Gość: Szowinista IP: *.acn.waw.pl 21 lat temu Ech....tragedia z tymi babami. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Pokrzywdzony Re: W związku, czy w niewoli? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21 lat temu "Ty jednak musisz myśleć przede wszystkim o sobie i dzieciach." Taaaa... skad ja to znam... tak mysli moja zona juz od 10 lat, odkad zaszal w pierwsza ciaze... a maz - to juz niepotrzebny truten, ktory zrobil swoje, tylko nie wiadomo jak sie go dyskretnie pozbyc... "BRAAWO" dla "madrych" pan , ktore napisaly ten artykul. To sie nazywa troska o trwalosc polskich rodzin... Rodzin... bez ojcow.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sziusziu Re: W związku, czy w niewoli? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21 lat temu Lepiej bez ojców niż z ojcami-psychopatami, czyż nie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lollipop Re: W związku, czy w niewoli? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21 lat temu Powiem wam cos...zeby wszyscy zyli w zgodzie kazda ze stron musi odpuscic..zeby było sprawiedliwie...Nie mozna zwiazku nazwac niewola...bo jezeli ktos chce byc w stałym zwiazku to wie jakie sa konsekwencje bycia na codzien razem...pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zzx a tam cicho być! IP: 195.8.101.* 21 lat temu jak się nie podoba to wolna droga; wracać do mamusi albo do roboty! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monia Re: W związku, czy w niewoli? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21 lat temu W pełni się zgadzam. Tylko jak pozbyć się takiego psychopaty? Może ktoś wie i mi powie. Łatwo mówić facetom o tym jakie kobiety są złe, ale bez nas nie potrafią zrobić najprostszych rzeczy i do tego umieją tylko wymagać. Odpowiedz Link Zgłoś
p234 Re: W związku, czy w niewoli? 21 lat temu W zupelnosci zgadzam sie , tylko jak moze poradzic sobie slaba wrazliwa kobieta z takim bezdusznym egoistycznym osobnikiem -matnia jedno okreslenie tylko nasuwa mi sie na mysl , prosze o pomoc bo nie moge sie z niej wyplatac, wyrwac sie z tej" zlotej" klatki.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Inaka Re: W związku, czy w niewoli? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17 lat temu Ja dokładnie jestem w takiej samej sytuacji jak Ty i też nie potrafię sobie pomóc chociaż wydawało by się, że jestem dojrzałą niezależną finansowo kobietą. To jest beznadziejna sytuacja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zzzz Re: W związku, czy w niewoli? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21 lat temu więc wg ciebie skoro baba nie troszczy się już o faceta to facet jest psychopatą? Ciekawe, że bab psychopatek nie ma, a jednak są tylko rzadziej się o nich trąbi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mała Re: W związku, czy w niewoli? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21 lat temu Trwałość polskich rodzin dla trwałości w bylejakości jest dobra dla LPR. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marcin Re: W związku, czy w niewoli? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21 lat temu Jako facet mogę takie samo zdanie wygłośić. Kobiety (oczywiście nie wszystkie) ostatnio dziwnie patrzą tylko i wyłącznie z własnego punktu usadowienia pośladków. To, że faceci tak robili (choć oczywiście nie wszyscy) pozwala wam się teraz bez skrupułów zachowywać tak samo? Nie przecze, że nadal część facetów patrzy na własny czubek nosa ale czy związek to ma być przepychanka i wieczna wojna? Nie wiem czy wszystkie kobiety tak mają ale z własnego doświadczenia mogę powiedzieć jedynie to, że zawsze jest nie tak i im bardziej się facet stara tym bardziej kobieta mu włazi na głowe ( domyślam się, że odwrotnie również się tak często dzieje). Dla mnie do Obłęd. Jakbym ogłądał telewizję i przepychanki dwóch światowych mocarstw - którego raja będzie na wierzchu i tak od wieków i tak już zawsze. Porażka. Ludzie myślacy. Ehhh... Zaczynam myśleć, że pokój jest niemożliwy. Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszka_ka Do Marcina 21 lat temu Skoro mowisz ze jest wieczna przepychanka, to przeciez twoja partnerka SAMA SIE NIE PRZEPYCHA tylko z toba. Wiec ty tez sie przepychasz, dobrze zrozumialam? Skoro ktos ma odpuscic, to moze ty ?(i nie mow "czemu nie ona". Bo ona NIE. I koniec, odpusc, ona nie.) Jak jej poodpuszczasz i przyznasz racje, chociaz wiesz ze jej nie ma, 10 i 100 razy z rzedu, to w koncu jej sie znudzi udowadnianie. Nie? Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszka_ka Re: Do Marcina 21 lat temu I jeszcze jedno... Znam "przepychanke", bo za dziecka przechodzilam przez to z siostra. Z obcymi ludzmi nauczylam sie dogadywac. Mysle ze najprostsza droga do zakonczenia przepychanek, prowadzi przez postawienie sobie pytania: a co bedzie jesli "przegram", jesli dam jej ostatnie slowo? Co sie wtedy stanie? Zazwyczaj odpowiedz jest taka: NIC STRASZNEGO, bo dyskusje zazwyczaj tocza sie o najglupsze glupoty. Nic sie nie stanie. No wygra, zrobi jak chce. Czy swiat sie przez to zawali? Czy przez to stanie sie jakas tragedia? Czy to grozi uszczerbkiem na zdrowiu? Nie, nic sie nie stanie, po prostu odpuscisz jej jedna pierdulke. Niech ma. Zle ci z tym ze "ma"? Przeciez od tego nie umrzesz. Zycie jest krotkie, a mlodosc to juz w ogole. Po co ja sobie psuc? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mała 20 Re: W związku, czy w niewoli? IP: *.crowley.pl 21 lat temu Pomóżcie! Jestem mężatką i matką!A do tego cholernie zazdraosną!Nie pozwalam mężowi spotykać się z nikim, zabraniam patrzeć na dziewczyny.a już doszło do tego że robie mu awanture jak spojrzy na kobiete skompo ubraną w Tv.Nie czuje sie atrakcyjna i zawsze gorsza od innych kobiet! Ludzie co ja mam robić wiem że krzywdze tym męża i do niczego dobrego to nie prowadzi!CHCE SIĘ ZMIENIĆ TYLKO JAK? POMÓŻCIE!!!!! ;-((((( Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszka_ka Do pokrzywdzonego 21 lat temu Rozumiem ze wymaga sie od kobiety zeby tuz po ciazy (i oczywiscie podczas) miala ochote na seks i byla ciagle zadabana, mimo ze dziciak ryczy, nie daje spac, robi kupke za kupka, choruje, zdrowieje, uczy sie mowic, placze, i robi milion rzeczy, wszystkie absorbujace matke, bo ojciec zazwyczaj w pracy. Rozumiem, sa kobiety ktore przesadzaja z miloscia do dziecka. Ale apeluje do wszystkich mezczyzn: zadajcie sobie jedno podstawowe pytanie, czy wy pozostaliscie tacy sami jak "kiedys"? A moze macie brzuszek, jestescie ciagle zmeczeni, zamiast dialogu z zona wolicie monolog telewizji i bron Boze wam przeszkadzac. A jak kolacji nie ma o zwyklej porze, to "mdlejecie" z glodu (bo oczywiscie zaden sobie jedzenia sam nie zrobi). Moje zdanie: Wymagac od partnerki, to normalne i zrozumiale. Ale wymagajcie, panowie, tyle ile sami z siebie dajecie. Kiedy zatraca sie ta rownowaga, to zwiazek jest skazany na usychanie powolna smiercia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: res_dog W związku, czy w niewoli? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21 lat temu kto to pisze zwiazek feministek?? co za bzdury Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: staz5 Re: W związku, czy w niewoli? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21 lat temu niech pisza - wiecej bedzie do wyboru :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mała Re: W związku, czy w niewoli? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21 lat temu Wyobraź sobie, że ten artykuł pisze życie, a zycie to nie je bajka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: staz5 Re: W związku, czy w niewoli? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21 lat temu chlopaki! co sie przejmujecie tym glupim gadaniem tych glupich babeczek ? naczytaja sie takich glupot, rozwodza sie i ... teraz zaczyna sie jazda ! wskakuja do lozka z kazdym facetem ! przez rok po moim rozwodzie to mialem wiecej sexu niz przez 12 lat z takim glupim babskiem jak te "madrale" wlazi ci taka do lozka sama bo po prostu nie moze zyc bez faceta, niechby nawet byl gorszy, ale zeby ja poglaskal, powiedzial cos milego no i oczywiscie - "przefrunal" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: m Re: W związku, czy w niewoli? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21 lat temu ja sie wcale nie dziwię że cię zostawiła. Dziwi mnie tylko jakim cudem wytrzymała z tobą 12 lat Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: staz5 Re: W związku, czy w niewoli? IP: *.getinleasing.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 21 lat temu No przecie caly czas mowie, a ty nie rozumiesz - kobitki są po prostu głupie ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: asia Re: W związku, czy w niewoli? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21 lat temu a dlaczego wyrażasz sie w ten sposob o kobietach..ja widze to zachowanie u facetow..tzn z tym wlazeniem do łózka.. Odpowiedz Link Zgłoś
piekielnica1 Re: W związku, czy w niewoli? 19 lat temu > wlazi ci taka do lozka sama bo po prostu nie moze zyc bez faceta, niechby nawet > byl gorszy, ale zeby ja poglaskal, powiedzial cos milego no i > oczywiscie - "przefrunal" a zony nie mogles poglaskac i powiedziec jej do czasu do czasu cos milego przez te 12 lat? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wodnik Re: W związku, czy w niewoli? IP: 195.136.248.* 21 lat temu masz to na co godzisz sie- to wszystko w tym temacie! jestem kobieta i uwzam ze to nie jest madry artykul. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomi Re: W związku, czy w niewoli? IP: 195.20.110.* 21 lat temu Też tak myślę to nie jest mądry artykuł. To prawda, że w rodzinach może istnieć uczucie zniewolenia, niezgodności dążeń, róznicy zdań, ale żeby zaraz się rozwodzić, odchodzić ... to głupia rada ! Od czego sa rozmowy, docieranie się,... to jest solidna praca, która wymaga sporo potu i wysiłku, no i czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ania Re: W związku, czy w niewoli? IP: *.home.cgocable.net 21 lat temu posłuchaj, ten artykuł jest o typowych facetach, którzy stosują przemoc psychiczną jakże i fizyczną. Kto nie ma tego problemu - nie zrozumie artykułu, przepraszam. Ja mam ten problem. Czytałam juz wiele fachowych publikacji i...tacy mężczyzni się nie zmieniają. Jedynie może ich zmienić odejscie kobiety, bo jesli przez to pojdzie na terapię i bedzie chciał sie zmienić to sie zmieni. Lecz z doswiadczenia terapeutów wynika że mały procent sie zmienia, dlatego lepiej jest odejsć kobiecie. Uwierzcie i potraktujcie ten artykuł (bardzo wąsko potraktowany w rezultacie) bardzo poważnie. Tu nie chodzi o sprzeczki, tu chodzi o prawdziwą przemoc. Ci, którzy stykają sie z tym problemem, wiedzą o co chodzi. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Stary Zgred Re: W związku, czy w niewoli? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21 lat temu posłuchaj, ten artykuł jest o typowych facetach, którzy stosują przemoc > psychiczną jakże i fizyczną. Kto nie ma tego problemu - nie zrozumie artykułu, Statystyki osrodków pomocy rodzinie dowodzą że stroną stosującą przemoc psychiczną sak kobiety . A przemoc rozkłada sie tak mniej wiecej po połowie > przepraszam. Ja mam ten problem. Czytałam juz wiele fachowych publikacji > i...tacy mężczyzni się nie zmieniają. Jedynie może ich zmienić odejscie > kobiety, bo jesli przez to pojdzie na terapię i bedzie chciał sie zmienić to > sie zmieni. Lecz z doswiadczenia terapeutów wynika że mały procent sie zmienia, takie kobiety się nie zmieniaja > dlatego lepiej jest odejsć kobiecie. Uwierzcie i potraktujcie ten artykuł > (bardzo wąsko potraktowany w rezultacie) bardzo poważnie. Tu nie chodzi o > sprzeczki, tu chodzi o prawdziwą przemoc. Ci, którzy stykają sie z tym > problemem, wiedzą o co chodzi. Pozdrawiam. Oczywiście tylko gdy facet odejdzie od takiej zołzy sadystycznej to ona jest biedna pokrzywdzona a gdy odejdzie ona to wtedy cały chór twieerdzi ze musiała tak zrobic Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anek czytanie ze zrozumieniem... IP: *.wiresslan.pl / 62.233.177.* 21 lat temu pomysl odejscia odnosi sie tylko do sytuacji kiedy pojawia sie przemoc... a wydaje sie, ze to prosty tekst Odpowiedz Link Zgłoś
paskudaprawdziwa Budwac czy burzyc? 21 lat temu Moi SP rodzice cale zycie sie rowodzili, ale wytrwali w zwiazku, za co maja moja wdziecznosc. Dopisalo mi szczescie i zycje w udanym zwiazku, moze dlatego, ze staram sie budowac, widze wartosc tego. Trudniej jest budowac niz burzyc, tak w skali zycia indywidualnego jak spolecznego. Rozwod powinien byc ostatecznoscia, zwlaszcza gdy ma sie dzieci. Zanim wiec zdecyduje sie czlowioek na dzieci powinien utwierdzic sie co do wartosci partnera/partnerki Odpowiedz Link Zgłoś
kociamama Re: Budwac czy burzyc? 21 lat temu Sa rozne postacie hedonizmu, i nie kazda z nich oznacza czerpanie przyjemnosci jedynie z doznan cielesnych. DLaczego postawa hedonistyczna ma byc zla? Szczescie czy inaczej czerpanie przyjemnosci z zycia to podstawa. Jezeli ktos jest nieczszczesliwy, powinine dazyc do szczescia. DLatego, jezeli ktos uznaje zwiazek za nieudany i nie udaje sie go uleczyc, lepiej go przerwac, bez wzgledu na to czy sa dzieci czy nie. NIkomu nie przyniesie niczego dobrego rodzina, gdzie obie strony, badz jedna sa nieszczesliwe, i lepiej skorzystaja na rozwodzie/rozejsciu sie rodzicow. Co to za glupi kult tzw. rodziny? Wszyscy tu wolaja, ze to jakas tradycja itd. Jaka tradycja rodziny? Rodzina w obecnym charakterze, czyli nuklearna, wcale nie ma dlugiej tradycji, bo to jakies dziesiat lat, podczas gdy wczesniej dominowaly rodziny wielopokoleniowe, w ktorych niekoniecznie matka i ojciec zajmowali sie dziecmi, i niekonieczni oni byli dla dzieci wzorcami. Czas przerwac ten glupi mit, ze tzw. podstawowa komorka spoleczna jest najwazniejsza i jeszcze idealizowac ja jako najwyzsze dobro, bo czesto tak rozumiana rodzina to pieklo niezrozumienia i niezaspokojonych potrzeb. Dlatego, kazdy czlowiek powinien byc traktowany indywidualnie, a nie jako czesc jakiegos tlumu. Jezeli chociazby jedna osoba cierpi, trzeba zajac sie ja jednostkowo, i nie zastanawiac sie czy i jak to wlpynie na zycie wiekszej calosci, typu rodziny, spolecznosci, kraju itp. Bo to szczesliwe jednostki tworza szczesliwe spoleczenstwa, a uleczanie calosciowo, odgorne typowe jest dla totalitaryzmow. POzdrawiam, Kociamama. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Re: Budwac czy burzyc? 21 lat temu Hej, kociamama! Czy czytasz czasem pocztę na gazeta.pl? :-) Masz maila. Odpowiedz Link Zgłoś
paskudaprawdziwa Re: Budwac czy burzyc? 21 lat temu Moim zdaniem malzenstwo, w tym rodzina nie jest realizacja idealnym stanu ludzkiego, ale tylko proba zblizania sie do tego. Nie jest idealnym rozwiazeniem, ale problem w tym, ze nie ma lepszego. Inaczej mowiac, wszelkie inne rozwiazania sa gorsze. W konsekwencji, malzenstwo i rodzina jest najlpeszym z mozliwych zwiakow miedzy ludzmi. Nic lepszego ludzkosc nie wymyslila, choc probowano. Rodziny, w tym malzenskiego zwiazku NIC LEPSZEGO nie moze zastapic. Mimo roznorakich prob, tak w przeszlosci jak w niedawnych czasach. Jeszcze raz: malzenstwo i rodzina sa nie do nie do zastapienia. Polityka "Family Friendly Society" zamiast polityki prorodzinnej, nie daje jak sie okazuje lepszych rezulatatow. Postnowoczesne spoleczenstwo wielkich miast Zachodu -ludzi wolnych od "ograniczen" rodzinnych - nie jest wcale szczesliwsze, przeciwnie jest bardziej samotne, bardziej narazone na depresje, bardziej zdesperowane, bardziej zrozapczone i nihilistyczne ... Nie ma dla mnie nic bardziej rozpaczliwego niz nowoczene "oazy" dla samotnych ludzi , ktorym "serce" i "opieke" okazuje tylko dobrze wytrenowani specjalisci i ktorzy zamiast na bliskich licza wylacznie na instytucje i psychoterapeutow. Zwiazek malzenski i zalozenie rodziny nie jest licencja do krainy szczesliwosci, ale tylko wspolnota Odpowiedz Link Zgłoś
kociamama Re: Budwac czy burzyc? 21 lat temu Droga Paskudo, to ze powtarzac jedna rzecz kilka razy (twierdzisz parokrotnie, ze malzenstwo jest najlepsza droga, moze nie idealna, ale lepsza od wszystkich) nie jest automatycznie wytlumaczeniem, dlaczego tak jest. Po pierwsze, jest to Twoj subiektywny sad, i naturalnie masz prawo tak twierdzic, w odniesieniu do siebie, lecz racjonalnie podchodzac do sprawy, trudno kogokolwiek przekonac taka retoryka. PO drugie, edajac sie jednak w polemike, od czego nieby malzenstwo ma byc lepsze? Wg mnie nie jest ani lepsze od mieszkania w pojedynke, ani w konkubinacie, ani w zwiazku trzy-osobowym, w komunie, na squacie czy z przyjaciolmi, lub rodzina. Wg mnie malzenstwo moze byc motywowane jedynie religijnie, lub finansowo. Jednakze, mnie, jako osoby niereligijnej zupelnie to nie bierze, i jako ze finansowy punkt widzenia, nie jest dla mnie wystarczajacym powodem by skladac obietnice (zazwyczaj bez pokrycia) na cale zycie, nie chcialabym czuc sie skrepowana takim zobowiazaniam. Uwazam, ze slowa nalezy dotrzymywac, wiec lepiej nie skladac obietnic, ktorych nie mozna dotrzymac, a niestety tak sie dzieje w przypadku slubu, niz zlozyc je, a potem ich zalowac i byc nieszczesliwym, lub je lamac, ranic inna osobe. Ja stawiam na szczerosc, a ta kaze mi mowic, ze nie wiem jak dlugo i czy bede z partnerem, bo nie jestem przewidziec roznych kolei losu, zmian zachodzacych w mojej/jego/jej psychice, sytuacji itd. Malzenstwo uwazam nie tylko za krepujace i nazbyt zobowiazujace, jak i za dajace poczucie zludnego bezpieczenstwa, bo jezeli zwiazek ma sie rozpasc, to sie rozpadnie, i nie ma sensu o nic walczyc pazurami, przy zuzyciu ogromnej energii i bez poczucia zadowolenia. Uwazam tez malzenstwo za egoizm, bo z chwila "usidlenia" partnera/partnerki, mozna juz sie nie starac, miec zabezpieczenie finansowe, jak i roscic sobie prawo do drugiej osoby, nierzadko wywierajac na nia wplyw by sie zmienila wg naszego widzimisie, co niektorzy myla z kompromisem. Zatem, malzenstwu, zdecydowane nie. POzdrawiam, KOciamama. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Begietka Re: Budwac czy burzyc? IP: *.toya.net.pl 20 lat temu Małżeństwo może być motywowane religią lub finansami??????? O mój Boże, a ja głupia przez 21 lat małżeństwa myślałam, że chodzi o miłość!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Stasio Re: Budwac czy burzyc? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18 lat temu No cóż Twój nick potwierdza to co napisałaś. Nadajesz się na mamę kocia a nie ludzką. Po prostu żal takich kobiet jak Ty. Ciekaw jestem co Cie tak okaleczyło? Pewnie brak wiary i miłości. Poglądy takich jak Ty doprowadziłyby w szybkim czasie do rozpadu społeczeństwa. To po prostu zaraza, którą zresztą nasiąkł także i ten artykuł. To gorsze niż faszyzm i komunizm. Następna ideologia niszcząca społeczeństwo w imię "dobra jednostki" fałszywie pojętego niestety. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A Re: Budwac czy burzyc? IP: *.tkchopin.pl 21 lat temu Jest różnica między hedonizmem a epikureizmem Odpowiedz Link Zgłoś
rodeolady niewola jest wtedy kiedy nie ma uczucia 21 lat temu ten art.jest beznadziejny !!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ant-anty-anty Re: W związku, czy w niewoli? IP: *.onlink.net 21 lat temu nie mam watpliwosci, ze najwieksza tragedia jest z dziadami. Moj dziad jest kompletnie nie edukowalny. Przez 26 lat nie potrafilam dziada nauczyc,ze nie jestem jego dzieckiem. Bez przerwy mnie strofuje, poucza,dyryguje i za chinskiego Boga nie moze pojac,ze nie jest moim tatusiem tylko mezem. Kompletnie dziadowi popierniczyly sie role. Tylko walic w morde. Tylko jak to robic przy ludziach? Rozmowy i awantury nie skutkuja. Moze ktos ma dobry sposob na nieedukowalnego dziada? Odpowiedz Link Zgłoś
srull Re: W związku, czy w niewoli? 21 lat temu Artykul wyraznie sponsorowany, jak nie przez Srode z jej chorymi domyslami, to przez Labude z pewnymi ciagatami, lubo inicjatorka tego bezsensownego belkotu i ataku na plec "brzydka" byc musi Szyszkowska lubujaca sie w okladaniu kulakami meza. Gniot jakich malo, to za malo powiedziec - paszkwil uragajacy przyzwoitosci i obiektyzmowi, nic wiecej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: robert finger www.PORADNIKroku.pl IP: 80.72.38.* 21 lat temu tu znajdziesz wszystko o związkach Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Baxter Re: W związku, czy w niewoli? IP: *.bielsko.dialog.net.pl 21 lat temu "Na całym świecie bezbożni i samolubni ludzie wstępują we wszelkiego rodzaju związki z pragnieniem służenia sobie samym i zaspokajaniu swego ciała, nie wiedząc ani nie troszcząc się o to, czego się od nich wymaga. Ich pragnieniem jest cześć, zysk bądź przyjemności jakie im może zapewnić dany związek, a nie to, czego Bóg i człowiek wymagają bądź oczekują od nich. [1 M 2:18; Prz 18:22]. Ich umysł zainteresowany jest tylko tym, co będą mieli, a nie tym, czym powinni być i co powinni robić." www.literatura.hg.pl/baxtrmar.htm i to jest główna przyczyna "toksycznych związków". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A. A co z sukami ? IP: *.pit.edu.pl 21 lat temu Może jestem przewrażliwiony ale ciągle widzę elementy kultury (?) anty męskiej. Tu w artykule - biedne kobietki i zły facet. W radio ciągle: a to "zamienię cię na lepszy model" albo "żałuję że cię znałam" albo "miałeś być". A co z facetami, którzy związali się z typem Suki ? Wrednej, ***, ****, suki, która nisczy życie ?? No co, grzecznie się pytam ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lukasz Re: A co z sukami ? IP: 217.153.50.* 21 lat temu popieram pogląd - artykul zostal napisany nieobiektywnie, na podstawie utartych stereotypow: zly facet, dobra kobieta. tak sie sklada, ze jestem akurat w odwrotnej sytuacji: to kobieta sie zbyt mna "opiekuje", chce wszedzie byc itp., mialbym jej zdawac relacje ze wszystkiego. skąd zatem w artykule podejscie, ze to FACET musi wszystko wiedziec, a KOBIETA sie przed tym broni? uogolnianie jest ZŁE i nieobiektywne. kazdy przypadek nalezy rozpatrywac indywidualnie, stawiac dopiero wtedy diagnoze. A podejscie stereotypowe wyrzadza jedynie szkody - i zraża do człowieka! pozdrawiam, Lukasz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mała Re: A co z sukami ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21 lat temu To jest strona dla kobiet. Poszukaj podobnej gdzie indziej frustracie od suk. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa_23 Re: A co z sukami ? IP: *.wiresslan.pl / 62.233.177.* 21 lat temu jesli ktos o kobiecie potrafic podziec 'suka'.. no coz.. podrosnij miaukliwy chlopczyku, moze kiedys staniesz sie mezczyzna, wtedy moze jakas KOBIETA sprobuje cos z toba budowac.. Odpowiedz Link Zgłoś
marc.fugnac Re: W związku, czy w niewoli? 21 lat temu Co za stronniczy, feministycznie szowinistyczny, chamski artykuł!!! Beznadzieja!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: groszek Re: W związku, czy w niewoli? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21 lat temu Artykuł jest normalny-tak wygląda nasze życie -kobiet z mężczyznami.Mamusie rozbestwiają,robią za niego wszystko,a on myśli,że żona też.Jeżeli żona pozwoli sobie na przestępstwo i nie podtyka wszystkiego pod nos-to znajduje inną i prowadzi te swoje podwójne życie i niszczy wszystkich i wszystko-łącznie z dziećmi-twierdząc,że jego podwójne życie nie ma żadnego znaczenia-no i oczywiście nie przyznaje się ,gdyż jest zwykłym tchórzem!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jurij no prosze, nozyczki sie odezwały IP: 212.182.117.* 21 lat temu a może wina nie jest mamusi tylko tej co sie wstać rano nie chce i dziecku sniadania zrobic? czas na szaleństwa knajpowe był na studiach i do czasu małżeństwa. jak ma się dzieci trzeba byc odpowiedzialnym a nie udawac ze nic sie nie stało. matka, zona i kochanka, bo przeciez wiecznie niedowartościowana jest. wspólnośc majątkowa koniecznie (bo ty i nie wierzysz???? nie ufasz mi???) ale kase wydawac ot tak sobie bo ONA MA POTRZEBY. 50 para butów i 30 sukienka która zakłada RAZ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jurij no prosze, nozyczki sie odezwały IP: 212.182.117.* 21 lat temu a może wina nie jest mamusi tylko tej co sie wstać rano nie chce i dziecku sniadania zrobic? czas na szaleństwa knajpowe był na studiach i do czasu małżeństwa. jak ma się dzieci trzeba byc odpowiedzialnym a nie udawac ze nic sie nie stało. matka, zona i kochanka, bo przeciez wiecznie niedowartościowana jest. wspólnośc majątkowa koniecznie (bo ty i nie wierzysz???? nie ufasz mi???) ale kase wydawac ot tak sobie bo ONA MA POTRZEBY. 50 para butów i 30 sukienka która zakłada RAZ W ZYCIU. i to jest w porzadku, bo ONA MOZE, a on ma sie zajac zarabianiem pieniedzy i siedzeniem cicho. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: groszek Re: no prosze, nozyczki sie odezwały IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21 lat temu Jestem za intercyzą majątkową przed zawarciem małżeństwa i nie tylko majatkową! Nie mam 50-100 sukienek,ale mój mąż z ktorym się rozstajemu po 30 latach małżeństwa ma 50 par spodni,ze skarpetkami i slipkami mógłby otworzyć parę sklepików i to nie koniecznie ze względów higienicznych-jest wielkim czyścioszkiem i to mu należy oddać,ale z tego względu,że mu się spodobały....no i potem 1 raz założył!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: elleeee Re: no prosze, nozyczki sie odezwały IP: 93.159.133.* 18 lat temu i dlatego ja jakos o malzenstwie nie marze..zaden fiut nie bedzie mi mowil co ma zrobic ze swoimi pieniedzmi na ktore ciezko pracuje. nie po to poszlam na studia zeby z zarobionych dzieki wyksztalceniu pieniedzy nic nie miec. btw kocham buty i torebki i jak bede zarabiac jeszcze wiecewj to bede ich miec na kazdy dzien roku, wiec 50 par butow to pikus. nara Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mała Re: W związku, czy w niewoli? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21 lat temu Ten artykuł nie jest stronniczy, to samo życie. Ciesz się w takim razie,że nie jesteś podobny do tych opisanych wyżej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anek Re: W związku, czy w niewoli? IP: *.wiresslan.pl / 62.233.177.* 21 lat temu artykul ewidentnie skierowany do kobiet, z serii jak sobie radzic kiedy masz psychola w domu. wiec skomlenie panow, ze feminizm, ze wredne baby.. to tylko potwierdzenie, ze jak sie ma malo myslacego czlowieka za partnera to niczego dyskusja sie nie zalatwi. a tak sie sklada, ze kobieta zwykle fizycznie slabsza jest wiec rady skierowane sa do strony, ktora moze byc zagrozona i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
anavar Re: W związku, czy w niewoli? 21 lat temu Zgadzam się z anek. Zresztą autorki mogłyby pewnie wygenerować analogiczny artykuł o paskudnych babach, co się znęcają nad facetami (głównie psychicznie) - w życiu bywa i tak, i tak. A jak pisze się coś w rodzaju poradnika - cóż, z konieczności pewne rzeczy są pokazane stronniczo. Bo dla jednej strony są przeznaczone. A jak przeczytacie uważnie, autorki namawiają głównie do wzajemnego słuchania się, zrozumienia i starań, by poznać nawzajem swoje motywy. Rozwód (rozstanie) tylko wtedy, gdy rokowania są beznadziejne (czyli występuje przemoc). Moim zdaniem tekst jest naprawdę niezły! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: groszek Re: W związku, czy w niewoli? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21 lat temu zgadzam się z anavar-poza jednym wyjątkiem-rozwód nie tylko wtedy,gdy jest przemoc-to oczywiste,ale również wtedy,gdy nie ma zadnego porozumienia-czyli jeden obok drugiego.Moja rada-rozmawiać,rozmawiać,rozmawiac-nie uciekać od trudnych tematów!Cierpliwie wyjaśniać i cierpliwie słuchać.Inaczej największa miłość-przegra! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zybex Re: W związku, czy w niewoli? IP: 193.109.212.* 21 lat temu Skoro tyranami nazywa sie gosci co pozwalaja swoim laskom chodzic po knajpach, a potem po nie przyjezdzaja, to jak nazwac gosci ktorzy w zyciu nie pozwoliliby samej lasce na wypad na cala noc do knajpy ? ( 90% facetow - przynajmniej w moim srodowisku ). Odrazu prosze zeby darowac sobie madre odpowiedzi typu ze obracam sie w towarzystwie szowinistow i tyranow. Wydaje mi sie, ze szanowna Pani autorka troszke oderwana jest od zycia i zabardzo buja w chmurach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Basia Re: W związku, czy w niewoli? IP: *.adsl.inetia.pl 21 lat temu Podejrzewam, że odezwałeś się z XIX wieku, alebo te laski, takie głupie, że sobie takich facetów dobrały. Współczuję Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zybex Re: W związku, czy w niewoli? IP: 193.109.212.* 21 lat temu nie potrzebuje Twojego wspolczucia Basiu, ale ze wszystkich znajomych mi par, zadne nie chodzi po knajpach samo, dotyczy to facetow jak i kobiet. Ciekawe, czy jak bedziesz miala kiedys swoja druga polowke, bo z bzdur jakie piszesz, wnioskuje ze nie masz, to czy z takim spokojem bedziesz tolerowac jego wypadziki calonocne i powroty nad ranem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: davi Re: W związku, czy w niewoli? IP: 217.153.30.* 21 lat temu zybex co ty wypisujesz, to glupota. To jest właśnie niewola, a co za zakazy. Z knajpy nie można wrócić nad ranem..brak zaufania. Może ktoś ma ochotę pobawić się do rana, co wtedy?? Wtedy zaczyna sie klamac, tak?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zybex Re: W związku, czy w niewoli? IP: 193.109.212.* 21 lat temu zycze Ci zeby twoja zona wracala nad ranem z knajpy, ciekawe jak dlugo bedziesz ja wital slowami "kochanie, i jak bylo, dobrze sie bawilas?", oczywiscie z usmiechem na ustach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: davi Re: W związku, czy w niewoli? IP: 217.153.30.* 21 lat temu jestem kobieta wiec zyczenie nie spelni sie. Chodzi mi o to, że zakazy prowadzą do kłamstwa oraz powodują że ludzie " duszą się " będąc razem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Basia Re: W związku, czy w niewoli? IP: *.adsl.inetia.pl 21 lat temu Jestem w stałym związku od 6 lat. Moja druga połowka nie wychodzi co parę dni na noc sama - wolimy spędzać czas razem, ale jeżeli zdarzy się taka sytuacja (ja jestem na wyjeździe czy po prostu nie mogę, nie chcę iść) nie przyszłoby mi do głowy kazać mu siedzieć w domu. I vice versa. Dobrze nam razem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: davi Re: W związku, czy w niewoli? IP: 217.153.30.* 21 lat temu Ja mam takie same doświadczenia. Jestem w stałym związku od 10 lat, zaufanie to podstawa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zybex Re: W związku, czy w niewoli? IP: 193.109.212.* 21 lat temu wy mowicie o sytuacjach incydentalnych, albo zwiazanych z praca. Zupelnie cos innego mialem na mysli. Mi chodzilo o sytuacje pernametne. Ps. przepraszam davi - zmylil mnie Twoj nick. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aja Re: W związku, czy w niewoli? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 21 lat temu Ludzie kochaja manipulowac innymi. Jesli potrafia to (czyli manipulowac) robic bardzo dobrze i wtedy partnerzy czesto sa bez szans. Staja sie jak zombi. Znam to dobrze. Jedyne wyjscie to weidziec na czym nam w zyciu zalezy, postawic granice i nauczyc sie jak radzic sobie z takimi typami i ich manipulacjami. Trudne ale mozliwe. Sprawdzilam na sobie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Arekwie Re: W związku, czy w niewoli? IP: 64.236.188.* 21 lat temu Co za kretyńskie rady, pierwsza już jest do bani - ta temat mechanika, większość kobiet nie rozróżni żarówki do kinkietu od żarówki samochodowej, wiem sprawdzałem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kobieta Re: W związku, czy w niewoli? IP: *.adsl.inetia.pl 21 lat temu odróżniam... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anek lo matko.. gdzies Ty sie uchowal... ntx IP: *.wiresslan.pl / 62.233.177.* 21 lat temu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mąż Re: W związku, czy w niewoli? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21 lat temu Jestem załamany sposobem kreowania wizerunku nowoczesnej żony, która jest cool, ma same prawa i do pełni szczęścia potrzebny jest jej artykuł pani psycholog, która na pewno wie co i jak....Tak sie już w życiu składa, że małżeństwo to związek oparty na wzajemnym zaufaniu ale i wyrzeczeniach na rzecz współmałżonka/ki a to, by wspólne życie układało się szczęśliwie.Myślę czytając artykuł, który komentuję, że recepty dla żon w nim zawarte, tak naprawdę odnoszą się do ludzi w wolnych i niezobowiązujących związkach (tych nietrwałych - jak pokazuje doświadczenie)i z całą pewnością nie wróży nic dobrego .Prawda jest taka, że żona wyzwolona od wszystkich naleciałości kulturowych, z taką pasją eliminowanych na rzecz galopującego feminizmu przeistacza się w istocie w osobę zupełnie niezależną od poczucia solidarności ze współmałżonkiem, na egoistkę jaką świat wraz z mężem oczywiście ma jedynie rozpieszczać a gdy jej to potrzebne pomagać... To istny obłęd!!!Nie wiem czy jest facet, który będzie tyrał na kobietę i topił w niej wszystkie uczucia, ta zaś zrobi mu łaskę ze wszystkiego jeśli zechce(bo takie ma prawa)...???!!!! Uważam, że każda z pań może i powinna żyć tak jak chce i z kim chce ale dla mnie równie oczywiste jest, że ja nie muszę akceptować tego miksu perskiej kotki z ze zlepkiem wszystkich możliwych pretensji mającego się w dodatku za ofiarę jak to się modnie teraz mówi "męskiego szowinizmu"!!!! Moja żona jest cool, chodzi z gołym pępkiem, ma tipsy dłuższe niż rachunki, które ja opłacam-przez to nie zmywa ,nie gotuje, nie opiekuje się dzieckiem, nie ma czasu na drętwe obcowanie z rodziną- za to chodzi na piwo z koleżankami, wraca o godzinie o której chce, ja po nią nie przyjeżdżam po skończonych imprezach bo robi to jej przyjaciel, z którym często wyjeżdża na wypady za miasto albo na szkolenia z pracy). Dziękuję pani psycholog - właśnie realizuje sie pani teoria, mam też nadzieję, że pofatyguje się Pani na rozprawę rozwodową by dopisać na łamach gazety szczęśliwe i nieuchrone zakończenie Pani recept gwarantujących kobiecie udane życie. P.S.Ciekawe czy ma Pani też jakąś radę dla mnie (myślę, że jednak tego typu pytań Pani nie obsłuży)..... Życzę wszystkim czytającym moje słowa miłego dnia, a Pani psycholog jak najmniej pacjentów z rodzin takich jak moja:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Banderas Re: W związku, czy w niewoli? IP: 217.17.44.* 21 lat temu Oj, popadłeś waćpan w skrajność, nie stawiając szanownej małżonce żadnych /zdrowych/ granic... przesada nigdy nie popłaca. Sytuacja w artukule "związek czy niewola" też jest przegięta, tylko w drugą stronę... Zreszta znam doskonale analogicznego manipulatora /niemal wszystko jak w artykule !/, na szczęście związek był "bez papierka" i bez dzieci... Ww. manipulator ma nieszczęście uważąć, że w związku zawsze ktoś dominuje, a ktoś jest dominowany../jakoś nie jest w stanie wyobrazić sobie związku bardziej partnerskiego/. Też jest "dziad niereformowalny". Liczę na to, że z czasem naleje mu się oleju do głowy /jest po 30tce/, na razie może "poszczycić się" kilkoma nieudanymi związkami na koncie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mimoza67 Re: W związku, czy w niewoli? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21 lat temu Bardzo Ci współczuję z powodu życiowej sytuacji, a jakiej się znalazłeś (I tu chyba najodpowiedniejszy jest rozwód bo Twoja małżonka chyba do małżeństwa nie dorosła). Ale to jest INNY temat. W artykule, chodzi o inną konkretną sytację - daleko do kreaowania wizerunku nowoczesnej żony. Mam wrażenie, że każdy mówi tu o czym innym. Postrzega ten artykuł przez pryzmat własnych - często godnych współczucia - doświadczeń. Nie wrzucajmy wszystkiego do jednego worka. Każda sytuacja jest jednostkowa, niepowtarzalna. Odpowiedz Link Zgłoś
e07 Re: W związku, czy w niewoli? 21 lat temu A co w sytuacji, gdy męża nie interesuje, co i gdzie robisz, gdzie chodziisz. Jak ma michę i komputer i zgodę na szybkie spełnienie obowiązku wtedy, gdy zechce, to wszystko gra. Bo ja bym wolała troske i zazdrość. Odpowiedz Link Zgłoś
malika.devi Re: W związku, czy w niewoli? 20 lat temu Grrrrrr........Zgroza.Gdyby mój facet nie interesował się gdzie wychodzę i z kim,cholery bym dostała.Ja moim mężczyzną też się interesuję.Zresztą z zasady wychodzimy razem,bo lubimy się razem bawić,ale nie wyobrażam sobie sytuacji, w której MÓJ facet wychodzi sobie na wieczór nie proponując mi swojego towarzystwa,nie mówiąc,o której wróci,ani z kim idzie!!Tolerancja tolerancją,ale na Boga, ja musze wiedzieć o której wróci,żeby się nie martwić o niego!!!Poza tym,jeżeli chcemy stworzyć taki SUPERTOLERANCYJNY związek,gdzie partnerzy nie mają prawa się o siebie martwic ani wyręczać,to może zamiast mężczyzny sprawmy sobie chomika?Jeżeli zamierzamy z kiś być, to przecież nie o to chodzi,żeby robić tylko to, na co ma się ochotę!To kwestia wzajemnego dostosowania się do siebie, tak aby nie rezygnować z własnych potrzeb,ale nie ranić partnera.Ja uważam swój związek za szczęśliwy,mimo tego,że mój facet jest o mnie potwornie zazdrosny.Jemu na początku do głowy nie przyszło puszczać mnie gdzieś samą.Problem został rozwiązany w bardzo prosty sposób: na początku wychodziłam wszędzie z nim,poznał moich znajomych,wie,że są w porządku i teraz mogę z nimi wychodzić sama.Jeżeli On gdzieś wyjeżdza, a ja chce gdzieś wyjść, nie ma problemu.Jest jeden warunek-nie chodzę nigdzie sama: mój facet zamartwiłby się na śmierć,a i ja nie czuję się zbyt komfortowo chodząc po nocy,więc biorę ze sobą brata, albo przyjaciela i problem jest rozwiązany.Moim zdaniem w związku nie można przesadzać w żadną stronę, nie można też lekceważyć obaw drugiej strony.Gdybym od początku naszego związku wykłócała się,że jestem niezależna i mogę robić na co mam ochotę i chodzić na spotkania z przyjaciółmi sama, pewnie nie bylibyśmy teraz razem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ola Z zamkniętymi oczami IP: *.jerzostrada.pl / 80.51.251.* 21 lat temu Od wieków mężczyźni sprawowali władzę nad kobietami, ten fakt ukazuje nawet Biblia i wszystkie religie świata, nawet Bóg w każdej z nich ma postać męską. Mężczyźni od najmłodszych lat wychowywani są jako lepsi, ważniejsi, mamusie przymykają oko na bałaganiarskich synków i każą sprzątac po nich ich siostrom lub same to za nich robią. Nawet badania wykazują, że większość z nich żeni się ze względu na wygodę, po to aby pan i władca nie musiał sam sobie gotować ani prać brudnych skarpetek. Wychowuje się ich w sposób który każe im wstydzić się łez i zawsze być silnym. Poznałam ostatnio faceta z Turcji który bierze ślub z dziewczyną z Filipin, ona przyjedzie do jego kraju, tam wyrzeknie się swojej religii i przyimie jego, wezmą ślub i zamieszka z nim w Turcji, gdzie zacznie się jej piekło, jak wszyscy wiemy religia muzłumańska nakazuje bić mężom swoje żony i zakazuje kobietom nawet głośnego śmiechu na ulicy. Właśnie niespostrzerzenie odpowiedzialłabym na "Tragedia z tymi babami" nie możemy dac sie upokażać ani poświęcac sie przez całe zycie dla kogos kto uważa nas za gorszych od siebie, musimy śmialło walczyć o swoje prawa, jesteśmy w XXI wieku, a nadal dajemy traktowac się jak śmiecie. Najwyższy czas przejąć kontrolę nad swoim życiem. Nikt nie urodził sie po to żeby być gorszym lub cierpieć. Musicie spojrzeć w lustro i dostrzec siebie i swoje potrzeby......zdjąć kajdany które robią z nas niewolnice. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: OLa Z zamkniętymi oczami IP: *.jerzostrada.pl / 80.51.251.* 21 lat temu Od wieków mężczyźni sprawowali władzę nad kobietami, ten fakt ukazuje nawet Biblia i wszystkie religie świata, nawet Bóg w każdej z nich ma postać męską. Mężczyźni od najmłodszych lat wychowywani są jako lepsi, ważniejsi, mamusie przymykają oko na bałaganiarskich synków i każą sprzątać po nich ich siostrom lub same to za nich robią. Nawet badania wykazują, że większość z nich żeni się ze względu na wygodę, po to aby pan i władca nie musiał sam sobie gotować ani prać brudnych skarpetek. Wychowuje się ich w sposób który każe im wstydzić się łez i zawsze być silnym. Poznałam ostatnio faceta z Turcji który bierze ślub z dziewczyną z Filipin, ona przyjedzie do jego kraju, tam wyrzeknie się swojej religii i przyjmie jego, wezmą ślub i zamieszka z nim w Turcji, gdzie zacznie się jej piekło, jak wszyscy wiemy religia muzułmańska nakazuje bić mężom swoje żony i zakazuje kobietom nawet głośnego śmiechu na ulicy. Właśnie niespostrzeżenie odpowiedziałabym na "Tragedia z tymi babami" nie możemy dać się upokarzać ani poświęcać się przez całe życie dla kogoś kto uważa nas za gorszych od siebie, musimy śmiało walczyć o swoje prawa, jesteśmy w XXI wieku, a nadal dajemy traktować się jak śmiecie. Najwyższy czas przejąć kontrolę nad swoim życiem. Nikt nie urodził się po to żeby być gorszym lub cierpieć. Musicie spojrzeć w lustro i dostrzec siebie i swoje potrzeby......zdjąć kajdany które robią z nas niewolnice. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krzys Re: W związku, czy w niewoli? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21 lat temu z przykrością musze stwierdzic że byłem takim człowiekiem orócz ostatniego paragrafu o przemocy fizycznej. Przyznaj jednak że przemoc fizyczna jest niczym w porównaniu do sposobów psychiczno emocjonalnych. Fakt jest taki że po jakims czasie sie obudziłem i moja partnerka też że zaczynam tworzyć klatke wokół niej i oboje przzyznaliśmy że to sie dzieje naprawde. Na szczęście czy nie musiałem zmineić własne podejście ale stało sie to dopiero po 'buncie' Ani. Nie był jednak on tak stanowczy i ostateczny ale wtedy zrozumiałem jaką krzywdę jej wyrządzam. Co najbardziej mnie przerażało to było to że ja wszystko jej mówiłem że jestem zazdrośnik, chorobliwy, że wkładam kolejne ptey do klatki i ona o tym wszytskim wiedziała czy może tak mocno kocha albo sobie uświadomiła po jakimś czasie. Dziękuje że zostałaś ze mną Aniu Odpowiedz Link Zgłoś
marzpol Re: W związku, czy w niewoli? 21 lat temu Hmmm,gdy ja starałam sie nie obciązac męza swoimi problemami i robiłam wszystko sama,bo wydawało mi sie ,że jest zmeczony. To on znalazł sobie damę,która potrzebowała pomocy i mógł się o nia troszczyc......więc nie wiem co lepsze jest? zastanówcie sie kobitki...facet potrzebuje,żeby chcieć ciagle coś od niego chce sie czyc potrzebny wręćz niezbedny.SPRAWDZONE przez 15 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: george ja uwazam ze kazda kobiete tak wlasnie powinno IP: *.netkomp.net / 80.51.197.* 21 lat temu sie traktowac i tyle....po to nas wybieraja zebysmy sie nimi opiekowali a jesli tego nie chca to niech se znajda zula co go nie bedzie obchodzic co robi jego kobieta! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agnieszka Re: W związku, czy w niewoli? IP: *.bater.net.pl / *.bater2.zabrze.pik-net.pl 21 lat temu ja mam własnie sytuacje gdzie maz sie zneca chciałam odejsc juz przed slubem ale no niestety teraz jestem 2 miesiace po slubie i rodzice mowia bym mu dała szanse ale ja juz niechce i co teraz? Odpowiedz Link Zgłoś
rikol Re: W związku, czy w niewoli? 19 lat temu Odejdz od niego NATYCHMIAST! Zajdziesz w ciaze, urodzisz dziecko, a on bedzie sie zachowywal coraz gorzej. Polowa morderstwa popelnianych na kobietach to zbrodnie popelniane przez ich bylych lub obecnych partnerow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agulk@ Re: W związku, czy w niewoli? IP: *.satfilm.net.pl / *.satfilm.pl 20 lat temu To co wypisuje gość to bzdura bo jest wele kobiet,które maja podobne problemy ze sa zmuszane do wielu żeczy ,których niechca robć np:sex itd.A już to że są uzależnione fnansowo to standard ,bo tacy faceci jak on mają wlasnie przewage nad kobieta ,ktora wiekszosc czasu wychowujac dzieci zajmuje sie domem zeby pan maż byl zadowolony a pózniej okazuje sie ze kobieta która przez caly czas dbala o wszystko żeby bylo dobrze jest już nikim jak twierdzi pan gosc .Jak to facet musialby rodzić wychowywać dzieci dbać o dom np:pranie ,gotowanie sprzatanie itd .Faceci sa samcami.Mysla penisamia nie gałową niemają uczuć bo są egoistami i wszyscy sa tacy sami,i zawsze chodzi im tylko o sex, przykre ale prawdziwe niestety to Odpowiedz Link Zgłoś