sewi3
28.05.07, 21:58
Ostatnio po lekcji wf moj nauczyciel poprosil mnie abym zostala poniewaz musi
ze mna porozmawiac. Zostalam i zastanawialam sie o czym chce gadac.Rozmowe
zaczal od tego ze zauwazy iz w ostatnim czasie zbyt gwaltownie schudlam i czy
w zwiazku z tym nie chce mu czegos powiedziec.NIe wiedziaalm o co mu chodzi,
wiec powiedziaalm ze nie chce mu nic mowic. On stwierdzil ze to jest nie
mozliwe aby tyle schudnac weic na pewno robie cos co jest niedobra i ma bardzo
zly wplyw na moj organizm.POtem zaczak tlumaczyc i wogole ale nie nazwal
rzeczy po imieniu.NAwet w stu procentach nie jestem pewna czy chodzilo mu o
wymioty czy o glodzenie sie. Wiem tylkok jedno co go to interesuje?Jestem
osoba pelnoletnia i nie ma on prawa anie obowiazku w taki bezczelny sposob sie
wtracac.Co wogole to obchodzi nauczycieli skoro moja mama nie martwi sie tym.
Malo tego dzisiaj w szkole zaczepil mnie< akurat zulam gume mietowa> spytal
sie jaka gume zuje to mu powiedzialam a on sie tak usmiechna znaczaco.Wiem
jakie ma dzialanie zucie gumy mietowej ale przeciez to nie musi zaraz ozanczac
tego ze ma mi ona zastepowac jedzenie.DEnerwuje mnie to ze inni wlaza w moje
prywatne zycie w butach bez pytania.KOlezanki z klasy to saamo, na prawie
kazdej przerwie mowia, wez sie za siebie.Co ich obchodzi co ja robie z moim
zyciem?MUsial mto napisac, nie daje mi to spokoju, w szkole gdy widze tego
nauczyciela i nie tylko czuje sie pod totalnym obstrzalem, wydaje mi sie ze
nie tylkko on wie, domysla sie co robie.