Dodaj do ulubionych

Moje świadectwo

27.11.06, 16:24
---w ramach wstępu---
1)wiem, że wątki religijne, były wielokrotnie poruszane i często traktowane z
przymrużeniem oka, jednak mam nadzieję, iż osoby wierzące, ale też i te,
które wiarę zagubiły, zrozumieją, iż rozpoczynający się czas jest dla każdego
katolika szczególny...
2) wiem, że moje "tyrady" sa często nurzące i bezsensu, a nawet pomijane,
myslę jednak, że ta nie przejdzie bez echa i bardzo liczę na odzew..

------

zacznę od początku, o stręszczę tu moje życie, dobrze, że jestem anonimowo,
bo mogę, nie pokazując twarzy, otworzyć przed Wami swoje serce; tak naprawdę,
to nikomu nie mogę powiedziec tych strasznych rzeczy...

zawsze dobra uczennica, kujon, dziobak, świadectwa z paskiem... nigdy nie
opuszczone godziny, zawsze odrobione zadania domowe, wszystko dopięte na
ostatni guzik; rodzina miła, kochająca, żadnych patologii czy problemów;
nigdy nie mogłam skarżyć się na brak czegokolwiek... były jednak "brak" we
mnie, otóż, wszytsko byłoby świetnie, gdybyś schudła; ktoś mi tak kiedyś
powiedział; wszystko byłoby świetnie... zalążek został zasiany...
potem czas szkoły rozwinął się... zdarzały się serie upokorzeń związane z
moim wygląde, kpiny czy obśmiewania ze strony szczuplejszych koleżanek... ale
zawsze mogłam przyjść do mamy, do mamy która mnie przytuliła, pocieszyła i
zastepowała koleżanki... ona była jest i będzie moim całym światem...
cierpiałam często, ale kryłam to w sobie; moim motto stało się dziecięce
rozumowanie: jak będe duża to kupie sobie rowerek treningowy :) i to
zagłuszało moje wewnetrzne głody i pączkowaty wygląd...
czesto czułam się niedoceniania... chciałam coś osiągnąć, ale zawsze byłam
przeciętna; nie chodziłam na imprezy, nie wychodziłam z domu, nie miałam
koleżanek poza szkołą, byle tylko uczyć się i coś wreszcie osiągnąć, pokazac
światu: jesteś najlepsza spośród grona; ale każdy sukces uciekał mi sprzed
nosa... nie wytrzymywałam tego... cóż znaczy świadectwo z paskiem, skoro
mogłam mieć stypendium ministra; cóż znaczy najlepsza średnia w klasie, skoro
ktoś w szkole ma wyższą...
potem A.. przyplatała się niewiadomo skąd... taka niewinna, mała dietka,
potem druga, trzecia, rok w rok tycie i chudnięcie; wakacje - magiczny czas
na diete i schudnięcie, zrzrucenie szkolnego balastu... tylko kiedyś nie
skończyło się na wakacjach... nadszedł wrzesień, a ja nadal miałam dietke ...
nadal... zapomniałam co to okres... zapomniałam co to 60kg, 55kg, 50kg... w
końcu waga rozpoczynała się od 4, 49, 48, 47, 46, 45, 44, 43... mogłabym tak
dalej, gdyby nie moja siostra... alarm, musisz iść do psychologa; dalej,
szpital, szybko, ona wazy tak mało!!!
potem psycholog, rozmowy, badania.. EKG EEG krew itd itp, wypisali po 2
tygodniach: "bo nie chciała współpracowac".... matura jakoś zdana; "jakoś"
dla mnie bo miałam najlepszy wynik w klasie... jak zwykle... ale mogłam w
szkole...
studia... na warunku <patrz posty> musisz mieć 50kg... nadal nie mam...
zaczął się kolejny koszmar: B.. nadeszła niby cichutko... niby taka niewinna
jak A... ale boli, łamie serce, burzy psychike... obezwładnia mnie
nie umiem wymiotowac... Xenna to moja koleżanka, wchodze do apteki, magiczne
tableteczki i nocne sesje na kibelu... jest ok: waga niska.. a ja czuję się
jak szmata <przepraszam za słowa> jak gó.., które nie jest nic warte... A
była czysta niewinna delikatna... B jest brudna, hańbisz sama siebie...
czujesz, że organizm ma dość, a ty mu jeszcze i jeszcze, rozwal się do
reszty, przestań być taki, jakim byłeś kiedyś...


*******


tak było.... dzisiaj miałam pirwsze kolokwium... pierwsze i nerwy... atak...
ostatni... nie będzie więcej.. zaczyna się Adwent... święty czas... moje
postanowienie: koniec z A i B... chcę wygrać bitwę, chcę wygrać wojnę... będę
w miarę czasu wolnego pisać o walce, nie powole upaść, chcę żyć...

P.S. Pozdrawiam marcysie1991, mój niedościgniony wzór
P.P.S. Pozdrawiam m_o_n_e, która nie wie, że już się z nami żegna
P.P.P.S. Pozdrawiam zabe_pelagie, która jest dobrym duchem tego forum

i Was kochane A, B czy całe ED. Merry Christmas :)
Obserwuj wątek
    • m_o_n_a Re: Moje świadectwo 27.11.06, 17:30
      hmmm
      wiesz co? ślicznie to napisałaś.
      ja też jestem dziewczyną wierzącą..
      hm.
      Już od pierwszej klasy szkoły podstawowej miałam być
      najlepsza i byłam. Mądra, grzeczna, spokojna, ale nadal
      jednak jakaś nie do końca... Zawsze moim rodzicom coś nie
      pasowało. A to.. to że znowu za grzeczna, teraz za pyskata,
      wcześniej za spokojna i szara, teraz za kolorowa
      wcześniej za głupia - niestety teraz też.
      Właściwie ja nie pamiętam momentu kiedy moi rodzice byli
      ze sobą szczęśliwi. Już jak przyszłam na świat było źle...
      Ale działo się coraz gorzej... Awantury, kłótnie,
      wszystkie bluźnierstwa świata, wtrącanie się mojej siostry w te
      kłótnie. Pózniej jak już miałam 12 lat - uwazano mnie za dużą.
      Też oczywiście brałam udział w kłótniach. i zawsze źle...
      jak stawałam za matka (ma mniej sily!!!) to ojciec mówił że go nie
      kocham... i że on też mnie tak kiedys zalatwi... ze taka jestem
      córka... itd. ale w mojej rodzinie bylo dziwnie.
      Zawsze uwazano ze tata kocha mnie bardziej od siostry, a mama siostre.
      Teraz ja mieszkam z mama tata sam... i co? moja matka jest glowna ksiegowa,
      owszem zarabia duużo... ale co mi po tym? .... ??? jest coraz gorsza...
      baaardzo zapracowana, zmeczona, schorowana... a najbardziej nerwowa...
      nie odzywa sie do mnie tak jak powinna, nigdy nie przeprasza, grozi
      ze wyrzuci... non stop bluzni.. jak ide do taty... to slysze tylko
      no! to przeciez Ty chcialas zebym sie wyprowadzil, to przez Ciebie jest tak...
      Bedziesz jeszcze plakac... moj tata potrafi powiedziec duzo przykrosci...
      np. ze jak sie urodzilam to tylko mama mnie chciala.... :/
      ale moja mama uwaza ze co? Ze jestem po.. jak to mnie obchodzi.
      TO czyt. "Slowa tego ch*ja"......... nienawidzi go. Ja... ja już się
      pogubiłam... niestety. nie wiem kto mnie kocha, kto nie...
      Siostra zyje z chlopakiem w irlandii (ma 20lat)...i tylko mowi ze ona taka nie
      byla... ze miala wiecej znajomych, przyjaciol, nie byla sama....
      ze jestem jakas dziwna, glupia czy cos ze jestem sama... ze nikt mnie nie chce.
      A pozniej ze mnie porabalo ze mam kompleksy... jak ich nie miec?
      To moja siostra zawsze byla "kimś"... mimo że wiele rzeczy jej nie wyszło...
      Ona ma urode, chłopaka, miłość, przyjaciół............ ehhh
      a ja? ............................ jestem nikim, bede nikim.
      i najgorsze jest to ze chocbym niewiadomo jak sie starala.....
      to i tak jest zle. Mam pasek czerwony - nie wystarczy. Ktos ma lepsza srednia.
      tak sadzi moja matka. cos zrobie - wiadomo ze zle... do dupy. ale...
      nie jak mam jakies ale - to : " jestem glupia ku*wą!! i jak mi nie pasuje to
      moge sie wyprowadzić.... " ciekawe, ciekawe....
      znajomi - sa. ale tylko w slowwach... rzeczywiscie moze nikt mnie nie chce...
      ahhh wszyscy widza tylko wady. moze ja nie mam zalet?...
      nie wiem jak to sie stalo ze zaczelam sie odchudzac. nie potrafie odpowiedziec.
      poprostu schudlam 6kg. i juz. a teraz? 168cm i 39kg... jestem okropna...
      gruba... i beznadziejna. jak ktos chce zobaczyc?
      www.angelsgirl.fotka.pl
      ..............................................
      no comment.
      nienawidze siebie, nienawidze tego co robie..
      przpraszam Boga, WAS i moja rodzine... nie chcialam...
      nie chcialam wyrzucac jedzenia, wymiotowac, klamac, glodzic sie....
      naprawde nie chcialam.... ale musze..
      musze byc chuda. to cel. 30 na wadze. 30kg... musi sie udać.
      a czymże jest zdrowie jeśli chodzi o marzenia?... otóż to niczym.
      Ale prosze... nie piszcie że umieram... zegnam sie z Wami.
      Ja żyje!!! ŻżYyJjEe....i mam sie... dobrze.
      a! bedzie lepiej, chudziej, ładniej, milej... lepiej?!....musi być!
      bo już chyba gorzej być nie może....
      przepraszam za ten śmieć- post który napisałam.
      Ale musiałam się wygadać...
      eh pewnie i tak nikt tego nie przeczyta :(((
      pozdrawiam~~ :******
      Wesołych, ZDROWYCH i CIEPŁYCH Świąt :*
      ...
      • yamayka1 Re: Moje świadectwo 27.11.06, 17:34
        Ja przeczytałam.Jesteś teraz,Mona?
        • m_o_n_a Re: Moje świadectwo 27.11.06, 17:37
          no....... tak ale na forum.
          bo gg sie zwaliło.....
          • yamayka1 Re: Moje świadectwo 27.11.06, 17:40
            Powiedz mi kochana - wierzysz w to że jak będzie 30 na wadze to będziesz
            szczęśliwsza NAPRAWDE?
    • yamayka1 Re: Moje świadectwo 27.11.06, 17:46
      Kiur18,Trzymam kciuki za każdą z Twoich bitew i za całą wojnę.I jeszcze
      coś-najbardziej idealni nie są wcale najbardziej szczęśliwi.Jak któś próbował Ci
      to wmówić to był w wielki błędzie.IDEAł nie równa się SZCZęśCIE!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • m_o_n_a Re: Moje świadectwo 27.11.06, 19:06
      yamayka1
      tak myśle że.. to napewno wiele zmieni.
      będę się inaczej czuła w moim ciele!!!
      .........................
      ahhhh marzenia...
      • yamayka1 Re: Moje świadectwo 27.11.06, 19:22
        Będziesz się czuła albo tak samo jak teraz bo 30 kg to będzie ciągle za dużo i
        znów w marzeniach będziesz dążyć do jakiegoś chorego celu - czyli źle.Albo
        będziesz czuła w gardle sondę bo Cię nieprzytomną przewiozą do szpitala by
        ratować Ci życie.Albo nie będziesz już nic czuła bo po prostu nie zdążą z
        ratowaniem.
        Czyli przez wybraną przez siebie drogę do spełnienia nie osiągniesz
        szczęścia.Skoro źle Ci w Twoim ciele teraz to nie bądź naiwna że Ci będzie
        dobrze za ileśtam kg.
        Wniosek?Wybrałaś złą drogę do szczęścia.Ale jesteś już w tak zawansowanym
        stadium choroby że sama z niej nie zawrócisz.Boję się o Ciebie.Naprawdę do
        cholery się boję.
        • m_o_n_a Re: Moje świadectwo 27.11.06, 19:29
          nie bój się.... nie warto.....
          Zła droga... Złe cele... Zła ja... Zła....

          ehh i te uczucia (www.my-thin-dreams.blog.pl = teraz pisałam)
          • yamayka1 Re: Moje świadectwo 27.11.06, 21:19
            To zawróć z tej drogi.Czemu tego nie chcesz?
    • ankaaa Re: Moje świadectwo 27.11.06, 21:39
      Ja mam pytanie czemu wy dajecie się manipulowac Monie ?

      Taka niby chora, biedna, gruba, brzydka, wstrętna <czy co tam jeszcze pisuje> a
      daje zdjęcia swoje w necie. (BTW, nie zobaczyłam z premedytacją ;))
      Czy tak postepuje ktos, kto myśli tak na prawdę ?

      Fajna zabawa dla niej - a Wy dajecie "wsparcie", "rady" etc.
      Takie osoby dobrze wiedzą - co i jak mowic, żeby miec to co dajecie.
      Tylko to jest marnowane, sztuczne i wymuszone.
      Jak chce się bawic czyims kosztem niech to robi, tylko po jaką cholerę Wy się w
      to dajecie wciągac ???

      NIe umrze, nie zagłodzi się na śmierc.
      Uwagę innych zyskuje się nie przez gnaty wystające ani chore myśli.
      Pokazujecie jej tym, że właśnie teraz jest ważna, zauważona, doceniona.
      Inaczej, podejrzewam nie ma nic ...
      • dormeuse_infante Re: Moje świadectwo 28.11.06, 10:59
        ankaaa przestań wszystkich atakować!!!!!!!
        Mona oczywiście przesadza, ale nie wmawiaj jej, że celowo
        manipuluje innymi - to bezpodstawne, to twoje subiektywne
        odczucie do którego oczywiście masz prawo, ale nie upoważnia
        cię ono do wyrażania swojego zdania w sposób taki, że ranisz innych.
        Moim zdaniem Mona nie jest głupia - widzi w lusterku śliczną, chudą dzie-
        wczynę (widziałam fotki:) ), jednak brak jej poczucia własnej wartości, myślę
        że ma o sobie niskie mniemanie:(( i dlatgo wypisuje to głupoty o sobie
        typu - jestem, gruba, brzydka etc. Każda nasza odpowiedź że tak nie jest jest
        dla niej informacją niejako zachęta- spójrz na siebie jesteś naprawde
        wartościową dziewczyną, kiedy to dostrzeżesz!!! Ona z jednej strony wie, że
        jest już chuda itp, ze jest ładna, wartościowa, ale jej matka np ciągle ją
        krytykuje - dlatego jej poczucie wartości jest niskie. Nie ma miłości ze
        strony matki chociażby więc szuka jej gdzie indziej!!!!!
        Nie doszukuj się winy w Monie - to jej rodzice sa winni całej tej chorej
        sytuacji i tego co się z nią dzieje. Gdyby miała w nich prawdziwe oparcie to po
        pierwsze nie szukałaby rad na forum, a po drugie byłaby choć troszkę bardziej
        pewna siebie!!!
        Mona ja również się o ciebie bardzo martwię - jesteś naprawde ładną, zgrabną
        wręcz chudą dziewczyną!!!!! Nie będziesz szczęśliwa ważąc 30 kg, uwież mi
        przechodziłam przez to samo!!! Kiedy schudłam nie byłam szczęśliwsza - wręcz
        przeciwnie!!! Ale nie dziwie się tobie, bo mi na tym etapie choroby też nie
        dało się nic wytłumaczyć, byłam zaślepiona wizją szczęśliwego życia z wagą
        poniżej 40 kg. Bardzo wiele za to zapłacilam, do tej pory nie umiem normalnie
        jeść:(((((no i dopadła mnie bulimia:(((((((((((
        Mona zastanawiaj się czemu tak naprawdę chcesz schudnąć, czemu tak siebie
        nienawidzisz, czemu czujesz się gorsza.....
        Szczerze zachęcam Cie do skorzystania z pomocy specjalisty!! Zrób to i nie trać
        najlepszych lat życia, ja je niestety zmarnowałam, ale teraz nadrabiam(mam
        22lata)
        Ściskam Cię mocno:****
    • m_o_n_a Re: Moje świadectwo 27.11.06, 22:05
      ankaaa

      Uważasz że mam siedzieć i płakać nad sobą???? hmmm
      ja widzisz...nie oczekuje litości, a tak to przedstawiłaś.
      zdjęcia... hmm wszyscy moi znajomi mają zdjęcia na fotka.pl i co?
      to że ktoś ma problem to ma nie mieć zdjęć??? ....
      nie ukrywam jakiś problem mam... ale nie wiem czy to anoreksja.
      Nigdy nie umiałam, nie będę umiała i tym bardziej nie manipulowałam ludźmi.
      To obrzydliwe.
      hmmm Twoje słowa... są nie sprawiedliwe.... echh...
      Widzisz... zapewne obejrzałaś zdjęcia i stwierdziłaś...
      wiem nie napisałaś wprost -> jestem za gruba... tylko pobocznie...
      widziałaś zdjęcia i co nie wierzysz?? w wage?? nie wiem e w czym problem...
      co mam zrobić nie pisać? nie mam prawa??....
      nikt nie każe Ci tego czytać, a tym bardziej odpisywać.
      Niemniej stwierdzam jednak że to co napisałaś było bezszczelne...
      Ja nie manipuluje i nie kłamię... a coś mi tu śmierdzi Twoim oskarżeniem.
      Szkoda... niestety powierzchowność... to współczesność.
      aaa.. zreszta. tylko winni sie tłumaczą. chore....
      Pozdrawiam!


      P.S. dzieki wiem ze nie bede chuda...............
      a litość i to wszystko co napisalas... wsadz sobie gdzies.
      jestes niesympatyczna... ehh przeczytalas chociaz to co napisalam wczesniej?!
      a moze postanowilas sie wyzyc na kims?!
    • m_o_n_a Re: Moje świadectwo 27.11.06, 22:08
      mało tego ankaaa...
      nie pozwole sobie na to żebyś mówiła mi że nie mam nic...
      sorry przesada.
      rozumiem każdy ma prawo do swojego zdania...
      ale Ty swoim zdaniem ranisz innych...
      normalnie - zajebis**a jesteś....
      ręce mi opadły i brak mi słów....
      :(((
    • to_jaaa niestety, mona 28.11.06, 14:53
      ladna twarz, przerażająca figura
      powiedz, w jakim celu wrzuca sie do sieci taki zestaw kości? swoisty ekshibicjonizm?
      • m_o_n_a Re: niestety, mona 28.11.06, 16:25
        hmmm może wcale nie jestem jak wy to piszecie
        za chuda....
        dziś szłam ulicą doszła do mnie kobieta i powiedziała
        że mam śliczne nogi... hmm? nie przerażająco chude patyki..:P
        ale czemu nie możecie tego zrozumieć/ znieść.. że ja chce się
        odchudzić?????????? .........

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka