chwilowo.........
Długo nad tym myślałam czy znowu nie poprosić o pomoc Was

wszystkie możliwości chwilowo się nam skończyły.
W skrócie opiszę:oboje z meżem jesteśmy zarejestrowani jak bezrobotni bez prawa do zasiłku.Mąż imał się różnych prac dorywczych(oczywiście na czarno),w wielu fachach,miejscach.Ja dorywczo opiekowałam się starszą panią,która zmarła ponad miesiąc temu.
Trzy tygodnie temu mąz skończył"fuchę"za którą do dziś pieniążków nie zobaczył........
Wszystkie pieniążki jakie mięliśmy poszły na życie i rachunki.obecnie wszystko,co wartościowe mamy zastawione w lombardzie i niestety,ale zwróciliśmy się z pismem o pomoc do MOPS,pani przyjdzie za tydzień,ale już zaznaczyła,że kwota nie będzie znacząca.
Kombinuję jak mogę,zbieram od znajomych różne rzeczy,które mają na sprzedaż,sprzedaję i mam z tego swoją prowizję,ale nie wystarcza.
Jeśli ktoś by mógł nam w jakiś sposób pomóc będziemy wdzięczni,potrzebuję chociaż kilkunastu pieluszek dla synka(18 miesięcy)żeby na noc chociaż miał,w dzień tetrę zakładam,kozaczki r.22,bo jego przyciasne się robią,dla córki(7lat)rękawiczki jak by ktoś miał ciepłe ewentualnie jeśli mogę prosić o kozaki r.40

dla siebie.Dzieci dość często chorują na oskrzela(tą sferę zna jedna z forumek,z którą jestem w stałym kontakcie),ale w tej chwili dzieki Bogu jest ok.
Jedzenie biorę chwilowo na zeszyt,ale z tym jakoś może sobie poradzimy.
Nasza sytuacja jest przejściowa,chwilowa,bo mąż ma obiecaną fuchę za dwa tygodnie,o ile mróz puści.
W chwili obecnej nasz dochód to tylko zasiek rodzinny na dzieci.
Oczywiście wszelkie dokumenty prześlę do bj.
Nie mam niestety tu na kogo liczyć,bo moja rodzina niestety jest w bardzo podobnej sytuacji.
Załatwiłam dodatek mieszkaniowy,który mamy od grudnia.Zgłaszałam się do Caritasu,ale na chwil obecna mają niestety przepełnienie i tak im żywności brakuje.
Będę wdzięczna za każdą pomoc i dobre słowo a także za rady.