klaudia661
06.06.06, 16:56
to jest cytat z ksiązki pt."powrót z krainy lęku" Andrzeja Rogiewicza. Wynika
z niej, że jeśli pozna się przyczyny choroby łatwiej jest się z nią zmierzyć.
przeczytajcie:
Rytuały obronne
„[…] Dla Moniki jeszcze w okresie pobytu w oddziale tusza była największym
problemem. Matka i babka Moniki przywiązywały najwyższą wagę do jedzenia.
Reagowały z paniką, kiedy Monika nie chciała jeść. Była kochana i dobra –
kiedy jadła dużo i to, co według wyobrażeń tych kobiet służyło jej zdrowiu.
Była nieznośnym bachorem, kiedy nie chciała jeść.
Może w zachowaniu matki i babki wyrażała się bezradność w sytuacji
wychowywania Moniki bez ojca? Zresztą matka Moniki tez wychowywała się wśród
samych kobiet.
Słaba i mała Monika z jedzenia zrobiła sobie sposób na matkę i babkę.
Jeśli chciała coś od nich uzyskać, jadła z apetytem wszystko co przygotowały.
Kiedy jej dokuczały albo czegoś zabraniały – karała je okrutnie odmową
jedzenia.
Sprawa skomplikowała się w okresie dojrzewania. Rosnące piersi i biodra
skojarzyły się Monice z jedzeniem i tuszą. Była zupełnie nieprzygotowana do
dorosłego życia i do roli kobiety. Zresztą życie matki i babki, też kobiet,
wydawało jej się wyjątkowo mało atrakcyjne.
Ostatnie lata szkoły podstawowej to dla Moniki okresy obżarstwa i
uporczywych wymiotów na przemian z okresami głodzenia się. Wzrost i spadek
wagi przyprawiały o cierpienia, ale było ono bez porównania mniejsze od
cierpienia, które niosło życie. Zamknęła się w domu z matką i babką
skupionych wraz z nią na wzrostach i spadkach wagi, apetycie i wymiotach. Nie
musiała zajmować się nauką ani pracą. Czasami tylko wpadała w rozpacz, że za
gruba, albo zbyt chuda, nie wyjdzie za mąż i nie będzie miała dzieci. Gdyby
bez żadnych zmian, bez terapii udało jej się wyjść ze mąż, pewnie wychowałaby
córeczkę według wyuczonych wzorców przez matkę i babkę[…].”
życzę powodzenia w walce.