Dodaj do ulubionych

Pytanie o mleczko,herbatkę,kaszkę itp.

26.08.05, 12:53
Witam

Jeśli jakaś mamusia chciałaby się pozbyć mleczka Prosobee 2,kaszki,herbatki
bądz chusteczek do pupki to byłabym ogromnie wdzięczna.U nas te artykuły
poprostu nikną w oczach ,a sytuację mamy niestety nadal pozostawiającą wiele
do życzenia.Za każdą pomoc będziemy ogromnie wdzięczni.
Chciałabym również skorzystać z okazji i jeszcze raz podziękować Renatce28 za
okazane serce i podaną dłoń w wielkim kryzysie a także poprosić by podała mi
swój adres(być może email z tą prośbą do niej nie dotarł).Bardzo mi na tym
zależy gdyż ta osoba wiele razy nam pomagała i pragnę odwdzięczyć się choć
małym drobiazgiem.

Pozdrawiam serdecznie i noszę w sercu wielką nadzieję że znajdzie się ktoś
kto wspomoże nas choć puszką mleczka-bo to naprawdę bardzo wiele znaczy.

Tak sobie myślę jak długo jeszcze będziemy na tym dole spoglądać na was i
prosić o pomoc..? Czasem wydaję mi się że zdecydowanie za często odwiedzam to
forum i zdecydowanie za długo...Pewnie niektórzy zadają sobie pytanie: "Znowu
ona?"...Co z tego że nie oszukuję,że naprawdę jest nam ciężko.Przecież nie
można tak całe życie prosić i liczyć na łud szczęścia...
To bardzo uwłaczające.Myślę jednak że niebawem sytuacja się troszkę wyklaruje
i nie będziecie mnie tu więcej oglądać smile
Póki co jedyne co mogę zrobić by poczuć się lepiej to również pomagać biednym
mamusiom i czekać aż wyjdzie słońce...

Mama i Hubi
Obserwuj wątek
    • agnieszka71 Re: Pytanie o mleczko,herbatkę,kaszkę itp. 26.08.05, 13:28
      Kaszki jakie(owocowe, pszenne, ryżowe, kukurydziane) i od jakiego m-
      ca .Pozdrawiam
      • zorka7 Re: Pytanie o mleczko,herbatkę,kaszkę itp. 26.08.05, 19:44
        Kurcze, do dziś pamiętam, jak proponowałam Ci ubranka polarkowe dla syna po
        moim Bartku.
        Mój mąż pracuje blisko twojego domu więc zabrał reklamówkę z ciuszkami do pracy.
        Okazało się (napisałaś już na privie), że miaszkasz na 4-m piętrze i nie możesz
        przyjśc do pracy po ubrania, bo nie wychodzisz na dwór (!).
        No trudno, małe zdziwienie.
        Pofatygowałam się sama w sobotę (mieszkam pod Poznaniem).
        Stałam przeszło 5 minut pod drzwiami, otwarłaś je w końcu na kilka cm, zabrałaś
        reklamówkę, "dziękuję" i powiedziałaś, że mam przy okazji wpaść na kawę
        (umiawiałyśmy się inaczej - miałam "wpaść" tego dnia).

        Znajoma mama, której pomagam, będąc w zaawansowanej ciąży wiozła przez całe
        miasto dla ciebie spacerówkę - bo znów miałaś problem.
        Rozumiem zatem, że ucieszysz się wyłącznie na wysyłkę?

        Szczerze, bez ogródek: coś mi tu śmierdzi.

        Jeszcze jedno. Próbowałam tobie pomóc przez przyjaciela z poznańskiego MOPS.
        Wiesz co usłyszałam? Że ów człowiek ma wrażenie iż zależy Tobie jedynie na
        ominięciu przepisów.
        No comment.

        Długo zbierałam się, by napisać publicznie moje zastrzeżenia.
        Nie jestem w gorącej wodzie kąpana, stąd poślizg.
        Niestety kolejne twoje posty (swoją drogą świetny psycholog z ciebie - posty są
        długie, pełne serdeczności, spieszczeń) wytrącają mnie z równowagi.

        Przepraszam moderatorów za zamieszanie.
        Zresztą z L.e.ą omawiałyśmy sprawę na privie.
        • mama.poznan Witaj Zorka ! 26.08.05, 22:21
          Ja również pamiętam ubranko polarkowe po twoim synku,które bardzo nam się
          przydało.Poza tym nie kasuję maili od osób które nam pomogły,więc w razie
          potrzeby na każde moje słowo mam pokrycie.
          Fakt,w tamtym czasie rzadko wychodziłam z domu,o czym nie raz pisałam.Mieszkam
          na 4 piętrze kamienicy i miałam wówczas bardzo ciężki wózek.Mąż przebywał do
          wieczora w pracy,nie miałam nikogo do pomocy i zwyczajnie nie dałabym sobie
          rady.Przepraszam,jeśli nadal żywisz za to urazę,choć minęło już sporo
          czasu........

          Stałaś wtedy 5 minut pod drzwiami? Szkoda że nic o tym nie wiedziałam
          przeprosiłabym cię gorąco i wytłumaczyła że mieszkamy jeszcze z dwoma rodzinami-
          mamy wspólny długi korytarz i nam przypadła w udziale kuchnia i łazienka
          oddalona od pokoju o około 20 metrów,a więc droga koleżanko jeśli załatwiam
          fizjologiczną potrzebę lub chcę ugotować coś małemu lub poprostu wstawić wodę
          na herbatę przed twoim przyjściem (co wówczas uczyniłam...) to zwyczajnie nie
          słyszę domofonu-znajduję się on w pokoju teściów.
          Pamiętam również jak dziś że zapraszałam cię do środka ,ale nie skorzystałaś
          tłumacząc że bardzo się śpieszysz.No cóż,widocznie nie zrozumiałam aluzji...

          Co do twojej znajomej, o której istnieniu nie mam zielonego pojęcia ,a która
          ponoć wiozła dla nas spacerówkę ,to bardzo mi przykro że nie dotarła sad bo dziś
          mój maluszek nie jezdziłby spacerówką po trójce dzieci...Być może podasz mi jej
          pseudo ,bym mogła sprawdzić czy miałam kiedykolwiek wiadomość od takiej osoby.
          I naprawdę nie wiem kto wolałby wysyłkę od "dostawy" do domu.

          Jeśli z kolei twój przyjaciel odniósł wrażenie że chcę nagiąć jakoś przepisy to
          również jestem tym troszkę zdziwiona.Przekażę kopię wszystkich moich listów do
          niego i od niego do moderatorek i może one-z bardziej obiektywnej perspektywy-
          ocenią czy szukałam rozwiązań które miałyby łamać prawo.

          Cieszę się że uważasz mnie za dobrego psychologa,to akurat komplement.Jeśli
          świadczy o tym rozpisywanie się,serdeczność i miłe zwroty do ludzi którzy na to
          zasługują,to zdaję się że mamy tu całe grono pedagogiczne smile

          Nie mam nic do ukrycia Zorka,mieszkamy w jednym mieście i naprawdę cieszyłabym
          się z odwiedzin.Uważam jednak że jeśli ma się jakies pretensje do kogoś to
          należy być "w gorącej wodzie kąpanym".Czasem z nieporozumień dzieje się wielka
          afera i ku mojemu własnemu przysłowiu "Nie bije się psa za to co zrobił dwa dni
          temu".

          Mam nadzieję że wiele ci wyjaśniłam i ciesze się że zdecydowałaś się w końcu
          wyrzucić z siebie gniew co do mojej osoby.

          Pozdrawiam serdecznie wszystkie mamusiuniuniuniunie wink
          • zorka7 Re: Witaj Zorka ! 27.08.05, 09:01
            mama.poznan napisała:

            > zwyczajnie nie
            > słyszę domofonu-znajduję się on w pokoju teściów.

            W takim razie to chyba Duch Święty dał znać, że stoję pod drzwiami od pięciu
            minut.
            Dobrze mieć takie przeczucia.


            > Co do twojej znajomej, o której istnieniu nie mam zielonego pojęcia ,a która
            > ponoć wiozła dla nas spacerówkę
            >Być może podasz mi jej
            > pseudo ,


            Proszę:
            Samotna mama małej córeczki: monika26.poznan - taki bodajże ma nick na forum


            > Jeśli z kolei twój przyjaciel odniósł wrażenie że chcę nagiąć jakoś przepisy
            to
            > również jestem tym troszkę zdziwiona.


            Mój przyjaciel od wielu lat pracuje w MOPS, zna się trochę na ludziach, ich
            determinacji itp, itd. Mówił o wrażeniu jakie odniósł, ostrzegał.

            > Cieszę się że uważasz mnie za dobrego psychologa,to akurat komplement.

            W tym wypadku to komplement na opak.


            > Uważam jednak że jeśli ma się jakies pretensje do kogoś to
            > należy być "w gorącej wodzie kąpanym".

            Masz rację, generalnie tak. Rozmowę z przyjacielem z MOPS przeprowadziłam kilka
            dni temu. Była to w sumie trzecia osoba (nie licząc mnie samej), która miała
            jakieś wątpliwośći. Stąd ten post teraz, nie wcześniej.
            Człowiek w gorącej wodzie kąpany często wali na oślep. Nie mam potrzeby walenia.
            Jeśli jest inaczej, jeśłi moje wątpliwości są złudzeniem optycznym wink -
            potrafię przeprosić tak samo publicznie, jak wyrazić to, co wyraziłam wcześniej.

            Chcę podkreślić - nie mam jakieś teorii spiskowej. Na pewno wiem, jak było w
            moim wypadku. Pomagam regularnie killu mamom (no i panu Edwardowi, a więc jest
            i tata), ale pierwszy raz mi się zdarzyło, że ktoś kręci nosem by odebrać
            rzeczy osobiście - tym bardziej, że miałas tak blisko, ta sama ulica w sumie.
            Mąż wiózł rzeczy dla ciebie do swojej pracy autobusem ze Swarzędza. Trochę
            szkoda.
            Pamiętam jak dla ciężąrnej Moniki odbiór rzeczy w samym centrum Poznania nie
            był żadnym problemem, a raczej sporą radością w jej sytuacji. Kwestia
            determinacji i "pilności" potrzeb zapewne.


            > Mam nadzieję że wiele ci wyjaśniłam i ciesze się że zdecydowałaś się w końcu
            > wyrzucić z siebie gniew co do mojej osoby.

            A mi jest przykro.
            Gniew? Nie, z pewnością nie. To smutek, bo wolę klarowne sytuacje. Zbyt wiele
            na tym forum było afer, aferek i smrodków.

            > Pozdrawiam serdecznie wszystkie mamusiuniuniuniunie wink

            Ja również, prócz tego babcię, wujka, panią Jolę z warzywniaka i Morskie Oko.
            smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka