slonko1198
22.09.06, 10:41
Czesc dziewczyny,
dawno nie zagladalam tutaj, ale za miesiac mija rok odkad zakonczylam moja
znajomosc z kibelkiem. Pisalam wczesniej pod innym nickiem, ale zapomnialam
haslo, tak wiec zalogowalam sie na nowo. Dla nie wtajemniczonych tu moja
historia:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=592&w=30393164&a=30393164
Chce Wam wszystkim zyczyc silnej woli i samozaparcia w walce z ta choroba.
Naprawde warto! Mnie sie udalo. Nie ukrywam, ze mialam czasem cholernie
ciezkie chwile, ale nie dalam sie. Mimo wszystko boje sie, ze to wstretne
chorobsko czai sie jeszcze gdzies we mnie i czeka tylko na odpowiedni moment.
To przykre, ale nie czuje sie do konca wyleczona, bo nadal mam stracha i
ogromny respekt przed tym potworem. Mysle, ze z nami to troche jak z
niepijacymi alkoholikami. Mimo wszystko jestem strasznie dumna z siebie, z
tego ze wreszcie zyje i nie musze sie wstydzic!
Trzymam za Was wszystkie kciuki i pozdrawiam.