę, wyprowadzić z równowagi może mnie
        wszystko. Teraz jest nieco lepiej, potrafię już trochę zapanować.
        Kiedyś zdażało mi się to częściej, teraz regularnie 1-2 razy w
        tygodniu. Ogólnie rzecz biorąc - mój organizm jest bardzo silny, bo
        jak dotąd nie miałąm żadnych powikłań, oprócz bólu mięśni, kości
        (tych podstawowych), serca czy klatki i podobnych, ale oczywiście
        jestem świadoma, że niczego być pewna nie mogę.
        Moja walka nadal trwa. Tak, leczę się, mam terapeutę - psychiatrę.

        Dziękuję Ci, że napisałaś, zrobiło mi się raxniej. Mimo, iż jest to
        nieprzyjemna sprawa, to czasami robi się nam lepiej, kiedy ktoś może
        się podzielić na przykład słowem.
        • m_o_n_a Re: Ataki agresji. 07.06.10, 23:08
          Mnie się wydaje, że także takie ataki miewam - w ogóle cała jestem
          podenerwowana, więc o jakiś wybuch większy lub mniejszy nietrudno.
          Aczkolwiek jest to męczące - nie powiem, bo sama na siebie jestem
          momentami zła, robię głupotę np. wypadnie mi z szafki zeszyt, włożę go
          i znów się ześlizgnie - to potrafię nawet rozszarpać go na strzępy...
          bo tak, po prostu. A co do stanu zdrowia - wspaniale, że robisz coś w
          kierunku ku lepszemu. :) Oby Ci się udało! :) I jak wspomniała Daisy -
          uważaj na siebie, koniecznie!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka