Dodaj do ulubionych

Pytanie o wymioty (do bulimiczek)

08.08.04, 15:06
Jak to jest? Po co jesc skoro sie pojdzie wymiotowac? Nie szkoda Wam
jedzenia? Czy wymiotujecie takze potrawy wartosciowe dla organizmu w sensie
dietetycznym? Czy wymiotowanie to przymus psychiczny czy tylko akt fizyczny?
Pytam z pelnym szacunkiem, nie probuje zlekcewazyc niczyjej choroby.
Obserwuj wątek
    • Gość: yel Re: Pytanie o wymioty (do bulimiczek) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.04, 19:53
      A więc to juz jest raczej przymus psychiczny...Jem bez opamiętania, po prostu
      połykam żarcie, nie czując smaku, a potem idę do toalety, klękam przed muszlą
      klozetową i...Wiesz co dalej. Albo przeczyszczam się środkami takimi jak Xenna
      czy olejek rycynowy. Łykam około 6 naraz tabletek albo wypijam 2 buteleczki
      olejku, kiedy przełyk i gardło odmawiają mi posłuszeństwa...
      • narysuj.mi.baranka Re: Pytanie o wymioty (do bulimiczek) 08.08.04, 20:24
        Przeczytaj spokojnie watek 3po3. A tak wogole to ile wazysz, ile masz wzrostu?
    • Gość: anastasia28@wp.pl Re: Pytanie o wymioty (do bulimiczek) IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 08.08.04, 21:49
      posłuchaj, z ta chorobą to jest tak, że przychodzi moment ze oddałabys poprostu
      wszystko zeby tylko moc rozkoszowac przez chocby 10 minut swoje podniebienie
      delikatnym kremem truskawkowym,robić to do oporu i wiedzieć ze jest sie lepszym
      od innych bo mozna sie tego pozbyć w przecią gfu paru sekund...nie tyje sie.to
      pociąga i fascynuje.ale po dłuzszym czasie w psychice pojawia sie wielka czarna
      postac która powtarza ci:moge ci dac na chwile spokoj,ale pamietaj nie
      pozbedziesz sie mnie juz nigdy,ja tu jeszcze wróce...to jest straszne :(((((
      • narysuj.mi.baranka Re: Pytanie o wymioty (do bulimiczek) 09.08.04, 09:20
        Rozumiem. Prwade mowiac myslalam, ze bulimia to jakis kaprys, nie mialam
        zadnego wyobrazenia o tej chorobie, ale sadze, ze tak sie rozprzestrzenila z
        winy mediow. Mysle, ze ktos, kto pierwszy puscil w eter informacje o bulimii,
        podsunal pomysl. Jako nastolatka bylam strasznym lakomczuchem i grubaskiem, ale
        kochalam to, co zjadlam.
        No i rozumiem teraz, ze ta kontrola nad smakolykiem stanowi u bulimiczek jakby
        o jedynym poczuciu wartosci...
        • kwiat.pustyni Re: Pytanie o wymioty (do bulimiczek) 09.08.04, 10:13
          Ja też się moge udzielić. Robie to dlatego żeby poczuć smak jedzenia... Albo
          też dlatego że kazali mi coś zjeść i potem łapały mnie wyrzuty sumienia :-/
          Robie to bo boje się że przytyje... :(
    • narysuj.mi.baranka Re: Pytanie o wymioty (do bulimiczek) 09.08.04, 14:37
      I jeszcze jednego nie rozumiem: niby chodzi Wam o wyglad a przeciez nie
      dostarczacie oroganizmowi potrzebnych skladnikow, czyli niszczycie go, tzn.
      siebie. Czy to nie sprzecznosc?
      I druga sprawa: czy lekarstwem na bulimie nie byloby jedzenie potraw smacznych,
      zdrowych, ladnie wygladajacych, w eleganckim otoczeniu?
    • Gość: mega Re: Pytanie o wymioty (do bulimiczek) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.04, 16:42
      " ale sadze, ze tak sie rozprzestrzenila z
      winy mediow. Mysle, ze ktos, kto pierwszy puscil w eter informacje o bulimii,
      podsunal pomysl."

      Za pierwszym razem myslalam tylko o tym, ze ksiezna Diana tak robila - wtedy
      wlasnie bylo dosc glosno o jej problemie - i tak tez sama zaczelam...z
      ciekawosci.
      • narysuj.mi.baranka Re: Pytanie o wymioty (do bulimiczek) 09.08.04, 20:45
        Gość portalu: mega napisał(a):

        > " ale sadze, ze tak sie rozprzestrzenila z
        > winy mediow. Mysle, ze ktos, kto pierwszy puscil w eter informacje o bulimii,
        > podsunal pomysl."
        >
        > Za pierwszym razem myslalam tylko o tym, ze ksiezna Diana tak robila - wtedy
        > wlasnie bylo dosc glosno o jej problemie - i tak tez sama zaczelam...z
        > ciekawosci.

        No wlasnie. Media trabia, ze ta modelka, tamta aktorka ma bulimie to dziewczyny
        biora sie za nasladowanie. Najierw z ciekawosci, jak piszesz, a potem sie
        okazuje, ze takie rzyganie to rodzaj "kontroli" nad swoim zyciem, no i sie w to
        wchodzi...
    • Gość: Asiek Re: Pytanie o wymioty (do bulimiczek) IP: *.ramtel.com.pl 10.08.04, 18:07
      Dla mnie wymiotowanie to przymus psychiczny. Wiem, że po wymiotach organizm
      produkuje endorfiny- hormony szczęścia i mam wtedy zapał do wszystkiego. Czasem
      jeszcze gdy byłam w liceum wymiotowałam tylko po to by poczuć tego powera
      ktorego mam zawsze po. Więc robiłam sobie rosołek knora w pół litrowym garnku
      by zapełnić brzuch i później wiadomo co. Najwięcej wymiotuję gdy mam problemy a
      gdy np się zakocham wtedy wogóle nie- oczywiście piszę tu o szczęśliwym
      zakochaniu.
      • narysuj.mi.baranka Re: Pytanie o wymioty (do bulimiczek) 10.08.04, 18:50
        A nie mozesz osiagac endorfin w inny sposob? W koncu czeste wymiotowanie
        jest... nieestetyczne i... nienaturalne. Jest samoobrona organizmu ktory zjadl
        cos nieswiezego, ratunkiem przed zatruciem etc.
        • Gość: anita Re: Pytanie o wymioty (do bulimiczek) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.04, 19:52
          Odpowiem Ci jak wyglada bulimia widziana moimi oczami i ...z pryzmatu moich
          doświadczeń. Czytam o wysokim bezrobociu, o niesprawiedliwości, czuję się
          samotna, bezradna,lękam się czegoś,wpadam w panikę - lekarstwem na emocje jest
          wyrzyganie ich. Dosłownie.

          Nie uwierzysz, ale bulimia to w większości wypadków wcale nie super dieta-cud.
          Czasami się gubię jak czytam posty na tym forum - dziewczyny robią "to" tak
          świadomie, aby jeść bezkarnie. Nie pamietam swoich początków, może rzeczywiście
          czasami rzygałam aby nie przytyć. W mojej świadomosci jest to pęd trudny do
          opanowania - sterowany lękami, negatywnymi emocjami.

          Jak jestem wyciszona demon nie atakuje. Zachecam do lektury na temat chorób
          odzywiania.
          Ja najbardziej utożsamiam się ze stwierdzeniami (cytuję słowa specjalistów):
          " W anoreksji i bulimii objawy są sygnałem głębszych problemów z
          zaakceptowaniemsiebie i pogodzeniem różnych impulsówi popedów naszej psychiki."

          " Zaburzenia odżywiania to problemy których istotą jest lęk. Dlatego bulimii
          towarzyszy często depresja i stany lękowe."

          " Bulimia to sygnał,że gdzies w psychice cierpiącej na niej osoby jest
          problem, który dopomina się o rozwiązanie. Ustąpienie objawów nie oznacza jego
          rozwiązania". (komentarz- a leczą nas przewaznie układając diety itp.itd)

          Celne są według mnie słowa z duńskiej strony internetowej:
          "Zaburzenia odzywiania dotyczą nie jedzenia i wagi lecz uczuć i braku
          akceptacji"
          i z angielskiej strony o bulimii:

          "Some try to symbolically cleanse themselves by vomiting"
          • narysuj.mi.baranka Re: Pytanie o wymioty (do bulimiczek) 10.08.04, 21:35
            Gość portalu: anita napisał(a):

            > "Some try to symbolically cleanse themselves by vomiting"

            Tak, to zdanie najbardziej do mnie przemawia. Ale jednak mysle, ze tak
            drastyczny krok wymaga pewnego zlamania sie psychiki, no, ze to jest pewna
            degradacja.
            • Gość: anita Re: Pytanie o wymioty (do bulimiczek) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.04, 04:50
              Cóż, nie jest to takie -trach- nagłe łamie się psychika, jak to określiłaś i
              zaczyna się - kompulsywne jedzenie, potrzeba oczyszczenia. Aby dotrzeć do
              źródła problemu trzeba pogrzebać w przeszłości. Brak akceptacji własnego ciała,
              wiecznie pozostawanie w "piaskownicy" ma swoje źródła. Dążenie do
              doskonałości, wieczne niezadowolenie z siebie, niska samoocena nie biorą się
              znikąd i nie pojawiają się nagle łamiąc z dnia na dzień psychikę. Ona jest u
              bulimiczek już za młodu powichrowana. Podwalin chorób odżywiania nalezy
              doszukiwać się już we wczesnym dzieciństwie.


              Ludzie różnie radzą sobie z emocjami, albo inaczej - nie radzą sobie i reagują
              w rózny sposób - jedni mają skurcze łydek, inni siódme poty,bóle somatyczne.Są
              tacy którzy swoją agresję i niemoc wyładowują na bliźnich i tacy którzy
              działają autodestrukcyjnie. Bulimia zaliczana jest do nerwic. Sama trafiłam na
              oddział nerwic i depresji. To wszystko tłumaczy.

              Zacytuję jeszcze raz angielskie autorytety - nie będę tłumaczyć -zostało to
              to tak zgrabnie ujete w tymże języku... Sorki, że nie podaję pochodzenia słów,
              przepisałam je kiedyś do notesu bez stosownej adnotacji.
              "People with eating disorders tend to be perfectionistic. They have
              unrealistic expectations of themselves and others. In spite of their many
              achievements they feel inadequate, defective and worthless. In addition they
              see the world as black and white, no shades of gray. Everything is ether good
              or bad, a success or failure, far or thin"
              "People who have survived abuse often don't know what to do with the painful
              feelings and overwhelming memories that remain, sometimes even many years
              later. Some try to escape those feelings and memories by numbing thelmselves
              with binge food or trough starvation. I to już było - Some try to symbolically
              cleanse thelmselves by vomiting.

              Sztuką jest pozwolenie sobie na rozwój a nie bycie wieczną dziewczynką. Po
              konfrontacji twarzą w twarz z tym co było trzeba odprawić symboliczny pogrzeb
              często traumatycznym przeżyciom.Żałoba może trwać jakiś czas ale nie może
              przerodzić się w chroniczne obwinianie innych, użalanie się nad sobą. To
              bardzo wygodna, postawa - wierzcie mi - może być obroną
              przed "zdrowieniem",które zaczyna się wyczuwać nosem. Trudno pożegnać się z
              rzyganiem, czym wypełni się bowiem lukę?

              Ktoś kto na razie udaje sam przed sobą że bulimia nie jest jego zmorą,że rzyga
              czasami i to tylko dlatego że jest łakomczuchem może nie do końca zrozumieć to
              co napisałam.Obrazowo przedstawię to tak - przychodzi taki moment że bulimiczka
              zdaje sobie sprawę, że tak naprawdę to już nie wie dlaczego wymiotuje. Zaczyna
              zauwazać, że często robi to bo to jej przynosi ulgę. Po kłótniach, gdy czuje
              się opuszczona, niekochana. Biegnie do cukierni i kupuje 20 ciastek, zjada ale
              nawet nie czuje smaku. Za to potem po wymiotowaniu dziwny spokój, chwilowe
              ukojenie. Przestaje kontrolować jedzenie. Trafia do specjalisty. Ten sadza ją
              na kanapce i każe wrócić do przeszłości.Niedowierzanie - po co?Potem szok. Ja?
              Jaka ja?Kim jestem? Nasilenie objawów. Ponowne narodziny. Odkrywanie siebie na
              nowo. Budowanie siebie na nowo. Poznawanie siebie. Dbałośćo o siebie.
              Przebudowanie wartości, priorytetów. Zdystansowanie się do tego co było.
              Pogodzenie się z przeszłością. Wybaczenie. Poprawa.Nie ma już drogi odrotu.
              Może być tylko lepiej. Bo taka osoba jest w rzeczywistości już kims innym. Może
              tylko zrobić coś wbrew sobie -np. swiadomie uznać rzyganie za metodę pozbywania
              się zbędnych kilogramów, bo to wygodne. Ale po co?Skoro akceptuje się taką jaka
              jest obecnie,a do tego prowadzi terapia.Ta podjęta w celu ozdrowienia a nie
              mydlenia oczu sobie i innym.
    • Gość: Asiek Re: Pytanie o wymioty (do bulimiczek) IP: *.ramtel.com.pl 10.08.04, 19:49
      Mogę ale wymioty są najprostszym ze sposobów. Poza tym te endorfiny to taki
      skutek uboczy. Głónym celem jest nie tycie po jedzeniu.
      • narysuj.mi.baranka Re: Pytanie o wymioty (do bulimiczek) 10.08.04, 21:38
        No, ale przeciez jesz, bo jestes glodna a jak "wyrzygasz sie" to znow bedziesz
        glodna. A jedzenie przeciez nie musi oznaczac tycia. Wystarczy utrzymac
        rownowage miedzy kaloriami spozywanymi a spalanymi.
        • Gość: Asiek Re: Pytanie o wymioty (do bulimiczek) IP: *.ramtel.com.pl 11.08.04, 08:38
          Jedząc w znaczeniu bulimicznym ( inaczej bożerając się) zaspakajam głó
          wytworzony w mojej psychice. Gdy już zaczynam jeśc nie mam ograniczenia. Jem do
          czasu gdy poprostu nie jestem fizycznie w stanie pochłonąć juz więcej. Póżniej
          pojawia się swego rodzaju panika. Wgłowie zadaję sobie pytania; Czy przytyję??
          Czy uda mi się wszystko zwymiotować??
          Jedzenie nie musi oznaczać tycia. Ale jedzenie nad którym jest się w stanie
          panować. Bulimiczka zatraca to panowanie. Je bez opamiętania często nawet nie
          gryząc i nie czując smaku. Jest w stanie zjeść rzeczy których zdrowy człowiek
          by nie tknął ( np niedogotowane potrawy )
          Choroba powoduje, że bulimiczka zjada kilka tysięcy kalorii. Nie jest w stanie
          utrzymać rónowagi pomiędzy kaloriami spożywanymi a spalanymi
          • Gość: mola Re: Pytanie o wymioty (do bulimiczek) IP: *.system / *.system-net.pl 16.08.04, 12:57
            Jeśli chodzi o mnie to historia zaczęła sie gdy przeczytałam książkę w której
            dziewczyny wymiotowały,i po prostu tak dla spóbowania raz zwymiotowałam .Byłam
            pózniej taka lekka i wogule,że z dnia na dzień zaczęłam corazz wiecej i
            częsciej wymiotowac i tak zostało do dziś,tyle,ze nie zjadam takich ogromnych
            porcji jedzenia.Prawdą jest jednak,że po zwymiotowaniu ma sie jakąs nieopisaną
            siłe do innych rzeczy{niestety ma sie opuchnietą twarz}ale wiecie co jet
            najgorsze?gdy nie potrafię zwymiotowac,gdy moje gardło juz nie reaguje i nie
            mogę wyrzucić z siebietego co zjadłam
            • Gość: anita Re: Pytanie o wymioty (do bulimiczek) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.04, 15:50
              piszesz serio? Masz siłę? Ja się słaniam i najchętniej bym się położyła. Może
              jestem zmęczona i nieprzytomna z powodu napadu lęków które musiałam wyrzygac (
              ulga=odpręzenie=zmęczenie=senność=osłabienie=bladość).

              Tak sobie myslę, gdybym wymiotowała po bezkarnym jedzeniu dla przyjemnośći to
              pewnie tez bym była radosna i wesoła... dogodziłam kubkom smakowym bez
              konsekwencji. Taaaaaaa.Pewnie byłabym happy. Nie wiem co lepsze. Jeść dla
              samego rzygania czy jeść z łakomstwa.
    • blue_perfection Re: Pytanie o wymioty (do bulimiczek) 17.08.04, 18:23
      U mnie to jest tak, że przez kilka dni mogę wytrzymać na "normalnym" żarciu,
      potem pojawia nie wiadomo skąd taka myśl, że przecież nic się nie stanie jeśli
      zjem ten kawałek czekolady, przeciez normali ludzie jedzą od czasu do czasu
      kawałek czekolady... tylko, że potem pojawia sie w głowie czerwone
      światełko "alarm" i myślę sobie, że nie mam nic do stracenia, wtedy zaczynam
      jeść, bez opamiętania, otwieram lodówkę i jak leci... a potem panika, ze to
      wszystko zalega mi w żołądku, fuj.. no i standardowo ubikacja, odkręcanie wody
      żeby zagłuszyć...

      Inaczej jest kiedy palnuję napad, to są te dni kiedy nie muszę isć do szkoły,
      wychodzę wtedy na "zakupy" i pakuję do koszyka, ciastka, czekoladę, i wszystkie
      inne zakazane rzeczy... wszystko dla kilkudziesięciu minut szczęścia.. a potem
      standardowo, czasem zastanwaim się po co to wszystko..eh, tylko, że ja już nie
      umiem inaczej :/
      • Gość: natalia Re: Pytanie o wymioty (do bulimiczek) IP: *.a2000.nl 17.08.04, 18:55
        u mnie podobnie jak u kolezanki wczesniej.ze zaczynam normalnie np.kanapke jem
        sobie taka normalna(czyli dietetyczna!)(FUCK!) i potem a to tego kasne a to
        tamtego a potem juz zaczyna sie jak leci czyli wszystko lacznie z sosami i
        majonezem lyzka...czyli jest ostro zle!a potem widomo co ,standardowa
        procedura,czasami robie sobie pare dni przerwy zeby sie gardlo uspokoilo bo juz
        nie reaguje na reke a potem po okresie wstrzemiezliwosci leci jak z
        wodospadu....i tez nie umiem przestac!!!to jest naj naj najgorsze w tym
        wszystkim!
    • asiulka.ruda.1993 Re: Pytanie o wymioty (do bulimiczek) 09.10.16, 23:08
      Z mojego punktu widzenia, BULIMIA? JA? nigdy, zawsze porządna, grzeczna, dobre stopnie itd. . to bylo gimnazjum, wpadlam, przez to że chcialam schudnąć, mimo że zawsze jezdzielam na zawody sportowe itd, ale bylam mimo wszystko za ciężka o te 5 kg i kolega ktory mi sie podobal powiedzial ze jestem gruba, przyjaciolka (jej siostra przez chwile byla bulimiczka) wpadla na pomysl zeby zaczac wymiotowac, .. tak sie zaczelo (ona miala epizod, a mi zostalo z racji ze kocham jesc)... to nie jest tak, że chcesz jesc, jesli sie nudzisz, pirwsza myśl to - zjeść i zwrócić.. teraz? kończę studia a dalej sie z tym zmagam, uwaga? pracuje jako KUCHARZ, a kończę studia ekonomiczne,.... mimo wszystko od choroby odciągali mnie albo "bycie z kimś" a teraz fakt że wole zjesc mało i smacznie, i często (jednak teraz liczy sie zmak a nie napchać kichy)... i jednak jaaakoś daje rade.. w bulimii siedzę jakies 9 lat.
    • asiulka.ruda.1993 Re: Pytanie o wymioty (do bulimiczek) 09.10.16, 23:12
      Jeszcze raz ja.. tego się nie da wyleczyć jesli lubisz jeśća kazdy lubi, zatem moje wizyty u psychologa kończyy sie na tym, ze nic z nich nie wynoslam, jestem za inteligenta zeby ktos mogl mnie kontrolowac, na studaich mialam stypedium naukowe... potrafie tak bardzo kryc sie z choroba ze jesli nie powiem w prost ze cos jest nie tak ze mna, to raczej nikt sie nie domysli, moja mama dowiedziala sie przypadkiem po 3 latach, dosc intensywnych, gdzie bylam na skraju i chcialam sie zabic przez to co robie ze swoim zyciem.... i tak reasumujac - psycholodzy sa bardziej tępi niz sie wydaje i nie potrafia pomoc, albo sam z tego wyjdziesz albo zaklad zamkniety.. trzeba sie nauczyc zyc.. presja czasu i obowiazki pomagaja przezwyciezyc tą chorobę.. nuda, czas wolny - potęgują chęć jedzenia itd.
    • mariszka23 Re: Pytanie o wymioty (do bulimiczek) 16.06.17, 17:40
      Na początku też tego nie rozumiałam. Byłam zła, że marnuję jedzenie i pieniądze. Myślałam - jakie to chore. Podczas sesji z Aleksandrą Dejewską, dowiedziałam się, że w ten sposób przeżywam emocje i napięcie. Zajadałam smutki a wymiotowanie przynosiło ulgę co uzależniało. Wszystko tłamsiłam w sobie a za pomocą jedzenie i żucia odczuwałam chwilowy spokój. Heh cieżko jest to wytłumaczyć zdrowej osobie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka