Dodaj do ulubionych

Kieszonkowe dla 17-latka

    • Gość: mlodzian Re: Kieszonkowe dla 17-latka IP: *.realestate.net.pl 19 lat temu
      Dostaje 100 zł/miesiąc. Lat 17. Wydaję na płyty, wejściówki na koncerty, jakieś
      pierdoły. Raczej nie proszę rodziców o żadne pieniądze dodatkowe, ew. jeżeli
      potrzebuję więcej kasy proszę np. o zaliczkę następnego kieszonkowego. Ciuchy
      itd. czasem kupuję sam, czasem kupują mi rodzice, czasem po połowie, ale co do
      tego nie mam wielkich wymagań (lubię secondhand'y ;)). Na wypady do knajp,
      spotkania z dziewczyną nie wydaję bo pierwszego nie lubię, a drugiego nie mam. :)

      • Gość: mlodzian Re: Kieszonkowe dla 17-latka IP: *.realestate.net.pl 19 lat temu
        Aha. Za komórkę też sam płacę. Jedynie na zakup aparatu dostałem od matki za to
        że dostałem sie do niezłej szkoły średniej.
    • Gość: mama gosia Re: Kieszonkowe dla 17-latka IP: 213.155.176.* 19 lat temu
      moje dziecko dostaje 100zl ale starcza mu na 2tyg to kino to kfc to macdonald
      ciochow niekupuje sobie za to
    • Gość: ktosia Re: Kieszonkowe dla 17-latka IP: *.c28.msk.pl 19 lat temu
      sama mam 17 lat, wlaściwie w tym roku skończę 18. Dostaje 30 zł miesięcznie. Co
      trzy miesiące 50 zł zostaje przelane na moją kartę na komórce. I tutaj akurat
      trochę mi to nie wystarcza (3 miesiące i 50 zł...). 30 zł to jest mało.
      Najczęściej wtedy gdy chce iść do kina. jeden bilet 12, 13 zł... a w dodatku
      kupuje co dwa tygodnie gazetę (Cogito) koszt 5 zł.... czyli 10 zł miesięcznie...
      dużo nie zostaje gdy potrzebuje kupić jeszcze coś sobie do zjedzenia przed
      dodatkowymi zajęciami itp. (plus jakieś kosmetyki drobne czy coś takiego).
      Ciuchy są już sponsorowane przez rodziców, jednak i tak to zdarza się tylko
      wtedy kiedy stwierdzą że naprawdę potrzebuje a nie , że już mam kilka bluzek to
      po co mi następna. Ale jakoś musi wystarczyć ;) Czasem coś dziadkowie dadzą :)
      Idzie przeżyć. Jak się chce to się potrafi :)
      • Gość: izzy Re: Kieszonkowe dla 17-latka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19 lat temu
        najwyraźniej młodzież sama wie ile i czy może rządać od rodziców kieszonkowego,
        przynajmniej tak wynka z powyższych postów.
        Sama dostawałam kieszonkowe od rodziców (bardzo niewielkie ale jednak), było to
        za czasów socjalizmu, nauczyło mnie to oszczedności w gospodarowaniu
        pieniędzmi. Zostałam też nauczona odkładania pieniędzy na tzw. książeczkę SKO i
        prawdę powiedziawszy nigdy nie miałam problemów z oszczedzaniem.
        Teraz uczę tego samego córkę, która od 1 klasy sz. pod. dostawała drobne kwoty
        tylko na swoje wydatki, w tej chwili jest studentką i dostaje od nas 300,- zł
        miesięcznie i muszę powiedzieć,że bardzo dobrze sobie radzi. Umie też sobie
        dorobić, kiedy chce "zaszaleć" na zakupach. Ma swoje konto bankowe i uczy się
        nie brać proponowanych kredytów. Dlatego twierdzę,że dzieci muszą być uczone od
        najmłodszych lat gospodarowania swoimi pieniędzmi ale najpierw muszą je dostać.
        Oczywiście mówimy o tych rodzinach, które stać na to. Kiedy w domu nie ma na
        chleb nikt nie będzie dawał kieszonkowego, to jasne.
        Mojej licealistce dawałam ok. 50-100 zł , ubrania, ksiązki, podręczniki,
        podstawowe kosmetyki, bilet miesięczny myśmy kupowali.
      • Gość: boombka Re: Kieszonkowe dla 17-latka IP: *.subscribers.sferia.net 19 lat temu
        Mam jeszce bardzo małe dziecko, ale mam też pewna teorię na przyszłośc;)

        Młodszemu nastolatkowi, tak do 16 lat dawałabym ok 50 - 100 zł na gazety,
        słodycze, spotkania z kolegami (nie wliczając w to wydatków na ciuchy, książki,
        wyjazdy wakacyjne itp).
        Starszemu dawałabym ok. 200 - 300 zł ale musiałoby mu to starczyc również na
        ubrania, wakacje, jakieś droższe hobby (np. jazda konna), a nie tylko na
        zachcianki.
        Myślę, zę to nauczyłoby go odpowiedzialności i bardziej "dorosłego" podejścia
        do wydatków.
      • Gość: herba Re: Kieszonkowe dla 17-latka IP: *.centertel.pl 19 lat temu
        Mam 16 lat i dostaje 100zł na miesiąc. Idzie na płyty, książki z antykwariatu,
        bilety autobusowe (2 w tygodniu, co daje 1,15x2=2,30 razy średnio cztery
        tygodnie w miesiącu = 9,20), czasem ciastka czy gazetę. Wystarcza mi w
        zupełności, a nawet oszczędzam. Za komórkę płacą rodzice, idzie chyba z 20zł.

        Moja rada - nie kupujcie słodyczy i napojów w szkolnych sklepikach, bo marża
        potrafi tam przekroczyć 100% :P W moim domu kupuje się w makro wielopak jakiegoś
        soku, paczkę batoników, i starcza na długo, a wychodzi dużo taniej.
    • Gość: Pani Re: Kieszonkowe dla 17-latka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19 lat temu
      Ja daję 5 zł.+ na składki jakie potrzebuje do szkoły (słodycze i napoje sama
      kupuję) nadmienię,że mój 18-letni siostrzeniec nic nie dostaje(ciężka sytuacja).
    • Gość: byp Re: Kieszonkowe dla 17-latka IP: *.cable.ubr03.glen.blueyonder.co.uk 19 lat temu
      ja tam nic nie chce mowic, ale NIE MIALAM KIESZONKOWEGO. teraz mam 20 lat i
      zarabiam na swoje potrzeby.
      • Gość: lil Re: Kieszonkowe dla 17-latka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19 lat temu
        ja mam lat prawie 20. w sumie od kiedy mialam jakies 15-16 lat od rodzicow
        dostawalam 50zl miesiecznie a od 12 czy 13 roku zycia sama sobie dorabialam,
        uczac angielskiego (oczywiscie dzieki temu, ze rodzice sporo kasy wylozyli na
        to, zebym sie porzadnie jezyka nauczyla). daje ok 4 lekcji w tyg i sama sobie
        zarabiam na swoje szalenstwa, byl moment w gimnazjum, ze zarabialam prawie tyle,
        ile wynosila emerytura mojej babci. oczywiscie, czasem rodzicow prosilam, i
        nadal prosze, o kase ale korzystam poki moge ;p a tak serio - tez uwazam, ze w
        wieku 17lat mozna sobie juz spokojnie szukac pracy dorywczej, a jest jej duzo.
        fakt, ze zarabia sie 6,7 a czasem nawet 4 zl. ale to uczy szacunku do pieniadza,
        co jest moim zdaniem bardzo waze, szczegolnie jesli nie ma sie najlepszych
        pensji a wiadomo - nam nastolatkom zawsze kasy za malo na imprezy, ciuchy,
        knajpy itp ale nie wyobrazam sobie sytuacji, ze bedac 17letnim facetem wymagam,
        zeby rodzice placili np za moje randki. w koncu oni juz sie na swoje
        wykosztowali, teraz moja kolej :)
        pozdr!
        • hholy Re: Kieszonkowe dla 17-latka 19 lat temu
          50 dych to malo,ale jak chce wiecej to niech zarobi
          • yavorius Re: Kieszonkowe dla 17-latka 19 lat temu
            50 dych to mało? 500 zł? Brawo...
    • Gość: Beata Re: Kieszonkowe dla 17-latka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19 lat temu
      Od 16 roku życia można podjąć pracę. Będzie miał tyle ile zarobi:)
      • Gość: gosc Re: Kieszonkowe dla 17-latka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19 lat temu
        Od 16 roku mozna podjac legalna prace i zalozyc IKE! :)))
        • Gość: no nooo Re: Kieszonkowe dla 17-latka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19 lat temu
          około 20/30 zł/mies. nieraz brakowało mi kasy na "co kolwiek"
          choc nauczyłem sie szacunku do pieniadza !!!
    • Gość: 16-latek (liceum) Re: Kieszonkowe dla 17-latka IP: *.rtk.net.pl 19 lat temu
      ja o moje 50zl/mies meczylem sie ze starszyzną przez około rok - w koncu za
      oszczednosci postawilem i wynajalem garaz na spolke z siostrą i postawilem na
      swoim ;p
    • bibbi5 absolutnie żadne kieszonkowe, ok? 19 lat temu
      wychowaliśmy dzieci bez żadnych kieszonkowych. Jak trzeba było na kino, na
      wycieczkę i inne takie to zawsze dostawali. Wiedzieliśmy na jaki cel
      przeznaczane są pieniądze. A wypłat kieszonkowego obawialibyśmy się bardzo ze
      względu na pokusy, na jakie napotyka młodzież np. papierosy, narkotyki i inne
      takie. Precz z kieszonkowym!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      17-latek może już sam coś niecoś zacząć zarabiać, a wówczas pieniążki inaczej
      się wydaje, nieprawdaż?
    • Gość: siedemnastolatka Re: Kieszonkowe dla 17-latka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19 lat temu
      Mam 17 lat i raczej nie dostaję nic. Rodzice wolą wydawac kasę na co innego niz
      dawac mi na kieszonkowe. I w dodatku sama kupuję sobie ubrania, juz od dobrych
      trzech(?) lat.
      Dlatego podjęłam decyzję o pracy, i , mam nadzieję, że dzieki niej troche
      grosza wpadnie ;)

      Super, ze są jeszcze jacys Rodzice, ktorzy widzą w nastolatkach ludzi mających
      jakies swoje potrzeby.
      I szkoda ze moi chyba trochę są ślepi (z całym szaunkiem dla nich!)
      • Gość: :/ Re: Kieszonkowe dla 17-latka IP: *.237.spine.pl 19 lat temu
        Od momentu rozpoczęcia edukacji w liceum dostawałem około 100-150/mc, przy czym
        kwota ta stale się powiększała i w klasie maturalnej było to już 200-250/m (
        albo i więcej bo dostawałem jeszcze pieniądze na imprezy ), przy czym były to
        pieniądze tylko na moje wydatki. Wystarczało to na życie młodego człowieka w
        jednym z większych miast w Polsce. Pisząc życie mam na myśli, grupowe wyjścia do
        kina, pizze, kolacje, kawe w dobry lokalu itd. Śmieszą mnie rodzice, którzy dają
        swoim pociechom 50 zł na miesiąc...Szczególnie w dużym mieście. Jak pamiętam to
        jedno wyjście na imprezę kosztowało około 30 zł. NIE OSZCZĘDZAJCIE NA SWOICH
        DZIECIACH !!!! Jeszcze przyjdzie czas, kiedy będą musieli oszczędzać, bądź
        inwestować wszystkie zarobione pieniądze !!!! A co się tyczy dalej
        kieszonkowego...to mam 22 lat i dalej dostaje " kieszonkowe " od rodziców ( 200
        - 300 zł /mc) , mam do dyspozycji teraz dodatkowo pieniądze ze stypendium ( 350
        zł/mc ) oraz z wakacyjnej pracy ( 1000/mc). Pieniędzy niby więcej, ale sporo
        inwestuję w siebie - kursy, hobby, sporty, a także kupuję sobie to na co mam
        aktualnie ochotę i czego potrzebuję...Za to także, kupuję sobie ubrania,
        jedzenie na miescie, imprezy ( 6 - 7 ) razy w miesiącu, książki ( 3-4
        miesięcznie ) oraz wyjazdy zimowe i letnie.
        • 1stanczyk Smieszy mnie 22-latek, ktory dostaje kieszonkowe 19 lat temu
          i ktory nie rozumie, ze nie wszystkich rodzicow moze byc stac by dwac swoim
          dzieciom sumy podobne do tych ktore dostawal.
          W bardzo bogatych domach we Wloszech, Holandi czy Angli, ktore stac na
          nieograniczone "kieszonkowe" czesto jest ono srednia krajowa tak by mlody
          uswiadomil sobie swoja uprzywilejowana systuacje materialna wynikajaca z
          dziedzictwa lub sukcesow zawodowych rodzicow.
    • Gość: wpo Re: Kieszonkowe dla 17-latka IP: *.134.219.81.static.kielce.msk.pl 19 lat temu
      jak slucham te mlode hedonistyczne teksty to az nie chce miec dzieci -
      popapranych i konsumpcyjych
      porażka...
      • philiposky Re: Kieszonkowe dla 17-latka 19 lat temu
        Gość portalu: wpo napisał(a):

        > jak slucham te mlode hedonistyczne teksty to az nie chce miec dzieci -
        > popapranych i konsumpcyjych
        > porażka...

        i lepiej żebyś ich nie miała, bo sama jesteś popaprana.
        Pozatym dzieci po 60tce... ? kiepski pomysł
    • philiposky $$$ Miesięczny Bilans Nastolatka $$$ 19 lat temu
      Czytając Twoje pytanie zastanawiam się czy naprawdę jesteś z Warszawy...
      Możliwe też że krótko tu mieszkacie i stołeczne realia są wam conajmniej obce,
      bo tu 50zł nawet na waciki nie starczy, a co tu mówić o miesięcznych potrzebach
      17 letniego mieszkańca stolicy... !

      Zróbmy mały miesięczny bilans wydatków nastolatka :

      1) Wyjścia weekendowe. Liczmy, że chłopak co weekend będzie chciał wyjść z
      domu. Dziewczyna, koledzy, kina i inne pierdoły. Dwa bilety do kina (piękna
      dama nie będzie chyba za siebie płaciła) + popcorn 40zł, wyjście na dyskoteke z
      1 piwem i jednym drinkiem - 15 wjazd + 25 alk - 40zł. Mamy już 80 a to tylko 2
      tygodnie, dajmy na to, że przez następne dwa wyjścia będą bardziej chilloutowe
      więc w zaokrągleniu mamy ok 120 zł za same wyjścia.

      2) telefon. W tym wieku bez komóry się poprostu nie da ! I znowu, dziewczyna,
      koledzy, sprawy ważniejsze niż problemy krajów 3 świata itd, taki wiek ! Liczmy
      100zł przy dobrze skrojonym abonamencie.

      3) Ubrania. Jasne nie kupujemy ich codziennie ani co tydzień. Ale raz w
      miesiącu wypadało by zapodać w szkole szyku nowymi jeansami czy polówką. Nie
      mówie oczywiście o ciuchach Tommy H. czy innym POLO, liczmy spodnie LEVIS - ok
      200zł na dobrym angebocie, w przypadku fajnej koszulki, koszuli - 150zł.
      Średnia mieszięczna - 170zł

      4) Transport. Tu zależy co jest głównym środkiem transportu młodego człowieka,
      jeśli auto sprawa jest poważna bo co tydzień bak na dojazdach schodzi - 200zł x
      4 = 800, plus ubezpieczenie, klocki, przeglądy, pierdoły. To wersja hardcore, w
      przypadku autobusu,metra, tramwaju kosztem będzie tylko karta miejska - 38 zł.

      5) nieprzewidziane extrasy. Oprócz rzeczy obowiązkowych czasem wyskakują w
      życiu nastolatków absolutnie nieprzewidziane extrasy, czyli nowy łańcuch do
      roweru, klawiatura do kompa, naprawa komórki, jeszcze jedna laska na boku
      (nieprzewidziany w bilansie dodatkowy bilet do kina) itd, przeznaczmy na to 70
      zł.

      Podliczamy wersja bez samochodowa - 500zł ! 10x więcej niż proponowana przez
      szanowego forumowicza kwota !!!

      Wersja z autem 500+800 = 1300zł !!!

      50 zł ? Nie w Warszawie i nie na miesiąc.

      PS. Autor posta ma 22 lata, studiuje, pracuje zarabiając średnią warszawską
      pensje, ma roczne dziecko i dobrze pamięta jak to jest być nastolatkiem...


      APEL DO RODZICÓW - Kochani, żyjecie na troche innej planecie, zupełnie
      odstrzelonej od planety waszych dzieci, postarajcie się zrozumieć wasze
      pociechy, to są najpiękniejsze lata ich życia, nie dajcie im ich zmarnować.
      Teksty w stylu - niech sam zarobi, niech się gó..arz uczy itd wsadźcie w
      kalosze, jeszcze się nazarabiają w życiu i sporo nauczą ale napewno nie dzięki
      waszym 50 zł na miesiąc


      FIN
      • Gość: camena Re: $$$ Miesięczny Bilans Nastolatka $$$ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19 lat temu
        Mam 19 lat, dostaję od ojca 50 złotych miesięcznie na wszelkie bzdety, jakie są
        mi potrzebne. To zupełnie wystarczająca kwota na drobne potrzeby, biorąc pod
        uwagę, że ojciec jako rodzic mnie utrzymuje, wobec tego opłaca wszelkie wydatki
        związane ze szkołą (około 20 zł. miesięcznie), ubiera mnie (w zależności od
        potrzeb około 80-100zł miesięcznie), karmi (nie jestem w stanie oszacować ile
        wydaje na jedzenie), zapewnia przejazdy (nieważne gdzie jadę - jeśli złapie
        mnie kanar, to przecież on będzie płacił - bilety około 2,4 dziennie/bilet
        miseięczny 45 zł), jeśli potrzebuję kosmetyków to też mogę na niego liczyć
        (oczywiście bez przesady - kolejne cienie do powiek, maseczki, błyszczyki i
        pozostała kobieca strefa go nie isteresuje - jak się sobie nie podobam, to sama
        muszę za to płacić) - krem do twarzy, do rąk, balsam do ciała, żele
        oczyszczające, dezodorant czy perfumy są podstawą codziennego dbania o wygląd
        (około 30zł miesięcznie). Finansuje mi również co miesiąc tabletki
        antykoncepcyjne, bo to jemu nie spieszy się, żeby być dziadkiem (30-40zł).
        Za swoje 50 złotych kupuję książki, wywołuje zdjęcia, których robienie to moja
        pasja (jedna odbitka od 1 do 2 zł). Po co mi więcej? Jeżeli mi zabraknie to
        mogę powiedzieć: tato, potrzebuję na kino. Jak ma, to da, bez gadania.

        Poza tym wszystkim w ubiegłym roku sama na siebie zarabiałam. W centach
        handlowych, w galeriach jest mnóstwo sklepów, które poszukują pracowników w
        niepełnym wymiarze godzin, nawet ucząc się w liceum i prygotowując do matury
        można spokojnie wyrobić pół etatu (20h tygodniowo) i zarobić na swoje potrzeby.

        Oczywiście - gdybym paliła czy każdy wolny wieczór spędzała w klubie to byłobny
        to mało... A tak - 50 złotych wystarcza
      • Gość: :/ Re: $$$ Miesięczny Bilans Nastolatka $$$ IP: *.237.spine.pl 19 lat temu
        @philiposky, jesteś jedną z nielicznych osób, które w jakikolwiek starają się
        zrozumieć potrzeby obecnego nastolatka.`:) Większość rodziców, którzy
        wypowiadają się na tym forum, swoje lata młodości ma już pewno dawno za sobą,
        dlatego też nie są w stanie umiejętnie określić potrzeb swoich dzieci. Żyjemy w
        środowisku konsumpcyjnym, a wasze metody wychowawcze są jakby nie z tej
        ziemi...Kolega wcześniej bardzo dobrze przeanalizował wydatki młodego człowieka
        w wielkim mieście. Można z nich wysunąć jeden wniosek, jeżeli chcecie
        przystosować swoje dziecko do dzisiejszych realiów, to dajcie im więcej
        pieniędzy, inaczej świadomie odmawiacie im wszelkich rodzajów przyjemności,
        które mogłyby je spotkać w tym wieku. A tak przy okazji, to ROZMAWIAJCIE z
        dziećmi, bo tylko w materialny sposób, nie da się raczej nikogo wychować...
        Pzdr,
        21 latek.
      • Gość: Łodzianka Re: $$$ Miesięczny Bilans Nastolatka $$$ IP: *.4web.pl 19 lat temu
        Philposky jesteś rozpuszczonym bezmyślnym smarkaczem, który próbuje pouczać
        starszych od siebie. Niestety kasę dawano ci w nadmiarze, natomiast żadnych
        wartości nie przekazano. Nie będę się ustosunkowywać do twoich wypocin, bo
        szkoda mojego czasu. Ty i tak nic nie zrozumiesz, jesteś już stracony dla
        społeczeństwa.
        Chyba tylko jedno możesz jeszcze w sobie naprawić: skoro masz tyle pieniędzy,
        kup sobie słowniczek ortograficzny, bo wstyd, żeby taki szpaner sadził błędy.
        • Gość: :/ Re: $$$ Miesięczny Bilans Nastolatka $$$ IP: *.237.spine.pl 19 lat temu
          Stracony dla społeczeństwa ? Niby dlaczego ? Bo nie kupuje ubrań w
          ciucholandach, chodzi do kina/teatru/wystawy/imprezy ? Dlatego ? Śmieszy jest
          twój brak argumentów, a wynika on prawdopodobnie z faktu, iż nie jesteś w stanie
          zapewnić swoim dzieciom, życia na takim poziomie. Pewnie zapytasz teraz " co to
          za poziom - materialny poziom" ? Odpowiedź jest prosta, jest taki, który pozwala
          na rozwijanie swoich pasji, aktywne spędzanie czasu ze znajomymi ( np. Korty
          tenisowe 1h - 20 zł, Ścianki wspinaczkowe 1 wejście - 10 zł, Basen 45min - 40
          zł..., Kręgle 1h - 20zł ( przy podzielonych kosztach ), Bilard 1h - 5-10 zł).
          Łodzianko zastanów się czy warto swoim dzieciom odbierać to
          wszystko...Myślenie, że poprzez ograniczanie budżetu nastolatka, uda się go
          wychować jest ca najmniej błędne.
          • Gość: Łodzianka Re: $$$ Miesięczny Bilans Nastolatka $$$ IP: *.4web.pl 19 lat temu
            Ciekawe dlaczego wydaje się wam, że jak ktoś ma inne zdanie, to znaczy, że jest
            ubogi. Nie dociera do waszych pustych głów, że liczą się pewne wartości a nie
            wyłącznie szmal?
            Poza tym dyskutujemy tu o kieszonkowym a nie o kosztach utrzymania dzieci! To,
            że 17-latek dostaje kieszonkowe w wysokości 50 zł, nie oznacza,że nie trenuje
            tanisa, nie chodzi na basen, kręgle, na koncerty, do restauracji itd.
            Nawet z rozróżnieniem tych rzeczy macie problem, a próbujecie pouczać innych.

        • philiposky Re: $$$ Miesięczny Bilans Nastolatka $$$ 19 lat temu

          > Philposky jesteś rozpuszczonym bezmyślnym smarkaczem, który próbuje pouczać
          > starszych od siebie. Niestety kasę dawano ci w nadmiarze, natomiast żadnych
          > wartości nie przekazano. Nie będę się ustosunkowywać do twoich wypocin, bo
          > szkoda mojego czasu. Ty i tak nic nie zrozumiesz, jesteś już stracony dla
          > społeczeństwa.
          > Chyba tylko jedno możesz jeszcze w sobie naprawić: skoro masz tyle pieniędzy,
          > kup sobie słowniczek ortograficzny, bo wstyd, żeby taki szpaner sadził błędy.

          Jedyna bezmyślna osoba w naszym gronie to niestety ty... Nie pozwalasz dopuścić
          nawet myśli, że nastolatki od 1955 roku zdziebko się zmieniły, tak samo jak
          zmienił się świat dookoła. Nie ma już jedynych na rynku butów sofix i kolejek
          do sklepów, które tak doskonale starsza kobieto pamiętasz i barów mlecznych. Są
          za to galerie handlowe, bary sushi i oferty last minute na wakacje w Grecji. W
          takim właśnie świecie żyją dzisiaj młodzi ludzie i nic już tego nie zmieni,
          żeby nie wiem jak byś się starała ! I to ja jestem bezmyślny ? To ja od 40 lat
          nie wykonałem nawet 1% ewolucji ? To ja jestem stracony dla społeczeństwa ?

          O nie, ja się doskonale w społeczeństwie czuje a ono ze mną, martwię się
          niestety o dzieci takich dinozaurów jak ty ! Jasne, dawaj dziecku nawet 20 zł
          miesięcznie, mega rozwinie swoje pasje i zainteresowania oglądając plebanie na
          tapczanie, ta w sumie nie licząc abonamentu jest za darmo !

          PS. Przepraszam Cię jeszcze za uraze poprawnej polszczyzny, ty masz czas na to
          zwracać uwagę, ja nie !
          • Gość: Łodzianka Re: $$$ Miesięczny Bilans Nastolatka $$$ IP: *.4web.pl 19 lat temu
            Mam wrażenie tępaku, że nawet liczyć nie umiesz.
            Skoro sugerujesz, że w 1955 roku byłam nastolatką to obecnie powinnam mieć
            jakieś 59 lat, więc nie powinienś się martwić o moje dzieci, tylko o wnuki,
            prawda?
            Poucz się może i matematyki, i logiki. O ortografii już wspominałam a i
            umiejętność czytania ze zrozumieniem by ci się przydała, tak więc masz co robić!
            Daruj sobie więc "last minute na wakacje do Grecji". A jak się już wszystkiego
            nauczysz to może stać cię będzie na normalne wczasy z całą rodziną na przykład
            na Hawajach. Moim dzieciakom tam się bardzo podoba, więc sądzę, że i ty byłbyś
            zachwycony:)
            Ewentualną odpowiedź możesz sobie darować, bo piszesz tak głupio, że nie
            zamierzam tracić więcej czasu na czytanie twoich wypocin.
      • yavorius Re: $$$ Miesięczny Bilans Nastolatka $$$ 19 lat temu
        100 zł miesięcznie na komórkę?
        Wyjście co tydzień na miasto?
        "Naprawa komórki" - tu pękłem ze śmiechu.
        Bu - ha - ha - ha. Trochę pokory.
        • philiposky Re: $$$ Miesięczny Bilans Nastolatka $$$ 19 lat temu
          Ciekawe... Co Twoim zdaniem jest niepokornego w naprawie komórki ???
          Ale w sumie 90% tego społeczeństwa to zadeklarowani katolicy, jakieś 50% z nich
          ortodoksyjni katolicy, ok 15% fundamentaliści. I ty jesteś właśnie takim
          fundamentalistą, życie w ascezie i żadnych przyjemności ! No powodzenia Tobie i
          rodzinie, dzieci zajeb... będą dzieciństwo wspominać. Tatuś nawet 20zł na
          wyświetlacz nie chciał mi dać bo to godziło w jego fundamentalne przekoniania o
          wychowaniu dzieci w poczuciu ogólnej biedy i braku konsumpcyjności.

          Powodzenia kolego !
          • yavorius Re: $$$ Miesięczny Bilans Nastolatka $$$ 19 lat temu
            Dziękuję. Ja Ci gratuluję rozrzutności.

            Ja mam taryfę za 80 zł miesięcznie, w której mam 160 minut i nie jestem w
            stanie tego wygadać. No ale rozumiem, że Twoje dziecko to cudowne businesschild
            i prowadzi ważne interesy...
            • philiposky Re: $$$ Miesięczny Bilans Nastolatka $$$ 19 lat temu
              yavorius napisał:

              > Dziękuję. Ja Ci gratuluję rozrzutności.
              >
              > Ja mam taryfę za 80 zł miesięcznie, w której mam 160 minut i nie jestem w
              > stanie tego wygadać. No ale rozumiem, że Twoje dziecko to cudowne
              businesschild

              To nie jest rozrzutność, ten przykład tylko ukazuje jak wy, ludzie starsi
              jesteście zupełnie odstrzeleni od rzeczywistości nastolatków. Nie pamiętasz, że
              w wieku 17 lat nawet najmniejszy głupi problem jest ważniejszy niż wszystkie
              biznesy świata i natychmiast wspomniane problemy wymagają zazwyczaj konsultacji
              z innymi tak samo przejętymi nastolatkami ??? Nie pamiętasz bo za Twojej
              mlodości byly budki telefoczniczne a nie telefony 3G. Ludzie starajcie się
              myśleć
              • yavorius Re: $$$ Miesięczny Bilans Nastolatka $$$ 19 lat temu
                Jacy ludzie starsi? Człowieku, ja mam 28 lat!
                • philiposky Re: $$$ Miesięczny Bilans Nastolatka $$$ 19 lat temu
                  Jacy ludzie starsi? Człowieku, ja mam 28 lat!

                  I już tak spierdzielałeś ?
                  • yavorius Re: $$$ Miesięczny Bilans Nastolatka $$$ 19 lat temu
                    No tak, skończyły się argumenty, to zaczęły się wycieczki osobiste. Typowe i
                    żałosne.
    • di_78 Re: Kieszonkowe dla 17-latka 19 lat temu
      W wieku 17 lat starałam się zarobić na swoje potrzeby i zachcianki. Jeśli czegoś
      naprawdę potrzebowałam rodzice mnie finansowali, ale na przykład prawo jazdy w 3
      klasie liceum (nie oszukujmy się, to nie jest potrzeba, tylko w większości
      przypadków zachcianka) zrobiłam za pieniądze oszczędzane i zarobione
      samodzielnie. Od 4 klasy LO i całe studia zarabiałam udzielając korków, za to
      zawsze mogłam wyjechać na wakacje i ferie zimowe. I nie czułam się oszukana
      przez rodziców, że nie dają mi kieszonkowego - po prostu wiedziałam, że aż tyle
      nie mają. Regularną kasę zarabiałam sama, ale nigdy też nie odmówili mi
      pieniędzy na wyjście wieczorem czy imprezę. A jeśli chodzi o konkretne
      pieniądze, które 17-latek może dostać: zgadzam się z większością postów - to
      zależy czy to są pieniądze tylko na zachcianki, czy miałby z tego finansować
      sobie ubranie, jedzenie, itp.
      • Gość: bti Re: Kieszonkowe dla 17-latka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19 lat temu
        >ale na przykład prawo jazdy w
        > 3 klasie liceum (nie oszukujmy się, to nie jest potrzeba, tylko w większości
        > przypadków zachcianka)
        Prawo jazdy jak najbardziej jest potrzebą, a nie zachcianką. Nawet jak w danym
        momencie jest niepotrzebne, to jest to po prostu inwestycja na przyszłość,
        podobnie jak np. kurs języka angielskiego.
    • weigela Re: Kieszonkowe dla 17-latka 19 lat temu
      Ja daję 50zł na tydzień. Wystarcza to na codzienne dojadanie, kino, imprezy.
      Ubrania, kosmetyki, telefon, sport finansuję niezależnie. Z tego co
      zaobserwowałam, to z tych 50zł udaje się synowi czasem zaoszczędzić pewną kwotę.
      Oprócz tego płacę czasem ekstra za pewne (cięższe) prace porządkowe w domu i
      ogrodzie.

      Pozdrawiam
      • Gość: mika Re: Kieszonkowe dla 17-latka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19 lat temu
        Nie jestem już taka młoda mam 18-letnią córkę.Ja nie dostawałam kieszonkowego
        bo rodzice uważali,że jest mi zbędne skoro mnie karmią,ubierają,kupują książki
        czy płacą za wycieczki szkolne.Problem zaczynał się w momencie gdy np.szliśmy
        paczką do parku a ja nie miałam nawet na loda.Będąc w liceum unikałam wyjść z
        koleżankami do kafejki bo było mi wstyd,że nie mam nawet na mineralną.Z czasem
        zaczęto uważać mnie za odludka.Żle wspominam te czasy i już wtedy obiecałam
        sobie,że moim dzieciom tego nie zrobię.
        Córce zaczęłam dawać kieszonkowe gdy skończyła 10 lat(10zł/mies),ale o dziwo
        moi rodzice zmienili stanowisko i dawali jej po 20zł/mies gdy miała już 8lat.
        Całe szczęście,że córa nie jest rozrzutna i całą kasę odkładała to co dostała
        na urodziny czy święta również(a życzyła sobie pieniążki by wydać na to o czym
        ona marzy).I tak mając 12 lat kupiła sobie pierwszą komórkę.
        Niestety wtedy wzrosły moje wydatki,bo kupowałam jej jeszcze kartę za 25zł.
        Gdy skończyła 13 lat dawałam jej 20zł+babcia20zł.Kupowała za to gazety,książki
        i zawsze miała na drobny upominek np. na moje czy ojca urodziny.
        Gdy miała 16 lat jej kieszonkowe wynosiło już 60zł ale,no właśnie mimo,że
        niczego jej nie brakowało ciągle marudziła.To chciała nowy plecak bo ten już
        się jej nie podopoba,to kurtkę bo w tej już chodzi 2miesiące! starała się
        wyciągnąć jak najwięcej kasy.Przypuszczam,że powodem było to iż dostaję na nią
        alimenta w kwocie 400-500zł,gdy sytuacja zaczęła być już naprawdę poważna
        postanowiłam,że alimenta będzie miała przelewane na własne konto i sama będzi
        nimi dysponowała tzn.będzie musiała się ubrać,kupować książki,bilet
        miesięczny,kartę do komórki,opłacać zajęcia dodatkowe.Ja ją karmię,daję dach
        nad głową,zapewniam środki higieny(kosmetyki to jej działka).
        Trwa to już 1,5 roku i nie żałuję swojej decyzji a i córka zadowolona.
        Teraz wie,że jeżeli(oprócz stałych miesięcznych kosztów) kupi sobie np. firmowe
        adidasy to chcąc kupić jeszcze kurtkę czy spodnie musi poczekać do następnej
        wypłaty.Nie ma nic od razu,trzeba kalkulować i oszczędzać.
        Muszę jednak przyznać,że radzi sobie całkiem dobrze nawet oszczędza na prawo
        jazdy i ma już 1500zł( czyli średnio odkłada 100zł/msc).Wakacje też sobie sama
        organizuje z tym,że na lipiec już sobie załatwiła pracę.
        A jaka to ulga dla mnie bo nie muszę wysłuchiwać ciągle:mamuś daj na to daj na
        tamto.Tylko od razu zaznaczam,że gdyby nie alimenta nie dostałaby takiej kasy
        najprawdopodobniej musiałaby się zadowolić stówką.
        Pozdrawiam.
    • kloozkha Re: Kieszonkowe dla 17-latka 19 lat temu
      Tyle, żeby starczyło na jakieś dwa-trzy browary i gieta trawki tygodniowo. 100 -
      150?? :))
      • Gość: s. Re: Kieszonkowe dla 17-latka IP: *.de.ibm.com 19 lat temu
        ja dostawalem kolo 400zl miesiecznie na wlasne wydatki
        do tego starzy kupowali mi ubrania, ksiazki ect
        wiec zamiast myslec skad miec na impreze czy wyjscie z dziewczyna i kombinowac
        kase, moglem sie bawic na komputerze, dzieki temu sporo sie nauczylem co potem
        pomoglo mi znalesc prace, teraz mam 24 lata jestem informatykiem pracuje w
        jednej z najwiekszych firm IT na swiecie i zarabiam kolo 4000zl
        mysle ze gdybym musial kombinowac kase na kazda pie.. nie mialbym czasu na
        rozwijanie mojego hobby /przyszlego zawodu/
        pozdro
    • hela6 Re: Kieszonkowe dla 17-latka 19 lat temu
      a ta średnia to na łeb w rodzinie, na małżonka czy na rodzinę?
      • yavanna86 Re: Kieszonkowe dla 17-latka 19 lat temu
        najniższa krajowa za pełny etat to 675,12 zł na rękę.
        z jakiej racji siedemnastolatek ma dostawać od rodziców np.300 zł miesięcznie na
        "rozrywki",mieszkając z nimi!?bo taki obraz się tu wyłania z niektórych postów
        *
        oświadczam wszem i wobec,że:
        1.NIE MA OBOWIąZKU codziennie jeść słodyczy,pić coli,kupować burgerów w szkole
        czy w barach po drodze.
        2.NIE MA OBOWIąZKU jeść obiadów poza domem.
        3.NIE MA OBOWIąZKU chodzić na imprezy za 70 zł jedna.Będąc kobietą i
        uwzględniając powrót do domu taksówką za swoje pieniądze na imprezę biorę 20-30
        zł.Jak kasy nie ma,można iść na domówkę i wrócić pieszo.
        4.NIE MA OBOWIąZKU fundować wszystkiego swojej dziewczynie za pieniądze rodziców.
        5.MOżNA zarabiać.
        6.MOżNA wyżyć dostając od rodziców 50 zł miesięcznie,wiem bo tak miałam,w
        średnim mieście,dorabiając.Jako że to warszawiak i jest inflacja,jeśli Cię
        stać,proponuję coś w przedziale 70-100 zł m/c i nie dawajcie mu już na kino i
        koncerty...
        • julus_d Re: Kieszonkowe dla 17-latka 19 lat temu
          Za dwa miesiące kończe 17 lat. Mieszkam w Krakowie, gdzie ceny może, nie są aż tak wysokie jak w Warszawie, ale niedużo niższe. Dostaje 150 zł miesięcznie, które wpływa na moje konto.
          Powinno mi starczyć na:
          -karte MPK (45 zł)
          -karte do telefonu (30 zł)
          - jedzenie w szkole, kawiarnie, puby, bilety na imprezy, koncerty, do kina, prezenty dla znajomych
          Starcza mi na
          -karte do telefonu (30 zł) ale nie moge gadac bez ograniczeń, raczje starma się załatwiać wszystko przez smsy. Za 23,7 min. rozmowy już mam po karcie.
          Czasami mi ledwo starcza nawet jak tylko wysyłam smsy (18 gr.)
          -jedzenie w szkole - ponieważ jestem raczej oszczedny, dlatego prosze mame o bułki do szkoły, które dostaje najcześciej w ilości 2. I tak musze cos dokupywać w szkole ( nie jem śniadań) / średnio 1,5 dziennie.
          -kawiarnie - w moim przypadku jest to wydatek naprawde duży. Zakładając, że odwiedzma to miejsce jakieś 3x na tydz. (a jest to werjsa naprawde minimalna) a kawa w kawiarni w mieście, kosztuje ok. 6 zł to wychodzi 6zł x 3 dni x 4 tyg. = 72 zł miesięcznie.
          -puby - odwiedzam je jakies 2x w tyg. (czasami 1) Wypijam 1-2 piw (Piwo w Krakowie kosztuje 6 zł) wychodzi ok. 18 zł na weekend. 18 x 4 = Także 72 zł
          -bilety na imprezy, koncerty - Zazwyczaj w miesiącu bywam na jednej imprezie lun koncercie. Impreza 15 zł, kocert 25. Średnio 20
          Kino - średnio 2 x w miesiącu. 13 zł bilet x 2 = 26 I chciałem zauważyć, że płace tylko za siebie, ob najcześciej ide z grupką przyjaciół, a nawet jak ide z jedną dziewczyną, to wycohdze zz założenia, że kasą jej serca nie zdobede. Popcornu z zasady ( a może ze wścibstwa) nie jem.
          - prezenty dla znajomych - Jest okres kiedy nie wydaje nic przez 3 miesiące, czsami wydaje na 3 w miesiącu. Jeden prezent to koszt 20 zł (minimum)
          Podsumujmy:
          -telefon 30
          -kawiarnie 72
          -puby 72
          -imprezy/koncerty 20
          -kino 26
          -prezenty - ok. 20
          SUMA = 240 zł
          Na karte MPK mi już nie starcza. I wyciągam od mamy. Oprócz teog zazwyczja pod koniec miesiąca wyciągam jakąś kase 20-40 zł. Wydaje mi się, że nie mam zbyt wygórowanych potrzeb, jak na 17 letniego mieszkańca dużego miasta ( nie kupuje żądnych akcesoriów do komputera, mp3, deski, snowboardu i innych takich pierdół. Na ubrania dostaje, wychodzi ok. 100 zł/miesiąc
          Sami widzicie, że jakbym dostawał 300 zł, to by było w sam raz. I tak, czasami uchodze za skąpca.Po za tmy cżłowiek, powinien mieć jakieś ubezpieczenie finansowe. Do pracy mi isć nie pozwalają, bo uważają, że teraz mam się uczyć, a napracować siejeszcze w życiu zdąże.
          I co widać, że 50 zł /miesiąc to naprawde mało???????
          • Gość: Ania buahha, to zacznij oszczedzac IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 19 lat temu
            Znajdz sobie korepetycje albo rozdawaj ulotki, darmozjadzie. Kino, puby,
            koncerty, kawiarnie... jakeś taki towarzyski, to idź dorabiać leniu. Fajnie tak
            na utrzymaniu mamuńci?
    • Gość: Ania Śmieszne. IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 19 lat temu
      17-latek to sam powinien zarobić na swoje potrzeby. Może udzielac korepetycji
      raz czy dwa razy w tygodniu albo roznosić ulotki w weekendy. Wychowasz lenia,
      który się nauczy że pieniądze to nie coś, co się zarabia, tylko coś, co się
      dostaje.

      Jeszcze ma czelnośc narzekać że za mało. To niech ruszy tyłek do roboty! Ja od
      16 roku życia przepracowałam każdy lipiec, żeby w sierpniu wyjechać, a jak
      potrzebowałam kasy, to znalazłam sobie korepetycje. Wyszło mi to tylko na dobre.
    • atari800xl 20 PLN 19 lat temu
      wystarczy
      • Gość: lil Re: 20 PLN IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19 lat temu
        240 zl, bo w wariancie oszczednym tylko 3 razy w tyg do kawiarni tylko 2 razy do
        pubu itp?
        i twierdzisz, ze jestes oszczedny/skapy? no prosze, litosci!
        nie piszcie, ze to rodzice sa oderwani od rzeczywistosci bo nie chca fundowac
        kazdej zachcianki swoich dzieci. przeciez mowimy o kieszonkowym, a nie placeniu
        sobie za zajecia, n-ta bluzke itp niech wszyscy 'madrzy i samodzielni'
        17latkowie, ktorzy mowia, za 200-300 jest koniecznie, podlicza, ile rodzice na
        nich wydaja. kompleksowo - koszty mieszkania, wyzywienia, zajec dodatkowych..
        oczywiscie, jesli rodzicow na to stac, niech daja dzieciom i 500 zl miesiecznie
        ale nie starajcie sie nikomu wmowic, ze jest to konieczne! albo ze tylko zli i
        staromodni rodzice tak nie robia.
        piszecie, ze zmienila sie rzeczywistosc, swiat konsumpcji itp. wszystko fajnie
        ale ja na to patrze tez od drugiej str - dzisiaj trzeba szybko umiec sie
        'ogarnac', zeby pozniej dac sobie rade. a nikt sie tego nie nauczy jesli
        wszystko bedzie mial podawane na tacy
        • Gość: :/ Re: 20 PLN IP: *.237.spine.pl 19 lat temu
          Dobrze, czy niedobrze, ale w moim kręgu znajomych są tylko osoby, które dostają
          duże kieszonkowe od rodziców ( 300 - 400 zł/ mc ). I o dziwo nie działa to na
          nie destrukcyjnie ( nie ćpają, nie kończą zgonem żadnych imprez, mało kto pali
          papierosy ), raczej " stymulująca ", gdyż większość z tych osób wyznacza sobie
          za cel utrzymanie się w późniejszym życiu na podobnym bądź wyższym
          poziomie...jak już pisałem, jeżeli rodzina ma możliwości finansowe, to dawać
          tyle pieniędzy, aby dziecko nie musiało się ograniczać...W tej dyskusji, chyba
          nikt już nikogo nie przekona...A i rodzice sknerzy będą dalej dawali 50 zł / mc
          i będą żyli w przeświadczeniu, że ich dziciom to wystarcza, a niektóre są nawet
          super zaradne bo uda im się jeszcze oszczędzić...

          BTW. Jeżeli ktoś ma zajęci od 8-18 to obiad raczej jest koniecznością....Chociaż
          pewnie znajdą się i tacy, którzy będą uważali, że kanapki wystarczą...
          • Gość: ddd bzdura... IP: 81.19.200.* 19 lat temu
            czy dzieciom sie wydaje, ze te pieniedze:
            a. im sie naleza
            b. rodzice produkuja na drukarce?
            c. spadaja z nieba.

            dzieci powinny miec np 50 PLN jako podstawe i do tego dorabiac. np za
            posprzatanie mieszkania, umycie auta..itp...

            zreszta nie czarujmy sie..jakie wiekie potrzeby ma 17 latek. WIelu ludzi w
            Polsce zarabia 600-700 PLN na reke.. i z tego ma dac jeszcze 200 PLN dziecku?
            Chyba z kona spadles.

            • Gość: druga bzdura Re: bzdura... IP: 195.26.78.* 19 lat temu
              kasa za sprzątanie? to jest obowiązek! mieszkasz w domu, to po sobie sprzątaj.
              sprzatniecie pokoju, lazienki, wanny po sobie czy odkurzenie powinno byc takim
              samym nawykiem jak podtarcie tyłka.
              • Gość: Ania Re: bzdura... IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 19 lat temu
                Dokładnie!

                Poza tym jakby te wszystkie lenie ciągnące kieszonkowe od rodziców i
                narzekające, że mało, bo kino drogie, zaczęły pracować i musiały samodzielnie
                utrzymać się, opłacić np. studia zaoczne, pracować 8 godzin dziennie, kupić
                sobie samodzielnie ubranie, jedzenie itd., to na 100% nie chodziłyby x razy w
                miesiącu do kina z popcornem i nie wiadomo ile razy do kawiarni i imprezy. Po
                proistu jak się dostaje pieniądze za nic od mamusi, to wszystko jest takie
                proste.
    • szarrak Re: Kieszonkowe dla 17-latka 19 lat temu
      Ja mam 17 lat i dostaję w sumie ok. 170 zł kieszonkowego na miesiąc, plus
      czasami coś jeszcze od ojca (b. rzadko). Tyle, że:
      ~ponoszę część kosztów dojazdów do szkoły (sama wybrałam liceum dość daleko od
      domu, wiedziałam na co się skazuję) - ok 70-80 zł miesięcznie
      ~koncerty, kino, czasami również książki - z własnej kieszeni
      ~wydaję majątek na magazyny wnętrzarskie, farby, itd. - jednym słowem, na hobby
      (no, tu czasami dostaję dodatkowe dofinansowanie, na lekcje rysunku ;))
      ~kosmetyki tzw. kolorowe kupuję sobie sama
      ~na drugie śniadanie dostaję dodatkowe pieniądze, ale już np. kawę z automatu w
      szkole również ja finansuję ;)

      Ubrania kupują mi rodzice (choć często wolę sama uzbierać na jakiś ciuch),
      pozostałe kosmetyki również. W zasadzie gdyby nie to, że dostaję pieniądze w
      częściach, co tydzień, pewnie już na początku miesiąca byłabym bez grosza...
      Chętnie poszłabym do jakiejś pracy, ale szkoła i zajęcia dodatkowe na razie
      skutecznie mi to uniemożliwiają. Na pewno poszukam czegoś na wakacje.
      • Gość: mama Re: Kieszonkowe dla 17-latka IP: *.aster.pl 19 lat temu
        moja córka dostaje 200/mies. na konto. z tego opłaca sobie ciuchy, bilet
        miesięczny,karnet na zajęcia taneczne,kosmetyki,fryzjer,ksiązki, kino i co tam
        jeszcze chce. Podręczniki szkolne i "grube" ubrania - kurtka i buty zimowe, jak
        się zedrą- ja kupuję. Obiady w domu, a jak ją głód przydusi - to coś sobie
        kupuje za "swoje".Jestesmy obie zadowolone z tego układu. Córka sama decyduje o
        wydatkach na ubrania i kosmetyki - dopóki nie miala kieszonkowego, były dyskusje
        na temat tego, jakie i za ile. Teraz potrafi sobie wykalkulować, co warto kupić,
        czego nie i na co zbierać. Muszę przyznac, ze od kiedy przeszłysmy na taki
        system, jest...taniej.Chcialaby popracować, ale też cierpi na nadmiar zajęc i
        brak czasu, tym bardziej, że pracuje w wolontariacie.
    • Gość: ooo Re: Kieszonkowe dla 17-latka IP: 195.26.78.* 19 lat temu
      Mi rodzice trochę "skąpili". Niby była określona kwota na kieszonkowe, ale
      właściwie co miesiąc dostawałam mniej bo "więcej nie ma w tym miesiącu". Kiedy
      poszłam do pierwszej pracy, powinnam już znać uczucie szacunku do pieniądza,
      jednak efekt był taki że dwie czy trzy pierwsze wypłaty rozwaliłam w kilka dni.
      I to nie tak, ze nie miałam szacunku do pieniądza, ja po prostu nie umiałam nimi
      gospodarować!!! Byłam tak szczęśliwa ze mogę sobie kupić coś o czym marzyłam,
      albo miec kasę na pizze w miescie (wczesniej żadko chodziłam wykręcając się
      problemami trawiennymi itp.)
      Zmierzam do tego że nie trafia do mnie argument że trzeba dać mało żeby wydawał
      tylko na najważniejszą dla niego rzecz. Efekt będzie taki że jak zacznie
      zarabiac, wiekszosc pieniedzy wyda na rzeczy moze i niepotrzebne, ale na te, na
      ktore nie bylo go stac wczesniej. Kieszonkowe powinno być takie by mógł
      zdecydowac czy kupi sobie 3 niedrogie rzeczy, czy jedną super i niech sobie ta
      hierarchie sam ustali. Tak właśnie nauczy się gospodarowania pieniędzmi.
      • 83kimi Re: Kieszonkowe dla 17-latka 19 lat temu
        Nie pamiętam dokładnie, ile dostawałam w tym wieku, ale ok 200 zł. Teraz mam 24
        lata i dostaję 500 zł, czasem jeszcze tata przeleje mi 100-200 zł na konto.
        Uważam, że to bardzo dużo i wcale nie wymagam od rodziców, aby mi tyle dawali,
        poza tym wkrótce kończę studia i chcę się jak naszybciej usamodzielnić, ale na
        pewno duże kieszonkowe nie wpłynęło na mnie negatywnie, nie sprawiło, że nie
        chcę pracowac czy sie obijam cały czas.
        Wszystko zależy, na co kieszonkowe jest wydawane - co innego jeżeli tylko na
        własne przyjemności, co innego jeżeli na wszystko. Ja z kieszonkowego opłacam
        bilet miesięczny, soczewki kontaktowe, wizyty u okulisty i ginekologa, wszelkie
        ubrania, które noszę, kurs włoskiego, egzamin na prawo jazdy, częściowo wyjazdy
        wakacyjne, kosmetyki (łącznie z pasta do zębów), książki na studia, ksero +
        przyjemności typu kino, także nie jest tak, że wszystko przepuszczam. Odkładam
        sobie pieniądze, żeby np mieć na kurtkę zimową czy wypad na weekend ze
        znajomymi. mOj chłopak dostaje od rodziców 80 zł, ale dodatkowo kupują mu
        wszystko.
        Wydaje mi się, że układ, w którym dziecko za kieszonkowe musi sobie kupić
        wszystko (poza jedzeniem do domu) jest dobry, bo uczy rozsądnego gospodarowania
        pieniędzmi.
        • Gość: Ateista Re: Kieszonkowe dla 17-latka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19 lat temu
          Ludzie po co te kłótnie...każdy dostaje tyle ile może...moim zdaniem w Warszawie
          50zł to zdecydowanie za mało jeśli oczywiście ma sie samemu za cokolwiek płacić.
          Ja tam dostaje koło 300-500 zł miesięcznie na konto. Dodatkowo mama kupuje mi
          wszystko co potrzebne czyli ubrania itp finansuje również wszystkie moje wyjścia...
          Ogólnie ok.4000tys lub więcej ją kosztuje miesięcznie i nie oszukujmy takie są
          realia dzisiejszego świata
          • Gość: Kimi Re: Kieszonkowe dla 17-latka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19 lat temu
            No bez przesady, a co mają powiedzieć ludzie, którzy zarabiają 1000 zł? Chyba
            niewiele osób jest w stanie wydać 4 tys na 1 dziecko, zwłaszcza, gdy ma np 3
            dzieci...!
      • Gość: Ania Re: Kieszonkowe dla 17-latka IP: *.icpnet.pl 19 lat temu
        mój chłopak też tak miał. zawsze dostawał mało, bo jego rodzice z trudem
        utrzymywali rodzinę. dorabiał czasami. poszedł do pracy i przez pół roku wydawal
        pieniądze na rzeczy, których nie mógł mieć wcześniej (także takie potrzebne jak
        kurtka zimowa). teraz zarabia sporo, ale kasa się go dalej nie trzyma, tak
        bardzo cieszy się, że może wydawać. oczywiście do pewnego limitu, bo reszta kasy
        na siebie zarabia, ale moim zdaniem i tak mógłby wydawać spokojnie 400 zl
        miesięcznie mniej i żyć komfortowo.
    • Gość: marta Re: Kieszonkowe dla 17-latka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19 lat temu
      Ja w liceum dostawałam 25zł miesięcznie z czego jeśli chciałam sobie kupić
      kartę do telefonu to rodzice nie fundowali tylko musiałam wydać z kieszonkowego
      czyli zostawało mi 5zł na miesiąc:/ fajnie nie? a za to miałam sobie jeszcze
      kupić jakąś drożdżówkę czy picie do szkoły. A gdzie jakieś lody z koleżankami
      od czasu do czasu czy cokolwiek? Dodam że nie ma biedy w domu tylko ojciec
      stwierdził że więcej mi nie potrzeba i tyle. Więc w efekcie żeby mieć
      jakąkolwiek kase przez ok 2 lata nie jadałam obiadów - bo dostawałam pieniądze
      na obiady na stołówce szkolnej - w domu się w tygodniu nie gotowało tylko
      wszyscy jedli poza domem. Więc nie róbcie tego swoim dzieciom, bo ja naprawde
      bardzo źle wspominam te czasy - no i chodziłam non stop głodna bo w domu się
      nie mogłam przyznać że w szkole nie jadłam obiadu bo zaraz by była awantura.
      • Gość: Kimi Re: Kieszonkowe dla 17-latka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19 lat temu
        A bilety autobusowe alvbo podpaski to za co kupowałaś?
      • Gość: Ania no masz, nastepny len IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 19 lat temu
        Ojej, jaka ty biedna bylas, ajajaj, rodzice nie dawali kieszonkowego, jakie to
        strtaszne, pewnie budzisz sie do dzis w nocy z krzykiem na ustach...
        Bedac w liceum to moglas pracowac w soboty na promocjach, rozdaweac ulotki, czy
        raz albo dwa raz w tygoniu udzielac korepetycji mlodszym dziaciakom. A nie
        jeczec. No ale oczywiscie to wymagalo pewnego wysilku, a ty pewnie uwazasz ze
        tobie sie to NALEZALO, bo pewnie jestes jakims wszechcudem stworzenia.

        Z jedzenia rezygnowalas i chodzilas glodna - no dziewczyno trzeba bylo ruszyc
        tylek i zarobic sobie na swoje wydatki.

        Ja przez cala szkole srednia, a bylam jeszcze w systemie czteroletnim, czyli od
        15 roku zycia, udzielalam po lekcjach 3x w tygodniu po godzinei korepetycji.
        Bralam niewiele, 15zl za godzine, wiec tygodniowo mialam juz 45zl,a miesiecznie
        180. Moglas robic to samo, wiec nie rob z siebie ofiary jaka to ty glodna bylas
        przez rodzicow sknerusow.
        • m4verick a taki 17to latek to jeszcze nie pracuje???!!! 19 lat temu
          Kieszonkowe dla 17latka??? Przeciez od 16go roku zycia juz malolaty moga
          pracowac, w wakacje to na full time pracuja, a tak to w weekendy sobie
          dorabiaja, mowie jak w useju jest.
          • Gość: Ateista Re: a taki 17to latek to jeszcze nie pracuje???!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19 lat temu
            Ludzie praca w tym wieku??? To marnotractwo czasu który mozna wykorzystać na
            coś pozyteczniejszego chociazby rozwijanie pasji.
            Naprawde współczuje osobom które musiały pracować w takim wieku i niestety same
            siebie uciemiężniać.
            • Gość: Ania Re: a taki 17to latek to jeszcze nie pracuje???!! IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 19 lat temu
              Uciemiezac???

              Wiesz, ja udzielalam korepetycji 3x w tyg po godzinie i jakos mi to nie
              kolidowalo z nauka i rozwijaniem pasji... Dodatkowo mialam swoje wlasne
              pieniadze i nie jeczalam. A jeszcze przy okazji nauczylam sie waznych rzeczy i
              teraz nie marudze, ze wszyscy dookola powinni mi dawac, bo mi sie nalezy.
              Pieniadze sie zarabia, a nie dostaje.

              Marnotractwo czasu to granie w gierki na kompie, sleczenie przedf telewizorem,
              picie piwa pod budka. I podliczanie, ze rodzice malo daja. To jest wrecz
              zalosne.
    • Gość: titta Re: Kieszonkowe dla 17-latka IP: *.botany.gu.se 19 lat temu
      W Szwecji 17 latek pewnie zostal by juz poproszony do dokladania sie do
      rodziny. Zwylke 2000-3000 kr na poczatek (w koncu mieszaka´, je i ubiera sie na
      koszt rodzicow). Moze taki uklad ma swoje minusy ale dzieki temu poziej nie ma
      problemow z powazniejsza praca i "postawa roszczeniowa".
      • Gość: Kimi Re: Kieszonkowe dla 17-latka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19 lat temu
        Na pewno. Z drugiej jednak strony, np. ja, dzięki temu iż moi rodzice utrzymują
        mnie do końca studiów - mam czas na naukę języków obcych, działalność w gazecie
        studenckiej, udział w wielu dodatkowych zajęciach na studiach i odbywanie
        bezpłatnych praktyk --> praktyki np w agencji reklamowej czy szkole językowej
        moga mi pomóc w zdobyciu pracy w zawodzie, praca w pubie czy na promocjach
        raczej nie, a jako studentka studiów dziennych na nic innego nie mam szansy.
        • Gość: Kimi Re: Kieszonkowe dla 17-latka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19 lat temu
          Dodam jeszcze, że dziwna jest dla mnie sytuacja, gdy ktoś dostaje kiesoznkowe +
          pieniądze na bilety, na kino, kosmetyki, ciuchy... Przecież to wszystko razem
          to kieszonkowe. Czy nie lepiej obliczyć, ile wychodzi miesięcznie na to
          wszystko, dodac do tego jakąś sumę na wydatki extra i tyle dawać dziecku? Gdy
          samo będzie musiało sobie kupić buty na zimę, kurtkę, plecak do szkoły,
          książki, wówczas nauczy się gospodarować pieniędzmi. I nie bedzie wymagało od
          rodziców więcej...
          • Gość: voy_Tec Re: Kieszonkowe dla 17-latka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19 lat temu
            Ponawiam moje zapytanie: jak może pracować osoba niepełnoletnia poza
            roznoszeniem ulotek?

            Moje kieszonkowe to: 100 zł z kasy koleżeńskiej z pracy Ojca, 100zł "na komórkę"
            od dziadków i 20zł obowiązkowe do założenia konta. Mój Ojciec zmarł 4 lata temu
            stąd jestem 100zł do przodu jeżeli można tak to nazwać. A wydatki? Tak się
            złożyło że mam dziewczynę w Warszawie, więc:
            120zł około - bilet tam i z powrotem plus jakieś lody, kino.
            50zł - komórka (staram się nie przekraczać)
            40zł - 4 tygodnie po 5 dni po 2 zł na butelkę wody mineralnej
            ----
            210zł

            Zostaje mi 10 na koncert, wyjście na imprezę, zajęcia sportowe jeżeli jakieś bym
            chciał (średnio kosztują 50zł/miesiąc)
            Więc czy 220 zł to dużo? Mama czasem coś da jeszcze, ale ja niechcę obciążać
            domowego budżetu. I pytam: GDZIE PRACOWAĆ? W weekendy chyba średnio, bo raz w
            miesiącu jadę do dziewczyny, raz do dziadków. Zostają dwa. Szkołę kończę dwa
            razy w tygodniu o 16:20. Jako, że chcę na studia dostać się do Warszawy, na
            naukę samej matematyki schodzi mi jakieś 10 godzin/tydzień conajmniej. A jeszcze
            są inne przedmioty. I codziennie fajnieby było przeznaczyć choć 30min na rozmowę
            z moją wybranką. I nie kłaść się spać o 2 w nocy, bo organizm tego nie wytrzyma.

            Patrzyłem do młodzieżowego biura pracy i oferty są takie, że nie odpowiadają mi
            czasowo.
            Do tych którzy udzielali/udzielają korepetycji. Gdzie znajdowaliście chętnych?
            Jestem gotów tak zarabiać ale gdzie znaleźć tych których się będzie uczyć?
            Mc'Donaldsy i inne mają wymagania od 18 lat.
            Więc pytam gdzie pracować? Będę wdzięczny za wszelkie propozycje.

            Praca w wakacje odpada bo po pierwsze moja mama mnie nie puści, po drugie
            chciałbym, póki mogę skorzystać z dwóch miesięcy wakacji. Kiedyś będzie tylko 20
            kilka dni.

            I jeszcze do tych wszystkich "ma 17 lat, to do roboty darmozjadzie": Większość z
            was zapewne nie miała takich potrzeb i możliwości jak współczesny młodzieniec,
            ale też nie pracowała, bo ofert i potrzeby pracy nie było. Nie jest łatwo
            znaleźć coś i przy tym mieć odrobinę czasu dal siebie.
            • madai Re: Kieszonkowe dla 17-latka 19 lat temu
              jesli chodzi o korepetycje - sa strony internetowe, na ktorych mozna sie
              oglaszac, nawet tutaj na gazecie jest forum tylko z korepetycjami. Oglos sie, a
              nuz sie uda. Ja sie oglaszalam i mialam wielu uczniow, za lekcje bralam 25 zl,
              a bylam jeszcze malolata. Druga sprawa sa koszty pociagu do Wawy - wybieraj
              pospieszny - bo widze, ze ekspresem jezdzisz Zaoszczedzisz pare dobrych
              zlotych. Kolejna sprawa jest komorka- zainstaluj Skype i rozmawiaj z wybranka
              przez internet. Obnizzysz koszty bardzo.

              Pozdrawiam.
              • Gość: voy_Tec Re: Kieszonkowe dla 17-latka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19 lat temu
                Skype'a mam. Koszt komórki to komunikacja z innymi ludźmi lub telefon do Jedynej
                gdy net nie działa albo nie jesteśmy w domu.

                Do Wawy jeżdżę pośpiesznymi lub korzystam z przejazdu "Super Wagon" za 30 dychy,
                ale jest jeszcze kupno biletu 3dniowego w Wawie, kwiatek, kino lub lody
                (oczywiście za Nią też) albo coś jeszcze, jakieś papu na drogę i już jest około 120.

                Ogłaszałem się już w jakimś serwisie, ale spróbuję jeszcze tu. Może w końcu się
                uda. Jak będzie pierwszy, to może później poleci komuś itd. Dzięki za pierwszą
                konstruktywną odpowiedź:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka