jenny_gump
19.11.06, 20:59
Ja już sama nie wiem, co jest ze mną nie tak. Większość moich myśli skupia się
wokół jedzenia i to już nawet nie chodzi o to, że czuję się głodna... Ja po
prostu czuję, że muszę jeść... Już tyle razy chciałam przestać... Czuję
okropne wyrzuty sumienia. To mnie męczy już od czterech lat. Wcześniej była
jeszcze anoreksja. Trafiłam do szpitala i widmo śmierci mnie wyleczyło.
Uwierzyłam,że jestem silna. Nie na długo po popadłam w kolejną skrajność. To
wszystko jest dla mnie bardzo trudne. Chciałam popełnić samobójstwo... Ale to
też mnie przerastało. Już nie wiem, czy potrafię z tego wyjść. Niedawno się
przełamałam i powiedziałam Przyjaciółce. Ona zrozumiała, ale wiem, że nie może
mi pomóc. Kiedyś przeczytałam, ze choroba jest największym wrogiem, gdy nikt o
niej nie wie. Chcę, żeby ktoś się dowiedział... Ale... Bardzo chciałabym
powiedzieć Mamie, ale ona tego nie zrozumie. Chciałabym z nią porozmawiać,
zdjąć maskę, ale chyba już nie umiem. Tak się boję, że ona się mną rozczaruje,
że będzie się wstydziła takiej córki. Jasne, nigdy mi tego nie powie... Ale
ona nie potrafi udawać. Ja to będę czuć. To mnie zabije. Ja się boję, że
przestanie mnie kochać. Ja wiem, że nie zasłużyłam na taką Mamę. Jej tego typu
problemy nie dotyczą. Ona zawsze była normalna. Nie miała obsesji na punkcie
swojego wyglądu, figury. Ojciec... Ojcu niczego nie powiem. To oczywiste.
Głównie dlatego, że nie mam z nim żadnego kontaktu, mimo że mieszkam z nim pod
jednym dachem. Ale jemu rodzina jest niepotrzebna. A ja to już całkiem.
Zamieniamy jedno-dwa słowa na kilka miesięcy. Żałosne. Jak całe moje życie. A
gdzie szukać sensu? Gdzie szukać pomocy?