Mam na imie Ania,mieszkam b.daleko od mojej rodziny,bardzo licznej
zreszta.osmioro braci,siostra no i ja.obecnie w domu jest mama i czworo
braci.odkad pamietam bieda az piszczy.uwierzcie mi,nic czym mozna by sie
pochwalic z dziecinstwa,o ile je mielismy,bo ja nic takiego nie
pamietam.szkoła,zreszta tylko podstawowa,pozniej praca;w lesie przy
drzewie,wyrywanie borakow,wykopki,truskawki,borowki itd.nawet nie było czasu
zeby isc z kolezanka sie pobawic bo trzabyło pomagac matce w domu.mamusia
najkochansza na swiecie

((tylko potrafiła klnac na nas i wyzywac od
roznych.pamietam jak zarobiłam duzo pieniazkow na borowkach,myslałam ze bede
mogła kupic sobie jakies spodnie,buty a ona przyjechała do mnie do miasta i
zabrała mi te pieniadze,boze jak ja wtedy płakałam.zawsze tak było,jak
mielismy pare groszy i jej nie dalismy to spac szlismy głodni.tak było,mam do
niej ogromny zal za to wszystko,ale jak moge to ostatnie bym oddała,ale tak
sie stało ze sama teraz nie mam.Dlaczego prosze was o pomoc??otorz moj brat
Adam,jest chory na padaczke,jak tylko skonczył 2 latka(moja matka rodziła
wtedy siostre a ojciec gotował zupe,zupa kipiała,połozył brata na stole i
spadł z niego,od tamtej pory jest chory,i to bardzo.ataki coraz bardziej sie
nasilaja,leczył sie w W-wie była nadzieja ze bedzie miał operacje,ale po
wielokrotnych badaniach lekarze ja wykluczyli.ZAPOZNO!jest najlepszym z
braci,odkad pamietam cały czas zeby było za co kupic chleb i cos do
niego,szykuje drzewo i sprzedaje.bo jak wyzyc z renty ktorej ma 470
zł.wszystko było dobrze do poki nie wzioł kredytu,na piłe motorowa,poprostu mu
sie popsuła i nie miał za co kupic drugiej a tamtej nie mozna było
zrobic.spłaca 2 kredyty i zostaje mu na zycie dokładnie 70 zł,zeby nie opieka
społeczna to nie wiem co by było.ale oni dali na 3 miesiace po sto zł,i
koniec.dodam jeszcze tylko to ze ja mu zawsze pomagałam a teraz nie moge bo
mamy małe dziecko a jedna wypłate,kredyt mieszkaniowy.jezeli mozecie to
pomozcie kochani,pierwszy raz zwracam sie o taka pomoc i bardzo sie boje bo
moj maz nic o tym nie wie.PROSZE POMOZCIE.przyjma napewno zywnosc i to
wszelko,a jesli chodzi o ciuchy to powiem tak,to sa chłopaki i jeden chodzi po
drugim.jezeli ktos ma tak wielkie serce to niech pomoze spłacic chociaz kilka
rat kredytu.bardzo dziekuje w imieniu brata.