Dodaj do ulubionych

wróciłam...

23.08.08, 20:11
ale było bosko, chyba z rok nie wymiotowałam, jadłam normalnie, było cudnie...Aż do niedawna,bo poczułam się jakoś tak samotnie, no i wszytsko wróciło. Ponownie olałam znajomych i rodzine, zaczęłam cwiczyć jeszcze wiecej niz dotychczas, uczyc się więcej niz dotychczas a także...jeśc, a co sie z tym wiąże również wymiotować. Już brak mi sił, na ponowne wychodzenie z tego.Dzisiaj zaczęłam diete, naiwnie wierząc w to, ze dzięki niej przestane żygać. Sama w to nie wierze, wszytsko jest bez sensu...podziwiam tych, którzy rozstali się z mią na zawsze...
Obserwuj wątek
    • ija001 Re: wróciłam... 14.09.08, 17:33
      ja tez 2 tyg temu po 2 latach.
    • niunia50011 Re: wróciłam... 09.10.08, 11:06
      witam mi udalo sie przezyc bez tego 6 miesiecy po czym znow sie zaczelo!moze
      jest to o wiele rzadsze niz wczesniej ale jednak!i nie umiem sobie z tym
      poradzic chociaz bym bardzo chciala!
      • scarsss Re: wróciłam... 09.10.08, 19:56
        A ja wrocilam prawie po dwoch latach...i jest mi o wiele ciezej
        teraz wziasc sie w garsc niz za pierwszym razem a powinno byc
        inaczej skoro tyle czasu dalam rade...to jest bez znaczenia czy po
        prawie roku czy po 6 miesiacach...bardziej istotne jest to ze
        wrocilysmy do tego...nie ma sie co licytowac dziewczyny tylko
        bierzemy sie w garsc i walczymy na nowo...a tym razem wierze ze uda
        sie raz na zawsze...zycze sily i wytrwalosci...pozdrawiam!
        • renatam2 Re: wróciłam... 09.10.08, 21:04
          Dałam radę trzy lata dobrze sie czułam. Cieszyłam sie ,że będe
          pomagać innym .Znów coś sie dzieje -myśle ,że to nawyk -
          uzależnienie -więc nie zastanawiam sie ide do kliniki -zaburzen
          odżywiania ,bo jeszcze mi sie zdażaja kradzieże i bardzo sie z tym
          żle czuje -może otrzymam tam jakąś pomoc ,wsparcie .Bo niewiem co
          jest mi potrzebne zrozumienie czy kopniak ,a może to i to ..Tak mi
          wstyd do tego sie przyznac w tak dużym gronie ,niewiem jak
          bedzie ,ale dam sobie szanse .Napewno mnie wszyscy znienawidzą cóż
          sama jestem sobie winna.Dwadzieścia lat ciągłej bulimi -życie w
          silnym stresie -w toksycznej atmoserze zrobiły swoje. Ale nie
          spisałam siebie na straty -chce wyzdrowiec i byc wreszcie
          szczęśliwą -czy mi sie uda /?a za was też trzymam kciuki i wy za
          mnie trzymajcie ,jak można ?
          • scarsss Re: wróciłam... 10.10.08, 02:33
            Ty nie pytaj sie nas czy sie uda...robisz to dla siebie i sama
            musisz walczyc zeby wygrac...ty musisz sobie odpowiedziec na to
            pytanie...idz jak najszybciej na ta terapie poki masz checi i
            mozliwosci...pomoze a gdy ty dodatkowo wlozysz w to swojej pracy to
            za jakis czas moze bedziemy juz czytac post ze uspilas ta france i
            wracasz do normalnego zycia...ja poki co zycze ci tego z calego
            serca...nie poddawaj sie i wierze ze sie uda!
            • galaaa1 Re: wróciłam... 10.10.08, 07:31
              jestem pewna, ze kiedys Wam sie uda. tak ostatecznie, bezpowrotnie.

              bycie zdrowym to nie tylko brak wymiotowania, glodzenia sie, myslenia
              o jedzeniu, itd.
              to umiejetnosc docenienia tego, co sie posiada, pelna akceptacja i
              wybaczenie dla przeszlosci (swiata, ludzi, siebie). to zdolnosc
              kreowania swojego zycia, umiejetne branie z niego, co najlepsze,
              dawanie siebie innym.

              nigdy sie nie poddawajcie. po to jest kazde kolejne jutro, byscie
              mialy szanse sprobowac raz jeszcze. nie patrzcie za siebie i nie
              robcie rozrachunkow. patrzcie TYLKO przed siebie.

              wierze w Was. choc nie widac tego, mocno trzymam kciuki za kazda z
              Was.
              • renatam2 Re: wróciłam... 11.10.08, 10:31
                Brak mi ,ambicji co ja zrobiłam ze swoim życiem .?Dlaczego tak
                bardzo cierpie ?,nic mi sie niechce.Okropne poczucie
                winy ,obrzydzenie do się.O jak ja bym chciała byc normalna ,tak jak
                wiele innych ludzi ,skromnych i uczciwych .Niby mam sie za
                uczciwą ,ale nią nie jestem ,bo jak zdażaja mi sie kradzieże ,to kim
                jestem jak nie złodziejem .Nie chce tego więcej robic ,tak mi
                WSTYD .A co w domu pomyślą najbardziej boje sie meża ,czy musze jemu
                wyjawic swoją tajemnice ,że mam takie skłonności .Bardzo ,obawiam
                sie jego reakcji.Córka była swiadkiem takiego mego czynu --nie
                mogłam sie wtedy pochamowac -nie dałam rady, wydawało mi sie ,że
                nikt nie widzi ,--ale tam była bramka i niestety zapiszczała .Ale
                zaczelam dalej klamac ,że miałam puder i nie był kod ściągnięty ,
                Teraz PŁACE za swoje przewinienia -tak bardzo sie ,żle czuje -
                wymioty sie nasiliły ,trzęsie mną ,rzuca w nocy ,boję sie
                wszystkiego .Jak sie cofam latami wstecz nic mnie nie cieszy nic
                milego nie pamietam tylko cierpienie i poniżanie .Pretensje ,a ja
                tak bardzo sie staram ,byłam posłuszną coreczką ,i jestem
                dobrą ,żona ,nadopiekuńczą matką oddałabym życie za
                rodzine . ,oddałabym swoje serce.Juz 15 paz mam być w klinice
                wstydze sie poprostu wstydze sie siebie .O Boże moj jak mi
                cieżko ,życ.CZy jest usprawiedliwienie dla mnie ?. pozdrawiam
                wszystkich chorych i cierpiących.
                • petronelcia29 Re: wróciłam... 11.10.08, 10:57
                  Renatam2 powiem Ci że doskonale Cię rozumiem. Ja coprawda nie rzygam
                  już tak z póltora roku, obecnie jestem w 32tyg ciąży. Urodzę Synka.
                  Ale tak między Nami jestem przerażona że mogę wrócić. Ostatnio
                  dopadła mnie mega depresja. Najchętniej bym leżała i ryczała. Z
                  niczego nie potrafię się cieszyć. Mam wszystkiego dosyć. Nawet nie
                  potrafię cieszyć się że przyjdzie nowy członek rodziny na świat. Mąż
                  mnie wkurza. Najchętniej bym stąd gdzieś uciekła. Boję się że w
                  takich chwilach choroba może wrócic. To najlepszy sposób na "nie
                  myślenie" o rzeczywistości. O bólu, smutku, samotności. Nie chcę do
                  tego wracać bo wiem że już sobie nie poradzę z wyjściem. Za dużo
                  mnie to kosztowało za pierwszym razem.
                  Boże daj mi siłę bym mogła się cieszyć dniem dzisiejszym. Gdybym nie
                  była w ciąży pewnie brałabym prochy na deprechę - mam tendencję do
                  spadku nastroju. Ale to w bulimii (nawet tej "przeszłej") normalne.
                  Boże daj mi siłę na codzienne życie na umiejętność cieszenia się z
                  tego co mam.
                  • renatam2 Re: wróciłam... 11.10.08, 13:34
                    Nie martw sie na zapas ,jestes silna ,dasz sobie radę ,a tak to mów
                    mężowi,czego od niego oczekujesz .Chcesz wsparcia to ci pomoże
                    chcesz ,żeby cie przytulił i pocalował to tez to zrobi .Bo Cię
                    kocha .Jest piekny dzien idż na spacer ,tak jak piszesz ciesz sie z
                    tego co masz .Ten dół szybko ci minie ,glowa do gory. Nie wracaj do
                    smutnych dni które ,Cie bolą .ŻYJ TĄ PIEKNĄ CHWILĄ -POZDRAWIAM
    • kasiek-16 Re: wróciłam... 18.10.08, 10:24
      Możesz powiedzieć dlaczego wróciłaś? U mnie jest tak okresowo, teraz
      też wróciłam, zwłaszcza że znów przytyłam. Przypominasz mi kogoś....
      I to jest przykre. Bliską mi osobę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka