Dodaj do ulubionych

Ona się poddała

10.03.03, 16:11
####################################################
&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&
Jest mi strasznie ciężko.
Moja dziewczyna ma anoreksje. Kiedy Ją poznałem i tylko moje uczucie do Niej
urosło, powiedziała mi o tym problemie, wręcz ostrzegała abym nie miał
wątpliwości, że to nie grypa. Nie jestem człowiekiem który ucieka przed
problemami, a ponieważ bardzo Ją pokochałem postanowiłem walczyć z anoreksją
razem z Nią. Choroba ta jest tak specyficzna i tak indywidualna dla każdej
chorej, że właściwie nie wiedziałem od czego zacząć. Dużo czytałem, dużo z
Nią rozmawiałem. Dowiedziałem się że podstawą Jej choroby jest niska
samoocena cielesności, a źródłem, albo raczej zasianym ziarnem jest
środowisko w jakim się wychowała. Ona bardzo mi się podoba więc nie powinno
być problemu z przekonaniem jej w tym kierunku moim własnym zachowaniem.
Jednakże póki co mieszkamy daleko od siebie więc jednak nie jest łatwo. Wiem
że mało tam jada, wiem że wymiotuje i czuje się bezsilny, nie wiem jak mam
reagować :_(. Przez to Ona twierdzi że mnie ta choroba nie interesuje, że za
każdym razem gdy o tym mówi odsuwam się od Niej, a to nie prawda. Chcę
wiedzieć co się dzieje, jak się czuje, ale nie wiem jak mam reagować, co
mówić gdy wymiotuje. Popadam w smutek, szukam rozwiązania, a Ona twierdzi że
się odsuwam. Czasami z Nią o tym rozmawiam, ale jak mam rozmawiać o tym
codziennie? Mam jej mówić żeby nie wymiotowała? To nic nie da. Skupiam się
więc na Jej samoocenie, próbuje ją podnieść. Ale gdy po tygodniu zapytam o
anoreksje atakuje mnie, dziwi się że o to pytam, że tak naprawdę to mnie to
nie interesuje. Że Ona zawsze była z tym problemem sama (nie liczy szpitala
i psychologa) od kilku lat, przyzwyczaiła się i nie oczekuje pomocy skoro
nie chcę. Bardzo mnie to boli gdy tak mówi. Poświęcam Jej naprawdę dużo
czasu. Doszło do tego że zapominam o sobie, swoich własnych
zainteresowaniach. Została Ona i anoreksja. Nie jest mi z tym aż tak źle
skoro mam nadzieje, że pokonamy to.
Cóż, kiedy ostatnio Ona znów argumentując mój brak zainteresowania jej
zdrowiem, stwierdziła że mam racje. Że właśnie odkryła fakt, że to co się z
Nią dzieje przyjmuje już jak codzienność, coś normalnego, naturalnego. A
najgorsze jak powiedziała że „właściwie to już nie chce z tą chorobą
walczyć”.
Ile bólu sprawiły mi te słowa. Ile łez. Kocham Ją. Ona nie jest złą osobą.
Jest na co dzień sympatyczna, ciepła, miła, ma wielu sympatyzujących
przyjaciół.
Wiem że następstwa anoreksji mogą być okrutne dla naszego związku. Myśl o
tym niszczy moje wnętrze. Gdy chciała walczyć, ja mogłem jej pomagać. Ale
gdy teraz nie chce, to ja mam walczyć z tym sam? Czuje jak zaczyna mi
brakować sił. Nie mogę się nad niczym skupić. Nie umiem zajmować się jej
wszystkimi problemami, a z drugiej strony chcę aby nie czuła się osamotniona
w nich. Chcę zająć się również sobą, a jedyne co sobie daje to poczucie
winy.
Wiem że się nie poddam, choćbym miał przez tą chorobę umrzeć razem z Nią,
ale gdy Ona nie chce z nią walczyć, godzi to w moje życie. Czuje się pomału
bezsilny. Nie wiem co mam teraz robić. Jak się zachowywać. Będę z Nią, nie
zostawię Jej samej, ale nie wiem jak jej pomóc, jak wzbudzić chęć do walki.
Piszę tutaj w akcie desperacji. Mam nadzieje że ktoś da mi jakąś rade, doda
otuchy. Tak niewiele zostało mi nadziei.

Wędrowiec.
Obserwuj wątek
    • mam-darynka Re: Ona się poddała 10.03.03, 19:59
      Po pierwsze sie nie poddala skoro uwaza swoj stan za chorobe. Wiekszosc osob
      cierpiacych na anorexie, zaprzecza bardzo gwaltownie jakimkolwiek sugestiom, ze
      sa chore.
      Po drugie, ile Ona ma lat, co robi (uczy sie, pracuje), czy mieszka sama, czy
      z rodzina, w duzym/malym miescie? To sa wszystko istotne szczegoly,
      o ktorych nie piszesz.
      Po trzecie - byla w szpitalu - raz? jak dlugo? jak dawno temu? co tam z Nia
      robiono? jak leczono?
      Po czwarte - chodzi do psychologa? sama? z rodzina? ma zaufanie do tego
      psychologa? jesli nie ma, czy szukala innego?
      Po piate - jezeli Ona naprawde cierpi na anorexie lub bulimie, to Ona
      w zadnym wypadku nie jest w tym momencie gotowa na jakikolwiek zwiazek
      uczuciowy z Toba czy innym mezczyzna - nie ludz sie, nie jestes w stanie Jej
      pomoc a jedynie dreczysz siebie. Przyjazn - tak, to Jej na pewno jest potrzebne
      ale poki co niewiele wiecej. Ona musi odzyskac poczucie rownowagi, pogodzic sie
      z faktem, ze nie nad wszystkim w zyciu ma sie kontrole, uporzadkowac swoje
      kontakty emocjonalne z rodzina i soba sama - to nie jest czas na romantyczna
      milosc.
      Napisz troche wiecej konkretow, moze bedziesz w stanie cos Jej zaproponowac
      a i sam poczujesz sie mniej bezradny.
      • zagubiony_wedrowiec Re: Ona się poddała 10.03.03, 21:16
        mam-darynka napisała:

        > Po pierwsze sie nie poddala skoro uwaza swoj stan za chorobe. Wiekszosc osob
        > cierpiacych na anorexie, zaprzecza bardzo gwaltownie jakimkolwiek sugestiom,
        ze sa chore.

        No tak, ona mówi że nie jest chora tylko ma problem, ale teraz nawet tak nie
        uważa.

        > Po drugie, ile Ona ma lat, co robi (uczy sie, pracuje), czy mieszka sama,
        czy
        > z rodzina, w duzym/malym miescie? To sa wszystko istotne szczegoly,
        > o ktorych nie piszesz.

        Mam 22 lata, studiuje (teraz własciwie ekscernistycznie), mieszka z rodzicami
        którym ma wiele za złe w małym miasteczku.


        > Po trzecie - byla w szpitalu - raz? jak dlugo? jak dawno temu? co tam z Nia
        > robiono? jak leczono?

        Była nie raz, ale w sumie 2 lata na poczatku tzn w wieku ok 15 lat, a jak
        leczono? Hmm.. może wspomne że karmili ją nawet sondą, potem było lepiej,
        zbliżyła się do Boga i czuła z tego jakąś satysfakcje, czuła sens, a teraz już
        nie jest tak blisko niego i moze przez to traci sens walki. Nie wiem.


        > Po czwarte - chodzi do psychologa? sama? z rodzina? ma zaufanie do tego
        > psychologa? jesli nie ma, czy szukala innego?

        A u psychologa bywała często nawet jeszcze na wakacje, ale jak doktor kazał
        jej przyjść z ojcem który ją skrzywdził, przestała ufać temu lekarzowi i
        zaprzestała wizyt. Po za tym uważa że zna już wszystkie sztuczki psychologów i
        nic na nia nie działa. :( Chciała iść do psychologa jak przyjedzie do mnie,
        ale teraz już nie chce. Kurna, a może Ona czuje się zbyt pewna w naszym
        związku? Moze uważa że leczy się czy nie to ja i tak z nią będę.

        > Po piate - jezeli Ona naprawde cierpi na anorexie lub bulimie, to Ona
        > w zadnym wypadku nie jest w tym momencie gotowa na jakikolwiek zwiazek
        > uczuciowy z Toba czy innym mezczyzna - nie ludz sie, nie jestes w stanie Jej
        > pomoc a jedynie dreczysz siebie. Przyjazn - tak, to Jej na pewno jest
        potrzebne
        > ale poki co niewiele wiecej.

        :((((((((((

        > Ona musi odzyskac poczucie rownowagi, pogodzic sie
        > z faktem, ze nie nad wszystkim w zyciu ma sie kontrole, uporzadkowac swoje
        > kontakty emocjonalne z rodzina i soba sama - to nie jest czas na romantyczna
        > milosc.

        Ok, rozumiem. Ale czy źle robie że zamieszkamy razem? chcę ją wyciągnąć z jej
        rodzinnego domu bo widze jak tam cierpi.
        • mam-darynka Re: Ona się poddała 10.03.03, 22:25
          Tzn. Ona cierpi na anorexie od 7 lat (miala 15 jak Ja zdiagnozowano?)?
          Dlaczego jest Jej zle w domu? Szkoda, ze psycholog Jej nie wytlumaczyl jak
          bardzo Jej choroba jest zalezna od caloksztaltu zwiazkow rodzinnych. To byl
          swietny pomysl zeby ojciec z Nia poszedl (a czemu tylko ojciec? matki nie ma?) -
          szkoda, ze sie to nie stalo ale jeszcze wszystko jest mozliwe w przyszlosci.
          Anorexia jest bardzo zwiazana z sytuacja rodzinna, najczesciej jest dramatyczna
          proba uzyskania kontroli nad swoim zyciem i swiatem dookola siebie. Dlatego np.
          mieszkanie z boyfriendem (szczegolnie boyfriendem, ktore "chce dobrze") nie
          jest najlepszym rozwiazaniem - Twoja przyjaciolka musi najpierw byc na tyle
          zdrowa by podjac te decyzje bez poczucia, ze zdarzylo sie to poza Jej kontrola.
          A dopoki nie wyjdzie z anorexii, takie przekonanie bedzie do Niej powracac za
          kazdym razem, gdy cos w Waszym zwiazku bedzie choc troszke gorzej niz perfekt.
          Jezeli Ona sie czuje zdrowa, to istotne jest aby potwierdzaly to Jej wyniki -
          cisnienie, praca serca, analiza moczu i krwi. To jest podstawowa sprawa, bo
          umrzec jest bardzo latwo.
          Ciekawe to, co piszesz o karmieniu sonda, bo tego sie wlasciwie nie robi - po
          co? Latwiej jest podac kroplowke dla podtrzymania pracy serca a potem
          wspolpraca i metoda drobnych kroczkow osiagnac minimalne spozywanie pokarmow.
          Anorektycy to najczesciej bardzo spolegliwi ludzie, nie sa agresywni ani
          niebezpieczni - najczesciej zrobia bardzo wiele "zeby nie sprawiac klopotu"
          i w pierwszej fazie szpitalnej rekonwalescencji to bardzo pomaga.
          Czy Twoja znajoma ma tez zdiagnozowana depresje? Czy Ona w ogole chodzila to
          jakichs psychiatrow? Psycholog to jest fajna pomoc dodatkowa ale bez
          wykwalifikowanego psychiatry specjalizujacego sie w "eating disorders" sie nie
          obejdzie. Poniewaz Twoja znajoma jest dorosla, Ona sama musi podjac decyzje
          pojscia do psychiatry, nikt Jej nie zmusi. Tu mozesz wykorzystac swoja przyjazn.
        • kaja_ Re: Ona się poddała 10.03.03, 22:26
          mogę się mylić, ciekawe, co powie ekspert, ale moim zdaniem mógłbyś porozmawiać
          z jej przyjaciółmi
          pytanie, czy są to przyjaciele, czy dobrzy znajomi, z którymi miło czasem
          gdzieś wyskoczyć
          najlepiej by było, gdyby miała przyjaciółkę taką naj naj i gdybyś z nią pogadał
          o tym, co robić, chyba łatwiej wpłynąć na osobę we dwoje czy w więcej osób niż
          samemu
          i moim zdaniem, niestety na razie nie mów o takiej rozmowie Twojej dziewczynie
          powinna wyprowadzić się z domu, nie wiem dokąd itd., ale powinna
          powinna wyrzucić z siebie ból związany z ojcem, rodziną
          została skrzywdzona i jedyne nad czym mogła mieć kontrolę to było jedzenie
          myślę, że może też mieć depresję
          myślę, że nie ma co zastanawiać się, czy ona czuje się bardzo pewna w waszym
          związku, jeśli jesteś wystarczająco silny to pomóż jej, zapomnij o tych uwagach
          poza tym myślę, że ona wcale nie czuje sie pewna, lecz mówi tak, żebyś
          zaprzeczył, chce znowu i znowu usłyszeć, że Ci na niej zależy

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka