Dodaj do ulubionych

chcę zacząć od nowa.

22.02.05, 16:41
pisałam ostatnio o tym, że wybiorę sie na terapie i wszystko będzie cacy. poszłam raz, zapytać się co i jak i na tym się skończyło. wytrzymałam tydzień bez rzygania i w zasadzie całkowicie zapomniałam o chorobie. a teraz? teraz wszystko wraca. przed chwilą się najadłam i wiadomo co zrobiłam. a teraz siedzę, piję 6 dzisiaj kawę i ściskam w ręce puste opakowanie po tusii. to jest straszne! muszę się zmotywować do walki. może ten post pomoże.
Obserwuj wątek
    • theniebiesky Re: chcę zacząć od nowa. 22.02.05, 16:50
      tez tak mam , nie rzygam tydzień a juz cudownie zapominam o chorobie-ależ to
      złudne. To ze nie rzygasz tydzień - wspaniale, raz sie złąmalaś-trudno, ale czy
      nauczyło Cię to czegoś? Przykro to pisac ale mnie te napady nie uczą juz
      niczego, tydzien temu opychalam sie na mrozie wracając z pracy, 2 tygodnie temu
      mialam tak opuchniete powieki ze koleznaka na drugi dzien pytała czy plakalam
      (dobre sobie). Niby rozpracowuje swoje uczucia ale jak zaczne jesc (kiedy
      teoretycznie moge przestac) to nie ma bata. Jak juz zaczne...Czasami moge zjesc
      cos nadprogramowego i nic a czasem 1 ciastko (nie mam na mysli pączka tylko
      herbatnika np.) to juz powod do rzygania (i opychania sie dalej)Smutne.
    • niobe5 Re: chcę zacząć od nowa. 22.02.05, 17:09
      Tak jak pisalam juz wczesniej - jestem przekonana, ze bulimii nie da sie rzucic
      jednego dnia. Mysle, ze to dlugi i zmudny proces, ktory prowadzi jednak do
      opragnionego celu jakim jest zycie bez bulimii.
      Uczynilas wiec duzy krok w kierunku wyzdrowienia: po pierwsze przyznalas sie
      przed sama soba ze jestes chora i potrzebujesz pomocy, udalas sie na pierwsza
      wizyte do psychologa, udaje Ci sie wytrzymywac w "czystosci" (przez krotsze lub
      dluzsze okresy czasu) i walczysz, chcesz wyzdrowiec!
      Tak wiec nie ma co sie zalamywac po porazce. Tak jak pisala chyba 30stka -
      wazne zeby nauczyla Cie ona czegos, zebys dowiedziala sie czegos wiecej o sobie
      i swojej chorobie.
      Co doprowadzilo Cie do ataku? Jakich sytuacji unikac? Przed czym uciekasz? Jak
      czujesz sie po ataku? Jak czujesz sie w te dobre dni?
      Zapisuje najlepiej te wszystkie przemyslenia i czytaj je kiedy czujesz sie
      gorzej. Byc moze odkryjesz, ze jest cos co zawsze prowadzi do ataku (jakas
      sytuacja, uczucie, osoba) i znajdziesz sposob, zeby radzic sobie z tym inaczej?

      Pozdrawiam cieplo
    • igepa Re: chcę zacząć od nowa. 22.02.05, 17:09
      z ciekawosci; co to tusi lub tusii?

      ignorantka

      p.s. jakies kilka dni czystych mam za soba, ale nie wiem, czy dzis wytrzymam.
      • wodnik73 Re: chcę zacząć od nowa. 22.02.05, 21:50
        witaj Igepa :)
        Z tego co słyszłam, tussi to takie świństwo po którym nie chce się jeśc.
        Uzależnia podobno okrutnie !!!

        Fajnie, że miałaś czyste dni, trzymaj tak dalej :)
        • igepa Re: chcę zacząć od nowa. 23.02.05, 13:32
          kolejne glupie zapytanie:

          abstrahujac od tego, ze uzaleznia mozna to kupic w aptekach?
          • wodnik73 Re: chcę zacząć od nowa. 23.02.05, 13:52
            Igepa, poczytaj sobie .......
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=592&w=19579277&v=2&s=0
            • igepa Re: chcę zacząć od nowa. 23.02.05, 14:09
              Dziekuje - przeczytalam
          • 30stka Re: chcę zacząć od nowa. 23.02.05, 13:56
            A ja chcę Ci przypomnieć jak zżymałaś się na mnie wtedy:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=592&w=19755936&a=19848815
            Przykro mi, że miałam jednak rację.
            • igepa Re: chcę zacząć od nowa. 23.02.05, 14:15
              Witaj Magdo!

              Trudno orzec, czy mialas wtedy racje. Po prostu rzucilo mi sie w sieci, ze
              srodek ten przyczynia sie do zmiejszenia laknienia, a to byloby mi calkiem na
              reke. Tak, jak wiekszosc na tym forum "dbam" o swoja figure, ktorej mam na
              dzien dzisiejszy duzo do zarzucenia. Poza tym, ponoc przyspiesza przemiane
              materii, z ktora u mnie jest niezwykle kiepsko. Fakt, ze po napchaniu spotykam
              sie z muszla wcale nie przyczynia sie to zgubienia kilogramow, a niestety mam
              nadzieje zrzucic pare kilogramow i szukam sposobow. Pewnie powinnam odwiedzic
              fosum "odchudzanie"...no tak, nie omieszkalam i tego uczynic, ale zadnych
              odkrywczych rzeczy tam sie nie doczytalam.

              Tak czy siak moje ostatnie jakies 3 tygodnie w polowie byly czyste.

              pozdrawiam
              • 30stka Re: chcę zacząć od nowa. 23.02.05, 14:47
                Cieszę się, że walczysz z chorobą, ale proszę nie bierz się za to paskudztwo.
                Wodnik napisał, że uzależnia okrutnie, a Ty pytasz czy można to nabyć w
                aptekach - no i co ja mam o Tobie sądzić? Mam nadzieję, że dalsza lektura
                jednak odwiodła Cię od kupowania tego paskudztwa.
                Pozdrawiam!
                • igepa Re: chcę zacząć od nowa. 23.02.05, 15:01
                  Wlasnie przez miniona godzine czytalam na temat efedryny i tussipectu w sieci.
                  Faktycznie wiekszosc opinii jest niepochlebna. Mimo tego ludzie siegaja po to -
                  dziwne. ...choc moze nie... gdyby nie fakt, ze wpadlam kilka lat temu na pare
                  opisow bulimii w literaturze - pewnie nigdy bym nie wpadla na taki pomysl
                  pozbywania sie jedzenia....a pisano tyle zlego...
                  • dziulka86 Re: chcę zacząć od nowa. 23.02.05, 15:16
                    może ja coś napiszę...
                    żałuję dnia kiedy dowiedziałam się o 'magicznych' właściowościach tussi. to jest błędne koło- weźmiesz, nie będziesz głodna. za chwilę zaczynają się trząśc ręce i przestajesz czuć nogi. czujesz pulsowanie każdej żyłki w ciele. trzęsiesz się z zimna. najgorsze jest kiedy mija odurzenie- jesteś smutna, nie chce Ci się żyć, płaczesz, kłócisz się ze wszystkimi, a przede wszystkim robisz się cholernie głodna. potem jeszcze przez cały dzień jesteś tak wyczerpana i obojętna na wszystko, nic Cię nie obchodzi. i jedynym rozwiązaniem wydaje się poniowne wzięcie tussi. a potem ejst coraz gorzej i gorzej-zarówno fizycznie i psychicznie. ach, bym zapomniała-dodatkowo tracisz smak. proszę, zastanów się. wiem co mówię, bo siedzę w tej ochydzie i w b. po samiuśkie uszy:)
                    • igepa Re: chcę zacząć od nowa. 23.02.05, 16:03
                      Dziwny jest zatem ten preparat. Przeciez (z tego, co sie doczytalam) to jest on
                      przepisywany dla astmatykow i w przypadku kaszlu. Czy oznacza to zatem, ze
                      astmatycy traca smak, sa rozdraznieni, nic im sie nie chce, maja doly, etc????

                      • dziulka86 Re: chcę zacząć od nowa. 23.02.05, 20:57
                        widzę, że nic Cię nie przekona.
                        relanium też jest przepisywane ludziom, a łatwo dzięki niemu popełnić samobójstwo. tussipect jest to lek wykrztuśny stosowany przy suchym kaszlu. przyspiesza tętno i rozszerza naczynia krwinośne co jest przydatne przy odkrztuszaniu. u zdrowego człowieka to może tylko zaszkodzić. z reszta nawet chorzy biora tussipect 4-7dni, a nie miesiącami.
                        chcesz to spróbuj. sądząc po Twoich postach spróbujesz. ja ostrzegałam. nota bene- coś chyba nie za bardzo chcesz wyzdrowieć, skoro dopytujesz się o tussi. jeśli chcesz opiewać jego wspaniałe właściwości wejdź na jakieś forum proana a nie na forum dla CHORYCH, bo biorąc tussi wpędzisz się w jeszcze większe bagno.
                        'it's your life, it's your choice'
                        • igepa Re: chcę zacząć od nowa. 23.02.05, 23:00
                          postaram sie nie sprobowac, choc kusi; chce wyzdrowiec, ale waga wciaz jest dla
                          mnie wazna i mam wrazenie, ze do konca mych dni moj do niej stosunek nie
                          ulegnie zmianie.
                          • dziulka86 Re: chcę zacząć od nowa. 24.02.05, 07:48
                            ale musi ulec! bo inaczej nie wyzdrowiejesz!
                            nie wymiotowałam tydzień, było wszystko super. i nieopatrzenie, przybita zwykłymi ludzkimi sprawami zważyłam się- przytyłam 0,5 kilo. moj kochany tlumaczyl mi, że jestem przed okresem, że w ciuchach, że wieczorem,ale nic na mnie nie działałó.
                            w ciągu 3 dni zrzuciłam 2kg- dzięki tussi i wymiotom. to jest błedne kolo. w wyzdrowieniyu z bulii chodzi o to aby się akceptować, a nie dalej odchudzać. chyba, że się ma naprawdę nadwagę.
                          • wodnik73 nie za wszelką cenę 24.02.05, 09:38
                            Przypomina mi sie moja "przygoda" z papierosami. W I kl liceum zetknęłam po raz
                            pierwszy z wielką manią odchudzania. Ważyłam 55 kg, uważałam, że za dużo (teraz
                            ważę 60) i też postanowiłam się odchudzac. Koleżanka poradziła mi, żebym
                            zaczęła palic bo wtedy nie będzie mi się chciało jeśc. Słyszałam oczywiście że
                            papierosy to świństwo, uzależniają, powodują różne choroby ....ale jednak chęc
                            schudnięcia była tak wielka, że zaczęłam palic. Nie przerażała mnie perspektywa
                            raka, zmarszczek, żółtych zębów itd itp CHCIAŁAM SCHUDNĄC ZA WSZELKĄ CENĘ.
                            Zaczęłam palic, nie schudłam. Ale paliłam za to przez kolejnych 10 lat.
                            Oczywiście, że chciałabym teraz schudnąc i to przy jak najmniejszym wysiłku.
                            Przydałby się jakiś cudowny lek, po którym nie chciałoby mi sie jeśc i jeszcze
                            bym chudła . Byłoby cudownie !!!!! Wiem, że w mojej głowie szczupła (chuda?)
                            sylwetka to nr 1. Ale nie za wszelką cenę.
                            Jak "wyleczę" swoją głowę, wezmę się za odchudzanie. Rozsądne.
                            • dziulka86 Re: nie za wszelką cenę 24.02.05, 15:40
                              u mnie zaczęło się od rozsądnego odchudzania. miałam sporą nadwagę- przy wzroście 168 ważyłam 64kg:/. wtedy stosowałam dietę 1000kcl i przeszłam na wegetarianizm. dopiero rok temu mi tak odwaliło- zaczęłam się obsesyjnie odchudzać, chociaż nie byłam chyba gruba, przy wzroście 172cm ważyłam 60kg. i tak już zostało- mania liczenia kalorii, wyrzuty sumienia po każdym posiłku. zapomniałam, że człowiek aby żyć musi jeść, a kazdy posiłek uważam za łakomstwo. i przez takie myślenie czuję się jeszcze gorzej:/
    • wodnik73 Re: chcę zacząć od nowa. 22.02.05, 21:56
      Dziulka, nie poddawaj się. Niobe mądrze napisała, przeczytaj to jeszcze raz,
      przemyśl.. i nie łam się dziewczyno !!!! Trzymam kciuki za Ciebie, ta cholera
      jest do pokonania, SERIO !!!! uwierz mi :)
    • 30stka Re: chcę zacząć od nowa. 22.02.05, 22:10
      Madziu, po co Ty bierzesz to świństwo? Zapomniałaś już jak się po tym ostatnio
      czułaś (przypomnij sobie: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
      f=592&w=20175895&a=20175895)?
      Naprawdę pomyśl o sobie z większą troską. Niszczysz sobie życie. Po co to
      robisz? Dlaczego nie poszłaś drugi raz do tego lekarza? Myślałaś, że Ci już
      przeszło? Nie, nie Kochaneczko, to samo na pewno nie przejdzie. Nie ma się co
      łudzić. Przecież nikt nie będzie stał nad Tobą z batem, bo to jest kurka wodna
      Twój Interes!!!
      Pozdrawiam i narawdę bierz się solidnie do roboty!
      • 30stka Re: chcę zacząć od nowa. 22.02.05, 22:24
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=592&w=20175895&a=20175895
        Wklejam jeszcze raz, po się "złamało"
        • dziulka86 Re: chcę zacząć od nowa. 22.02.05, 22:37
          Madziu, ja to naprawdę wiem:(. to wszystko jest takie silne, takie trudne. przez tydzień nie miałam czasu myśleć o chorobie- działałam jak automat- tylko nauka, pisanie wypracowań, prezentacje, korepetycje, załatwianie zaświadczeń itd. to wszystko wciągneło, ale też stresowało. w zasadzie nie miałam czasu dla siebie. a dzisiaj coś pękło, dzisiaj już było tego za wiele- za wiele niepowodzeń, za wiele nerwów. i znów pojawiło się to znajome napęcie, które wyłancza racjonalne myślenie- liczy się tylko 'pocieszenie', a tussi to wszystko tylko nakręca. przynajmniej przekonałam się, że ucieczka w wir zajęc nie jest rozwiązanem:(. na pewno znowu udam się do psychologa. na pewno.
          dziękuję Wam dziewczyny bardzo! pozdrawiam Was serdecznie i życzę dni dużo bardziej udanych niż mój.
          • 30stka Re: chcę zacząć od nowa. 23.02.05, 00:40
            Madziu, nie jesteś automatem i musisz znaleźć czas również na wyrażanie po
            drodze swoich emocji - np. jeśli dzień był ciężki, to przeklnij sobie parę razy
            pod nosem, daj jakoś upust tej złości i zmęczeniu. Jak to wszystko gromadzisz,
            to rzeczywiście w końcu musi pęknąć.
            Pozdrawiam również!
    • dziulka86 Re: chcę zacząć od nowa. 23.02.05, 06:59
      dzisiaj zaczynam wszystko od nowa. jest 6.57 i zjadłam jogurt, i biegnę na autobus do szkółki. mam nadzieję, że dzisiaj będzie mniej stresująco, że dzisiaj będzie lepiej.
      miłego dnia Dziewczyny!
      • 30stka Re: chcę zacząć od nowa. 23.02.05, 10:15
        Miłego dnia również!
        • katarzyna2005 Re: chcę zacząć od nowa. 23.02.05, 15:08
          'Znajome napiecie, ktore wylacza racjonalne myslenie, liczy sie tylko
          pocieszenie'
          Siete slowa, dokladnie tak to jest.
          Trzymam kciuki, pozdrawiam.
          • dziulka86 Re: chcę zacząć od nowa. 23.02.05, 15:18
            tylko czemu tak musi być? normlani ludzie tak nie mają, albo pocieszają się jednym batonikiem, a nie do cho9lery wagonem jedzenia:(
            pozdrawiam i życzę wytrwałości:)
            • niobe5 Re: chcę zacząć od nowa. 23.02.05, 22:42
              > normlani ludzie tak nie mają, albo pocieszają się jed
              > nym batonikiem, a nie do cho9lery wagonem jedzenia:(

              No wlasnie.. dlaczego my tak nie potrafimy? Czy nauczymy sie tego kiedykolwiek.
              Dzisiaj pomimo, ze czuje sie nawet ok. (12 dzien) to dopadaja mnie jakies
              kretynskie mysli. To glupie, ale jakos mi tak przykro, ze ta bulimia odchodzi,
              ze wyganiam ja.. Nie zrozumcie mnie zle: walcze z calych sil, zrobie wszystko
              zeby byc zdrowa, ale.. bulimia to taka moja "przyjaciolka", wspiera mnie w
              trudnych chwilach, rozwiazuje wszystkie problemy.. Przyszla mi dzisiaj do glowy
              taka mysl: "O Boze. To ja juz mam nigdy nie wymiotowac? Nigdy nie pocieszac sie
              jedzeniem? Dlaczego mam odbierac sobie najwieksza przyjemnosc mojego zycia?"

              Oczywiscie odpowiedz jest prosta dlaczego: bulimia mnie zabija, odbiera mi
              wszystko co mam, odbiera mi sama siebie, odsuwa ode mnie ludzi, niszczy mi cale
              zycie.

              Dlaczego wiec tak trudno mi sie z nia pozegnac? Dlaczego mysle (czasami) o jej
              odejsciu jak o odejsciu kogos bliskiego? To takie trudne..
              • 30stka Re: chcę zacząć od nowa. 23.02.05, 23:56
                Na szczęście takie myślenie z biegiem czasu mija, gdy rzucasz się w wir życia z
                wiatrem we włosach :-)
              • dziulka86 Re: chcę zacząć od nowa. 24.02.05, 07:49
                nauczymy sie! zobaczysz! przecież ta choroba to nie wyrok!
                pozdrawiam i życzę koljnego czystego dnia:)
                • niobe5 Re: chcę zacząć od nowa. 24.02.05, 09:21
                  Ja rowniez zycze milego i "czystego" dnia! :))
                  • dziulka86 Re: chcę zacząć od nowa. 24.02.05, 15:37
                    właśnie przerwałam napad, stłumiłam go w zarodku i mam nadzieje, że tak już dzis zostanie;). niedlugo przychodzi moje Kochanie, a przy niem tego nie zrobię. czy to normalne, że przy miesiączce /1 dzień/ b. jest taka uciążliwa? po prostu cały czas myślę o jedzeniu!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka