Gość: Kala
IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl
31.10.04, 19:20
boje się! okropnie się boje! płacze i krzyczę, nie chce umrzeć z głową w
kiblu. chce się leczyć. umówiłam się na wizytę do lekarza- termin za 2
miesiące :( zrobie wszystko żeby się kontrolować do tego czasu. boje się, że
przełyk strzeli, że umrę od jakiegoś krwawienia wewnętrznego, boje się, nie
chce się wymądrzać, zrobie co mi lekarz każe, zrobie wszystko. nie moge
porozmawiać z rodziną o moim strachu, bo nie chce ich przerażać- choć wiedzą
o mojej chorobie. wizja śmierci gdzieś w okolicach sedesu mnie prześladuje.
pisze do Was żebrząc o jakieś serdeczne słowo. bardzo tego potrzebuje. ja
wiem że to wszystko moja wina, że sama się w to wpakowałam. Bóg już mnie
wystarczająco pokarał, dlatego proszę- nie krzyczcie. Boże, jak ja się
boje... a jeśli po roku rzygania już jest dla mnie za późno? :(