Szpital w Redłowie

09.09.04, 16:34
Jestem z Gdyni, termin mam na 14 lutego i zastanawiam się nad wyborem
szpitala. Jestem nastawiona na Puck, ale może nie będę mogła tam rodzić, tak
więc prosze Was o opinie na temat szpitala w Redłowie. Ile kosztuje poród
rodzinny, czy mozna rodzic do wody, może jakiś namiar na przyszpitalną szkołę
rodzenia. No i najważniejsze, jaki jest tam personel? Wielkie dzięki za
pomoc, pozdrawiam smile
    • bubuni Re: Szpital w Redłowie 09.09.04, 19:14
      No myślę, że już mogę coś na ten temat napisać. Ja jestem jak najbardziej za
      Redłowem. Z tego co wiem, do wody rodzić nie można. Poród rodzinny kosztuje 200
      zł. 50 zł to kwalifikacja do porodu rodzinnego, którą robi się tak około 36
      tygodnia i 150 sam poród. Są 3 sale do porodów rodzinnych. Jedna ogólna
      porodówka z 2 łóżkami. Personel uważam, że jest bardzo dobry. Są to jednak
      subiektywne odczucia. Ja jestem bardzo zadowolona i z lekarzy i z położnych.
      Jest też przyszpitalna szkoła rodzenia prowadzona przez położną pania Iwonę
      Guć. Zapisy od 28 tygodnia ciązy. Telefon 602 12 26 72. Niestety ja nie
      chodziłam, bo nie mogłam. Mam namiary, bo sie wybierałam, ale...
      To chyba wszystko.
      Pozdrawiam
      • asiek255 Re: Szpital w Redłowie 10.09.04, 10:23
        Dzięki za namiary na szkołę rodzenia, na pewno zadzwonię. Mozesz mi jeszcze
        napisać, na czym polegaja te kwalifikacje do porodu rodzinnego? Płaci się za
        nie nawet jak się ich nie przejdzie pozytywnie? I jeszcze jedna kwestia.
        Załóżmy, że będę mogła rodzić z mężem, a co jak nie będzie wolnej sali? Będę
        musiała rodzić sama w ogólnej?
        • agnicha1 Re: Szpital w Redłowie 16.09.04, 11:05
          Ja rodziłam w Redłowie i nie pamietam , zeby tam była sala ogólna.
          Tam gdzie ja byłam , były 2 łózka przedzielone miedzy soba murowana ścianką i
          nie było mowy , zeby widzieć co dzieje sia obok.
          Zreszta obok rodziła kobitka z męzem. Nie wiem moze jest tam więcej takich sal?
          ja rodziłam 07,02 i to z ulicy ale nawału klientów nie było.
          ja tam lezałam sobie 8 godzin zanim zrobili mi cesarke i nikt mnie nie
          przeganiał
    • efqa Re: Szpital w Redłowie 16.09.04, 13:25
      Rodziłam tam 2 lata temu i z tego co wiem to zmiany są raczej pozytywne bo
      zdążyli w międzyczasie wyremontować to i owo.
      Sala "ogólna" to własnie ta na 2 łóżka. Jak rodziłam sama tego dnia i dostałam
      bez dopłaty salę do porodu rodzinnego - z wanną i telewizorem. Z wanny nie
      korzystałam bo odeszły mi już wody a z telewizora tak - obejrzeliśmy skoki
      Małysza smile
      Dla mnie minusem była odległość wc od sal. Nie wiem czy już to zmienili ale
      niezbyt wygodnie tuptało się do toalety w trakcie porodu.

      Kwalifikacja polegała na pomiarach miednicy i osobiście przyznam że nie było to
      przyjemne. Robią to takimi metalowymi szczypcami. Ale inaczej chyba nie można.

      Szkołę rodzenia Iwony bardzo polecam. Miła atmosfera i można poznać część
      personelu szpitala.
      A poza tym w każdej chwili można pójść do szpitala i obejrzeć sobie trakt
      porodowy.
      Ja mam termin na luty i nawet nie myśle o innym szpitalu.

      Acha - dziewczyny opiekujące się maleństwami i świeżymi mamuśkami były wtedy
      cudowne. Można było iść do nich z każdym problemem. Leżałam tam tydzień więc
      miałam czas się rozejrzeć smile
      Ewa
      • bubuni Re: Szpital w Redłowie 16.09.04, 17:07
        Sala ogólna to dokładnie ta z dwoma łóżkami. Oczywiście przedzielonymi ścianą.
        Odległość do toalety niewiele się zmieniła. Sale dla kobiet po porodzie
        częściowo wyremontowane a częściowo remontowane.
        Nie pisałam nic o personelu a to aż grzech!!! Rewelacja. O każdej godzinie
        mogłam się zwrócić o pomoc. Mieliśmy z synkiem problemy z karmieniem. Mały
        spadał trochę za mocno na wadze, bo nie umiał ciągnąc cycka. Ale nikt nas z tym
        nie zostawił. Cały czas położne przychodziły i pytały się, jak sobie radzimy i
        pomagały. Nieważne, czy to była noc czy dzień. Pielęgniarki z oddziału
        noworodkowego tak samo. Całą noc ze mną i małym walczyły, żeby nauczyć nas
        karmienia a małego ssania. Nie mogę powiedzieć złego słowa. Jedynie same
        superlatywy.
        • saba76 Re: Szpital w Redłowie 16.09.04, 17:57
          ja rodzilma 16,5mc temubig_grin
          o ile pamiętam byly tam 3sale
          1 rodzinna
          a 2i3 wchodziło sie pierw do 1 korytaża a potem na lewo byla ta 2 łóżkami
          przedzielona murkiem i prosto na lewo druga salka,niewiem jak wygląda.
          Rodziłam w maju w dlugi wekend wiec troche luzu bylo wsrod personelu ale
          takiego pozytywnego.Brak paniki,powolne,dokladne ruchy mila atmosfera.
          Niewiem jak rodzinne-nieuczestniczyłam,a "kibelek" niestety był tam gdzie był.
          • asiek255 Re: Szpital w Redłowie 17.09.04, 16:37
            Tyle pozytywów dla tego szpitala, że chyba zaczynam się coraz bardziej
            przekonywać. Wielkie dzięki, niedługo zamierzam zadzwonić do tej szkoły
            rodzenia i wtedy ostatecznie zdecyduję. Wielkie dzięki za posty smile
            • est3 Re: Szpital w Redłowie 24.10.04, 18:24
              A ja rodziłam tam w maju 2003 i nie byłam zachwycona. Poród rodzinny, nic nie
              kosztował, sala bez wanny. Rodziłam tylko 5 godz., z czego 2 to było już pełne
              rozwarcie, ale dziecko nie zeszło. Nie pozwolono mi chodzić, cały czas na
              łóżku. Nie dostałam dziecka od razu po porodzie, dopiero na chwilę po
              badaniach, a potem, biedne, leżało gdzieś samo przez czas rodzenia łożyska i
              szycia. Nie dano go tacie, bo zimno na korytarzu. A dzieciak płakał cały czas.
              Po bezowocnych próbach przystawienia do piersi położna stwierdziła, że karmić
              piersią mi się nie uda i mam sobie kupić osłonki, bo nawet, jak się uda, to
              brodawki mi popękają. Dzieciak płakał z głodu (podobno parę godzin po porodzie
              nie są głodne, ale moje było), więc zabrali je i nakarmili mieszanką. Przez
              cały czas było dokarmiane. Dopiero Jedna z położnych. P. Wożniak pomogła mi za
              pomocą drenu i strzykawki nauczyć dziecko ssać. Pomoc jednorazowa, bo jej dyżur
              się skończył i tyle. Piersią karmiłam dziecko prawie do 1,5 roku. Bez osłonek i
              popękanych brodawek. Dokarmiałam w domu tylko pierwsze 2 tyg. Nie mogę
              powiedzieć czegoś naprawdę złego o tym szpitalu, ale zachwycona nie jestem. Est.
              • saba76 est3-zdziwiona jestem 24.10.04, 21:24
                tym ,że musialąs leżeć,mnie zapytano o to jak chce rodzić,leżąco,siedząco
                (pólsiedzaca pozycja)no i wręcz zachęcano do chodzenia,choć naprawde to
                bolalo,ale bylo b.pomocne.
                Rodziłam 2maja2003r,a wcześniej w 99r i też byłam pozytywnie nastawiona,polożna
                wręcz jak matka corke pocieszala i radziła.
                • ppolkaa Re: poród w Redłowie 26.10.04, 13:31
                  rodziłam w Redłowie 2,5 roku temu,był to poród z komplikacjami,rodziłam 11
                  godzin, za wszelką cenę zależało im żebym urodziła naturalnie (takie są
                  założenia w tym szpitalu!!!),jestem szczuplutka, a dzidziuś był stosunkowo duży
                  jak na moje gabaryty, mimo tego,że dziecko zaklinwało się, szyjka nie
                  rozwierała się równomiernie,miałam bóle parte przy niekompletnym rozwarciu

                  na szczęście wszystko skończyło się dobrze, najbardziej martwiłam się o
                  dzidziusia, nie licząc krwiaczków na główce synka,bardzo porozrywanej
                  szyjki,silnego urazu psychicznego(do dziś nie wyobrażam sobie kolejnego porodu)
                  krwotoku ,w konsekwencji musiałam mieć transfuzję

                  konkludując:uważam,ze jest to dobry szpital dla rodzących lekko, szybko, bez
                  komplikacji, gdyż tak jak pisałam , robią wszystko,żeby kobiety rodziły
                  naturalnie i bez znieczulenia(oj, co wycierpiałam sie to moje!)rzeczywiście
                  opieka sióstr z noworodkowego rewelacyjna, cudowne, pomocne kobietysmile
                  ja wiem,że drugiego dziecka napewno nie będę tam rodzić,tym bardziej ,że w moim
                  przypadku może byc jeszcze gorzej , miałam już komplikacje w czasie ciaży,
                  leżałam tam na patologii, byłam na podtrzymaniu od 31 tygodnia, urodziłam 3
                  tygodnie przed terminem (wada szyjki)
                  • myfmyf Re: poród w Redłowie 27.10.04, 01:27
                    Całkowicie beznadziejna jest ta odpłatna klasyfikacja do porodu rozklekotanym
                    przedpotopowym cyrklem połozniczym , Zresztą nie od dziś wiadomo , że wymiary
                    zwenętrzne miednicy nie odpowiadają bezpośrednio wewnętrznym , to kwestia
                    nieraz milimwtrów, jak kobieta ma więcje tłuszczu wyjdzie więcej nawet o cm lub
                    2 , a u chudziny mierzy się dosłownie przy kości.
                    Na izbie przyjęć w Redłowie dowiedziałam się ( jestem chuda ) że jeśli dziecko
                    przekroczy 3kg to raczej nie urodzę a jesli przekroczy 3, 5 kg to na pewno nie
                    urodzę . Urodziłam . Córeczkę 3950 gram w domu . Redłowa nie lubię
                • est3 Re: est3-zdziwiona jestem 29.10.04, 12:16
                  NO cóż, wydaje mi się, że zależy na kogo się trafi. Ja chciałam chodzić, ale
                  najpierw cały czas miałam podłączone KTG a potem powiedzieli, że już za póżno
                  bo jest pełne rozwarcie (które było przez następne 2 godz) Być może nie miałam
                  szczęścia. Po szkole rodzenia, nasłuchaniu i naczytaniu się o różnych pozycjach
                  jestem trochę rozczarowana swoim porodem. Acha - w 2003 za klasyfikację nie
                  płaciłam. Est.
    • zuzaba Re: Szpital w Redłowie 04.11.04, 14:31
      Rodziłam w Redłowie w sierpniu 2003 i do tej pory nie otrząsnęłam się z
      traumatycznego przeżycia, jakim był poród. Wcześniej leżałam na patologii.
      Poród zaczął się u wspaniałego dr Jankowskiego, ale niestety, zakończył się u
      jednego z największych, za przeproszeniem, s..., jakich spotkałam, u dr
      Drapińskiego.
      Lekarz ten zachowywał się w sposób chamski, miał do mnie pretensje, że krzyczę
      (na porodówce!), bo on lubi spokój, nie chciał poprosić anestezjologa do zzo
      (zzo było ustalone na formularzu do porodu rodzinnego), zawołał go dopiero w
      ostatniej możliwej chwili do podania znieczulenia, odnosił się do mnie i męża
      okropnie, nie mówiąc o jakiejkolwiek empatii.
      Na koniec zszył mnie tak, że na czwarty dzień po porodzie nie byłam w stanie
      rozszerzyć nóg do postawienia kroku, z łóżka prawie spełzywałam, ponieważ
      założył tak mocne szwy, że wżęły się w skórę i ją rozdzierały. Musiałam
      poprosić prywatnie położną do domu do zdjęcia szwów.
      Kolejna rzecz: połozne, które były ogólnie życzliwe, nie wiedziały, że po zzo
      sa problemy z oddawaniem moczu i zamiast mnie zcewnikować od rau, czekały 12h i
      kazały próboac samej, co było niemożliwe.
      Chwalę natomiast bardzo pomoc w zakresie karmienia piersią, zawsze ktoś mógł
      pomóc.
      Jeszcze a propos dr D.- badał, jeszcze na patologii bardzo brutalnie, niektóre
      dziewczyny podkrwawiały potem.
      Zatem odradzam z całego serca Redłowo.
      Chociaż pewnie zalezy, na kogo się trafi.
      Z tego, co zauważyłam, to najgorsza jest "szajka" - Dr Drapiński, Zaleski i
      ordynator Metler, a reszta ok.
      Bardzo miłe natomiast są położne na patologii.

      Iza
      z tego, co zauważyłam, jest tam mało przyjemna dla
Pełna wersja