Dodaj do ulubionych

mam już dosyc :(

04.12.07, 06:33
poczytałam sobie troszke o tym co piszecie, no i szczerze
powiedziawszy jest mi smutno...jezeli pomyśle sobie że mam zyc z tą
chorobą 10lat to aż płakac mi się...ja z nią już walcze ponad 2lata
i juz mam tego dosyc...ostatnio wszystko było ok, tzn. nie
wymiotowałam(wogóle o tym nie myślałam), nawet nie miałąm wyrzutów
sumienia, że za dużo zjadłam, nawet dostałam okresu po
4miesiącach...i nagle wszystko się popsuło...wiem że to moja wina,
ale problemy którym muszę stawic czoło jak na razie mnie
przytłaczają i nie mogę sobie z nimi poradzic...a poza tym w tym
roku czeka mnie matura wiec nie chciałąbym już miec problemów z
bulimią...już parę razy próbowałam z tego wyjśc, ale jak widac bez
skutecznie...lecz mam nadzieję ze dzisiejszy dzień bedzię dla mnie
dobrym początkiem i że dzisiaj tego nie zrobie, ani jutro, ani w
najbliższym czasie...mam nadzieję, że dziewczyny pomożecie mi w tym,
tzn. bedziecie mnie wspierac na duchu, a ja postaqram się nikogo nie
zawiesc a przede wszystkim siebie :)
Obserwuj wątek
    • marta.scisia Re: mam już dosyc :( 04.12.07, 19:12
      Rozumiem Cię bardzo dobrze, bo w tym roku zdawałam maturę i byłam w podobnej
      sytuacji. Choroba mnie przytłaczała i nie byłam w stanie się uczyć.
      Mam nadzieję, że Ty sobie poradzisz. Powodzenia!!!
    • chessie Re: mam już dosyc :( 04.12.07, 19:17
      i ja rozumiem Cię doskonale. ale to, że już jakiś czas chorujesz, nie oznacza
      wcale, że masz dobić do dziesięciu czy iluś tam lat. trzeba walczyć, trzeba się
      leczyć. ja już właśnie te 10 lat choruję. i żałuję strasznie, że mając za sobą
      dwa nie wzięłam się za żadną terapię. wiedziałam, że jest ze mną coś nie tak i
      męczyło mnie to strasznie, ale jakoś brakło mi pełnej świadomości całej tej
      sytuacji. Ty tę świadomość masz. Wykorzystaj to.
      • aleksa-89 Re: mam już dosyc :( 04.12.07, 19:50
        właśnie sęk w tym, ze tak choroba nie przeszkadza mi w nauce bo w
        szkole mam dobre oceny, a nawet w tam tym roku zdałam z czerwonym
        paskiem...ale kiedy przyszedł czas, że dużymi krokami zaczęła
        zblizac sie matura znowu zaczęłam wymiotowac...a poza tym jeszcze
        problemy w małżeństwie mojego brata...nie wiem moze natłok tych
        spraw znowu uaktywnił we mnie tą chorobia i znowu pomyślałąm sobie
        ze tak bedzie najlepiej znowu zacząc robic swoje bo nikt sie Toba
        nie interesuje...ale wiem ze tak nie jest, moja mama która jest moja
        przyjaciółką strasznie się ta choroba przejmuje no i oczywiście
        stara mi się pomóc abym z niej wyszłą tylko ona za bardzo nie wie
        jak to zrobic i nie moze mnie zrozumiec ze z tej choroby tak łątwo
        sie nie wychodzi...to mnie jeszcze bardziej przygnębia ale mam
        nadzieję ze dam radę...całe szczęscie dzisiaj nic głupiego nie
        zrobiłąm i postaram sie aby jutro też nic złego nie zrobic...a tak
        poza tym to dziewczyny dziekuje wam za słowa otuchy i za wsparcie :*
        • martina-srebrna Re: mam już dosyc :( 04.12.07, 23:08
          mnie wrecz przeciwnie.. choroba rujnuje mi moja nauke i niestety nie
          tylko nauke.. nie potrafie sie skupic albo po prostu nie mam sily
          usiasc nad ksiazka.. nie mam sily chodzic do szkoly.. wstawanie rano
          z lozka jest dla mnie meka.. znienawidzilam szkole! a tez jestem
          przed matura, ktora mnie przeraza..
          zycze Ci ogromnej wytrwalosci i wiary w siebie:*
          • aleksa-89 Re: mam już dosyc :( 05.12.07, 06:41
            ja Tobie tez życzę wytrwałości i wiary w siebie...mam nadzieje że
            uda CI sie pokonac tą okropną chorobę...nie martw sie mam nadzieje
            ze maturka dobrze nam obydwum pójdzie :)...ale wiesz, co dla mnie
            zdrowie jest wazniejsze...najbardziej czego dzisiaj chce to pokonac
            tą chorobę i wrócic do normalnego życia...bo wiesz czasami mi sie
            wydaje, że jestem jakaś nie normalna że takie coś robię, ale widzę
            ze jest nas sporo, które sie z tym borykamy...mam nadzieję że
            wszystkie będziemy się wspierac i ze damy radę, bo uświadomiłąm
            sobie że my wcale nie jesteśmy gorsze od tych dzewczyn, które nie
            mają takich problemów jak my...po prostu my chyba mamy niską
            samoocenę siebie, tzn nie doceniamy swoich zalet tylko dostrzegamy
            same wady, a większośc z nas to bardzo wrazliwe dziewczyny...dzięki
            wam na razie jakoś daje radę...tzn wiem ze dopiero jeden dzień minął
            ale to juz coś i mam nadzieje ze wiecej takich dni upłynie bez
            wymiotowania...dziewczyny wam też tak życzę aby wam sie to
            udało...aby nam wszystkim się to udało :)
    • chessie Re: mam już dosyc :( 05.12.07, 06:41
      ja rzecz jasna nie chciałam ani nie chcę być złym prorokiem. wiem tylko, że to
      może się pogłębić. dlatego pisałam o tym wszystkim. Ale to, że ja choruję 10 lat
      nie znaczy, że i Ty przez kolejne osiem masz przechodzić to samo.
      życzę w każdym razie siły, wytrwałości i woli walki.
      • aleksa-89 Re: mam już dosyc :( 05.12.07, 06:47
        jeszcze raz dziekuję za słowa otuchy...wiem ze moze jestem zbyt
        optymistycznie do tego nastawiona, ale wiem że za wszelką cenę bede
        sie starałą z tego wyjśc i nie pozwole aby bulimia ze mną
        zwyciężyła...przede wszystkim chce to zrobic dla siebie i dla
        rodziny, gdyż pragne znowu życ normalnie tak jak kiedyś...nie
        martwiac sie o konsekwencje ze cos zjem i ze zaraz będę miałą
        wyrzuty sumienia i że od razu nie wiadomo jak się nażrę aby potem to
        zwymiotowac...mam już tego po prostu dosyc, ta choroba juz mnie meczy
        (wykańcza)...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka