Gość: synowa
IP: *.cable.fordon.turmak.pl
11 lat temu
nie mam gdzie sie wyzalic,nie wiem gdzie szukac porady.a mam juz dosc!20 lat jestem po slubie.moj maz jest jedynakiem.juz po slubie mielismy problemy.okazalo sie ze tesciowa bardzo byla przywiazana do syna i tylko on sie liczyl.nie wtracala sie w moje zycie,nie byla zlosliwa ani nic z tych zeczy.ale codziennie moj maz musial chodzic do niej.sam!po 2 latach stwierdzilam ze po co tam ma chodzic,mozemy tam zamieszkac.tescie mieli m-4.ale okazalo sie to koszmarem.pol roku wytrzymalam.ja w swoim pokoju z dzieckiem,maz z mamusia-oboje wyzywajacy tescia!gdy wracal z pracy kazala mu sie rozbierac w przedpokoju i isc sie kąpac.w tym czasie przeczasala mu kieszenie,wyciagajac pieniadze.gdy wychodzil wmawiala mu ze zgubil.dla mnie to bylo straszne.maz mi tlumaczyl ze on by to przepil.rano gdy wstawalismy do pracy,tesciowa tez wstawala,tylko po to aby siedziec w kuchni i patrzec co robimy.rozmowa jakakolwiek nie wchodzila w rachube;-[spanie tylko przy otwartych drzwiach,zero intymnosci,nawet z praniem bielizny mialam problem,bo wieszac w lazience nie wolno majtek,a na kaloryferach,to tapeta odpadnie.pranie bylo w sobote w pralni[niestety ja pracowalam w soboty]tesciowa z mezem robila pranie a pozniej mi wypominala.ale sama nie moglam,bo w domu nie wolno bylo prac.po pol roku stwierdzilam ze albo sie wyprowadzimy albo pojde z tesciem pic!tak to moje slowa.udalo sie!ale nie na dlugo.tescie zaczeli sie zadluzac.my wynajmowalismy domek gospodarczy,urodzilam drugie dziecko a splacalismy im dlugi za mieszkanie 3 razy bo nawet mieli miec eksmisje.ciagle tesciowa od nas pozyczala,tesc mial oddac.ale ona brala jego wyplate i niby on byl winny.tylko po to aby moj maz widzial jaki to niby tata jest.moj maz z boku przewidzial na oczy.i sie skonczylo pozyczanie.po 13 latach wzielismy kredyt,kupilismy mieszkanie.i zaczelo sie od nowa.tesciowa wszystko robi abysmy wzieli ja do siebie.codziennie wydzwania.opowiada o kredytach,komornikach,zadluzeniach za prad itp.o braku pieniedzy na chleb,o chorobach.moj maz jest u kresu wytrzymalosci.mieszkamy blisko.wiemy ze gdy maja pieniadze to nawet nie przyjda,nie zadzwonia.gdy po tygodniu je straca to [chwilowki] to wydzwania tescowa ze umiera itp.a tylko o to chodzi aby maz przyszedl i dal pieniadze,nawyzywal tescia.bo gdy kazalam jedzenie zaniesc i leki wykupic to nie wystarczylo.do lekarza nie chce isc,niby teraz na trzustke jest chora,ale pytanie skad o tym wie.ale maz pieniazki dal na leki 2 dni temu,a wczoraj juz mial isc bo sie zle czuje.gdy sie spytal o leki,to uslyszal ze jej szkodzily.ciezko fizycznie pracujemy,mamy dwoje dzieci i mieszkanie na kredyt.odmawiamy sobie wiele zeczy.nie wiem co z tesciami zrobic.zal mi meza.to jego rodzice.ale wiem ze jak matce bedzie dawal pieniadze to ona je przepusci na wlasne potrzeby.a tesc wiedzac o tym tez nie da jej kasy.pomijajac kredyty ktore razem biora.co my mamy robic!