nowa_tu
05.11.06, 14:17
Z zainteresowaniem przeczytalam ostatnie kilkadziesiat postów ale nie umiem
odpowiedziec sobie co ze mna jest nie tak. Chciałam Was o coś poprosić-
mianowicie o zdanie na moj temat.
Odkąd pamietam mam obsesje na punkcie swojego wygladu. Nawet nie tyle
przeszkadza mi moja waga co raczej budowa. caly ten paskudny tluszcz odkłada
mi sie na udach i pupie a od pasa w gore jestem sucha jak osa!!!!!!!!!
To jest moja najwieksza tragedia. Kiedys jeszcze w podstawowce dzieci sie
smialy ze mam fogure jak gruszka. Teraz faceci mowia ze mam sexi bioderka ale
ja ich nienawidze.
Moje wymiary to 84 w biuscie 68 w pasie i 103 w biodrach !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
To jest moja najwieksza zmora!!!
Kiedys stwierdzilam ze skoro i tak nie mam biustu to przynajmniej niech bede
chuda jak szkapa to nie bedzie tak fatalnie wygladalo. Zaczelam sie odchudzac
majac moze 16 lat - dzis mam prawie 30 i nadal obsesyjnie mysle o jedzeniu.
Kiedys potrafilam zastosowac diety mialam silna wole - tak bylo na studiach -
potrafilam i odchudzac sie i cwiczyc. Waga czasem drgnela. Potem bylo coraz
trudniej. Skonczylam studia zaczelam prace. caly dzien nic nie jadlam a po
powrocie obżerałam sie na maxa. Kiedys zdarzalo mi sie prowokowac wymioty.
Teraz zdarza mi sie to raz na 2 -3 mies wiec nie wiem czy to mozna nazwac
bulimia?
Najgorsze wiecie co jest - kazdego dnia obiecuje sobie ze sie wezme za siebie
trzymam sie do poludnia a potem mowie sobie - ok tylko mala kanapeczka......
i wpadam w ciag obżarstwa. Potrafie pochlonąć wszystko co sie tylko da, a
potem sie nienawidze za to i obiecuje sobie że od jutra dieta. Potem co jakis
czas udaje mi sie kilka dni diety ale jak tylko poczuje sie szczuplejsza
załamuje sie :(( Najgorsze jest obsesyjne myslenie o jedzeniu. zajmuje mi 90
% dnia mysle o jedzeniu caly czas :( Nienawidze tego nienawidze tego ze nie
umiem jesc tylko wtedy gdy jestem głodna i tylko tyle ile trzeba!.
Nienawidze tego ze jedzenie nie jest dodatkiem do mojego życia tylko życie
kręci się wokół jedzenia !!!!!!!!!!!!!!!!
Bylam u lekarza powiedzial ze mam zaburzenia odżywiania, ale nic wiecej.
Jak Waszym zdaniem nazwac to co sie ze mna dzieje? Czy to jest wyleczalne?
Jak mam sobie poradzic z zaakceptowaniem swojej figury skoro wiem ze to nie
tylko kwestia tłuszczyku ale głw złych proporcji ????????????
PROSZĘ DORADŹCIE MI COŚ?
JAK TO SIE LECZY ????????????????