Dodaj do ulubionych

Byle do weekendu

IP: 212.182.16.* 18 lat temu
Dawno się tak nie ubawiłem
Obserwuj wątek
    • Gość: damo Byle do weekendu IP: *.b-ras1.prp.dublin.eircom.net 18 lat temu
      pijaczki pospolite i tyle
      • Gość: aaaa najlepiej położyć się i umrzeć :) IP: *.chello.pl 18 lat temu
        wszystko jest dla ludzi tylko trzeba umiar znać
        • drambui Picie może mieć różne następstwa 18 lat temu
          Piję od 30 lat jedno, dwa, trzy, cztery piwa dziennie, czasem jest impreza, albo
          zbyt wiele problemów, to sie upijam wódką. Trzeba czasem wykasować ten harddysk.
          Z pewnością jestem uzależniony, choć potrafię nie pić, wtedy, gdy trzeba. Nie
          pasuje do mnie jednak definicja alkoholizmu, bowiem picie nie upośledza mojego
          funkcjonowania w społeczeństwie. W pewnym sensie jest to picie kontrolowane, z
          umiarem, bowiem nie tracę kontroli nad sobą, jednak zdaję sobie sprawę, że
          prędzej, czy później odczuję zdrowotne następstwa. Jednak alkohol jest moim
          antydepresantem, prawdopodobnie trzeba by usunąć przyczynę depresji, a to już
          nie takie proste. Tak mi łatwiej. Nie polecam tego innym.
          • Gość: gość Re: Picie może mieć różne następstwa IP: *.SLOWIANKA.ds.uni.wroc.pl 18 lat temu
            Trzym się. Nie można dawać się depresji.
    • Gość: ja 123 Byle do weekendu IP: 217.67.217.* 18 lat temu
      Niestety tak to wygląda, przynajmniej w Stolycy tak się jakos dzieje
      że przychodzi weekend i nagle wszyscy wychodzą na balety... A co ?
      mam ogladać programy przyrodnicze w TV i czekać aż życie mi
      umknie? ;)
      • Gość: życzliwy byle do szklaneczki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18 lat temu
        do ja 123 "...i czekać aż życie mi umknie" - no właśnie ci umyka w
        ten sposób i to jeszcze głópiej niż przy filmie przyrodniczym na tv.
        Jest tyle ciekawych rzeczy do robienia na tym świecie, tylki, że
        pokolenie wychowane właśnie na tv zamiast książek i na wartościach
        opartych na szpanie, pieniądzach i pozerstwie nie ma o tym pojęcia,
        bo i skąd. Tego także skutkiem są te nagminne rozwody ludzi
        poznających się w klubowo - alkoholowych okolicznościach lub pod
        wrażeniem kasy i pozornego sukcesu jakiegoś młokosa z zadartym nosem.

        Ja też kiedyś dobrze imprezowałem, jednak moje - niewiele starsze
        pokolenie wyniosło jeszcze coś ze szkoły i wszechogarniająca
        komercja nie robiła takiego spustoszenia w mózgach zółtodziobów, a
        ja dużo dobrego wyniosłem z domu i w porę wysiadłem z tego tramwaju.

        Bardzo dobry artykuł, co się GW rzadko zdarza. Niestety komentarze
        rozmówców artykułu orza przedmówców na forum świadczą, że nie
        wynieśli z dzieciństwa zdolności czytania ze zrozumieniem, słuchania
        rad innych mądrzejszych lub po doświadczeniach. i tak "wiedzą" swoje.

        Żaden alkoholik nie przyzna się, że nim jest dopuki nie powie mu o
        tym lekarz, a i wtedy nie każdy. Szczególnie nie przyzna się kiedy
        dopiero puka do drzwi alkoholizmu i zaraz mu je chętnie otworzą.
        Nie chcę tak mysleć ale w pewnym sensie pokolenie obecnych 20-latków
        jest dla narodu stracone. Nie wiem co będzie kiedy wejdą w wiek
        dorosły, kto pokieruje tym wszystkim, kto ich będzie leczył, za co.

        Sejm chyba powinien jakoś pomyśleć o podwyższeniu składek
        zdrowotnych dla grupy ryzyka, jak i dla palaczy, tylko nie wiem jak.
        • Gość: ja 123 Re: byle do szklaneczki IP: 217.67.217.* 18 lat temu
          Specjalnie torche prowokacyjnie napisałem taka wypowiedź... ale
          problem polaga na tym że tak naprawdę nie do końca wiemy w jaki inny
          sposob spędzac czas w weekendy? ile razy można iść na tą samą
          wystawę, czy znów do kina? ile można próbwac gotowac na rózne
          sposoby makaron?
          Drogi życzliwy... może to wina mojego wieku mam 25 lat ale wydaje
          mi się, że im jestem straszy tym mniej mi czasu zostało na
          sprawianie sobie przyjemności i czerpania z życia pełnymi
          garściami... Dane jest ono nam tylko raz...
          Na modlenie się, nie lasowanie, abstynecję alkoholową i
          wstrzemięźliwość seksualną jeszcze przyjdzie pora! Wszystko w swoim
          wieku. Teraz trzeba tylko zdawać sobie sprawę gdzie jest ta cienka
          granica zabawy z alkoholem a życiem z alkoholem... Narazie jestem na
          tyle świadomy że wiem :)
          • Gość: życzliwy Re: byle do szklaneczki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18 lat temu
            do forumowicza ja 123, cieszy fakt, że po treści i formie twojego
            wpisu można wywnioskować, iż twoja dojrzałość przekracza twój wiek
            biologiczny, co jest canne, a rzadkie. Rzeczy rzadkie zwykle są cenne

            Co do cienkiej linii, to trzeba być bardzo czujnym, bo jak napisano:
            nie znasz dnia ani godziny, co może odnosić się też do tej sytuacji.
            Osobiście wydaje mi się, że ludzie imprezujący "budzą" się w
            sytuacji, kiedy ich życie nagle i niesprawiedliwie nabiera innych
            kolorów z różnych zresztą powodów np. żyjąc z jakiejś tam pensji
            uważanej za wystarczającą do np. częstych baletów wydaje im się, że
            wiecznie będą mieli 20 kilka lat i takież zdrowie oraz niskie
            potrzeby. Nagle zostają wyeksploatowani jako szeregowi żołnieże
            przez swoich przełożonych i stają się niepotrzebni a jednocześnie
            wzrastają wymagania, bo czasem trafia się już rodzina. Tymczasem
            awansują nieliczni, wyżej jeszcze mniejsza grupa. Z kokosowego życia
            zostaje wiór, znajomi znikają we własnych problemach, wszystko
            powszednieje, zostaje normalne życie. Oto wąska granica, którą
            poznasz jak ją przekroczysz i nie myśl, że ją w pełni kontrolujesz.

            Nie chcę byś myślał, że przynudzam, i ja miałem barwne życie - jest
            co wspominać, jednak z perspektywy myślę, że niektóre sprawy
            przeszły obok niezauważone, co teraz mi przeszkadza. Cała pointa.
        • Gość: krakus Re: byle do szklaneczki IP: *.chello.pl 18 lat temu
          To nie takie proste. Nie należę do pokolenia TV (nawet nie mam
          telewizora). Jestem pracownikiem naukowym i (bez fałszywej
          skromności) bardzo cenionym przez studentów oraz doktorantów
          promotorem. Trzy i pół roku temu moja żona zrezygnowała ze wspólnego
          życia i nie potrafię sobie z tym poradzić. Zacząłem pić na potęgę.
          Potem postanowiłem to rzucić - nie było problemów fizjologicznych,
          tylko przez pierwsze dwa tygodnie praktycznie nie spałem, myśląc o
          tym, co się stało. Poprosiłem specjalistę o pomoc i otrzymałem
          receptę na lek na bazie alkaloidów. Podziękowałem. Wolę zejść z tego
          świata na wódzie niż na prochach...
          Problem tkwi w życiu - zawsze...
        • Gość: red_kolor Re: byle do szklaneczki IP: *.icm.edu.pl 18 lat temu
          No właśnie. Najgorsi są ci "życzliwi". Wbijają ludziom do głów "prawdy objawione" Alkohol - uważaj bo zostaniesz alkoholikiem, papieros? - uważaj, rak. Golonka? wstydź się grubasie, a poza tym cholesterol. Chodzi o to, że cokolwiek robisz, żebyś miał zawsze przeświadczenie, że postępujesz nagannie. Wszędzie wszechobecna presja. Miła zabawa? tak ale z podskórną świadomością naruszenia reguł. Zajmijcie się wreszcie swoimi problemami. Dajcie ludziom odpocząć. A ty "życzliwy" swoje dobre rady wsadź sobie do butów, będziesz wyższy...
      • Gość: je2bny Do gościa- ja123 i jemu podobnych. IP: 83.2.24.* 18 lat temu
      • wielkie.nieba Re: Byle do weekendu 18 lat temu
        Przyrodnicze przy bronku są najlepsze!
    • partyboi Lepiej palmy zioło 18 lat temu
      Co bardziej uzależnia? odp.: alkohol
      Co trudniej odstawić? odp.: alkohol
      Co powoduje zespół odstawienia? odp.: alkohol
      Co jest bardziej toksyczne? odp.: alkohol
      Po czym zachowujemy się nierozważnie i bez samokrytyki? odp.: po alkoholu

      A teraz pytanie pomocniczne - co możemy kupić w każdym niemal sklepie, na niemal
      każdej (!) stacji benzynowej i co jest reklamowane jako wspaniały środek na smutki?

      Państwo kosi niesamowite pieniądze na obrocie alkoholem. Dlatego jesteśmy
      bombardowani bredniami o szkodliwości miękkich dragów, podczas gdy ciężki kupić
      może każdy dzieciak, jak tylko skończy 18 lat.

      • Gość: Andre THC Re: Lepiej palmy zioło IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18 lat temu
        masz rację w 100%, do tego nigdy nie widziałem, że ktoś się bije czy awanturuje
        po zielsku, ja tam przestałem pić, teraz wolę sobie spalić coś z lufki albo
        fajki wodnej, nie mam kaca, wydaję mniej kasy, nie żygam pod knajpą i nie
        podrywam szpetnych bab, a to wszystko mi się zdarzało po alko - niestety widzę,
        że urzędasy po obu stronach oceanu siedzą w kieszeni lobby spirytusowego, które
        wciska nam kity o tym jak to fajnie z kumplami napić się piwa czy koniaku, a
        jakie to złe są lekkie dragi, mam nadzieję, że kiedyś doczekamy się legalizacji.

        sadzić, palić, zalegalizować !!!
        • partyboi Re: Lepiej palmy zioło 18 lat temu
          Zdarza mi się wypić kilka browarów, ale jednak wolę leki z Bożej apteki.
          Wydaje mi się, że to, jakie używki lubimy dużo mówi o naszym charakterze.
          Po alkoholu zachowuję się spokojnie, ale zdarzyło się nieraz zrobić rzeczy,
          których potem się wstydziłem albo żałowałem. Po paleniu jestem ostrożny i
          świadomy, tego co robię.
      • Gość: starypalacz uzależnienie od zioła IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18 lat temu
        Wszystko uzależnia. Palę zioło od 18 lat, notorycznie od 15.
        Wcześniej miewałem okresy duuużego jarania (wakacje, urlopy) na
        przemian z okresami prawie niejarania lub niejarania wcale(takie
        detoxy po 2-4 miesiące). Od paru lat jestem ustabilizowanym
        palaczem - średnio 2 - 3 razy w tygodniu, przerwy 2-4 tygodniowe
        kilka razy w roku, raczej małe dawki. Uważam się za uzależnionego
        ponieważ niepalenie ponad tydzień powoduje u mnie straszne kłopoty
        ze snem (śpię 2-4 godz. dziennie po czym odsypiam np. całą
        niedzielę). Staję się nerwowy, mam problemy z koncentracją (nie
        większe jednak niż przy niepaleniu nikotyny). Miewam problemy z
        pamięcią (naprawdę! kiedyś było odwrotnie - może to też kwestia
        dawek). No i miewam co 2-3 dni bóle z tyłu głowy - takie na 2-3
        ibupromy. Poza tym mam dobrą pracę, rodzinę no i prawie nie piję
        alkoholu (ok. 10 - 15 razy w roku). Właśnie mam detox od 1.01
        przynajmniej do końca stycznia.
        • Gość: starypalacz Re: uzależnienie od zioła IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18 lat temu
          tak się zastanowiłem i te 15 razy picia alkoholu w roku to stanowczo
          za dużo, raczej poniżej 5-10
    • Gość: Harry&Potter A nie lepszy seks grupowy ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18 lat temu
      Zamiast ostrego picia proponowałbym bohaterom artykułu zastąpić
      picie łykaniem (extasy i inne) oraz seksem grupowym z koleżanką
      (koleżankami). Na pewno zdrowsze, bardziej ekscytujące i dające
      większego kopa do pracy.
      • Gość: PARA SLASK Re: A nie lepszy seks grupowy ? IP: *.dynamic.mm.pl 12 lat temu
        HEJ,SZUKAMY DZIEWCZYN LUB PARY -IMPREZKA,ALKOHOL I SZALENSTWO JEST TO DLA NAS NOWOSC ,LECZ Z CHECIA CHCIELIBYSMY PRZELAMAC PEWNE STEREOTYPY
    • Gość: M Byle do weekendu IP: *.smstv.pl 18 lat temu
      A czy nie można tańczyć, gadać do rana, spędzać czasu z bliskimi bez alkoholu?
      Po stresującym dniu w pracy chemiczne znieczulenie mózgu to jedna z metod-niekoniecznie najlepsza.
      Myślę, że gdybym musiała wypić by się rozluźnić, by zdobyć się na śmiałość, albo ryzykowne zachowanie...to byłby znak, że mam chore emocje, a to można leczyć.
      Nasze społeczeństwo ma małą wiedzę o chorobie alkoholowej, wydaje nam się, że uzależniony to ten lump przy sklepie, a nie dociera do nas, że to może być elegancki prezes firmy, którego stać na niedzielne odtrucie, albo taka pani, która nigdy nie była pijana, ale nie może zasnąć bez lampki koniaku.
    • Gość: lech.kaczynski Znam ten bol IP: *.di.uniroma1.it 18 lat temu
      Znam ten bol. Tez nie wyobrazam sobie dnia bez pol litra.

      Lech
    • swingo_26 Codzienne picie... 18 lat temu
      ...to stąpanie po krawędzi brzytwy, nie każdy zachowa równowagę.

      Sam wróciłem z dalekiej podróży. Od kiedy pamiętam, zawsze bardzo
      angażowałem się w pracę. Po pełnym sukcesów dniu fajnie było walnąć
      browarek z kolegami i koleżankami z pracy. Czasem wychodziliśmy na
      imprezy kiedy konkretnie się upijaliśmy (pożądane na imprezach
      integracyjnych, w końcu alkohol zbliża ludzi). Kiedy zacząłem
      pracowac więcej, mieć mniej czasu na życie osobiste, problemy z
      odprężeniem, zasypianiem lekarstwem był browarek lub drin. Mój
      problem polega na tym, że mam cholernie mocny łeb więc na jednym
      nigdy się nie kończyło. Skończyła się praca w korporacji, zaczęła w
      swojej firmie. Nie mam tu wielu partnerów do kieliszka, więc piłem
      wieczorami sam. Z dnia na dzień pękało minimum 3-4 piwa, czasem
      poprawiałem drinkiem. Potrafiłem strzelić nawet 8 piw.

      I podkreślam dużymi literami. CIĄGLE FUNKCJONOWAŁEM SPOŁECZNIE BEZ
      ZARZUTU.

      Opamiętanie przyszło spontanicznie.

      1. Piję okazyjnie, towarzysko w weekend, nie więcej niż 3-4 piwa.
      2. Nie piję sam.
      3. Kiedy przychodzi mi ochota na picie, wiem że właśnie teraz nie
      powinienem wypić.

      Zdiagnozowałem zatem u siebie samodzielnie alkoholizm i walczę z nim
      z dobrym skutkiem. Zaczynałem jak większość młodych uzależnionych od
      alkoholu. Uciekłem od ciężkiej postaci tej choroby (lub gwoli
      ścisłości, jestem świadom zagrożenia i wciąż uciekam).

      Ilu z nas będzie potrzebowało pomocy w wydobyciu się z dołka?
      • Gość: nakrawedzi Re: Codzienne picie... IP: *.subscribers.sferia.net 18 lat temu
        I ja należę do tych, którzy sami uświadomili sobie nadchodzące
        zagrożenie. Zaczęło się tak jak w artykule. Weekendowe imprezki i
        alkoholowe wakacje podczas których człowiek nie trzeźwiał. Młodość
        ma swoje prawa. Wszystko było pod kontrolą. Nawet kilka zaliczonych
        zwałek można było zaliczyć na poczet niedoświaczenia w spożywaniu.
        Dziś mam rodzinę, dziecko. Przyzwyczajenie do zakrapianych weekendów
        pozostało. Co więcej, starzy mnie nie kontrolują, jestem dorosły i
        mogę pić kiedy chcę i ile chcę. Do niedawna wieczorami wypijałem
        jedno, dwa piwka. Jak żony nie było 4 i więcej. Niby nic, ale jakoś
        nie szło iść spać bez alkoholu. Któregoś weekendu znowu się
        zresetowałem. Na szczęście nie przyspożyłem z tego powodu kłopotów
        rodzinie. Postanowiłem skończyć z tym. Przynajmniej w takim
        wymiarze. W naszym społeczeństwie nie da się istnieć bez alkoholu.
        Trzeba kontrolować i ograniczać. I przede wszystkim nie pić do
        lustra. W moim przypadku zioło nie wchodzi w grę bo paraliżuje mój
        aparat mowy a w skrajnych przypadkach paraliżuje całe ciało, choć
        umysł wydaje się pozostawać w pełni sprawny. Dorosłem do trzeźwości.
        Do następnego weekendu...
      • Gość: hjhjhj Re: Codzienne picie... IP: *.chello.pl 18 lat temu
        w tym co piszesz jest cholernie dużo prawdy...

    • Gość: Damian Byle do weekendu IP: *.wlb.vectranet.pl 18 lat temu
      Tak gadacie ale naprawde w zyciu normlanego czlowieka nie ma zbyt
      wiele rozrywek dlatego zostaje tylko piwo w barze albo wodka z
      kolegami. Napewno kazdy by wolal jechac nad cieple zrodla albo inne
      rarytasy w weekend ale na to stac tylko nie licznych A czytanie
      ksiazek to jest dobre dla samotnikow i marzycieli. Nie oceniajmy
      ludzie tak z gory. Chcieli byscie grac na skrzypacach czy pasjansa
      układac z znajomymi? heh Dajcie ludziom inny pomysl na spedzanie
      tego czasu to wtedy cos wniesiecie do tej dyskusji.
    • Gość: Mika Byle do weekendu IP: *.chello.pl 18 lat temu
      12 lat zycie spedzilem w ten sposob :) Nie mam problemow
      alkoholowych, ostatnio wypilem lamke szampana i cztery szklaneczki
      czegos mocniejszego na sylwestra...a autor chyba nie ma pojecia o
      czym pisze, traci wujkiem dobra rada :)
      To przemyslenia kogos kto zaluje, ze takie zycie go nie dotyczy :)
      Nie wszyscy musza obierac kartofle :), na to jest czas po 40, albo
      moze i nigdy :)
      • Gość: tre Re: Byle do weekendu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18 lat temu
        za mądry to ty nie jesteś, te 12 lat picia zrobiło swoje
      • Gość: życzliwy Re: Byle do weekendu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18 lat temu
        piep..cie kolego. Widać albo rzeczywiście nie masz z tym problemu bo
        jesteś odporny - są takie osoby ale większości nie, albo nie
        imprezowałeś tak jak opisano w artukule lub nawet lepiej, albo
        jesteś właścicielem dyskoteki i ci te wpisy nie wsmak, albo z jakiś
        tam sobie powodów np. człowiek człowiekowi wilkiem - zwyczajnie
        kłamiesz. Nie rób wody z mózgu "kotom", kiedy "dziadki" pomagają.
    • Gość: lelum polelum Byle do weekendu IP: 172.16.2.* 18 lat temu
      Szczególnie mnie rozbawił ostatni przykład - "załamałam się kiedy pierwszy raz
      zaspałam do pracy" - jezuu, no koszmar normalnie - ja sie co drugi dzień nie
      wyrabiam (n'lubie sie budzić) i jakoś żyję.
      • Gość: nakrawedzi Re: Byle do weekendu IP: *.subscribers.sferia.net 18 lat temu
        Co drugi dzien budzi cię telefon od szefa w okolicy południa??
        Pozazdrościć tylko
    • cheyenne20 Byle do weekendu 18 lat temu
      Połówka w piątek jeszcze nikomu nie zaszkodziła.
      A poza tym, kto nie pije, ten donosi !!!
    • Gość: yogo smetni przestraszeni ludzie IP: *.acn.waw.pl 18 lat temu
    • poznan56 Pijmy jak Wlosi lub Francuzi ... 18 lat temu
      Alkohol powinien byc odpowiedzialnie uzywany jako czesc zycia a nie
      jako narkotyk. W Polsce niestety wiekszosc pijacych uznaje zasade -
      nie pije caly tydzien a w weekend ide na calego. Przecietny Wloch
      lub Francuz wypija pol butelki wina do obiadu. Nie miejsce tu aby
      pisac o pozytywnym znaczeniu wina wytrawnego. Anglicy lubia
      sobie "strzelic" whisky przed posilkiem (dobre na apetyt), Niemcy i
      Czesi wypijaja olbrzymie ilosci piwa. Ale to Polacy i Rosjanie maja
      opinie pijakow. Alkohol jest dla ludzi. Trzeba jednak wiedziec jak
      go konsumowac.
      • Gość: divad Re: Pijmy jak Wlosi lub Francuzi ... IP: *.chello.pl 18 lat temu
        hahaha, podoba mi sie twoja wiedza na temat pica anglikow:) bardzo zabawne.
        podejrzewam ze jest bardzo teoretyczna, malo praktyczna. na temat innych nacji
        sie nie wypowiadam bo nie znam ich w praktyce, w przeciwienstwie do przedmowcy.
        no moze jeszcze co nieco wiem na temat skandynawow i finow, generalnie to lubia
        ostro dac w palnik. oczywiscie pomijam naszych wschodnich sasiadow. tu
        nalezaloby przewartosciowac pewne pojecia zeby dobrze to ogarnac:) a ogolnie
        rzez biorac alkohol dla ludzi. jak ktos nie potrafi pic to niech nie pije. a jak
        sie nie potrafi powstrzymac to jego strata
    • ihateschool taa? a ja wole zielska przypalić 18 lat temu
      bez kaca, bełtów, bólu łba, AGRESORA jak po siwusze, bez problemów z
      wątrobą
      • partyboi Re: taa? a ja wole zielska przypalić 18 lat temu
        Nic dodać, nic ująć :-)))
        • 328i łeb nie boli, bo sie wypala 18 lat temu
          do pary razem z układem nerwowym
    • Gość: GOŚĆ Alkohol to przeciez narkotyk, działa w ten sam IP: *.promax.media.pl 18 lat temu
      sposób na sprawność psychofizyczną co inne poznane przez człowieka
      uzalezniacze.
      Szukanie powodów do wypicia tez jest podobne.
      Alkoholik to też ćpun, społeczenstwa musiały dopuscic do legalnego
      obrotu nim bo juz niktlub prawie nikt nie wyobraza sobie zycia bez
      niego :)
      Czyli mówiac krótko pijąc piwo czy wódke, klniesz na ćpuna syna
      sąsiada to jestes hipokrytą :D
    • Gość: toku przeczytalem art przy drinku i cos w tym jest IP: *.ha.pwr.wroc.pl 18 lat temu
      praca, zajecia, doktorat trzeba pisac, praca... min 10-12 godz w pracy. Wracam padniety. Godz. 20:00 szybki prysznic, w miedzyczasie drink... i jak nowonarodzony. Impreza? Zaden problem. Powrot rano? Moze byc! Do pracy na 8:00? O 8:10 juz pije kawe przy biurku ;-) Poki ma sie 27latek (+/- 5) trzeba korzystac z zycia... Pozniej rodzina, dzieci obowiaski domowe... Ze jestem zagrozony? Tak, wiem o tym i jestem tego swiadomy. Dlaczego sie nie boje? Bo tak jak w artykule mowa jest o ludziach inteligentnych, a ja mysle, ze do takich sie zaliczam (z reszta jak wszyscy z wyzszym, bo w koncu za cos ten dyplom dostali), to kazdy bedzie wiedzial, gdzie jest granica. Po prostu lubie to.
      • bupu Re: przeczytalem art przy drinku i cos w tym jest 18 lat temu
        O taaaa, bo inteligencja tak strasznie pomaga przy unikaniu uzależnień...
    • Gość: ??? Byle do weekendu IP: *.dolsat.pl 18 lat temu
      Po wiekszosci wpisow widac,że w narodzie brak elementarnej wiedzy na temat
      alkoholizmu.Nikt sie nie zastanowi,co czuja najbliżsi(żona,mąż,dzieci) czlowieka
      pijącego,lub np podwładni skacowanego lub pijanego szefa.Prawdopodobnie
      wiekszość z was miała lub ma kogoś pijacego w rodzinie.Ciekawym jest,jakie
      zdanie mieliście o tej osobie?
    • Gość: x Strasznie slaby artyukul IP: *.smrw.lodz.pl 18 lat temu
      Autor zamiast uchwycic styl zycia, wartosci i cele mlodego
      pokolenia wchodzacego na rynek pracy, nadal artykulowi umoralniajacy
      ton, opisujac przyklad tej 25 latki, ktora nie umie obyc sie bez
      alkoholu. Sam jestem studentem i w zasadzie co weekend wychodze do
      klubu gdzie leje sie wodeczka i inne drinki strumieniami. Podobnie
      3/4 znajomych z uczelni (studia dzienne na uniwersytecie), co
      oczywiscie nie czyni z nas potencjalnych alkoholikow. Jako ze sie
      zbliza sesja, wiem ze przez najblizszy prawie miesiac nigdzie nie
      wyjde i nie trzesa mi sie od tego rece. Tematem artykulu mieli byc
      mlodzi profesjonalisci, a ich rozrywkowy styl zycia jest odpowiedzia
      na narzucane cele kulturowe (np. bogactwa czy prestizu) i probe
      zamkniecia w zbiurokratyzowanym, zracjonalizowanym swiecie
      codziennej rutyny. Tak wiec problem alkoholizmu jest moim zdaniem
      wcisniety na sile i traci tanim moralizatorstwem z brukowcow.
    • Gość: x Strasznie slaby artyukul IP: *.smrw.lodz.pl 18 lat temu
      Autor zamiast uchwycic styl zycia, wartosci i cele mlodego
      pokolenia wchodzacego na rynek pracy, nadal artykulowi umoralniajacy
      ton, opisujac przyklad tej 25 latki, ktora nie umie obyc sie bez
      alkoholu. Tematem artykulu mieli byc
      mlodzi profesjonalisci, a ich rozrywkowy styl zycia jest odpowiedzia
      na narzucane cele kulturowe (np. bogactwa czy prestizu) i probe
      zamkniecia w zbiurokratyzowanym, zracjonalizowanym swiecie
      codziennej rutyny. Tak wiec problem alkoholizmu jest moim zdaniem
      wcisniety na sile i traci tanim moralizatorstwem z brukowcow. Sam
      jestem studentem i w zasadzie co weekend wychodze do
      klubu gdzie leje sie wodeczka i inne drinki strumieniami. Podobnie
      3/4 znajomych z uczelni (studia dzienne na uniwersytecie), co
      oczywiscie nie czyni z nas potencjalnych alkoholikow. Jako ze sie
      zbliza sesja, wiem ze przez najblizszy prawie miesiac nigdzie nie
      wyjde i nie trzesa mi sie od tego rece.
    • Gość: do AUTora Byle do weekendu IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18 lat temu
      kto ukladal ankiete
      bo nie ma odpowiedzi tak pije ryzykownie
      bo ja zawsze pije ryzykowanie ale wiem ze nie jestem jeszcze alkoholikiem :P
    • Gość: grenzik Byle do weekendu IP: *.chello.pl 18 lat temu
      Jak to jest ? Są osoby, które piją regularnie i to dużo nawet, ale sobie jakoś
      radzą w ramach "funkcjonowania w społeczeństwie" tak zwanego. Są, to fakt.
      Faktem jest też, że pewnie dobiją się zdrowotnie szybciutko, ale to ich sprawa
      przecież. Ja też tak mam. Więc pytanie: co tak bardzo przeszkadza w tej postawie
      osobom podchodzącym do alkoholu ze znacznie większym dystansem, osobom
      traktującym to tak osobiście z drugiej strony ? Ich własne problemy, czy co ? Bo
      ja nie rozumiem... Ale proszę o szczere odpowiedzi. Ja np. jestem alkoholikiem i
      nim pozostanę, bo pić lubię i znajduję w tym swój sposób na życie. Oczywiście
      pamiętając, że w około pełno ludzi, których nie wolno tym obciążać, bo to wybór
      osobisty i koniec, kropka. Jeśli tak daje radę, to co w tym złego ? :) I kto ma
      prawo oceniać i względem jakich wartości ? A jak padnę na kacu na zawał którymś
      razem, to co ? No moje ryzyko - jestem świadom, że się go podejmuję, a póki co
      nie żałuję niczego. No to jak to jest ?

      PS: Jak każdy, przeżyłem wiele rzeczy, których kto inny nie przeżył. Piszę to,
      żeby ci, co zrozumieją wiedzieli ;) Taka mała retoryczna asekuracja :*

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka