ewekub
01.09.12, 07:56
Wczoraj rano wróciliśmy z Jungle Park i jestem zaskoczona tak kiepskim jedzeniem.
Niby było kilka restauracji, ale w każdej to samo, albo minimalnie zmienione. Desery to 6 okropnych biszkoptowych ciast z kremem. Sałatki to niechlujnie pokrojony ogórek, pomidor, sałata i oliwki, do tego... jogurt naturalny. Mało owoców, nie mówiąc o arbuzie. Piwo notorycznie ciepłe, że nie dało się go pić.
Dwa lata temu byłam z tej samej sieci hotelowej Picalbatros w Sharm-el-shejk w Tropicana Grand Azure i jedzenie było o niebo lepsze.
Nie wiem, kto na forach pisze w superlatywach o jedzeniu? Albo ci co nie mieli porównania, albo ci, którym wspaniały aquapark rekompensuje wszystko :-)
Hotel wspaniały dla dzieci. Czysty, w dzień i w noc trwają prace porządkowe.
Niestety osatniego dnia pobytu, ja jedna z czteroosobowej rodziny przeszłam okropną zemstę.
Dostałam Antinal, który nie pomógł, potem zastrzyk - też nic. Myślałam, że umrę, aż doczłapałam do lekarza pod kroplówkę z masą innych leków. Ta "w miarę" postawiła mnie na nogi i w miarę spokojnie wróciłam do domu.
Niesamowite było podejście lekarza z Jungle Parku. Kazał mi przychodzić do siebie 3 razy (na szczęście miałam blisko) i wciąż innymi lekami próbował postawić mnie na nogi.
W nocy, 30 minut przed opuszczeniem hotelu podłączał kroplówkę.