ogi.wawa
28.06.08, 21:19
Gdy wyjeżdzałem do Egiptu doskonale wiedziałem ze istnieje coś
takiego, że jest to rodzaj jałmużny dawany na zasadzie "co łaska".
Dlatego też jeszce w kraju wyposażyłem sie w sporą ilość drobnych
dolarów.
Niestety to co zobaczyłem na miejscu wywołało u mnie złość. Na samym
początku jacyś oszuści naciągneli mnie na 5 dolarów na każdej wizie
(pomiomo tego że na wizie jest cena 15$) Potem kierowca autokaru
zażądał za wrzucenie walizek 5 $.
Później jakoś sie przyzwyczaiłem i z lekka ich olewałem, bo chcieli
kasę na każdym kroku.
W dniu wylotu okazało się że nasz samolot ma ok 3h opóźnienia.
Siedzieliśmy na lotnisku i jak to czasem bywa trzeba było iśc do
toalety. Nigdzie w pobliży wc nie widziałem info ze kibelek jest
płatny. Niestety w środku czychali naciągacze. I pewnie wyciągneli
by kilka dolarów, ale miałem już tylko 20stki i grubsze. Gdy
chciałem ich ominąć zaczeli sie wydzierać. Dobrze że nie znam
arabskiego bo byłaby niezła awantura.
Żebyście nie myśleli ze jestem sknerusem dodam ze z chęcią
zostawiałem pieniądze dla pana sprzątacza, kelnerzy też coś dostali.
Ręka nie drgnąła gdy pieniędzy domagał sie mały chłopiec prowadzący
wielbłąda.
A jakie są wasze przemyślenia w temacie bakszyszu ?