suelta
24.01.08, 11:19
jestem zdrowa.
jestem szczęśliwa.
co pomogło?
wklejam swój wątek sprzed półtora roku:
wynieść się.
suelta 09.08.06, 18:38 zarchiwizowany
mam bulimię.
studiuję.
chodzi mi po głowie urlop dziekański. wyjechać z kraju na rok. mam wrażenie,
że to byłby jakiś przełom, że tam nauczyłabym się normalnie żyć.
dlaczego?
bulimia dotyczy mnie przede wszystkim w domu. to tu żygam codziennie po kilka
razy. przez ostatnie pół roku przed wakacjami mieszkałam sama. praktycznie nie
żygałam. oczywiście nadal byłam chora, ale czułam się o niebo lepiej.
dom, wakacje to dla mnie koszmar.
jak jestem gdzieś ze znajomymi- na jakimś wyjeżdzie- jest niesamowicie.wtedy
czuję, że żyję. nie obżeram się, jem normalnie, nie mam poczucia winy.
więc może powinnam ucieć na rok?
nauczyć się funkcjonować na nowo. w środowisku, gdzie nikt mnie nie zna i nie
ocenia?
co o tym sądzicie?
Re: wynieść się.
ankaaa 09.08.06, 20:05 zarchiwizowany
Nie trafiony pomysł.
Wrócisz a i tak będziesz miala te same objawy, a na dodatek stracisz rok
studiów.
Lepiej żebyś znalazła sobie stancję bądź akademik.
A najlepiej poszła się leczyć ;)
Re: wynieść się.
rubin11 09.08.06, 20:41 zarchiwizowany
popieram ..wrócisz do tych samych problemow....musisz sie znimi uporac...teraz
rodzice..w przyszlosci maz albo dziecko....ucieczka nie jest
droga...skonfrontuj sie zproblemem
Re: wynieść się.
suelta 09.08.06, 21:16 zarchiwizowany
i myślicie, że ten rok mnie niczego nie nauczy? że po roku normalnego życia,
będzie mnie ciągnęło do tego gówna?
bo ja już sama nie wiem...
acha nie uznam roku za stracony. dziekankę i tak mam w planiach. ale zastanawiam
się czy nie przyspieszyć.
dziękuję za to, że się odzywacie :)
Re: wynieść się.
idamarcowa 09.08.06, 22:39 zarchiwizowany
niestety, człowiek prędzej czy później przystosowuje się do nowych warunków i
wszystko wraca. jak wyjechałam z domu na studia, to na początku było super, jak
ręką odjął. ale z czasem wszystko wróciło do "normy".
Myślę, ze wyprowadzenie się z domu samo w sobie może Ci pomóc, jeśli żyjesz w
toksycznym środowisku, ale czy koniecznie trzeba aż zrywać ze wszystkim? zgadzam
się z przedmówczynią: akademik, wynajęcie pokoju itp. to dobre rozwiązanie. na
studiach to już taki wiek, że opuszczenie gniazdka dobrze służy, a przy tym nie
szokuje nikogo ;) plus terapia.
Re: wynieść się.
ramka10 10.08.06, 12:25 zarchiwizowany
mam tak samo, jak gdzies wyjezdzam to wszystko znika, nie zwracam, jem
wszystko, czesto ale w umiarkowanych ilosciach, po prostu jem normalnie z
innymi ludzmi.. przyjezdzam do domu i jeszcze tego samego dnia potrafie wpas w
szpony "B", :(
Re: wynieść się.
suelta 11.08.06, 01:18 zarchiwizowany
mieszkam sama poza wakacjami. i wtedy jest o niebo lepiej. nie znika całkiem,
ale jest różnica między żyganiem 4 razy dziennie a 4 razy w miesiącu....
niestety nie mam możliwości mieszkania z kimś. myślę, że wtedy mogłabym się
bardziej pilnować. przy obcym.
o co mi dokładnie chodzi w tym wyjeździe:
teraz coraz bardziej wstydzę się pokazywać znajomym. tyję w oczach :\
niby nie czuję się strasznie źle z tym jak wyglądam,chociaż wyglądam źle. więc
moze jak zmienię środowisko to zacznę jakby wszystko na nowo. nikt mnie tam nie
zna, nie wie jak wyglądałam wcześniej [właśnie to mi najbardziej siedzi na
psychice, że się tak spasłam i to przez bulimię! ]. zajmę się pracą.
skoro i tak dziekankę planuję to może po prostu zrobić to teraz póki jeszcze
żyję...
Re: wynieść się.
magiczna9 12.08.06, 19:47 zarchiwizowany
Witaj! Niestety dziekanka i wyjazd..czy ucieczka od problemu nie zdają
zawodu.Ja wzięłam dziekanke po 3 roku studiów ,bo juz myslałam ze sie
wykończe.Nie potrafiłam sie uczyc i skoncentrowac,a nawet nachodziły mnie mysli
samobójcze.Postanowiłam więc wyjechac na rok za granicę do pracy.Tam dopiero
miałam napady! Przychodziło do tego,ze wymiotowałam samymi pomidorami albo po
kawie.Stres,samotnośc,bezradnosc i bulimia narastały.Zostałam wyrzucona z
pracy,bo ciagle mdlałam.Na szczescie znalazłam nową i udało mi sie przezyc
rok.Co prawda na studia wróciłam zregenerowana,z pewnym zasobem sił.Teraz
jestem na 6tym roku,juz na ostatnim.Tymczasem bulimia mnie nie opuszcza...Tak
sobie mysle ze nauczyłam sie z nia troche życ.Ale jakie to zycie???