ewela333
03.04.05, 18:20
Kurde mol!!!Znowu sie nażarłam ...brawo!!juz nie moge tego znieść...do obiadu
było dobrze...razem 350 kcal...tylko musiałam zacząć wpie..ć....najpierw
pół jabłka..bo dzisiaj miało być 400 i nie wiecej...no ale byłam strasznie
słaba, a wiadomo ,dzisiaj jeszcze wychodze ,wiec dobrze by było nie mdleć np.
w kościele,no wiec doszła bułka grahamka z,potem następna , 2 kromki chleba z
miodem...i ...WAFELKI...wprost zajebiście...zżarłam naraz 3 paczki po 100g
każda, i jest cudnie...nie moge sie ruszyc ,tak sie obchałam ,jutro bede
pewnie ważyc 3 kg wiecej...dodam, iz przez 2 dni schudłam ,a
raczej "wyparowałam" 2.5kg na diecie 300kcal...jak jutro bede ważyc pow 51(a
na pewno tak bedzie) znowu sie zaczne dietować i 4h w tenisa grać...nie ma
mocnych ,to bylko moja wina i ja bede za to cierpiec...żygać nie umiem,tabsy
sie skończyły (i tak na mnie nie działają) bede ważyć 48 ,jak wazyłam przed
wychudzaniem,i koniec!! Nie obchodzi mnie to ,jak to sie odbije na moim
zdrowiu, nie obchodzi mnie nic...chcem jesć normalnie,jak zawsze
1500kcal...przez rok nie tknęłam niczego słodkiego ,i bedzie tak znowu!!Co
moge jeszcze zrobić zeby do jutra nie przytyć??;(dodam ze to było koszmarne
3000kcal...UMIERAM:/