kropelka02
15.03.06, 11:41
Witajcie,
Choruję na bulimię. Kiedy dorosłam do tego, że chcę pokochać i zaakceptować
siebie, pół roku temu podjełam terapię. Dziś dużo wiem o sobie, uczę się żyć
od nowa. Wciaż jest to bardzo powolny proces ale uczymy sie małymi kroczkami
ważne, że kroczymy :) Pomocne było również odnalezienie jakiegoś
zainteresowania, typu basen, kurs tańca, teatr, zaczełam nawet pomagać
siostrom Matki Teresy z Kalkuty w prowadzeniu stołówki dla ubogich, nie pisze
tego po to aby sie chwalić, broń Boże! Chcę tylko podzielić się z Wami tym co
mnie pomogło... początkowo wstydziłam się wyjść z domu (wiadomo choroba
izoluje) ale pokonywałam to powolutku. Bałam się wciąż jednak o przytycie...
Wtedy ktoś powiedział mi o tym abym przez 2 tygodnie zrezygnowała zupełnie z
węglowodanów a jadła tylko tłuszcze i białko, bez ograniczeń! Tak też
zrobiłam. Żywiłam się głównie serkiem żółtym, mięsem, jajkami(omlety,
jajecznica na masełku), dla mnie było to niesamowite bo w końcu przestałam
przejmować się myślą o kaloriach, przestałam być głodna, jadłam bez
ograniczeń i chudłam!!! Mineła mi opuchlizna w końcu zobaczyłam swoją
prawdziwą twarz :) Ale ostrzegam na dłuższą metę nie jest to zdrowe!!! Mnie
te 2 tygodnie pozwoliły wrócić do normalności i przestać wymiotować. Teraz
bardzo powolutku wprowadzam węglowodany. Jem wszystko ale w małych ilościach
i rzeczywiscie mało a często to się sprawdza! Ta dieta jest dobra,
przynajmniej dla mnie była pomocna, ale powtarzam raz jeszcze tylko na krótko
bo nie jest zdrowa. Jednak ten sposób żywienia bez terapii nic by nie dał!
Pozdrawiam