Gość: toko
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
24.11.05, 15:09
Żółć mie zalewa, więc dam upust swojej złości:
Część 1. moja pierwsza wizyta w ASO VW Palmowski w Olsztynie, ul Rataja
Przyjechałem, zgłaszam: jest usterka, pali się kontrolka, proszę o określenie
przyczyny usterki.
Po 2 godzinach zjawia się szef serwisu i oznajmia: pana samochód jest zepsuty,
świeci się kontrolka, nie znam przyczyny, należy się 160 zł
Ja: to ja wiem za darmo, a nie za 160 zł
ON: Jak pan chce to poszukamy metodą prób i błędów (trzeba zamówić części) -
może coś znajdziemy - koszt do 3500 zł.
Ja na to: a jeżeli wymienicie niepotrzebnie części które są sprawne?
ON: to przyjmiemy je na magazyn
Ja: No to się zastanowię
Część 2. moja druga wizyta w ASO VW Palmowski w Olsztynie /6 dni później/
Przyjechałem, zgłaszam: jest usterka, pali się kontrolka, proszę o określenie
przyczyny usterki.
ciąg dalszy jak w czasie wizyty nr 1, tyle że teraz to już kosztuje 108 zł i
jest diagnoza - trzeba wymienić czujnik i kabelek.
moja decyzja: wymienić.
Po wymianie efekt: jest usterka, pali się kontrolka. Serwis chce szukać dalej.
Nie zgadzam się - paprakom nie dam eksperymentować za moje pieniądze.
Reakcja serwisu: należy się 480 zł, bo nie chce pan naprawiać dalej
Ja: no to zabierajcie te swoje części, zamontujcie moje, sprawne, za robociznę
mogę ew. zapłacić
ASO: NIE! chciał pan wymienić dobre elementy na takie same dobre - to pana
sprawa, należy się 480!
żeby odzyskać auto - zapłaciłem
Teraz wykonałem już od rana 10 telefonów próbując namierzyć p. Palmowskiego
który swoim nazwiskiem firmuje ASO VW. Niestety - bez skutku. 3 razy połączono
mie z faksem /nie pogadałem/, raz poradzono żeby porozmawiać z szefem serwisu
/a niby po co?/, pozostałe próby - nikt nie odbiera, 10 próba - właściciel był
, ale już wyszedł.
jutro część 3 - nie oduszczę - może właściciel ASO w końcu się pojawi. Napiszę
co dalej.