Dodaj do ulubionych

Z perspektywy ojca...

16.10.09, 22:29
...podstawowa zaleta butelki jest jasna: butelką mogę karmić (i bardzo lubię),
a piersią prawdopodobnie bym miał problem. Przy czym żona pracuje na etacie, a
ja jako wolnozawodowiec zostaję z małą w domu.
Qpy podobno spoistsze, a u nas akurat zaszczyt przewijania mnie przypadł w
udziale, cieszę się więc, że nie mam na co dzień do czynienia z dzieciątkiem
o***nym jak krowa.
I przerwy między karmieniami większe, czyli pewnie by nas dziecię budziło w
nocy (w dodatku, nietypowo, mnie łatwiej obudzić niż żonę), a tak po
ukończeniu 3 miesięcy zaczęło przesypiać całe noce.
Obserwuj wątek
    • arcobalenka Re: Z perspektywy ojca... 17.10.09, 09:54
      Z tymi nocami to nie ma gwarancji.. moje dziecko ma 8 miesięcy i jeszcze nie przesypia nocek, a jest karmione butelką od urodzenia.
      • pam_71 Re: Z perspektywy ojca... 22.10.09, 12:21
        Tak. Gwarancji nie ma ;-)
        Moja Młoda po 2ipół miesiąca przesypiała od 24:00 do 5:00/6:00. Do ukończenia
        5mc kiedy to pobudki nocne powróciły ... ząbkowała, potrzebowała bliskości, coś
        się przyśniło ... ;-) Do dzisiaj (a ma 8lat) zdarza jej się przychodzić do nas w
        nocy ... cóż ;-) Takie są uroki macie- i tacie-rzyństywa
    • mloda0242 Re: Z perspektywy ojca... 17.10.09, 10:49
      powinny to przeczytać wszystkie cycusiowe mamusie...

      :)
      • bweiher Re: Z perspektywy ojca... 17.10.09, 14:47
        a_weasley a mnie się bardzo podoba Twoja sygnaturka... :D
        I ilez w niej prawdy :D
      • kai_30 Re: Z perspektywy ojca... 17.10.09, 17:34
        Przeczytałam. I co? Mam pozazdrościć? Nie mam czego - mój syn zaczął przesypiać
        noce w wieku 6 tygodni, kupa albo kilka razy dziennie, albo raz na kilka dni, a
        w naszym związku to ja akurat mam wolny zawód, w którym dziecko przy piersi
        zupełnie nie przeszkadza.

        Tata po powrocie z pracy realizuje się na inne sposoby - nosi, kąpie, usypia,
        bawi się, itd itp,. Karmić będzie już niebawem, jak zaczniemy rozszerzać dietę.
        • krokodylka27 Re: Z perspektywy ojca... 17.10.09, 18:17
          kai_30 to masz dobrze, że taki masz zawód. Nic tylko się powinnaś cieszyć, że
          możesz przebywać z dzieckiem cały czas, bo większość pewnie nie ma tego komfort.
          A tatuś, który założył ten wątek powinien być wysławiany pod niebiosa, bo
          zapewne spora część tatusiów ogranicza się do kilkuminutowej zabawy z dzieckiem
          i nic poza tym w opiece nad dzieckiem
          • a_weasley Zawsze jest coś za coś 19.10.09, 21:26
            Krokodylka27 napisała:

            > zapewne spora część tatusiów
            > ogranicza się do kilkuminutowej zabawy
            > z dzieckiem i nic poza tym w opiece
            > nad dzieckiem

            Sporą część tej części niezawodnie stanowią ludzie, którzy pracują jak dzikie
            osły, żeby zapewnić wszystko to, co, jak słyszą od żony i otoczenia, dziecko
            musi mieć.
            Znałem człowieka, który twierdził, że na danym etapie on i jego narzeczona nie
            mogliby sobie pozwolić na dziecko, bo jak do domu nie trafia 8000 zł
            miesięcznie, to w ogóle nie ma o czym mówić. Pewnie znajdą się i małżeństwa,
            którym i 18 kzł ledwo wystarcza na zapewnienie odpowiednich warunków jednemu
            dziecku, więc na drugie ich nie stać absolutnie.
            • krokodylka27 Re: Zawsze jest coś za coś 19.10.09, 21:35
              A brałeś pod uwagę tatusiów, którzy są w domu, ale im się nie chce po prostu
              zajmować dzieckiem? Wyobraź sobie, że i tacy istnieją. Nie twierdzę, że
              zapracowanych tatusiów nie ma.
              • minerwamcg Re: Zawsze jest coś za coś 19.10.09, 22:02
                Ba, są ludzie, klamki i całe zamki. Są też matki, które za skarby
                świata nie pozwolą mężowi nic zrobić przy dziecku, bo tylko one
                umieją tak jak trzeba i nikt poza nimi w ogóle nie powinien zbliżać
                się do dziecka, a poza tym dziecko jest, jak wiadomo, z porcelany i
                tłucze się od samego dotknięcia kogokolwiek poza matką.
              • a_weasley Re: Zawsze jest coś za coś 20.10.09, 08:28
                Krokodylka27 napisała:

                > A brałeś pod uwagę tatusiów, którzy są w domu, ale im się
                > nie chce po prostu zajmować dzieckiem?

                Oczywiście - dlatego napisałem, że ci zapracowani to "część tej części".
        • rosario.o Re: Z perspektywy ojca... 17.10.09, 18:33
          kai_30 napisała:

          > Przeczytałam. I co?

          I nic. Po prostu ojciec opisuje swoje odczucia na temat karmienia
          butelką. To świetny układ, kiedy tata może w tak dużym stopniu
          uczestniczyć w wychowaniu dziecka.
          Ale przecież nie można tolerować tego, że ktoś jest zadowolony z
          faktu karmienia dziecka mlekiem modyfikowanym, więc od razu trzeba
          się doczepić i pochwalić się "a ja to karmię piersią". Jak się ma
          wolny zawód to chyba nic prostszego, każda matka by tak chciała.
          • kai_30 Re: Z perspektywy ojca... 20.10.09, 12:10
            rosario, to może spójrz z łaski swojej, na jaki post odpowiadałam. Nie podpięłam
            się pod wypowiedź założyciela wątku, tylko pod to:
            mloda0242 17.10.09, 10:49 Odpowiedz
            powinny to przeczytać wszystkie cycusiowe mamusie...

            I stąd moje: Przeczytałam. I co?

            Bo naprawdę nie wiem, jak zdaniem młodej powinnam zareagować, jako matka
            karmiąca piersią. Szokiem? Niedowierzaniem? Zupełnie nie dziwi mnie ojciec
            potrafiący się zająć niemowlęciem, i naprawdę - sposób karmienia nie ma tu
            większego znaczenia, bo opieka nad dzieckiem to nei tylko wpychanie mu
            piersi/butelki do paszczy ;)
            • mloda0242 Re: Z perspektywy ojca... 20.10.09, 15:51
              kai_30 napisała:

              > I stąd moje: Przeczytałam. I co?

              i masz kolejne doświadczenie życiowe za sobą ;)
              kai, cycusiowe mamusie napisałam kursywą, z lekką ironią - zamierzoną...
              spieniła Cię, czy mam w związku z tym uważać że właśnie taką cycusiową mamusią
              jesteś...?

              > Szokiem? Niedowierzaniem?

              refleksją, po prostu refleksją jak myślący człowiek...?

              > Zupełnie nie dziwi mnie ojciec
              > potrafiący się zająć niemowlęciem, i naprawdę - sposób karmienia > > nie ma tu
              > większego znaczenia, bo opieka nad dzieckiem to nei tylko >
              > wpychanie mu
              > piersi/butelki do paszczy ;)

              naturalnie że nie ale tak się składa że a_weasley właśnie o karmieniu pisze i ja
              właśnie do karmienia się odniosłam...
              • a_weasley Re: Z perspektywy ojca... 20.10.09, 18:25
                mloda0242 napisała:

                > naturalnie że nie ale tak się składa że
                > a_weasley właśnie o karmieniu pisze

                Zasugerowałem się tytułem tego forum.
        • rakas3 Re: Z perspektywy ojca... 17.10.09, 19:19
          Fajnie, ze przeczytałas, fajnie, ze nie zadzroscisz, fajnie, ze masz wolny
          zawód. no i najfajniej, ze karmisz piersią! ciesze sie, ze tak sie wszytsko
          Tobie układa fajnie ;-)! Tylko nie rozumiem ideii Twego postu??? nikt nie
          napisał, ze inni ojcowie sa gorsi... cóz znów to samo: uderz w stól a nożyce sie
          odezwa, niestety.

          Weasley SUPER, ze opisałes swoje doswiadczenia!!! Moj maz podobnie jak Ty karmi
          synka butelka, nigdy sie od tego nie wymigiwał, uwielbia to ;-) a i tez kapie,
          nosi, przewija, usypia i bawi sie... mysle, ze wielu panów ma podobne
          doswiadczenia ;-)
          • rakas3 Re: Z perspektywy ojca... 17.10.09, 19:20
            moj post miał byc pod postem Kai 30, cos nie wyszło ;-(
          • pam_71 Re: Z perspektywy ojca... 22.10.09, 12:38
            To ja z potrzeby ducha i serca dopisze też swojego Małza ;-)
            On też kąpał, nosił, przewijał, karmił ;-) Dzisiaj większość tych czynności
            Małolaty wykonują same (bo szkolne już są) ale kontakt z Tata mają wyśmienity
            ... od zawsze ;-)
      • mad_die mloda 18.10.09, 21:23
        Ja też przeczytałam i jakoś mnie to wcale nie rusza.
        Fajnie, że tatuś siedzi w domu i się córką zajmuje - widać im to pasuje.
        U mnie w domu to ja będę karmić, a tata będzie do innych rzeczy.
        • pam_71 Re: mloda 22.10.09, 12:39
          no i ... ?!
          Czy coś z tego wynika ;-)
    • elgosia Re: Z perspektywy ojca... 18.10.09, 12:02
      Mój mąż też karmi butelką. Ja piersią, a potem "drugie danie" daje tata. A i
      starsze rodzeństwo lubi chwile potrzymać butelkę. To jest niepodważalny plus
      karmienia butelką. Swoją drogą ja też lubię karmić butelką, mogę sobie popatrzyć
      na dzidziusia, a nie pilnować tylko, czy dobrze trzyma pierś, czy prawidłowo
      ssie. (choć piersią też lubię karmić, jak się Mała nie szarpie i nie wierci)
    • waiting_for Re: Z perspektywy ojca... 20.10.09, 22:11
      Kupy dziecka karmionego piersią może są rzadsze, ale przynajmniej nie śmierdzą tak jak po mleku sztucznym :P

      A tak serio to skoro żona pracuje to też mógłbyś karmić dziecko butelką, gdyby ściągała pokarm...
      No i karmienie nie jest najważniejsze w rodzicielstwie, więc nie bardzo rozumiem sens postu.
      • a_weasley Re: Z perspektywy ojca... 21.10.09, 12:12
        Waiting_for napisała:

        > przynajmniej nie śmierdzą
        > tak jak po mleku sztucznym

        Toby chyba musiały być bezwonne.

        > A tak serio to skoro żona pracuje
        > to też mógłbyś karmić dziecko butelką,
        > gdyby ściągała pokarm...

        Coś takiego! Nie wiedziałem! ;)

        > No i karmienie nie jest najważniejsze
        > w rodzicielstwie, więc nie bardzo
        > rozumiem sens postu.

        A tytuł tego forum też nie bardzo rozumiesz?
        • czarodziejka000 Re: Z perspektywy ojca... 21.10.09, 21:22
          Kupy...hmmm ciekawe,bo karmilam i piersia i sztucznym a roznicy nie widzialam
          ...w kazdym razie fiolkami nie pachnialo :P
          • dagne77 Re: Z perspektywy ojca... 21.10.09, 21:35
            My karmimy butlą i podajemy żelazo- to dopiero wonności są...można paść
            trupem podczas przewijania:) ale tatuś trzyma się dzielnie i przewija.
            A co do karmienia to go do butelki nie dopuszczam- to moje ukochane
            zajęcie, taka rekompensata za brak karmienia piersią. a w dodatku miło
            się patrzy jak dziecię wciąga pokarm aż jej się te odstające uszy
            trzęsą:)
            • minerwamcg Re: Z perspektywy ojca... 21.10.09, 22:50
              He, he... że żadne g. fijołkami nie wonieje, to fakt. Poza tym jak
              się po 4 miesiącu wprowadzi nowe pokarmy, bukiet zapachów robi się
              jeszcze bogatszy.
              Dlatego uważam, że z g. powinno przewijać to z rodziców, które ma
              słabszy węch i jest mniej podatne na mdłości. Na ogół te warunki
              lepiej spełniają mężczyźni.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka