04.04.06, 01:02
Jeśli ktorakolwiek z was ma ochote porozmawiać z kimś ,kto przeszedł cierniową drogę anoreksjii i bulimii ,posłuchać od strony nieterapeutycznej jak sobie samej pomóc zachecam do nawiazania kontaktu. Pozdrawiam wszystkich walczących!!!!p.s. wszystko jest do zrobienia!!!!!!!!!!!
Obserwuj wątek
    • madelaine.k Re: POMOGE! 04.04.06, 15:12
      Mam 28 lat. Za sobą dwu-letnią anoreksję i od 6 lat - nadal, bulimię. Bulimia stała się moim nałogiem. Nie panuję nad objadaniem się i wymiotowaniem. Ważę 41 kg przy wzroście 163. Przytyć nie chciałabym za dużo- najwyżej 5kg. Boję się jeś normalnie. Nie potrafię zjeść i nie wymiotować- chodzi o jedzenie zabronione czyli wszystko to, co jest pokarmem zdrowych ludzi. Nie mam pomysłu na wyzdrowienie, silnej woli, samozaparcia... Proszę napisz jak wychodziłaś z choroby. Chciałabym znowu poczuć się wolna i szczęśliwa... Oto mój e-mail - magdaka27@op.pl
      • alexxx88 Re: POMOGE! 04.04.06, 15:50
        Czesc ja również mam ze soa problem i to nie mały. Od jakiegos czasu cierpie na
        bulimie , jednak nikt z mojego otoczenia nie wie o moim problemie. Boję sie komu
        kolwiek o tym powiedzieć ,ale chce z tym skończyć i próbuje , raz mi to wychodzi
        lepiej raz gorzej , ale w końcu zawze wracam do punktu wyjścia.Już nie wiem co
        mam dalej robić , aby definitywnie raz na zawsze z tym skończyć . Jak możesz to
        odezwij się moje gg 2316011 lub wyslij emaila alex.162@wp.pl
      • luker003 Re: POMOGE! 05.04.06, 12:17
        Witam
        moja dziewczyna ma bulimię i chcialbym jej w jakiś sposób pomóc

        proszę o kontakt na maila: mctrolu@poczta.onet.pl

        Dziekuje....jet to dla mnie naprawde ważne

        pozdrawiam
    • slonko_36 Re: POMOGE! 04.04.06, 19:33
      kobiet-a napisała:

      > Jeśli ktorakolwiek z was ma ochote porozmawiać z kimś ,kto przeszedł
      cierniową
      > drogę anoreksjii i bulimii ,posłuchać od strony nieterapeutycznej jak sobie
      sa
      > mej pomóc zachecam do nawiazania kontaktu. Pozdrawiam wszystkich
      walczących!!!!
      > p.s. wszystko jest do zrobienia!!!!!!!!!!!jak nawiazac z Toba kontakt??Jestem
      tutaj poraz pierwszy
    • slonko_36 Re: POMOGE! 04.04.06, 19:40
      Prosze pomoz mi!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • carolajna07 Re: POMOGE! 04.04.06, 21:12
        Joł woman :)

        Ja także z chęcią poklikałabym z osobą po anoreksyjno-bulimicznych przejściach.
        Domyślam się, że na Twoją ofertę pomocy odpowiedziało i odpowie jeszcze wiele
        osób, jeśli jednak nie będzie to dla Ciebie zbyt męczące i uciążliwe, to i ja z
        chęcią posłuchałabym sprawdzonych rad na pokonanie buli. Męczę się z samą soba
        około 1,5 roku, cała "akcja" zaczęła się po Bożym Narodzeniu, gdzie jednego
        dnia zaczęłam się opychać i wpakowałam w siebie 20 cukierków - wiem, że dla
        niektórych jest to ilość przyzwoita, jednak dla mnie, wówczas pół-anorektyczki,
        była to zabijająca dawka kaloryczna. Ale wtedy to zniosłam, jednak w tym
        momencie coś w moim mózgu się przestawiło i od tego momentu, zaczęły
        się "rzuty" na jedzenie, takie niepochamowane, bez oporów i umiaru. Początkowo
        ich nie zwracałam, bo nie umiałam i nie chciałam, z czasem jednak zaczęło
        przynosić to swoje efekty w postaci tycia - ciasne spodnie, bluzki i
        obrzydzenia dla samej siebie. No i znowu coś pękło - starałam się wyrzucić z
        siebie wszystko to, co przed chwilą pożarłam. Zdarzało się to od czasu do
        czasu, jednak częstotliwość się zwiększała, a teraz jestem na takim etapie, że
        muszę raz dziennie się napchać (a atak przychodzi głównie wieczorem czy też w
        nocy, co zmusza mnie do kombinowania, gdzie bezgłośnie pozbyć się zawartości
        żołądka), tzn. ja tego nie chcę, ale jak zaczynam jeść, to coś w głowie puszcza
        i staje się śmietnikiem, w który ładuję wszystko (dosłownie), co tylko nawinie
        się pod rękę. Każdego dnia powtarzam sobie, że to już ostatni raz...rano się
        budzę pełna zapału, bo śniadanko przyzwoite, potem wyjazd na uczelnię, zajęcia,
        tam także all ok, droga do domu upływa pod znakiem: co zjem na obiad, by nie
        było to tuczące i na jaką ilość sobie powolę, wciąż jest dobrze, jednak, gdy
        przekraczam próg kuchni i otwieram lodówkę, all moja wcześniejsze postanowienia
        łep biorą i jem, jem, jem i czuję ogromny wstręt do siebie, jednak świadomość,
        że im więcej, tym lepeij będzie się wszystko z siebie wyrzucało, dopingowuje
        mnie. I kończę dzień nocną akcją z wiaderkiem i postanowieniem, że jutro się
        nie dam, ale...nie wychodzi :(.

        Buli jest straszne. Ja cały czas myślę tylko o jedzeniu, nie potrafię sie
        skupić na niczym, na nauce, na filmie, na książce... All moje myśli krążą wokół
        liczenia i minimalizowania kalorii, żeby tylko przypadkiem brzuch mi się sie
        zaokrąglił. A wszystko to dzieje się wtedy, gdy jestem w domu - nie potrafię
        się wówczas pochamować i myszkuję po szafkach, by wygrzebać wszystko to, co
        tylko da się zjeść. Stąd staram się uciekać od własnego pokoju, kuchni,
        łazienki, by jak najwięcej czasu spędzać poza ich granicami i all się udaje do
        czasu powrotu do siebie, nawet jak wracam w nocy, to kieruję się do kuchni z
        silnym postanowieniem sporządzenia jedynie herbaty, ale widok lodówki i
        chlebaka i pozostawoinych resztek uruchamia we mnie program pochłaniania, a
        ponieważ nie potrafię zakończyć na małym co-nieco, to pakuję max ilość, by
        oddać to w formie...
        Napady wywołują wyrzuty sumienia i...chęć pochłonięcia tego i tego i tamtego.
        Czasami jest tak (szczególnie ostatnimi czasy i kiedy nigdzie się nie wybieram,
        tzn. ani do uczelni, ani na zakupy), że ja pół nocy nie prześpie w oczekiwaniu
        na poranek, by udać się do sklepu po bułki, ciastka, batony, wafelki i...I jak
        siebie usatysfakcjonuję, to z 1 strony jestem szczęsliwa, a z 2 mam świadomość,
        że po raz kolejny poniosłam kleskę.
        Tak opisywać moje chorobowe "zboczenia" mogłabym jeszcze długo. Jeśli, drogi
        Aniele, sądzisz, że Twoje chęci i słowa są w stanie choć w częsci mi pomóc, to
        będę niewymownie wdzięczna za jakikolwiek odzew mailowy: cukiereczek07@wp.pl.
        Z chęcią podzielę się spostrzeżeniami i niechlubnymi doświdczeniami z innymi
        dotkniętymi mackami anoresko-buli.
        Piszcie, piszcie i się nie krępujcie - może wsparcie i działanie razem jakoś
        nam pomoże, bo z pewnością pragniemy z tego g**** wyjść. Mnie cała choroba
        odsunęła od kościoła, nauczyła kłamać, zmusiła do opuszczania zajęć, wydawania
        kasy na podniebne przyjemności, marnowanie jedzenia i...Ja tak nie chcę żyć!!!!
        • ally25 Re: POMOGE! 06.04.06, 17:30
          moge sie rozpisywac ale powiem tylko. pomóż mi jesli tyko chcesz i potrafisz....:(
    • zosia9918 Prosze o pomoc 05.04.06, 03:07
      Naprawde sie ciesze ze jest ktos taki jak Ty. Potrzebuje pomocy. Juz od
      prawie 10 lat walcze z bulimia (powiedzmy) , nie prowokuje wymiotow ale od 10
      lat moje mysli skupiaja sie wokol jedzenia. Scenariusz ten sam: w miesiac
      potrafie zrzucic 8 kg. i w 2 tygonie nadrobic ta strate. Nie umie sobie
      poradzic. Moja sytuacje pogarsza fakt ze obecnie przebywam za granica ( na
      stale) nie mam szans na normalna terapie ( ze wzgledu na problemy jezykowe) i
      naprawde nie chce mi sie juz zyc . Paradoksanie moj brat walczy o zycie (
      rak w fazie terminalnej) a ja jestem zdrowa i nie potrafie normalnie
      funkcjonowac , prosze pomoz bo zwariuje. Z gory dziekuje i prosze o
      odpowiedz . Sorki ze nie pisze polskich znakow ale ich po prostu nie mam w
      komp . Bardzo , bardzo dziekuje za odpowiedz pozdrawiam Zosia
    • victoriahenny1 Re: POMOGE! 05.04.06, 07:55
      Witaj,
      dziekuje ze zamiescilas swoj list
      dlatego tez tylko zalozylam sobie konto by moc Ci odpisac
      choruje wiele lat, prawie 10
      nie wiem juz nawet jak sie zaczelo
      nie pamietam
      ja musze sobia jakos pomoc, ale nie wiem jak, pomoz mi
      victoria
    • sloneczko766 Re: POMOGE! 05.04.06, 09:01
      witaj zwyciezczyi,
      pomocy
      dziekuje za to ze chcesz cos zrobic
      ja niedlugo chyba zwariuje
      nawet nie wiem po co to robie
      poza tym nie wiem jak normalnie jesc
      nikt z rodziny o tym nie wie
      robie to prawie 10 lat
      chce przestac, ale co zrobic by miec taka silna wole
      nie moge nikomu powiedziec, bo doszloby do moich rodzicow
      oni by tego nie przezyli
      wiem tylko ze to co pisza o przyczynach bulimii to jest prawda w moim przypadku
      jestem lada, troche malo waze, ale staram sie miec w miare normala wage
      ajgorsze jest jednak to ze ja naprawde dokladnie nie pamietam jak sie to
      wszystko zaczelo,
      jest mi wstyd za siebie,
      jestem przeciez dorosla, chociaz to co robie a pewno nie jest na to dowodem
      • offca78 Re: POMOGE! 05.04.06, 10:49
        jesli ktos jest z warszawy- cudownie szukam pomocnej dloni......
    • bianka_5 Re: POMOGE! 05.04.06, 11:00
      Witam.
      Walcze już od 2.5lat- zaczeło się niewinnie chciałam poprostu schudnąć, do tego
      doszedł stres, problemy w domu, matura i wpadłam w szpony anoreksji- zawaliłam
      mature, załamałam się. Po roku mój wyniszczony organizm wołał już o pomoc,
      dzięki pomocy mamy i wsparciu brata zaczełam pomału wracać do normalności.
      Byłam zajęta- studia, dom- nie miałam czasu myśleć o chorobie ale oczywiście
      jadłam mało i walczyłam z każdym kolejnym kęsem. Niestety stres związany z
      sesją i brak akceptacji samej siebie doprowadziły mnie do bulimii. Cierpie już
      rok- jest to najgorsze co mogło mnie spotkać, nie moge zrozumieć dlaczego to
      mnie spotyka- dlaczego to robie. Hmm :(. Próbowałam wszystkiego- chodziłam do
      psychologa jakiś czas, były chwile triumfu nad chorobą ale niestety ostatnio są
      same porażki.
      Studiuje, pracuje- bardzo chciałabym normalnie żyć jak większość ludzi, ale
      nie umiem, nie umiem zerwać z tym nałogiem. Brzydze się tego, wstydze a nie
      moge nic zrobić. Rodzice gdy 2.5roku temu dowiedzieli się o tym próbowali mi
      pomóc, ale już gdzieś od roku żyją w nieświadomości bo okłamuje ich że wszysto
      już dobrze- że udało mi się. To okropne. Chce normalnie żyć tak bardzo- ta
      choroba zabiera mi takie piękne chwile, które już nigdy nie wrócą. Boje się
      jutra- co będzie, co się ze mną stanie- jakie spustoszenie zostawiła bulimia po
      sobie- czy zniszczy mnie całkowicie.
      Prosze Cię bardzo o pomoc, jakieś rady...cokolwiek co pomogło by odmienić mój
      los.
      Z góry dziękuje.
      pozdrawiam serdecznie
      bianka_5@NOSPAM.gazeta.pl
    • fontanna Re: POMOGE! 05.04.06, 16:57
      Witajcie! Nie jestem fachowcem, ale chetnie pogadam, jeżeli ktoś ma taką
      potrzebę. Znałam ten ból, kiedy trudno było o mojej chorobie mówić zwłaszcza ze
      znajomymi, a mimo to bardzo tego potrzebowałam, było to dawno, było strasznie,
      ale wszystko się ułożyło, bo to jest możliwe, jeżeli jest wola walki w sercu!
      piszcie ma mail gazetowy, śmiało! Może będę jakoś pomocna, w choć najmniejszy
      sposób.. Pozdrawiam.
    • magda824 Re: POMOGE! 06.04.06, 01:07
      witam,walczę od kilku lat z bulimią bezskutecznie.co mam robić aby sobie
      pomóc???
    • magda824 Re: POMOGE! 06.04.06, 01:22
      Bardzo proszę o kontakt osoby które uporały się z bulimią!!!Chciałabym wrócić
      do zdrowia!!!oto mój mail-chinka82@wp.pl
    • klaudia661 Re: POMOGE! 06.04.06, 07:14
      bulimia od 3 lat a może 4,hmmm a może to już 6... na zmiane z anoreksją.
      pomocy klaudia661@NOSPAM.gazeta.pl
      • well_ania Re: POMOGE! 06.04.06, 15:23
        mam bulimie juz chyba ok 4 lat ..niew eim bo nie da sie okreslic tego tak od razu ..kiedy zaczela sie choroba , kiedy to bylo tylko "niewinna zabawą"....MAm dość tej choroby, niczego tak bardzo nie pragne jak pozbyc sie jej raz na zawsze , jak na razie wszystkie walki z nią przegrywam...chcialabym barzdo powiedzieć ze zyje normalnie...ale nie moge ..pozory, które stwarzam ...sa tylko przykrywką dal wewnętrznej tragedii i walki jaka w sobie tocze...raniąc przy tym bliskie mi soosby ....i zabijajac sebie..powoli bezboleśnie........ niezauważalnie dla reszty....ja to widze i wem I TO JEST NAJGORSZE!!!!!!!!!!!!!!!!!, TOTAK JABYM SAMA SOBIE WBIJA NÓZ ..I POWOLI DELEKTOWALA SIE WIDOKIEM SPŁYWAJACEJ KRWII Z RANY....

        JUŻ..chora ....ANIA swell_ania_krk@interia.pl
    • iiifa Re: POMOGE! 06.04.06, 15:54
      pomocy, pomocy, pomocy
      choruje ok. 6 lat i ... jestem dostępna pod mailem gazetowym...
      Kobiet-o, mam nadzieję, że znajdziesz chwilkę, aby do mnie napisać.

      Carolajna07 opisała to w doskonały sposób - zupełnie jak u mnie ;(
    • free123 Re: POMOGE! 06.04.06, 20:41
      ŻADNA OSOBA NA FORUM WAM NIE JEST W STANIE POMÓC !!!
      OD TEGO JEST TERAPIA !!!
      INNEGO WYJŚCIA NIE MA !!!

    • bp1123 Re: POMOGE! 07.04.06, 11:49
      od około roku zmagam sie z tą podstępną panią b., zaczynało sie niewinnie jak
      chyba u kazdego, wcześniej bardzo intensywnie sie odchudzalam shudla 20 kg
      przypłacilam to zaburzeniami hormonalnymi trudnościami z zajsciem w ciąze
      rozstrojeniem nerwowym. Mam kochajacego męz dom samochod, można powiedzie ze
      jestem szczęśliwa, wiec trudno zrozumie dlaczego przyplątała sie pani b, bardzo
      chętnie dowiedziałam sie jak było u ciebie i kto ci pomógł
      • hopeless2 Re: POMOGE! 07.04.06, 22:52
        Witam wszystkie zagubione biedactwa!!! Niestety, ja też do nich należę. Na
        bulimię choruję od prawie roku. Najpierw zaczęłam się normalnie odchudzać
        (pewnie tak jak większość z was) i faktycznie mi się udało. Miałam fajną
        figurke, ale niestety jestem słaba i nie wytrzymałam dłużej tej diety.
        Dosłownie rzuciłam się na jedzenie (głównie chodzi tu o słodycze) i przerażona,
        że po trzech miesiącach ścisłej diety zjadłam TYLE (2 kawałki tortu i wafelka)
        kalorii wpadłam na ten "genialny" pomysł pozbycia się tego. Tak się zaczęła
        moja historia z bulimią. I trwa do dzisiaj. Tylko że teraz jest tragicznie.
        Wymiotuję dwa trzy razy dziennie. Już nie mam siły. Chcę z tym skończyć, tylko
        że nie mam odwagi powiedzieć o tym moim rodzicom, i innym. Staram się każdego
        dnia powstrzymywać od tej głupoty, ale to jest tak cholernie silne, że nie daję
        rady. Potrzebuję kogoś, kto ze mną o tym pogada. W grupie jest raźniej. Jak
        ktoś ma ochotę razem ze mną stawić czoło parszywej bulimii, to podaje mój nr
        gg: 2413012. I jak ktoś mógłby mi podać jakieś wsazówki (tylko błagam nie
        lekarza) to będę bardzo wdzięczna. Pozdrawiam wszystkie choruski i życzę dużo
        zdrowia!!! Nie zabijajcie siebie tak jak ja... Nie warto...
    • daria1990 Re: POMOGE! 10.04.06, 16:35
      Witaj, mam 16lat, moje problemy z odchudzaniem itp zaczeły sie 2lata temu,
      odchudzałam sie liczyl;am kalorie, chudlam ale niewytrzymalam od okolo roku
      cierpie na bulimie, moze to krótko w porównaniu do innych ....ale czuje jak
      rujnuje mi sie życie:(:( zawsze bylam osobą szczesliwą pogodna, kochalam swiat
      i codziennosc....a teraz:( niby jestem usmiechnieta...ale sztucznie, nienawidze
      pokazywac innym ze cos jest nie tak, niemam sily juz udwac, przed najblizszymi
      juz dawno przestalam...czesto sie zloszcze, dostaje szalu, opuszczam szkole,
      niemoge sie skupic na niczym, mysle tylko o jedzeniu, o tym jak wygaldam...a
      caly czas tyje. Mam juz dosc....jakies 2 miesiace temu niewytrzymalam
      rozplakalam sie rpzed ciocia, powiedzialam ze juz niewytrzymam, zabrala mnie do
      lekarza, chodze na spotkania srednio co dwa tygodnie, bylo lepiej przez
      pierwszy miesiac mialam wiare sile bylo super, ale cos pryslo. chce walczyc,
      chce wyjsc z tego, i próbuje...ale co z tego jak za chwile zapomne o tym co
      mówie, pójde zrobic to co zawsze..... nienawidze siebie, niemoge na siebie
      patrzec, czasami mam ochote sie pociąc, pobic.... najgorsze jest dla mnie to ze
      czuje sie sama, niby wie moja ciotka, mama....ale co z tego, nierozumieją:(
      mama sie boi o mnie, oklamywalama ja ze jest ok, kilak dni temu zoabczyla ze
      nie...krzyczy ze marnuje sobie zycie zdrowie...ja wiem:( ale jestem taka
      beznadziejna ze niepotrafie z tym rpzestac, nieumiem, chociaz chce, staram sie:
      ( niechce z nia nawet rozmawaic bo wiem ze ona chce dobrze ale wychodzi jescze
      gorzej czuje sie okroopnie. najlbizszy mi chlopak tez wie...sam zauwazyl ze
      jest cos nietak..ciezko mi bylo z nim gadac, wie ze jestem chora, ze jezdze do
      sopotu ale nieche z nim rozmawiac dokladniej, wstydze sie przyznawac ze
      jadłam...wymiotowałam....
      niemam ochoty wychodzic z domu, ajak sie gdzies rusze wydaje m sie jakby caly
      swiat wiedzial o tym co robie, gapil sie na mnie, to jest okropne:(
      czuje sie coraz gorzej, czasami niemam siły wstac
      bardzo chce z tym skonczyc, staram sie wierzyc ze wkoncu sie uda, chce zyc
      normalnie pelnia zycia tak jak kiedys, a nie caly czas udawac przed wszytskimi,
      a sama uciekac przed sobą....
      ale brakuje mi osoby która czuje to co ja, chcialabym porozmawiac z kims takim,
      wiem ze rozmawy zawsze pomagaja w problemach, ale nieumiem rozmawiac o tym z
      rodzicami przyjaciólmi....

      Proszę!jesli któras z was, czy zdrowa czy dalej chora, ma chec i czas tez
      poagdac, podzielic sie wsyztskim to odezwijcie się prosze. moje gg to 1162367
      albo mail gazetowy pozdrowienia, trzymam kciuki za wszystkie takie jak ja:)
      buziaczki
    • aga10024 Re: POMOGE! 10.04.06, 17:10
      mam 26 lat, od conajmniej sześćiu lat choruję na bulimię z wymiotami, chociaż
      już kłopoty z jedzeniem zaczęły się u mnie wcześniej, jesli wiesz jak się z
      tego wychodzi to napisz do mnie, pozdrawiam Cię ciepło
    • orbitka10 Re: POMOGE! 10.04.06, 18:49
      jestem bulimiczka razem z moja kolezanka od roku i chcialybysmy z tym skonczyc
      ale jak wiadomo to nie takie łatwe wiec prosze o pomoc nasza anreksja jest
      nietypowa bo my kochamy jesc i zygamy kil;ka razy dziennie nie wkladmy sobie
      palcow lecz po pochyleniu mozemy wyproznic cala ilosc dopiero skonsumowanego
      jedzenia , nigdy w zasadzie nie spotyklam takich opisow tej chorooby i my nie
      opychamy sie strasznie duza iloscia jedzenia lecz robimy to czesto mam nadzieje
      ze bede mogla liczyc na jakas pomoc nie wiem kim jestes czy jakims pedagogiem
      czy moze jedna z nas ale licze na jakakolwiek pomoc, mamy 18 lat ,rodzice juz
      sie domyslaja ale jak wiadomo mozna to dobrze kamuflowac , nie chcemy im mowic
      bo wiemy ze nie zrozumieja a moze my same sie boimy kochamy to ,nie wiem lecz
      prosze o kontakt na gg oto moje gg 8856823
    • madelaine.k Re: POMOGE! 11.04.06, 16:42
      Dlaczego nie odpowiadasz? Proszę odpisz....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka