12.02.09, 19:28
Postanowiłam umieścić wątek o Islamie (Islam z arab. całkowite poddanie się
woli Allaha) ponieważ skoro niektóre z Was myślą poważnie o związku z
muzułmaninem warto dowiedzieć się czegoś więcej o jego religii aby nie być
zaskoczoną po latach, że jej mąż nagle się zmienił :-( Chciałam zaznaczyć, że
nie jestem muzułmanką ani do końca praktykująca katoliczką- wierzę w Boga ale
INSTYTUCJA KOŚCIOŁA jest dla mnie nie do przyjęcia....
Mój mąż zanim się pobraliśmy i jeszcze długo potem:
-nie modlił się
-nie chodził do meczetu
-nie przestrzegał ramadanu
-pił alkohol
-palił papierosy
-uprawiał sex bez ślubu
-chodził na dyskoteki
-i jeszcze mnóstwo rzeczy których Islam zabrania...słowem przeciętny
europejczyk. Gdy poznał polskich muzułmanów Ci stopniowo zaczęli prowadzać go
na "dobrą" drogę. Zaczął interesować się coraz bardziej religią. Wynik- dziś
jest ekstremistą muzułmańskim widzącym w każdej rozrywce grzech. Nigdy nie ma
się gwarancji, że Twój ukochany w obawie, że trafi do PIEKŁA nie zacznie
restrykcyjnie podchodzić do swojej religii aby nie mieć grzechu i nie trafić
do piekła. Wystarczy tylko się przyjrzeć z jaką zaciekłością bronią oni swej
religii i swych przekonań.

Oto pięć dogmatów ich wiary:
1) wiara w jednego Boga,
2) aniołów,
3) księgi święte – Torę, Ewangelie, Koran,
4) wysłanników i proroków – od Adama po Mohameda,
5) dzień Sądu Ostatecznego – a po nim raj i piekło.

jednocześnie każdy musi
1) wyznać wiarę w jednego Boga (szahada- „La illach l'Allach, Mohamed rasul
Allah- nie ma innego boga prócz Allaha a Mohamed jest jego wysłannikiem)-nawet
przed śmiercią muzułmanin powinien tą formułkę wyrecytować -wyznanie wiary
przed śmiercią ponoć przybliża do raju
2) modlitwę (salat)5xdziennie przy czym trzeba się obmyć przed nią, w razie
gdybyśmy uprawiali sex-obmycie nie wystarczy, trzeba się wykąpać, kobiety
mające okres nie mogą się modlić bo są nieczyste.Osoby sparaliżowane,chore itp
mają również obowiązek modlitwy tzn. w myślach mają wykonywać pokłony itd.
3) post (saum) od wschodu do zachodu słońca zabronione jest picie,
jedzenie,uprawianie sexu, nawet mycie zębów, gumy do żucia, palenia itp.
Zwolnione są kobiety w ciąży,mające okres, dzieci, osoby będące w podróży,
chorzy przy czym jest obowiązek "odrobienia" postu .
4) jałmużnę (zakat), to prawo wspólnoty muzułmańskiej do nadwyżki
indywidualnego majątku wyznawcy islamu. Często oblicza się ją według rocznego
współczynnika 2,5 %, a środki są zwykle rozprowadzane wśród ubogich. Zakat to
minimalna oczekiwana kwota - wielu muzułmanów ofiarowuje znaczne większe sumy
na cele charytatywne.Ale jeśli się jest ubogim nie mającym oszczędności to nas
to nie dotyczy
5) pielgrzymkę do Mekki (hadżdż)-tylko jeśli jesteśmy majętni(bądź jesteśmy w
stanie zaoszczędzić) i nas na nią stać. Co ciekawe odbyta pielgrzymka
oczyszcza nas ze wszystkich dotychczasowych grzechów. Istna tabula rasa.....
Jeden z uczonych muzułmańskich stwierdził, że jeżeli nie stosujemy się do
powyższego nie możemy siebie nazywać muzułmaninem....Są to nakazy i trzeba je
bezwzględnie przestrzegać.Wszystko inne a więc: sex przedmałżeński, spożywanie
alkoholu, palenie, niezakrywanie się kobiet itd to tylko grzech. Możesz mieć
męża który nazywa siebie muzułmaninem ale w praktyce (jeśli wierzyć ich
religijnym autorytetom) pójdzie on do piekła bo co z niego za muzułmanin????

Co w praktyce oznacza życie z wierzącym i bogobojnym muzułmaninem.Ja opiszę
moje spostrzeżenia ze swojego nieistniejącego już małżeństwa. W moim domu był
zakaz trzymania alkoholu, wieprzowiny w lodówce (ja lubię szyneczkę ale
mimo,iż przyrzekałam, że jest ona tylko dla mnie mimo, że była hermetycznie
zapakowana i trzymana na najniższej półce - mąż po prostu nie życzył sobie
abym ją kupowała), zakaz słuchania muzyki w jego obecności, brak wigilii,
obchodzenia razem moich świąt. Muszę tu wyjaśnić, iż naprawdę głęboko wierzący
muzułmanin wszystko co oddala go od Boga wszystko co powoduje,iż twoje myśli
stają się nieczyste uzna za grzech. Co niektóre z Was powiedzą a co z
jedzeniem, piciem sexem- otóż to wszystko robimy dla Boga i w jego imię
wypowiadając formułkę: Bismillah ar-Rahmen ar-Rahim (w imię boga
miłośliwego,łaskawego) nawet przed pójściem do toalety należy to wypowiedzieć.
Zetknęłam się z listą co należy robić patrząc w lustro, wchodząc do domu itd itp.
Możecie zapytać co to za środowisko ludzi w którym mój mąż się obracał w
Polsce. Otóż byli to szanowani lekarze, biznesmeni- uwierzcie mi żaden tam
element z 3-go świata.
Wyjaśnię też dlaczego co prawda Islam nie zabrania ale....nie popiera
uczestnictwa w naszych świętach i uroczystościach kościelnych- bo istnieje
możliwość, że takiemu muzułmaninowi wchodząc do kościoła coś w sercu zapika i
będzie miał wątpliwości co do swojej wiary.....może pomyśli o jej zmianie...
a to już jest herezja więc po co kusić los- lepiej nie mieć grzechu i nie
wchodzić, odnośnie wigilii, mikołaja dla dzieci: może uczestniczyć w Wigilii
jeżeli będzie traktować to jako zwykły posiłek ale jeśli czerpać będzie
jakąkolwiek radość z tego spotkania to już jest grzech. Dodatkowo nie należy w
dziecku utrwalać zły nawyków tzn. wigilia=prezent aby nie kojarzyło naszych
świąt z czymś miłym i przyjemnym.No tak łatwo mówić ale jak tu małemu dziecku
wytłumaczyć, iż kuzyni, kuzynki dostali prezenty a ono nie??? Z czasem
będziesz chodzić sama do rodziny na Wigilię bo co za przyjemność wyprawiania
jej u siebie skoro nie masz z kim przełamać się opłatkiem. Muzułmanin może ci
najwyżej złożyć życzenia- wszystkiego dobrego to jest jak najbardziej
dozwolone i nawet jest to w dobrym guście. Przygotujcie się na nastawianie
budzików na 2-gą w nocy aby wasz mógł się pomodlić (choć to jest uzależnione
od pory roku, fazy księżyca itd.więc ta godzina jest bardzo zmienna.Zresztą
każdy Muzułmanin ma kalendarz z dokładną datą i godz. modlitw.)w ramadanie na
wstawanie w nocy i przygotowywanie posiłku. I to co mnie najbardziej drażniło.
Po pracy on przychodzi wiadomo "nieświeży".... i zachciewa mu się "igraszek"
ale mimo moich delikatnych uwag na ten temat ,on się nie pójdzie odświeżyć bo
po seksie on chce się modlić a żeby mógł się pomodlić to musi się po
igraszkach wykapać. Po co ma się myć 2razy??? Modlitwa to dla nich spotkanie z
Allahem. Do tego spotkania trzeba przychodzić czystym.....Ty oczywiście możesz
mu powiedzieć, że nie masz ochoty ale....Araby bardzo szybko się obrażają
....i znowu kwas i niemiła atmosfera w domu....
Każdy muzułmanin podobno jest po śmierci rozliczany z tego jak propagował
swoją wiarę tzn. jeśli miał żonę, teściów( i nie tylko) innego wyznania to czy
zrobił wszystko aby oni się nawrócili.
Ciekawostka która Was wszystkie zaciekawi:
-mąż żony która jest źle traktowana przez niego i jest już w takim stanie, iż
prosi Boga aby umarła będzie po śmierci odpowiadał za jej zabójstwo ....
-jeśli pożyczycie od kogoś pieniądze a nie zdążycie ich oddać zanim umrzecie
to po śmierci Twój wierzyciel ma do wyboru: oddanie wszystkich swych grzechów
tobie lub zabranie wszystkich dobrych uczynków od ciebie....
-instytucje typu banki, lombardy itp. to zło.Są bowiem rodzajem lichwy a tą
Koran potępia
-dlaczego Koran nie jest publicznie recytowany przez kobiety? bo jej głos dla
mężczyzny jest za seksowny a to odwraca uwagę mężczyzn od jego treści
-dlaczego zakazane jest picie alkoholu- bo jedni mają miarkę i potrafią
wiedzieć kiedy skończyć zanim będą pijani a drudzy nie. Skoro coś nie jest
dobre dla wszystkich to lepiej zakazać, po drugie coś co szkodzi naszemu ciału
również jest zakazane

Czy kiedykolwiek czytałyście opracowanie Koranu dotyczącego piekła??? Ja nie
jestem muzułmanką ale gdy czytałam to co ze mną się stanie po śmierci -miałam
się ochotę nawrócić z katolicyzmu żeby tylko nie iść do opisanego piekła a co
dopiero taki który wychował się w tej wierze. Uwierzcie mi to co tam jest
opisane mrozi krew
Obserwuj wątek
    • bozena.36 cd 12.02.09, 19:29
      Może po prostu będziecie miały szczęście, że Wasz habibi nie wpadnie w "dobre" towarzystwo nawróconych bogobojnych PRAWDZIWYCH MUZUŁMANÓW.
      Jest jeszcze pewnie wiele rzeczy o których zapomniałam.
      Oczywiście podkreślę jeszcze raz wszystko powyższe dotyczy bogobojnych muzułmanów ALE KTÓRA Z WAS MA GWARANCJĘ ŻE PO PARU LATACH MAŁŻEŃSTWA WASZEMU HABIBKOWI NIE ODBIJE I NIE ZACZNIE NA SERIO TRAKTOWAĆ SWOJEJ RELIGII .....
      Chciałam zaznaczyć, że nie jestem przeciwko ich religii ale po prostu uważam, że ona za bardzo ogranicza moją swobodę i przekonania....
      Islam -sama nazwa mówi za siebie CAŁKOWITE PODDANIE SIĘ WOLI BOŻEJ....
      kończąc podaję link cudownej recytacji Koranu przez chłopca:
      www.youtube.com/watch?v=HCAdLi2aKgw
      • lani-2012 Re: cd 12.02.09, 19:52
        Powiem szczerze ze nawet nie przeczytałam tego co napisałas poprostu
        chciałabym cos napisac ale z pewnoscia to przeczytam to i zapewniam z duza doza uwagi.
        Ja nie czytałam Koranu ale właśnie go zakupiłam i to zrobie. I nie dlatego ze
        chce lub zamierzam zmienic religie poprostu chce to zrobic nie wiem czy to jest potrzeba czy moze fascynacja Egiptem
        i potrzeba wiedzy czy rozszerzenia horyzontów.

        Robi na mnie niesamowite wrażenie chociaz by ta modlita chłopca.
        Nie rozumiem nic ani słowa ale jednak wydaje mi sie to melodia.
        Wiem ze chce poznac to religie i chociaz w 10% zrozumiec.
        • bozena.36 Re: cd 12.02.09, 20:35
          Zgadzam się w 100%. Jeśli czytałyście moje posty to zauważycie że ani jednego
          złego słowa nie powiedziałam na temat Islamu mimo, iż zostałam tak skrzywdzona
          przez mojego męża muzułmanina.
          Powiem Wam jedno. Wiecie komu powinnam podziękować za rozpad mojego małżeństwa?
          Otóż tym SZEJCHOM mającym programy w tv. Mój mąż podobno dzwonił do takiego i
          zadał mu pytanie:
          żyję w kraju w większości chrześcijańskim, moja żona nie chce zmienić wiary a ja
          się boję o moje dziecko aby było dobrym muzułmaninem. Więc czy będzie to w
          porządku, że wywiezie je do swojego muzułmańskiego kraju bez akceptacji żony. On
          mu odpowiedział : tak musisz to zrobić bo Bóg rozliczy cię za to na jakiego
          muzułmanina wychowałeś swoje dziecko.Jeśli masz cień wątpliwości, że tu w Polsce
          zejdzie na złą drogę masz obowiązek go stąd zabrać.

          Dodam że całe środowisko muzułmańskie go potępiło za to co zrobił. Dodam, że
          wywiezienie nas tam to nie koniec świata, ale to co tam na miejscu się działo to
          przechodzi ludzkie wyobrażenie....-tego nigdy mu nie wybaczę a nasza wiara każe
          wybaczać.... Islam mówi
          Oko za oko ząb za ząb
          ale lepiej jeśli wybaczysz....
          tego drugiego wersetu nie można ujrzeć za często. Ekstremiści widzą tylko
          początek ale robią błąd.....zawsze można wybaczyć.....

          Przytoczę jedną przypowieść
          Pewien władca Egiptu nie wiedział jaka religia jest prawdziwa. Zwołał więc
          przedstawicieli każdej aby go przekonali do swojej racji. Rabin powiedział-my
          wierzymy w Torę(S.T.) którą zasłał nam Mojżesz, papież(albo biskup nie pamiętam)
          my wierzymy w Torę, Mojżesza a dodatkowo w Jezusa i jego księgę Nowy Testament,
          na to Imam my wierzymy w to wszystko + Koran który obwieścił nam Mohamed. Władca
          po namyśle przyznał racje Imamowi....
          Kiedyś pewnie przejdę na Islam ....chociaż ta religia tak dużo od nas wymaga
          jeśli chcemy trafić do raju....Insha'Allah

          P.s. ja chyba założyłam wątek ludzie przechodźcie na Islam!!!!!! I naprawdę
          gdyby nie te zakazy i nakazy ....to byłaby najcudowniejsza religia.....
          • beata7.0 Re: cd 13.02.09, 00:45
            bozena.36 napisała:
            > Przytoczę jedną przypowieść
            > Pewien władca Egiptu nie wiedział jaka religia jest prawdziwa.
            Zwołał więc
            > przedstawicieli każdej aby go przekonali do swojej racji. Rabin
            powiedział-my
            > wierzymy w Torę(S.T.) którą zasłał nam Mojżesz, papież(albo biskup
            nie pamiętam
            > )
            > my wierzymy w Torę, Mojżesza a dodatkowo w Jezusa i jego księgę
            Nowy Testament,
            > na to Imam my wierzymy w to wszystko + Koran który obwieścił nam
            Mohamed. Władc
            > a po namyśle przyznał racje Imamowi....
            > Kiedyś pewnie przejdę na Islam ....chociaż ta religia tak dużo od
            nas wymaga
            > jeśli chcemy trafić do raju....Insha'Allah
            >
            > P.s. ja chyba założyłam wątek ludzie przechodźcie na Islam!!!!!! I
            naprawdę
            > gdyby nie te zakazy i nakazy ....to byłaby najcudowniejsza
            religia.....

            Coś chyba nie gra w tej opowieści...Muzłumanie pokazani są jako Ci,
            którzy przyjęli wszystko z Judaizmu, Chrześcijństwa i dodali Koran,
            ale chyba potraktowali dość wybiórczo Nowy Testament, skoro
            przeoczyli taki drobny szczegół, ŻE JEZUS JEST BOGIEM RÓWNYM OJCU!

            Nowy Testemnet to przeceiż zapis całej historii życia i boskości
            Jezusa, szczególnie Św Jan na każdym kroku przytacza fragmenty pism
            o Mesjaszu, które Jezus swoim życie wypełnił..

            Dla mnie, pomijajać to, że po prostu wierzę, uważam, że
            Chrześcijaństwo to najpiękniejsza, pełna Miłości i najbardziej
            otwara na wszystkich religia Świata...Tylko tak wielu ochrzczonych
            Chrześcijan prawie nic o niej nie wie..albo utożsamia z Radiem M.,
            czy osobą jakiegoś biskupa...
            • bozena.36 Re: cd 13.02.09, 14:42
              Popełniłam błąd zahaczając za bardzo o tematy religijne bo moim głównym celem
              było pokazanie ich wiary z perspektywy żony katoliczki. Gdybym ja się ze
              wszystkim zgadzała co nakazuje Koran to dziś byłabym muzułmanką a nie jestem.
              Ale skoro zadałaś to pytanie to odpowiem bowiem ja też miałam te same
              wątpliwości . Oni faktycznie akceptują Biblię ale.....Każdy z nich ci powie , że
              to co dziś czytamy jako Biblię jest tak przerobione ,iż nie można tu mówić o
              żadnym słowie bożym.Poza tym Jezus nigdy nie nazwał sam siebie Bogiem....
              Wystarczy przyjrzeć się naszej religii: Jam jest Pan Bóg twój, nie będziesz miał
              bogów cudzych przede mną...a już modlimy się w imię ojca i syna itd. Jak zadasz
              to pytanie księdzu to utnie rozmowę powołując się na tajemnicę trójcy św.
              Muzułmanin jeżeli zadasz mu jakiekolwiek pytanie odpowie Ci cytując Koran.Poza
              tym podobno Bóg zesłał Koran ponieważ ludzie tak bardzo naginali Biblię do swych
              widzi mi się, że On postanowił ostatni raz zesłać nam ''słowo boże''.
              Jak powiedziałam, chcę wam pokazać co Was może czekać. Bo pamiętajcie jeśli
              przyjdzie co do czego , wierzący muzułmanin zawsze wybierze religię nie Was.Co
              prawda my ślubujemy w kościele posłuszeństwo mężowi ale same wiemy jak to
              wygląda. Albo jest to związek partnerski albo to wręcz my gramy pierwsze
              skrzypce. Tam niestety tradycja ma silny wpływ i to w większości facet rządzi
              Wami. Więc jeśli Wy nie jesteście z natury ustępliwe, spolegliwe itd. to
              przyjrzyjcie się swojemu habibkowi czy ma on zadatki na Twojego Pana i
              władcę.....chyba, że traficie na faceta który będzie wyjątkiem od reguły lub Wam
              samych nie przeszkadza, że z czasem wszystkie decyzje podejmować będzie mąż......
              • beata7.0 Re: cd 13.02.09, 19:48
                bozena.36 napisała:

                >Oni faktycznie akceptują Biblię ale.....Każdy z nich ci powie , ż
                > e
                > to co dziś czytamy jako Biblię jest tak przerobione ,iż nie można
                tu mówić o
                > żadnym słowie bożym.

                Bożena, z ciekawością czytam Twoje posty, masz na pewno wiele do
                powiedzenia w sprawach życia z Muzłumaninem, ale jeśli mamy
                traktowac temat na serio, to nie można pozwolić sobie na ewidentne
                nieprawdziwe informacje, które podajesz.

                >Poza tym Jezus nigdy nie nazwał sam siebie Bogiem....

                Skoro przeczytałaś Koran, propnuję jeszcze lekturę Nowego
                Testamentu...
                Jan, 4,25-26 "Rzekła do Niego kobieta: "Wiem, że przyjdzie Mesjasz,
                zwany Chrystusem. A kiedy On przyjdzie, objawi nam wszystko".
                Powiedział do niej Jezus: "Jestem nim Ja, który z tobą mówię".

                Jan, 5 22-23 Mowa Jezusa:
                "Ojciec bowiem nie sądzi nikogo, lecz cały sąd przekazał Synowi, aby
                wszyscy oddawali cześć Synowi, tak jak oddają cześć Ojcu. Kto nie
                oddaje czci Synowi, nie oddaje czci Ojcu, który Go posłał."

                Jan, 6,40
                "To bowiem jest wolą Ojca Mego, aby każdy, kto widzi Syna i wierzy w
                Niego, miał życie wieczne"

                Nadal uważasz, że Jezus nie nazwał siebie Synem Boga??
                Można by sypać przykładami z każdej Ewangelii, ale może warto
                zajrzeć samemu...

                > Wystarczy przyjrzeć się naszej religii: Jam jest Pan Bóg twój, nie
                będziesz miał
                > bogów cudzych przede mną...a już modlimy się w imię ojca i syna
                itd.

                Obrobina logiki i już będzie jasne..."Jam jest Pan Bóg Twój" to
                słowa z Dekalogu, przekazanego Mojżeszowi tysiące lat narodzeniem
                Jezusa!!!Jak ma byc mowa o Syny, skoro jeszcze nie przyszedł na
                Ziemię?!
                My dziś mówimy "W imię Onca i Syna i Ducha Św." bo żyjemy 2000 lat
                po nardozinach Chrystusa i wiemu o jego istnieniu...Czy to nie jest
                logiczne?

                >Jak zadasz to pytanie księdzu to utnie rozmowę powołując się na
                >tajemnicę trójcy św.

                Ja miałam okazję spotykać dużo bardziej douczonych Księży:)

                > Muzułmanin jeżeli zadasz mu jakiekolwiek pytanie odpowie Ci
                cytując Koran.

                Gdyby Chrześcijanie czytali Pismo św, też mogli by odpowiadać
                cytując je..A że tego nie robią...To potem Muzłumanie wypadaja na
                dużo bardziej gorliwszych w wierze niż Chrześciajanie...

                >Poza tym podobno Bóg zesłał Koran ponieważ ludzie tak bardzo
                naginali Biblię do swych widzi mi się, że On postanowił ostatni raz
                zesłać nam ''słowo boże''.

                Dopiero Koran bez interpretacji to cuda opowiada! Skutkiem właśnie
                czytania Koranu bez interpretacji, albo zbytniej dosłowności, jest
                mordawanie ludzi innej religii w imię Boga i Świetej Wojny.
                Każdy normalny muzłumanin wie, że dżihad to wojna dobra ze złem,
                które toczą się wewnątrz duszy człowieka.
                • bozena.36 Re: cd 14.02.09, 18:14
                  Wielki szacun , że bronisz naszej wiary. Nie będę polemizowała na ten temat ponieważ nie chcę(wcale nie dlatego, że nie mam nic do powiedzenia) - niech bronią swojej religii muzułmanie jeśli czują taką potrzebę. Jeśli teraz zacznę sypać argumentami to w końcu ktoś mi zarzuci dlaczego jeszcze nie zmieniłam wiary. Nie zamierzam (na razie) bo nie czuję takiej potrzeby bo aby być naprawdę dobrym niegrzeszącym muzułmaninem trzeba się pożegnać z doczesnymi przyjemnościami ;-(
                  Na koniec życzę wszystkim dużo miłości- wszak dziś mamy walentynki

    • lani-2012 Re: ISLAM 12.02.09, 19:56
      I nie patrze na ludzi przez pryzmat wyznawanej religi lub przynależności.
      Znam dużo osób z krajów arabskich i nie tylko z Egiptu i mam o nich dobre zdanie.
    • li.ly Re: ISLAM 13.02.09, 20:54
      Czy Ktoś pokusił się o interpretacje Koranu????
      Jestem w mały szoku bo to odważny krok i z tego
      co mi sie wydaje bardzo duża odpowiedzialnosc!!!!
      • mariapolo Re: ISLAM 13.02.09, 21:37
        li.ly napisała:

        > Czy Ktoś pokusił się o interpretacje Koranu????
        > Jestem w mały szoku bo to odważny krok i z tego
        > co mi sie wydaje bardzo duża odpowiedzialnosc!!!!

        Li.ly zacznij od tego ze Machomet byl analfabeta nie potrafil nigdy czytac ani
        pisac a koran zostal spisany co najmniej 100 lat po jego smierci wedlug widzi
        misie autorow i nie musi wcale wiec odwzorowywac tego co chcial nam przekazac
        Machomet:)
        • li.ly Re: ISLAM 13.02.09, 21:49
          Witam Mariapolo :)
          Zgadza się ale powiem szczerze nawet mój Tato który jest dla mnie dużym
          autorytetem i czytał Koran a nawet słyszałam wielokrotnie dyskusje
          w tym zagadniniu z osobami wyznającymi Islam nie próbował mi
          wykładac Koranu. Poprostu dał mi do ręki tą Księge i powiedziła ze jeśli
          chce coś wiedzie to co stoi na przeszkodzie.
        • lollipop22 Re: ISLAM 08.05.09, 17:45
          To prawda, ze byl analfabeta i ze zostal spisany juz po smierci
          Mahometa, ale niestety szerzysz nieprawde. Bo nie byli to widzi
          misie autorzy. Po pierwsze koran przez caly czas byl doskonale
          znany, bo tak jak wiekszosc rzeczy ludzie znali go doskonale na
          pamiec i spisywali jego poszczegolne czesci. To o czym mowisz to
          proces uporzadkowania poszczegolnych rozdzialow, gdyz koran zsylany
          byl w malych czesciach. Idealnie odwzorowuje to co przekazywal
          Mahomet. A ci "widzi misie" to wiele osob o nieposzlakowanej opinii,
          ktore znaly caly koran na pamiec, a na dowod tego, ze nie ma tam
          zadnych fabrykacji dodam, ze nie bylo miedzy nimi ani jednego punktu
          spornego. Wszyscy podali dokladniete same wersje. Wieksze
          zastrzezenia mialabym do przekazu "ewangelii" wg. pawla, ktory malo
          tego, ze napisal ja juz po smierci jezusa to na dodatek nigdy go
          nawet nie spotkal i caly przekaz opieral na swoich wizjach, tak ze
          inni wierzacy sie od niego odwrocili.
      • lollipop22 Re: ISLAM 08.05.09, 17:52
        droga Li.ly. Otoz, jako osoba ktora przeczytala Koran, powiem ci, ze
        mozesz go przeczytac bez obaw, ze czegos nie zrozumiesz. Koranu na
        dobra sprawe nie trzeba interpretowac. Informacji podane sa w jasny
        i przejrzysty sposob (troche inaczej niz jest to w biblii). W
        dodatku, jesli kupisz polskie tlumaczenie koranu (takie w zielonej
        okladce) to zauwazysz, ze na kazdej stronie u dolu sa przypisy,
        ktore objasniaja ewentualne kwestie, ktore moga nie byctak oczywiste
        dla "mniej wtajemniczonych".
        • li.ly Re: ISLAM 10.05.09, 12:35
          lollipop22 napisała:

          > droga Li.ly. Otoz, jako osoba ktora przeczytala Koran, powiem ci, ze
          > mozesz go przeczytac bez obaw, ze czegos nie zrozumiesz. Koranu na
          > dobra sprawe nie trzeba interpretowac. Informacji podane sa w jasny
          > i przejrzysty sposob (troche inaczej niz jest to w biblii). W
          > dodatku, jesli kupisz polskie tlumaczenie koranu (takie w zielonej
          > okladce) to zauwazysz, ze na kazdej stronie u dolu sa przypisy,
          > ktore objasniaja ewentualne kwestie, ktore moga nie byctak oczywiste
          > dla "mniej wtajemniczonych".

          Już to zrobiłam :)
          Ja kocham kraje arabskie a w szczególności Egipt od dzieciństwa spędzam tam
          kazde wakacje i pisałam juz ze jak tylko skończę moją edukacje w Polsce
          to zamieszkam w Egipcie.
    • beauty111 Re: ISLAM 15.02.09, 10:27
      Witam,
      byłam w związku z Muzułmaninem, a raczej była to bliższa znajomość,
      chcę tym powiedzieć nie było to małżeństwo.Zgadzam się z Bożeną,
      taki związek wymaga wiele poświęceń i to niestety zawsze z naszej
      strony(na pewno jest dużo łatwiej kobietom, które zmieniły wiarę na
      islam).
      A więc był miły i podobno bardzo w mnie szaleńczo zakochany(podobno,
      bo gdy powiedziałam, że potrzebuję czasu do namysłu, czy potrafię
      żyć w jego kraju(nie jest to Egipt) i było to uczciwe z mojej
      strony, po moim powrocie do Polski obraził się na zawsze i zerwał ze
      mną kontakt(tam na miejscu wiele razy próbował,abym podpisała
      kontrakt i do końca mojego pobytu nie dał po sobie znać, że moja
      odmowa-wg niego odmowa, go aż tak boli, dodam, że prosiłam o czas do
      zastanowienia).
      A więc:
      - na pewno taki związek z wierzącym i praktykującym Muzułmaninem
      wymaga od kobiety bezwarunkowego podporządkowania sie jego warunkom,
      to my musimy pójść na kompromis, oni nie zrobią tego nigdy,
      - wymaga bezwzględnego posłuszeństwa(ja słyszałam uwagi typu: nie
      ność tego pierścionka, bo inni ludzie patrzą, nie pij kawy po 17, bo
      to niezdrowe) i jest to trudne dla nas europejek, nawet tych ślepo
      zakochanych,
      - próbował mnie nakłonić do zmiany religii i był w tym bardzo
      natarczywy,
      - próbował zachowywać się jak gentelman próbująć dyskutować jakiś
      problem, ale po to tylko ,żeby wg niego w sposób logiczny dowieść,
      że on ma rację, kobieta musi więc być po prostu bardzo sprytna, aby
      chociaż w malutkim procencie osiągnąć swoje i musi się jej chcieć,
      bo to wymaga wysiłku,
      - nie chciał przyjąć do siebie tego, że większość nas różni i trudno
      jest od razu całość zmienić,
      - ostatnia wiadomość od niego była taka: potrzebuje kobiety w moim
      życiu, zostawiłaś mnie i nidgy ci tego nie przebaczę!!!, a podobno
      islam nakazuje wybaczać ludziom( chociaż ja nic złego nie zrobiłam,
      była uczciwa w stosunku do niego,
      - TERAZ SZUKA INNEJ KOBIETY( a podobno tak mnie kochał???zobaczcie
      jak szybko ta jego miłość minęła!!!), szuka kobiety też z Europy:)
      wiem o tym od jego siostry,
      - nie wiem, jak to określić, chora ambicja czy inaczej, ale nie mógł
      sie pogodzić z moją odmową, może to była dla niego porażka???nie
      wiem, bo postrzeganie świata przez nas jest zupałnie inne .
      Smutna, ale prawdziwa historia...dająca wiele do myślenia...
    • sashamari Re: ISLAM 19.02.09, 23:02
      wiadomosci.onet.pl/4561704,relacjetv.html => warto zobaczyć TERAZ MY!
      'czy boimy się islamu' w tym wywiadzie każda z nas znajdzie coś dla siebie..
    • beata7.0 Re: ISLAM 14.03.09, 18:23
      Trafiłam przypadkiem na ten filmik...Zmroziło mnie.
      Tak się wychowuje następne kobiety terrorystki - samobójczynie,
      przepełnione nienawiścią.
      Dziecko ma tylko 3latka...
      Prowadząca program gratuluje rodzicom wpojenia w swoje dziecko
      nienawiści i pogardy do Żydów...Są rzeczy, które przerażają mnie w
      podejściu Muzłuman do ich religii...zresztą film mówi sam za siebie.

      www.youtube.com/watch?v=ZjbJnZUJTYU&NR=1
      i drugi..drugi to soft w porównaniu z pierwszym
      www.youtube.com/watch?v=8Tfh2PnvTnY&feature=related
      • new_heart Re: ISLAM 18.03.09, 09:28
        beata7.0 Witam . Ja znam taki przypadek w polskiej rodzinie.Ludzie Ci bowiem
        kochają ojca Tadeusza szaleńczo i wierz mi kochana ,że rozmowy o Żydach jakością
        ich wypowiedzi przewyższają obie te wersje z youtube...
        Pozdrawiam
          • troma Re: ISLAM 18.03.09, 10:11
            Fanatyzm w kazdej postaci jest zly.

            Fanatycznych muzulmanow jest jednak troche wiecej niz fanatycznych katolikow (a
            mocherowe berety dlugiej przyszlosci przed soba nie maja). Ponadto o katolickich
            fanatykach trenujacych samobojcze zamachy bombowe raczej sie nie slyszy.
        • beata7.0 Re: ISLAM 18.03.09, 19:53
          new_heart napisała:

          > beata7.0 Witam . Ja znam taki przypadek w polskiej rodzinie.Ludzie
          Ci bowiem
          > kochają ojca Tadeusza szaleńczo i wierz mi kochana ,że rozmowy o
          Żydach jakości
          > ą
          > ich wypowiedzi przewyższają obie te wersje z youtube...
          > Pozdrawiam

          świry znajdą sie wszędzie, ale ja nie o tym.
          U nas, w publicznej telewizji nikt nie puści programu, gdzie dziecko
          recytuje wyuczone na pamieć zasady i prawa religii, a których jest
          mowa o nawoływaniu do nienawiści innych, czy uznawaniu ich za "małpy
          i świnie".
          Każdy, kto nawołuje do nienawiści innych ludzi, ras, religii (np.
          Żydów) działa sprzecznie z Chrześcijaństwem a nie w jego imię.
          Róznica zasadniacza...Zresztą, z której strony by nie patrzeć, Jezus
          był Żydem, Maryja także, choć niektórzy wolą wierzyć, że góralką z
          Podhala:)
            • beata7.0 Re: ISLAM 19.03.09, 22:15
              new_heart napisała:

              > Ubawiłaś mnie tą góralką z Podhala :-)Dobre ,naprawdę.Pozdrawiam
              > Ps.Czy to było w egipskiej telewizji publicznej?

              Nie jestem pewna, ale w jakimś programie TV- ogólnie dostępnym, to
              nie jest jakaś podziemna telewizja.
                • beata7.0 Re: ISLAM 20.04.09, 00:05
                  shakirra1 napisała:

                  > Kościół i chrzecijaństwo:
                  > miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,6491410,Kosciol_jest_kobieta.html
                  >

                  Przeczytałam artykuł...i nie bardzo wiem, co chciałaś przez neigo
                  przekazać. Jak to się ma do dyskusji o Islamie?
                  • shakirra1 Re: ISLAM 20.04.09, 19:23
                    Chcialam pokazac, ze chrzescijanstwo i kosciol, rowniez nie sa
                    doskonale. Czesto krytykujemy czyjas kulture niewiele wiedzac o
                    swojej i idealizujac swoja religie.

                    Co do ostatniego postu new_heart - nawolywanie do antysemityzmu
                    wcale nie jest krytykowane przez Kosciol, prosty przyklad ojca
                    Rydzyka. Watykan nic z nim nie zrobil, milczy w jego kwestii.
                    Nie wspomne juz o pedofilii wsrod ksiezy. Ogromny problem kosciola,
                    z ktorym kosciol nie robi nic, lub bardzo niewiele.
                    Nie wspomne juz o stosunku kosciola w Polsce do kobiet: czyli krowa
                    rozplodowa i matka Polka. Tak wlasnie jest.

                    Ja nie jestem slepa zwolenniczka islamu, widze minusy przede
                    wszystkim muzulmanow i zlej interpretacji koranu. Ale rowniez wiele
                    rzeczy mi sie w tej religii podoba i nie odbieram islamu, jako
                    religii tylko i wylacznie w wydaniu ortodoksyjnym.
                    • beata7.0 Re: ISLAM 20.04.09, 22:12
                      Shakiro, z pełnym szacunkiem dla Towjej osoby, nie mogę zgodzić się
                      z tym co napisałaś i nie dlatego, że mam inne zdanie, a niestety
                      daltego że piszesz o swoich wnioskach, niepopartych żadnym
                      argumentem (faktem), tylko o "obiegowej opinii"..A według "obiegowej
                      opinii", to każdy muzłumani jest terrorystą, więc może dajmy spokój
                      takim opiniom.

                      Będzie długo, ale mam nadzieję jasna.

                      > nawolywanie do antysemityzmu
                      > wcale nie jest krytykowane przez Kosciol, prosty przyklad ojca
                      > Rydzyka. Watykan nic z nim nie zrobil, milczy w jego kwestii.

                      Droga Shakiroo, szczerze - słuchałaś kiedykolwiek Radia Maryja?Czy
                      swoją opinie budujesz na fragmentach umieszczonych na youtube? Ja
                      nie słucham Radia Maryja, więc się nie wypowiadam...Wiem natomiast,
                      że swego czasu było głośno o super drogim samochodzie Rydzyka.
                      Minęło troche czasu..Mam koleżankę z Torunia, mieszka vis a vis
                      miesjca, gdzie mieszka Rydzyk.. Żadna z niej zagorzałą katoliczka,
                      ale przyznała szczerze, że jak długo tam mieszka, nigdy nie widziała
                      go w tym aucie, natomiast zawsze widzi go w oplu corsie...dość
                      sfatygowanym. A innych plotek słyszałam cała masę. Jestem
                      katoliczka, ale nie utożsamiam się z RM.
                      Zresztą Rydzyk to nie Kosciół, a skoro trzymamy się dyskusji o
                      Kościele, warto skupić się na jego oficjalnym stanowisku, a nie
                      nadużyciach czy błedach niektórych jego członków,bo to pojawia się
                      wszędzie i w każdej społeczności. Nie kto inny, jak JP II - głowa KK
                      uroczyście w imieniu Koscioła przepraszał za wszystkie błedy i
                      wypaczenia, które miały miejsce ze strony Kościoła na przestrzeni
                      wieków. Kładł nacisk na zwiazek z Żydami i ich dziedzictwo
                      kulturowe. Znasz dokument "Do naszych braci muzłuman"?

                      > Nie wspomne już o pedofilii wsrod ksiezy. Ogromny problem
                      kosciola,
                      > z ktorym kosciol nie robi nic, lub bardzo niewiele.

                      ???Nie rozumiem tego. Czy problem pedofilii i jakichkolwiek innych
                      zboczeń ma swiadczyć o upadłości jakiejś instytucji, społeczności?
                      Księża to normalni ludzi, mają problemy, schorzenia i choroby jak
                      każdy. Czy jeśli są przypadki pedofilli wśród nauczucieli, nie
                      poślesz dziecka do szkoły, bo cała szkoła jest zła?
                      Skąd masz informacje, że Kościół nic z tym nie robi? Bo w mass
                      mediach podają tylko info o nowym pedofilu, a nie o tym, co robi sie
                      w tej sprawie? Ksiadz który popełnił przestępstwo jest sądzony jak
                      każdy inny świecki człowiek, przy czym ma dodatkowe przekreślone
                      życie, bo jest napiętnowany. A myślę, że jego czyn jest podwójnie
                      zły, bo gorszy innych w większym stopniu niż świeccy. Nie podałaś
                      żadnego źródła, które świadczy, że Kościół nic w tej sprawie nie
                      robi..Tylko takich informacji nie dostaniesz z głównego wydania
                      wiadomości...

                      > Nie wspomne juz o stosunku kosciola w Polsce do kobiet: czyli
                      krowa
                      > rozplodowa i matka Polka. Tak wlasnie jest.

                      Doprawdy?? Jestem Kobietą i absolutnie nie czuję się traktowana jak
                      krowa rozpłodowa!!Na czym opierasz to sensacyjne odkrycie? Pokaż mi
                      jakikolwiek fragment Nowego Testamentu, gdzie kobieta jest poniżona,
                      pokazana jako gorsza od meżczyzny, lub traktowana przedmiotowo.
                      Chociaż jeden! I nie rozumiem zupełnie tej "krowy rozpłodowej", jak
                      to wulgarnie ujełaś. Że napisano "Bądźcie płodni i rozmnażajcie
                      się"?..A może chodzi o niepopieranie antykoncepcji?Czy może
                      zaczniesz mówić o NPR (Naturalne Metody Planowania
                      Rodziny)..Podejrzewam (nie wiem czy słusznie), że sądzisz, iż pod ta
                      nazwą kryje sie historyczna metoda sprzed 30 lat
                      zwana "kalendarzykiem małżeńskim", która nie ma nic wspólnego z NPR.
                      Wiele osób tak uważa...A nikomu nie chce się sprawdzić, jak jest
                      naprawdę. Po co, skoro "wszyscy tak mówią"?

                      Shakiroo, w dużej mierze dzieki zwiazkowi z muzłumaninem nauczyłam
                      się szanować inną religię i zupełnie odmienny sposób życia, ale
                      takze odkryłam jak piękna jest moja religia i jak bardzo jestem
                      pewna jej słuszności. Przy czym nie szastam stereotypami, a opieram
                      sie na wiedzy, czytam, dowiaduję się. Ty, tak czesto zwalczająca
                      stereotypy o arabach sama rzuciłać stereotypami i to mało lotnymi
                      (bez urazy).

                      > Ja nie jestem slepa zwolenniczka islamu, widze minusy przede
                      > wszystkim muzulmanow i zlej interpretacji koranu. Ale rowniez
                      wiele
                      > rzeczy mi sie w tej religii podoba i nie odbieram islamu, jako
                      > religii tylko i wylacznie w wydaniu ortodoksyjnym.

                      Ja również. Niedawno dostałam życznie od mojego byłego na Wielkanoc.
                      Wiem, że on wierzy, mocno wierzy i stara się żyć wg Koranu.
                      On miał na tyle dystansu by usznować moją religię i wznieść sie
                      ponad stereotypy. Ty oczerniasz Kościół Katolicki, niesłusznie, bo
                      niepopierasz to żadną konkretną wiedzą. Rozumiem postawę: "Czytałem,
                      dowiadywałem się, nieodpowiada mi", ale pogląd oparty
                      na "zasłyszanym i stereotypach". Niepodobne do Ciebie.
                      Moje założenie jest - najpierw zdobyć jakieś rzetelne informacje,
                      potem dyskutować, lub rzucać "niby-prawdami".

                      BTW, to Kosciół Ktolicki, jest przedstawicielem jedynej na świecie
                      religii, która uznaje zbawienie poza Kościołem. A muzmumanie patrzą
                      tylko z politowaniem na nas, mówiąc: Niby dobrzy z was ludzie,
                      zycjecie uczciwie, ale szkoda was, co pójdziecie do piekła, gdyż nie
                      przestrzegaliście Koranu".

                      Wpowiedz jest długa, ale spontaniczna, sorry za ewentualne błędy
                      literowe.
                      Shakirra - pozdrawiam ciepło.
                      • sashamari Re: ISLAM 20.04.09, 22:24
                        bardzo ładnie to napisałaś Beatko! mądra z Ciebie kobieta! qrde znowu ktoś mi
                        zarzuci, że Ci przyklaskuje, ale no nie mogłam się powstrzymać! :)
                        tak jak napisałaś im lepiej poznaje inne religie tym bardziej cieszę się, że
                        zostałam wychowana właśnie w chrześcijaństwie..
                        pozdrawiam :)
                      • shakirra1 Re: ISLAM 21.04.09, 20:54
                        beata7.0 napisała:

                        > Shakiro, z pełnym szacunkiem dla Towjej osoby, nie mogę zgodzić
                        się
                        > z tym co napisałaś i nie dlatego, że mam inne zdanie, a niestety
                        > daltego że piszesz o swoich wnioskach, niepopartych żadnym
                        > argumentem (faktem), tylko o "obiegowej opinii".

                        Beata, zgadzam się z Tobą. Moja wypowiedź była pisana „na kolanie”,
                        bo nie miałam za dużo czasu, mogła świadczyć o tym, że rzucam
                        stereotypami i wybielam islam, ale tak nie jest – przynajmniej z
                        mego punktu widzenia.
                        Ale zaraz odpowiem na wszystkie Twoje zarzuty;-)


                        > Droga Shakiroo, szczerze - słuchałaś kiedykolwiek Radia Maryja?Czy
                        > swoją opinie budujesz na fragmentach umieszczonych na youtube?

                        Słuchałam kilka razy i uszy mi opadły. Jest to najbardziej
                        nacjonalistyczna i szowinistyczna stacja w Polsce (że antysemicka,
                        to już nie wspomnę). Wiem, że byłam mocno zniesmaczona tym faktem.
                        Tutaj masz troszkę przykładów:
                        [ks. Rydzyk, dyrektor RM:] „Pan Nikolski wszedł do Sejmu z
                        mniejszości ukraińskiej, trzeba to pamiętać, i nie wiem, czy mu tak
                        zależy na narodzie polskim (…) Ja nie jestem, broń Boże, przeciwko
                        narodowi ukraińskiemu, tylko, że to może być wyjaśnieniem dla
                        pewnych działań pewnego człowieka” (10.03.2003)
                        [ks. Rydzyk:] „Ja to nazywam aj waj szalom. Widać, że to jest
                        religia handlowa. To jest handel, a nie religia w Boga” (20.08.2002)
                        [ks. Bajda, stały współpracownik RM:] „Metoda walki dywersyjnej,
                        droga podstępu, rozkładu wewnętrznego, maskowania istotnych celów,
                        została z całą precyzją zastosowana przez Hitlera, a także
                        bolszewików, w ogóle socjalistów. Rewolucja ustrojowa, ustrojona w
                        barwy mesjanizmu światowego wiąże się w szczególny sposób z epoką
                        Manifestu Komunistycznego. Element mesjanizmu pochodzi oczywiście z
                        judaizmu, ale w mistyce rosyjskiej znalazł podatny grunt dla
                        zaszczepienia i rozwoju. Oczywiście, już masoneria w wieku XIX
                        planowała zlikwidowanie państw narodowych i stworzenie w dalszym
                        planie rządu światowego” (1.09.2001 - dalej ksiądz cytuje obszerne
                        fragmenty ze starszych i nowych książek antysemickich)
                        [wypowiedź słuchacza:] „Polska zniewolona, bo ludzie są naiwni,
                        wierzą tym, którzy ich zniewalają. Ci, co zdobyli Jerozolimę mają
                        jedną zasadę: panować albo burzyć. Jest naród, który chce zapanować
                        nad światem za wszelką cenę” (2.01.2003)
                        [I na koniec, próbka jednej z licznych tyrad, jakimi ks. Rydzyk
                        raczy nieustannie słuchaczy]: „Ja nie jestem, na przykład, przeciwko
                        Żydom, nie jestem! Niech mi nikt nie wmawia, nie jestem przeciwko
                        żadnemu człowiekowi, ale wiem na pewno, że pół miliona Żydów16 ma do
                        Polski przyjechać, dostają paszporty, wszystko im oddają… Dobrze,
                        niech wszystko się dzieje zgodnie z prawem, ze sprawiedliwością, z
                        prawami boskimi i ludzkimi. I nikomu krzywdy nie wolno robić. Ale z
                        drugiej strony ludzie, Polacy z Kazachstanu, czy Polacy z Argentyny,
                        czy z innych stron mają utrudnienia nie z tej ziemi, żeby przyjechać
                        do Polski. Prawda? To jest co najmniej niesprawiedliwe. Coś tu nie
                        gra. Jeżeli my o tym mówimy, to my mamy prawo mówić, bo to jest
                        demokracja. I wtedy nam mówią, że my jesteśmy straszni, i tak dalej,
                        i w ogóle. No bo my pytania stawiamy. Dobrze, ale dlaczego tu nie
                        załatwicie, co się dzieje, dlaczego tak robicie? To my jesteśmy źli.
                        Tylko bylibyśmy dobrzy, gdybym ja wyszedł i – oklaski – Unia
                        [Europejska]! Unia! Proletariusze wszystkich krajów łączcie się!
                        Pierwsza prawda wiary jest: Unia Europejska!” (19.02.2003)
                        Beata, takich wypowiedzi są dziesiątki. Nie wspomnę już o aborcji,
                        nawet w stosunku do ofiar gwałtu. Dla mnie to żenada. To jest stacja
                        legalnie działająca w Polsce. Więc nie piszcie mi proszę (to nie do
                        Ciebie), że dzieci recytują Koran i nawołują do nienawiści. W
                        demokratycznym państwie działa Radio Maryja i ma tysiące zwolenników…
                        No comments.


                        > Zresztą Rydzyk to nie Kosciół, a skoro trzymamy się dyskusji o
                        > Kościele, warto skupić się na jego oficjalnym stanowisku, a nie
                        > nadużyciach czy błedach niektórych jego członków,bo to pojawia się
                        > wszędzie i w każdej społeczności


                        Hierarchia kościelna w Polsce formalnie odcina się od treści
                        antysemickich głoszonych na falach RM. Episkopat powołał nawet
                        zespół do spraHw „duszpasterskiej troski o Radio Maryja”, którego
                        zadaniem miało być eliminowanie z anteny treści stojących w
                        jaskrawej sprzeczności z oficjalnym nauczaniem Kościoła - jednak
                        odnosząc połowiczny skutek. Tym bardziej, że stanowisko episkopatu
                        jest nieco dwuznaczne: trudno ignorować prawie milionową klientelę
                        (bo trudno ich nazwać wyznawcami), a poza tym niektórzy biskupi
                        sprzyjają tej działalności i nie przeszkadza im antysemityzm. Czyli
                        typowe dla Kościoła katolickiego zakłamanie.


                        Nie kto inny, jak JP II - głowa KK
                        > uroczyście w imieniu Koscioła przepraszał za wszystkie błedy i
                        > wypaczenia, które miały miejsce ze strony Kościoła na przestrzeni
                        > wieków. Kładł nacisk na zwiazek z Żydami i ich dziedzictwo
                        > kulturowe. Znasz dokument "Do naszych braci muzłuman"?


                        Znam dokument i znam słowa Jana Pawła II. Ten człowiek jest dla mnie
                        wielkim autorytetem. Podkreślić także należy fakt, że wybaczył
                        swojemu niedoszłemu zabójcy, który właśnie był muzułmaninem…Wielki
                        człowiek o wielkim sercu i rozumie, ale niestety KK nie składa się
                        tylko z takich duchownych. Wystarczy wejść w Polsce do kościoła i
                        posłuchać. Takiego człowieka jak JPII nie było i już raczej nie
                        będzie.



                        > ???Nie rozumiem tego. Czy problem pedofilii i jakichkolwiek innych
                        > zboczeń ma swiadczyć o upadłości jakiejś instytucji, społeczności?
                        > Księża to normalni ludzi, mają problemy, schorzenia i choroby jak
                        > każdy. Czy jeśli są przypadki pedofilli wśród nauczucieli, nie
                        > poślesz dziecka do szkoły, bo cała szkoła jest zła?

                        Beata, niestety dla mnie księża nie są tylko normalnymi ludźmi. To
                        ludzie, którzy powinni być przykładem moralności, bo tego nas uczą.
                        Dlatego wszelkie zboczenia, molestowania dzieci itp. niestety od
                        instytucji kościoła mnie odstręczają. Pedofilia nie jest chorobą. To
                        ordynarne zboczenie, które faceci fundują sobie z nudów. Takie mam
                        zdanie na ten temat. A ksiądz – pedofil to już dla mnie kosmos
                        zupełny.


                        > Skąd masz informacje, że Kościół nic z tym nie robi? Bo w mass
                        > mediach podają tylko info o nowym pedofilu, a nie o tym, co robi
                        sie
                        > w tej sprawie? Ksiadz który popełnił przestępstwo jest sądzony jak
                        > każdy inny świecki człowiek, przy czym ma dodatkowe przekreślone
                        > życie, bo jest napiętnowany. A myślę, że jego czyn jest podwójnie
                        > zły, bo gorszy innych w większym stopniu niż świeccy. Nie podałaś
                        > żadnego źródła, które świadczy, że Kościół nic w tej sprawie nie
                        > robi..Tylko takich informacji nie dostaniesz z głównego wydania
                        > wiadomości...


                        JPII milczał niestety w tej sprawie. Dopiero Benedykt wziął się
                        za ‘sprzątanie’ i mówi o tym w swoich kazaniach. Przez lata KK
                        milczał w tej sprawie ignorując problem. Tak jak napisałam powyżej,
                        JPII jest dla mnie wielkim autorytetem, jednak jego kadencja w
                        Watykanie nie była wolna od błędów, właśnie takich.
                        8 sierpnia 2003 amerykańscy prawnicy przypomnieli dokument Watykanu
                        z 1962 roku nakazujący zachowywanie w tajemnicy przypadków
                        molestowania seksualnego i pedofilii wśród księży i grożący
                        ekskomuniką każdemu, kto taką sprawę ujawni. Dekret ten dopiero
                        właśnie w 2003 roku został uchylony przez KK. Napisano w nim, że
                        dotyczy "najgorszych zbrodni": "agresji seksualnej popełnionej przez
                        księdza" lub "próby agresji wobec nieletnich płci obojga lub
                        zwierząt". Wszystkie osoby zaangażowane w taką sprawę, również
                        ofiary, zobowiązane są do zachowania absolutnej tajemnicy "pod kar
                        • shakirra1 Re: ISLAM - ciag dalszy mojej poprzedniej wypow. 21.04.09, 21:04
                          Wszystkie osoby zaangażowane w taką sprawę, również ofiary,
                          zobowiązane są do zachowania absolutnej tajemnicy "pod karą
                          ekskomuniki". (źródło GW)





                          > Doprawdy?? Jestem Kobietą i absolutnie nie czuję się traktowana
                          jak
                          > krowa rozpłodowa!!Na czym opierasz to sensacyjne odkrycie? Pokaż
                          mi
                          > jakikolwiek fragment Nowego Testamentu, gdzie kobieta jest
                          poniżona,
                          > pokazana jako gorsza od meżczyzny, lub traktowana przedmiotowo.


                          Bardzo proszę. O tym akurat wiem sporo.


                          Podrzędną i podległą rolę kobiety w społeczeństwie i rodzinie widać
                          dość wyraźnie w całym Nowym Testamencie (Listy Pawła do Efezjan
                          5:22; do Koryntian I 11:3 i I 11:9; List Św. Piotra I 3:1).
                          Znajdujemy tam też pouczające zalecenia dla kobiet. Mianowicie
                          kobiety nie powinny zabierać głosu w kościele (Listy Pawła do
                          Koryntian I 14:34-35). Nie powinny też mieć żadnej władzy nad
                          mężczyznami, być posłuszne i siedzieć cicho (Tymoteusz 2:11-12).
                          Sporo jest do poczytania.
                          W swych listach Paweł poucza wiernych o obowiązku żon do
                          bezwzględnego posłuszeństwa swym mężom. Jeśli więc jakaś mieniąca
                          się chrześcijanką kobieta ośmiela się sprzeciwić w czymkolwiek
                          mężowi popełnia grzech. Co do tego nie ma wątpliwości ani wyjątków.
                          W liście do Efezjan pisze: "Lecz jak Kościół poddany jest
                          Chrystusowi, tak i żony mężom — we wszystkim." (5, 24). Z kolei w
                          pierwszym liście do Tymoteusza znajdujemy taką oto myśl: "Kobieta
                          niechaj się uczy w cichości z całym poddaniem się. Nauczać zaś
                          kobiecie nie pozwalam ani też przewodzić nad mężem lecz [chcę, by]
                          trwała w cichości. Albowiem Adam został pierwszy ukształtowany,
                          potem — Ewa. I nie Adam został zwiedziony, lecz zwiedziona kobieta
                          popadła w przestępstwo. Zbawiona zaś zostanie przez rodzenie dzieci"
                          (2, 12n). Pouczenia są konsekwentne. "Kobiety mają na tych
                          zgromadzeniach milczeć; nie dozwala się im bowiem mówić, lecz mają
                          być poddane, jak to Prawo nakazuje. A jeśli pragną się czego
                          nauczyć, niech zapytają w domu swoich mężów! Nie wypada bowiem
                          kobiecie przemawiać na zgromadzeniu. Czyż od was wyszło słowo Boże?
                          Albo czy tylko do was przyszło? -czytamy w pierwszym liście do
                          Koryntian (14, 34n).
                          Jezus nie akceptował rozwódu w przypadku niewierności żony (Mateusz
                          5:32; 19:9). Odwrotna sytuacja oczywiście nie wchodziła w rachubę.
                          I kilka znamienitych cytatów:
                          Jezus mówi do niej (Marii Magdaleny — przyp.): „Kobieta". Ta, która
                          nie wierzy, jest kobietą i [ludzie] zwracają się do niej określając
                          jej płeć; kobieta natomiast, która wierzy — przekształca się w osobę
                          doskonałą, w mężczyznę. (CSEL 23, 3, 514)

                          Św. Hieronim: „Tak długo, jak kobieta żyje po to, by rodzić, i dla
                          dzieci, tak długo między nią i mężczyzną istnieje taka sama różnica,
                          jak między ciałem i duszą; jeżeli jednak pragnie Chrystusowi
                          bardziej służyć niż światu — wówczas przestanie być kobietą i nazwą
                          ją „mężczyzną", gdyż życzymy sobie, by wszyscy zostali podniesieni
                          do stanu doskonałego mężczyzny (Komentarz do Listu do Efezjan 5)”
                          Św. Jan Chryzostom, Ojciec Kościoła:
                          # Za twym mężem winno iść twe pożądanie, i on winien być twoim
                          panem .… zniż się zatem do poddaństwa .… bądź jedną z podległych.
                          # "Istnieje przecież wiele okazji w świecie, które osłabiają
                          sumienność duszy. Należy do nich nade wszystko obcowanie z
                          kobietami. Sprawując pieczę nad rodzajem męskim, zwierzchnik nie
                          powinien zapominać o niewieścim, który właśnie z powodu swej
                          większej skłonności do grzechu wymaga też większej troski" (O
                          kapłaństwie VI, rozdz. 8)


                          I nie rozumiem zupełnie tej "krowy rozpłodowej", jak
                          > to wulgarnie ujełaś. Że napisano "Bądźcie płodni i rozmnażajcie
                          > się"?
                          Św. Augustyn, 354-430 — jeden z największych Ojców Kościoła:
                          # Kobieta jest istotą poślednią, która nie została stworzona na
                          obraz i podobieństwo Boga. To naturalny porządek rzeczy, że kobieta
                          ma służyć mężczyźnie.
                          # "Nie wiem, do jakiej pomocy mężczyźnie została stworzona kobieta,
                          jeśli wykluczymy cel prokreacji. Dlaczego mimo to cel ten się
                          wyklucza, nie rozumiem. Jeśli kobieta nie została dana mężczyźnie do
                          pomocy w rodzeniu dzieci, w takim razie do czego? Może do tego, by
                          razem uprawiali ziemię? W takim razie lepszą pomocą dla mężczyzny
                          byłby mężczyzna. To samo tyczy się pociechy w samotności. O ileż
                          przyjemniejsze jest życie i rozmowa, gdy mieszkają ze sobą dwaj
                          przyjaciele niż mężczyzna i kobieta" (De Gen. ad litt. 9,5-9)




                          Co do antykoncepcji, to napiszę, że w islamie jest ona dozwolona.
                          Dozwolona jest również aborcja, bo liczy się dobro matki i
                          narodzonych już dzieci. Co wg. mnie stawia islam wyżej nauki KK.

                          Nadmienię jeszcze krótko, że islam jest najmłodszą z trzech religii
                          monoteistycznych i wszelkie reformy ma jeszcze przed sobą. Takie
                          reformy przechodziło również chrześcijaństwo na przełomie wieków.
                          Tak naprawdę dopiero w XX wieku nastąpiły widoczne zmiany, bardziej
                          dostosowane do demokratycznych i świeckich społeczeństw. Wśród
                          uczonych muzułmańskich jest wielu reformatorow i przeciwnikow
                          fundamentalizmu – choc niestety fundamentalizm islamski jest teraz
                          w „modzie”, ale to temat na mój kolejny post…

                          Również pozdrawiam i mam nadzieję, że swoje stanowisko choć trochę
                          rozjaśniłam.
                          • beata7.0 Re: ISLAM - ciag dalszy mojej poprzedniej wypow. 27.04.09, 00:06
                            shakirra1 napisała:

                            Pokaż
                            > mi
                            > > jakikolwiek fragment Nowego Testamentu, gdzie kobieta jest
                            > poniżona,
                            > > pokazana jako gorsza od meżczyzny, lub traktowana przedmiotowo.
                            >
                            >
                            > Bardzo proszę. O tym akurat wiem sporo.
                            >
                            >
                            > Podrzędną i podległą rolę kobiety w społeczeństwie i rodzinie
                            widać
                            > dość wyraźnie w całym Nowym Testamencie (Listy Pawła do Efezjan
                            > 5:22; do Koryntian I 11:3 i I 11:9; List Św. Piotra I 3:1).
                            > Znajdujemy tam też pouczające zalecenia dla kobiet. Mianowicie
                            > kobiety nie powinny zabierać głosu w kościele (Listy Pawła do
                            > Koryntian I 14:34-35). Nie powinny też mieć żadnej władzy nad
                            > mężczyznami, być posłuszne i siedzieć cicho (Tymoteusz 2:11-12).


                            Akurat jak napisałam post, specjalnie podkreśliłam Nowy Testament,
                            bo chodziło mi głownie o Ewangelie, Ty przytaczasz tylko listy
                            (które oczywiście są składowa NT). Dalej cytujesz uczonych doktorów
                            Kościoła z późniejszych wieków, których nauki są dzisiaj zupełnie
                            inaczej interpretowane przez Kościół niż ich dosłowny wydźwięk. Oni
                            pisali o swoich przemyśleniach z perspektywy swoich czasów. Z
                            historii wiadomo, jaka była pozycja kobiety np za czasów św.
                            Augustyna (V w.) którego słowa dotyczące roli Kobiety nie są
                            głoszone w oficjalnym nauczaniu Koscioła, podobnie jak jego
                            podejście do cielesności (którą uważała za coś złego, nieczystego).
                            Skoro tyle wiesz na ten temat, powinnaś wiedzieć i to.

                            Św Paweł rzeczywiście napisał wiele słów, które można odczytać
                            anykobieco. Ale, jak może wiesz, był on uczonym, wykształconym
                            żydem, który prześladował pierwszych chrześcijan. Późniejsze jego
                            pisma, po nawróceniu, nie są wolne od wyuczonego od dziecka
                            światopoglądu, w którym kobieta uważana była za coś gorszego. Każdy
                            interpretator Pisma Św ma taką wiedzę i wie, jak mówić o tym pismach
                            Św Pawła. Natomiast fragment o tym, że nie powinno się pozwalać
                            wypowiadać Kobietom na zgromadzeniach, świadczy tylko o tym, że te
                            Kobiety sie wypowiadały! Co było absolutną rewolucją jak na tamte
                            czasy!

                            > W swych listach Paweł poucza wiernych o obowiązku żon do
                            > bezwzględnego posłuszeństwa swym mężom. Jeśli więc jakaś mieniąca
                            > się chrześcijanką kobieta ośmiela się sprzeciwić w czymkolwiek
                            > mężowi popełnia grzech. Co do tego nie ma wątpliwości ani
                            wyjątków.

                            TYlko ze zaraz potem dodaje: "Mężowie, szanujcie swoje żony!"...Może
                            nie ucinajmy cytatów w ich ważnych moementach.


                            > Jezus nie akceptował rozwódu w przypadku niewierności żony
                            (Mateusz
                            > 5:32; 19:9). Odwrotna sytuacja oczywiście nie wchodziła w rachubę.

                            Tak jest tam napisane, czy swój własny wniosek przypisałaś jako
                            wydzwięk słów Ewangelii?? Nie ma słowa o tym, że akceptowana jest
                            zdrada ze strony meżczyzny! Nie twórz proszę Nowej Ewangelii.

                            Cyt (Mt, 5,27)
                            Słyszeliści, że powiedziano: nie popełnisz zdrady małżeńskiej"

                            Kila wersów wcześniej, przed cytatem, który podałaś, jest mowa o
                            grzechu cudzołóstwa. Jezus poucza meżczyzn, kiedy dopuszczaja sie
                            cudzołóstwa i że jest to grzechem...Nie wiem, kto mógłby z tego
                            fragmentu wywnioskować, że jest to akceptowane?!

                            > I kilka znamienitych cytatów:
                            > Jezus mówi do niej (Marii Magdaleny — przyp.): „Kobieta". Ta,
                            która
                            > nie wierzy, jest kobietą i [ludzie] zwracają się do niej
                            określając
                            > jej płeć; kobieta natomiast, która wierzy — przekształca się w
                            osobę
                            > doskonałą, w mężczyznę. (CSEL 23, 3, 514)

                            ...Co to za cytat???? Bo chyba nie z Ewangelii?!

                            > Co do antykoncepcji, to napiszę, że w islamie jest ona dozwolona.
                            > Dozwolona jest również aborcja, bo liczy się dobro matki i
                            > narodzonych już dzieci. Co wg. mnie stawia islam wyżej nauki KK.

                            Cudownie...Religia, która zezwala zabijać niewinne dzieci staje
                            wyżej do nauczania Kościoła.. Nie mam słów.
                            Rozumiem, że dziecko, które może głośno płakać, jest
                            istotą "bardziej wartosciową" niż to samo dziecko, tylko troszkę
                            mniejsze, którego płaczu nikt nie usłyszy, a lekarz może go
                            poćwiartować, wydłubać z brzucha matki i wyrzucić do
                            kosza..Przekonałaś mnie...

                            > Nadmienię jeszcze krótko, że islam jest najmłodszą z trzech
                            religii
                            > monoteistycznych i wszelkie reformy ma jeszcze przed sobą. Takie
                            > reformy przechodziło również chrześcijaństwo na przełomie wieków.
                            > Tak naprawdę dopiero w XX wieku nastąpiły widoczne zmiany,
                            bardziej
                            > dostosowane do demokratycznych i świeckich społeczeństw.
                            > Również pozdrawiam i mam nadzieję, że swoje stanowisko choć trochę
                            > rozjaśniłam.

                            O nauczaniu, Kościele, prawach, doktrynach religijnych itd..możnaby
                            dłuuugo rozmawiać, ale chyba pominięto tutaj najważniejszą rzecz.
                            WIARĘ. Bo jesli ktoś wierzy, po prostu, z całego serca wierzy, nawet
                            jak wszystkiego nie rozumie, to żadna nauka nie jest dla niego
                            lepsza czy gorsza niż ta, która ma zwiazek z tym w kogog wierzy.
                            Jeśli ja wierzę, że Jezus to jest Syn Boga, który zapowiedziany
                            przyszedł na świat i z miłości do ludzi zginął na krzyżu, to po
                            prostu w to wierzę. A wiara jest chyba najważniejsza.
                            I powiem szczerze, szanuję ludzi, którzy głeboko i prawdziwie
                            wierzą, czy muzłumanie, czy żydzi, czy chrześciajnie, jeśli jest w
                            nich miłość do Boga i drugiego człowieka, to zasługują na podziw i
                            szacunek.

                            Apropos Jana Pawła II - czasami, jak nawet czegoś nie rozumiem, to
                            przypomima sobie tego niezwykłego Człowieka, który przecież w
                            pierwszej kolejności był głową Kościoła Katolickiego i nigdy nie
                            sprzeciwił sie jego nauczaniu, dał najpiękniejszy przykład wiary,
                            ale i religijności. Zrewolucjonizował świat poprzez swoje
                            pielgrzymki i nastawienie do drugiego człowieka, ale różaniec, tak
                            często wyśmiewany, zawsze był w jego dłoni. Skoro taki człowiek
                            zufał w 100% Jezusowi i był 100% chrześcijaniem..ja nie mam
                            wątpliwości co do słuszności swojej religii i przynależności do
                            Kościoła, nawet jeśli niektórzy jego członkwoie upadają i grzeszą,
                            bo tych dobrych jest zdecydowanie wiekszość.

                            P.S. A tak w ogóle, to ciekawe, jak ten wątek ma się na tle tych
                            wszystkich dyskusji o łóżkowych problemach itp.;)

                            Pozdrawiam Cię Shakirra bardzo serdecznie. I zazdroszczę słońca, u
                            nas wiosna dopiero sie budzi:)
                            • szalonaburza Re: ISLAM - ciag dalszy mojej poprzedniej wypow. 27.04.09, 04:26
                              Teraz zaczynasz dyskusję nt aborcji...
                              Osobiście jestem za, ale do końca 3-go miesiąca.
                              Jeżeli chodzi o Kościół: w przypadku poronienia, nie pozwoli na pochowanie tego
                              płodu, ze strony medycznej płód w tym wieku nie odczuwa bólu (nawet jeszcze
                              później - w UK aborcja jest dozwolona do 24 tygodnia, co nie jest przypadkiem).
                              Ach...

                              Nie jestem ani za jedną ani drugą wiarą. Bo ja wolna jestem.
                              • beata7.0 Re: ISLAM - ciag dalszy mojej poprzedniej wypow. 27.04.09, 19:09
                                szalonaburza napisała:

                                > Teraz zaczynasz dyskusję nt aborcji...
                                > Osobiście jestem za, ale do końca 3-go miesiąca.
                                > Jeżeli chodzi o Kościół: w przypadku poronienia, nie pozwoli na
                                pochowanie tego
                                > płodu, ze strony medycznej płód w tym wieku nie odczuwa bólu
                                (nawet jeszcze
                                > później - w UK aborcja jest dozwolona do 24 tygodnia, co nie jest
                                przypadkiem).
                                >
                                > Ach...
                                >
                                > Nie jestem ani za jedną ani drugą wiarą. Bo ja wolna jestem.

                                Nie ja zaczęłam temat aborcji, nie sądze, aby to był właściwy temat
                                na to forum, ale coś mnie trafia, jak ktoś twierdzi, że aborcja jest
                                dobrem?! To jakaś paranoja!
                                Zabijanie nienarodzonych dzieci to taka fajna sprawa, ba,
                                wolność!...Jakże wolna jest matka, która decyduje, że zabije
                                drugiego człowieka - swoje dziecko. Może metodą ssącą (widziała
                                któraś z was jak to się robi? - ja tak, na skanie. W życiu nie
                                widziałam ohydniejszej zbrodni) zawsze można wstrzyknąć kwas,
                                wprowadzić maszynę mielącą i rozdrobniającą maleńkie ciało, po czym
                                wyciaga się kawałki ciała dziecka...WOLNOŚĆ!! Apelujmy do matek -
                                zabijajcie, będziecie wolne...Recę opadają!

                                W życiu nie słyszałam takich bzdur, że dziecko do 3 miesiąca nie
                                czuje bólu...Kto Ci tak powiedział kobieto?
                                Tak natura nas urządziła, że ssaki noszą w sobie swoje potomstwo aż
                                bedzie gotowe pojawić się na świecie. Jak można sądzić, że to ,co
                                kobieta nosi w sobie przez 9 miesięcy nie jest człowiekiem?!
                                Jeżeli ktoś ma wątpliwości, czym jest to, co kobieta nosi w sobie
                                przez 9 miesięcy, zapraszam do poczytania i pooglądania...

                                www.stopaborcji.pl/index.php?p=1
                                Uprzedzam - drastyczne.
                                Dla mnie to koniec tematu aborcji.
                                P.S. Szalona burzo - na stronie są zdjęcia "płodów" w 24 tygodniu,
                                które usunięto z ciała kobiet...Tak się składa, że medycyna
                                udokumentowała przypadek, kiedy udało się uratować dziecko urodzone
                                w 24 tygodniu, żyje i ma się dobrze. To też Twoim zdaniem
                                był "nieczujący bólu płód, zlepek komórek"?...
                                • shakirra1 Re: ISLAM - ciag dalszy mojej poprzedniej wypow. 27.04.09, 19:40
                                  beata7.0 napisała:

                                  > szalonaburza napisała:
                                  >
                                  > > Teraz zaczynasz dyskusję nt aborcji...
                                  > > Osobiście jestem za, ale do końca 3-go miesiąca.
                                  > > Jeżeli chodzi o Kościół: w przypadku poronienia, nie pozwoli na
                                  > pochowanie tego
                                  > > płodu, ze strony medycznej płód w tym wieku nie odczuwa bólu
                                  > (nawet jeszcze
                                  > > później - w UK aborcja jest dozwolona do 24 tygodnia, co nie
                                  jest
                                  > przypadkiem).
                                  > >
                                  > > Ach...
                                  > >
                                  > > Nie jestem ani za jedną ani drugą wiarą. Bo ja wolna jestem.
                                  >
                                  > Nie ja zaczęłam temat aborcji, nie sądze, aby to był właściwy
                                  temat
                                  > na to forum, ale coś mnie trafia, jak ktoś twierdzi, że aborcja
                                  jest
                                  > dobrem?! To jakaś paranoja!
                                  > Zabijanie nienarodzonych dzieci to taka fajna sprawa, ba,
                                  > wolność!...Jakże wolna jest matka, która decyduje, że zabije
                                  > drugiego człowieka - swoje dziecko. Może metodą ssącą (widziała
                                  > któraś z was jak to się robi? - ja tak, na skanie. W życiu nie
                                  > widziałam ohydniejszej zbrodni) zawsze można wstrzyknąć kwas,
                                  > wprowadzić maszynę mielącą i rozdrobniającą maleńkie ciało, po
                                  czym
                                  > wyciaga się kawałki ciała dziecka...WOLNOŚĆ!! Apelujmy do matek -
                                  > zabijajcie, będziecie wolne...Recę opadają!
                                  >
                                  > W życiu nie słyszałam takich bzdur, że dziecko do 3 miesiąca nie
                                  > czuje bólu...Kto Ci tak powiedział kobieto?
                                  > Tak natura nas urządziła, że ssaki noszą w sobie swoje potomstwo

                                  > bedzie gotowe pojawić się na świecie. Jak można sądzić, że to ,co
                                  > kobieta nosi w sobie przez 9 miesięcy nie jest człowiekiem?!
                                  > Jeżeli ktoś ma wątpliwości, czym jest to, co kobieta nosi w sobie
                                  > przez 9 miesięcy, zapraszam do poczytania i pooglądania...
                                  >
                                  > www.stopaborcji.pl/index.php?p=1
                                  > Uprzedzam - drastyczne.
                                  > Dla mnie to koniec tematu aborcji.
                                  > P.S. Szalona burzo - na stronie są zdjęcia "płodów" w 24 tygodniu,
                                  > które usunięto z ciała kobiet...Tak się składa, że medycyna
                                  > udokumentowała przypadek, kiedy udało się uratować dziecko
                                  urodzone
                                  > w 24 tygodniu, żyje i ma się dobrze. To też Twoim zdaniem
                                  > był "nieczujący bólu płód, zlepek komórek"?...


                                  Beata, wielkosc płodu w 12 tygodniu ma 21mm. W 24 tygodniu płód ma
                                  35 cm. Roznica jest drastyczna.24 tydz. to 6 mies ciazy. Ja np.
                                  urodzilam sie w 7 mies i zyje. Zadna normalna kobieta nie usuwa
                                  ciazy w 6 mies. Co Ty za przeproszeniem za bzdury wypisujesz Beata??
                                  Nie pisz o usuwaniau cial dzieci, rozrywaniu itd. Ja mam dosc
                                  feministyczne poglady i uwazam, ze zdrowe podejscie do zycia. Nie
                                  trawie manipulowania ludzmi takimi zdjeciami i filmikami, które
                                  uwazam wrecz za fotomontaze. Uwazam, ze do 3 mies. kazda kobieta ma
                                  prawo podjac decyzje. A zadna normalna kobieta nie traktuje usuwania
                                  ciazy, jako srodka antykoncepcyjnego. Sa sytuacje w zyciu kobiet, w
                                  ktorych musza sie zdecydowac na ten krok i jest to tylko i wylacznie
                                  sprawa ich sumienia, a nie sumienia kleryka, ktory posuwa za
                                  przeproszeniem gosposie i ma nieslubne dzieci (bo wielu ksiezulkow
                                  je ma).
                                  W Egipcie duchowni islamscy propaguja antykoncepcje (oprocz
                                  mechanicznej) i np. tabletki antykoncepcyjne i perezerwatywy sa
                                  przez nich uznawane. Dlatego wg. mnie w tym punkcie ta religia stoi
                                  wyzej katolicyzmu, gdzie seks słuzy tylko prokreacji, czyli kobieta
                                  powinna rodzic, rodzic, rodzic i najlepiej dawac mezowi po ciemku
                                  pod koldra. A potem z potomstwem przyjsc do ksiezulka i zaplacic za
                                  chrzest itd. Przeciez kosciol robi na tym biznes. Ja tej instytucji
                                  szczerze nie trawie.
                                  • beata7.0 Re: ISLAM - ciag dalszy mojej poprzedniej wypow. 27.04.09, 21:15
                                    shakirra1 napisała:

                                    > > Nie ja zaczęłam temat aborcji, nie sądze, aby to był właściwy
                                    > temat
                                    > > na to forum, ale coś mnie trafia, jak ktoś twierdzi, że aborcja
                                    > jest
                                    > > dobrem?! To jakaś paranoja!
                                    zapraszam do poczytania i pooglądania...
                                    > >
                                    > > www.stopaborcji.pl/index.php?p=1
                                    > > Uprzedzam - drastyczne.
                                    > > Dla mnie to koniec tematu aborcji.

                                    > > > Beata, wielkosc płodu w 12 tygodniu ma 21mm. W 24 tygodniu
                                    płód ma
                                    > 35 cm. Roznica jest drastyczna.24 tydz. to 6 mies ciazy. Ja np.
                                    > urodzilam sie w 7 mies i zyje. Zadna normalna kobieta nie usuwa
                                    > ciazy w 6 mies. Co Ty za przeproszeniem za bzdury wypisujesz
                                    Beata??

                                    Ja pisze bzdury???! Koleżanka przede mną pisała o tym, że dopuszcza
                                    się np w oświeconej Anglii aborcję do 22 tyg ciąży, i że jest to
                                    cool. Jest to dziecko 5,5 miesięczne, które kopie i rusza się. Takie
                                    jest prawo w Anglii. Na czym polega bzdura?


                                    > Nie pisz o usuwaniau cial dzieci, rozrywaniu itd.

                                    A czemu? A czym innym jest aborcja??
                                    NIkt o tym nie chce pisać, bo lepiej mysleć że to zabieg jak
                                    wyrywanie zęba..A zdecydowanie nie jest! Skoro tak walczysz w swoich
                                    postach o prawdę i brak zakłamania, czemu teraz oburza Cię opisanie
                                    aborcji tak jak ona wygląda? Czy w którymś momencie skłamałam, albo
                                    napisałam nieprawdę?
                                    Manipulacją jest wmawianie kobietom, że to ot błahostka, mini
                                    zabeig, który nie ma żadnych skutków. To jest dopiero mega
                                    zakłamanie!

                                    Ja mam dosc
                                    > feministyczne poglady i uwazam, ze zdrowe podejscie do zycia. Nie
                                    > trawie manipulowania ludzmi takimi zdjeciami i filmikami, które
                                    > uwazam wrecz za fotomontaze.

                                    Fotomontaże?? Shakirra tak wygląda dziecko po usunięciu z ciała
                                    kobiety. Straszne? Pewnie ze straszne! Zarzucasz (zupełnie
                                    bezpodstawnie) fotomontaż tylko dlatego, że zdjecia są drastyczne?
                                    Ale lepiej wmawiać sobie, że to fotomontaż...Świadomie wybrana
                                    nieświadomosć..Można i tak (źródła zdjęć masz podane na stronie,
                                    statystyki i inne dane także, uważasz się za mądrzejszą od lekarzy?)

                                    Uwazam, ze do 3 mies. kazda kobieta ma
                                    > prawo podjac decyzje.

                                    Ma prawo podejmowac decyzje o swoim ciele i życiu, ale nie o zyciu
                                    drugiego człowieka! I tu jest sendo całej sprawy! Jak chronimy życie
                                    i zdorwie ludzi, to wszystkich, a nie wybiórczo, ten mniej
                                    wartościowy, a ten bardziej.

                                    >A zadna normalna kobieta nie traktuje usuwania
                                    > ciazy, jako srodka antykoncepcyjnego. Sa sytuacje w zyciu kobiet,
                                    w
                                    > ktorych musza sie zdecydowac na ten krok i jest to tylko i
                                    wylacznie
                                    > sprawa ich sumienia, a nie sumienia kleryka, ktory posuwa za
                                    > przeproszeniem gosposie i ma nieslubne dzieci (bo wielu ksiezulkow
                                    > je ma).

                                    Czy Ty masz jakieś prywatne żale do księży? Bo atakujesz ich z
                                    niebywałą wściekłością. I widać doskonale znasz całe ich rzesze, a
                                    nawet wiesz, co robią w sypialni...Zadziwiające. Shakirra, skąd u
                                    Ciebie taka wścikłość?
                                    Bywają beznadziejni ludzi i beznadzijni ksieża, ale Twoje
                                    uogólnienia i zwroty jak z "Faktu"(brukowiec polski) przekraczają
                                    granice nawet zdrowego rozsądku.

                                    > W Egipcie duchowni islamscy propaguja antykoncepcje (oprocz
                                    > mechanicznej) i np. tabletki antykoncepcyjne i perezerwatywy sa
                                    > przez nich uznawane. Dlatego wg. mnie w tym punkcie ta religia
                                    stoi
                                    > wyzej katolicyzmu, gdzie seks słuzy tylko prokreacji, czyli
                                    kobieta
                                    > powinna rodzic, rodzic, rodzic i najlepiej dawac mezowi po ciemku
                                    > pod koldra.

                                    Nie wiem o którym Kościele piszesz, bo na pewno nie o Katolickim.
                                    Shakirra średniowiecze dawno mineło, a Twoja wiedza o Kościele
                                    zatrzymałą sie dokładnie w tej epoce. nie będę zaczynać nowego
                                    tematy..Możesz mieć prywatne żale do Kościoła, nie wnikam, ale nie
                                    wypisuj bzdur Ty. Myślałam, że walczymy ze stereotypami, a nie
                                    pogłębiamy je.




                                    • shakirra1 Re: ISLAM - ciag dalszy mojej poprzedniej wypow. 27.04.09, 22:09
                                      Widzę, że mam do czynienia z mocno kościelną osobą, dlatego dyskusji
                                      kontynuowała nie będę, bo do niczego nie doprowadzi.
                                      Mogę jedynie napisać, że skończyłam psychologię i pracowałam z
                                      ofiarami przemocy, min. z małych miasteczek i wsi. Nasłuchałam się
                                      bardzo dużo o księżach, min. tego, że maltretowanej przez męża
                                      kobiecie ksiadz w XXI w. potrafi powiedzieć, że każdy dzwiga swój
                                      krzyż. To chyba nie wymaga komentarza.
                                      Dla mnie księża i kościól są niczym, poza wyjątkami takimi jak
                                      misjonarze i wszyscy duchowni pomagający ludziom. Reszta to
                                      zakłamane pasibrzuchy.
                                      Człowiek nie potrzebuje pośrednika, żeby mieć kontakt z Bogiem. I
                                      tutaj znowu przewaga islamu.
                                      Dlatego nasze dyskusje Beata nie mają sensu.

                                      Co do aborcji to nadal uważam, że do 3 mies ciązy powinna być
                                      dozwolona. Mysle, ze odwracasz kota ogonem piszac o mordowaniu np. 6
                                      miesiecznego plodu, bo to tez uwazam za zbrodnie i nigdzie nie
                                      napisalam, ze uwazam to za normalne.
                                      • beata7.0 Re: ISLAM - ciag dalszy mojej poprzedniej wypow. 27.04.09, 22:49
                                        shakirra1 napisała:

                                        > Widzę, że mam do czynienia z mocno kościelną osobą, dlatego
                                        dyskusji
                                        > kontynuowała nie będę, bo do niczego nie doprowadzi.

                                        Masz do czynienia z mocno wierząca osoba - a to różnica:)(choć co
                                        znaczy "mocno" - albo się wierzy albo nie, tak myślę)

                                        > Co do aborcji to nadal uważam, że do 3 mies ciązy powinna być
                                        > dozwolona. Mysle, ze odwracasz kota ogonem piszac o mordowaniu np.
                                        6
                                        > miesiecznego plodu, bo to tez uwazam za zbrodnie i nigdzie nie
                                        > napisalam, ze uwazam to za normalne.

                                        Jesli czytałaś uważnie, widziałaś, że pisze o aborcji bez
                                        wyszczególnienia na miesiące, czy tygodnie. O 24- tygodniowym
                                        dziecku pisałam odnosząc się do wypowiedzi szalonejburzy.
                                        Nie planowałam dyskusji o aborcji - bo to chyba nie jest miejsce ku
                                        temu, ale kontynuowałam temat.

                                        Apropos ciąży do 3-miesiąca. Mam pytanie. Ważne. Wg Ciebie dziecko
                                        mające do 3 miesiecy nie jest człowiekiem. Czy aborcja wykonana na
                                        dziecku w 3 misiącu i 1 dniu jest już morderstwem czy nie?
                                        Niech nikt mi nie zarzuca drobiazgowości, czy czepiania się o
                                        szczegóły, bo mówimy o życiu człowieka! Nie ma ważniejszej sprawy i
                                        w tej kwestii nie może być cienia wątpliwości! Człowiek to czy nie
                                        człowiek? Jeśli człowiek, to co uczyniło go człowiekiem przez te
                                        24h, skoro nie był nim te 24h wcześniej? Czy widzisz absurd
                                        wyznaczania sztywnej granicy stawania się człowiekiem? Co decyduje o
                                        byciu człowiekiem? Jeśli nie staje się nim w chwili zapłodnienia, to
                                        kiedy? Jest ktoś w stanie podać dzień i godzinę stawania się
                                        człowiekiem? I jak to wyglada? Jakaś iskra boża wtedy na nie spływa
                                        czy jak? Czy tylko wygląd człekształtny decyduje o człowieczeństwie?

                                        ...Nie oczekuje Twoich odpowiedzi na te pytania, ale jeżli ktoś
                                        staje po któreś stronie w kwestii aborcji nie może uciekać od
                                        odpowiedzi na te pytania, bo to fundamenty tej kwestii. Czy aborcja
                                        to zabijanie człowieka czy nie? Po ustaleniu tej kwestii wszystko
                                        staje się jasne.

                                        Shakirra, ta rozmowa nie zmieniła nic w moim podejściu do Ciebie. Od
                                        początku Cię sznowałam i nadal będę, choć rażąco niezgadzam się w
                                        wielu kwestiach z Tobą. Ale po to mamy wolną wolę, aby przeżywać
                                        życie wg własnych zasad.
                                        Natomiast zawsze będę zabierać głos w sprawach, które uważam, że są
                                        jawnym kłamstwem i to kłamstwem, które może krzywdzić, a nawet
                                        zabijać innych ludzi.

                                        Pozdrawiam i chyba powiedziałam wszystko co chciałam w tej sprawie.
                                        • sebyzbarma Jesli moge sie przylaczyc... 28.04.09, 15:21
                                          Wywiazala sie bardzo ciekawa dyskusja :)

                                          Beato:

                                          >Dalej cytujesz uczonych doktorów
                                          >Kościoła z późniejszych wieków, których nauki są dzisiaj zupełnie
                                          >inaczej interpretowane przez Kościół niż ich dosłowny wydźwięk. Oni
                                          >pisali o swoich przemyśleniach z perspektywy swoich czasów. Z
                                          >historii wiadomo, jaka była pozycja kobiety np za czasów św.
                                          >Augustyna (V w.) którego słowa dotyczące roli Kobiety nie są
                                          >głoszone w oficjalnym nauczaniu Koscioła, podobnie jak jego
                                          >podejście do cielesności (którą uważała za coś złego, nieczystego).

                                          Widzisz, problemem w krajach islamskich jest wlasnie doslowne
                                          branie slow sprzed 1600 lat i proba wdrazania ich w zycie w
                                          dzisiejszym swiecie ze skutkiem, jaki mozna dzis zaobserwowac. Tylko
                                          dziwne, ze islamowi wyrzuca sie antykobiece cytaty, podczas gdy w NT
                                          jest prawie to samo, za to usprawiedliwione “tamtymi czasami”,
                                          czy “owczesnym spojrzeniem na swiat”.

                                          >Natomiast fragment o tym, że nie powinno się pozwalać
                                          wypowiadać Kobietom na zgromadzeniach, świadczy tylko o tym, że te
                                          Kobiety sie wypowiadały! Co było absolutną rewolucją jak na tamte
                                          czasy!

                                          Sprytna zamiana proby odebrania kobietom praw na oznake rewolucji :)

                                          >Cudownie...Religia, która zezwala zabijać niewinne dzieci staje
                                          wyżej do nauczania Kościoła..

                                          Zadna religia nie pozwala zabijac niewinnych dzieci. I prosze nie
                                          pisz “nauka kosciola”. Bo Kosciol swojej nauki sam nie wymyslil.

                                          >Bo jesli ktoś wierzy, po prostu, z całego serca wierzy, nawet
                                          jak wszystkiego nie rozumie, to żadna nauka nie jest dla niego
                                          lepsza czy gorsza niż ta, która ma zwiazek z tym w kogog wierzy.

                                          Osoba, ktora wierzy nie uznaje pewnych aspektow nauki. Czy przy
                                          powstawaniu swiata jestes blizej w teori “big bang”, czy “big boom”
                                          czy raczej wiary, ze caly swiat zostal stworzony w ciagu 7 dni, a
                                          Adam ulepiony i wyrzezbiony przez Boga recznie?

                                          >Jeśli ja wierzę, że Jezus to jest Syn Boga, który zapowiedziany
                                          przyszedł na świat i z miłości do ludzi zginął na krzyżu, to po
                                          prostu w to wierzę.

                                          Istnieje wiara i "wiara". Wiara w Boga poparta wlasnymi zmyslami,
                                          przemysleniami i “wiara” spowodowana wczesna indoktrynacja. Mam
                                          wrazenie, ze tu mamy do czynienia z tym drugim przypadkiem.
                                          Ktos kto kocha nie musi ginac i dlaczego wszechwiedzacy Bog nie
                                          wymyslil lepszej formy odkupienia niz odkupienie krwia i
                                          cierpieniem? Bog = pelen milosci, wybaczenia i madrosci ojciec.
                                          Madry ojciec bedzie probowal wytlumaczyc synowi, czy corce, ze zle
                                          zrobila, pokaze jej/ jemu blad, sprawi, ze swoj blad zrozumie, a nie
                                          posle dziecko na krzyz, zeby reszte odkupic, mimo, ze ta reszta jak
                                          przed ukrzyzowaniem, tak i po ukrzyzowaniu z nauki Jezusa niewiele
                                          wyniosla. No i co z ludzmi, ktorzy odeszli przed Jezusem? Nie sa
                                          zbawieni? Katolicy podazajac za tzw. nauka kosciola demonizuja Boga
                                          przypisujac mu cechy szatana – zadny krwi, msciwy, nieprzejednany,
                                          bezlitosny. Jak istocie tak czystej jak Bog mozna przypisywac dwie
                                          wykluczajace sie cechy jak np. wybaczenie i kara??? Wiara swiadoma
                                          polega na SAMODZIELNYM przeanalizowaniu pewnych nauk biblijnych, a
                                          nie slepym podazaniu za interpretacjami koscielnymi.

                                          >I powiem szczerze, szanuję ludzi, którzy głeboko i prawdziwie
                                          wierzą, czy muzłumanie, czy żydzi, czy chrześciajnie, jeśli jest w
                                          nich miłość do Boga i drugiego człowieka, to zasługują na podziw i
                                          szacunek.

                                          Zgadzam sie jak najbardziej. Ci ludzie najczesciej nikogo nie
                                          przekonuja o wyzszosci swoich przekonan nad czyimis za co szanuje
                                          ich szczegolnie.

                                          >ja nie mam
                                          wątpliwości co do słuszności swojej religii i przynależności do
                                          Kościoła, nawet jeśli niektórzy jego członkwoie upadają i grzeszą,
                                          bo tych dobrych jest zdecydowanie wiekszość.

                                          Typowe powiedzenie osoby, ktora jest religijna. A osoby religijne
                                          zawsze sa przekonane o slusznosci swej religii. Prawdziwa wiara nie
                                          kaze czlowiekowi sie ograniczac, a wrecz pokazuje, ze w kwestii
                                          wiary jest jeszcze mnostwo do odkrycia. A to jest najbardziej
                                          fascynujace :) Niestety osoby “przynalezace” nie moga tego zaznac z
                                          racji stosunku lojalnosci do swojego kregu religijnego. Wiara nie
                                          dzieli sie na katolicka, muzulmanska czy zydowska. To jest domena
                                          religii :)

                                          >Masz do czynienia z mocno wierząca osoba - a to różnica

                                          Ja bym powiedziala, ze z mocno religijna religijna. Jestes zbyt
                                          charakterystyczna, nie da sie Ci pomylic z wierzacym (swiadomie) :)

                                          >Apropos ciąży do 3-miesiąca. Mam pytanie. Ważne. Wg Ciebie dziecko
                                          mające do 3 miesiecy nie jest człowiekiem.

                                          Beato, co to jest czlowiek – czy moglabys to precyzyjnie okreslic?
                                          Mysle, ze od tego powinnismy zaczac dyskusje o aborcji.
                                          • beata7.0 Re: Kończac swój udział w tej dyskusji 28.04.09, 20:15
                                            >Beato:

                                            >Widzisz, problemem w krajach islamskich jest wlasnie doslowne
                                            >branie slow sprzed 1600 lat (...) Tylko
                                            >dziwne, ze islamowi wyrzuca sie antykobiece cytaty, podczas gdy w
                                            NT
                                            >jest prawie to samo, za to usprawiedliwione “tamtymi czasami”,
                                            >czy “owczesnym spojrzeniem na swiat”.

                                            Po pierwsze – 1400lat temu (Mahomet żył w VI w)
                                            Ktoś, kto twierdzi, że w NT są te same treści co w Koranie, musiał
                                            po prostu nigdy nie czytać ani jednego ani drugiego i dyskusja na
                                            ten temat nie ma sensu, bo byłaby jak udowadnianie na siłę, że wąż
                                            jednak czymś różni się od nosorożca...

                                            >Osoba, ktora wierzy nie uznaje pewnych aspektow nauki. Czy przy
                                            >powstawaniu swiata jestes blizej w teori “big bang”, czy “big boom”
                                            >czy raczej wiary, ze caly swiat zostal stworzony w ciagu 7 dni, a
                                            >Adam ulepiony i wyrzezbiony przez Boga recznie?

                                            No to mnie olśniłeś(aś)! Mam rozumieć, że chrześcijanie, muzułmanie,
                                            czy żydzi to dzikie plemiona, dalekie od nauki i techniki??? Nie
                                            znasz religijnych lekarzy, naukowców, nauczycieli, czy badaczy?
                                            Uważasz, że oni wszyscy nauczają jednego, będą jednocześnie
                                            zacofanymi myślowo „religijnymi prostakami”? Jakiś absurd.
                                            Gdybyś trochę poczytał(ała), wiedziałabyś(łbyś), że nauczanie
                                            Kościoła nie stoi w sprzeczności w teorią ewolucji świata, a co
                                            ciekawe, opis stworzenia świata, każdy jego dzień jest analogiczny
                                            do naukowego modelu historii stawania się świata. Jeśli za 1 dzień
                                            przyjąć odpowiednią liczbę lat, opis biblijny będzie praktycznie
                                            tożsamy z naukową teorią stworzenia świata.
                                            Jak Twoim zdaniem autor pierwszego rozdziału Biblii, tysiące lat
                                            temu, mógł opisać powstanie świata? Teorie naukowe na ten temat
                                            znane są dopiero od dziesiątek lat. Miła pisać o galaktykach,
                                            gwiazdach, czarnej dziurze itd? Trochę logiki...

                                            >Ktos kto kocha nie musi ginac i dlaczego wszechwiedzacy Bog nie
                                            >wymyslil lepszej formy odkupienia niz odkupienie krwia i
                                            >cierpieniem?

                                            Widzę, że nawet samego Pana Boga chcesz instruować
                                            Lepszej formy? Znaczy mnie „drastycznej”? Ot pstryknąć palcami i
                                            zrobić ”zbawienie wszystkich” Pewnie, że mógł...
                                            Zapytam, co można ofiarować drugiej osobie bardziej cennego niż
                                            swoje życie? I jaki byłby to dowód miłości Boga do ludzi, gdyby
                                            zrobił coś, co go „nic nie kosztuje”.

                                            > Bog = pelen milosci, wybaczenia i madrosci ojciec.
                                            >Madry ojciec bedzie probowal wytlumaczyc synowi, czy corce, ze zle
                                            >zrobila, pokaze jej/ jemu blad, sprawi, ze swoj blad zrozumie, a
                                            nie
                                            >posle dziecko na krzyz, zeby reszte odkupic, mimo, ze ta reszta jak
                                            >przed ukrzyzowaniem, tak i po ukrzyzowaniu z nauki Jezusa niewiele
                                            >wyniosla.

                                            No pewnie, że tak mogło być. Tylko o kant dupy rozbić wtedy wolną
                                            wole! Nie ma większej formy szacunku do człowieka, jak dać mu prawo
                                            wyboru. Dlatego mamy prawo wyboru. Bo Bóg nas szanuje (dziwię mu się
                                            czasami...) Bóg nie bierze Cię „na stronę” i nie tłumaczy jak
                                            dziecku co i jak, tylko pozwalać samemu dojść do prawdy (o ile ktoś
                                            tego chce).
                                            Jeśli dla Ciebie miliard ludzi na Ziemi, którzy mienią się
                                            chrześcijanami, osoby takie jak Matka Teresa z Kalkuty, o. Pio, Jan
                                            Paweł II i tysiące innych świętych postaci to „niewiele”...to nic
                                            już nie powiem.

                                            >No i co z ludzmi, ktorzy odeszli przed Jezusem? Nie są zbawieni?

                                            No kłania się podstawowa wiedza! Na swoje pytanie otrzymasz
                                            odpowiedź w KKK, od każdego Księdza i wszystkich, którzy bywają na
                                            Mszach Św (i od czasu do czasu słuchają)
                                            W wyznaniu wiary są słowa „Jezus (...) zstąpił do piekieł, trzeciego
                                            dnia zmartwychwstał” – po śmierci udał się do „Piekieł” – czyli
                                            miejsca, gdzie przebywały dusze od początku świata, aby je wyzwolić,
                                            gdyż zbawienie jest dla wszystkich ludzi, a nie tylko tych po Jezusa
                                            narodzeniu (I dasz wiarę, że żadna z tych dusz nie była
                                            chrześcijaninem;>)

                                            >Jak istocie tak czystej jak Bog mozna przypisywac dwie
                                            >wykluczajace sie cechy jak np. wybaczenie i kara???

                                            Wybaczanie i kara się wykluczają???
                                            Przykład: Dziecko ukradło pieniądze z portfela mamy. Matka się
                                            dowiaduje. Jest zła. Dziecko okazuje skruchę, przeprasza. Matka
                                            wybacza, ale daje dziecku karę. Gdyby nie dała, byłaby złą matką,
                                            która uczy swoje dzieci, że można bezkarnie robić złe rzeczy. Jak
                                            kocha i jest madra, to wybaczy i da adekwatną do czynu karę.

                                            >Wiara swiadoma polega na SAMODZIELNYM przeanalizowaniu pewnych
                                            nauk biblijnych, a
                                            >nie slepym podazaniu za interpretacjami koscielnymi.

                                            No to analizujesz samodzielnie...wypisując to co wyżej.

                                            >Typowe powiedzenie osoby, ktora jest religijna. A osoby religijne
                                            >zawsze sa przekonane o slusznosci swej religii.

                                            Primo – czy „religijna” używasz jako określenie negatywnego? Tak to
                                            odbieram. Chyba ktoś tu pomieszał religijność z fanatyzmem. Pisałam
                                            już o tym. Jan Paweł II był mega religijny. Też uważasz go za
                                            pomylonego?
                                            Secundo – oczywiście, że osoba religijna jest przekonana o
                                            słuszności swojej wiary i religii! Gdyby tak nie było, to byłaby
                                            osobą pomyloną, żyjąc wg zasad, które nie uważasz za słuszne.
                                            Przecież to logiczne.

                                            >Prawdziwa wiara nie kaze czlowiekowi sie ograniczac, a wrecz
                                            pokazuje, ze w kwestii
                                            >wiary jest jeszcze mnostwo do odkrycia. A to jest najbardziej
                                            fascynujace

                                            Zgadzam sie w 100%.

                                            >Niestety osoby “przynalezace” nie moga tego zaznac z
                                            >racji stosunku lojalnosci do swojego kregu religijnego.

                                            Widzę tworzysz synonimy „religijny – przynależny”?
                                            Nie wchodze w temat, ale powiem tylko jedno. „Wierzący –
                                            niepraktykujący” to trochę tak jak „żyjący – nieoddychający”
                                            Na logikę:
                                            Wierzę w Jezusa (lub odpowiednio Allaha, Jahwe) więc -> przyjmuję
                                            jego naukę ->skoro Jezus założył Kościół, jest to jego wola, aby on
                                            był i skupiał jego członków, niósł „dobrą nowinę” -> przynależę do
                                            tego Kościoła, bo zaprzeczeniem byłoby wierzyć w Jezusa, ale
                                            odrzucać to co mówił, czy czynił.

                                            >Wiara nie dzieli sie na katolicka, muzulmanska czy zydowska.

                                            Zgadzam się.

                                            >>Masz do czynienia z mocno wierząca osoba - a to różnica
                                            >Ja bym powiedziala, ze z mocno religijna religijna.

                                            Zadałam już pytanie o pojęcie religijności.
                                            Nie wiem , czy Ty piszesz serio, ale ja odpowiem całkiem serio.
                                            Jeszcze niedawno byłam w związku z muzułmaninem. Ten związek w
                                            dużej mierze zainspirował mnie do zadawania pytań sobie. Dlaczego
                                            jestem chrześcijanką i jakie to ma dla mnie znaczenie. Dlaczego
                                            chrześcijanką a nie np. muzułmanką (pomijając uwarunkowania
                                            kulturowe) Czy poświeciłabym to, w co wierze dla mężczyzny (którego
                                            kochałam), tylko dlatego, że on tego chce? I czy naprawdę wierzę.
                                            Czy to co naucza Kościół ma sens, czy to pusta, czcza gadanina?
                                            Przegrzebałam sterty książek, czytałam, pytałam, zastanawiałam się.
                                            I oprócz wiedzy (oczywiście miałam wcześniej jakąś wiedzę w temcie)
                                            miałam coraz więcej pytań. Któregoś wieczoru, rozmawiałam z moim
                                            serdecznym przyjacielem, który kilka lat temu, będąc w szpitalu na
                                            kolejny odtruciu alkoholowym przeżył nawrócenie. Pytałam go o wiele
                                            spraw, rozmawialiśmy na religijne tematy i setki moich pytań o
                                            relację Boga i człowieka. Powiedział mi jedno: Widzisz, bo to jest
                                            tak bardzo proste, że aż niemożliwe do uwierzenia. Bóg tak strasznie
                                            ukochał człowieka, że pozwolił się torturować, opluwać i zabić,
                                            tylko po to, aby go zbawić, mimo, iż wiedział, że wielu odwróci się
                                            od niego.

                                            Nauka nauką, ale wierzyć można tylko w całkowitej postawie pokory do
                                            tego, w co się wierzy. Bo to przerasta zwykły ludzki umysł.

                                            >Jestes zbyt
                                            >charakterystyczna, nie da sie Ci pomylic z wierzacym (
                                            • beata7.0 Re: Kończac swój udział w tej dyskusji (2) 28.04.09, 20:24
                                              >Jestes zbyt
                                              >charakterystyczna, nie da sie Ci pomylic z wierzacym (swiadomie)

                                              >>Apropos ciąży do 3-miesiąca. Mam pytanie. Ważne. Wg Ciebie dziecko
                                              >>mające do 3 miesiecy nie jest człowiekiem.

                                              >Beato, co to jest czlowiek – czy moglabys to precyzyjnie okreslic?
                                              >Mysle, ze od tego powinnismy zaczac dyskusje o aborcji.

                                              Wydajesz sądy. Wmawiasz „nieświadomość” Tylko to nie ja nie wiem,
                                              kim jest człowiek...Nigdy nie miałam problemu z tą kwestią. Skoro Ty
                                              masz, życzę dużo sukcesów w odkrywaniu człowieczeństwa.

                                              Beata – Człowiek

                                              • sebyzbarma Cz. 1 29.04.09, 10:23
                                                Az poczulam swad inkwizycyjnego stosu :) Mam wrazenie, ze z tej
                                                wscieklosci na mnie, ze smiem miec takie, a nie inne poglady,
                                                oplulas monitor :) To rowniez charakterystyczne, bo zazwyczaj osoby
                                                wierzace maja dystans do siebie i innych, i potrafia prowadzic
                                                dyskusje bez okazywania swego najswietszego oburzenia ;) Jezus z
                                                taka porywczoscia takiej “kariery”
                                                To jest wlasnie roznica miedzy osoba wierzaca a religijna. Ta
                                                pierwsza pozwala swemu rozmowcy na inne poglady i nie zlosci sie, ze
                                                ktos ma czelnosc podwarzac “jedyna i sluszna teze”. Dlatego
                                                wlasnie “religijny” = nierozumiejacy istoty wiary. Nie musisz sie ze
                                                mna zgadzac, masz do tego prawo, jak i ja mam prawo nie zgadzac sie
                                                z Toba. Duskusja polega na wymienianiu sie argumentami, a nie
                                                waleniu z wsciekloscia w klawiature odpowiadajac na post drugiej
                                                osobie ;)

                                                >Po pierwsze – 1400lat temu (Mahomet żył w VI w)

                                                Racja racja!!!!!!

                                                >Ktoś, kto twierdzi, że w NT są te same treści co w Koranie, musiał
                                                po prostu nigdy nie czytać ani jednego ani drugiego i dyskusja na

                                                Szanowna Beato, regula nr 1: poczytaj moje posty 2 razy. Jesli sie
                                                zdenerwujesz, odczekaj i przeczytaj raz jeszcze, wtedy jest szansa
                                                ze zrozumiesz co napisalam :)
                                                Pisalam, ze w Koranie i w NT sa cytaty antykobiece, a nie, ze Koran
                                                to NT w nowym wydaniu.
                                                Chyba, ze to “ktos kto twierdzi...” nie bylo do mnie :D

                                                > Mam rozumieć, że chrześcijanie, muzułmanie,
                                                czy żydzi to dzikie plemiona, dalekie od nauki i techniki??? Nie
                                                znasz religijnych lekarzy, naukowców, nauczycieli, czy badaczy?
                                                Uważasz, że oni wszyscy nauczają jednego, będą jednocześnie
                                                zacofanymi myślowo „religijnymi prostakami”? Jakiś absurd.

                                                Powiedzialam, ze nie uznaje “pewnych aspektow nauki”. Patrz: regula
                                                nr 1 :)
                                                Jak wiesz dzieki technice dowiedzielismy sie np., ze ziemia jest
                                                okragla mimo, ze KK dlugo uznawal to za herezje.

                                                >Gdybyś trochę poczytał(ała), wiedziałabyś(łbyś), że nauczanie
                                                Kościoła nie stoi w sprzeczności w teorią ewolucji świata, a co
                                                ciekawe, opis stworzenia świata,

                                                W takim razie zgadza sie z tym, ze pierwsi ludzi (biblijni Adam i
                                                Ewa) byli najprymitywniejsza wersja czlowieka?

                                                >Jak Twoim zdaniem autor pierwszego rozdziału Biblii, tysiące lat
                                                temu, mógł opisać powstanie świata? Teorie naukowe na ten temat
                                                znane są dopiero od dziesiątek lat.

                                                Zauwaz, ze autor Biblii w szczegoly sie nie wglebial ;)
                                                Powiedz mi tylko, czy 1 dzien biblijny ma zawsze ten sam przedzial
                                                czasowy (zamieniajac go na nasze lata, lub wieki), czy zmienia sie w
                                                zaleznosci od potrzeb? Czy wszystkie okreslenia czasowe w Biblii sa
                                                zmienne, czy niektore odpowiadaja dzisiejszym miarom czasowym?

                                                >Zapytam, co można ofiarować drugiej osobie bardziej cennego niż
                                                swoje życie?

                                                Czy ofiarowac swoje zycie = ginac, pozwolic sie zabic? Nie znasz
                                                matek poswiecajacych swe zycie dla dzieci? Niestety historia
                                                udowodnila nie raz, ze nie starczy oddac zycie, by przekonac do
                                                czegos ludzi. Ludzie musza zrozumiec swoje bledy, a do tego nie
                                                trzeba czyjejs smierci. Wyrzuty sumienia za popelnione czyny to
                                                najgorsza kara dla czlowieka.

                                                >I jaki byłby to dowód miłości Boga do ludzi, gdyby
                                                zrobił coś, co go „nic nie kosztuje”.

                                                Typowo ludzkie myslenie – jesli mnie kochasz to pozbadz sie
                                                najdrozszej ci rzeczy, wtedy udowodnisz ze ja jestem dla ciebie
                                                wazny.
                                                Biedny Bog :(

                                                >No pewnie, że tak mogło być. Tylko o kant dupy rozbić wtedy wolną
                                                wole! Nie ma większej formy szacunku do człowieka, jak dać mu prawo
                                                wyboru.

                                                Patrzac na nauczanie kosciola wolna wola jest tylko pustym slowem.

                                                > Bo Bóg nas szanuje (dziwię mu się czasami...)

                                                Ja sie Bogu nie dziwie :) Czlowiek, kierujac sie swoimi najnizszymi
                                                pobudkami ocenia czlowieka nie znajac jego wnetrza. Czy dziwisz sie
                                                matce, ktora kocha i szanuje swe dziecko mimo, ze to okazuje sie byc
                                                niewarte jej milosci?
                                                To jest wlasnie Bog jako milosc nieskonczona. On wie kim jest
                                                czlowiek i jakie pobudki nim kieruja. Pobudki, ktore innym ludziom
                                                sa nieznane.
                                                Osoba wierzaca nie bedzie sie dziwic, z kolei nic dziwnego, gdy
                                                dziwi sie osoba religijna :)

                                                >Jeśli dla Ciebie miliard ludzi na Ziemi, którzy mienią się
                                                chrześcijanami, osoby takie jak Matka Teresa z Kalkuty, o. Pio, Jan
                                                Paweł II i tysiące innych świętych postaci to „niewiele”...to nic
                                                już nie powiem.

                                                Dla mnie “slawni” swieci, ktorych znam tylko z TV nic nie znacza.
                                                Wazniejsze sa dla mnie osoby dobre spotkane na mojej drodze. Zlym
                                                byc latwiej, bo to jest zgodniejsze z ludzka natura, dobro jest
                                                natura boska. Stad, w porownaniu do zlych, dobrych ludzi jest
                                                niewielu.
                                                • sebyzbarma Re: Cz. 2. 29.04.09, 10:24
                                                  >W wyznaniu wiary są słowa „Jezus (...) zstąpił do piekieł,
                                                  trzeciego
                                                  dnia zmartwychwstał” – po śmierci udał się do „Piekieł” – czyli
                                                  miejsca, gdzie przebywały dusze od początku świata, aby je wyzwolić,
                                                  gdyż zbawienie jest dla wszystkich ludzi, a nie tylko tych po Jezusa
                                                  narodzeniu (I dasz wiarę, że żadna z tych dusz nie była
                                                  chrześcijaninem;>

                                                  Oczywiscie, jestem wrecz przekonana, ze do nieba ida zarowno
                                                  ateisci, satanisci, chrzescijanie, muzulmanie itp. Uwazam, ze tam
                                                  znajdzie sie miejsce dla wszystkich :)
                                                  Szkoda tylko, ze ludzie sa przekonani, ze przed Chrystusem inni
                                                  musieli tyle siedziec w piekielku i czekac na to az Bog sie
                                                  zdecyduje na poswiecenie Jezusa.
                                                  No coz, dla mnie Bog jest istota o boskiej naturze, nie ludzkiej.

                                                  >Przykład: Dziecko ukradło pieniądze z portfela mamy. Matka się
                                                  dowiaduje. Jest zła. Dziecko okazuje skruchę, przeprasza. Matka
                                                  wybacza, ale daje dziecku karę. Gdyby nie dała, byłaby złą matką,
                                                  która uczy swoje dzieci, że można bezkarnie robić złe rzeczy. Jak
                                                  kocha i jest madra, to wybaczy i da adekwatną do czynu karę.

                                                  Zastanowmy sie w jaki sposob Bog (wg KK) kaze dusze: wrzuca je do
                                                  piekla na MEKI, skazuje na potepienie. Znasz jakas inna kare? Jest
                                                  albo bardzo dobrze, albo zle. Czysciec o tyle lepszy, ze jest szansa
                                                  na wyjscie, ale meki te same.
                                                  Czy madra matka, ktorej dziecko ukradnie pieniadze pobije je, czy
                                                  raczej bedzie starac sie wytlumaczyc dziecku konsekwencje z tym
                                                  zwiazane (np. dzis mama nie ma pieniazkow na chleb, poniewaz je
                                                  zabrales). Ludzie ROZUMIEJAC dlaczego dany czyn jest zly lub dobry
                                                  staraja nie popelnic tego samego czynu.

                                                  > Jan Paweł II był mega religijny. Też uważasz go za
                                                  pomylonego?

                                                  Klania sie regula nr 1 po raz kolejny :)

                                                  >Secundo – oczywiście, że osoba religijna jest przekonana o
                                                  słuszności swojej wiary i religii! Gdyby tak nie było, to byłaby
                                                  osobą pomyloną, żyjąc wg zasad, które nie uważasz za słuszne.

                                                  Problem w tym, ze osoba religijna przekonana o slusznosci swojej
                                                  religii (nie wiary) neguje z zadziwiajaca zazartoscia poglady tych,
                                                  ktorzy osmielaja sie nawet troche odbiegac od jej rozuowania.
                                                  Zauwaz, ze JP II staral sie nawiazac dialog zarowno z przywodcami
                                                  muzulmanskimi, jak i katolickimi innych odlamow, pomimo (czasem)
                                                  miazdzacych wrecz roznic religijno-kulturıwych. To byl rozumny
                                                  czlowiek ;)

                                                  >Widzę tworzysz synonimy „religijny – przynależny”?

                                                  Oczywiscie. Znasz wyznawce jakiejs religii, ktory jednoczesnie do
                                                  niej nie przynalezy?

                                                  >Nie wchodze w temat, ale powiem tylko jedno. „Wierzący –
                                                  niepraktykujący” to trochę tak jak „żyjący – nieoddychający”

                                                  Praktyka nie polega na dreptaniu do kosciola co niedziela, czy
                                                  klepaniu “zdrowasiek”. Praktyka wiary to cos o wiele glebszego ;)
                                                  Samo zycie rowniez nie polega tylko na oddychaniu. Do tego trzeba o
                                                  wiele wiecej, ale akurat o tym pewnie wiesz :)

                                                  >Wierzę w Jezusa (lub odpowiednio Allaha, Jahwe) więc -> przyjmuję
                                                  jego naukę ->skoro Jezus założył Kościół, jest to jego wola, aby on
                                                  był i skupiał jego członków, niósł „dobrą nowinę” -> przynależę do
                                                  tego Kościoła, bo zaprzeczeniem byłoby wierzyć w Jezusa, ale
                                                  odrzucać to co mówił, czy czynił.

                                                  Jezus nie zalozyl Kosciola wtakim wydaniu jakim mamy dzis. I zauwaz,
                                                  ze dzis mamy mnostwo kosciolow (w zaleznosci od odlamow) – ktory z
                                                  nich zalozyl Jezus? :)

                                                  Allah, Jahwe, Bog – wiele nazw jednej istoty.

                                                  >Czy poświeciłabym to, w co wierze dla mężczyzny (którego
                                                  kochałam), tylko dlatego, że on tego chce?

                                                  I tu masz wlasnie przyklad tego, ze zwiazalas sie z mezczyzna
                                                  religijnym, nie wierzacym ;) Czlowiek religijny nie potrafi wyjsc
                                                  poza ramki, w ktore zostal wepchniety przez innych, najczesciej
                                                  poprzez wczesna indoktrynacje. Nie rozumie, ze kazdy czlowiek
                                                  odpowiada za siebie, nie rozumie wpojonych mu zasad np. zmuszanie
                                                  drugiej osoby do przejscia na islam jest grzechem. On uwaza, ze robi
                                                  dobrze, bo tak uczy go wspolnota, w ktorej przebywa. On sam jest
                                                  przekonany o slusznosci swej religii i postepowania i probuje to
                                                  narzucic innym.
                                                  Czytalam na jednym z forow madre slowa: religia dzieli ludzi, wiara
                                                  ich laczy.

                                                  > Tylko to nie ja nie wiem,
                                                  kim jest człowiek...Nigdy nie miałam problemu z tą kwestią. Skoro Ty
                                                  masz, życzę dużo sukcesów w odkrywaniu człowieczeństwa.

                                                  Ja chcialam wiedziec, czym wg Ciebie jest czlowiek :) Znow regula nr
                                                  1 ;)

                                                  Post podzielilam na 2 czesci, bo jako calosc byl za dlugi na 1
                                                  wklejenie ;)

                                                  • shakirra1 Re: Cz. 2. 29.04.09, 20:46
                                                    Sebyzbarma, bardzo mądre słowa. Bardzo cenię ludzi za dystans i
                                                    zdrowy rozsądek.

                                                    Od siebie mogę napisać jedynie tyle, że mój mąż jest muzułmaninem,
                                                    ja katoliczką (ale niepraktykującą, ponieważ na kościół mam
                                                    uczulenie i po prostu tam nie chodzę, czasem tylko zdarzy mi się
                                                    wejść i podziwiać architekturę - to wszystko). Oboje ustalilismy, że
                                                    Bóg jest jeden i my w tego jednego Boga wierzymy. On jako muzułmanin
                                                    (praktykujący, zaznaczę), a ja jako katoliczka. Nie przekonujemy się
                                                    wzajemnie czyja wiara jest lepsza. On właśnie, jako osoba wierząca,
                                                    szanuje moją wiarę.

                                                    Beata, szanuję Twoje poglądy i po prostu nie mam ochoty na
                                                    przepychanki. Masz zapewne swoje racje, zależy to po prostu od
                                                    punktu widzenia. Ja mam inny. pozdrawiam.
                                                  • beata7.0 Re: Cz. 2. 29.04.09, 21:48
                                                    shakirra1 napisała:

                                                    > Sebyzbarma, bardzo mądre słowa. Bardzo cenię ludzi za dystans i
                                                    > zdrowy rozsądek.
                                                    >
                                                    > Od siebie mogę napisać jedynie tyle, że mój mąż jest muzułmaninem,
                                                    > ja katoliczką (ale niepraktykującą, ponieważ na kościół mam
                                                    > uczulenie i po prostu tam nie chodzę, czasem tylko zdarzy mi się
                                                    > wejść i podziwiać architekturę - to wszystko). Oboje ustalilismy,
                                                    że
                                                    > Bóg jest jeden i my w tego jednego Boga wierzymy. On jako
                                                    muzułmanin
                                                    > (praktykujący, zaznaczę), a ja jako katoliczka. Nie przekonujemy
                                                    się
                                                    > wzajemnie czyja wiara jest lepsza. On właśnie, jako osoba
                                                    wierząca,
                                                    > szanuje moją wiarę.
                                                    >
                                                    > Beata, szanuję Twoje poglądy i po prostu nie mam ochoty na
                                                    > przepychanki. Masz zapewne swoje racje, zależy to po prostu od
                                                    > punktu widzenia. Ja mam inny. pozdrawiam.

                                                    Ja też nie miałam na celu przepychanek. Nie o to chodzi.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • sebyzbarma Re: Cz. 2. 30.04.09, 10:46
                                                    Shakirra,

                                                    Czyli da sie pogodzic dwa, wydawaloby sie rozne swiaty, jesli sie
                                                    tego chce. Komiczna jest dla mnie ta przepychanka religijna miedzy
                                                    partnerami majaca na celu nie udowodnienie wyzszosci jednej religii
                                                    nad druga (bo tego sie zrobic nie da), a przekonanie druga osobe do
                                                    swoich racji. Najgorzej jak dwie strony przekonane sa o nieomylnosci
                                                    swoich pogladow :(

                                                    Ciesze sie, ze trafilas na mezczyzne z glowa i ze sama masz glowe na
                                                    karku :)

                                                    Pozdrawiam i zycze duzo szczescia!
                                                  • beata7.0 Re: Cz. 2. 29.04.09, 21:47
                                                    >To rowniez charakterystyczne, bo zazwyczaj osoby
                                                    >wierzace maja dystans do siebie i innych, i potrafia prowadzic
                                                    >dyskusje bez okazywania swego najswietszego oburzenia.

                                                    Sam Jezus okazał swoje „najświętsze” oburzenie, wyganiając kupców ze
                                                    Świątyni, którzy przerobili na jarmark dom Boży. Mam nadzieję, że
                                                    nigdy nie dotknie mnie taka znieczulica, że nie będę już reagować,
                                                    gdy np. mówią, że aborcja to dobro i objaw wolności.

                                                    Po pierwszej Twojej wypowiedzi sądziłam, że Twoja krytyka
                                                    wszystkiego, co napisałam, do czegoś zmierza. Tymczasem poza
                                                    krytykowaniem mnie i mojego punku widzenia nie wnosisz nic w zamian.
                                                    Siebie kreślisz jako osobę z właściwym podejściem do świata,
                                                    czyli „wierzącą”, ale zapewne nie „religijną”. Pouczasz mnie, które
                                                    myślenie jest „ludzkie”, a które „boskie”.
                                                    Ja nie osadzam Ciebie, tylko to co napisałaś i Twoje tezy. Ty, po
                                                    pierwszej mojej wypowiedzi pokusiłaś się o jakże ciekawą analizę
                                                    psychologiczną mojej postaci, ładując w zgrabne pudełeczko „Katol,
                                                    maniakalny fanatyk religijny”.
                                                    Stawiasz opozycje „religijny : wierzący”. Dla Ciebie postawy te się
                                                    wykluczają.
                                                    Z ciekawości zapytam (bynajmniej nie złośliwie), w co wierzysz? Co
                                                    takiego daje Ci poczucie bycia „czysto wierzącą”?

                                                    Jezus wg Ciebie to nie to, skoro umarł na krzyżu, zamiast zbawić nas
                                                    w inny „lepszy” sposób, wiec zakładam że nie w niego. Bóg Ojciec
                                                    (biblijny), też nie to, bo wybacza i karze, a poza tym jest mściwy i
                                                    rządny krwi (podkreślam w Piśmie Św, tak przedstawiłaś swoją
                                                    interpretacje jego obrazu z kart Biblii), wiec w niego też nie.
                                                    Odrzucasz więc całkiem słowa Pisma Św.
                                                    > Dla mnie “slawni” swieci, ktorych znam tylko z TV nic nie znacza.

                                                    Święci z TV (JP II, jakby nie patrzeć, był „gwiazdą” TV) też są nic
                                                    nie warci...
                                                    Jak to się ma do tej części Twojej wypowiedzi?:

                                                    >Zauwaz, ze JP II staral sie nawiazac dialog zarowno z przywodcami
                                                    >muzulmanskimi, jak i katolickimi innych odlamow, pomimo (czasem)
                                                    >miazdzacych wrecz roznic religijno-kulturıwych. To byl rozumny
                                                    >czlowiek

                                                    No był był...I w całym swym rozumowaniu ani na chwile nie stawał się
                                                    mniej religijny. Był na Mszy codziennie, „klepał zdrowaśki” kiedy
                                                    się dało, na dodatek nie tylko był członkiem Kościoła, ale i jego
                                                    szefem. W tym fragmencie szanujesz człowieka, który całe życie był
                                                    religijny, we wszystkich pozostałych, gardzisz religijnością...
                                                    Jedno wyklucza drugie.

                                                    Co jest dla Ciebie świętością? Nie chodzi mi o to, aby zadeklarować
                                                    się jako muzułmanka, żydówka, czy chrześcijanka (deklaracja to
                                                    jeszcze nie wiara), ale o to, Kim/Czym jest to, w co wierzysz? Bo
                                                    stawiasz siebie jako wzór, jako ta „prawdziwie wierząca”. Kto/Co
                                                    jest tak wartościowego, że daje Ci poczucie bycia lepszą od
                                                    wielu „religijnych” ludzi, którymi gardzisz. (nie wiem co przez to
                                                    rozumiesz, bo na jednej szali stawiasz „religijność” z „dewocją”
                                                    i „fanatyzmem). Ja absolutnie nie uważam, że jestem lepsza od
                                                    Ciebie, czy kogokolwiek. Nie mi tez osądzać, kim jesteś, nie znam
                                                    Cię. Dyskutuję z Twoimi tezami. Bronię tego, w co wierzę, tyle. Znam
                                                    ludzi niewierzących, którym mogłabym kłaniać się w pas, za to jakimi
                                                    są ludźmi. Tylko że Ci ludzie nie maja poglądu „chodzi do Kościoła,
                                                    modli się – znaczy religijna fanatyczka, pomylona, moher.” Często
                                                    dyskutujemy, ale się szanujemy.
                                                    Kochałam chłopaka, który był muzułmaninem, nie potraktowałam go jako
                                                    potencjalnego terrorystę-fanatyka, tylko dlatego, że obchodzi
                                                    Ramadan.

                                                    Nie wiem, czy nasza dyskusja wniosła cokolwiek wartościowego. Oby
                                                    tak (cokolwiek to ma dla kogoś znaczyć). Mam nadzieję, że nie było
                                                    to bezwartościowe „bicie piany”. Nie zaczynam nowego tematu – to
                                                    chyba jednak nie miejsce ku temu, dla mnie też nie czas (na dniach
                                                    muszę oddać gotową magisterkę)
                                                    Podpisuje się raz jeszcze pod wszystkim co napisałam. To, że ja
                                                    jestem przekonana o słuszności swojej religii (jaką byłabym
                                                    chrześcijanką, gdybym mówiła, że w coś wierze i jednocześnie to
                                                    podważała?) nie jest tożsame z tym, że nie szanuję innych religii.
                                                    Ukrywanie własnych przekonań, bo ktoś myśli inaczej, to nie objaw
                                                    szacunku, ale braku tożsamości. Może się komuś to stanowisko nie
                                                    podobać – ok. Powiedziałam, co myślę, starając się odwoływać do
                                                    wypowiedzi, a nie do ludzi.

                                                    Pozdrawiam i życzę miłego wieczoru.
                                                  • sebyzbarma Re: Cz. 2. 30.04.09, 10:49
                                                    Beata,
                                                    widze, ze ten post napisalas juz w miare spokojnie. Mam nadzieje, ze
                                                    bedziemy kontynuowac rozmowe wlasnie w tym tonie :)

                                                    >Sam Jezus okazał swoje „najświętsze” oburzenie, wyganiając kupców
                                                    ze Świątyni, którzy przerobili na jarmark dom Boży.

                                                    Podejrzewam, ze bardziej zdenerwowala Go hipokryzja duchownych
                                                    pozwalajacych na te rzeczy. Widze niebywale podobienstwo do
                                                    niedzielnych straganow przykoscielnych.
                                                    Ciekawe jak by zareagowal na agitacje polityczna na terenie “Domu
                                                    Bozego” :)

                                                    Poza tym jednym incydentem nie przypominam sobie jego oburzenia, ani
                                                    pouczania ludzi o innych pogladach niz Jego. Nawet Marie Magdalene
                                                    potraktowal jak czlowieka i uchronil przed oburzonymi obroncami
                                                    moralnosci z kamieniami w lapach. Tylko po jednym, wypowiedzianym
                                                    bardzo spokojnie zdaniu te kamienie powypadaly im z rak :)
                                                    Przypomnij sobie ta sytuacje i pomysl ile razy probujesz zrobic
                                                    komus “kuku” chocby slowem w ramach obrony jedynych prawdziwych
                                                    pogladow ;) Tym bardziej, ze tych pogladow nikt Ci nie odbiera, a po
                                                    prostu przeciwstawia je wlasnym :)

                                                    >Mam nadzieję, że nigdy nie dotknie mnie taka znieczulica, że nie
                                                    będę już reagować, gdy np. mówią, że aborcja to dobro i objaw
                                                    wolności.

                                                    Alez nikt nie kaze Ci niereagowac! Masz dosc histeryczne podejscie
                                                    do problemow, ktore jest malo pomocne w szukaniu rozwiazania. Ustal
                                                    sobie dlaczego jestes przeciw aborcji i tego sie trzymaj, bo motasz
                                                    sie jak mucha w sieci. Zareagujesz przeciw aborcji, poniewaz wg
                                                    Ciebie jest zabijaniem niewinnego zycia, czy ragujesz przeciw
                                                    rozumieniu aborcji jako dobru i objawie wolnosci? Zastanow sie co w
                                                    aborcji jest istota problemu.

                                                    >Po pierwszej Twojej wypowiedzi sądziłam, że Twoja krytyka
                                                    wszystkiego, co napisałam, do czegoś zmierza.

                                                    I tu wlasnie mamy swietnie widoczna roznice celow naszej dyskusji:
                                                    ja nie krytykuje Ciebie, Twoich pogladow, ani do niczego nie
                                                    zmierzam. A juz na pewno nie do tego, by Cie przekonac do wlasnych
                                                    pogladow :) Ja po prostu pisze swoje poglady jako kontrargumenty do
                                                    Twoich, na zasadzie: “uwazam, ze to jest tak i tak”, “to dla mnie
                                                    wyglada tak i tak”. Zauwaz, ze nie napisalam Ci, ze piszesz bzdury,
                                                    ze Twoja religia, czy poglady sa glupie, nie napisalam Ci ze myslisz
                                                    zle. Dlaczego odbierasz to jako atak na Twoja wolnosc? Dlaczego
                                                    czujesz sie zmuszona do obrony swoich pogladow? Przeciez ja nie chce
                                                    Ci ich odebrac, ja chce je po prostu skonfrontowac ze swoimi. Kto
                                                    wie, moze Twoje myslenie zmieni moje. Moze odkryje cos czego nie
                                                    wiem?
                                                    Zworc uwage, ze to Ty uzywasz dosc agresywnego tonu w odpowiedziach,
                                                    okreslen typu: “bzdury”. Sama sie nakrecasz. Po co? Czy ja Cie
                                                    zaatakowalam? Wystarczy na spokojnie przeczytac moje posty.

                                                    >Siebie kreślisz jako osobę z właściwym podejściem do świata,
                                                    czyli „wierzącą”, ale zapewne nie „religijną”.

                                                    Czy w ktorymkolwiek momencie napisalam Ci choc slowo o sobie? Po
                                                    prostu przedstawilam Ci moja wlasna formulke roznicujaca wiare i
                                                    religie. Zamiast sie pienic, napisz mi dlaczego nie mam racji.
                                                    Chetnie poczytam, moze faktycznie cos przeoczylam?

                                                    >Ja nie osadzam Ciebie, tylko to co napisałaś i Twoje tezy.

                                                    Bez sensu ocenianie jest tez lub osob w dyskusji. Napisalam Ci juz w
                                                    1. poscie, ze wiele jest do odkrycia. Dla mnie znaczy to tyle, ze
                                                    skoro tyle rzeczy jest nieodkrytych to nie moge byc pewna, ze nie
                                                    zmienie swoich pogladow i ze , choc takie sie wydaja, moga byc
                                                    niewlasciwe.

                                                    >Ty, po pierwszej mojej wypowiedzi pokusiłaś się o jakże ciekawą
                                                    analizę psychologiczną mojej postaci, ładując w zgrabne
                                                    pudełeczko „Katol, maniakalny fanatyk religijny”.

                                                    Jaki masz cel wmawiajac mi, ze napisalam cos, czego nie napisalam?
                                                    Dla mnie osoba religijna to nie fanatyk, ani nie maniak. Po co
                                                    wyolbrzymiasz i szykujesz sie do ataku? Wystarczy
                                                    powiedziec: “mysle, ze nie masz racji bo...”. Na tym polega
                                                    kontrargumentacja.


                                                    >Z ciekawości zapytam (bynajmniej nie złośliwie), w co wierzysz? Co
                                                    takiego daje Ci poczucie bycia „czysto wierzącą”?

                                                    Nie lubie pisac o swojej wierze, bo uwazam, ze to bardzo osobista
                                                    sprawa kazdego czlowieka. Kazdy wierzy inaczej, kazdy wyobraza sobie
                                                    Boga inaczej. A to wynika z naszego wychowania i naszych osobistych
                                                    przezyc. Kieruje sie tym co przezylam, co widzialam, czego
                                                    doswiadczylam, w jaki sposob dana rzecz zobaczylam lub poczulam.
                                                    Pismo Swiete to dla mnie tylko wstep do wiedzy o Bogu. Wierzcholek
                                                    gory lodowej.

                                                    W co wierze? Podejrzewam, ze wspolna mamy wiare w Boga, anioly,
                                                    zycie pozagrobowe. Sama wiare w to, ze istnieja, bo wyobrazenia o
                                                    nich mamy kompletnie inne :)

                                                    >Święci z TV (JP II, jakby nie patrzeć, był „gwiazdą” TV) też są nic
                                                    nie warci... Jak to się ma do tej części Twojej wypowiedzi?:

                                                    Jesli dla mnie nie maja znaczenia, to czy odbiera to im wartosc? Czy
                                                    naprawde nie moge w nich czegos doceniac, tylko musze skreslac albo
                                                    calkowicie, albo calkowicie akceptowac? Inaczej sie nie da?

                                                    >Co jest dla Ciebie świętością?

                                                    Co rozumiesz jako “swietosc”. Ja jakos nie lubie tego slowa :)

                                                    >Kto/Co jest tak wartościowego, że daje Ci poczucie bycia lepszą od
                                                    wielu „religijnych” ludzi, którymi gardzisz. (nie wiem co przez to
                                                    rozumiesz, bo na jednej szali stawiasz „religijność” z „dewocją”
                                                    i „fanatyzmem).

                                                    Moglabys mi przytoczyc fragment, w ktorych sprawilam, ze dla mnie
                                                    religijnosc=fanatyzm i dewocja. W ktorych momentach gardze
                                                    religijnymi ludzmi? Religijnosc nie jest dla mnie rzecza osiagalna w
                                                    tym momencie, ale zeby nia gardzic??

                                                    >Bronię tego, w co wierzę, tyle.

                                                    No wlasnie. Dlaczego poczuwasz sie zmuszona do obrony czegos, czego
                                                    ja nie probuje Ci odebrac? Masz swoja religie, masz swoje poglady, z
                                                    ktorymi nie musze sie zgadzac, Ty nie musisz zgadzac sie z moimi,
                                                    ale nie musimy skakac sobie do gardel w ramach ich “obrony”.

                                                    >Znam ludzi niewierzących, którym mogłabym kłaniać się w pas, za to
                                                    jakimi są ludźmi. Tylko że Ci ludzie nie maja poglądu „chodzi do
                                                    Kościoła, modli się – znaczy religijna fanatyczka, pomylona, moher.”

                                                    Dla mnie osoba, ktora chodzi do kosciola i sie modli nie musi byc
                                                    religijna :) I w ktorym miejscu napisalam, ze eliminuje ze swego
                                                    otoczenia religijnych ludzi? :) Bardzo radykalnie interpretujesz
                                                    niektore rzeczy... Czy bierze sie to z tego, ze tak bardzo chcesz mi
                                                    udowodnic, ze sie myle? Po co? Miej swoje poglady i pozwol mi miec
                                                    swoje. Nie wytykaj mi jednak pogladow, ktorych nie reprezentuje.

                                                    >Nie wiem, czy nasza dyskusja wniosła cokolwiek wartościowego. Oby
                                                    tak (cokolwiek to ma dla kogoś znaczyć). Mam nadzieję, że nie było
                                                    to bezwartościowe „bicie piany”.

                                                    No wlasnie. Zauwaz, ze nie tylko ja zarzucilam Ci to “bicie piany”.
                                                    Zastanow sie nad tym.
                                                    Jan a dyskusje jestem otwarta. Ale pod warunkiem, ze to bedzie
                                                    wymiana pogladow – argument vs. Kontrargument, a nie przekrzykiwanie
                                                    siebie i udowadnianie swoich racji w malo grzeczny sposob. Ja nie
                                                    mam zamiaru Ci nic udowodnic, nie chce Cie do niczego przekonac. Po
                                                    prostu przedstawic swoj punkt widzenia, Ty mi swoj. To czy sie
                                                    zgodzimy zalezy od nas. Mozemy, ale nie musimy sie zgodzic w
                                                    pogladach, by sie porozumiec. I tyle.

                                                    >Ukrywanie własnych przekonań, bo ktoś myśli inaczej, to nie objaw
                                                    szacunku, ale braku tożsamości. Może się komuś to stanowisko nie
                                                    podobać – ok.

                                                    Nie jest wada posiadanie wlasnych przekonan, problem moze zaczyna
                                                    sie wtedy, gdy przedstawiamy je w niewlasciwy sposob ;)
                                                  • beata7.0 odp1. 30.04.09, 15:28
                                                    Przeczytałam Twój post 2 razy, odpowiadam w skrócie (choć strasznie
                                                    do długie), bo niestety Twoje wypowiedzi późniejsze są zaprzeczeniem
                                                    wcześniejszych. Nie wiem, jak dyskutować z kimś, kto zmienia zdanie
                                                    kilka razy w ciągu jednej dyskusji...Poniżej przytaczam twoje cytaty.

                                                    >Przypomnij sobie ta sytuacje i pomysl ile razy probujesz zrobic
                                                    >komus “kuku” chocby slowem w ramach obrony jedynych prawdziwych
                                                    poglądów
                                                    w innym miejscu piszesz:
                                                    >ja nie krytykuje Ciebie, Twoich pogladow, ani do niczego nie
                                                    >zmierzam.

                                                    Pouczasz mnie, abym się zastanowiła, ile razy w moim „religijnym”
                                                    życiu robiłam komuś „kuku (???) (bo przecież dla Ciebie oczywiste
                                                    jest, że musiałam tak kiedyś zrobić) nie osądzasz mnie?...

                                                    >Ustal
                                                    >sobie dlaczego jestes przeciw aborcji i tego sie trzymaj, bo motasz
                                                    >sie jak mucha w sieci. (...) Zastanow sie co w aborcji jest istota
                                                    problemu.

                                                    ...Nie wiem co powiedzieć, serio. Już chyba jaśniej nie można
                                                    przestawić swojej postawy względem aborcji, niż to zrobiłam. Co w
                                                    mojej wypowiedzi na ten temat jest niejasne? Ja nie mam żadnych
                                                    wątpliwości, ani niejasności. Jest to dla mnie jasne jak słońce.
                                                    Jeśli Ty masz wątpliwości, to czemu mi się każesz
                                                    zastanawiać???...Kompletnie nie rozumiem.

                                                    >ja nie krytykuje Ciebie, Twoich pogladow, ani do niczego nie
                                                    >zmierzam.

                                                    Hmmm. Nie krytykujesz...Wiec co znaczą te Twoje wypowiedzi?:
                                                    1.>Wiara w Boga poparta wlasnymi zmyslami,
                                                    >przemysleniami i “wiara” spowodowana wczesna indoktrynacja. Mam
                                                    >wrazenie, ze tu mamy do czynienia z tym drugim przypadkiem.

                                                    Byłam indoktrynowana...?

                                                    2.>Typowe powiedzenie osoby, ktora jest religijna. A osoby religijne
                                                    >zawsze sa przekonane o slusznosci swej religii. Prawdziwa wiara nie
                                                    >kaze czlowiekowi sie ograniczac, a wrecz pokazuje, ze w kwestii
                                                    >wiary jest jeszcze mnostwo do odkrycia.

                                                    Jestem ograniczona;>

                                                    3.>Ja bym powiedziala, że z mocno religijna religijna. Jestes zbyt
                                                    >charakterystyczna, nie da sie Ci pomylic z wierzacym (swiadomie)

                                                    Określiłaś mnie jako osobę religijną, potem przedstawiłaś bardzo
                                                    jasno opozycje „religijny” (jako ten zły) do „wierzacy” (jako ten
                                                    dobry)...Ale przecież mnie nie oceniasz...

                                                    4.>Dlatego wlaśnie “religijny” = nierozumiejacy istoty wiary.

                                                    ...przecież nie osadzasz...

                                                    >To jest wlasnie Bog jako milosc nieskonczona. On wie kim jest
                                                    >czlowiek i jakie pobudki nim kieruja. Pobudki, ktore innym ludziom
                                                    >sa nieznane.
                                                    >Osoba wierzaca nie bedzie sie dziwic, z kolei nic dziwnego, gdy
                                                    >dziwi sie osoba religijna

                                                    Tutaj dowiaduję się, że jestem niezdolna (będąc osobą religijną)
                                                    zrozumieć, że Bóg kocha ludzi i jest nieskończoną
                                                    Miłością...Zaczynam się bać, jak też ja widzę tego Boga? Nic na ten
                                                    temat nie pisałam, ale Ty mnie oświecasz...Ale przecież nie osądzasz.

                                                    >Dla mnie “slawni” swieci, ktorych znam tylko z TV nic nie znacza.
                                                    A w ostatnim poście: >Jesli dla mnie nie maja znaczenia, to czy
                                                    odbiera to im wartosc? Czy
                                                    >naprawde nie moge w nich czegos doceniac, tylko musze skreslac albo
                                                    >calkowicie, albo calkowicie akceptowac? Inaczej sie nie da?

                                                    Oczywiście ze się nie da! Jednocześnie coś jest i białe i czarne?
                                                    Jeśli ktoś/coś nic dla mnie nie znaczy, to jak może być autorytetem?
                                                    Jak można doceniać coś, co nic nie znaczy?? Przecież to się
                                                    kompletnie wyklucza! Z każdej strony.

                                                    >Zauwaz, ze nie napisalam Ci, ze piszesz bzdury,
                                                    >ze Twoja religia, czy poglady sa glupie, nie napisalam Ci ze
                                                    myslisz
                                                    >zle.

                                                    Tak?

                                                    >Ktos kto kocha nie musi ginac i dlaczego wszechwiedzacy Bog nie
                                                    >wymyslil lepszej formy odkupienia niz odkupienie krwia i
                                                    >cierpieniem? Bog = pelen milosci, wybaczenia i madrosci ojciec.
                                                    >Madry ojciec bedzie probowal wytlumaczyc synowi, czy corce, ze zle
                                                    >zrobila, pokaze jej/ jemu blad, sprawi, ze swoj blad zrozumie, a
                                                    nie
                                                    >posle dziecko na krzyz, zeby reszte odkupic, mimo, ze ta reszta jak
                                                    >przed ukrzyzowaniem, tak i po ukrzyzowaniu z nauki Jezusa niewiele
                                                    >wyniosla. (...) Katolicy podazajac za tzw. nauka kosciola
                                                    demonizuja Boga
                                                    >przypisujac mu cechy szatana – zadny krwi, msciwy, nieprzejednany,
                                                    >bezlitosny. Jak istocie tak czystej jak Bog mozna przypisywac dwie
                                                    >wykluczajace sie cechy jak np. wybaczenie i kara???

                                                    Z poniższego tekstu wyłania się obraz pomylonego Boga, który sam nie
                                                    wie, co czyni; Jezusa, który umarł na krzyżu, zamiast zbawić nas
                                                    jakoś „sprytniej” no i jeszcze przekonanie, że to przecież i tak nic
                                                    nie dało...Dowiaduję się także, ze mój obraz Boga jest
                                                    szatański...Szukam tego szacunku do religii katolickiej i nijak nie
                                                    znajduję..

                                                    >Dlaczego
                                                    >czujesz sie zmuszona do obrony swoich pogladow? Przeciez ja nie
                                                    chce
                                                    >Ci ich odebrac

                                                    Nie obawiam się, że coś mi odbierzesz. Jak ktoś obraża to, w co
                                                    wierzę, będę się odzywać. Bo tym samym, obraża mnie. Proste.
                                                    Wyśmiałaś biblijny obraz Boga, podobnie Jezusa (cyt wyżej). Nadal
                                                    nie rozumiesz, co po się odzywam?

                                                    Zabrałaś kilkakrotnie głos w kwestiach, w których naprawdę nie masz
                                                    nawet podstawowej wiedzy, a swoje tezy przedstawiałaś jako pewne
                                                    (gdybyś powiedziała, ze tak sadzisz, a nie, że tak jest, to co
                                                    innego) To jest wprowadzanie innych w błąd. Mogę podać źródła do
                                                    każdej z moich wypowiedzi, dotyczących kwestii interpretacji czy
                                                    Pisma Św, czy kwestii aborcji, czy nauczania Kościoła.

                                                    >ja chce je po prostu skonfrontowac ze swoimi.

                                                    Swoimi, czyli jakimi? Zapytałam o to, w co wierzysz...i w odpowiedzi
                                                    napisałaś:

                                                    >Nie lubie pisac o swojej wierze, bo uwazam, ze to bardzo osobista
                                                    >sprawa kazdego człowieka

                                                    >Pismo Swiete to dla mnie tylko wstep do wiedzy o Bogu. Wierzcholek
                                                    >gory lodowej.

                                                    Najpierw wypaczasz (ciekawy oksymoron – dla katolików Bóg jest
                                                    szatański...)i wyśmiewasz opisany w Piśmie Św. wizerunek Boga, po to
                                                    by teraz uznać, że dla Ciebie to jest wstęp do wiedzy o Bogu. W
                                                    każdej normalnej dyskusji musi być zachowany jakiś ciąg logiczny.
                                                    Tutaj kolejny raz go nie ma.

                                                    Nie wiem, czy to co piszesz, odnosi się dokładnie do tego, co
                                                    uważasz, bo mogę odnosić się tylko do tego, co napisałaś, a nie, kim
                                                    jesteś, ale w tych wypowiedziach nie ma dla mnie logiki, ani
                                                    konsekwencji.

                                                  • beata7.0 Re: odp2. 30.04.09, 15:30
                                                    >Bez sensu ocenianie jest tez lub osob w dyskusji.

                                                    W jaki sposób wyobrażasz sobie dyskusję, jeśli nie ustosunkowanie
                                                    się do jakiejś tezy? Zawsze jest jakiś temat, dyskusja to wymiana
                                                    zdań na jakiś temat. Nie da się dyskutować, aby nie poszukiwać
                                                    jakiejś tezy, lub nie ustosunkować się do innej.

                                                    >Jaki masz cel wmawiajac mi, ze napisalam cos, czego nie napisalam?
                                                    >Dla mnie osoba religijna to nie fanatyk, ani nie maniak.

                                                    Więc kto? Skoro przeciwstawiasz ją tej dobrej, czyli „czysto
                                                    wierzącej”

                                                    >Moglabys mi przytoczyc fragment, w ktorych sprawilam, ze dla mnie
                                                    >religijnosc=fanatyzm i dewocja.

                                                    Proszę bardzo:
                                                    >Czlowiek religijny nie potrafi wyjsc
                                                    >poza ramki, w ktore zostal wepchniety przez innych, najczesciej
                                                    >poprzez wczesna indoktrynacje. Nie rozumie, ze kazdy czlowiek
                                                    >odpowiada za siebie, nie rozumie wpojonych mu zasad np. zmuszanie
                                                    >drugiej osoby do przejscia na islam jest grzechem. On uwaza, ze
                                                    robi
                                                    >dobrze, bo tak uczy go wspolnota, w ktorej przebywa

                                                    To jest opis fanatyka, nie osoby religijnej.

                                                    >W ktorych momentach gardze
                                                    >religijnymi ludzmi?

                                                    Przytoczyłam wyżej Twoje opisy dotyczące osób religijnych.

                                                    >Religijnosc nie jest dla mnie rzecza osiagalna w
                                                    >tym momencie, ale zeby nia gardzic??

                                                    Nie rozumiem. Skoro religijność nie jest dla Ciebie teraz osiągalna
                                                    i twierdzisz, że nią nie gardzisz, czemu stawiasz ją w opozycji
                                                    religijny: wierzący, w kontekście dobrze: źle, udowadniając to od
                                                    pierwszej Twoje wypowiedzi? Może gdybyś zaczęła od tego, co
                                                    rozumiesz przez bycie religijnym, byłoby prościej. Bo z poprzednich
                                                    wypowiedzi wynika, że używasz tego określenia tożsamo z fanatyzmem
                                                    (przytoczyłam cytat), ciemnotą (cyt: “religijny” = nierozumiejacy
                                                    istoty wiary).

                                                    > (...)nie musimy skakac sobie do gardel w ramach ich “obrony”.

                                                    Nie wiem czemu cały czas usilnie wmawiasz mi agresję, skakanie do
                                                    gardeł, plucie ekranu...Nic takiego u siebie nie obserwuję. Siedzę
                                                    sobie z kawką przy laptopie, co jakiś czas rzucam okiem na
                                                    telewizor...Daleko mi do agresji, choć bywam dosadna w słowach, taki
                                                    mój styl pisania.

                                                    >najłatwiej będzie, jak podasz swoja definicję religijnej

                                                    Najprościej? Jan Paweł II – dla mnie wzór i autorytet.
                                                    Mniej prosto: Osoba wierząca, która wierząc, stara się żyć według
                                                    zasad, które dał Bóg/Istota Wyższa w którą wierzy. Ma swoje
                                                    obowiązki, jak i przywileje. Oddaje cześć Bogu i stara się służyć
                                                    ludziom. Modlitwa jest dla niej wsparciem w życiu i jednym ze
                                                    sposobów kontaktu z Bogiem. Nie boi się ani symboli, świadczących o
                                                    swojej wierze, jak i otwarcie przyznać się do tego, kim jest i w co
                                                    wierzy. Osoba, które wierzy, poprzez religię (jedno wynika z
                                                    drugiego) może w ten sposób zgłębiać swoją relację z Bogiem. Nie
                                                    mylić z dewocją – fałszywą postawą pseudo-religijna, która objawia
                                                    się jedynie zewnętrznymi przejawami kultu religijnego, nie mającego
                                                    podstawy w prawdziwej wierze. Takie osoby mierzą wartość innych osób
                                                    ilością odmówionych różańców i częstotliwością chodzenia do
                                                    Kościoła. Postawa zakłamania. Szkodliwa jak każda z postawa
                                                    zakłamanych.
                                                    Dla mnie osobiście, nie jest logiczne wierzyć w Jezusa, przyjmować
                                                    to co mówi, a jednocześnie żyć wg zupełnie inny zasad, niż on
                                                    głosił. To nie ma sensu.

                                                    > Ja nie mam zamiaru Ci nic udowodnic,

                                                    Od początku dyskusji udowadniasz, że ktoś religijny to ten
                                                    nierozumiejący prawdziwego sensu i ograniczony w poznawaniu Boga, a
                                                    teraz twierdzisz, że nic nie udowadniasz? Ile jeszcze razu sobie
                                                    zaprzeczysz?

                                                    Z całym szacunkiem, ale nie będę kontynuować tej dyskusji. Uważam ją
                                                    za bezcelową, bo mój rozmówca cały czas zmienia zdanie, bo w 1
                                                    wypowiedzi X jest złe, w 2 to samo X już jest albo dobra albo złe, a
                                                    w 3. to w ogóle trudno powiedzieć jakie jest to X. To jest waśnie
                                                    bezcelowe bicie piany. Dlatego zapytałam Cię, w co wierzysz, bo nie
                                                    wiem, co jest tematem dyskusji z Twojej strony, atakowanie dla
                                                    atakowani, czy dyskusja w imię czegoś w co wierzysz. Ale po 3
                                                    długich postach na ten temat uznałaś, że nie chcesz rozmawiać o
                                                    wierze, bo to Twoja osobista sprawa...No to ja naprawdę nie mam
                                                    więcej pytań.
                                                    Jesteś Polka, wychowałyśmy się z tej samej kulturze, ale widzę, że
                                                    sto razy łatwiej było mi rozmawiać ze swoim chłopakiem –
                                                    muzułmaninem, bo on miał coś konkretnego do powiedzenia, jakieś
                                                    jasno określone wartości. Jak rozmawiałam z nim, to wiedziałam o
                                                    czym. Ja Twoich poglądów nie znam, bo ich nie przedstawiasz
                                                    (krytykujesz tylko pewne postawy i sposób myślenia "osób
                                                    religijnych") nie wiem o czym jest Ta dyskusja z Twojego punku
                                                    widzenia.

                                                    Przejrzałam swoje wpisy, starałam się dyskutować z tym co pisałaś,
                                                    nie obrażając Ciebie. Jeśli poczułaś się urażona, nie było to moim
                                                    celem. Wracam do obowiązków. Życzę udanego weekendu.



                                                  • troma Re: odp2. 30.04.09, 17:01
                                                    Zdajecie sobie oczywiscie obydwie sprawe z tego, ze poza wami nikt tego nie
                                                    czyta? Nie lepiej spozytkowac energie na cos pozyteczniejszego niz jalowe
                                                    dyskusje o bzdurnych bajkach?

                                                    Forum umiera, habisie tesknia a wy sie "pierdolami" zajmujecie...
                                                  • sebyzbarma Re: odp2. 01.05.09, 11:16
                                                    Beata, jestes przerazajaco radykalna w swoich pogladach (nie mowie
                                                    tu o Twojej religii, zebys mi znow nie przypiela czegos, czego nie
                                                    powiedzialam). Dla Ciebie cos jest albo calkowicie do przyjecia,
                                                    albo calkowicie nie do przyjecia, cos jest albo czarne, albo biale.
                                                    Moj swiat jest troche bardziej kolorowy, dlatego sie nie dogadamy.
                                                    Ja nie przekonuje, ze moje przekonania sa sluszne – Ty owszem. Ja
                                                    swoje przekonania jedynie wyrazam, nie oczekujac, ze rozmowca sie z
                                                    nimi zgodzi. Te kilka roznic sprawi, ze sie nie dogadamy.

                                                    Kiedys rozmawialam z mlodym ksiedzem, poglady mielismy skrajnie
                                                    rozne, ale oboje dyskutowalismy w ten sam sposob – argument vs.
                                                    kontrargument, co Ty niestety mylisz z krytyka. Z nim, mimo
                                                    ogromnych roznic, dogadalam sie bez problemu. Ale to kwestia
                                                    umiejetnosci rozmawiania, a nie 100% zgodnosci pogladow.

                                                    Co do Twojego chlopaka – moze latwiej bylo Ci z nim rozmawiac, ale
                                                    efekt koncowy byl ten sam jak ze mna ;)

                                                    Mam nadzieje, ze tym razem dotrzymasz slowa (o zakonczeniu
                                                    dyskusji). Oczekiwalam jedynie milej rozmowy, a nie wscieklosci
                                                    rozmowcy za to, ze mam inne poglady. Przeliczylam sie i ja, ale
                                                    zalicze to jako kolejne doswiadczenie :)

                                                    Powodzenia! ;)
                              • shakirra1 Re: ISLAM - ciag dalszy mojej poprzedniej wypow. 27.04.09, 19:26
                                szalonaburza napisała:

                                > Teraz zaczynasz dyskusję nt aborcji...
                                > Osobiście jestem za, ale do końca 3-go miesiąca.
                                > Jeżeli chodzi o Kościół: w przypadku poronienia, nie pozwoli na
                                pochowanie tego
                                > płodu, ze strony medycznej płód w tym wieku nie odczuwa bólu
                                (nawet jeszcze
                                > później - w UK aborcja jest dozwolona do 24 tygodnia, co nie jest
                                przypadkiem).
                                >
                                > Ach...
                                >
                                > Nie jestem ani za jedną ani drugą wiarą. Bo ja wolna jestem.


                                Również uważam, że usunięcie ciąży do 3 mies jest prywatną sprawą
                                kobiety (tak jak jest w islamie). Zycie nie jest rózowe. Kobiety
                                czesto zostaja same z problemem, czesto pochodza z patologii, sa
                                gwalcone itp. W Egipcie nie ma przypadkow porzucania dzieci przez
                                matki np. w smietnikach. Wlasnie dlatego, ze wazne jest dobro
                                kobiety. Dla mnie plod wielkosci 1 mm nie jest dzieckiem.
                                Kosciol jest maksymalnie zaklamana instytuacja, ktorej ja osobiscie
                                nieznosze. Nie mam nic do samej religii katolickiej, ktora pod
                                wieloma wzgledami uwazam za lepsza od islamu. Ale dla mnie religia,
                                a kosciol to zupelnie co innego.
                      • shakirra1 Re: ISLAM 21.04.09, 21:00
                        sashamari napisała:

                        > a ja bym nie porównywała islamu do chrześcijaństwa.. :|


                        Jeśli byś nie porównywała, to wybacz - z całym szacunkiem do Ciebie,
                        ale mało wiesz o chrześcijaństwie i islamie. Islam i chrześcijaństwo
                        mają bardzo wiele czynników wspólnych. Min. to, że islam jest jakby
                        kontynuacją chrześcijaństwa. Najpierw był judaim, potem
                        chrześcijaństwo a na końcu islam - przecież mamy tych samych
                        proroków i korzenie i tym samym WIELE wspólnego.
                        • beata7.0 Re: ISLAM 21.04.09, 22:06
                          shakirra1 napisała:

                          > sashamari napisała:
                          >
                          > > a ja bym nie porównywała islamu do chrześcijaństwa.. :|
                          >
                          >
                          > Jeśli byś nie porównywała, to wybacz - z całym szacunkiem do
                          Ciebie,
                          > ale mało wiesz o chrześcijaństwie i islamie. Islam i
                          chrześcijaństwo
                          > mają bardzo wiele czynników wspólnych. Min. to, że islam jest
                          jakby
                          > kontynuacją chrześcijaństwa. Najpierw był judaim, potem
                          > chrześcijaństwo a na końcu islam - przecież mamy tych samych
                          > proroków i korzenie i tym samym WIELE wspólnego.

                          Nijak nie nazwałabym Islamu kontunuacją Chrześcijaństwa. Jak może
                          kontynuować chrześcijaństwo, jeśli odrzuca absolutną podstawę
                          chrześcijaństwa, czyli uznanie Jezusa za Syna Bożego,
                          zapowiedzianego Mesjasza, który przyszedł na ziemię i wypełnił
                          wszelkie zapowiedzi ze Starego Testamentu? Wbrew pozorom, znacznie
                          bliżej Islamowi do Judaizm. Obydwie religie w zdecydowanej mierze
                          skupiaja się do dbania o reguły i porzadek dnia codziennego,
                          przestrzeganie praw. Cały dzień jest uporzadkowany i poddany
                          rytuałom. Dobry Muzłumani, czy dobry Żyd, to ten, który ubiera się w
                          określony sposób, odprawia odpowiednią ilość modlitw w ciagu dnia, w
                          odpowiedniej pozycji ciała. Dokonuje rytualnych kapieli i obmyć. (to
                          nie jest w żadnym razie krytyka, tylko obserwacaj). Natomiast
                          Chrześcijaństwo skupia się przede wszystkim na oczyszczaniu życia
                          wewnetrznego, serca człowieka. Jezus, na zarzuty Żydów, że jadł
                          posiłek, nie dokonawszy wcześniej rytualnego obmycia powiedział, że
                          nic co pochodzi z zewnątrz nie może uczynić nas nieszyczstymi, cała
                          nieczystość pochodzi tylko z wewnątrz człowieka.
                          Mam nadzieję, ze nie dostane w odpowiedzi posta o przypadkach, kiedy
                          jacyś chrześcijanie całe dnie spędzają na klęczkach i głodują
                          tygodniami. Piszemy o założeniach i nauce danej religii, a nie jej
                          jednostkowych zachowanaich, czy osobnych interpretacjach.
                          Postaram się odpowiedzieć na poporzedni post możliwie szybko.
                          • shakirra1 Re: ISLAM 21.04.09, 22:35
                            Ale nie zaprzeczysz Beata, ze rownoczesnie islam ma wiele z
                            chrzescijanstwem wspolnego i mozna te dwie religie ze soba
                            porownywac. Chrzescijanstwa nie porownywalabym z buddyzmem czy
                            hinduizmem, ale z chrzescijanstwem jak najbardziej tak.

                            Zle sie wyrazilam. Islam jest kontynuacja religii monoteistycznej.
                            Choc w swych dogmatach i zalozeniach rozni sie zarowno od judaizmu,
                            jak chrzescijanstwa.
                            • beata7.0 Re: ISLAM 21.04.09, 23:34
                              shakirra1 napisała:

                              > Ale nie zaprzeczysz Beata, ze rownoczesnie islam ma wiele z
                              > chrzescijanstwem wspolnego i mozna te dwie religie ze soba
                              > porownywac.

                              Nie zaprzecze, bo rzeczywiście ma:)

                              > Zle sie wyrazilam. Islam jest kontynuacja religii monoteistycznej.
                              > Choc w swych dogmatach i zalozeniach rozni sie zarowno od
                              judaizmu,
                              > jak chrzescijanstwa.

                              Ale niegdy nie użyłabym słów, że Islam jest kontynuacją tej (czy
                              tych monoteistycznych) religii.
                              Jeśli popatrzeć na historię, nie biorąc pod uwage wymiaru duchowego,
                              to historia życia proroka Mahometa pokazuje, że bardzo długo, jako
                              kupiec przebywał z Żydami i chrześcijanami, słuchał ich opowieści i
                              poznał ich religię. Islam rzeczywiście czerpie z tych dwóch religii
                              bardzo dużo, ale nie jest ich kontynuacją!Ktoś złośliwy mógłby nawet
                              stwierdzić, że Mahomet posklejał swoją nową religię z tego co
                              usłyszał od Żydów i chrześcijan, dołożył trochę od siebie i stąd
                              Islam. (Nie przedstawiam tego jako swojego zdania). Jak sama na
                              pewno wiesz, są fragmenty Koranu, które przecza sobie nawzajem.
                              Chronologicznie pierwsze zapiski sa pełne pokoju i głoszą szacunek
                              do wszystkich, pada też zdanie, ze religia nie jest przymusem dla
                              nikogo. W tym czasie Mahomet nie był jeszcze poteżny, musiał
                              współżyć w jednej społeczności z ludźmi innej religii. Natomiast
                              fragmenty napiasane dużo później, kiedy był już poteznym Panem i
                              miał swoich wyznawców zawierają już zancznie ostrzejsze fragmenty,
                              nawołujące do nawracania na Islam nauczaniem, szantażem, siłą, a jak
                              to nie pomoże, karanie "niewiernych" śmiercią - jeśli czytać
                              dosłownie (powinnam podać dokładne cytaty, przepraszam, że teraz
                              tego nie robię, ale wiesz, że tak jest napisane)

                              Początek świata wszystkie religie przymuja praktycznie tak samo.
                              Dopiero potomstow Abrahama dzieli nas historycznie. Mamy większość
                              tych samych proroków, aniołów (np Gabriel, który zwiasuje Maryji
                              poczęcie dziecka, w Islamie objawia Mahometowi słowa Koranu).
                              Islam czci Jezusa jako proroka, ale nie uznaje jego boskości.
                              Wiekszość praw morlanych też jest tożsama. Największe różnice
                              wynikają prawdopodobnie z różnic kulturowych i tego, jak
                              kształtowała się historia ludów, warunki geograficzne, pogoda (np
                              wypracowywane rytuały codzienne jak obmywanie się przed okreslonymi
                              czynnosciami wśród ludów żyjących w gorących klimatach,
                              przestrzegani tych zasad pozwalało po prostu zachowac higienę,
                              unikać chorób, a co za tym idzie, dbac o przetraweni
                              narodu).Kulturowo dzielą nas od nich lata świetlne..nawet dziś to
                              prawie jak przepaść.
                          • shakirra1 Re: ISLAM 21.04.09, 22:36
                            sashamari napisała:

                            > Wiem tyle ile wiem.. :) i to mi wystarcza i zdecydowanie nie
                            porównywałabym!

                            A czemu bys nie porownywala? Przeciez w islamie i chrzescijanstwie
                            jest bardzo duzo wspolnych czynnikow i jest co porownywac.
                            Mam wrazenie, ze robisz to z przekory.
                            • 2.baby Re: ISLAM 24.04.09, 00:54
                              To nie religia jest zła. Znając kilka języków wiem, że największe
                              błędy zawsze powstają przy tłumaczeniu. W krajach azjatyckich uczą
                              sie Koranu na pamięć kompletnie nie rozumiejąc jego treśći.
                            • toosiak Re: ISLAM 24.04.09, 01:18
                              shakira, jest szansa zebys mi na pw podala jakies namiary na siebie zeby
                              porozmawiac? gazetowy mail? :) o ile masz czas i ochote :)

                              pozdrawiam
                              • shakirra1 Re: ISLAM 24.04.09, 16:12
                                Toosiak, shakirra1@gazeta.pl
                                Jesli bede miala chwilke, to odpowiem, ale nie zniechecaj sie tym,
                                ze dlugo nie odpowiadam. Czasem po prostu wyjezdzam i nie mam
                                dostepu do internetu.
                                pozdrawiam
                                • toosiak Re: ISLAM 24.04.09, 17:38
                                  shakirra1 napisała:

                                  > Toosiak, shakirra1@gazeta.pl
                                  > Jesli bede miala chwilke, to odpowiem, ale nie zniechecaj sie tym,
                                  > ze dlugo nie odpowiadam. Czasem po prostu wyjezdzam i nie mam
                                  > dostepu do internetu.
                                  > pozdrawiam

                                  dziekuje, jak najdzie mnie wena na sklecenie moich mysli, to napisze :) mysle ze na wieczor nadejdzie :)
    • czarnakafa Re: ISLAM 05.05.09, 10:19
      bozena zgadzam się (własciwie) ze wszystkim co piszesz.
      Nie jestem ani katoliczką ani muzułmanką, ale uważam że nie jest
      możliwy związek wyznawców dwóch róznych religii. Mam na myśli osoby
      prawdziwie wierzące i praktukujące-> nie uznaję czegoś takiego jak
      wierzący i nie praktukujący, związek pseudo katolików z psuedo
      muslimem może być udany.
      • shakirra1 Re: ISLAM 05.05.09, 22:49
        czarnakafa napisała:

        > bozena zgadzam się (własciwie) ze wszystkim co piszesz.

        Bozena pisze o bardzo ortodoksyjnym podejsciem do islamu, wrecz
        chorym. I nie kazdy praktykujacy muzulmanin zachowuje sie jak
        fanatyk opisany przez Bozene.


        > Nie jestem ani katoliczką ani muzułmanką, ale uważam że nie jest
        > możliwy związek wyznawców dwóch róznych religii. Mam na myśli
        osoby
        > prawdziwie wierzące i praktukujące-> nie uznaję czegoś takiego jak
        > wierzący i nie praktukujący, związek pseudo katolików z psuedo
        > muslimem może być udany

        Jestem prawdziwie wierzaca katoliczka, lecz nie trawie KK i uwazam,
        ze czesto nie ma nic wspolnego z ta wiara. Moj maz jest
        praktykujacycm muzulmaninem, ale nie fanatykiem religijnym. Zyjemy w
        zgodzie.
        • beata7.0 Re: ISLAM 06.05.09, 00:19
          shakirra1 napisała:

          > Jestem prawdziwie wierzaca katoliczka, lecz nie trawie KK i
          uwazam,
          > ze czesto nie ma nic wspolnego z ta wiara. Moj maz jest
          > praktykujacycm muzulmaninem, ale nie fanatykiem religijnym. Zyjemy
          w
          > zgodzie.

          Shakirro. Jedno sprostowanie. Napisałaś oksymoron. Nawet
          definicyjnie wyklucz się bycie "katoliczką" i nietrawienie KK.
          Bo "katoliczka" - to chrześcijanka wyznania rzymsko-katolickiego,
          siłą rzeczy członek Kościoła Katolickiego.
          Tak jak "warszawianka" - mieszkanka Warszawy.
          Domyślam sie, że chodzi Ci o to, iż jesteś ochrzczona i wierzysz w
          Jezusa, natomiast nie praktykujesz w żaden sposób obrzędów
          religijnych związanych z religią katolicką.
          Bo nie można być katoliczką poza Kościołem Katolickim. Definicyjnie
          to jak np. być "studentką SGH Warszawie" jednocześnie nie
          uczęszczając na żadne wykłady i ćwiczenia tej uczelni i jednocześnie
          odrzucając całkowicie jej autorytet.


          • czarnakafa Re: ISLAM 06.05.09, 06:14
            beata7.0 napisała:
            > Shakirro. Jedno sprostowanie. Napisałaś oksymoron. Nawet
            > definicyjnie wyklucz się bycie "katoliczką" i nietrawienie KK.
            > Bo "katoliczka" - to chrześcijanka wyznania rzymsko-katolickiego,
            > siłą rzeczy członek Kościoła Katolickiego.
            > Tak jak "warszawianka" - mieszkanka Warszawy...

            beata bardzo sprawnie ujęłaś to co miałam na myśli,
            często słyszę że ktoś uważa się za niepraktykującego i jednocześnie
            wierzącego katolika co jak zostało wyżej napisane z definicji się
            wyklucza. No chyba że sa wśród nas wybrańcy boga, zostali oni przez
            niego namaszczeni i niosą nowy porządek, oświecenie dla wiary
            katolickiej ;)
            • shakirra1 Re: ISLAM 06.05.09, 19:44
              Shakirro. Jedno sprostowanie. Napisałaś oksymoron. Nawet
              > > definicyjnie wyklucz się bycie "katoliczką" i nietrawienie KK.
              > > Bo "katoliczka" - to chrześcijanka wyznania rzymsko-
              katolickiego,
              > > siłą rzeczy członek Kościoła Katolickiego.

              Kościół jest sztucznym tworem i nie zawsze jego nauki są w zgodzie z
              naukami Jezusa. Wiec jestem chrzescijanka, nie katoliczka. Niestety
              nie jestem w stanie kleczec przed ksiedzem i sluchac bardzo czesto
              chorych wywodow klerykow. Kosciol od poczatku bazowal na naiwnosci
              prostego ludu...Ludzie wyksztalceni i inteligentni raczej oddalaja
              sie od klerykow i ich nauki. Prosci ludzie na wsi nadal biegaja do
              kosciolka. O czyms to swiadczy. Juz sam Watykan jest zaprzeczeniem
              nauki Jezusa. On zyl w ubostwie. A mnie szlag trafia, jak widze
              spaslaka obwieszonego zlotem, ktory mowi biednym ludziom, ze teraz
              licza sie tylko dobra doczesne, a nie powinny...Niestety nie
              przemawia to do mnie.
              Oczywiscie sa wyjatki, ale szanuje tych ludzi za to jakimi sa/byli
              ludzmi, a nie za to, ze sa duchownymi.
              Modle sie, czytam biblie i wierze we wszystko, co tam napisane.
              Jestem osoba wierzaca, nie tylko na papierku jak wiekszosc Polakow,
              ktorzy wychodza z kosciola i pluja na siebie wzajmenie.
              • beata7.0 Re: ISLAM 06.05.09, 22:25
                shakirra1 napisała:

                Wiec jestem chrzescijanka, nie katoliczka. Niestety
                > nie jestem w stanie kleczec przed ksiedzem i sluchac bardzo czesto
                > chorych wywodow klerykow. Kosciol od poczatku bazowal na naiwnosci
                > prostego ludu...Ludzie wyksztalceni i inteligentni raczej oddalaja
                > sie od klerykow i ich nauki. Prosci ludzie na wsi nadal biegaja do
                > kosciolka. O czyms to swiadczy. Juz sam Watykan jest zaprzeczeniem
                > nauki Jezusa. On zyl w ubostwie. A mnie szlag trafia, jak widze
                > spaslaka obwieszonego zlotem, ktory mowi biednym ludziom, ze teraz
                > licza sie tylko dobra doczesne, a nie powinny...Niestety nie
                > przemawia to do mnie.(...)
                > Modle sie, czytam biblie i wierze we wszystko, co tam napisane.
                > Jestem osoba wierzaca, nie tylko na papierku jak wiekszosc
                Polakow,
                > ktorzy wychodza z kosciola i pluja na siebie wzajmenie.

                I najtragiczniejsze jest właśnie to, że przez takie postawy wypacza
                się opinię o katolikach i Kościele. Przez ludzi, którzy sieją taką
                nienawiść do Kościoła i księży, jak Ty, na dodatek zaklinajac się w
                swojej głebokiej wierze i stosowaniu nauk Pisma Św.(w poporzednim
                poście udowadniałaś mi, że Pismo Św. jest anykobiece..a jednak
                wierzysz we wszystko co tam jest napisaen?)

                Myślałam, wnioskując z poporzednich postów, że jesteś osobą daleką
                od stereotypów i uogólniania, myliłam się?
                Robisz dokładnie to samo, co każda osoba, która Araba nazywa
                brudasem, zacofanym nieukiem i terrorystą. Powielasz i utrwalasz
                stereotypy. Twoje uwagi o księżach są tak samo wulgarne, jak
                niektórych trolów o Arabach. Chyba, że masz podejście: "Moje
                stereotypy to nie stereotypy, ale innych stereotypy to na pewno
                stereotypy".

                Musisz być naprawdę daleko od Kościoła, skoro uważasz (na jakiej
                podstawie?) że ludzie uczęszczający do Kościoła to tylko prości,
                niewykształceni ludzi ze wsi.
                Niedawno była Wielkanoc. Miałam okazję uczestniczyć w obchodach
                Triduum Paschalnego u o. Dominikanów w Krakowie. Kościół pękał w
                szwach, cała kadra profesorów krakowskich uczelni, masa studentów...
                Setki akcji pomocy biednym, czy hospicjom w organizacjach
                przykościelnych to też wymysł? Ale przecież Ty wiesz lepiej...
                Aporopos Watykanu. Przez wiele lat na jego czele stał Papież Polak,
                którego pisałaś, że szanujesz. Teraz księża z Watykanu to dla
                Ciebie "spaślaki obwieszone złotem"?

                Jak sama odpisywałaś na zjadliwe posty o Arabach, chora nienawiść i
                stereotypy biorą się najczęsciej z kompletnej niewiedzy, albo jakiś
                personalnych uprzedzeń.
                A może każdy musi mieć "swojego Araba" - aby go nienawidzić?

                Nienawiść rodzi tylko nienawiść...



                • shakirra1 Re: ISLAM 06.05.09, 22:59
                  Beatko, nie dogadamy sie w tej kwestii niestety.
                  Uwazam sie za osobe dalece tolerancyjna, dlatego jesli ktos ma
                  ochote chodzic do kosciola, to niech to robi. Ja nie bede.
                • shakirra1 Re: ISLAM 06.05.09, 23:18
                  > I najtragiczniejsze jest właśnie to, że przez takie postawy
                  wypacza
                  > się opinię o katolikach i Kościele. Przez ludzi, którzy sieją taką
                  > nienawiść do Kościoła i księży, jak Ty, na dodatek zaklinajac się
                  w
                  > swojej głebokiej wierze i stosowaniu nauk Pisma Św.(w poporzednim
                  > poście udowadniałaś mi, że Pismo Św. jest anykobiece..a jednak
                  > wierzysz we wszystko co tam jest napisaen?)

                  Beatko, jestes osoba mocno koscielna. Ja nie. Uwazam sie za dobrego
                  czlowieka, nic nigdy zlego nikomu nie zrobilam. I w niczym sie nie
                  zaklinam. To Ty niestety jestes zacietrzewiona i mnie obrazasz jako
                  KATOLICZKA, ja niczego zlego o Tobie nie napisalam.
                  A jednak udowodnilam Ci, ze PS jest antykobiece?:-) Chcialam tylko
                  pokazac, ze zarowno w Koranie, jak i w Pismie Swietym sa fragmenty
                  antykobiece. Bo sa i trudno z tym dyskutowac.

                  Myślałam, wnioskując z poporzednich postów, że jesteś osobą daleką
                  > od stereotypów i uogólniania, myliłam się?
                  > Robisz dokładnie to samo, co każda osoba, która Araba nazywa
                  > brudasem, zacofanym nieukiem i terrorystą. Powielasz i utrwalasz
                  > stereotypy. Twoje uwagi o księżach są tak samo wulgarne, jak
                  > niektórych trolów o Arabach. Chyba, że masz podejście: "Moje
                  > stereotypy to nie stereotypy, ale innych stereotypy to na pewno
                  > stereotypy".

                  Beata, wyluzuj :-) Jestem osoba niezalezna i daleka od kultu kleru.
                  Po prostu. Jako milujaca katoliczka powinnas to uszanowac, a nie
                  mnie obrazac. Mam prawo krytykowac kosciol jako instytucje i nie
                  tylko ja to robie, robi to wielu madrych ludzi. I to nie sa
                  stereotypy. Udowodnilam Ci w poprzednich postach, ze potrafie
                  dyskutowac konkretnie i przedstawiac fakty. W Polsce krytyka tej
                  instytucji uwazana jest za swietokradztwo, bo to temat tabu.
                  Tak pisał Adam Mickiwiecz (pewnie tak samo ogarniety stereotypami i
                  nienawiscia jak ja. nieoswiecony biedak;-)):
                  „Księża i prałaci, wy oczekujecie zbawienia tylko od złota, od
                  kanonu i protokołów, a tych środków, których nie posiadacie,
                  domagacie się od władzy ziemskiej; wy, którzyście powinni podźwignąć
                  i zbawić ziemię, domagacie się od ziemi, żeby ona was podźwignęła i
                  zbawiła. Nie mówcie, że ludy was opuszczają; to wy je opuściliście;
                  one was szukają na posterunku waszym i tam was nie znajdują; one
                  chcą się podźwignąć, a wy je w dół spychacie.”

                  „Lud, który walczy o swoją niepodległość albo o rozszerzenie swoich
                  swobód... powinien nie ufać wysokim dostojnikom Kościoła, którzy
                  wszyscy jednakowo są przywiązani do kultu absolutyzmu bez względu na
                  to, czy ten absolutyzm jest mahometańskim, czy heretycki, czy nawet
                  ateistyczny.”

                  Znany cytat ze Słowackiego, "Polsko, twa zguba w Rzymie!" wyrażał
                  rozczarowanie Polaków postawą papiestwa wobec rozbiorów oraz
                  oburzenie encykliką „Cum primum”, wydaną przez papieża Grzegorza
                  XVI, potępiającą powstanie listopadowe i nakazującą Polakom
                  posłuszeństwo zaborcom.

                  Mozna też poczytać książkę ks. Romana Kotlińskiego "Byłem księdzem".

                  Argumenty krytyczne, dotyczą także wielu współczesnych kwestii
                  społecznych:


                  pozycji kobiet według Kościoła (szczególnie ich kapłaństwa); Nie ma
                  żadnych ważnych racjonalnych, ani teologicznych argumentów przeciwko
                  odsuwaniu kobiet od funkcji w Kościele. Powoływanie się Kościoła na
                  znaczenie tradycji, którą przecież sam wielokrotnie naruszał,
                  chociażby w przypadku zmiany statusu papieża oraz zmiany dogmatów
                  wiary, jest nieprzekonywujące.

                  opozycji Kościoła wobec używania środków antykoncepcyjnych (takich
                  jak np. prezerwatywa);

                  sprzeciw Kościoła wobec zapłodnieniom In vitro

                  sprzeciw Kościoła wobec aborcji, nawet w przypadku, gdy ciąża
                  zagraża życiu kobiety; przy jednoczesnym akceptowaniu faktycznej
                  aborcji przy określonych interwencjach medycznych, np. usuwania
                  zarodka w ciąży pozamacicznej.

                  sprzeciw wobec regulacji prawnych, dotyczących związków
                  partnerskich, cywilnych małżeństw osób tej samej płci oraz adopcji
                  dzieci przez te pary;

                  interpretacja listu Kongregacji ds. wiary z 1992 roku jako
                  propagującego antyspołeczne uprzedzenia i dyskryminację ze względu
                  na orientację psychoseksualną, m.in. poprzez twierdzenia, że
                  homoseksualizm należy do "cywilizacji śmierci", jest "sprzeczny z
                  naturą" i stanowi "zagrożenie dla rozwoju ludzkości”. Ten sprzeciw
                  Kościoła wobec aktywnego homoseksualizmu ludzi świeckich,
                  kontrastuje z faktyczną tolerancją Kościoła wobec księży - aktywnych
                  homoseksualistów (np. sprawa abp. Paetza) a nawet tolerowania i
                  ukrywania przestępstw, popełnionych przez księży - pedofili.

                  Celibat księży. Nie istniał w średniowiecznym Kościele. Nie ma
                  uzasadnienia w Biblii. W większości przypadków jest fikcją (co
                  najmniej 70 % księży żyje w związkach hetero- lub homoseksualnych,
                  stałych lub okresowych). Został wprowadzony tylko z dwóch powodów:
                  ułatwienie przejęcia przez Kościół majątku prywatnego księdza po
                  jego śmierci
                  uniknięcia konieczności utrzymywania wdowy i sierot po księdzu.
                  W sytuacji, gdy wiele protestanckich małych wspólnot religijnych
                  doskonale radzi sobie z podobnymi kwestiami, postępowanie Kościoła
                  katolickiego można uznać za przejaw chciwości i wyrachowania.

                  Acha - czy według Ciebie protestanci, to tez ludzie ziejacy
                  nienawiscia, jak ja? Prawie cala Zachodnia Europa? Poglady maja
                  zblizone do moich.
                  • beata7.0 Re: ISLAM 07.05.09, 00:39
                    shakirra1 napisała:

                    > Beatko, jestes osoba mocno koscielna.

                    Droga Shakirro. Na szybko:
                    Jestem osoba wierząca, katoliczką, (wyzniania rzymsko-katolickiego) -
                    zgodnie z definicjami, jakie podałam w poprzednich postach.
                    Nie znam pojęcia bycia "kościelną" i kojarzy mi się to z dewocją,
                    która jest dla mnie czymś bardzo niefajnym i mega szkodliwym.

                    >Uwazam sie za dobrego
                    > czlowieka, nic nigdy zlego nikomu nie zrobilam. I w niczym sie nie
                    > zaklinam.

                    Nigdy nie podważałam, że jesteś dobrym człowiekiem i nie śmiałabym
                    tego robić. Nie mi oceniać.

                    To Ty niestety jestes zacietrzewiona i mnie obrazasz jako
                    > KATOLICZKA, ja niczego zlego o Tobie nie napisalam.

                    Ja bronie tego w co wierzę. Uważam, że w życiu trzeba być gorącym
                    albo zimnym. Nie ma nic gorszego niż postawa "letnia". Są kwestie, o
                    których można dyskutować, są one sprawą światopoglądu i każdy ma
                    prawo do swojego zdania. Ale są też fakty, których się nie
                    dyskutuje, tylko popiera, albo staje w opozycji. I czasami trzeba
                    jasno opowiedzieć sie po jakiejś stronie. Nie można całe życie
                    żyć "trochę na tak i trochę na nie".

                    > A jednak udowodnilam Ci, ze PS jest antykobiece?:-)

                    No nie udowodniłaś, odpisałam przecież na posta:)

                    > Jestem osoba niezalezna i daleka od kultu kleru.

                    I ja jestem daleka od kultu kleru! Nie wyznaję wiary w księdza,
                    tylko w Boga!

                    > Po prostu. Jako milujaca katoliczka powinnas to uszanowac, a nie
                    > mnie obrazac.

                    Nie obrażam. Cały czas staję w obornie tego, w co wierze, a nie
                    staram się atakować Ciebie. Perosnalnie (choć Cię nie znam) lubię
                    (wiele dawniejszych postów to pokazało), ale niezgadzam sie z tym co
                    piszesz na ten temat, i jak o tym piszesz.

                    >Mam prawo krytykowac kosciol jako instytucje i nie
                    > tylko ja to robie, robi to wielu madrych ludzi.

                    A ilu madrych ludzi jest jego członkami i go popiera!

                    Odnoścnie cytatów z Mickiewicza i Słowackiego - naprawdę mogłabym
                    przytoczyć tyle samo cytatów i ich utworów i innych pisarzy, o
                    przeciwnyej wymowie. Przecież wiesz o tym. Nie będe teraz tego
                    robić, ale jeśli sobie życzysz, pofatyguje sie i znajdę.

                    > Mozna też poczytać książkę ks. Romana Kotlińskiego "Byłem
                    księdzem".

                    Można też poczytać masę innych książek o tej samej tematyce, ale
                    przeciwnym punkcie widzenia....zależy, kto czego szuka.

                    > sprzeciw Kościoła wobec zapłodnieniom In vitro

                    Sprzeciw KOściła wobec in-vitro jest logiczną konsekwencją postawy
                    poszanowania zycia ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmierci. Ci,
                    co wiedza na czym polega in-virto, znają jej procedury, gdzie na
                    kilka zapłodnionych komórek jajowych, czyli zarodków, wszczepia się
                    tylko dwa, albo trzy, a resztę "utylizuje", czyli wyrzuca na śmieci.
                    Tak jak podczas aborcji.

                    > sprzeciw Kościoła wobec aborcji(...)

                    O aborcji już pisałam, jasno. Nich kto inny wypowie się za mnie:
                    Wypowiedź 12-latki.

                    www.youtube.com/watch?v=QcXLXyep7Hk&eurl=http%3A%2F%2Frevoltadiscreta%2Epl%2F%3Fbronila%2Dzycia%2Dpowalila%2Dwszystkich%
                    2Dna%2Dkolana%2E%2C109&feature=player_embedded

                    Dziewczyna, która ma akcie urodzenia wpisane "urodzona w trakcie
                    aborcji". Wreszcie przemówił ktoś, komu zwolennicy aborcji
                    odobierają głos.

                    www.shininglamp.com/page2.html
                    > sprzeciw wobec regulacji prawnych, dotyczących związków
                    > partnerskich, cywilnych małżeństw osób tej samej płci oraz adopcji
                    > dzieci przez te pary;

                    Hmm. Jako komentarz przedstawię świeżą sprawę Carrie Praejan, Miss
                    Kaloforni podczas wyborów miss USA dostała pytanie od działacza
                    organizacji gejowskich. Zapytał jej, jakie jest zdanie na temat
                    sprawy legalizacji małzeństw tej samej płci. Carrie odpowiedziała,
                    że jej osobiste zdanie i to jak została wychowana, uważa że
                    małżeństwo powinno być między kobietą i meżczyzną. Wypowiedź
                    poprzedziła wprowadzeniem, że cieszy się, że żyje w kraju, gdzie
                    każdy mam prawo wybierać, ale skoro pyta się o jej osobiste zdanie,
                    to ma takie:...(jak wyżej)
                    W odpowiedzi juror dał jej 0 punktów, a wieczorem na swoim blogu
                    nazwał ją Głupią suką i zapowiedział, że nawet gdyby wygrała,
                    wskoczyłby na scene i zerwał jej z głowy koronę....Nie poniósł
                    żadnych konsekwencji tej wypowiedzi. Wystarczy sobie wyobrazić, co
                    by było, gdyby ona nazwała go "głupią ciotą"...Daje do myślenia.

                    www.youtube.com/watch?v=o5tZbga2Iz8&feature=related

                    > Acha - czy według Ciebie protestanci, to tez ludzie ziejacy
                    > nienawiscia, jak ja? Prawie cala Zachodnia Europa? Poglady maja
                    > zblizone do moich.

                    Zdecydowanie nie są to poglądy nawet zbliżone do tych, które tu
                    przedstawiłaś. Mam kuzynke protestantkę, wiem o czym mówię.
                    (a tak nawiasem mówiąc, niedługo cała Zachodnia Europa bedzie
                    wyznawać Islam...polityka Państw zachodniach względem mniejszości
                    narodowych do tego prowadzi. Źle pojmowana tolerancja prowadzi do
                    absurdów, jak np we Francji, gdzie nakazano ściągniecie ze ściany
                    krzyża w szkole, gdzie wśród 20 dzieci katolików było 3 muzłuman.
                    Aby nie "urazić" ich uczuć religijnych..Paranoja).

                    Shakirra, masz męża muzłumanina. To, w co on wierzy, wyraźnie
                    kontrastuje z tym, w co Ty, jako chrześcijanka, wierzysz. Nazwiesz
                    go ziejącym nienawiscią? Nie sądzę. Kochałam Muzłumanina. Szanowałam
                    go i nadal szanuję. Nie zieję nienawiścią do tych co maja inne
                    pogląday, tylko bronię sie przed atakiem tych, co atakują to w co
                    wierzę i czego jestem częścia.
                    Spokojnej nocy.

                    • beata7.0 Re: ISLAM 07.05.09, 00:49
                      pierwszy link, który podałam nie działa

                      podaję poprawny - wypowiedź 12-latki na temat aborcji.

                      www.youtube.com/watch?v=ZL-J1XWQ_8o&feature=related
                      • czarnakafa Re: ISLAM 07.05.09, 06:47
                        nie mnie oceniać kto ma rację, ja mam swój punkt widzenia i go nie
                        zmienię (jak każda ze stron tej dyskusji) przerzucanie się cytatami
                        nie ma większego sensu.

                        Jedno dla mnie jest pewne, wyznając wiarę katolicką, muzułmańską,
                        pogańską czy będąc ateistką potrafiłabym szanować człowieka o innych
                        przekonaniach ale nie mogłabym z nim żyć. Starałabym się go
                        przekonać do tego co dla niego lepsze (dla jego dobra) pragnęłabym
                        wychować dzieci w jedynej właściwej (mojej) wierze. Z politowaniem
                        (litością, zażenowaniem) patrzyłabym na obrzadki/gusła jakie
                        odprawia w imię swojej wiary.
                        Jak można kochać, szanować, podziwiać i iść przez życie z kimś kto
                        oddaje cześć czy żyje zgodnie z naukami Jezusa, Kunappipi, Mahometa,
                        Wróżki zebowej, Buddy, Szamana czy Piotrusia Pana jeśli Ty uważasz
                        to za kłamstwo i bzdurę?? Ja nie potrafiłabym. I uważam że wiara w
                        takich związkach musi być bardzo słaba i sprowadza się tylko do
                        zachowania tradycji czyli odprawienia obrządku i nie ma nic
                        wspólnego z życiem w Wierze, w Wierze przez wilekie W.
                        W wierze nie można być letnim, tak trochę wierzyć a trochę nie. Mało
                        ludzi ma odwagę podporządkować się swojej religii, najłatwiej jest
                        usprawiedliwiać się frazesami o wolnej woli i istocie myślącej.

                        Ps. Z tego co wiem to pierwszych kapłanów wybrał sam Jezus. On też
                        już za swojego życia tworzył fundamenty kościoła jako instytucji.

                        Kim jesteście za kogo sie uważacie aby podważać nauki głoszone przez
                        swoich proroków??
                • sashamari Re: ISLAM 06.05.09, 23:31
                  Beata zgadzam się z Tobą w 10000% i podziwiam za dużą wiedzę, nie ma sensu tego
                  wątku kontynuować.. bo nie ma z kim a im dłużej dyskusja trwa tym bardziej pani
                  shakira to udowadnia.. dla mnie totalna porażka.. I PROSZĘ Beata nie ciągnij
                  tego wątku.. bo każdy wnioski już wyciągnął.. a jak czytam niektóre wypowiedzi
                  to krew mnie zalewa.. a brakuje mi czasu żeby skomentować.. ;)
    • lollipop22 Re: ISLAM 07.05.09, 10:08
      drogie panie, musze przyznac, ze troche bola mnie komentarze na
      temat islamu. Jestm praktykujaca muzulmanka od 3 lat. Wychowywana
      bylam w rodzinie katolickiej, wiec mozna powiedziec ze mam pojecie o
      obu religiach. to czego nie rozumiem to to, dlaczego najwiecej do
      powiedzenia o islamie maja ci, ktorzy muzulmanami nie sa. Wiem, ze
      jest wiele niepochlebnych opinii na temat islamu, ale gdyby ktos
      naprawde zglebil jego nauki, dowiedzialby sie, ze wiele z tego co
      uwaza sie na zachodzie za prawde, z prawda nie ma nic wspolnego. W
      wielu kwestiach bozena ma racje. Jednak chcialabym zauwazyc, ze
      opisane zachowanie jej meza mozna zaliczyc do naprawde
      ekstremalnego. i tutaj mam dwa komentarze
      1) nikt nikogo do bycia muzulmaninem nie zmusza, to wolna wola, wiec
      prosze tak nie krytykowac naszych praw i zwyczajow, bo to jest to na
      co my sie zgadzamy, akceptujemy i uwazamy za dobre.
      2) bozena miala racje mowiac dziewczynom, zeby przemyslaly sprawe
      poslubienia muzulmanina zwlaszcza jesli na poczatku nie praktykuje
      on swojej religii. Czesto zdarza sie, ze "niepraktykujacy"
      muzulmanin zaczyna wrecz "przesadnie" praktykowac swoja religie za
      granica. Ma to podloze czysto psychologiczne, gdyz wtedy czuje, ze
      to jego jedyny sposob na ukazanie swojej odrebnosci i uleczenia
      frustracji wynikajacej z kompletnie innych zwyczajow. A takze
      ci "niepraktykujacy" we wlasnych krajach czesto zmieniaja swoje
      postepowanie, nawracaja sie i zaczynaja wyznawac swoja wiare
      gorliwiej. Takze dziewczyny, jesli chcecie sie zwiazac z
      muzulmaninem to poczytajcie troche o islamie, o zwyczajach itp. Bo
      jesli nie akceptujecie tego co on glosi, czujecie ze nie jestescie w
      stanie zyc z czlowiekiem go wyznajacym, do zaoszczedzicie sobie
      problemow. I nie jest to zlosliwosc z mojej strony, bo to samo
      powtarzam swojej przyjaciolce, ktora zwiazala sie
      z "niepraktykujacym" muzulmaninem i tez swiecie wierzy, ze on juz
      zawsze bedzie taki "liberalny". A ludzie z wiekiem przewartosciowuja
      swoje priorytety.
      • shakirra1 Re: ISLAM 07.05.09, 20:20
        www.sfora.pl/Ekskomunika-za-aborcje-ale-nie-za-gwalt-a3834
        To zakłamanie, o którym mówie. Dla mnie to nie jest normalne. Ale
        skoro dla Was jest, to wyrazy głębokiego wpspolczucia z mojej strony.
        • beata7.0 Re: ISLAM 07.05.09, 22:22
          shakirra1 napisała:

          > www.sfora.pl/Ekskomunika-za-aborcje-ale-nie-za-gwalt-a3834
          > To zakłamanie, o którym mówie. Dla mnie to nie jest normalne. Ale
          > skoro dla Was jest, to wyrazy głębokiego wpspolczucia z mojej
          strony.

          A ja głęboko współczuję, że takimi artykułami budujesz swój
          światopogląd.
          Można by podać setkę informacji kontra - ja mówiłam, zależy kto
          czego szuka.
          Słyszałaś kiedyś o NIcky Vujiciku? - to jest świadctwo wiary!
          Ale każdy ma wybór.
          Mogłabym pewnie znacznie wiecej niż Ty podać przykładów nagatywnych
          z życia księży (bo to ich najbardziej piętnujesz), pytanie tylko,
          jak wykorzystuje się tę wiedzę...Do szerzenia nienawiści, czy, jak
          uczy chrześcijaństwo, aby modlić się za nich i tych, których
          zgorszyli. Jesteś chrześcijanką, pisałaś, ze się modlisz. Modliłaś
          się kiedyś za ksieży?Czy też prosiłaś, aby wszystkich wtrącono w
          czeluście piekieł?

          Mam nadzieję, że w obliczu tego, co pisałaś, jak ktoś zapyta czy
          jesteś katoliczką, bedziesz gorąco zaprzeczać. I podkreślać, że nie
          masz nic wspólnego z Kościołem Katolickim.
          Gdybym była niewierząca i usłyszała takie rzeczy do osoby, która
          twierdzi, że wierzy w Jezusa, a głosi nienawiść do WSZYSTKICH księży
          i Kościoła, w życiu bym nawet nie pomyślała o szukaniu prawdy o
          Jezusie. Odstraszyłoby mnie to na zawsze.
          Jątrzyć nienawiść jest najłatwiej...Żyć wg zasad chrześcijańskich
          duuuuużo trudniej.
          Kiedyś będziemy rozliczeni z tego jak żylismy w stosunku do tego,
          czego nauczał nas Jezus, a nie w stosunku do tego, jak żyli inni.
          Każdy będzie odpowiadał indywidualnie, a nie zbiorowo.

          P.S. Shakirra, podaj proszę źródło, z którego masz informację, że
          70% (!!) księży żyje w jakiś związkach (jak podałaś w poprzednim
          poście) Jeśli nie masz rzetelnego źródła, uznaję to za kłamstwo i to
          perfidne. Nienawiść nienawiścią, ale zaczynamy ocierać się o granice
          absurdu i samozwańczych teorii.
          • idealistkainaczej Re: ISLAM 08.05.09, 03:54
            Droga Beato 7.0!
            podziwiam Cię za Twoją wiarę w Boga, ale przede wszystkim za wiedzę,
            jak też dogłębne zrozumienie (czytaj prawidłową ocenę tego co dobre,
            a co złe i dlaczego coś jest złe) religii rzymsko-katolickiej.
            Wyobrażam sobie, że ta wiedza i zrozumienie wynika nie tylko z tego,
            że kochałaś muzułmanina, chociaż być może on stanowił jakąś
            inspirację w tej kwestii. Popraw mnie proszę jeśli się mylę, ale
            najprawdopodobniej wiedzę swoją uporządkowałaś dzięki kontaktom z
            KK. Bardzo dziękuję Ci za to, że w sposób tak odważny zabrałaś głos
            w obronie swoich przekonań, zwłaszcza, że dziewczyny atakowały Cię
            dość intensywnie. Twoje logiczne wypowiedzi z pewnością dały części
            z nas powody, co najmniej, do zastanowienia się, jeżeli już nie do
            rewizji poglądów, mimo ostrego tonu niektórych Twoich oponentek.

            Mam wrażenie, że większość niepraktykujących katolików lub tych,
            którzy unikają KK, a wiedzę o KK czerpią jedynie z mediów, które
            często celowo przejaskrawiają „wyczyny” księży, żeby osłabić naszą
            wiarę, nie potrafią prawidłowo zrozumieć istoty religii katolickiej,
            ale także istoty wiary w Boga. Nie chodzi przecież wyłącznie o to,
            żeby wierzyć, że Bóg istnieje, ale również chodzi o to, żeby
            postępować zgodnie np. z 10 przykazaniami, nawet wtedy gdy jest to
            niewygodne. Tu nawiązuje do wypowiedzi forumowiczek na temat
            aborcji. Czasami pozornie łatwiej jest dokonać aborcji, niż ponosić
            konsekwencje ciąży. Takie myślenie właśnie świadczy o małej wierzę,
            o tym, że zabrakło nam wyobraźni, że mamy małą wiarę w Boga i jego
            dobroć. A potem nie pozostaje już nic innego tylko wierzyć, że „do 3
            miesiąca życia, płód nie odczuwa bólu”. Jakież jest zdziwienie
            wszystkich zainteresowanych gdy okazuje się, że ta niby niechciana
            ciąża, odmienia - na lepsze - życie całej rodziny. Znane mi są
            takie przypadki. Cały problem polega na tym, że trzeba żyć
            odpowiednio długo, żeby takie rzeczy zaobserwować.

            Być może zdziwi Cię to co tu teraz napiszę. Po raz pierwszy
            zdecydowałam się wypowiedzieć na tym forum kilka ładnych miesięcy
            temu, po przeczytaniu innego wątka, założonego przez Ciebie o tym,
            że z powodów religijnych zastanawiasz się nad tym czy możesz
            kontynuować związek z muzułmaninem, którego kochasz. Teraz ponownie
            Twoja wypowiedź zmobilizowała mnie do reakcji .... to z szacunku
            dla Ciebie. Powiem wprost, Twoja decyzja nie daje mi spokoju - nie
            potrafię jej zrozumieć i dlatego zastanawiam się czy nie popełniasz
            jakiegoś błędu. W jaki sposób odmienna religia miałaby Wam
            przeszkadzać w budowaniu związku? Czytałam, wypowiadałaś się na ten
            temat w innym miejscu twierdząc, że obawiasz się, iż będzie Ci
            trudno dobrze wychować Wasze wspólne dzieci. A może to jest tak jak
            z tą aborcją: wygodniej jest to zrobić, żeby nie ponosić
            konsekwencji ciąży? Tyle tylko, że z bieżącej perspektywy, nie
            znając jeszcze dziecka, które ma się urodzić, nie wiemy co dobrego
            może ono wnieść w nasze życie, czy życie rodziny. (Każde dziecko
            wnosi coś innego). Jest dokładnie tak jak napisałaś, a ja ujmę to
            trochę inaczej: łatwiej jest osiągnąć porozumienie duchowe z osobą
            innej wiary, niż pomiędzy osobą wierzącą i niewierzącą (lub wierzącą
            wybiórczo), a wychowaną w tej samej kulturze. Ten wątek jest
            poniekąd na to dowodem.

            Podobnie jak Ty, po wielu przemyśleniach, ja też uważam naszą
            religię za prawdziwe odkrycie, w porównaniu z innymi religiami, w
            moim przypadku, przede wszystkim z uwagi na przykazanie dot. miłości
            bliźniego.

            Gratuluję Ci, że mimo rozstania nadal macie szacunek do siebie.
            Podejrzewam, że jest i będzie to ważne zarówno dla Ciebie, jak i
            dla niego.

            Pozdrawiam
            • beata7.0 Re: ISLAM 08.05.09, 19:06
              idealistkainaczej napisała:

              > Droga Beato 7.0!
              > Być może zdziwi Cię to co tu teraz napiszę. Po raz pierwszy
              > zdecydowałam się wypowiedzieć na tym forum kilka ładnych miesięcy
              > temu, po przeczytaniu innego wątka, założonego przez Ciebie o tym,
              > że z powodów religijnych zastanawiasz się nad tym czy możesz
              > kontynuować związek z muzułmaninem, którego kochasz. Teraz
              ponownie
              > Twoja wypowiedź zmobilizowała mnie do reakcji .... to z szacunku
              > dla Ciebie.

              Jestem bardzo zaskoczona Twoją odpowiedzią, spodziewałam się
              kolejnego ataku:)Tylko ataku:)Dziękuję za te słowa.

              Powiem wprost, Twoja decyzja nie daje mi spokoju - nie
              > potrafię jej zrozumieć i dlatego zastanawiam się czy nie
              popełniasz
              > jakiegoś błędu. W jaki sposób odmienna religia miałaby Wam
              > przeszkadzać w budowaniu związku? Czytałam, wypowiadałaś się na
              ten
              > temat w innym miejscu twierdząc, że obawiasz się, iż będzie Ci
              > trudno dobrze wychować Wasze wspólne dzieci.

              Życie rozwiązało za mnie ten problem.
              Od momentu, kiedy zaczęlismy poważnie myśleć o przyszłości, kwestia
              religii była tą najważniejszą, bo jedyną sporną (tak myślałam na
              początku). Jako człowiek i meżczyzna odpowiadał mi baaardzo. Nadal
              uważam, że to kawał świetnego faceta. I nie chodziło o nas, bo
              sądzę, że moglibysmy żyć w zgodzie, ale właśnie o dzieci. Ciężko
              było znaleźć kompromis, gdyż on mi jasno powiedział, że nie ma
              takiej możliwości, aby jego dzieci nie były muzłumanami. I że ta
              kwestia nie podlega kompromisowi. Jest tylko ta jedna opcja. Ja
              wiedziałam, że nie umiałabym tak żyć, wierząc w Jezusa i będąc matką
              dzieci, które zaprzeczaja temu, w co ja wierzę. On proponował życie
              bez dzieci, ale szczerze...Przekonana byłam, że dzieci by sie
              pojawiły. Jesteśmy młodzi..Chcemy mieć rodzinę. On kocha strasznie
              swoją bratanicę, ma fantastyczny kontak z dziećmi, ja też bardzo
              chcę być mamą. Nie wyobrażałam sobie takiego rozwiązania...Ale
              szukałam, z uporem maniaka kombinowałam co zrobić. Aż zostawiłam to
              i pomyślałam, jeśli to prawdziwa Miłość, przez duże "M", to znajdzie
              się rozwiazanie...I życie rozwiązało tę kwestię. Rozstaliśmy się z
              zupełnie innego powodu, nie mającego nic wspólnego z różnicami
              religijnymi. Różniliśmy się jednak w wielu kwestiach. W sumie to
              było rozwiązanie łatwiejsze dla mnie, bo nie musiałam wybierać "Moja
              wiara kontra Miłość do Mężczyzny". Nie wiem, jakby teraz wygladała
              sytuacja, gdyby Moj eks nie zawalił sprawy przez którą się
              rozstaliśmy.

              W momencie, kiedy to pisałam, dostałam smsa od niego:) Rozkręca swój
              własny biznes, wyjechał z Hurgady, chyba jest szcześliwy. Często
              pisze mi, co tam nowego u niego. Pisał, że na pewno któregoś dnia
              ożeni się z Egipcjanką, co nie ma jednak nic wspólnego z miłością. W
              głębi serca jest tradycyjnym muzłumaninem i dziś wiem, że ja byłam w
              stanie dużo wiecej poświecić dla niego, niż on dla mnie. Może to po
              prostu charakterystyczne dla kobiecej MIłości. Wiem też, że naprawdę
              mnie kochał, ale Miłością, której nie do końca rozumiem...może kocha
              nadal, tak jak i ja. Strasznie za nim tęsknie, ale widać nie było
              nam dane być razem.
              Nie żałuję ani sekundy z nim równie mocno, jak nie żałuję, że się
              rozstaliśmy, bo wiem, że dobrze się stało. I jakoś częściej oglądam
              się teraz za ciemnolicymi facetami;) I serce nadal szybciej bije na
              dźwiek słowa "Egipt".

              > Gratuluję Ci, że mimo rozstania nadal macie szacunek do siebie.
              > Podejrzewam, że jest i będzie to ważne zarówno dla Ciebie, jak i
              > dla niego.

              Właśnie przez ten szacunek, wiem, że to co było między nami było
              ważne i pomimo finału, słowa złego o nim nie powiem.
              Ktoś może powiedzieć, głupia - jak tak kochała, to czemu nie daży za
              wszelką cene do bycia z nim...
              Pewne rzeczy się czuje. Kiedy mnie przytulał, całował, nie istniał
              cały świat, ale w innych moementach czułam niepokój, ogromny, ciągły
              niepokój. Cały czas "coś mi nie grało". Nie umiałam sobie tego
              wszystkiego wyobrazić za parę lat, w zwykłej codzienności. On też mi
              tego nie ułatwiał. Stwierdzenie "jakoś to będzie" nie brzmiało
              optymistycznie. Bycie z kimś to nie tylko dwa namiętne lata razem,
              ale życie, rodzina i wspólna starość. Kiedy dwoje ludzi patrzy w
              innym kierunku, nawet jak idą tą sama drogą, będą konsekwentnie sie
              oddalać.
              Mam nadzieję, że nie brzmi to jakoś patetycznie i zbyt wzniośle.

              Życie pokaże, czy dobrze zrobiłam. Moje wybory, ja poniosę ich
              konsekwencje.
              • idealistkainaczej Re: ISLAM 09.05.09, 20:02
                beata7.0 napisała:
                > Życie rozwiązało za mnie ten problem.
                Rozstaliśmy się z
                > zupełnie innego powodu, nie mającego nic wspólnego z różnicami
                > religijnymi. Różniliśmy się jednak w wielu kwestiach. W sumie to
                > było rozwiązanie łatwiejsze dla mnie, bo nie musiałam
                wybierać "Moja
                > wiara kontra Miłość do Mężczyzny".

                Jeśli tak, to już nie mam pytań i nie odczuwam niepokoju. To dobrze,
                że nie musiałaś dokonywać takiego wyboru, bo bez wzgledu na swoją
                decyzję miałabyś wieczne wątpliwości. Nie ma w tym nic
                nadzwyczajnego, że różniliście się w wielu kwestiach. Sztuka życia
                polega właśnie na umiejętności znajdywania kompromisów.

                Kiedy dwoje ludzi patrzy w
                > innym kierunku, nawet jak idą tą sama drogą, będą konsekwentnie
                sie
                > oddalać.
                > Mam nadzieję, że nie brzmi to jakoś patetycznie i zbyt wzniośle.

                Taka jest prawda i tyle. Chodzi o to, żeby patrzeć w tym samym
                kierunku, bo związek dwojga ludzi ma na celu zbudowanie czegoś
                wspólnie. Istotne jest również to, żeby zwiazek ten miał znamiona
                trwałości dla dobra potomstwa.

                Życie pokaże, czy dobrze zrobiłam. Moje wybory, ja poniosę ich
                > konsekwencje.

                Emocji nikt Ci nie odbierze. Ciesz się, że dane Ci było poznać
                cudownego człowieka i przeżyć coś wartościowego (tak to odbieram w
                oparciu o to co piszesz)oraz że mimo różnic (kulturowych i
                religijnych) macie szacunek do siebie. Nikt nie jest ideałem i być
                może dlatego Twój muzułmanin zawiódł Cię w jakiejś kwestii. Może
                potrzebny mu jest czas, żeby dojrzeć, czy zmienić w sobie to co w
                nim nie jest tak (Twoim zdaniem, może nawet nie tylko Twoim zdaniem).

                Życie jest bardzo długie i nawet jeśli rozstaliście się, wcale nie
                oznacza to, że już nigdy nie będziecie razem. Może to przecież
                równie dobrze nastąpić za 30 lat. Wiem, że z dzisiejszej Twojej
                perspektywy brzmi to niedorzecznie, ale życie niesie wiele
                niespodzianek. Nie ma sensu dążenie do czegokolwiek tu i teraz i za
                wszelką cenę np. w imię miłosci. To byłoby jak
                przysłowiowe "rzucanie się z motyką na księżyc".

                Pozdrawiam Ciebie i wszystkie Panie udzielające się w tym wątku. Z
                prawdziwą przyjemnością czyta się to co i jak piszecie. Bożena
                brawo, że podjęłaś temat.







            • szalonaburza Re: ISLAM 09.05.09, 01:09
              Pierwszy akapit - zgadzam się. Beata ma wiedzę, jest ciekawą personą, bardzo
              przyjemnie czytało mi się jej posty.

              > Mam wrażenie, że większość niepraktykujących katolików lub tych,
              > którzy unikają KK, a wiedzę o KK czerpią jedynie z mediów, które
              > często celowo przejaskrawiają „wyczyny” księży, żeby osłabić naszą
              > wiarę, nie potrafią prawidłowo zrozumieć istoty religii katolickiej,
              > ale także istoty wiary w Boga. Nie chodzi przecież wyłącznie o to,
              > żeby wierzyć, że Bóg istnieje, ale również chodzi o to, żeby
              > postępować zgodnie np. z 10 przykazaniami, nawet wtedy gdy jest to
              > niewygodne.

              Nie poznałam zbyt wielu Katolików (tak siebie samych nazywali, którzy te 10
              przykazań znaliby na pamięć). Jeżeli chodzi o "nie zabijaj" - to ciekawe
              przykazanie... Lubisz zjeść dobrą szyneczkę, albo udko kurczaka? Ci co wierzą
              naprawdę (ta materia), nie tkną nawet jajek.

              • szalonaburza Re: ISLAM 09.05.09, 01:17
                Przepraszam, że piszę na raty, ale mój komp odmawia posłuszeństwa.

                "Nie zabijaj" odniosłam do tematu aborcji. Bo chyba o to chodziło...?

                Pierwsze pytanie:
                Co/kogo można zabić?

                Drugie pytanie:
                Czy człowiek czuje więcej niż np. świnia i czy uważasz, że jest lepszy, bo ma
                więcej zwojów mózgowych, czy czegokolwiek innego?

                Trzecie pytanie:
                Czy zaadoptowałabyś 16-latka z Domu Dziecka, który miał już kilka wyroków na
                swoim koncie i według papierów jest niereformowalny. Tak, z miłości do bliźniego?


                • beata7.0 Re: ISLAM 09.05.09, 01:36
                  szalonaburza napisała:

                  > Przepraszam, że piszę na raty, ale mój komp odmawia posłuszeństwa.
                  >
                  > "Nie zabijaj" odniosłam do tematu aborcji. Bo chyba o to
                  chodziło...?


                  Odpowiadam najprościej, jak potrafię.
                  >
                  > Pierwsze pytanie:
                  > Co/kogo można zabić?

                  Każdą istotę żywą. Przy czym nie ma porównania w wartości życia
                  człowieka i zwierzęcia. Nigdy żadnego zwierzęcia nie skrzywdziłam,
                  ale gdyby przyszło mi ratować np z płonącego budynku psa albo małe
                  dziecko, nie wahałabym sie nawet ułamka sekundy. I chyba nie tylko
                  ja.

                  > Drugie pytanie:
                  > Czy człowiek czuje więcej niż np. świnia i czy uważasz, że jest
                  lepszy, bo ma
                  > więcej zwojów mózgowych, czy czegokolwiek innego?

                  Nie wiem co czuje świnia (pytanie do weterynarza, biologa), ale
                  skoro jest istota żywą, to pewnie ból i inne doznania fizyczne
                  odczuwa podobnie jak każda istota żyjąca, a przynajmniej ssaki.

                  > Trzecie pytanie:
                  > Czy zaadoptowałabyś 16-latka z Domu Dziecka, który miał już kilka
                  wyroków na
                  > swoim koncie i według papierów jest niereformowalny. Tak, z
                  miłości do bliźniego?

                  Sądzę, że nie. Chce mieć swoje dzieci. Co w związku z tym?
                  Poza tym doskonale zdaję sobie sprawę do czego dażysz tymi
                  pytaniami. Sądze, że jeśli chcesz udowodnić nimi pewne tezy, to
                  trochę źle jes skontruowałaś, ale kontynuuj. Pytam więc, jakie
                  wnioski z moich odpowiedzi wyciągnęłaś i do czego potrzebe byly Ci
                  te pytania?

                • szalonaburza Re: ISLAM 09.05.09, 01:37
                  Miałam rację, co do kompa, bo siadł naprawdę.

                  Próbowałam teraz odnaleźć teks o in vitro, ale boję się, że komp znowu siądzie.

                  Wcześniej shakira i beata o tym pisały.

                  Beato więc, czy nigdy nie zażyłaś aspiryny? Medycyna się rozwija cały czas jak
                  wszystko inne. Dzięki niej nie musimy walczyć teraz z dżumą, syfilisem itp.
                  Jeżeli tak wierzysz, to jeśli Bóg ma wszystko w swoich rękach, nie będziesz
                  walczyć o życie swoich rodziców, znajomych itp.....
                  Ok, możesz mi odpowiedzieć, że in vitro to zaplanowana działalność na rzecz
                  zdobycia czegoś nowego, a nie obrona życia. Jak porównasz do tego zastawki w
                  sercu, przeszczepy?

                  Na to mi odpowiesz, że te drugie to walka o życie. Czemu walczyć o życie kiedy
                  Bóg nas woła do siebie?

                  To wszystko "medycyna".

                  Ale, jeśli każde poczęcie jest od Boga i każda taka istota dostaje "duszę" to
                  chyba Bóg nie ma nic przeciw temu...?
                  • beata7.0 Re: ISLAM 09.05.09, 02:02
                    szalonaburza napisała:

                    > Jeżeli tak wierzysz, to jeśli Bóg ma wszystko w swoich rękach, nie
                    będziesz
                    > walczyć o życie swoich rodziców, znajomych itp.....
                    > Ok, możesz mi odpowiedzieć, że in vitro to zaplanowana działalność
                    na rzecz
                    > zdobycia czegoś nowego, a nie obrona życia.

                    Nikt, ani Kosciół, ani żaden rozsadny człowiek nie stoi przeciw
                    obronie życia. Warto zadać sobie pytanie, czemu Kościół jest
                    przeciwny in-vitro. Bo jest to logiczna konswkwencja obrony życia od
                    poczęcia do naturalnej śmierci. Nie chce aby ludzie byli szcześliwi?
                    Stoi na drodzę do radości? Nie! Broni życia! Każdego życia! Tego,
                    które sie wyrzuca do kosza też, bo z nadmiernej ilości zapłodnionych
                    komórek wszczepia się tylko 2-3, a te, które nie są już potrzebne, a
                    są już zarodkami wyrzuca. To chodzi o identyczny sprzeciw przeciwko
                    zabijaniu życia poczętego, jak w sprawie aborcji. Bo jeśli jedno
                    istnienie ludzkie ma kosztować śmierć kilku innych, to to nie jest
                    normalne.

                    Jak porównasz do tego zastawki w
                    > sercu, przeszczepy?

                    Nie porównam, bo nie ma porównania. Po to Bóg dał nam rozum, abyśmy
                    z niego korzystali i czynili sobie życie lepszym.
                    Tylko że za pomocą rozumu mozna wynaleźć szczepionkę na śmiertelne
                    choroby, jak i bombe atomową...I znowu wolna wola, jak użyjemy tego
                    rozumu.


                    > Na to mi odpowiesz, że te drugie to walka o życie. Czemu walczyć o
                    życie kiedy
                    > Bóg nas woła do siebie?

                    Kto powiedział, że jak jesteś chory, to znaczy, że Bóg Cię woła do
                    siebie?? Oznaczałoby to, że nie wolno się leczyć. Sam Jezu przecież
                    uzdrawiał ile się dało. Może po to jesteś chory, by stać sie dowodem
                    geniuszu ludzkiego umysłu, który poporzez rece lekarzy pomoże Ci
                    wyjść z choroby. Bo jak Pan Cię wezwie, to żaden lekarz nie pomoże:)
                    Dopóki to sie nie stanie, należy dbać o swoje ciał o i zdrowie.
                    Jeśli jesteś chora, groźnie, a świadomie odmawiasz leczenia, lub
                    zaniedbujesz opiekę do której masz dostep, świadomie niszczysz swoje
                    zdrowie i to jest grzech przeciw V przykazaniu - nie zabijaj. Bo
                    siebie też można niszczyć, prawda?


                    > Ale, jeśli każde poczęcie jest od Boga i każda taka istota
                    dostaje "duszę" to
                    > chyba Bóg nie ma nic przeciw temu...?

                    To ma duszę każda taka poczęta istota, czy nie ma? Bo wcześniej
                    głosiłaś, że dziecko do 3 miesiaca ciąży nie czuje bólu i to nie
                    dziecko...
                    Reszta odpowiedzi wyłania sie z fragmentu o in-virto.
                    • szalonaburza Re: ISLAM 09.05.09, 02:17
                      > Stoi na drodzę do radości? Nie! Broni życia! Każdego życia! Tego,
                      > które sie wyrzuca do kosza też, bo z nadmiernej ilości zapłodnionych
                      > komórek wszczepia się tylko 2-3, a te, które nie są już potrzebne, a
                      > są już zarodkami wyrzuca. To chodzi o identyczny sprzeciw przeciwko
                      > zabijaniu życia poczętego, jak w sprawie aborcji. Bo jeśli jedno
                      > istnienie ludzkie ma kosztować śmierć kilku innych, to to nie jest
                      > normalne.
                      >


                      Jeżeli to "życie" będzie mogło się rozwijać bez pomocy i połaczenia z tym
                      drugim.... Co to jest życie?
                      Ile plemników produkuje mężczyzna podczas jednego "uniesienia"? Tyle dzieci do
                      kosza? Niech mężczyźni czują się winni wszystkiego i odprawiają modły za
                      miliony.....

                      >Nie porównam, bo nie ma porównania. Po to Bóg dał nam rozum, abyśmy
                      > z niego korzystali i czynili sobie życie lepszym.


                      I korzystajmy z tego, jak nam wygodnie....


                      W 10 przykazaniach nie ma czegoś takiego "nie zabijaj RÓWNEMU SOBIE" jest tylko
                      'nie zabijaj". Zarżnięcie cielaka, bo Ty myślisz, on "nie czuje, nie myśli.." =
                      temu jednemu powiem "fU" bo on jest dupkiem, tak JA MYŚLĘ i po prostu jest dup..em

                      • beata7.0 Re: ISLAM 09.05.09, 02:35
                        szalonaburza napisała:


                        > Jeżeli to "życie" będzie mogło się rozwijać bez pomocy i
                        połaczenia z tym
                        > drugim.... Co to jest życie?
                        > Ile plemników produkuje mężczyzna podczas jednego "uniesienia"?
                        Tyle dzieci do
                        > kosza? Niech mężczyźni czują się winni wszystkiego i odprawiają
                        modły za
                        > miliony.....

                        O matko...Burzo, czytaj ze zrozumieniem. Od kiedy plemnik to
                        dziecko? Aby doszło do poczęcia musi połączyć się plemnik z komórką
                        jajową. Powstała w tej sposób komórka dzieli się i rośnie. Od
                        momentu zapłodnienie ma już w sobie cały przekaz genetyczny,
                        zapisany kolor oczu, barwę głosu, cechy charakteru i DNA, które nie
                        ulegnie zmianie do końca życia tego człowieka. To jest życie -
                        zarodek, a nie pojedynczy plemnik, czy komórka jajowa. W procesie
                        zapłodnienia In-virto wyrzuca się "zbędne" ZARODKI a nie plemniki
                        czy komórki jajowe.


                        > W 10 przykazaniach nie ma czegoś takiego "nie zabijaj RÓWNEMU
                        SOBIE" jest tylko
                        > 'nie zabijaj".

                        Nie ma też w 10 przykazaniach, że przejechanie kogoś samochodem to
                        morderstwo, a jednak nie masz chyba wątpliwości, że to jest
                        morderstwo.

                        Zarżnięcie cielaka, bo Ty myślisz, on "nie czuje, nie myśli.." =
                        > temu jednemu powiem "fU" bo on jest dupkiem, tak JA MYŚLĘ i po
                        prostu jest dup.
                        > .em

                        Nie bardzo rozumiem tę wypowiedź...Cielak czuje, bo jest istotą
                        żywą. Można być wegetarianinem i nie jeść mięsa. Obowiązkiem
                        człowieka jest, jeśli zabija zwierze, zminimalizować jego ból. Ja
                        nie umiałabym zabić zwierzęcia, ale to chyba po prostu kobieca
                        delikatność. Gdybym głodowała, może bym to zrobiła, ale na pewno nie
                        uznałabym tego za coś złego. Natomiast męczenie zwierzat,
                        przedłuzanie jego cierpień i znęcanie sie na nimi jest nieludzkie i
                        chore. Ale w kwestie zwierzęco -wegetariańskie nie wchodzę, nie
                        jestem w temacie.
                        • szalonaburza Re: ISLAM 09.05.09, 02:41
                          Stąd:
                          > O matko...Burzo, czytaj ze zrozumieniem. Od kiedy plemnik to
                          > dziecko? Aby doszło do poczęcia musi połączyć się plemnik z komórką
                          > jajową. Powstała w tej sposób komórka dzieli się i rośnie. Od
                          > momentu zapłodnienie ma już w sobie cały przekaz genetyczny,
                          > zapisany kolor oczu, barwę głosu, cechy charakteru i DNA, które nie
                          > ulegnie zmianie do końca życia tego człowieka. To jest życie -
                          > zarodek, a nie pojedynczy plemnik, czy komórka jajowa. W procesie
                          > zapłodnienia In-virto wyrzuca się "zbędne" ZARODKI a nie plemniki
                          > czy komórki jajowe.
                          >

                          "bo z nadmiernej ilości zapłodnionych
                          komórek wszczepia się tylko 2-3, a te, które nie są już potrzebne, a
                          są już zarodkami wyrzuca. "
                          • beata7.0 Re: ISLAM 09.05.09, 02:49
                            szalonaburza napisała:


                            > "bo z nadmiernej ilości zapłodnionych
                            > komórek wszczepia się tylko 2-3, a te, które nie są już potrzebne,
                            a
                            > są już zarodkami wyrzuca. "

                            ???
                            Z nadmiernej ilości zapłodnionych komórek jajowych (czyli zarodków,
                            bo zarodek to zapłodniona plemnikiem komórka jajaowa) wszczepia się
                            tylko 2-3 (zapłodnione komórki jajowe), a te (zarodki), które nie sa
                            już potrzebe, a są juz zarodkami (tu się powtórzyłam, może stąd
                            jakaś niejasność) wyrzuca.

                            Cos jest dalej niejasne?:)
                            • szalonaburza Re: ISLAM 09.05.09, 03:04
                              Beato, może kiedyś się spotkamy i ja opowiem Ci historię mojego życia i życia
                              wielu kobiet, które były moimi "przyjaciółkami".
                              2 spośród tych dokonały aborcji, poświęciły OBIE czas na to aby dowiedzieć się
                              ile trzeba, testy psychologiczne itp (wcale miłe nie są)żeby adoptować dzieci
                              powyżej 14-go roku życia.
                              I odniosły sukces. Jeden z wychowanków (już dziecko mojej znajomej, ale my tu
                              anonimowi jesteśmy) zdał 2 temu na Prawo na UW dzienne i wciąż studiuje (a był
                              tym, którego nigdzie nie chcieli...)
                        • szalonaburza Re: ISLAM 09.05.09, 02:53
                          >
                          > Nie ma też w 10 przykazaniach, że przejechanie kogoś samochodem to
                          > morderstwo, a jednak nie masz chyba wątpliwości, że to jest
                          > morderstwo.

                          Bardzo proszę o definicję morderstwa, życia i śmierci.

                          > Można być wegetarianinem i nie jeść mięsa. Obowiązkiem
                          > człowieka jest, jeśli zabija zwierze, zminimalizować jego ból.

                          Cokolwiek mogło być "czepialstwiem" z mojej strony" zainteresowana jestem
                          cytatami z Biblii i Koranu w tej sprawie (naprawdę:)

                          Jeżeli chodzi o to wszystko, co po tym, to ja tak samo, dlatego nie potrafię
                          odnaleźć tego, co już wszyscy inni twierdzą, że odnaleźli...
                          Bardzo cenię ludzi jak Ty, tak samo Shakirę, które mogły rozwinąć chociaż jeden
                          budujący, ciekawy, inteligenty wątek na tym forum. Inaczej chyba nigdy bym nie
                          zaczęła się nad tym zastanawiać.
                          Jeśli co, mam skrzynkę pocztową na gazecie pod moim nickiem i bardzo chętnie bym
                          weszła w głębszą rozmowę.

                          • beata7.0 Re: ISLAM 09.05.09, 03:01
                            szalonaburza napisała:

                            .
                            > Jeśli co, mam skrzynkę pocztową na gazecie pod moim nickiem i
                            bardzo chętnie by
                            > m
                            > weszła w głębszą rozmowę.

                            Zapraszam, jak tylko znajdę czas, chętnie porozmawiam.
                            mail gazetowy.
                            • szalonaburza Re: ISLAM 09.05.09, 03:09
                              Beatko dziękuję i cieszę się na samą myśl, że mogłybyśmy porozmawiać.
                              Biblię czytałam wieki temu (stosunkowo do mojego własnego), Koran znam,
                              kiedykolwiek będziesz w HRG zapraszam za kawę/herbatę/drinka bardzo chętnie się
                              z Tobą spotkam i porozmawiam, jeśli tylko będziesz miała ochotę - zupełnie
                              przyjacielsko;)
                              • szalonaburza Re: ISLAM 09.05.09, 03:13
                                HRG zapraszam za kawę/herbatę/drinka bardzo chętnie się
                                > z Tobą spotkam i porozmawiam, jeśli tylko będziesz miała ochotę - zupełnie
                                > przyjacielsko;)

                                Wyszło okrutnie, "na" znaczy się"
                                • wwmm Re: ISLAM 27.05.09, 07:50
                                  "Tekst opublikowany na stronie Islameyat. Autor jest duszpasterzem Kościoła
                                  koptyjskiego w Egipcie, który ma ogromne doświadczenie w pracy duszpasterskiej i
                                  ewangelizacyjnej. Często ma do czynienia z małżeństwami mieszanymi, zarówno w
                                  Egipcie, jak i w Europie i w Ameryce. W każdym z tych małżeństw powtarzają się
                                  te same problemy, niezależnie od miejsca. Jedyna różnica polega na tym, że w
                                  kraju islamskim, jakim jest Egipt, wobec żon niemuzułmańskich stosuje się więcej
                                  przemocy - zarówno przed ślubem w celu zmuszenia do małżeństwa, jak i po ślubie,
                                  w celu zmuszenia do przejścia na islam

                                  On proponuje Ci małżeństwo, a Ty jesteś zakochana w jego wschodniej urodzie.
                                  Jest inteligentny, bogaty, wykształcony i uprzejmy. Czego jeszcze może oczekiwać
                                  kobieta? Ale okazuje się, że ten doskonały kandydat do małżeństwa JEST MUZUŁMANINEM.

                                  On powie Ci: "Z religią nie będzie problemu. Możesz zachować swoją, a ja
                                  zachowam swoją". Jest, oczywiście, prawdą, że muzułmański mężczyzna może
                                  poślubić niemuzułmankę, ale czy jest prawdą, że w tym małżeństwie nie będzie
                                  problemów?

                                  Aby odpowiedzieć na to pytanie, kobieta powinna poznać, co oznacza pojęcie "żona
                                  muzułmanina".

                                  Twój status

                                  Islam naucza, że "mężczyzna przewyższa kobietę" (Koran, sura 2:228).
                                  Islam naucza, że kobieta ma połowę tych praw, co ma mężczyzna - w sądzie
                                  (2:282) i w dziedziczeniu (4:11).
                                  Islam traktuje żonę jako własność męża. Np. werset 3:14 mówi: "Dobrze jest dla
                                  mężczyzny kochać swoje rzeczy: żony i synów, złoto i srebro, i koni..."
                                  Islam nakazuje kobietom zasłaniać twarz, kiedykolwiek wychodzą z domu: "I
                                  powiedz wierzącym kobietom... by zasłaniały twarze i nie eksponowały swojego
                                  piękna" (24:31).
                                  Jednocześnie Mahomet uczy, że kobiety są ułomne intelektualnie oraz duchowo.
                                  Al-Bukhari (2:541) przekazuje słowa Proroka: "Nie spotkałem nikogo bardziej
                                  odartego z rozumu i pobożności niż kobiety".

                                  Twoje małżeństwo

                                  Islam zezwala na poligamię: mężczyzna może mieć jednocześnie nawet cztery żony.
                                  "Żeńcie się według waszego wyboru - z dwiema, trzema, czterema..." (sura 4:3).
                                  Mąż może rozwieźć się z żoną - wystarczy jego ustne oświadczenie, zaś żona nie
                                  może zainicjować rozwodu wcale. "Można rozwieźć się dwukrotnie" - mówi Koran
                                  (2:229). Jeżeli mąż trzykrotnie wypowiedział formułkę rozwodową, ona nie może
                                  powrócić do niego, póki nie wyjdzie za mąż za innego, który z nią się również
                                  rozwiedzie (oczywiście, z nim również musi współżyć seksualnie). Nakazuje to
                                  Koran (2:230).
                                  Islam naucza, że mąż powinien karać żonę bijąc ją lub odmawiając jej współżycia
                                  seksualnego. "Jeżeli żony okazują brak posłuszeństwa, karzcie je, nie dzielcie z
                                  nimi łóżka i bijcie je..." (4:34).

                                  Twoje życie seksualne

                                  Islam uważa żonę za obiekt zaspokajający pragnienia seksualne męża. "Wasze żony
                                  są dla was polem do zaorania, korzystajcie więc z nich kiedy tylko chcecie, i
                                  jak chcecie" (2:223).

                                  Twoje dzieci

                                  Twoje dzieci muszą być wychowane w religii ojca-muzułmanina. W przypadku rozwodu
                                  dzieci pozostają zawsze z ojcem, który może zabronić Ci widywać się z nimi.
                                  Szaria (prawo islamu) stanowi, że w małżeństwach mieszanych "dziecko powinno być
                                  wychowywane w lepszej z dwóch religii wyznawanych przez rodziców" - przy czym tą
                                  lepszą, oczywiście, w myśl szariatu jest islam. Koran twierdzi, że islam jest
                                  jedyną prawdziwą religią (sura 3:19). Niemuzułmanin nie może być nawet
                                  przyjacielem muzułmanina: "Wy, którzy wierzycie, nie miejcie za przyjaciół
                                  niewierzących, tylko wiernych" (4:144).

                                  Twoja przyszłość

                                  Jeżeli Twój muzułmański mąż umrze przed Tobą, a jego majątek znajduje się w
                                  kraju islamu, zostanie zastosowane prawo muzułmańskie. Żona muzułmanina, która
                                  nie przeszła na islam, nie dostanie nic z majątku swojego zmarłego męża. Ta,
                                  która przeszła na islam, dostanie bardzo małą część. Według Koranu, muzułmańska
                                  żona nie przejmuje majątku po mężu. Jeżeli mąż zmarł, nie zostawiając dzieci,
                                  żona otrzymuje jedną czwartą jego majątku, natomiast pozostałą część dzielą
                                  między siebie jego rodzice, bracia, wójkowie i dalsi krewni. Jeżeli natomiast
                                  zmarły mąż miał dzieci, żona dostanie tylko jedną ósmą majątku, a resztę
                                  przejmują dzieci - przy czym dzieci płci męskiej dostaną dwa razy więcej niż
                                  dzieci płci żeńskiej. Takie prawo ustanawia sam Koran (4:12): "Z tego, co
                                  zostawicie, wasze żony
                                  otrzymają jedną czwartą, jeżeli umrzecie bezdzietni; jeżeli natomiast są dzieci,
                                  żony dostaną jedną ósmą..."

                                  Zanim powiesz "Tak"

                                  Zanim zdecydujesz się wyjść za muzułmanina, powinnaś poznać powody, dla których
                                  on chce się z Tobą ożenić. Jeżeli twoją motywacją jest miłość, jego motywacją
                                  może być pragnienie uzyskania prawa na pobyt w Twoim kraju. Wiem, że "miłość
                                  jest ślepa", a jednak wierzę, że te moje uwagi pomogą Ci otworzyć oczy i ujrzeć
                                  prawdę. Być może powiesz, że Twój narzeczony jest niepraktykującym muzułmaninem,
                                  jednak nie wolno zapominać, że islam jest czymś więcej niż religią. Islam składa
                                  się z całego systemu religijno-prawnego, którego muszą przestrzegać zarówno
                                  muzułmanie jak i niemuzułmanie w kraju islamskim. W przypadku jakiejkolwiek
                                  niezgody pomiędzy Tobą a Twoim muzułmańskim mężem, dla niego wystarczy znaleźć
                                  się na terenie islamskim, by mieć całkowitą przewagę nad Tobą. Jeżeli masz nadal
                                  wątpliwości, proponuję obejrzenie filmu "Not without my daughter", który ukazuje
                                  prawdziwą historię Amerykanki, która wyszła za muzułmanina. Są też inne filmy:
                                  "Princess", "Dreams of Trespass", and "The Stoning of Soraya M". Obejrzenie
                                  takiego filmu może Ci pomóc przeżyć coś, co uratuje Twoje życie. I nie tylko
                                  Twoje, ale też życie Twoich przyszłych dzieci.

                                  Nie wprzęgajcie się z niewierzącymi w jedno jarzmo. Cóż bowiem na wspólnego
                                  sprawiedliwość z niesprawiedliwością? Albo cóż ma wspólnego światło z
                                  ciemnością? (2 Kor 6,14)"
                                  • malaguena1 Re: ISLAM 27.05.09, 21:01
                                    ale wypadaloby napisac skad sie ten cytat skopiowalo ...

                                    noemi-niewierzmuzulmanom.blogspot.com/2009/05/co-robic-kiedy-muzumanin-proponuje.html
                    • szalonaburza Re: ISLAM 09.05.09, 04:57
                      > Jeśli jesteś chora, groźnie, a świadomie odmawiasz leczenia, lub
                      > zaniedbujesz opiekę do której masz dostep, świadomie niszczysz swoje
                      > zdrowie i to jest grzech przeciw V przykazaniu - nie zabijaj. Bo
                      > siebie też można niszczyć, prawda?

                      Jeśli jestem chora, jednocześnie w ciąży, a dziecko zagraża mojemu życiu....
                      Poświęcić się mam i przed rozwiązaniem pogadać z "Caritas"?
                    • szalonaburza Re: ISLAM 09.05.09, 05:07
                      > Nie porównam, bo nie ma porównania. Po to Bóg dał nam rozum, abyśmy
                      > z niego korzystali i czynili sobie życie lepszym.
                      > Tylko że za pomocą rozumu mozna wynaleźć szczepionkę na śmiertelne
                      > choroby, jak i bombe atomową...I znowu wolna wola, jak użyjemy tego
                      > rozumu.

                      To nauka, niezapisana w WT i NT.
                      In vitro nie zostało też tam zapisane. Jeśli Twoja Siostra będzie miała wielki
                      problem z wątrobą, tak że nie będzie mogła egzystować normalnie, nie pozwolisz
                      jej na branie odpowiednich tabletek (nie podam nazwy, żeby nie reklamować),
                      które powodują poronienie i są ogólnie stosowane przez ginekologów, aby wywołać
                      "zatrzymane" porody.
                      Albo coś "jest czarne albo białe, nie wierzę w szare" - jakoś tak sama
                      powiedziałaś.
              • beata7.0 Re: ISLAM 09.05.09, 01:24
                szalonaburza napisała:

                >Jeżeli chodzi o "nie zabijaj" - to ciekawe
                > przykazanie... Lubisz zjeść dobrą szyneczkę, albo udko kurczaka?
                Ci co wierzą
                > naprawdę (ta materia), nie tkną nawet jajek.

                Witaj szalonaburzo,
                Jesteś naprawde szalona, jeśli na jednej szali stawiasz wartość
                życia człowieka i kury:)
                Z podniesioną głową mówię: Uważam się za kogoś ważniejszego niż
                kura. I ważniejszego niż jajko kurze(w życiu nie sądziłam, że
                przyjdzie mi składać takie deklaracje;);)
                Czemu? Skoro ktoś ma jeszcze watpliwości, to sie wytłumaczę: Bo Bóg
                uczynił człowieka na swój obraz i podobieństwo, a nie kurę.

                I dodał:
                "Badźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i
                uczynili ją sobie poddaną; abyscie panowali nad rybami morskimi, nad
                ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzetami pełzajacymi po
                ziemi"
                Ks Rodz. 1,28.

                Kura miłe żyjątko, no ale już bez przesady...
                Spokojnej nocy Szalejąca Burzo:)

                • szalonaburza Re: ISLAM 09.05.09, 01:47
                  Dziękuję Beato, za odpowiedź. Ja jestem wciąż poszukującą, dlatego możesz
                  odbierać moje posty jak atak. Nie jest to moim zamiarem. Bardzo się cieszę, że
                  mogę porozmawiać z kimś, kto ma wiedzę i potrafi ją wykorzystać:)

                  Ja kocham zwierząta, czasami bardziej niż ludzi, zawsze byłam blisko nich i
                  wiem, że np. pies to najlepszy przyjaciel (może zabrzmiało infantylnie, ale nie
                  muszę pisać "uwierz mi", żeby udowodnić, że ludzie potrafią być głupsi i
                  bardziej beznadziejni niż zwierzęta)
                  • beata7.0 Re: ISLAM 09.05.09, 02:05
                    nie odbieram tego jak atak. Jak masz ochotę to pytaj. Jak będę
                    umiała, to odpowiem.
                    A ludzi bywają gorsi od zwierząt, co nie znaczy, że przestaje liczyć
                    się to, że człowiek to człowiek.
                    • szalonaburza Re: ISLAM 09.05.09, 02:38
                      > A ludzi bywają gorsi od zwierząt, co nie znaczy, że przestaje liczyć
                      > się to, że człowiek to człowiek.

                      Cieszę się, że to powiedziałaś. Czy uważasz że takiego faceta, który gwałcił
                      swoją własną córkę przez wiele lat (wiemy o kim mowa) możemy potraktować karą
                      wedle europejskich standardów (będzie jadł częściej i lepiej od bezrobotnego z
                      Dworca Centralnego w W-wie, który nigdy nie skrzywdził nikogo)? Czy uważasz, że
                      pies/kot, który uratował życie niejednemu człowiekowi zasługuje na bycie grillem
                      następnego dnia? (akurat tutaj psów i kotów nie jedzą, ale Azja je uwielbia).
                      Czym jest miłość według Ciebie?
                      BTW nie jestem wegetarianką, mój piesek też nie...
          • rubio.3 Re: ISLAM 08.05.09, 07:38
            70% (!!) księży żyje w jakiś związkach (jak podałaś w poprzednim
            > poście) Jeśli nie masz rzetelnego źródła, uznaję to za kłamstwo i to
            > perfidne.
            Beata ostatnio podane wyniki ankiety przeprowadzonej wśród księży pokazują , że
            60% z nich jest za zniesieniem celibatu. Jak wiadomo celibat jest sztucznym
            tworem, a ksiądz też człowiek i niestety wiem, widziałam i znam bardzo wielu
            księży którzy mają podwójną moralność, i nawet jak dla mnie osoby która ma
            bardzo liberalne poglądy jest to dość niesmaczne.
            • beata7.0 Re: ISLAM 08.05.09, 19:23
              rubio.3 napisała:

              > Beata ostatnio podane wyniki ankiety przeprowadzonej wśród księży
              pokazują , że
              > 60% z nich jest za zniesieniem celibatu. Jak wiadomo celibat jest
              sztucznym
              > tworem, a ksiądz też człowiek i niestety wiem, widziałam i znam
              bardzo wielu
              > księży którzy mają podwójną moralność, i nawet jak dla mnie osoby
              która ma
              > bardzo liberalne poglądy jest to dość niesmaczne.

              Ja też widziałam wielu, którzy delikatnie mówiąc, łamali wszystko,
              co kiedyś przysięgali przed Bogiem...Ich wina jest podwójna.
              Odpowiedzą kiedyś nie tylko za swoje grzechy ale też i za tych,
              którzy przez ich przykład oddalili się od Boga.
              Ale znam znacznie więcej oddanych Bogu księży, serio. Pewnie łatwiej
              mi mówić pozytywnie o Kościele, bo spotykałam bardzo mądrych ludzi,
              księży, których szanuję za to jakimi są ludźmi i duchownymi. Są też
              tacy, których nie trawię, tak jak nie trawię jakiegoś sąsiada, czy
              koleżanki z pracy. Odmienne charaktery. Po ludzku. Znaliśmy Jana
              Pawał II. Weźcie pod uwage, że każdy kto pluje na cały ród ksieży,
              opluwa i jego.

              Jeśli mówimy o faktach, proszę podać źródło tych statystyk. Kto to
              podał i gdzie.

              Bo ja też mogę napisać: Czytałam ostatnio, że 90% muzłuman to
              nieroby, brudasy i potencjalni terroryści. Skąd wiem? No ktoś mi
              powiedział, że ktoś mu powiedział, że to gdzieś czytał...Hmmm.
            • shakirra1 Re: ISLAM 08.05.09, 20:47
              rubio.3 napisała:

              > 70% (!!) księży żyje w jakiś związkach (jak podałaś w poprzednim
              > > poście) Jeśli nie masz rzetelnego źródła, uznaję to za kłamstwo
              i to
              > > perfidne.
              > Beata ostatnio podane wyniki ankiety przeprowadzonej wśród księży
              pokazują , że
              > 60% z nich jest za zniesieniem celibatu. Jak wiadomo celibat jest
              sztucznym
              > tworem, a ksiądz też człowiek i niestety wiem, widziałam i znam
              bardzo wielu
              > księży którzy mają podwójną moralność, i nawet jak dla mnie osoby
              która ma
              > bardzo liberalne poglądy jest to dość niesmaczne.

              Dokładnie tak. Ja nie krytykuje wiary (którą uważam za
              najpiekniejszą na świecie), tylko instytucje KK, która pod wieloma
              względami jest tylko i wyłącznie sztucznym tworem ludzi. Są księza,
              ktorzy sami nie przestrzegaja tych 10 przykazan, bo np. zyja z
              kobietami bez slubu (natury nie da sie oszukac), zyja w bogactwie -
              choc Chrystus byl biedny i jesli dostawal cos od ludzi, to nie
              pomnazal swojego majatku, bo nie mial takiej potrzeby. Wbrew pozorom
              moje zdanie o KK nie jest poparte tylko i wylacznie stereotypami, co
              mi tutaj kilka osob zarzuca. Ja od ksiezy doznalam wiele zlego i
              wiele zlego widzialam i slyszalam. Nie kazdy duchowny spotkany na
              mojej drodze byl zly, bo pisalam przeciez, ze nie pisze tutaj o
              wszystkich, ze sa ludzie ktorych podziwiam. Ale nie moge pogodzic
              sie z wieloma kwestiami, ktore istnieja w instytucji kosciola i
              uwazam je za wrecz zle i za objaw podwojnej moralnosci:

              - kobiety nie moga byc kaplanami (dlaczego, skoro KK glosi
              rownouprawnienie?? a de facto tego rownouprawnienia nie ma)
              - przyklad mojej mamy: jest po rozwodzie z winy meza, jest bardzo
              dobrym czlowiekiem, nigdy nic nikomu nie zrobila, pomaga ludziom,
              jest bardzo dobrym czlowiekiem. Ale to dla kleru sie nie liczy.
              Liczy sie to, ze jest po rozwodzie. Nie moze w zwiazku z tym byc
              chrzestna. Znajomy ksiadz polecil jej wprost przejscie na
              protestantyzm, bo tam bedzie mogla....
              - zmuszanie zgwalconych kobiet do rodzenia dzieci, szczegolnie gdy
              same to jeszcze dzieci. Wybaczcie, ale uwazam to za skrajnie chore.
              W jakiej sytuacji stawia to ofiare? Przeciez to powinna byc swiadoma
              decyzja kobiety, a nie zmuszanie jej do tego, tym bardziej gdy jest
              nieletnia. Przeciez kazdy czlowiek ma sumienie i odpowiada za
              siebie. To jest sprawa sumienia. Jak mozna byc tak okrutnym??? I to
              jest wlasnie podwojna moralnosc. Nie jestem zwolenniczka aborcji,
              nie powinno to byc nagminne, ale uwazam, ze jest to sprawa sumienia.
              A kobieta zostanie rozliczona w dniu Sadu Ostatecznego a nie przez
              KK. Przeciez to paranoja.
              - Pracowalam z kobietami maltretowanymi przez mezow, najczesciej
              pochodzily z malych miejscowosci, gdzie ksiadz cieszyl sie wielkim
              powazaniem i szacunkiem. Slyszalam od niejednej, ze mialy "nosic
              swoj krzyz", bo to jest ich maz i koniec. Przepraszam, czy my zyjemy
              w Sredniowieczu? Czy zycie zyjacej kobiety i zdrowie psychiczne jej
              i jej dzieci kompletnie sie nie liczy? Czy to jest rownouprawnienie
              jakie glosi KK?? Dla mnie to juz fanatyzm, a od tego blisko do
              choroby psychicznej.
              - dlaczego KK nie placi podatkow? To juz kwestia bardziej
              przyziemna, ale dla mnie jest to niesprawiedliwosc i nie mam zamiaru
              sie do tego dokladac, wole dac biednym albo na schronisko dla
              zwierzat. Oczywiscie nie przecze, ze sa duchowni i organizacje
              koscielne, ktore zajmuja sie dzialalnoscia charytatywna. Sa siostry
              pracujace z niepelnosprawnymi dziecmi, ksieza na misjach, ktorzy
              ciezko pracuja. OK, bardzo szanuje takich ludzi, ale jednoczesnie
              widze to co jest zle i widze ze niektorym z Was trudno przyznac mi
              racje, bo jestescie uksztaltowane tak a nie inaczej.
              U mnie w rodzinie mowilo sie o wszystkim otwarcie, otwarcie
              krytykuje sie wszystko, co zasluguje na krytyke i jest zle. I jest
              duzo zlego w instytucji kosciola. Jednoczesnie zostalam wychowana
              przez ludzi, ktorzy sa mega dobrzy, pomagaja innym i maja swoje
              zasady. Bo bycie dobrym czlowiekiem jest w tym wszystkim
              najwazniejsze...Przynajmniej dla mnie.
                • shakirra1 Re: ISLAM 08.05.09, 21:05
                  I ciekawy artykuł o tym, co dzieje się czasem wsrod ksiezy, ktorzy
                  nas ucza moralnosci: www.prezbiter.pl/content/view/9/2/
              • beata7.0 Re: ISLAM 08.05.09, 21:59
                shakirra1 napisała:


                > > 70% (!!) księży żyje w jakiś związkach (jak podałaś w poprzednim
                > > > poście) Jeśli nie masz rzetelnego źródła, uznaję to za
                kłamstwo
                > i to
                > > > perfidne.

                Shakirro, nadal nie podałaś tego źródła. Dlaczego?

                > - przyklad mojej mamy: jest po rozwodzie z winy meza, jest bardzo
                > dobrym czlowiekiem, nigdy nic nikomu nie zrobila, pomaga ludziom,
                > jest bardzo dobrym czlowiekiem. Ale to dla kleru sie nie liczy.

                Dla Boga się liczy:)

                > Liczy sie to, ze jest po rozwodzie. Nie moze w zwiazku z tym byc
                > chrzestna. Znajomy ksiadz polecil jej wprost przejscie na
                > protestantyzm, bo tam bedzie mogla...

                To są naprawdę trudne przypadki, ale wynikają z konsekwencji w
                pewnych decyzjach. Hipotetycznie. Gdybym poślubiła muzłumanina,
                którego kocham w obrządku jego religii, nie mogłabym wziąć ślubu
                kościelnego. Czy daltego, że jestem złym człowiekiem? albo nasza
                miłość jest zła? Nie! Konsekwencja pewnych decyzji, które nie
                znaczą, że jesteśmy źli, ale są decyzjami, które niosą za sobą pewne
                konsekwencje.

                Podam inny przykład (zupełnie już nie w temacie tego co podałaś
                wyżej)
                Dalsza znajoma urodziła dziecko. Nie mają ślubu z ojcem dziecka, nie
                była bierzmowana, nie chodzi do Kościoła. Przygotowują się do
                ochrzczenia dziecka. I dowiedziała się, że nie będzie mogła
                przystapić do Komunii Św podczas tego chrztu. I nagle oburzenie! Jak
                to? Jak to nie mogę? Niby dlaczego, na chrzecie własnego dziecka?!I
                nagle zapomniałam, że zawsze miała Kościół i inne sakramenty w
                głebokim poważaniu, teraz tylko żadą, aby otrzymała Komunię Św.
                Czemu? No bo głupio tak nie być do Komunii na chrzcinach swojego
                dziecka. A gdzie tu jakakolwiek konsekwencja, czy logika?

                Jest prawo A -> wynikają z niego obowiązki A ale i otrzymywanie
                profitu A
                Jest prawo B -> analogicznie, obowiązki i profity B.

                Jeśli nie przestrzegało sie prawa A i prawa B, nie można się dziwić,
                lub w ogóle oburzać, że nie otrzymuje się profitów A i B. Logiczne!
                Jak jesteśmy dorosłymi, bądźmy konsekwentni.

                > - zmuszanie zgwalconych kobiet do rodzenia dzieci, szczegolnie gdy
                > same to jeszcze dzieci.
                > Wybaczcie, ale uwazam to za skrajnie chore.
                > W jakiej sytuacji stawia to ofiare? Przeciez to powinna byc
                swiadoma
                > decyzja kobiety, a nie zmuszanie jej do tego, tym bardziej gdy
                jest
                > nieletnia.

                Zmuszanie do rodzenia dzieci??? Zapytam, czy widziałaś chociaż jeden
                z linków, które podałam wcześniej? 12 letnie dziecko umiało znaleźć
                informację, że tylko 1% wszystkich aborcji to aborcje z
                tzw "skrajnych przypadków", gdzie doszło do gwałtu, lub ciąża
                zagraża życiu matki...1%!!!!! Czy można z tego robić kluczowy
                argument z tej dyskusji? Czyli, jeżeli w roku 2008 szacukowo (wg
                WHO) w wyniku aborcji usmiercono 42 ml dzieci, to 41,5 mln dzieci
                zabito na "nie mam ochoty na to dziecko", albo "przeszkadza mi",
                albo "nie będzie mnie na nie stać, to się go pozbędą".
                Pytam: DLACZEGO NIEWINNY CZŁOWIEK MA PŁACIĆ ŻYCIEM ZA GŁUPOTĘ I
                NIEROZWAGĘ INNYCH LUDZI?

                >Przeciez kazdy czlowiek ma sumienie i odpowiada za
                > siebie. To jest sprawa sumienia. Jak mozna byc tak okrutnym???

                No właśnie..jak można być tak okrutnym, aby dla własnej wygody
                wymyślić, że jako rozwiązanie problemu, jest zabicie człowieka.
                Ciekawe, ile kobiet, które chciało dokonać aborcji zdecydowałaby się
                na to samo, widząc dziecko po porodzie. Przecież to to samo dziecko!
                Dokładnie to samo, tylko że większe i słychać jak płacze.

                Piszesz o prawach kobiet... A ja pytam: Gdzie są prawa tych dzieci???
                Kim są Ci, którzy dają sobie prawo decydować o czyimś życiu,
                traktujac to jako kwestię rozwiązywania problemu?

                Jeszcze prościej:
                Przykład. Hipotetycznie. Pracuję w biurze, wkurza mnie koleżanka
                przy biurku obok. Uprzykrza mi życie, męczy i doprowadza do furii.
                Jestem na skraju załamania przez nią, zagraża to mojemu zdrowiu
                psychicznemu. Pytam o radę: Co robić? Odpowiedzi: Porozmawiaj z nią,
                zmień pracę, przesiadź się itd. Czy jakikolwiek normalny człowiek
                zaproponuje mi: Zabij ją??? W imię wolności, zabiją ją. No nie, ale
                dlaczego?..No przecież utrudnia mi życie, nie wiem już co mam robić,
                jestem załamana, przerażnona, nie radzę sobie...A jednak zabicie jej
                nie wchodzi w grę.
                Dlaczego zabicie dziecka wchodzi w grę jako sposób na rozwiązanie
                problemu matki? Czasami na pewno nieszcześliwej i może przerażonej.
                To jest dla mnie nie do pojęcia. Skąd pomysł, żeby w ten
                sposób "pomóc" matce.

                >uwazam, ze jest to sprawa sumienia.

                Byłaby to sprawa sumienia, gdyby chodziło tylko o życie matki. Ale
                mowa o życiu drugiej osoby. I o to się w tym wszyskim rozchodzi.

                Nikt nie neguje, że są sytuacje cieżkie w życiu kobiet, że są
                problemy itd. Równie mocno będę apelować, aby pomagać tym kobietom,
                każdej, która boi sie o przyszłości z dzieckiem, z którym jest w
                ciąży. Ale podsuwać jej pomysł zabicia swojego dziecka, zamiast
                pomocy, aby mogła mieć to dziecko, lub oddać je do adopcji uważam za
                wynaturzenie ludzkiej natury.

                > Oczywiscie nie przecze, ze sa duchowni i organizacje
                > koscielne, ktore zajmuja sie dzialalnoscia charytatywna.(...)OK,
                bardzo szanuje takich ludzi, ale jednoczesnie
                > widze to co jest zle i widze ze niektorym z Was trudno przyznac mi
                > racje, bo jestescie uksztaltowane tak a nie inaczej.

                Ani w jednej wypowiedzi nie powiedziałam: KK jest instytuajca bez
                skazy i bez grzechu wśród jego członków. Tylko można się wszędzie
                doszukiwać zła, albo dobra...Efety zależą od tego, czego szukamy.

                >Bo bycie dobrym czlowiekiem jest w tym wszystkim
                > najwazniejsze...Przynajmniej dla mnie.

                Święte słowa. Jeśli prawdziwe, to zgadzam się w 100%.
                • shakirra1 Re: ISLAM 08.05.09, 23:09
                  beata7.0 napisała:

                  > Dla Boga się liczy:)

                  Tak Beata, mam taka nadzieje, ze dla NIEGO sie liczy i ON wszystko
                  widzi. Tylko, ze ona nie moze byc przez to praktykujaca
                  chrzescijanka. To znaczy nikt z Kosciola jej nie wygoni, ale w
                  oczach KK jest grzesznica.

                  > To są naprawdę trudne przypadki, ale wynikają z konsekwencji w
                  > pewnych decyzjach.

                  Ja to rozumiem. Sa pewne zasady. Tylko nie wszytko dzieje sie z
                  naszej winy - tak jak w przypadku mojej mamy, ktora nie mogla byc
                  juz w tym zwiazku. Dlatego wszystko roztrzygnie Sad Ostateczny. Czy
                  lepszym chrzestnym jest np. czlowiek zdradzajacy zone, ale zyjacy z
                  nia. Czy szczery i dobry czlowiek po rozwodzie nie z jego winy. To
                  sa bardzo trudne kwestie. To nam troche pokazuje, ze jednak wiara w
                  mniemaniu instytucji KK jest na pokaz...

                  > Podam inny przykład (zupełnie już nie w temacie tego co podałaś
                  > wyżej)
                  > Dalsza znajoma urodziła dziecko. Nie mają ślubu z ojcem dziecka,
                  nie
                  > była bierzmowana, nie chodzi do Kościoła. Przygotowują się do
                  > ochrzczenia dziecka. I dowiedziała się, że nie będzie mogła
                  > przystapić do Komunii Św podczas tego chrztu. I nagle oburzenie!
                  Jak
                  > to? Jak to nie mogę? Niby dlaczego, na chrzecie własnego dziecka?!
                  I
                  > nagle zapomniałam, że zawsze miała Kościół i inne sakramenty w
                  > głebokim poważaniu, teraz tylko żadą, aby otrzymała Komunię Św.
                  > Czemu? No bo głupio tak nie być do Komunii na chrzcinach swojego
                  > dziecka. A gdzie tu jakakolwiek konsekwencja, czy logika?

                  Tutaj akurat sie z Toba zgadzam. Ludzie czesto traktuja wiare jak
                  tradycje i nie ma to nic wspolnego z prawdziwa wiara. Jej oburzenie
                  jest nie na miejscu i powinna liczyc sie z konsekwencjami takich
                  decyzji. Ludzie czesto robia rozne rzeczy na pokaz. czesto tez na
                  pokaz sa religijni, bo spolecznosc tego wymaga. Wiemy o tym obie. Ja
                  w oczach takich osob jestem wrecz ateistka, ale ja wiem co i kogo
                  mam w sercu.

                  > Jest prawo A -> wynikają z niego obowiązki A ale i otrzymywanie
                  > profitu A
                  > Jest prawo B -> analogicznie, obowiązki i profity B.
                  >
                  > Jeśli nie przestrzegało sie prawa A i prawa B, nie można się
                  dziwić,
                  > lub w ogóle oburzać, że nie otrzymuje się profitów A i B. Logiczne!
                  > Jak jesteśmy dorosłymi, bądźmy konsekwentni.

                  Tak, tylko ze przyklad tej dziewczyny jest nie adekwatny do
                  przykladu mojej mamy, ktora w zyciu nic na pokaz nie robila i jest
                  bardziej moralna osoba od niektorych przebywajacych w zwiazkach
                  malzenskich. Nie wszystko na swiecie jest czarne i biale. ja w
                  rodzinie mialam ciotke, ktora leciala do kosciola na oaze, a jej syn
                  mial 40 stopni goraczki. Miala go gleboko w d..., bo musiala leciec
                  do wspolnoty. Ludzie sa rozni, a ja daleka jestem od oceniania ich w
                  systemie 0-1, bo to ze ktos chodzi do kosciola, modli sie, chodzi do
                  spowiedzi i nie ma rozwodu nie znaczy, ze jest dobry i naprawde
                  gleboko wierzacy. A ten kto tego nie robi, ze jest zly i niewierzacy.


                  > Zmuszanie do rodzenia dzieci??? Zapytam, czy widziałaś chociaż
                  jeden
                  > z linków, które podałam wcześniej? 12 letnie dziecko umiało
                  znaleźć
                  > informację, że tylko 1% wszystkich aborcji to aborcje z
                  > tzw "skrajnych przypadków", gdzie doszło do gwałtu, lub ciąża
                  > zagraża życiu matki...1%!!!!! Czy można z tego robić kluczowy
                  > argument z tej dyskusji? Czyli, jeżeli w roku 2008 szacukowo (wg
                  > WHO) w wyniku aborcji usmiercono 42 ml dzieci, to 41,5 mln dzieci
                  > zabito na "nie mam ochoty na to dziecko", albo "przeszkadza mi",
                  > albo "nie będzie mnie na nie stać, to się go pozbędą".
                  > Pytam: DLACZEGO NIEWINNY CZŁOWIEK MA PŁACIĆ ŻYCIEM ZA GŁUPOTĘ I
                  > NIEROZWAGĘ INNYCH LUDZI?

                  Beata, ja uwazam, ze jest to prywatna sprawa kazdej kobiety i jej
                  sumienia. Ja na pewno daleka jestem od zarzadzania jej cialem.
                  Bedzie z tego rozliczona kiedy przyjdzie na to czas.
                  Uczynilam z tego argument w dyskusji, bo stosunek KK do aborcji
                  zgwalconych kobiet jest czesto poruszany, a KK ma dosc skostniale
                  poglady w tej kwestii. Nie podoba mi sie to i jest przeze mnie
                  osobiscie nie akceptowalne.

                  >
                  > >Przeciez kazdy czlowiek ma sumienie i odpowiada za
                  > > siebie. To jest sprawa sumienia. Jak mozna byc tak okrutnym???
                  >
                  > No właśnie..jak można być tak okrutnym, aby dla własnej wygody
                  > wymyślić, że jako rozwiązanie problemu, jest zabicie człowieka.
                  > Ciekawe, ile kobiet, które chciało dokonać aborcji zdecydowałaby
                  się
                  > na to samo, widząc dziecko po porodzie. Przecież to to samo
                  dziecko!
                  > Dokładnie to samo, tylko że większe i słychać jak płacze.

                  Beata, dla mnie czlowiek jest czlowiekiem, kiedy ma swiadomosc, a
                  nie kiedy jest 2mm fasola. Ja mam taki poglad, a Ty inny. W tej
                  kwestii sie nie dogadamy.



                  > Piszesz o prawach kobiet... A ja pytam: Gdzie są prawa tych
                  dzieci???
                  > Kim są Ci, którzy dają sobie prawo decydować o czyimś życiu,
                  > traktujac to jako kwestię rozwiązywania problemu?
                  >
                  > Jeszcze prościej:
                  > Przykład. Hipotetycznie. Pracuję w biurze, wkurza mnie koleżanka
                  > przy biurku obok. Uprzykrza mi życie, męczy i doprowadza do furii.
                  > Jestem na skraju załamania przez nią, zagraża to mojemu zdrowiu
                  > psychicznemu. Pytam o radę: Co robić? Odpowiedzi: Porozmawiaj z
                  nią,
                  > zmień pracę, przesiadź się itd. Czy jakikolwiek normalny człowiek
                  > zaproponuje mi: Zabij ją??? W imię wolności, zabiją ją. No nie,
                  ale
                  > dlaczego?..No przecież utrudnia mi życie, nie wiem już co mam
                  robić,
                  > jestem załamana, przerażnona, nie radzę sobie...A jednak zabicie
                  jej
                  > nie wchodzi w grę.
                  > Dlaczego zabicie dziecka wchodzi w grę jako sposób na rozwiązanie
                  > problemu matki? Czasami na pewno nieszcześliwej i może
                  przerażonej.
                  > To jest dla mnie nie do pojęcia. Skąd pomysł, żeby w ten
                  > sposób "pomóc" matce.

                  Beata, to co napisalas wyzej uwazam za populizm. Tak mozna uzasadnic
                  wszystko.
                  • beata7.0 Re: ISLAM 08.05.09, 23:24
                    Droga Shakirro,

                    nadal nie podałaś źródła swojego stwierdzenia stanu rzeczy, jakoby
                    70% księży żyła w zwiazakch hetero, czy homo -seksualnych.
                    Raz jeszcze proszę o źródła.
                    Jeśli ich nie masz (bo co nieco sprawdzałam w tej kwestii) wycofaj
                    się z tego i przyznaj, że to było kłamstwo. Nie można tak szkalować
                    ludzi rzucając procentami z kosmosu.

                    Jesteśmy dorośli, bierzmy odpowiedzialność za swoje słowa.
                    • shakirra1 Re: ISLAM 08.05.09, 23:55
                      Beata, tak jest napisane w tej ksiazce: merlin.pl/Eunuchy-do-
                      raju-Kosciol-katolicki-a-seksualizm_Uta-Ranke-
                      Heinemann/browse/product/1,40430.html

                      Ktora warto naprawde przeczytac.