IP: *.ramtel.com.pl 10.08.04, 18:00
Bardzo chciałabym schudnąc. Nie mam nadwagi. Waże około 57kg na 172 cm. Boję
się, że podczas diety stanę się oschła i bardziej kłótliwa- jak zwykle. A
teraz bym tego nie chciała, bo mam fajnego faceta i jest mi dobrze. Czuję się
jednak sama ze sobą nie najlepiej. Wiem jednak, że gdy zaczynam się odchudzac
zwykle wpadam w taki "wir", że nie wystarczą te 3 kilogramy tylko chcę więcej
i więcej. Mam bulimię od tylu lat, ze sama już nie pamiętam dokładnie. Chyba
od 8. Od nie dawna sama mi ona przechodzi. Wiem, że trudno w to uwierzyć ale
to prawda. Po tylu latach choroby mam juz zniszczoną psychikę. Wszystko mnie
denerwuje. Zastanawiam się czy będę w stanie normalnie żyć wśród ludzi,
załozyć rodzinę. Teraz najbardziej w swoim życiu cenię spokój. Moze to
śmieszne ale lubię mieć oazę spokoju i samotności by się wyciszyć. Kocham
ludzi, uwielbiam z nimi gadać, wogóle interesuję się psychologią. Ale musze
mieć czas tylko dla samej siebie. Gdy się odchudzam- a robię to zawsze bardzo
intensywnie potrzebuję więcej samotności. Staję się bardziej rozdrażniona i
wszystko mnie męczy. Boję się, ze to może negatywie wpłynąć na moje życie i
związek. Sama już nie wiem co mam zrobic- nie chcę byc gruba ale nie chcę też
stracić czegoś bardzo ważnego.
Obserwuj wątek
    • narysuj.mi.baranka Re: Dylemat 10.08.04, 18:46
      Nie rozumiem... Masz fajnego faceta, zainteresowania, lubisz ludzi, wazysz tyle
      co supermodelki. A samotnosci kazdy potrzebuje.
      • Gość: Asiek Re: Dylemat IP: *.ramtel.com.pl 10.08.04, 19:44
        Ale oprócz tego bardzo nie udane zycie za sobą. Najpierw miałam problemy
        rodzinne. W wieku 13 lat wpadłam w anoreksję. Później w bulimię. Czułam się
        wiecznie odrzucona przez cały świat - szczególnie przez rodziców. Bardzo
        chciałam by ktoś mnie kochał, więc związałam się z pierwszym lepszym facetem, w
        wieku lat 17 zaszłam w ciążę, urodziłam córeczkę, przechodziłam piekło gdy
        byłam z jej ojcem. On mnie wcale nie kochał ale ja bardzo chciałam by ktoś
        chociaż udawał, że mu na mnie zależy. I udawał ale skończyło się to nie
        najlepiej. Rozstałam się z nim gdy moja córeczka miała półtora roku. Od czasu
        tamtego związku cały czas towarzyszy mi poczucie, że jestem gorsza od innych.
        Wiem, że to nieskromne co teraz napisze ale wszyscy zawsze mowili mi, że jestem
        bardzo ładna. Jednak ja czuję się brzydka i wydaje mi się, że taka kobieta jak
        ja (czyli z przeszłością i z bulimią) nie jest nic warta.
        Kilka miesięcy temu związałam się z kimś znowu. Jest mi dobrze. Ale czuję, ze
        coś jest ze mną nie tak. Nie potrafię się tym cieszyć. On np twierdzi, że chude
        kobiety nie podobają się facetom, ja twierdzę, ze ja z moją wagą nikomu nie
        mogę się podobać. Ciągle szukam dziury w całym, czuję się ze sobą źle, wydaje
        mi się, ze nic nie znaczę. Ciągle wmawiam sobie, że jestem złą matką. I to
        chyba akurat jest prawda- nie mam cierpliwości do dzieci, do mojego również.
        Staram się jej okazać, że ją kocham ale wydaje mi się że daję jej za mało.
        A odchudzanie.... To taka moja ucieczka. Odwrócenie uwagi od innych problemów.
        Ucieczka w inny anorektyczno bulimiczny świat - daleki od przyziemności, gdzie
        życie toczy się wokół zupełnie czegoś innego niż zwykle.
        • narysuj.mi.baranka Re: Dylemat 10.08.04, 21:45
          Rozumiem... Dzwigasz ciezki bagaz, ale masz tez rozwinieta swiadomosc. Mysle,
          ze terapia psychologiczna szybko przynioslaby w Twoim przypadku dobry skutek.

          A od przyziemnosci mozna uciec np. uprawiajac jakies hobby:) To moze byc
          cokolwiek: kurs rysowania, spiewu, jazdy konnej:)
          • Gość: Asiek Re: Dylemat IP: *.ramtel.com.pl 11.08.04, 08:55
            Kiedyś chodziłam na terapię. Bardzo podnosiła moje poczucie własnej wartości.
            Rodzice zawsze w jakiś zawoalowany sposób sprawiali, że czułam się gorsza,a
            psycholog kazała im dszukiwac się we mnie dobrych cech. Sama widziałą ich dużo
            często mi o tym mówiła. Kiedyś stwierdziła, ze jestem bardzo inteligentna i
            poprosiła by studenci mający praktyki w szpitalu w gdzie miałąm terapię mogli
            ze poćwiczyć rozmawiając ze mną. Szkoda, że moi rodzice nigdy nie postrzegali
            mnie tak jak ona :(
            W domu moja rodzina twierdziła, ze rzaden normalny człowiek nie chodzi do
            psychologa. Mowili, że poniża ich fakt, że chodzą ze mną na terapię. Że to, iż
            ich o to poprosiłam jest swego rodzaju nadużyciem. Że powinnam się wstydzić.
            Piszesz, że powinnam znaleźć sobie jakieś hobby. Pewnie masz rację. Ale jestem
            samotną matką- nie mam kasy ani czasu. Dziecko ma 2 lata więc muszę się nim
            zajmować cały czas. Nie mam nawet rzadnej pracy. Cały czas siedzę w domu na
            wychowawczym (to tez mi nie pomaga a raczej w pewien sposób jeszcze dobija)
            Jeszcze minie trochę czasu zanim z tego wszystkiego wyjdę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka