rosasharn
24.06.05, 17:16
z www.wm.pl
Tomasz Łęgowski (30 lat) z Iławy leży w poliklinice od marca. Mężczyzna
cierpi na nowotwór dna jamy ustnej. Lekarze ocenili, że nie kwalifikuje się
do operacji. Przy jego leczeniu wykorzystano już wszystkie standardowe
procedury refundowane przez NFZ, m.in. chemio- i radioterapię. Okazały się
nieskuteczne. Dziś mężczyzna nie chodzi i nie mówi.
- Jedyną szansą na przedłużenie jego życia jest specjalistyczny
lek "Cetuximab", którego miesięczna dawka kosztuje 25 tys. zł - mówi dr
Sergiusz Nawrocki, ordynator oddziałów radioterapii w olsztyńskiej
poliklinice. - Szansa wynosi 40 procent. To naprawdę dużo.
Pan Tomasz przyjmuje lek od połowy czerwca. Jego rodzina uzbierała 28 tys. zł
i wpłaciła je na konto działającej przy szpitalu fundacji. Te pieniądze
starczą tylko na miesiąc leczenia. Poliklinika zwróciła się do NFZ z
wnioskiem o refundację kosztów leku, ale fundusz odmówił. Dlaczego?
- Ten preparat jest zarejestrowany w Polsce jako lek przeznaczony do leczenia
pacjentów z rakiem jelita grubego z przerzutami - mówi Grzegorz Adamowicz,
rzecznik warmińsko-mazurskiego oddziału funduszu. - Tym samym nie jest
zarejestrowany jako preparat do leczenia zaawansowanych nowotworów głowy i
szyi. Nie mamy żadnej możliwości prawnej do wydania zgody na zakup
niezarejestrowanego leku.
Tomasz Łęgowski wie jedno - chce żyć. Jest dla kogo - ma żonę i dwuletnią
córeczkę, której zdjęcie stoi przy szpitalnym łóżku.
- Wierzę w ten lek - pisze na kartce.
W polepszenie stanu zdrowia pana Tomasza wierzy też jego rodzina.
- Tomek jest młody, ma silny organizm - mówi Michał Łęgowski, młodszy brat
chorego. - Myślę, że warto spróbować wszystkich możliwych metod, by
przedłużyć mu życie.
Podobnego zdania jest kierownictwo polikliniki. - Przez biurokrację NFZ muszę
grać Pana Boga: decydować kogo leczyć, a kto może umrzeć - zaciska bezsilnie
pięści Chełchowski.
Po chwili zaś przytacza liczby obrazujące tę bezsilność. Tylko w ciągu pięciu
miesięcy tego roku szpitalne oddziały i poradnie onkologiczne (chirurgii,
chemio- i radioterapii) wygenerowały ponad półtora mln zł długu.
Wierzytelności za leki onkologiczne sięgają ośmiu mln zł. A liczba chorych
stale rośnie. W tej chwili na oddziałach onkologicznych polikliniki leczy się
średnio 700 pacjentów miesięcznie.
Radosław Paździorko
r.pazdziorko@gazetaolsztynska.pl