Dodaj do ulubionych

chrzest,gdzie mniej "restrykcyjnie+pare pytan..

14.07.07, 17:29
mam kilka pytan...jestem obecnie w czasie rozstania z ojcem mojego dziecka,
nie wiem, jak sie potoczy dalej nasze zycie, czy to kryzys, czy juz
definitywnie, ale nie o tym chcialam pisac
1) czy jesli tata dziecka nie jest praktykujacym katolikiem moge ochrzcic
dziecko bez niego, jesli nie bedzie zainteresowany?
2) czy znacie parafie w Warszawie, gdzie nie wymagaja karteczek z pieczatka,
ze rodzice chrzestni byli u spowiedzi?
3) czy praktykuje sie, aby malzenstwo bylo rodzicami chrzestnymi, bo rozne
slyszalam opinie
4) gdzie nie robia problemu z chrztem-jakie znacie parafie warszawskie? Bo
wiem, ze czesto sa duze oplaty, trzeba uczestniczyc we Mszy Sw. itd

Bede wdzieczna za pomoc
Obserwuj wątek
    • anulkas86 Re: chrzest,gdzie mniej "restrykcyjnie+pare pytan 14.07.07, 17:42
      Nie chcę Cię oceniać ani nic takiego ale zastanawia mnie jedno- po co Ci chrzest
      dziecka skoro tak bardzo nie chcesz wysiedzieć na Mszy Św i w niej uczestniczyć?
      Przecież chyba głównie o to chodzi?

      Ale nie ważne- każdy ksiądz ma OBOWIĄZEK udzielenia chrztu dziecku bez względu
      na rodziców. Chrztu udziela dziecku a nie Tobie czy Twojemu mężowi. Opłata
      powinna być dobrowolna- i jeszcze nie spotkałam się aby było inaczej. Jeżeli nie
      żyjesz ze swoim mężem, nie jesteście praktykującymi katolikami, nie macie ślubu
      kościelnego, albo jesteście po rozwodzie ksiądz może nie udzielić dziecku chrztu
      w niedziele na Mszy Św, ale w sobote po Mszy lub przed nią, lub w jakikolwiek
      inny dzień.
      Nie jestem z Warszawy więc dokładnie podając miejsca Ci nie pomogę. Pozdrawiam
      serdecznie.
      • mama_frania Re: chrzest,gdzie mniej "restrykcyjnie+pare pytan 14.07.07, 18:08
        Spróbuj się dowiedzieć w kościele dominikanów na Freta- z tego co słyszałam to
        mają raczej zdroworozsądkowe podejście do wszystkiego i powinni Ci odpowiedzieć
        na te pytania (jeśli chodzi o koszty to jak braliśmy tam ślub to daliśmy kopertę
        i nikt do niej przy nas nie zaglądał, a jak kiedyś dawaliśmy na mszę i mąż dał
        50 zł to ksiądz zapytał ile wydać). jest jeszcze kościół dominikanów na
        Dominikańskiej na Służewiu.
      • aventura1 Re: chrzest,gdzie mniej "restrykcyjnie+pare pytan 14.07.07, 21:31
        nie rozumiem Twojego komentarza, ja tez chrzcze dziecko mimo ze nie jestesmy
        praktykujacymi katolikami ze wzgledu na jego przyszlosc, wolna droge wyboru, a
        po co ktos, kto nie praktykuje ma uczestniczyc we mszy dla samej formalnosci,
        bez odopowedniego przezywania tego, co sie na niej dzieje??
        • ewulinda331 Re: chrzest,gdzie mniej "restrykcyjnie+pare pytan 14.07.07, 21:50
          Jaki wolony wybór? Przecież w momencie gdy ochrzciłaś dziecko w katolickim
          kościele, to wyboru dokonałaś Ty!
        • julia78 Re: chrzest,gdzie mniej "restrykcyjnie+pare pytan 15.07.07, 17:02
          Z punktu widzenia wiary katolickiej jeśli chrzcisz dziecko masz obowiązek
          wychowywać je w wierze. Nie chrzci się dziecka tak dla zabawy-to bardzo istotny
          sakrament. Jeśli ochrzcisz a później dziecko i tak nie będzie chodziło do
          Kościoła i nie będzie wiedziało o co w ogóle chodzi to tylko jest ze szkodą dla
          niego. Jeśli nie rozumie się istoty chrztu i tego co ten sakrament pociąga za
          sobą i jakie są jego konsekwencje to nie powinno się chrzcić dziecka.
      • k.schneider Re: chrzest,gdzie mniej "restrykcyjnie+pare pytan 14.07.07, 21:41
        Sama odpowiedzialas sobie na pytanie...bo ja nie chce tylko"wysiedziec " na
        mszy, gdybym na nia poszla, to chcialabym w niej czynnie uczestniczyc, a
        samo "wysiedzenie" mija sie z celem
        Juz w dwoch parafiach spotkalam sie z narzucaniem z gory oplaty, prawie takiej
        jak ta narzucana w przypadku slubu, to jakis absurd
      • agata288 do anulkas86 15.07.07, 17:14
      • agata288 do anulkas86 ciąg dalszy 15.07.07, 17:16
        piszesz ze kazdy ksiadz ma obowiązek udzielic chrztu.moze w teorii bo w
        praktyce wygląda to iaczej.bylam juz w 5 kosciolach i jest w porzadku dopoki
        ksiadz nie dowie sie ze nie jestesmy malzenstwem.nawet w mojej parafii mi
        odmowiono.maly ma juz 9 m a ja go nie moge ochrzcic!!!
        • julia78 Re: do anulkas86 ciąg dalszy 15.07.07, 18:08
          Jeśli nie macie ślubu kościelnego to w oczach kościoła żyjecie w grzechu. Jaka
          jest szansa na to, że wychowacie w wierze katolickiej dzieci skoro sami nie
          troszczycie się o własne "życie duchowe" -tak widzi to kościół.
          Kościół to instytucja kierująca się własnymi zasadami-jeśli komuś one nie
          odpowiadają powinien zrezygnować. Nie rozumiem dlaczego neguje się odwieczne
          zasady. Gdybym należała do jakiegoś klubu i przpisy wewnętrzne przestałby mi sie
          podobać-wypisałabym się a nie próbowałabym negować je lub ignorować. Ład i
          porządek polegają na respektowaniu pewnych zasad w określonych kręgach. Nie
          odpowiada wam wiara katolicka szukajcie innej a nie forsowanie na siłę, bo
          wypada być katolikiem w katolickim kraju. A co to za katolik który nie
          przestrzega zasad swojego kościoła??
          Moja siostra ma ślub kościelny mimo, że jej mąż nie jest katolikiem. Kościół
          zezwala wtedy na ślubowanie jednej ze stron. Bez problemu ochrzciła też swoje dzieci
          • agata288 dziewczyno daruj sobie prawienie morałów!!!! 15.07.07, 22:03
            nie lubie jak ktos sie wymądrza.nie potrzebuje papierka zeby byc szczesliwą ale
            to nie znaczy ze nie jestem wierząca.nie wierze w kosciol jako instytucje.o
            jakich zasadach kosciola ty mi tu piszesz dziewczyno????
            jakie zasady ma rydzyk i spolka???
            kiedys bylam na bierzmowaniu kuzyna i biskup publicznie skrytykowal pomalowane
            paznokcie jednej z dziewcząt przystępującej do komunii.powiedzial ze zamiast na
            lakier powinna dac na tace.po mszy wychodzilismy tylnym wyjsciem a biskup
            odjezdzal najnowszym audi i nie zwazając nawet ze ida ludzie przeciskal sie
            autem pomiedzy nimi.
            i to są te twoje zasady kosciola?? dac na tace to bedzie na lepsze auto??
            rozmawialm kiedys z zaprzyjaznionym księdzem ktory powiedzial ze zaden ksiądz
            nie MA PRAWA odmowic ochrzczenia dziecka.moze jakby sie dalo w kopercie wiecej
            to nie byloby problemu!!
            moja mama jest osobą wierząca ipraktykująca, przyjmuje kolędei daje zawsze
            koperę z kasą.w tym roku jak byl ksiądz i wziął kopertę to bezczelnie do niej
            zajrzał!!!
            wiec nie mow mi kobieto o zadnych zasadach bo te zasady to księza wymyslili!!!!
            • k.schneider dobrze powiedziane agata.. 15.07.07, 22:14
              sluszne slowa...bulwersuje mnie to rownie mocno, zwlaszcza, gdy bedac z
              dzieckiem na wsi, biednej wsi, gdzie kazdy z trudem wiaze koniec z koncem,
              widzialam auta, jak z eskorty rzadowej, w wawie w mojej parafii podobnie
            • julia78 Re: dziewczyno daruj sobie prawienie morałów!!!! 16.07.07, 09:30
              Po pierwsze nie wymądrzam się. Piszę ci jak to wygląda z punktu widzenia kościoła.
              Po drugie nie utożsamiaj Rydzyka z kościołem - to tylko jeden ksiądz z wielu.
              Wśród księży jak wśród innych ludzi zdarzają się źli i dobrzy i o tym nie ma co
              dyskutować. Osobiście potępiam to o czym piszesz, uważam, że księża powinni żyć
              skromnie, a zaglądanie do kopert i głośne domaganie sie określonej kasy za
              sakramenty to granda. Jednak nie zmienia to faktu, że Kościół od 2000 lat jest
              instytucją o ściśle określonych zasadach-czy nam się to podoba czy nie.
              Wiara jest rzeczą trudną, wymagającą wysiłku i poświęceń-dużo ludzi mówi, że
              wierzy ale ich czyny za tym nie idą. Po prostu. A ty się nie denerwuj do
              dostaniesz wrzodów wink
              • agata288 Re: dziewczyno daruj sobie prawienie morałów!!!! 16.07.07, 10:55
                mam nie utozsamiac Rydzyka z kosciołem?? co ty piszesz dziewczyno? a z czym mam
                utozsamiac? wsrod księży nie powinno byc złych ludzi i to jest temat do
                dyskusji i to bardzo długiej dyskusji!! a wrzody juz mam - do czego przyczynili
                sie rowniez kapłani!
            • julia78 Re: dziewczyno daruj sobie prawienie morałów!!!! 16.07.07, 09:41
              Jeszcze jedno - > wiec nie mow mi kobieto o zadnych zasadach bo te zasady to
              księza wymyslili!!!!

              A kto miał wymyslić? Kosmici?
              Niestety zasady zasadami a ich przestrzeganie to inna bajka. Ja jestem wyraźnie
              za ścisłym przestrzeganiem zasad przez księzy. Jestem przeciwko łapówkarstwu,
              wyciąganiu kasy, rozwiązłości itd. Pamiętajcie jednak o tym, że to dotyczy tylko
              jakiegoś wycinka społeczności-trudno powiedzieć jak dużego.

              Staszek
              FotoStaszki
            • aniak37 Re: dziewczyno daruj sobie prawienie morałów!!!! 18.07.07, 08:49
              A skąd wiesz ze to co pokazuje telewizja tvn i inne to nie prowokacja( na temat
              Rydzyka i innych). Rydzyk jest bardzo uduchowionym księdzem (to widać nawet nie
              trzeba słuchać). Ja nie słucham radia Maryja, ale wiem jak telewizja potrafi
              zniszczyć człowieka. Chodzi się do kościoła do Boga. nie możesz wierzyć w Boga
              bez Kościoła. Poczytaj Biblie i zobaczysz po co jest koSciół dla osoby
              wierzącej. Uważam że jeżeli rodzice żyją bez ślubu (a mogą go wziąć) to nie
              powinni chrzcić dzieci bo nie nauczą go żyć w wierze. uważam że jeżeli ktoś ma
              poglądy w stosunku do siebie że nie ma po co chodzić do kościoła , to nie nauczy
              dziecka wiary. A chcza dzieci ludzie wierzący którzy ta wiarę przekazują. Bez
              kościoła nie ma Boga.
              • aniak37 Re: dziewczyno daruj sobie prawienie morałów!!!! 18.07.07, 08:51
                te słowa są do agata288
                • delfina77 Re: dziewczyno daruj sobie prawienie morałów!!!! 18.07.07, 10:11
                  Rydzyk jest uduchowiony, fakt-jego Bogiem jest mamona. Napisz mi jedna dobra
                  rzecz, ktora ten czlowiek uczynil dla ludzkosci. Ciagle tylko krytykuje WOSP i
                  Owsiaka ale dzieki WOSP moja corka mogla miec wykonane badanie sluchu, dzieki
                  aparaturze, ktora zostala zakupiona ze zbiorki. Czy Rydzyka, przy calym jego
                  bogactwie, stac by bylo na taki gest? Nie sadze. Nie tego chce Bog, nie takiego
                  Kosciola, tego jestem pewna. Uzywaj wiecej rozumu a mniej ideologii to sama
                  dostrzezesz prawde
                  • julia78 Re: dziewczyno daruj sobie prawienie morałów!!!! 18.07.07, 15:22
                    A dlaczego moja droga nie stać państwa na taki wydatek jak badania dla dzieci?
                    Płacisz podatki także na służbę zdrowia - dlaczego ona nie daje Ci w zamian nic
                    za to? Dlaczego miałby dawać kościół np. Twojemu dziecku skoro raczej nie
                    chodzisz do kościoła i nie rzucasz na tacę? Nie dajesz ale żądasz czegoś w
                    zamian? Pomijam tu kwestię traktowania tego jako dobrego uczynku co byłoby
                    chwalebne.
                    • delfina77 Re: dziewczyno daruj sobie prawienie morałów!!!! 18.07.07, 15:34
                      Chcialam tylko pokazac, ze czlowiek Kosciola nie robi nic dobrego dla ludzi
                      podczas gdy czlowiek swiecki, moze nawet ateista, robi. Widac roznice? Za co
                      tak wielbicie swego guru? Za podzeganie do nienawisci?
                      • julia78 Re: dziewczyno daruj sobie prawienie morałów!!!! 18.07.07, 16:26
                        Nie mówię, że popieram to co robi. Pytam tylko dlaczego akurat Kościół ma dawać
                        a nie np. bogaci przedsiębiorcy? Oczywiście ani jedno ani drugie nie jest
                        wyjściem z sytuacji. Skoro uważasz, że kościół powinien dawać bo ma pieniądze to
                        równie dobrze inni, którzy mają kasę też powinni dawać.
                        Nie tylko WOŚP dużo robi. A Caritas to co? Robią dużo dobrego ale bez takiego
                        rozgłosu jak WOŚP. O tym się mało mówi, a pomagają na ogromną skalę.

                        A Kościół też robi wiele dla ludzi-ale jak mają się przekonać o tym Ci, którzy
                        do niego nie chodzą??? Wielu tutaj krytykuje Kościół i księży, ale jak można
                        wydawać osąd na podstawie jakiegoś tam wycinka? Są dobrzy i źli księża-ktos raz
                        się sparzył i już cały Kościół jest be. Ktoś naprawdę wierzący poszuka innej
                        parafii i innego księdza.

                        Staszek
                        FotoStaszki
                    • delfina77 Re: dziewczyno daruj sobie prawienie morałów!!!! 18.07.07, 16:23
                      Panstwo moze byloby stac na badania dla dzieci gdyby nie wydawalo pieniedzy np.
                      na budowe Swiatyni Opatrznosci. Jest ona finansowana z kieszeni podatnikow, tych
                      wierzacych i tych niewierzacych, wiec trudno sie dziwic, ze wywoluje to
                      oburzenie. Kosciol w ogole nie powinien akceptowac tego typu 'darow' ze strony
                      rzadu, ktory oczywiscie w ten sposob dazy do zapewnienia sobie poparcia
                      'moherowego' elektoratu w nastepnych wyborach. Koscioly powinny byc budowane
                      wylacznie z kieszeni wiernych. Ja nie oczekuje, ze Kosciol mi cos da, oczekuje,
                      zeby przestal brac. A tak nawiasem mowiac, w krajach zachodnich glowna
                      dzialalnoscia Kosciola, poza odprawianiem mszy itd. jest wlasnie pomoc biednym,
                      ubogim - tak jak Chrystus im sluzyl... Ale to juz watek na inne forum
                      • julia78 Re: dziewczyno daruj sobie prawienie morałów!!!! 18.07.07, 16:33
                        Czy Kościół bierze coś z Twoich podatków??? Pomijam kasę na Świątynię Bożej
                        Opatrzności-to chyba jedyny wypadek. Nie dajesz na tacę to się nie bulwersuj jak
                        zostaje wydawana bo to w takiej sytuacji nie Twoja sprawa. Kościół NIE MUSI
                        dawac np. na badania dla dzieci.
                        Dlaczego uogólniasz mówiąc, że Kościół nie pomaga biednym? U mnie w parafii
                        CODZIENNIE wydawanych jest ponad 200 ciepłych posiłków dla najbiedniejszych +
                        dzienna porcja chleba. Uważasz że to mało? Moja parafia jest malutka i mieszkają
                        głównie starsi ludzie. I nie sądzę by tyko ta jedna parafia w Polsce wspomagała
                        biednych.
                        • julia78 Re: dziewczyno daruj sobie prawienie morałów!!!! 18.07.07, 16:37
                          Oprócz tego działa świetlica środowiskowa dla dzieci-przychodzą tam codziennie,
                          dostają podwieczorek, mają zorganizowane zajęcia, pomaga im się w odrabianiu
                          lekcji, wyjeżdżają na wakacje lub chociaż organizuje im się półkolonie w okresie
                          letnim i zimowym. I wybacz-ale nie jest to finansowane przez miasto ani z Twojej
                          akurat kieszeni a z kieszeni parafii i ludzi dobrej woli, którzy pomagają w
                          działalności tej świetlicy.
                        • delfina77 Re: dziewczyno daruj sobie prawienie morałów!!!! 18.07.07, 16:44
                          Nie mowie, ze w ogole nie pomaga, pisze tylko, ze moze i ze nawet powinien,
                          odnoszac sie do twojej wczesniejszej wypowiedzi, w ktorej to zanegowalas. Wiem,
                          ze sa dobrzy ksieza i sa koscielne instytucje, ktore naprawde czynia dobro. I
                          chwala im za to. Nie zgadzam sie na to, ze nic mi do finansowania Kosciola, bo
                          nie daje na tace (nawiasem, gdy juz jestem w kosciele, dajesmile). Kwota
                          przeznaczona na Swiatynie Opatrznosci jest ogromna i uwazam, ze ludzie powinni
                          sie zbuntowac przeciw takiemu wydatkowaniu publicznych pieniedzy. Zdaje sie, ze
                          pensje ksiezy nauczajacych religii sa rowniez wyplacane z budzetowki, mimo, iz
                          wprowadzjac religie do szkol Kosciol zobowiazywal sie, ze nie bedzie dazyl do
                          uzyskiwania dodatkowych wynagrodzen dla ksiezy od panstwa. Jednym slowem, pelna
                          rozdzielnosc panstwa od Kosciola rozwiazalaby problem
                          • julia78 Re: dziewczyno daruj sobie prawienie morałów!!!! 18.07.07, 17:23
                            Z tym co tu napisałaś zgadzam się co do joty!
                            Nie lubię tylko gdy ktoś uogólnia mówiąc, że Kościół nie pomaga biednym. Pomaga
                            pomaga tylko o tym się nie mówi w TV. A dla rażących wypadków zawsze znajdzie
                            się czas antenowy bo ludzie lubią słuchać o tragediach i innych
                            okropnościach-nikogo nie interesuje dobro czynione przez innych. Im więcej krwi
                            i afer tym gawiedź bardziej się cieszy. Jak ktoś nie chodzi do Kościoła i nie
                            interesuje się tym co dzieje się choćby w jego parafii to skąd ma wiedzieć czy
                            kościół pomaga czy nie?
              • delfina77 Re: dziewczyno daruj sobie prawienie morałów!!!! 18.07.07, 10:08
                Bez kosciola nie ma Boga? Od kiedy? Przeciez to Bog stworzyl kosciol a nie odwrotnie
                • aniak37 Re: dziewczyno daruj sobie prawienie morałów!!!! 18.07.07, 12:47
                  Stworzył go po to żeby sie w nim modlić do Niego. a co do rydzyka to nie będę
                  cie przekonywać bo i tak nie zrozumiesz. A to że WOSP robi bardzo dużo dla
                  dzieci to wiem, ale ile robi dla siebie to tylko oni wiedzą. Tak samo jak np.
                  fundacja "tvn nie jesteś sam" Zwykły pracownik na umowę zlecenie zarabia prawie
                  5000 zł. I nie obrażaj mnie bo ja tego nie robie. Wyraziłam swoje zdanie i tyle.
                  • delfina77 Re: dziewczyno daruj sobie prawienie morałów!!!! 18.07.07, 12:58
                    Nie chcialam cie obrazic. Powiedz mi co Rydzyk zrobil dobrego dla ludzkosci to
                    moze mnie przekonasz, jestem otwarta na sensowna argumentacje. Sugerujesz, ze
                    modlitwa poza kosciolem jest dla Boga niewazna?
                    • aniak37 Re: dziewczyno daruj sobie prawienie morałów!!!! 18.07.07, 13:20
                      Ksiądz nie jest po to żeby coś dla ludzkości robić, On ma być przewodnikiem
                      duchowym dla człowieka , ale każdego z osobna. A modlitwa poza kościołem jest
                      bardzo ważna , tylko że w kościele możesz przyjąć komunię świętą, ludzie głęboko
                      wierzący nie mogą bez niej żyć . w Biblii jest napisane, że Bóg kazał postawić
                      namiot i stół który był ołtarzem, i tam ludzie mieli przychodzić sie modlić. Tak
                      jak teraz chodzą do kościoła. wiem że księża powinni być święci na ziemi , ale
                      są tylko ludźmi którzy też popełniają błędy. Ja na to co mówią w telewizji lub
                      piszą w gazetach patrzę przez palce. Nie wierzę we wszystko co gadają, bo
                      telewizja naprawdę bardzo manipuluje ludźmi. Zrobili nagonkę na kościół po
                      śmierci papieża ( chodzi mi o tych współpracowników SB) a nic jak na razie nie
                      udowodniono księżom. Mam w domu męża niewierzącego i nawet on juz sie przekonał,
                      ze w to co mówią na księży w telewizji to nie zawsze musi być prawda. Pozdrawiam
                      Ps. mojej 2 miesięcznej córce blizna po szczepionce na gruźlice robi sie biała
                      na czubku , tak jakby ropą zachodziła. Czy to normalne. To moje drugie dziecko
                      ale jakoś nie pamiętam.
        • ebielo Re: do anulkas86 ciąg dalszy 15.07.07, 22:50
          zglos sprawe do kurii. I najlepiej powiedz o tym od razu swojemu ksiedzu.
          • agata288 Re: do anulkas86 ciąg dalszy 15.07.07, 22:57
            jakiemu mojemu? moj mi rowniez odmowil.jedyne wyjscie to chyba isc do ksiedza i
            powiedziec ze jestem samotną matką.a następnie do konfesjonalu wyspowiadac
            sie "ze klamie".co sie porobilo!! jeden z ksiezy powiedzial mi ze moze ochrzcic
            ale odrazu jak przyniose wszelkie papiery, akt urodzenia itp. to mam odrazu
            złozyc jakis "wniosek " o slub.czy cos takiego.ja mu mowie ze chce tylko
            ochrzcic synka to on mi na to ze jak chrzest to i slub bo inaczej nie ma mowy.
            wszystko jednego dnia i po sprawie-to jego słowa.
            az sie we mnie normalnie gotuje!!
            • ebielo Re: do anulkas86 ciąg dalszy 16.07.07, 12:39
              Nie, chodzi mi o to, zebys od razu powiedziala swojemu ksiedzu, ze zglaszasz
              sprawe do kurii. Ja tak zrobilam przy moim slubie, bo ksieza zapomnieli, (nie
              chcieli?)wyslac dokumenty w sprawie zgody na slub z innowierca. Jeszcze tego
              samego dnia bylo wszystko zalatwione, a przedtem czekalam laskawie 2 miesiace i
              nie wiedzialam, czy w ogole do slubu dojdzie.
              • ebielo Re: do anulkas86 ciąg dalszy 16.07.07, 12:41
                aha, i nie masz obowiazku wychodzic za maz, zeby ochrzcic dziecko. Wydrukuj
                sobie wyciag z kodeksu i pokaz ksiedzu.
                • agata288 Re: do anulkas86 ciąg dalszy 16.07.07, 14:54
                  czytalam ksiega 4 kodeksu i tam nigdzie nie ma nic takiego napisane.moze w
                  innej księdze? czytalam tą gdzie bylo o chrzcie swiętym.
      • matylda1984 Re: chrzest,gdzie mniej "restrykcyjnie+pare pytan 06.10.07, 15:20
        Opłata
        > powinna być dobrowolna- i jeszcze nie spotkałam się aby było
        inaczej.
        w moim kosciele na mazurach oplata jest owszem co laska ale jesli
        chodzi o chrzest to od 100zl tak samo slub.co laska ale od 300zl.
        serio. to paranoja. chrzcilismy corke w pierwszy dzien swiat a slub
        byl w drugi. 400zl zaplacila nam tesciowa bo nie mielismy kasy.
        inaczej nie mielibysmy mozliwosci wziac slubu katolickiego bo nie
        byloby nas na niego stac
        haha
    • aor Re: chrzest,gdzie mniej "restrykcyjnie+pare pytan 14.07.07, 18:15
      Jeżeli masz problem to zajrzyj w kodeks kanoniczny, nie pamiętam który kanon o
      tym mówi , ale ja to kiedyś z łatwością znalazłem w necie. Jeżeli prosisz o
      chrzest i dajesz gwarancje wychowania po "katolicku" to nie maja prawa odmówić.
      Sprawdz treść tego kanonu.
      • matylda1984 Re: chrzest,gdzie mniej "restrykcyjnie+pare pytan 14.10.07, 12:18
        tak ale to wiedza ludzie ktorzy sie tym interesuja. my nie
        wiedzielismy
    • aor Księga IV Kodeks 14.07.07, 18:37
      www.archidiecezja.lodz.pl/prawo.html
      • k.schneider Re: Księga IV Kodeks 14.07.07, 21:38
        wg tego kodeksu to jest mega-restrykycjnie....
    • pysia301 Re: chrzest,gdzie mniej "restrykcyjnie+pare pytan 14.07.07, 21:47
      Nie jestem z Warszawy,ale właśnie byłam u księdza załatwic chrzest i wszystko
      było okej, gdyby nie to że po rozmowie pytam się go ile ? a on mi na to że tak
      nie mniej niż 50zł od dziecka!!!Zaznaczam że mam blizniaki i gdzie te wolne
      datki ?
      • k.schneider Re: chrzest,gdzie mniej "restrykcyjnie+pare pytan 14.07.07, 22:27
        no niestety tak jest, gdy ja pytalam w dwoch kosciolach na wsi (!) bylo jeszcze
        wiecej...wole nie komentowac co o tym mysle, o kosciele i kwestiach
        finansowych, bo wywolam burze na forum zwlaszcza wsrod zwolenniczek ojca
        rydzyka wink
        • delfina77 Re: chrzest,gdzie mniej "restrykcyjnie+pare pytan 15.07.07, 17:08
          To po co pytacie o kwote? Skoro ma byc co laska, niech tak bedzie.
      • wjw2 Nie należało pytać ile? 15.07.07, 22:25
        Tylko dać 50,-PLN, na jakiekolwiek sugestie księdza należał odpowiedzieć: na
        tyle mnie stać.

        Ja nie pytałam ile, dałam 50,-PLN
    • siostra_grimm Re: chrzest,gdzie mniej "restrykcyjnie+pare pytan 14.07.07, 22:51
      Ja chrziłam dziecko bez uczestnictwa ojca (innowierca), chrzestnymi byli moi
      rodzice (małzeństwo). Na pozostałe pytania nie znam odpowiedzi bo nie jestem z
      W-wy.
    • galela Re: chrzest,gdzie mniej "restrykcyjnie+pare pytan 15.07.07, 02:16
      A dlaczego rodzice chrzestni nie mogą przynieść kartek od spowiedzi? Chyba do
      niej przystąpią?
      • k.schneider Re: chrzest,gdzie mniej "restrykcyjnie+pare pytan 15.07.07, 11:04
        nie, nie przystapia, a jesli nawet, to dla siebie, swojego sumienia i cyrki z
        karteczkami to kompromitacja, dziecinada, chwyt na poziomie 1kl, biurokratyczny
        nonsens ksiezy
        • ebielo Re: chrzest,gdzie mniej "restrykcyjnie+pare pytan 15.07.07, 12:14
          Absolutnie zgadzam sie. Mam ten sam problem: maz niewierzacy, chrzesna
          rozwiedziona, chrzesny bez bierzmowania. Beda cyrki. Nawet jeszcze nie bylam
          zalatwiac chrztu a moja parafia to Jezucici. Juz cyrki byly przy slubie
          koscielnym, bo potrzebowalam zgody biskupa (maz nieochrzczony). jakie ja
          komentarze slyszalam od ksiezy, to strach sie bac, np.: "a czemu maz nie
          przychodzi na nauki przedmalzenskie?"- moja odpowiedz "bo mieszka za granica";
          ksiadz: "ah, chlopak z Afryki?" ( a jakby nawet, to co???) ja: "nie, mieszka w
          Niemczech", ksiadz:"aha, pewnie jakis piecdziesieciolatek".
          • kasia2003 chrzest moich dzieci 17.07.07, 20:46
            mam 2 dzieci w wieku 4 lat i 3 miesiecy. Właśnie (chce ich ojciec) bedziemy je chrzcic. Rozmawialismy z probosszcem z naszej parafi i nie ma problemu
            Najwazniejsze jest dziecko. To ze ja jestem ateistką i żyje w konkubinacie nie ma wpływu na to ze chce ochrzcic dzieci
            odpowiedzialność za wychowanie dziecka w wierze katolickiej przejmują rodzice chrzestni a nie rodzice biologiczni
            Oni owszem musza miec zaswiadczenie ze swoich poarafii ze mogą podawac dzieci to chrztu (czyli sami sa ochrzczeni i mieli bierzmowanie( oraz dostają kartke do spowiedzi.
            chrzestni przystepuja do komuni w czasie mszy rodzice nie musza
            Nie musisz uczestniczyc we mszy jak nie chcesz. my nie chcemy, cchemy samą ceremonie, która trwa 15 minut i moze odbyc sie w kazdej chwili kiedy nam pasuje (z wyj. kiedy ksiadz odprawia msze)A sama ceromonie bo dla dzieciaków jest stanowczo za długo na godzinna msze. dostają świra
            wszystko zlaezy od ksiedza
            mało tego kiedy ten ksiadz przychodził po koledzie, chciał dokonac tego sakramentu w domu, jesli nie chce sie nam pofatygoweac do koscioła jka widac są ludzie i ludziska
          • kasia2003 a i zapomniałam 17.07.07, 20:46
            moze byc małżenstwo, rodzenstwo a nawet rodzice chrzestnymi
        • galela Re: chrzest,gdzie mniej "restrykcyjnie+pare pytan 15.07.07, 21:22
          Jeżeli chrzestni nie przystąpią do spowiedzi, to nie będą chrzestnymi. Nawet
          jeśli ksiądz kartek wymagał nie będzie.
          • ebielo Re: chrzest,gdzie mniej "restrykcyjnie+pare pytan 15.07.07, 22:54
            a skad takie nowosci?????????
        • janeausten po co... 15.07.07, 21:45
          ci ten chrzest, skoro to dziecinada i biurokratyczny nonsens księży?
          Nie rozumiesz w ogóle sensu chrztu świętego i roli rodziców chrzestnych. Dawno
          nie widziałam takiej hipokryzji.
          • k.schneider Re: po co... 15.07.07, 21:51
            czytaj uwaznie pani madralinska, nonsensem i biurokracja nazwalam
            wymaganie "pokwitowania" odbytej spowiedzi przez chrzestnych..a po co??
            przeczytaj co napisala nizej artjoasia, nie chce sie powtarzac
            • janeausten szkoda czasu, by czytać coś dalej 15.07.07, 21:55
              • k.schneider Re: szkoda czasu, by czytać coś dalej 15.07.07, 22:16
                masz racje, istnieje ryzyko, ze ktos napisze podobny tobie sąd i bedzie smiech
                przez lzy
    • artjoasia Re: chrzest,gdzie mniej "restrykcyjnie+pare pytan 15.07.07, 13:07
      Mam podobny problem. Nie mamy ślubu kościelnego (mąż po rozwodzie), do kościoła
      nie chodzimy, planowany chrzestny nie ma bierzmowania, z kasą też cienko... a
      dziecko ma już 8 miesięcy. Jeszcze się nie odważyłam pójść i pogadać z księdzem,
      bo na samą myśl o różnych możliwych nieprzyjemnościach gęsiej skórki dostaję.
      Też Warszawa.
      • paku4 Re: chrzest,gdzie mniej "restrykcyjnie+pare pytan 15.07.07, 15:16
        My chrzcilismy dziecko w Wielkanoc.I tez mięlismy problem jeśli chodzi o
        chrzestnych-bez bierzmowania-jeszcze -bo b,młodzi.Ksiadz powiedział nam ,ze brak
        bierzmowania nie jest przeciwwskazaniem do "podawania"dziecka do chrztu.Jesli
        chodzi o opłaty było "co łaska" .(Nie jest to parafia warszawska)!Kartek od
        spowiedzi nie chciał ,bo stwierdził ,że jeśli chrzestni do niej przystąpią to
        jakby w prezencie dla malucha!Ale chrzestna spoza parafii musiala przedstawić
        zaświadczenie od "swojego" proboszcza ,że jest osobą wierzącą-czyli przymuje
        kolędę, chodzi do kościoła itd.)Zastanawia mnie natomiast co innego w twoim
        wątku- po co chrzcić dziecko jeśli nie masz do tego wewnętrznego przekonania-bo
        moze kiedyś zechce być katolikiem????!Jeśli zechce to będzie-może być ochrzczony
        jako dorosła osoba!Poza tym nie będziesz go wychowywać w wierze
        katolickiej(prowadać na msze itd)więc po co?I chrzcić na siłę,szukac chrzestnych
        itd to jest dla mnie rzeczywiście robienie cyrku w takim przypadku...
        • artjoasia Re: chrzest,gdzie mniej "restrykcyjnie+pare pytan 15.07.07, 15:44
          Ja wychodzę z założenia, że moje dziecko samo zdecyduje w dorosłym życiu, czy
          chce być osobą wierzącą. Ale żeby można było wiarę przyjąć lub odrzucić z
          czystym sumieniem, należy ją najpierw POZNAĆ. Dlatego zamierzam chodzić z nią do
          kościoła, przynajmniej czasami, i chcę, żeby chodziła na religię. Po drugie -
          uważam, że dzieciom kontakt z wiarą jest jednak potrzebny - niezależnie od
          późniejszych przekonań daje jakiś fundament, na którym można zbudować własną
          moralność, etykę, światopogląd itp. Po trzecie - dziecko mające jakiś kontakt z
          religią ma większe szanse wyrosnąć na wierzącego człowieka niż takie, które
          nigdy się z kościołem nie zetknęło. Po czwarte - żyjemy w kraju bądź co bądź
          katolickim. Wszystkie nasze ważniejsze święta są świętami religijnymi i cała
          nasz narodowa tradycja na tym się opiera. Jak dziecko zapyta, co to jest Boże
          Narodzenie, to niby co mam odpowiedzieć? Że to tylko jakieś głupie przesądy?
          Niech dziecko wie, że jest Bozia i Jezusek w żłobku. Są jeszcze względy czysto
          praktyczne - np. ewentualne nieprzyjemności w szkole, jeżeli nie będzie chodzić
          na religię, albo jakieś trudności związane z późniejszym ślubem itp.
          Sama nie chodzę do kościoła, ponieważ nie podoba mi się kościół jako instytucja,
          zwłaszcza w takim ciemnogrodzie, jakim stał się nasz kraj (co wcale nie znaczy,
          że jestem niewierząca). Ale dziecko na razie nie musi o tym wiedzieć.
          • asperula Re: chrzest,gdzie mniej "restrykcyjnie+pare pytan 15.07.07, 17:38
            jeszcze nie mam dziecka ale to na dniach smile
            wiadomo w jakim kraju żyjemy.

            już w zerówce przychodzi na lekcje siostra i uczy np znaku krzyża itp.
            nie chcę żeby moje dziecko miało do mnie pretensje, że odebrałam mu taką
            możliwość. małe dzieci nieco inaczej wierzą i może to się "przerodzić" w
            prawdziwą wiarę.

            sytuacja u mnie tylko troszkę jest inna. ja jestem wierząca ale na swój sposób
            (modlę się ale nie tłumnie na każdej mszy- czasem na mszę czasem poza). ojciec
            dziecka jest, jak to twierdzi, ateistą.

            jesteśmy zaręczeni od dawna i w międzyczasie pojawi się potomek. ale i tak
            ślubu kościelnego nie będzie (chyba że tylko w jednym miejscu ale to
            kłopotliwe).

            obawiam się wizyty u księdza ale wiem, że będę chciała ochrzcić.
          • k.schneider artjoasia-świete słowa od A doZ... 15.07.07, 21:13
            zgadzam sie z kazdym slowem Twojego postu, mam takie same plany i dokladnie tak
            samo widze sprawe chrztu itp, ciesze sie, ze ktos mysli podobnie, dzieki
            • agata288 Re: artjoasia-świete słowa od A doZ... 15.07.07, 22:11
              anulkas86 ma inne zdanie.pewnie siedzi przed komputerem i poprawia mocherowy
              beret!!
              ja rowniez nie mam slubu koscielnego z partnerem.od 13 lat zyjemy w
              szczesliwym związku bez papierka, przyszla chrzestna rowniez nie ma
              bierzmowania.
              to ze nie mam slubu nie oznacza ze nie chce wychowac syna na katolika.
              WIERZE W BOGA I MODLE SIE DO NIEGO I NIE MUSZE CHODZIC DO KOSCIOLA ZEBY TO
              ROBIC.
              • agata288 Re: artjoasia-świete słowa od A doZ... 15.07.07, 22:14
                o przepraszam to nie anulkas86 tylko julia78 ma mocher na głowie.
                • k.schneider Re: artjoasia-świete słowa od A doZ... 15.07.07, 22:18
                  jeszcze pare innych beretow tu widze....jean np
                  • k.schneider Re: artjoasia-świete słowa od A doZ... 15.07.07, 22:19
                    sorry ---janeausten
                • julia78 Re: artjoasia-świete słowa od A doZ... 16.07.07, 09:36
                  Moja droga! To że ktoś ma odmienne zdanie to od razu jest mocherowy beret?
                  Rozśmieszyłaś mnie do łez. Ja jestem po prostu osobą myślącą i orientuję się w
                  wielu tematach. Napisałam co o tym sądzi kościoł a ty mi od razu wymyślasz.
                  Wszystko fajnie jeśli wszyscy myślimy podobnie?
                  Dla mnie EOT
                  • agata288 Re: artjoasia-świete słowa od A doZ... 16.07.07, 11:01
                    napisalas ze jesli zyje w grzechu to nie powinnam chrzcic dziecka bo to oznacza
                    ze nie wychowam go na katolika.co ma jedno do drugiego.
                    • julia78 Re: artjoasia-świete słowa od A doZ... 16.07.07, 14:24
                      Ma i to bardzo dużo. Od razu widać, że w jeśli chodzi o "własną" wiarę niewiele
                      wiesz. To już Twoja sprawa i nic mi do tego.
                      Chodzi jednak o to, że dziecko czerpie przykład z rodziców, są oni jego
                      autorytetem, a dziecko próbuje ich naśladować. Powiesz swojemu dziecku, że z
                      punktu widzenia kościoła żyjesz w grzechu bo nie macie ślubu? Powiesz że grzech
                      to zła rzecz? Będziesz chodzić z nim co niedzielę do kościoła i tłumaczyć zasady
                      wiary? A jak dziecko zapyta czemu żyjesz w grzechu, to co odpowiesz?? To tak
                      jakbyś paląc papierosa tłumaczyła dziecku, że nie wolno palić, że to niezdrowe...
                      Cały problem wynika z tego, że myślimy jednak o 2 różnych rzeczach - Ty wierzysz
                      na swój sposób, a wiara katolicka sensu stricto jest ściśle określona i
                      niekoniecznie zbieżna z Twoimi poglądami. Na tym zasadza się cały problem.
                      Kościół chce postępować w zgodzie z własnymi odwiecznymi zasadami a Ty próbujesz
                      przeforsować swoje zasady i jestes wściekła, że nie są akceptowane.


                      Odnośnie pytań z początku:
                      1. Raczej tak choć zalęzy to od ogólnej sytuacji.
                      2. Jeśli chodzi o karteczki - ja nie dałam - ksiądz pozostawił to sumieniu
                      rodziców i chrzestnych.
                      3. Praktykuje się i kościoł i wiara nie mają z tym nic wspólnego. Istnieje
                      ZABOBON, że jeśli rodzicami chrzestnymi jest małżeństwo to jedno z nich umrze
                      dużo wczesniej niż drugie. Nie musi być 2 rodziców chrzestnych - MOŻE być jedna
                      osoba-jednak przyjęło się, że są dwie.
                      4. Co do Warszawy to nie wiem - znam kilka osób które chrzciły we Wrocławiu -
                      żadnej nie podano kwoty i nie zaglądano do kopert. Znam tez parę której ksiądz
                      ochrzcił bez żadnej opłaty.
                      • artjoasia Re: artjoasia-świete słowa od A doZ... 16.07.07, 14:41
                        Julio, kilkuletnie dziecko raczej nie będzie takich pytań zadawać - dopóki nie
                        stanie się samodzielnie myślącym nastolatkiem. A wtedy na takie pytania można
                        odpowiadać naprawdę szczerze, nie próbując narzucać swojej opinii. Na pewno
                        nadejdzie taki moment, kiedy dziecko powinno się przekonać, że świat wcale nie
                        jest taki znowu czarno - biały, a rodzice nie są święci.
                        • julia78 Re: artjoasia-świete słowa od A doZ... 18.07.07, 15:18
                          > Julio, kilkuletnie dziecko raczej nie będzie takich pytań zadawać - dopóki nie
                          > stanie się samodzielnie myślącym nastolatkiem.

                          No więc znam dzieci, które zadają takie pytania, ale są to dzieci od początku
                          wychowywane po katolicku. Opowiada się im w sposób przystępny o Bogu, grzechu
                          itd - a, że są to dzieci myślące to pytają. Dodam tylko, że najmłodsze ma 5 lat
                          więc raczej nastolatkiem nie jest.
                          • artjoasia no ja akurat nie znam... 18.07.07, 16:05
                            ale wierzę, że może tak być. I w momencie kiedy dziecko już zapyta, to
                            odpowiedzieć oczywiście trzeba. Ale czy to coś zmienia?
                            Wspomniałaś o paleniu - ja palę jak smok i chyba nie wyobrażasz sobie, że będę
                            dziecku mówiła, że tak trzeba i że to jest dobre?
                            Wszyscy robimy rzeczy i dobre, i złe - i prędzej czy później dziecko tę prawdę
                            odkryje i na swój sposób oceni.
                            Na pewno nie zamierzam wbijać dziecku do głowy, że jestem święta i nieskazitelna
                            - bo nie jestem.
                      • artjoasia a co do tych odwiecznych zasad... 16.07.07, 14:57
                        ... to w na przestrzeni ostatnich 2000 lat wszystko się zmieniało jak w
                        kalejdoskopie. Za odwieczne można uznać chyba tylko przykazania - które są
                        zresztą w zasadzie takie same w każdej religii. Cała reszta była "na biegu"
                        dostosowywana do ówczesnej rzeczywistości, do polityki czy finansów kościoła, do
                        prywatnych poglądów czy upodobań kolejnych papieży. Poczytaj sobie historię
                        kościoła - włos się jeży na głowie, co ONI wyprawiali! I TACY ludzie właśnie
                        wymyślili zasady, które my teraz uważamy za święte.
                      • agata288 Re: artjoasia-świete słowa od A doZ... 16.07.07, 15:02
                        jesli nic ci do tego to po co ten komentarz??
                        tak.powiem dziecku ze zycie bez slubu to grzech (wg koscioła)a do kosciola nie
                        musze chodzic choc jestem wierząca bo tak jak pisalam wczesniej nie wierze w tę
                        instytucje.
                        nie potrzebuje twoich zasad moralnych i etycznych oraz pouczen.nie znam cie i
                        nie interesuje mnie twoje zdanie.ty masz swoje ja swoje.
                        a odnosnie twoich podpunktow.
                        2.skoro zasadą jest dawac kartki to czemu nie dalas i probujesz respektowac ich
                        zasady?niby wykladasz mi to tu wszystko a sama postępujesz wbrew temu co
                        piszesz!
                        • agata288 Re: artjoasia-świete słowa od A doZ... 16.07.07, 15:05
                          powyższy post skierowany do julii a nie do artjoasi
                          • artjoasia no ja myślę! :) 16.07.07, 15:06
                        • julia78 Re: artjoasia-świete słowa od A doZ... 16.07.07, 15:06
                          Chodziło mi o to, że możesz wierzyć jak chcesz i nic mi do tego. Piszę tylko o
                          tym co kościół mówi na ten temat to nie jest moje prywatne zdanie.

                          Nie zmuszam Cię byś stosowała się do jakichkolwiek moich zasad i jak piszesz -
                          TY masz swoje zdanie a ja swoje i na tym zakończmy.

                          U nas ksiądz nie wymagał karteczek więc ich nie daliśmy wink
                          • agata288 Re: artjoasia-świete słowa od A doZ... 16.07.07, 15:09
                            no to koniec dyskusjismiledodam tylko, ze mam nadzieje ze nigdy nie staniesz
                            przed problemem podobnym do mojego.wtedy poglady człowieka mogą sie zmienic o
                            180 stopni.pozdrawiam serdecznie
                            • agata288 Re: artjoasia-świete słowa od A doZ... 16.07.07, 15:15
                              acha i jeszcze jedno. ksiądz z pieniędzy kładzionych na tace dokladając do
                              swojego auta i wielu innych rzeczy (wiekszosc tak robi bo nie oklamujmy sie ze
                              rzadko widuje sie zeby ksiądz jezdzil maluchem) to jawna kradziez.chyba
                              niezgodna z dziesięcioma przykazaniami nie sądzisz???.wiec moj brak slubu
                              podczas chrzczenia synka to mniejsze zło...moj ksiądz ktory odmowil chrztu
                              jezdzi mercedesem klasy s.
                              • artjoasia agata288 16.07.07, 15:25
                                Miałaś wyjątkowego pecha - z tego księdza to taki ksiądz, jak z koziej d...
                                trąba! Ale na szczęście nie wszyscy są "rydzykowi" i cały czas mam nadzieję, że
                                tych "normalnych" jest jednak więcej...
                              • julia78 Re: artjoasia-świete słowa od A doZ... 16.07.07, 15:27
                                Zgadzam się! Jak pisałam już wcześniej jestem za tym by księżaż yli skromnie.
                                Nie muszą jeździć superbrykami, obiadać się frykasami, cudzołożyć itd. Powinni
                                żyć według zasad które głoszą-jest to bezsprzeczne. Na szczęście nie wszyscy są
                                tacy jak "Twój" ksiądz.
                                Całe dochody z tacy mają szczegółowe przeznaczenie. Jest to z góry określone
                                jaki procent na co. I oczywiście manipulacje przy tym uważam za rzecz karygodną.
                                Ja naprawdę nie potępiam Ciebie - staram się wytłumaczyć jak to wygląda z punktu
                                widzenia wiary - w teorii. A praktyka jest różna jak obie wiemy.
                            • julia78 Re: artjoasia-świete słowa od A doZ... 16.07.07, 15:20
                              Też mam taką nadzieję. Wiem, że poglądy mogą się zmienić w zależności od
                              sytuacji. U nas w rodzinie tez była podobny problem ale udało się jakoś go
                              rozwiązaćwink Nie jest i nie było łatwo ale jakoś się kręci.

                              Lubię dyskusje-zwłaszcza jeśli padają konkretne argumenty a nie obrażanie się
                              stron ;D Jeśli kogoś obraziłam-przepraszam. Wyrażałam tylko konkretne zdanie
                              kościoła na ten temat. A wiara każdego z nas jest jego prywatną sprawą.

                              Również pozdrawiam serdecznie i życzę pomyślnego rozwiązania problemu.
                              • agata288 Re: artjoasia-świete słowa od A doZ... 16.07.07, 15:41
                                tak jak pislalam wierze w Boga ale nie wierze w kosciół.i na tym polega glownie
                                moj problem.podobno w kodeksie jest napisane ze nie trzeba byc małzenstwem zeby
                                ochrzcic choc nie moge tego znalezc.ale trudno zebym to wydrukowała i pokazala
                                ksiedzu bo to raczej pogorszylo by moją dotychczasową sytuacje smile
                                • julia78 Re: artjoasia-świete słowa od A doZ... 16.07.07, 16:00
                                  Mojego męża siostra ochrzciła dziecko mimo, że nie ma ślubu z partnerem z którym
                                  mieszka. Nie wiem tylko jak to było załatwione.
              • ewulinda331 Re: artjoasia-świete słowa od A doZ... 15.07.07, 22:20
                Trzeba by było zadac sobie pytanie, czy jestem katolikiem czy nie! Jak jestem to
                przestrzegam praw katolickich! Jeżeli nie jestem katolikiem to ich nie
                przestrzegam! A to też nie wyklucza bycie osobą wierzącą! A co do chrztu to
                każdy kościół powinien dzieci witać z otwartymi ramionami bez robienia zbędnych
                trudności! przecież to o dziecko chodzi a nie o rodziców czy chrzestnych!
              • miryw Re: artjoasia-świete słowa od A doZ... 18.07.07, 09:43
                > to ze nie mam slubu nie oznacza ze nie chce wychowac syna na katolika.
                > WIERZE W BOGA I MODLE SIE DO NIEGO I NIE MUSZE CHODZIC DO KOSCIOLA ZEBY TO
                > ROBIC.
                Mylisz dwie zasadnicze rzeczy - KATOLICYZM i CHRZEŚCIJAŃSTWO. Katolikiem jest
                osoba, która przestrzega praw Kościoła Katolickiego i żyje wg jego nauk. Czyli
                MUSI chodzić do kościoła, do spowiedzi itp. Można za to wierzyć w Boga i
                odrzucać naukę KK i wtedy jest się Chrześcijaninem. Zawsze można też wybrać
                sobie inne wyznanie chrześcijańskie - a jest ich wiele.

                ...a miałem się nie wypowiadać w takich wątkach...
    • artjoasia noooo... ale się porobiło! 16.07.07, 10:28
      Spać sobie poszłam spokojnie, a tu tymczasem walka na noże ! Szkoda, że mnie to
      ominęło!
      A berety były, są i będą. I dobrze - z nimi jest ciekawiej. smile
    • julia78 Re: chrzest,gdzie mniej "restrykcyjnie+pare pytan 16.07.07, 16:09
      ad1. wyjątek z kodeksu - rozdział o chrzcie
      Kan. 868 -

      § 1. Do godziwego ochrzczenia dziecka wymaga się:

      1° aby zgodzili się rodzice lub przynajmniej jedno z nich, lub ci, którzy
      prawnie ich zastępują;
    • julia78 do agata288 16.07.07, 16:15
      # gdy żyjący w związku cywilnym wyraźnie odmawiają zawarcia małżeństwa
      sakramentalnego lub nie mogą tego uczynić z powodu przeszkód kanonicznych,
      duszpasterz ma obowiązek żądać na piśmie od rodziców dziecka i chrzestnych
      oświadczenia, że zobowiązują się wychować dziecko w wierze katolickiej;

      # jeśli jeden z rodziców dziecka jest wierzący a drugi nie, dziecko należy
      ochrzcić na wyraźną prośbę jednego z nich;

      To wyjątek z tego www.archpoznan.org.pl/serwis/artykuly/2002/1/chrzest.htm

      Poczytaj może Ci się przyda wink
    • julka261 Księżom to sie w dup..... poprzewracało ...... 16.07.07, 17:19
      my walczyliśmy o możliwośc ochrzeczenia dziecka 1 miesiac.... majac sami ślub
      kościelny, rodzice chrzestni śluby koscielne + papierki o spowiedzi i
      praktykowaniu wiary .... z nami był problem bo..... przez ostatnie 2 lata nie
      przyjeliśmy ksiedza w domu !!!!!!!!!!!!!!!!!!! ale od początku ....

      poszlismy z mezem do koscioła (do parafii która przynależy do naszego miejsca
      zameldowania), gdzie braliśmy śłub) ze chcemy ochrzcić dziecko na początku
      wszystko pieknie och i ach pytamy sie ile kosztuje ... zakonnica na to ze "co
      łaska, ale nie mniej niż 200!!" (wiec już widze mąż czerwienieje od szyi wink)
      ale zachowujemy spokój ..... na to siostra "chrztu nie damy bo nie przyjeliscie
      Państwo księdza" no i sie zaczało ... móiwmy ze przez ostatnie dwa lata
      zmienialismy miejsca zamieszkania 4 razy .... wiec to stad ... na to ona "to
      wasza parafia to ta w której ostatnio przyjeliście księdza" wiec mówimy ze to
      tu 3 lata temu na to ona "ksiegi zmienialiśmy 2 lata temu starych nie mamy i
      nie moze tego stwierdzić" no i dym sie zaczał mąz zaczał ze " w dup.... wam sie
      poprzewracało" na to ona proszę zgłosic sie do proboszcza .... no i tak
      chodziliśmy 1 miesiac .... raz był, raz nie, raz ze sprawdzi dokładnie itp.....
      skończyło sie tym ze mama załatwiła nam miesjce w innej parafii .... nawet w
      takiej instytucji jak kościół trza miec znajomości wink))

      reasumując ..... nienawidze księzy miałam nie raz z nimi do czynienia (np. 6
      miesiecy temu byłam na wsi u babci a ksiadz bezszczelnie z ambony wykłaszał kto
      dal i ile na kolende a kto nie dał nic - bezszczelnie po nazwisku !!! lub jak
      zgineła w wypadku cała rodzina (moja ciocia, wujek i 3 dzieci) ksiadz za
      pogrzeb wziął po 300 pln za łepka (jak to on powiedział !!!!) wierze w BOGA ale
      sory nie w KSIEŻY .... swoim zachowaniem doprowadzaja ze coraz mniejsza grupa
      ludzi chodzi do kościoła np. JA a mąz to juz chyba nigdy nie pojdzie !!!! jak
      coś to spróbuj w ursusie jest kosciół chyba na ul. piastowskiej .... normalny
      proboszcz o wszystkim mozna mu powiedziec i nie robi problemów ..... - powinno
      sie udac....powodzenia .....

      pozdrawiam
      • artjoasia ale horror! 16.07.07, 17:56
        Może napisz, gdzie to było - bo jeszcze któraś z nas tam trafi przez przypadek...
        • julka261 Re: ale horror! 16.07.07, 18:09
          parafia równiez w ursusie ..... św . Józefa ....
    • delfina77 Re: chrzest,gdzie mniej "restrykcyjnie+pare pytan 16.07.07, 21:34
      U mnie jest ten problem, ze chcialam, by chrzestnym byl moj brat a w mojej
      parafii nie zgodza sie na to, bo jest rozwiedziony. Za 2 miesiace wyjezdzam na
      stale do Irlandii i mysle, ze tam to prosciej i szybciej zalatwimy bo tamtejsi
      ksieza nie sa tak nawiedzeni jak w PL. Wydaje mi sie, ze tam sie nawet nic nie
      placi za chrzest lub rzeczywiscie 'co laska'
      • ebielo Re: chrzest,gdzie mniej "restrykcyjnie+pare pytan 16.07.07, 22:34
        dokladnie. ja mieszkam w Niemczech i doznalam "szoku" kulturowego, jak
        spotakalam sie z tutejszymi ksiezmi lub generlanie z zyciem kosciola. Np.:
        rozwod- rozwodnicy moga byc bez porblemu chrzestnymi. Ba, sa do nich skierowane
        specjalne spotkania, aby nie odchodzili z kosciola.
        Jak ksiadz katolicki ma urlop, to msze ekumeniczna odprawia pastor i zaproszeni
        sa katolicy. Tyle, ze nie ma komunii. A na spowiedzi w polskim kosciele
        uslyszalam, ze to siwetokradztwo, aby pojsc na msze do kosciola
        protestanckiego, bo "nie bedziesz mial bogow cudzych przede mna". Szczeka mi
        opadla, jak to uslyszalam. Ale nie mialam sily do dyskusji.
        Aha, jeszcze jedna forma "zastepstwa" ksiedza jest celebrowanie nabozenstwa
        przez kobiete. Tzn, nie ma przemienienia, ale jest czytanie i kazanie.
        myslalam, ze spadne z krzesla, jak to zobaczylam. W kosciele katolickim. Niby
        normalna sprawa, ale czy ktos wyobraza sobie cos takiego w PL?
        • alicja0 Re: chrzest,gdzie mniej "restrykcyjnie+pare pytan 16.07.07, 22:49
          1. sorry, ale to nie jest Msza, jeśli jest celebrowana przez pastora. Bo nie ma
          przeistoczenia. TO jest tylko zwykłe spotkanie modlitewne, a takie to możesz
          sobie robić i we własnym domu ze znajomymi. Również protestantami. To podstawy
          teologiczne.
          2. co do rozwodników: w Kościele niemieckim są różne pomysły, niektóre dobre na
          ich terenie, ale niekoniecznie dobre np. w Polsce. Biskup ma możliwość róznych
          praktyk duszpasterskich. Niestety, Kościół niemiecki nie raz dostał naganę za
          praktyki niezgodne z nauką katolicką.
          3. Te zastępstwa przez kobietę - to oczywiście nie Msza św, ale liturgia słowa
          itp. W Kościele jest to praktykowane na terenach, gdzie jest deficyt księży i
          są osoby odpowiednio przygotowane do prowadzenia takiej celebracji - mogą to
          być też i kobiety, BO TO NIE JEST FUNKCJA KSIĘŻOWSKA, więc nic w tym
          ekscytującego. W Polsce póki co deficytu księży ni ma. Ale też jest już
          wprowadzona funkcja diakonatu stałego, gdzie np. świecki może rozdawać Komunię
          św. Są na to odpowiednie paragrafy wink)
          • ebielo Re: chrzest,gdzie mniej "restrykcyjnie+pare pytan 16.07.07, 22:58
            odp do punktu 1:
            zgadza sie, ze to nie jest msza. Ale znajdz ksiedza w PL, ktory by na takie
            spotkanie ( celebrowane przez pastora) zapraszal
            2. OK, widze, ze uwazasz, ze rozwodnik to diabel najgorszy i nie zasluguje na
            bycie czescia wspolnoty katolickiej. Nie bede z tym dyskutowac. Ale jak ma sie
            to do milosci blizniego?
            3. Jasne, ze to zadna rewelacja, a jednak w Polsce rzadko spotykane i mimo, ze
            istnieje na papierze to podejrzewam, ze Mohery ukamieniowalyby prowadzaca takie
            spotkanie.
            • alicja0 Re: chrzest,gdzie mniej "restrykcyjnie+pare pytan 16.07.07, 23:50
              Nie, nie uważam, że rozwodnik to najgorsze zło - są gorsze smile)
              Nawet są rozwodnicy, którzy nie są winni rozwodu i oni spoko, mogą być
              chrzestnymi, przystępować do sakramentów itd. Różne są niuanse, ale generalnie,
              jak rozwodnik jest w drugim związku małżeńskim, to w Kościele kat. uważa się że
              jest to upubliczniony grzech (bo generalnie wszyscy wiedzą co i jak). Taki jest
              cięższego kalibru, bo gorszy tzw. maluczkich lub inaczej - pozwala na to, że
              związki cywilne stają się dla ogółu normą, a nie grzechem, co nie jest zgodne z
              prawdą - czyli przyczyniają się do degrengolady moralnej wiernych. Oczywiście,
              nie sami, nie sami, ale fakt pozostaje faktem. A i bycie w grzechu, nawet
              ciężkim to jeszcze nie jest wykluczenie ze wspólnoty Kościoła. Nadal można np.
              chodzić na Mszę św, ale oczywiście nie można przystępować do Komunii, bo to
              inna broszka. Miłość bliźniego to nie zamykanie oczu na jego chorobę duszy i
              głaskanie po główce smile

              A co do mocherów - mam przeczucie, że niektóre z nich zostają właśnie tymi
              szafarzami świeckimi smile)
              Ale też i pewnie, że są i takie nawiedzone osoby (z przewagą płci żeńskiej), co
              to mają poczucie bycia świętszymi od wszystkich wokoło - dewiacje zawsze się
              zdarzają smile
    • alicja0 Re: chrzest,gdzie mniej "restrykcyjnie+pare pytan 16.07.07, 22:42
      tak czytam i czytam ten wątek i zastanawiające jest to, że na księży tak się
      tu pluje, bo robią to i tamto źle (czyli po prostu grzeszą), ale jakoś nie
      widzi się własnych grzechów, a już jedna kobitka to licytowała swój grzech
      braku ślubu bodajże z domniemaną kradzieżą kasy z tacy na samochód dla księdza.
      Nie ma co się tak licytować: w piekle czy czyśćcu znajdzie się miejsce zarówno
      dla kradzieży jak i dla cudzołóstwa. Oba są grzechami ciężkimi (a nawet
      kradzież w szczególnych przypadkach nie jest).

      To prawda, że księża powinni żyć zgodnie z wyznawaną przez siebie wiarą.
      Podobnie tzw. wierni (?! to ciekawostka na ile ta nazwa ma swoje odniesienie do
      rzeczywistości) powinni żyć zgodnie z wiarą, do której się przyznają.
      Gadanie, że wierzę w Boga, a nie w instytucję, jest .... co najmniej wyrazem
      braku wiedzy, w jakiego Boga się wierzy, bo na pewno nie w Jezusa Chrystusa,
      który to przecież SAM ZAŁOŻYŁ TEN KOŚCIÓŁ (którego reprezentantami są księża i
      Wy, przyznający się do wiary katolickiej).
      A domagacie się chrztu, jaki ustanowił Chrystus, więc trzeba respektować
      zasady, jakie są w Kościele. Chrystus wiedział przecież, że nie zawsze będzie
      wszystko super i "po maśle", a jednak tak to wszystko ustanowił.
      No, chyba, że pójdziemy torem myśli protestanckiej, że Chrystus Kościoła
      takiego to nie założył. Nic więc nie stoi na przeszkodzie, abyście chrzciły
      dzieci w którejś z denominacji protestanckiej. Tam jest do wyboru i koloru.
      Nawet niektóre akceptują rozwody i antykoncepcję. Nic tylko brać. Po co się
      męczyć w tym ciemnogrodzie katolickim?
      I druga strona medalu: ten Kościół, bo składający się z księży i świeckich
      itd., jest oczywiście grzeszny, bo po prostu składa się z ludzi, a ci jak
      powszechnie wiadomo, grzeszą. Jedni mniej, drudzy więcej. "klu" tkwi w tym,
      żeby "starać się w tym ograniczać". wink
      Dlatego nie myślicie, że trochę głupio mówić, że wierzę w Boga, ale do kościoła
      nie chodzę, bo księża mi się nie podobają?
      A są i też tacy ludzie, co odchodzą od Kościoła bo im się właśnie tacy wierni
      nie podobają - tacy co to kłócą się o chrzest, jakby się im należał, a sami z
      siebie g... dają. Nawet o o datek na Kościół się wykłócają.
      Z jednej strony, nie ma ludzi bez grzechu, z drugiej strony, nie można "dać se
      na luz", bo księża to, bo tamto.
      Moim zdaniem, jeśli rodzice dziecka tkwią w jawnym grzechu (a za coś takiego
      uchodzi życie bez ślubu sakramentalnego), to po chrzest przychodząc powinni o
      niego PROSIĆ, a nie domagać się. Jeśli wykażą minimum dobrej woli i będą mieli
      sensownych chrzestnych (tj. przynajmniej nie urągającym podstawowym zasadom
      życia w wierze), to normalny ksiądz nie odmówi im chrztu dziecka.
      Jeśli ksiądz robi jakieś dziwne manewry, wykazuje się brakiem kultury, żąda
      kasy, która dla rodziców stanowi bardzo duże wyrzeczenie (zawsze ma stanowić
      wyrzeczenie, bo to ofiara, ale oczywiście nie może to być pętla na
      szyi "finansowej"), to takiego delikwenta należy zgłosić wpierw do proboszcza,
      a jeśli nie poradzi, bo to on sam jest taki "nie halo", to niestety trzeba
      zgłosić do kurii. I iść do innego kościoła, żeby sprawy nie przedłużać. W końcu
      trafi się na normalnego księdza.
      A do kurii trzeba zgłaszać, bo: 1. robicie dobry uczynek dla następnych, którzy
      trafią na takiego księdza 2. robicie dobry uczynek dla Kościoła, bo taki ksiądz
      prędzej czy później zostanie zdyscyplinowany 3. robicie dobry uczynek dla
      samego księdza, bo nic tak dobrze nie robi, jak kubeł zimnej wody.

      Do chrztu dziecka nie jest wymagany ślub rodziców, zwłaszcza jeśli mają
      kanoniczne przeszkody (np. jeden jest rozwiedziony), ale jest nacisk, aby ci
      którzy nie mają prawnych przeszkód, jednak uporządkowali swoje życie
      sakramentalne tj. każdy ksiądz będzie nakłaniał do ślubu kościelnego.
      Chrzestni powinni wykazać się dojrzałą wiarą, więc stawia się minimum, żeby
      mieli bierzmowanie (bo to sakrament dojrzałości chrześcijańskiej) i żyli bez
      ewidentnych i jawnych grzechów. No, sorry, ale wg Kościoła chrzestni to
      ostatecznie nie są tylko figuranci na chrzcie, nawet jak sami o sobie tak myślą.

      Te karteczki do spowiedzi, to moim zdaniem nietrafiony pomysł, ale też
      dopuszczam myśl, że mogę się mylić smile)

      Ja też mam w parafii księży, którzy wpadli w biurokratyczną machinę i
      podzieliłam się z nimi moją opinią na ten temat. Znam księży, którzy mnie
      osłabiają, i znam takich, którzy są dla mnie autorytetem nie tylko moralnym,
      ale też intelektualnym.
      A co do moherowych beretów: nie lekceważyłabym tak wszystkich, bo jeśli
      się "odetnie" brak kultury, ich napastliwość tudzież wygląd, to może się
      okazać, że w sprawach Kościoła stoją merytorycznie wyżej od nas. Merytorycznie,
      niekoniecznie moralnie, ale to i tak dużo, aby się coś o Kościele dowiedzieć.
      • julka261 Re: chrzest,gdzie mniej "restrykcyjnie+pare pytan 16.07.07, 23:07
        w tym co napisałaś jest sporo prawdy ... ale wybacz Jezus Chrystus nauczał ZA
        DARMO !! a mnie serce boli jak jade na wies ksiadz w nowym OPEL OMEGA wymienia
        nazwiska ..ale ludzie groszem nie śmierdzą i sie trzęsą !! no sory to co maja
        sobie inna parafie pare km dalej szukac ??? jak u nich ksiądz jest POSTRACHEM ?
        ja nie chodze do kościoła bo jak narazie nie spotkałam księdza z "powołania"
        (wiem wszystko przede mna wiec wole w skupieniu porozmaiwac z
        Bogiem))....wydaje mi sie ze nigdzie Jezus Chrystus nie napisał kto moze być
        ojcem a kto matką chrzestną .... (czy w ogóle za czasów Chrystusa był ktos taki
        jak ojciec czy matka chrzestna ??) to my ludzie wymyślamy jakies przepisy ....
        wiec skad mamy wiedzieć czy taka jest wola Boga czy nie ??? według Boga każdy
        jest równy i ksiądz powinien ochrzcić ... nawet jak nie ma rodziców
        chrzestnych .....
        • alicja0 Re: chrzest,gdzie mniej "restrykcyjnie+pare pytan 17.07.07, 00:13
          masz rację, że to chora sytuacja, jak ksiądz żyje bogato, gdy parafianie ubogo.
          Nawet jak ten ksiądz ma wszystko legalnie, dostał w prezencie itp. Mimo iż
          ksiądz w przeciwieństwie do zakonników nie składa ślubu ubóstwa, to po prostu
          nie wypada tak się obnosić z kasą.
          A co do nauczania Chrystusa za darmo... to nie do końca smile
          Zobacz, nie zarabiał, a jeść i spać zwykle miał - ludzie mu dawali smile
          I potem św. Paweł też zauważa, że wierni mają utrzymywać swoich kapłanów - nie
          tyle, żeby im się przelewało, ale żeby żyli godnie. Stąd te wszystkie ofiary za
          śluby, pogrzeby, chrzty, intencje mszalne. Pewno, że czasem księża przeginają,
          bo wręcz stawiają wysokie wymagania, ale też z drugiej strony, jak słyszę, że
          ktoś dał za chrzest 50 zł, to jakoś mi się nie chce wierzyć, że tyle samo np.
          wydał na poczęstunek po chrzcinach, ciuchy dla dziecka. Na rodzinę da, bo
          wypada, a księdzu tylko to co mu zbywa?
          Rodzina przecież nie stołuje się tylko na chrzcinach, a ksiądz za kasę z
          chrzcin - tak. To jego utrzymanie.
          Jeszcze raz tylko podkreślę - nie jestem za wielkopaństwem księży, ale też jako
          parafianinowi głupio mi by było, gdyby "mój" ksiądz chodził w dziurawych
          butach, a ja co roku kupowałabym modny model butów.
          • delfina77 Re: chrzest,gdzie mniej "restrykcyjnie+pare pytan 17.07.07, 16:34
            A 50zl za chrzest to malo? Przeciez dziecko i tak chrzczone jest w czasie mszy
            wiec ksiadz nie ogrzewa kosciola specjalnie na potrzeby chrztu, pracy przy
            chrzcie tez nie ma wiele. Ja za godzine korepetycji z jezyka obcego biore mniej,
            a przeciez musze sie do nich solidnie przygotowac a nie wyklepac gotowa
            formulke, musze zapewnic materialy kursantowi z wlasnej kieszeni,
            niejednokrotnie dojechac do kursanta na wlasny koszt, itd., itp. Ludzie, nie
            przeginajcie, a co ksiedzu do tego za ile kto pozniej robi chrzciny? Przeciez
            nie o to chodzi. Ja np. w ogole nie zamierzam robic wystawnych chrzcin tylko
            obiad w domu dla nas, rodzicow, i dla chrzestnych. I nie wiem czy dalabym nawet
            te 50 zl za chrzest bo nie widze, szczerze mowiac, dlaczego mam placic
            • delfina77 Re: chrzest,gdzie mniej "restrykcyjnie+pare pytan 17.07.07, 16:35
              Skoro to posluga kaplanska. Moge dac 'co laska', ale nie musze. To ksieza sa dla
              ludzi a nie ludzie dla ksiezy tylko w tym kraju cos sie dziwnie poodwracalo...
              • alicja0 Re: chrzest,gdzie mniej "restrykcyjnie+pare pytan 18.07.07, 23:59
                delfina77 - jeśli liczyć "nakład pracy" księdza włożony w udzielenie sakr.
                chrztu, to faktycznie - nie narobi się wink
                No, ale nie o to chodzi - chodzi o Twoją ofiarę (a ta wiadomo, że nie powinna
                być z tego co mi zbywa, ma z założenia być pewnym wyrzeczeniem), a nie zapłatę
                za wykonaną usługę - bo zapłata z zasady ma być adekwatna do wykonanej pracy.
                A tak z drugiej strony - ksiądz odprawia Mszę św. za którą ktoś już dał
                intencję, więc ten "ktoś" może poczuć, że np. żerujesz na jego datku,
                bo "wkręciłaś się" smile)))
                TO oczywiście tak sobie gdybam, bo są takie osoby, co mogłyby tak pomyśleć,
                gdyby dowiedziały się, że one dały na Mszę, a osoba która wówczas chrzciłaby,
                to nic nie dała, bo "już dano".
                A z trzeciej strony - ksiądz może chrzcić poza Mszą, może też nie wziąć nic,
                gdy sytuacja finansowa rodziców jest bardzo mizerna. Nie może odmówić chrztu ze
                wzgl na brak kasy rodziców, ALE ... zwykle to nie chodzi o brak kasy, ale brak
                hojności, brak poczucia odpowiedzialności za swojego księdza w parafii itp.
                Tak jakby ksiądz "się należał".
                Za dobrze mamy w Polsce smile) Są takie miejsca na świecie, gdzie księdza widzą
                raz na parę miesięcy - wtedy to dopiero ludziska się schodzą, imprezują z tej
                okazji, dają dary księdzu, że w ogóle przyjechał, a bieda u nich piszczy
                naprawdę. Tak się gada na księży, ale ta niby intratna fucha jakoś wielu osób
                nie pociąga, więc cieszmy się, że księży ciągle mamy, nawet tych kiepskich, z
                którymi można się wykłócać o kasę, bo może ich kiedyś zabraknąć i będziemy
                sypać góry fory, a żaden nie dojedzie.
                • delfina77 Re: chrzest,gdzie mniej "restrykcyjnie+pare pytan 19.07.07, 07:49
                  U nas o brak ksiezy raczej obawiac sie nie musimysmile Ofiare niech kazdy daje z
                  glebi serca, tyle, ile czuje, ze powinien/jest w stanie dac. Albo niech beda
                  oficjalne cenniki, bo wlos sie jezy na glowie gdy sie czyta o tych
                  rozbieznosciach. I nieraz dotyka to ludzi, ktorym sie naprawde nie przelewa
      • ewulinda331 Re: chrzest,gdzie mniej "restrykcyjnie+pare pytan 16.07.07, 23:07
        Sama chrzciłam dziecko i chrzestną jest rozwódka! Konsultowałam to z księdzem i
        nie było przeciwskazań! Problem rodzi sie wtedy gdy rozwodnik żyje z innym
        partnerem!
        • delfina77 Re: chrzest,gdzie mniej "restrykcyjnie+pare pytan 17.07.07, 16:36
          No wlasnie moj brat jest zonaty po raz drugi
      • agata288 Re: chrzest,gdzie mniej "restrykcyjnie+pare pytan 16.07.07, 23:09
        to zes sie napisala kobieto!!
        piszesz o kradziezy i cudzołóstwie? jakim cudzołóstwie dziewczyno? czy ja
        wchodze do cudzego łoża????? brak slubu tego nie oznacza!
        i nie porównuj grzechow zwyklego czlowieka do grzechow księdza-to "wysłannik
        Boga" a liczny procent łamie przynajmniej jedno z przykazan( nie kradnij)-o
        cudzołóstwie księży nie bede sie wypowiadac choc słyszałam tudzież czytalam i o
        takich przypadkach.
        a reszty kochana nie chce mi sie czytac...
        • alicja0 Re: chrzest,gdzie mniej "restrykcyjnie+pare pytan 17.07.07, 00:03
          ja dużo piszę, bo i gadatliwa jestem i szybko mi to po klawiaturze idzie smile)
          Niestety, skoro nie czytasz do końca, to nie doczytasz, że właśnie pożycie bez
          ślubu oznacza cudzołóstwo, bo tzw. łoże twego partnera nie jest twoje (dopiero
          przy ślubie sakramentalnym osoby ochrzczone oddają się sobie nawzajem w sposób
          godziwy). To, że się oboje zgadzacie na to, to po prostu oddajecie się sobie w
          sposób niewłaściwy dla osób, które szczycą się mianem dzieci Bożych. To tak
          mniej więcej smile
          Masz rację, że ksiądz to osoba na świeczniku i komu wiele dano, od tego wiele
          wymagać się będzie, więc jemu tym bardziej wypada być wzorem. Jednak to
          niestety nie jest usprawiedliwieniem dla osobistych grzechów - jak się popełnia
          grzech cieżki, to robi się to osobiście, we własnym imieniu.
          To chyba już pierwszy był Adam, który po zjedzeniu zakazanego owocu, zamiast
          stulić potulnie uszy, to zwalił na Ewę, że "to ona mnie namówiła". A jednak z
          Raju wylecieli oboje. Choć scena z Raju jest tylko pewną formą przenośni,
          jednak wyraźnie pokazuje, że każdy odpowiada sam za siebie.
          Nie chodzi mi o moralizowanie, bo sama ideałem nie jestem. Ale chodzi mi o
          stwierdzenie czym rzecz jest, bo dopiero wtedy można coś z tym zrobić.
          Udawanie, że coś czymś nie jest, tylko pogarsza sprawę.
          • tonika80 Re: chrzest,gdzie mniej "restrykcyjnie+pare pytan 17.07.07, 11:06
            Alicja0 Dziekuje za Twoje posty!!! Ja rekami i nogami podpisuje sie pod twoim
            zdaniem-niestety nie potrafilabym tego sama tak logicznie i sensownie sklecic :-
            )
            Niestety jak czytam niektore wypowiedzi to tylko mi zal ze niby na okolo tylu
            katolikow a az wlos sie jezy na glowie jaka oni maja swiadomosc i wiedze na
            temat wlasnej wiary. i potem sie slyszy ze : jestem katoliczka ale do kosciola
            nie chodze bo mi sie ksiadz nie podoba, antykoncepcja jest ok, rozwody ok,
            wspolzycie przed slubem ok, aborcja-czemu nie? itd...itp...
            oczywiscie, niech kazdy zyje jak mu sie podoba- jego zycie, jego sumienie ale
            niech nie twierdzi ze jest katolikiem bo przez to PSUJE KATOLIKOM OPINIE.
            podobnie z reszta jak "mocherowe berety", ktore z miloscia blizniego maja malo
            wspolnego. Katolikiem jest ten kto zyje wg zasad Kosciola Katolickiego.
            Co do chrzestnych rodzicow dodam tylko ze sa to osoby wyznaczone po to zeby
            pomoc rodzicom wychowywac dzieci w wierze i wartosciach chrzescijanskich a nie
            po to zeby przy chrzcie potrzymac swieczke. Wiec logiczne jest ze powinny byc
            to osoby wierzace i praktykujace bo to daje gwarancje ze sie z tego sakramentu
            nie robi cyrku. A dla osoby zwiazanej z kosciolem przyniesienie karteczki od
            spowiedzi nie robi jakiegokolwiek problemu. Zgadzam sie ze to troche dziecinada
            ale niektorzy ksieza wprowadzili to wlasnie przez takie pseudowierzace osoby.
            Jesli sie komus zasady panujace w kosciele nie podobaja to droga wolna. A takie
            odstepstwa od twardych zasad (np. na zachodzie) gdzie wszystko robi sie "pod
            ludzi" bo "trzeba isc z duchem czasu" skutkuja potem pustymi kosciolami.Dziwne,
            prawda?
            • delfina77 Re: chrzest,gdzie mniej "restrykcyjnie+pare pytan 17.07.07, 16:43
              Ale to nie ci ludzi twierdza, ze sa katolikami, tylko Kosciol, patrzac na
              statystyki chrztow. Ja zawsze mowie, ze zostalam wychowana w wierze katolickiej
              ale nie jestem praktykujaca. Nie wiem czy mozna powiedziec, ze ktos, kto
              grzeszy, nie jest katolikiem, jak to sugerujesz, bo czy jest ktos bez grzechu?
              Antykoncepcja to moze grzech w oczach kosciola ale dla przecietnego czlowieka to
              sie nazywa ZDROWY ROZSADEK
              • tonika80 Re: chrzest,gdzie mniej "restrykcyjnie+pare pytan 18.07.07, 09:38
                oczywiscie ze wszyscy grzesza. i wierzacy i niewierzacy i ksieza. tylko ze ci
                wierzacy ZALUJA ZA GRZECHY i staraja sie ich nie popelniac. Czyli nie
                pomieszkuja ze soba przed slubem ( choc moze czasem nie sa juz tacy niewinni
                jakby tego chcieli ) , nie stosuja "sztucznej" antykoncepcji tylko naturalna
                (termiczno - objawowa) -rownie skuteczna ( stosowalam 2 lata zanim nie zaszlam
                w PLANOWANA ciążę i to za "pierwszym staraniem"), nie rezygnuja z niedzielnych
                mszy dlatego ze ksiadz im sie nie podoba tylko szukaja innej parafii... tak na
                prawde DLA CHCACEGO NIC TRUDNEGO a prawdziwi katolicy to tacy ktorym sie chce
                mimo, ze czasem sie nie udaje.
                Tak poza wszystkim to bardzo szanuje i lubie ludzi ktorzy jasno przyznaja sie
                do tego ze nie sa wierzacy albo nie praktykuja-ich prawo i wolna wola. za to
                obłudy i fałszu niecierpie.
                pozdrawiam smile
                • delfina77 Re: chrzest,gdzie mniej "restrykcyjnie+pare pytan 18.07.07, 09:59
                  Znam osobiscie wielu gleboko wierzacych katolikow, ktorzy chodza do kosciola,
                  przestrzegaja przykazan itp. Ale nie znam nikogo, kto stosowalby naturalne
                  metody. Szczerze mowiac, nie obwiniam ich o to i nie uwazam, ze sa hipokrytami,
                  przeciez zadne przykazanie nie mowi o antykoncepcji
                  • tonika80 Re: chrzest,gdzie mniej "restrykcyjnie+pare pytan 18.07.07, 14:27
                    ja znam wiele takich osob i to nie tylko wierzacych ale rowniez niezwiazanych z
                    kosciolem, ktore stosuja te metody np. ze wzgledow zdrowotnych ( nie moga
                    stosowac antyk.hormonalnej) lub -i tu Cie zdziwie- ZDROWOROZSĄDKOWYCH (jest to
                    jednak ingerencja w naturalny cykl organizmu i nie zawsze wszystko jest w
                    porzadku podczas brania, lub po odstawieniu)
                    Szczerze mowiac nawet gdybym nie byla wierzaca to i tak stosowalabym metody
                    naturalne. zawsze staralam sie zyc w miare zdrowo- nie pale, pije
                    umiarkowanie wink zwracam uwage na zdrowe odzywianie i byloby przy tym wszystkim
                    dla mnie nielogiczne trucie sie hormonami.
                    Wbrew zdaniu osob ktore i tak nie stosuja antykonc. naturalnej i opieraja swoje
                    zdanie na obiegowych i przestarzalych opiniach - sa to metody bardzo skuteczne
                    a przy okazji pozwalajace poznac lepiej swoj organizm (np.co do dnia wiesz
                    kiedy masz owulacje jesli chcesz zajsc w ciążę).Dla niezorientowanych w
                    temacie: NATURALNE METODY ANTYKONCEPCJI TO NIE JEST tzw."KALENDARZYK
                    MAŁŻEŃSKI"!!!
                    • delfina77 Re: chrzest,gdzie mniej "restrykcyjnie+pare pytan 18.07.07, 16:31
                      Byc moze tobie sluza, ja jednak czytalam gdzies, ze wskaznik Pearla dla tych
                      metod wynosi 3-30, a mi zalezy na tym, zeby nie zajsc w ciaze wtedy, gdy tego
                      nie planuje. Co do trucia sie hormonami, sa rozne metody antykoncepcji i wiele z
                      nich nie wykorzystuje hormonow ani nie jest szkodliwych dla zdrowia. Nie
                      rozumiem, dlaczego antykoncepcja, nawet ta nieszkodliwa dla zdrowia, jest
                      postrzegana w kategorii grzechu. Nie kazdy moze stosowac naturalne metody, ja
                      np. mialabym taki stres po kazdym stosunku, ze pewnie w ogole przestalabym
                      uprawiac sekssmileA przeciez nie o to chodzi.
                      • tonika80 Re: chrzest,gdzie mniej "restrykcyjnie+pare pytan 18.07.07, 18:08
                        ja z kolei slyszalam ze wskaznik pearla jest taki jak przy pigułkach pod
                        warunkiem ze sie do tego podchodzi poważnie.co do innych metod: wszelkiego
                        rodzaju wkladki domaciczne to tak na prawde srodki wczesnoporonne(nie pozwalaja
                        sie zagniezdzic zaplodnionej juz komorce) wiec nie ma sie co dziwic ze Kosciol
                        jest przeciwny.Poza tym czesto dochodzi do roznego rodzaju infekcji i
                        niebezpiecznych zapalen. prezerwatywy...to jak lizanie cukierka przez
                        papierek wink ale przyznaje, ze dla zdrowia jest nieszkodliwa smile
                        tak naprawde to przykazania i zalecenia koscielne nie sa zlosliwoscia i nie sa
                        po to zeby utrudnic czlowiekowi zycie ale po to zeby zylo sie lepiej
                        i "przejrzysciej". Jakos zauwazylam ze i mnie i moim znajomym starajacym sie
                        zyc po katolicku zyje sie szczesliwiej(zupelnie niezaleznie od statusu
                        majatkowego) i prosciej bez problemow typu rozwody, rozstania, problemy z
                        zajsciem w ciaze, problemy wychowawcze jak juz sie dzieci pojawia... sa proste
                        zasady do przestrzegania i wszystko jest na swoim miejscu.
                        takie zycie jest fajne. kazdemu polecam smile (zwlaszcza Tobie, delfina77, bo sie
                        z Toba sympatycznie dyskutuje smile))
                        • delfina77 Re: chrzest,gdzie mniej "restrykcyjnie+pare pytan 18.07.07, 18:17
                          A dziekuje i wzajemniesmile Pragne tylko dodac, ze nie wszystkie wkladki maja
                          dzialanie wczesnoporonne, te najnowszej generacji typu np. Mirena - nie.
                  • artjoasia Re: chrzest,gdzie mniej "restrykcyjnie+pare pytan 18.07.07, 14:40
                    Ja też stosowałam tylko naturalne metody. Wyłącznie dlatego, że na wszystko inne
                    po prostu za leniwa jestem, nie chciałoby mi się pamiętać o tabletkach, nie mam
                    ochoty co chwilę latać do ginekologa, a wszelkie smarowidła czy "gumki" całą
                    przyjemność by mi odebrały... Skutkiem tych "naturalnych metod" jest
                    niespodziewane pojawienie się dziecka...
                    • tonika80 Re: chrzest,gdzie mniej "restrykcyjnie+pare pytan 18.07.07, 14:49
                      jesli piszesz tak otwarcie o swoim lenistwie to w zasadzie sie nie dziwie...
                      naturalne metody wymagaja jednak nieco wiecej uwagi i dokladnosci niz
                      tabletki.przynajmniej na poczatku-zanim sie nie nauczysz. a jesli " nie
                      chciałoby Ci sie pamietac o tabletkach " to wysoce prawdopodobne ze Twoje
                      obserwacje i obliczenia (wymagajace duzo wiecej samodyscypliny niz wziecie
                      tabletki) nie byly zbyt dokladne wink i w konsekwencji masz swojego dzidziulka,
                      co z reszta chyba nie jest takie straszne? smile
                      • artjoasia Re: chrzest,gdzie mniej "restrykcyjnie+pare pytan 18.07.07, 15:29
                        Po prostu zawsze uważałam, że ciąża powinna być planowana. Ale z drugiej strony
                        wcale nie byłam aż tak "anty", żeby z tego powodu na głowie stawać - i stąd to
                        lenistwo. To kwestia priorytetów - uniknięcie ciąży dla mnie priorytetem nie
                        było. A mąż od początku chciał mieć dziecko.
                  • alicja0 Re: chrzest,gdzie mniej "restrykcyjnie+pare pytan 19.07.07, 01:22
                    Wiesz, gryzie mi się to "głęboko wierzący katolicy" z tym, że nie przestrzegają
                    w sumie dość podstawowej sprawy - życia bez grzechu w sferze pożycia
                    współmałżonków. Żadne przykazanie nie mówi o antykoncepcji wprost, jak też
                    żadne nie mówi o plotkowaniu, a jednak to też nie jest fair. O antykoncepcji
                    pośrednio mówi:
                    1.nie będziesz miał cudzych bogów przede Mną (w temacie antykonc: nie ufam
                    Bogu, który tak sobie człowieka wymyślił, że ten ma możliwość mieć dzieci co
                    jakiś czas, więc stosuję antyk, bo jestem mądrzejszy, bardziej zdroworozsądkowy
                    od samego Pana Boga, któremu najwidoczniej coś się pomyliło, że taki defekt
                    człowiekowi sprawił)
                    2.miłuj biźniego swego jak siebie samego : kobieta stosująca antyk, nie kocha
                    siebie, bo nie podoba jej się, że ma taki defekt - może zajść w ciążę.
                    Mężczyzna nie kocha kobiety, bo kocha ją "wybiórczo" - kocham Twoje oczy, nogi,
                    intelekt, poczucie humoru, ale ... nie kocham tego, że możesz mnie zaskoczyć
                    swoją ciążą - jesteś fajna, ale masz taki defekt niekontrolowany, więc trzeba
                    go kontrolować niestety, stąd anty.
                    To takie bardzo skrótowe i łopatologiczne wytłumaczenie, ale na potrzeby forum
                    to i tak dużo smile) Tak naprawdę o tym wszystkim można poczytać w dobrych
                    książkach, tam jest to mądrzej i głębiej wytłumaczone.
                    Kiedyś na wykładach z filozofii, wykładowca powiedział, że ludzie zastanawiają
                    się po co studiować filozofię, bo to tylko takie nauki mało praktyczne.
                    Wykładowca wyjaśnił: żeby w życiu podjąć jakąkolwiek decyzję, trzeba mieć
                    światopogląd. Jak człowiek nie zastanawia się nad tym, dlaczego i po co żyje (a
                    więc filozofia), bądź daje sobie na te pytania zwbt płytkie odpowiedzi, to
                    potem jego decyzje są dla człowieka szkodliwe itd.
                    Dziś wiele z nas ma światopogląd nie własny, ale podany przez innych - media, a
                    wspierany przez to, że wiele ludzi tak żyje (a żyją tak, bo to jest
                    samonapędzająca się machina). Zresztą może znacie taki przypadek, że mówi się
                    mężowi, że A jest czarne, a on, że białe, mimo iż daje się niezbite argumenty.
                    Potem, za jakiś czas mąż przychodzi i mówi, że A jest czarne i że sam do tego
                    doszedł smile)))))) I kłóci się, że wcale mu tego nie mówiłam smile)))))))))))))))))
                    W podobny sposób wyglądają czasem nasze (?) poglądy. Nie są nasze, ale ktoś je
                    nam tak długo mówił, że w końcu wierzymy, że sami do tego doszliśmy i podajemy
                    jeszcze argumenty smile))
                • ebielo kwestia Karteczek a zalowanie za grzechy 18.07.07, 14:05
                  a propos: kwestia karteczek do spowiedzi. Skoro jednym z warunkow dobrej
                  spowidzi jest zalowanie za grzechy, to po co zmuszac kogos "karteczka" do
                  pojscia do spowiedzi, skoro ten ktos jeszcze do tego zalu nie dojrzal? Czyli
                  jest to zmuszanie kogos do oszukanej spowiedzi.
          • artjoasia alicja0 17.07.07, 13:45
            Alicjo, szanuję Twoje poglądy i widzę, że nie jesteś jakimś zacietrzewionym
            moherem. Pomyśl jednak, jaki byłby Chrystus, gdyby przyszło Mu żyć w czasach
            współczesnych... Ja uważam, że na pewno nie byłby ani tak ortodoksyjny, ani
            nietolerancyjny, ani biurokratyczny jak księża, którzy mienią się Jego
            przedstawicielami na ziemi. Nie wymagałby kartek od spowiedzi ani zaświadczenia
            o bierzmowaniu... W tamtych czasach w ogóle NIE ISTNIAŁY sakramenty w takiej
            postaci, jaką obecnie praktykujemy - i nie On to wymyślił. NIE BYŁO chrztu czy
            ślubu obwarowanego tysiącami przepisów kanonicznych. Nie On napisał Ewangelię -
            zrobili to jakieś sto lat później ludzie, którzy znali Go już tylko z opowiadań
            i być może nie wszystko zrozumieli. No i przede wszystkim nie On dokonał
            podziału na teksty kanoniczne i apokryfy i nie On uznał teksty apokryficzne za
            "niepoprawne politycznie". Zrobili to ludzie chciwi, żądni władzy, pełni
            nienawiści, mściwi, o raczej wątpliwej moralności. Nie dla kwestii ideowych, ale
            dla swojej i tylko swojej korzyści wprowadzali w życie coraz więcej
            rygorystycznych przepisów, co pozwalało im utrzymać "ciemne masy" w ryzach. Taki
            był kościół w zasadzie aż do II wojny! I nie ja to wymyśliłam, wystarczy
            poczytać na przykład biografie papieży! I właśnie stąd biorą się ludzie, którzy
            wierzą w Boga, równocześnie mając wiele zastrzeżeń do instytucji kościoła.
            • artjoasia alicja0 cd. 17.07.07, 13:57
              Natomiast kiedy zastanawiam się jaki powinien być współczesny kościół i czy
              powinien iść na ustępstwa - mam naprawdę duży problem. Teoretycznie jestem
              przekonana o bezsensowności niektórych kościelnych praw i jestem pewna, że nie
              od Boga one pochodzą. Jednak w praktyce widzę, co się obecnie na świecie dzieje
              i chyba nie jest przypadkiem, że ta degrengolada moralna zbiegła się w czasie z
              upadkiem autorytetu kościoła.
              • bastet7 Re: alicja0 cd. 17.07.07, 15:08
                Z meżem mamy ślub cywilny. NIe chcieliśmy kościelnego, nie jesteśmy specjalnie
                wierzący, więc uznaliśmy, że to fair wobec Boga, zeby odstawiać szopkę,
                przysięgać na Boga itd. podczas, gdy te słowa niewiele znaczą. Myslałam, ze
                jest to w sumie dojrzała postawa. A tymczasem moja rodzina się obruszyła!!!!
                Nawet nie próbowali nas zrozumieć, tylko stwierdzili, że "ślub kościelny to
                zwyczaj i nie ważne, czy wierzymy czy nie. Wszyscy biorą" (!!!!!!!) My się nie
                poddaliśmy, oni w końcu dali spokój.
                No i teraz mamy córcię, 9 miesięcy, nie ochrzczona. No i znów się zaczyna
                (chciałam nadmienić, ze moja i męża rodzina nie są zbyt religijne) - "A kiedy
                chrzest?".
                No i teraz mam zagwostkę. Bo patrząc co się dzieje w naszym kraju, to chyba
                lepiej będzie dla dziecka, zeby miało chrzest, chodziło na religię etc. Niby
                mamy wolność wyznania, ale tylko NA PAPIERZE. Oczywiście nikt nic nikomu
                formalnie nie narzuca, ale dyskryminuje się nie-katolików. A zwłaszcza trudną
                sytuację będzie miało takie dziecko w szkole - koledzy będą pytać: a dlaczego
                nie chodzisz na religię??? Takie dziecko musi być naprawdę silne psychicznie.
                Dlatego zastanawiam się nad tym chrztem. Nie podoba mi się, ze robiłąbym to bez
                przekonania, bez pewnosci, ze wychowam dziecko w wierze katolickiej (nie mam
                zamiaru - przynajmniej na razie - praktykować) i uważam, ze to znów byłoby nie
                fair wobec Boga. Ale moze dla dziecka byłoby lepiej....

                I jeszcze nawiążę do slubów kościelnych - tutaj nikt nie sprawdza, czy dane
                małżeństwo jest religijne. Prawdą jest, że dla baaardzo wielu par ich ślub jest
                właściwie ostatnią ich wizytą w kościele. Czy wobec tego powinni brać ślub
                kościelny (no ale to temat na inny wątek).

                Znajomi chcieli ochrzcić dziecko. Mają tylko ślub cywilny. Okazało się, ze
                najpierw Kosciół musi uznać ich ślub za kościelny (ze niby chcieli wziaż słub
                kościelny ale nie mogli), a dopiero potem mogą chrzcić dziecko. Z kolei samotna
                matka nie bedzie miała problemów. Moze trzeba udawać samotną matkę???
                • alicja0 Re: alicja0 cd. 19.07.07, 00:48
                  bastet7 - też uważam, że Twoja postawa jest po prostu uczciwa: nie
                  praktykujesz, nie planujesz praktykować tej wiary, więc nie ma co się napinać i
                  chrzcić dziecko, czy ślubować sakramentalnie.
                  Niestety w Polsce sakramenty to często nie tyle co świadoma decyzja,
                  ale "zwyczaj", stąd ten nacisk rodziny.
                  Mam mieszane odczucia co do przyjmowania sakramentów ze wzgl na zwyczaj.
                  CHrzest może jeszcze byłby ważny, ale ślub już nie, więc lepiej nie mydlić
                  sobie i innym oczu. Ale nic nie stoi na przeszkodzie co by kiedyś się bliżej
                  zapoznać nie z samym już zwyczajem, ale nauką Kościoła w tym temacie smile)))
                  Wówczas wbrew pozorom, te wszystkie niuanse (jak w przypadku Twoich znajomych)
                  nie są bez sensu - bez sensu może być tylko gdy księża to zbiurokratyzują,
                  zamiast pokazać o co w tym chodzi.
            • alicja0 Re: alicja0 19.07.07, 00:32
              nie jestem codziennie na forum, więc przepraszam, że odpowiadam nieco
              późnawo.. smile)
              Tak sobie pomyślałam, że zapewne Chrystus nie wymagałby karteczek do
              spowiedzi smile))
              Natomiast w Jego czasach, było coś takiego - tzn. przepisy żydowskie były tak
              rozbudowane, że dzisiejsze wymogi dla katolików to bułka z masłem smile)
              Niestety, tak było - bogobojny Żyd to ledwo dyszał, a w zasadzie nie był w
              stanie w praktyce żyć tymi przepisami, jakie "uczeni w piśmie" wyprodukowali.
              Zapewne można by to odnieść do dzisiejszych czasów - ale jeśli by tak przyjrzeć
              się z bliska, to praktycznie katolik nie ma dużo do przestrzegania (tylko 10
              przykazań Bożych tzw. dekalog oraz 5 kościelnych i oczywiście obejmujące to
              wszystko przykazanie miłości). To chyba św.Augustyn (nie jestem pewna na 100%,
              więc mogę się mylić co do autora) powiedział: kochaj i rób co chcesz.
              Problem w tym, że wiele osób nie wie co miał na myśli mówiąc "kochaj". smile)
              Słowo miłość dziś się zdewaluowało, trzeba je wręcz wyjaśniać, stąd potem
              następuje cała litania co to znaczy kochać wg. Kościoła i często jest to
              rozbieżne z potocznym myśleniem.
              A wracając do Chrystusa - wcale nie był bardziej tolerancyjny niż dzisiejsi
              księża smile))) ani ówcześni mu "znawcy Pisma", bo wygarnął, że nie może być
              czegoś takiego jak rozwody, a funkcjonujący u Żydów tzw. list rozwodowy, na
              który wydał zgodę Mojżesz, to jest niezgodny z wolą Bożą, tylko efektem
              ludzkich grzechów smile) I nie pozwolił na handel w niedzielę wink) (wywalił kupców
              ze świątyni).
              A co do tekstów Pisma Sw. - wszystkie muszą spełniać przynajmniej jednen z
              warunków: albo napisany przez Apostoła (lub z jego szkoły), czy były w
              powszechnym użytku już od początku Kościoła (w czytaniach liturgicznych) lub
              czy w treści zgadzają się z dziełami apostolskimi uznanymi za pewne. Apokryfy
              wyraźnie się odróżniają w treści, ale wykładu nie będę teraz robiła (bo już
              widzę, że się zaczynam rozkręcać wink))
              A co do papieży - byli i święci i byli nieświęci delikatnie mówiąc. Podobnie
              jak i cały Kościół. Mimo to, Kościół przetrwał już 2 tyś lat, a miał i gorsze
              czasy niż dzisiejsze - to powinno zastanawiać. Przecież inne totalitaryzmy nie
              przetrwały (Cesarstwo Rzymskie, hitleryzm, stalinizm, a reszta się wali smile)), a
              znacznie większą prowadziły kontrolę swoich "owieczek" nie unikając konkretnych
              restrykcji. Coś w Kościele musi być, skoro trwa nadal mimo grzeszności swych
              członków. Natomiast niestety nie podzielam opinii, że taki grzeszny Kościół był
              do II wojny św. - nadal jest i będzie (co zresztą zauważają mamy w tym
              wątku wink), bo taki już jest. Są też tacy, co Sob Watykański II uważają za
              początek upadku Kościoła (bo rozumiem, że ten koniec II WŚ to z tym ma się
              wiązać), bo po SWII naprawdę w Kościele mocno tąpnęło (Polska przeszła to ręką
              obronną, bo to taki zaścianek wink)))) nie, poważnie to dzięki
              kard.St.Wyszyńskiemu, który wszystko wprowadzał pooowoooliii, co by ludzie nie
              pogłupieli. Ale to już koniec, bo klawiatura mi się grzeje wink) I to znów off
              topic.
          • delfina77 Re: chrzest,gdzie mniej "restrykcyjnie+pare pytan 17.07.07, 16:39
            Ale chyba nie porownasz sypiania dwojga kochajacych sie ludzi ze soba przed
            slubem do kradziezy tudziez wyludzania? Bo zlo w tym pierwszym jest minimalne a
            moze nawet watpliwe (przeciez nikt nikogo nie krzywdzi, jest obopolna chec i
            zgoda), podczas gdy jesli chodzi o druga sytuacje to ewidentnie sa 'kaci' i ofiary
            • artjoasia popieram w 100%... 17.07.07, 17:48
              ... chociaż jakoś nigdy nie myślałam o tym w ten sposób.
            • bastet7 do delfiny 17.07.07, 18:14
              No i właśnie. A jeszcze gorsze jest wzięcie ślubu, ale CYWILNEGO. Już chyba
              lepiej sypiać z kim popadnie bez. A najgorszy grzech - nie chodzenie do
              kościoła. Przy tym bicie zony, kradzieże etc. to mały pikuś............
              • artjoasia nawet holocaust to mały pikuś... 17.07.07, 18:20
                i w ogóle wszelkie zbrodnie. Wyspowiadać się można i po krzyku. Najgorsze zło i
                w ogóle grzech śmiertelny to wszystkie sprawy męsko - damskie. Odkąd pojawił się
                celibat księży (aż się zdziwiłam, jaki to późny wynalazek), zaczęli się
                zachowywać jak typowy pies ogrodnika.
            • alicja0 Re: chrzest,gdzie mniej "restrykcyjnie+pare pytan 19.07.07, 01:44
              delfina77 - nie chodzi o porównanie sypiania ze sobą dwojga ludzi z kradzieżą,
              ale oba to grzechy i najczęściej ten pierwszy jest ciężki (ciężki jest wtedy,
              gdy wiemy, że nie wolno, a robimy to nieprzymuszenie i sprawa dotyczy poważnej
              kwestii). W przypadku kradzieży nie zawsze jest to poważna kwestia (można
              ukraść ciastko ze sklepu i można ukraść emeryturę biednej emerytce - waga
              kradzieży jest tu diametralnie różna). Natomiast przy tzw. sypianiu, oboje
              wiedzą co robią, robią to nieprzymuszeni, a sprawa oddawania się sobie nawzajem
              jest zawsze sprawą ważną, bo wbrew temu co czasem się słyszy, ludzie to jednak
              nie zwierzęta, a ludzie ochrzczeni to jakby na to nie patrzeć, są dziećmi Boga,
              więc powinni oddawać się sobie w sposób godziwy, z deklaracją wobec wszystkich
              i Boga. Dlatego nawet piękne uczucia między nimi nie "zasłonią" tego, że biorą
              sobie siebie nawzajem bez należnego im szacunku, biorą trochę, ale nie "w
              całości" tj. jesteśmy razem teraz, ale nie ślubujemy sobie, bo a nuż się nam
              odwidzi (czyli biorę sobie ciebie jak rzecz, gdy mi się znudzi, to odstawka),
              albo biorę sobie ciebie teraz, ale dziś na ślub to mnie nie stać finansowo,
              mieszkaniowo, zdrowotnie itp. (a więc biorę co przyjemne, ale obowiązków to już
              nie - znów mało poważne i szczerze mówiąc - czyż nie dziecinne?).
              Znów się rozpisałam sad(( sorry
    • patkawawa Re: chrzest,gdzie mniej "restrykcyjnie+pare pytan 17.07.07, 11:17
      odpowiem na fronciewink bo dalej widze ze znow ta sama dyskusja co zawsze
      odnosnie chrztusmile postaram sie rzeczowosmile
      nie mam slubu z ojcem dziecka nie wiem czy kiedykolwiek bedziemy go miec
      parafia sw.kazimierza na chelmskiejsmile
      poszlam na rozmowe z pania w zakrystiismile powiedziala ze w tej sytuacji zgode
      musi dac proboszcz umowilam sie na wizyte u proboszczasmile<na oczy go wczesniej
      nie widzialam bo niedawno tu mieszkamy>
      umowionego dnia spotkalam sie z proboszczem na lawce przed kosciolemsmile
      pogadalismy sobie oczywiscie zapytal dlaczego nie mamy slubu etcsmile powiedzialam
      ze partner chyba nie dojrzal do dezycji proboszcz troszku poumoralnial<wiadomo
      musiwink> oczywiscie zgode dalsmile bez problemu
      mlody zostal ochrzczony indywidualnie bo nie chcialam w grupie wyjacych
      malcowsmile ochrzcil zaprzyjazniony ksiadz nie z tej parafii i z niczym nie bylo
      problemu btw na pytanie ile zazwyczaj daja w parafii za chrzest ksiadz i pani
      mnie zrugaliwink ze za sakrament sie nie placi cennika nie posiadaja <co mile i
      rzadkie w warszawkich parafiach> wiec zupelnie co łaska.
      odnosnie pytan jesli ojciec nie chce mozesz ochrzcic moze 1 osoba<matka>
      zglosic dziecko do chrztu
      rodzice chrzestni musieli dac zaswiadczenia z parafii ze sa katolikami i moga
      byc dopuszczeni do godnosci rodzicow chrcestnych ale rzadnych kartek od
      spowiedzi nie potrzeowali, zreszta i zaswiadczen nikt nie sprawdzil koniec
      koncow u mnie rodzicami nie bylo malzenstwo.
      reasumujac ja bym po prostu poszla na Twoim miejscu na rozmowe do proboszcza i
      on ci wszystko powie, notabene swietny ksiadz zyciowy i normalny.
      pozdrawiam.
      jesli cos jeszcze bede mogla ci popowiedziec pytajsmile
      • patkawawa Re: chrzest,gdzie mniej "restrykcyjnie+pare pytan 17.07.07, 11:21
        hyhy miało być na froniesmile ale co tamwink zapomnialam dopisac dalam w kopercie
        250 zł ale tylko dlatego ze podobalo mi sie podejscie proboszcza w tej kwestii
        zero sum itd poza tym w naszym przypadku zgodzil sie na indywidualny termin na
        udzielenie szkrametu przez ksiedza z innej parafii slowem troche tam mu
        mieszalam,smile a i termin przekladalam wiec slowem uwazam ze warto bylo dac
        wiecej. z tego co po kolezankach ustalalam to w Warszawie daja od 50do 150 zł.
        • k.schneider Re: chrzest,gdzie mniej "restrykcyjnie+pare pytan 17.07.07, 20:29
          Bardzo dziekuje Ci patka za rady i pomoc bez wstawek umoralniajaych, bo ja tu
          widze dyskusja ostra wink wiem chyba, ktory to kosciol, bede musiala sie tam
          wybrac
          pozdrawiam, jak cos, to sie jeszcze odezwe, buzka dla ochrzczonego maluszka wink
          • patkawawa Re: chrzest,gdzie mniej "restrykcyjnie+pare pytan 18.07.07, 08:22
            nie ma sprawysmile polecam siewink
    • agg3 Re: chrzest,gdzie mniej "restrykcyjnie+pare pytan 19.07.07, 00:21
      Chrzest to temat rzeka... ale w skrocie. Mieszkam w Anglii. Tu nie ma zadnego
      problemu z ochrzczeniem dziecka. Na przykladzie: rodzice bez zadnego slubu,
      chrzestni tez. Wszyscy przystapili do komunii (widocznie dostali
      rozgrzeszenie), w Polsce byloby to nie do pomyslenia. Jak kolega sptyal sie ile
      na tace, ksiadz powiedzial, zeby kupil malemu pampersy smile Niesamowite. Jak
      nioslam dziecko do chrztu w Polsce to ksiadz na mszy publicznie zganil moja
      przyjaciolke, ze zyje bez slubu! Malo tego jak miala zostac chrzestna ksiadz
      odmowil, poniewza zyje w tzw. "konkubinacie". Czy to znaczy, ze jest zla osoba?
      A teraz paradox. Mam dwoch chrzesniakow, zostalam wybrana nie z przymusu, ale
      chyba dlatego, ze po prostu jestem dobra osoba. Jedno ma 7 lat drugie 3. Bylam
      wtedy panienka. Teraz mam meza. Wzielismy slub cywilny, bo koscielny chcemy
      wziasc w Polsce jak juz wrocimy (na pewno beda cyrki!!). Spodziewamy sie
      dziecka, jestesmy praktykujacy (oczywiscie w Polsce ksiadz powie, ze nie bo nie
      ma koledy odnotowanej, ale jakim cudem jak tam nie mieszkamy). W oczach
      POLSKIEGO kosciola zyjemy w grzechu. I teraz co? Juz nie moglabym zostac
      chrzestna?! Mimo, ze mam dwoch wspanialych chrzesniakow, teraz juz jestem dla
      nich "zla". Skoro takie "sa przepisy" to moze powinni cofnac chrzty, hehe.
      Paranoja. Pewnie w Polsce nie bede mogla ochrzcic dziecka, wolalabym zrobic to
      tutaj, tylko, ze cala rodzina jest w Polsce. Jeden Bog, ta sama wiara...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka