"udany"koniec imprezy

20.11.05, 16:12
mam czasem tak, ze jestem na imprezie, jest fajnie, dobrze, gdyby nie to że
mysle tylko o jedzeniu, że przyjde do domu i po tym jak jadlan ze znajomymi
na mieście jeszcze sie nawpycham... jakie to ma znaczenie skoro dzien juz i
tak na straty, zjadlam wiecej mniz 600 kalorii to i tak już nie ma znaczenia
ile w siebie wrzucę...rzygac bede do 4 rano, gdy wstane tez nie wiadomo. Mam
tez tak, ze budze sie rano i w pierwszej chwili nie wiem czy w nocy rzygalam
po 5dniach głodu czy to tylko zly sen.Okropnie jest tez zasną ze zmęczenia
tak z napchanym żołądkiem,rano jest tak strasznie, chce by niewidzialna, mam
wrazenie ze wszyscy na ulicy o mnie wiedza, nie podnosze oczu z chodnika,
ubrana w najszersze ciuchy (a mam ich malo, bo malutkie, dziecięce czekaja az
bede taka jak w marzeniach-dziewczynka, kobiece ksztalty nie) tydzien mam
faceta marzylam o nim, rzygalam 3razy, najpierw dla siebie, potem dla niego
chce by doskonala.... mowi,ze jestem, przeciez ja siebie w kazdym centymetrze
widze........ ma któraś podobnie, prosze jestem tu z Wami pierwszy raz...
    • alaf86 Re: "udany"koniec imprezy 20.11.05, 17:17
      hej...
      moze nie mam dokladnie jak ty, ale bardzo podobnie...na imprezach jak nie
      jestem niczym zaabsorbowana tez mysle kiedy sie nawpieprzam w domu (bo skoro i
      tak juz przekroczylam dzienna dawke kalorii), w ogule tak mam ze jak jednego
      dnia zjem cos slodkiego to przepisuje dzien na straty i opychm sie caly dzien,
      a potem mam okropne wyrzuty sumienia...tylko ja nie zawsze laduje w kiblu bo
      rodzice mnie pilnuja i wole tego nie robic jak sa w domu (matka mnie chyba 3
      razy przylapala)robie tak jak nikogo nie ma w domu...
      zapisalam sie na terapie...jeszce nie bylam w srode mam pierwszy raz...biore
      tabletki...a ty chodzisz na terapie????

      pozdrwiam
      • llasuch Re: "udany"koniec imprezy 20.11.05, 17:56
        tak chodze dwa razy w tygodniu, prywatnie, ale nie wierze za bardzo ,kobieta mi
        opowiada jaka jestem ladna kobieca itp... czasem po prostu nie ide a za te 50
        zeta mam wlasną terapie, zakupy oczywiscie za male .dzisiaj juz wymiotowalam
        jak to w niedziele, chce juz konca tego dnia zeby jutro od nowa zaczac 600kcal,
        teraz jem na zapas to co lubie ale normalnie jest niedozwolone , zeby sobie to
        obrzydzi ptasie mleczko andrut, loda tez bym zjadla... U mnie w lazience jest
        radio, weszyscy sluchaja nikt nie slyszy... a Ty jak dzisiaj? ile to masz? ja
        4lata, a odchudzanie z 8...
        • alaf86 Re: "udany"koniec imprezy 20.11.05, 18:12
          w niedziele kurde zawsze tez sie napycham i przez to nie chce mi sie nigdzie
          wychodzic ale nie moge wyladowac w kibelku bo u mnie wszystko slychac a wszyscy
          sa w domu...choruje od roku z objawami zewnetrznymi ale czuje ze mam to od
          dziecinstwa, a odchudzam sie 7 rok...ja wierze ze mi pomoze terapia i bardzo
          tego chce...nie chce cale zycie myslec o jedzeniu i zeby wszystko sie wokol
          niego krecilo...chce byc normalna!!!!normalna...rozumiesz?????
          • llasuch Re: "udany"koniec imprezy 20.11.05, 19:32
            jasne, ze rozumiem, ide z kolezankami i jemy cos slodkiego, jest super, tyle,
            że ja oszukuje, albo jestem po tabletkach, albo bede wymiotowac, ale z
            jedzeniem sie zawsze chowam, nie chce zeby mnie nikt widzial, jem
            sama,sama,sama i wariuje! jak mam to, tez nigdzie nie wyjde, dzisiaj umowilam
            sie z dziewczynami mialam im opowiadaco moim nowym swietnym facecie, nie
            poszlam, niby nauka, ale chyba wieszo co chodzilo...ranek z glowa w ... nie
            chce tak zyc !!!! jak gloduje 4, 5 dni jest doiskonale, moge swiat zdobywac,
            jestem piekna. tylko ze potem przychodza 2,3 dni odreagowania, nasilone objawy,
            kilka razy dziennie, nie istnieje dla innych, pogardzam soba, najgorsze ze to
            rzyganie tylko ono daje ulge, slepa uliczka. Ostatnio bylam z siebie dumna!
            dzin byl straszny, kolejny TAKI, zadzwonila koplezanka, kino, od razu
            odmówilam, bylam w trakcie objadania sie, pomyslalam, ze niue dam sie TEMU,
            oddzwonilam, ze ide, zwymiotowac musialam, bo nie moglam sie prawie ruszac i
            wtedy tego wieczora poznalam tego swietnego faceta, jak ja duzo czasu i
            pieknych chwil trace . Najbarzdziej bym chciala przestac liczyc te cholerne
            kalorie , nie znmac tych cyfr i nie byc p[rzerazona z tego powodu... pozdrawiam
            Cie ,pisz odpisze,
            • alaf86 Re: "udany"koniec imprezy 20.11.05, 22:59
              ja tak dlugo nie zdawalam sobie sprawy co we wmnie siedzi, az do niedawna...mam
              podobnie jak ty uwielbiam jesc w samotnosci...nie lubie jesc przy kims bo wciaz
              mi sie wydaje ze patrza mi na rece i mysla "bozze taka gruba i je"...kazdy
              stres, smutek, nude zajadam...a jak jem to sie jeszce bardziej pograzam...nie
              stosuje glodowek (dwa razy tylko robial, czulam sie potwornie), ale jak trzymam
              sie ustalonego jadlospisu 1000 kcal czyje sie taka lekka i jestem z siebie
              dumna ze potrafie wytrzymac...bosszzeee dlaczego to jak wygladam ma taki wplyw
              na moja psychike????

              ps.skad jestes???niedaleko wrocławia?
              • llasuch Re: "udany"koniec imprezy 20.11.05, 23:52
                nie, jestem z Krakowa, chce wyjechac zeby troche od tego uciec, ja to bardzo
                wiąże z miejscam, taki rytuał zawsze taki sam w mojej łazience i z wiecznymi
                awanturami w rodzinie,. Uciekam od tego ,chce postudiowa w Gdansku pół roku,
                nowe miejsce, ludzie, tylko tak ...im też będę za chwile chciała udawadnia, że
                mogę miec figurę idealną, byc najlepsza!! w to się brnie na całego, nie wierze,
                ze nadejdzie taki moment ze nie "policze" bulki przed zjedzeniem jej / ja pól
                bułki kroję na 4!!!/ Nie potrafię Ladnie opisac swoich marzen , są niby banalne
                JESC NORMALNIE proste ?!!tylko nie dla nas ps. mówisz, ze masz to rok a ile
                masz lat, ja 22
                • alaf86 Re: "udany"koniec imprezy 21.11.05, 08:42
                  mam 19 lat...a objawy fizyczne zaczely sie od tego jak zaczelam tyc to co
                  schudlam, a otoczenie zaczelo wywierac na mnie wplyw, abym sie znowu
                  odchudzala. tylko ze ja nie potrafilam normalnie...wgrudniu tamtego roku -
                  pierwszy raz...wczesniej myslalm ze mi to nie grozi bo ja nie umialam nigdy
                  prowokowac wymiotow. ale raz wyszlo i...chce ta wyleczyc puki sie jeszcze tak
                  masakrycznie nie rozwinelo...ja jestem z malej miejscowosci i prawie kazdy
                  wiedzial ze sie odchudzalam...jak kupilam sobie batonika u mnie w miescie to
                  kazdy sie na mnie patrzyl (przynajmniej takie mialam wrazenie), dlatego zawsze
                  sie opycham w samotnosci w domu, lub we wroclawiu wciaz zmieniajac miejsce,
                  zeby czasem ci sami ludzie ciagle mnie nie widzieli, ze cos wpieprzam...to jest
                  beznadziejne, ale co ja na to poradze...np wczoraj...bylam z bratem i znajmymi
                  na piwie (nigdy nie pilam piwa bo te cholerne 250 kcal), a wczoraj i tak juz
                  miallam dzien na straty wiec co mi zalezalo...ale widzialam mojego brata wzrok
                  na mnie...milam ogromne poczucie winy, ze w ogole je pilam...massakra
                  • llasuch Re: "udany"koniec imprezy 21.11.05, 11:52
                    Czesc! ja to czuje, ze nadchodzi duzo wczesniej, nie umiem z tym walczyc... u
                    mnie jest albo ani kosteczka, albo cala czekolada czy dwie/ nigdy tyle nie mam/
                    czasem w przerwie miedzy zajeciami ide zjesc np. mala drozdzówke, tzn. cos co
                    ma max 200 kcal ,nagle TO przychodzi i zahaczam jeszcze o pare sklepów, kupuje
                    dużo slodyczy i niedrogie, najlepiej na wage, opycham sie w parku,tak zeby nikt
                    nie podejrzał, bo to absurdalne, ale nam sie wydaje, ze oni wiedza,
                    OCENIAJA ... na zajecia juz nie ide!! Czytając co piszesz naszla mnie taka
                    mysl, ze my jestesmy wszystkie z tym co robimy takie "malo orginalne" takie
                    same, tyle, że nasze serducha inaczej czuja i cierpia z różnych powodów. zEBY
                    TAK NAUCZY SIE NP.PLAKAC W tych MOMENTACH.... PLACZ JEST LUDZKI, NORMALNY, NIE
                    NISZCZY Cie, nie piszesz onim na forum... pozdrawiam, dzis sie trzymamy
                    mocno!!!!
                    • alaf86 Re: "udany"koniec imprezy 21.11.05, 16:46
                      taaakkk...potrafie wydac 30 zl na dzien na slodycze jak mam napad...chodze od
                      sklepu do sklepu, nawet jak mnie zmuli to dalej wpieprzam i to tylko slodkie
                      (bo tego na codzien mi nie wolno)...tak kazda z nas cierpi z innego powody,
                      tylko z jakiego powodu ja cierpie????...ciezko jest o tym mowic innym, bo w
                      naszym spoleczenstwie choroby psychiczne nie sa w ogule akceptowane jak
                      inne "normalne" choroby...moi rodzice wiedza, ale nie potrafia a moze nie chca
                      tego przyjac do swiadomosci???...ta malomiasteczkowosc (co inni by powiedzieli,
                      gdyby wiedzieli co jest mojej corce, wytykali by nas wszedzie palcami)...

                      pozdrawiam
                      • linday Re: "udany"koniec imprezy 21.11.05, 18:01
                        hey. ja mam 15 lat. czulam sie identycznie jak Ty. tyle ze robilam albo totalna
                        glodowke albo po kawalku czekolady napadalo mnie ladowalam z glowa w kiblu. nie
                        cierpialam jak ktos na mnie patrzyl. kiedy sie obzeralam robilam to w
                        samotnosci, najczesciej w kiblu i nocami. i to ciagle pilnowanie mojej mamy o
                        przytylas, albo teraz jestes jak wieszak. teraz nie rzygam ale ciagle mysle o
                        tym co zjem i ile zjem tyle ze mysle ze jerstem na dobrej drosdze aby sie jej
                        pozbyc. pozdrawiam.
                      • llasuch Re: "udany"koniec imprezy 21.11.05, 18:44
                        jestem strasznie beznadziejna, rano pisalam ze dzisiaj nie rzygamy, a jestem
                        juz po dwóch razach, mialam napisa referat, nie poszlam na zajecia, a nie
                        zrobilam nic, przy Tym Nie potrafie sie skupic na zadnym innym zajeciu, dzien
                        wyjety z zyciorysu na straty. Potrafie sie powstrzymac tylko jak na prawde sie
                        za cos wezme, jak sie do czegos caly dzien szykuje, gdy mnioe caly dzien nie ma
                        w domu, tak ja nienawidze byc w domu , boje sie tego, odkladam ze strachu przed
                        tym nauke na potem, aby zapomniec ide na zakupy na ciuchy za pozyczone
                        pieniadze, ale też potrafie zdolowac sie w przymierzalni i ruszyc na jedzenie,
                        tak ostatni raz, bo od jutra odchudzam sie do tych spodni..... przed chwila
                        awantura z mama o czekolade, ktora zniknela, ona to tak powierzchownie
                        odbiera.... Ze niby wczesniej to robilam, bo wiecznie nie mialam zwiazku, a
                        teraz chyba sie zakochalam, w sobote tak sie genialnie bawilam, a od tego czasu
                        5 razy w kibelku. Nawet milośc nie daje temu rady, a moze my kochamy tylko
                        a. jedzenie
                        b. wymiotowac
                        c, siebie?

                        ps. nie wiem czy to Twoje imie ale pisze Ala, zaczelas teraz studia? pozdrawiam
                        • alaf86 Re: "udany"koniec imprezy 21.11.05, 19:17
                          tak zaczelam studia...ale to nic nie daje...podobnie jak ty nie nawidze
                          siedziec w domu...nigdy tu nie mam dobrego humoru...nawet jak cal happy wracam
                          to tylko przekrocze progod razu lub prawie odrazu mam "dola" kluce sie z matka,
                          zamykam sie w pokoju i wychodze tylko jak cos potzrebuje, niegadam do niekogo,
                          mam napady placzu, a po chwili jak gdyby nigdy nic normalnie funkcjonuje...ja
                          nie lubie przymierzac ciuchow, bo nie nawidze swojego widoku w lustrze (nie
                          jestem chuda...zawsze jak moje kolezanki sa podrywane na dyskotekach ja mam
                          cholernego dola i chce mi sie plakac...ale masz racje facet nie pomaga...nmawet
                          jak go mialam to rzygalam...a studia nic nie pomagaja...zajecia mam tylko 3
                          razy w tygodniu, a reszte dni siedze w domu lub staram sobie znalesc jakies
                          zajecie zeby cokolwiek robic...dzisiaj juz prawie mialalm zaplanowane ze sie
                          najem i wyzygam, bo mam miala wyjsc, ale okazalo sie ze nie wyszla, a mnie tak
                          nosilo...nie moglam sie na niczym skupic...zjadlam chyba 12 jablek (dobrze, ze
                          chociaz jablka - tyle kalorii nie maja)...jestem po polgodzinnych cwiczeniach
                          (taniec)ide wlasnie robic brzuszki, zeby choc troche spalic tego co we mnie
                          jest....
                          pozdrawiam
                          • llasuch Re: "udany"koniec imprezy 21.11.05, 20:02
                            wiesz, tak sobie pomyslalam, ze w naszym przypadku slowo pozdrawiam ma
                            wyjątkowe znaczenie, symboliczne, trzeba za siebie nawzajem trzymac!!!! mnie to
                            przeraza, ze zbliza sie sesja, to u mnie zawsze dramatyczne nasilenie choroby,
                            od 1 sesji choruje,teraz 7 /jednoczesnie nie schodze ponizej 4,5 w indeksie,
                            ludzie mnie maja za kujona, zawsze w czołówce, nigdy poprawki / nie maja
                            pojecia czym to przyplacam,/ lubie wygladac perfekcyjnie, nienaganne ciuchy na
                            codzien, facetom sie podobam, niektórzy pobierznie mnie odbieraja jako pusta
                            lalunie, jestem wsród ludzi dusza tow. .......a ja wycofuje sie z zycia
                            ciagle dażac do perfekcji, to ja wiecznie poza szczesciem, zawsze w oczekiwaniu
                            na idealnego faceta, dziewica, bulimiczka, wszystkim sie podobac oto chory cel,
                            który sobie stawiam!!!!!! duzo mi daja rozmowy z Toba, podobne doswiadczenia,
                            pozostanmy prosze w kontakcie,,pa
                            • alaf86 Re: "udany"koniec imprezy 21.11.05, 20:16
                              odbierz meila Ilasuch...
                            • ludivinne Re: "udany"koniec imprezy 26.11.05, 13:07
                              hej dziewczyny
                              przeczytalam wasze posty i musze przyznac ze znajduje sie w podobnej sytuacji
                              moa bulimia nie jest az tak nasilona,jak rzygam to najwyzej raz dziennie
                              problem,ktory mnie nurtuje to "ciagle dażac do perfekcji, to ja wiecznie poza
                              szczesciem, zawsze w oczekiwaniu
                              na idealnego faceta, dziewica, bulimiczka, wszystkim sie podobac oto chory cel,
                              który sobie stawiam!!!!!!"
                              nie moge juz z tym dazeniem do doskonalosci
                              dla siebie dla innych musze byc zawsze chuda ,wycwiczona,umalowana,dlugie
                              piekne wlosy,mila i usmiechnieta
                              czasem po prostu juz sobie z tym nie radze,chce przelamac sie ale w gruncie
                              rzeczy dochodze do wniosku ze my tego nie robimy dla innych tylko dla siebie
                              ludzie ktorych spotykamy na co dzien,ci z ktorymi uczymy sie pracuemy lub
                              zyjemy nie odnotowuja w tak duzym stopniu zmian w naszym wygladzie,chyba ze sa
                              drastyczne
                              ludzie,ktorych spotykamy na ulicy,w metrze,w sklepie sa niezainteresowani ,maja
                              swoje problemy i sie na nas nie skupiaja-zawsze staram sie to wszytsko tak
                              tlumaczyc bo inaczej bym wogole z domu nie wyszla,balabym sie
                              konfrontacji,wszystko by mi mowilo ze ONI na mnie patrza a ja jestem gruba,
                              niedostatecznie ladna
                              moj problem rowniez wynika z tego ze jestem ambitna a sie nie dostalam na
                              studia i teraz ucze sie wieczorowo...czuje sie nie na miejscu,wiem ze to
                              wszystko stalo sie przez przypadek,musialo!!!i znow perfekcja
                              no nic mam nadzieje ze ktos przez te moje wywody przebrnie i cos odpisze
                              pozdrawiam
                              • alaf86 Re: "udany"koniec imprezy 26.11.05, 13:37
                                hej...na wstepie to powiem Ci, ze ja tez nie zygamcodziennie...u mnie to raczej
                                przejawia sie nadmiernym objadaniaem (dlatego jetem gruba)...sporadycznie tylko
                                zygam...to sa takie okresy...dokladnie tak jak ty jestem bardzo ambitna,
                                wiecznie chcaca zadowolic kazdego, nie znosze krytyki (a tej dotyczacej wygladu
                                to najbardziej)...zawsze dobra uczennica (dostalam sie na studia te co
                                chcialam)...zapisalam sie na terapie...bylam narazie na jednym spotkaniu, ale
                                wierze, ze mi pomoze...u mnie problem jest taki, ze zostalam obciazona wina za
                                to, ze cala rodzina jest gruba...wszystkie pretensje na tenm temat od dziecka
                                byly kierowane w moja strone...to byla tylko kwestia czasu, zeby ta choroba sie
                                ujawnila...dodoam, ze w moim domu nigdy nie okazywalo sie nadmiernie uczuc i
                                tego pewnie tez mi brakowalo...takiego zaakceptowania mojej rodziny, ze dla
                                nich jestem wystarczajaca, idealn...ale tak nie bylo i dalej nie jest...

                                pozdrawiam...trzymaj sie cieplutko
    • keisha85 Re: "udany"koniec imprezy 27.11.05, 18:43
      a ja myslalam ze malo osob ma tak jak ja..tez bedac na imprezie mysle o
      jedzeniu, a alkohol tylko wzmaga glod...jestem zla na siebie.. nie umiem sie juz
      bawic...wymyslam tylko preteksty by nie chodzic na imprezy ale moi znajomi
      ciagle gdzies mnie ciagna...juz nie moge wytrzymac...daje sobie limity
      kaloryczne na dzien i gdy tylko je troche przekrocze to potem wpycham w siebie
      wszytsko, mimo ze nie czuje juz glodu, jest mi niedobrze ale jem...mam juz dosc
      takiego zycia...przez to wszystko popadlam w depresje, nie umiem sobie znalezc
      faceta i zasadniczo cierpie caly czas..problem w tym ze nie wymiotuje...nie
      potrafie..dlatego tyje i zcuje sie taka gruba i winna....to jest naprawde smutne...
      • alaf86 Re: "udany"koniec imprezy 27.11.05, 22:38
        keisha85 tez jestem gruba przez to obzeranie sie...juz teraz nie bawie sie tak
        dobrze jak kiedyz na imprezkach...powod?...ciagle myslenie o tyj ka wygladami
        co sobei zjem jak przyjde do domu
        pazdrawiam
        • keisha85 Re: "udany"koniec imprezy 01.12.05, 23:01
          a probujecie z tym walczyc? ja wciaz probuje nowych diet a potem tylko efekt
          jojo.zazdroszcze moim kolezankom ktore na imprezach pija i jedza co chca nie
          myslac o tym, dla mnie kazdy lyk piwa, kazdy chips to powod by czuc sie winna i
          jestem tak tym zalamana ze w domu od razu rzucam sie na lodowke, zamykam sie w
          kuchni i ciessze sie ze nikt mnie nie widzi, ze moja matka nie powie mi znow ze
          tyle jem...naprawde smutne jest takie zycie
          • vena27 Re: "udany"koniec imprezy 01.12.05, 23:45
            hej keisha.Ja tez mam ten sam problem od 5 lat.Zaczela sie jak przyjechalam do
            Wloch,no wiesz makarony,pizza itp.Ale tak naprawde to zaczelo sie jak zaczelam
            brac tabletki antykoncepcyjne.bylam wciaz glodna,a wokol tyle pysznych
            rzeczy,powodowaly we mnie straszliwy glod i.....Po czterecg latach przerwalam
            je i naprawde bylo mi dobrze.Jadlam regularnie,chodzilam na silownie i bylo mi
            wspaniale.Kiedy od czerwca jestem z moim chlopakiem znowu zaczelam brac
            tabletki i znowu sie zaczelo.
          • alaf86 Re: "udany"koniec imprezy 02.12.05, 16:31
            JA MAM IDENTYCZNIE...zadko pije piwo, bo ma duzo kalorii a jak juz wypije to od
            razu dzien na straty i sie opycham do woli...nie zawsze zygam...wlasciwie to
            zadko...na imprezach tez nie jem, a jak mam zly dzien to obserwuja wszystkich i
            mowie sobie w myslach..."tej to dobrze, jaka ona chuda...tez taka bym chciala
            isc...nigdy nie bede miala faceta..."itp...nie moge sie skupic na zabawie i
            wtedy cala impreza na straty...massakra...dzisiaj akurat tez tak jest:(
    • emigrantka07 Re: "udany"koniec imprezy 30.11.05, 23:19
      Hej.Pewnie dostałaś juz jakieś maile ale ja też pisze pierwszy raz dlatego
      postanowiłam odpisać. Pierwszy raz weszłam dzisiaj na ta stronę bo doszło w
      końcu do mnie że to już posunęło się za daleko...rzygam ponad rok... zaraz też
      pójde...a szukam pomocy w internecie bo nikt nie wie o tym co robie-
      najczęściej nocami a poz tym nie jestem teraz w kraju więc pomoc specjalisty
      nie wchodzi w gre. Będe pisać tysiące maili az w końcu ktoś się odezwie i może
      uda mi się jakoś z tego bagna wydostać...A takie sytuacje o jakiej pisałaś
      zdarzają się bardzo często i niczego mnie nie uczy żadna z nich....
      Jak będziesz miała ochotę pogadać - czekam na maila...
      • vena27 Re: "udany"koniec imprezy 01.12.05, 23:52
        hejka1 ja tez dzisial weszlam pierwszy raz na ta strone.ja mam to juz od pieciu
        lat i naprawde mam juz dosyc.Udalo mi sie przerwac przez kilka miesiecy ale
        powrocilo jak zaczelam brac tabletki antykoncepcyjne.jestem po nich taka
        glodna.Wymioty nie zdarzaja mi sie systematycznie,czasami 2 razy
        dziennie,czsami co trzeci dzien.mysle ze jakos znajde sposob zeby z tym
        skonczyc,jesli zafunkcjonuje to ci pomoge.
        • kwiatuszek999 Re: "udany"koniec imprezy 02.12.05, 09:51
          dziwne to wszystko co piszecie, bo ja tez mam b. ale na imprezach jest zawsez
          tak, ze nic nie jem, tylko pije... no wlasnie to picie powoduje, ze nie czuje
          glodu, jak wracam do domu nigdy nic nie jem, nast dnia dopiero po poludniu.
          • vena27 Re: "udany"koniec imprezy 02.12.05, 13:48
            Kwiatuszku,ja nie mam tez apetytu na imprezach jak pije alkohol a nawet mam
            jadlowstret.
          • vena27 Re: "udany"koniec imprezy 02.12.05, 13:48
            Kwiatuszku,ja nie mam tez apetytu na imprezach jak pije alkohol a nawet mam
            jadlowstret.
            • keisha85 Re: "udany"koniec imprezy 02.12.05, 16:47
              ehh no mi tez kiedys sie zdarzalo ze po alkoholu nie chcialo mi sie jesc, w
              sumie duzo osob gdy pije i sie bawi nie mysli nawet o jedzeniu, ale z drugiej
              strony na wiele osob alkohol dziala odwrotnie, sa mega glodni.marihuana tez
              pobudza apetyt bardzo, dlatego przynajmniej nie pale trawki:)moze to troche
              zlosliwe ale jest mi lzej gdy wiem ze inne panny tez maja takie problemy jak ja
              z jedzeniem.wiekszosc moich znajomych tego nie rozumie, mowia, ze jak chce
              schudnac to powinnam mniej jesc i cwiczyc a nie rozczualac sie nad soba...cos w
              tym jest...ale wy chyba same wiecie jak to ciezko wprowadzic to w czyn.ja
              jeszcze w podstawowce rozregulowalam sobietok regularnego zywienia, w dodatku
              mam fatalny metabolizm i nie potrafie sie z tego wygrzebac...ale wciaz sie
              oklamuje.. ze zrzuce te 7 kg i bede szczesliwa i bede jesc normalnie, cieszyc
              sie jedzeniem...
              • kwiatuszek999 Re: "udany"koniec imprezy 02.12.05, 17:27
                ja mam tak, ze jesli mam mozliwosc pojscia na impreze, nawet w kiepskim
                towarzystwie to i tak pojde, bo wiadomo bedzie alkohol i napewno nie bede nic
                jadla tylko jak zwykle sie upije, a poza tym ja staram sie nie jesc przy innych
                ludziach, po takiej imjprezce wstaje z ogromnym kacem i tez nie mam ochoty na
                jedzenie tak do poludnia, a po trwace- dziwne, tez nie mam gastro, staram sie
                to wszystko kontrolowac i jak naarzie z tym alkoholem i niejedzeniem podczas
                picia jest tak samo od 4 lat.
Pełna wersja