Dodaj do ulubionych

osz cholera

15.10.09, 18:35
wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Mieszkancy-i-turysci-w-Bieszczadach-odcieci-od-swiata,wid,11598073,wiadomosc.html?ticaid=18eda
A ja cały dzień jestem śmiertelnie obrażona że chłop mnie zlewa. A on nie dość
że ma na głowie katastrofę to jeszcze kupę roboty :/
Jeszcze przemyślę temat przeprowadzki w Bieszczady :-D
Obserwuj wątek
    • liisa.valo Re: osz cholera 15.10.09, 19:01
      Na początek możesz zamieszkać w Bieszczadach ze mną :D Będziem hodować owce i
      karmić psy pasterskie. Berneńskie.
      • 2szarozielone Re: osz cholera 15.10.09, 19:07
        Żadnych owiec. Ani kur. Wypożyczalnia quadów, albo kursy paralotniarskie to i
        owszem :)

        Ale teraz się dla odmiany martwię o mężczyznę :/ Cholera, z radością odkrywam,
        że jednak mi trochę i zupełnie nieostrożnie odbija :)
        • wilowka Re: osz cholera 15.10.09, 19:10
          bo to takie romantyczne :)

          Uciśnione dziewice i kawalerowie zacni, i Twój ON jeden, uwalnia ich kilkoma
          ruchami swojej łopaty :D
          • liisa.valo Re: osz cholera 15.10.09, 19:13
            I żałuj, żeś się z nim nie zakopała w jakiejś chatce z kominkiem, gorącą
            czekoladą i miękką pościelą.
        • cytrynka_ltd Re: osz cholera 15.10.09, 19:10
          normalny, ludzki odruch;)
          troska o innych.
        • liisa.valo Re: osz cholera 15.10.09, 19:11
          Mnie też odbiło, ale wtedy w tym hotelu, jak sobie wyobraziłam, że mamusia
          klęczy ze szklanką przy ścianie pokoju. Rechotałam pół nocy.

          A czemu owiec nie? Owce są fajne. Fajnie meczą i są miękkie. I psy pasterskie są
          fajne.
          • wilowka Re: osz cholera 15.10.09, 19:25
            ja też jestem za owcami. Miękkie, meczą i do tego darmowa kosiarka. Bo koza to
            wszytko zeżre, a owca tylko przystrzyże
            • liisa.valo Re: osz cholera 15.10.09, 19:28
              I pyszczki mają takie kochane :)
              • wilowka Re: osz cholera 15.10.09, 20:02
                i lanolinę na futerku :)

                O wiem! Będziecie je przerabiać na wełnę, a ja to wszystko kupię!
          • 2szarozielone Re: osz cholera 15.10.09, 19:40
            Bo ja się nie nadaję do hodowli zwierząt gospodarskich :) Ja mogę na wieś, ale
            na miejskich warunkach.
            A w ogóle... eeeej, on milczy od rana :( Nic mu nie jest, co?
            • liisa.valo Re: osz cholera 15.10.09, 19:48
              Na pewno wszystko ok. Mój wujek też milczy, bo zasypało wszystko. A co do
              hodowli - ja się na tym znam i to wystarczy. Ty możesz zająć się reprezentacją i
              PRem:)
              • 2szarozielone Re: osz cholera 15.10.09, 19:52
                ja moge robić swetry na drutach i sprzedawać na Allegro. Bo jedno i drugie umiem ;)

                On jeszcze parę godzin temu był w necie. No ale... Wczoraj go o 19:00 wezwali i
                wrócił o 5 rano dopiero :( Nawet się nie zdążyłam dowiedzieć, co się działo.
                Ogólnie - chciałabym, żeby dał znak życia :(
                • stedo Re: osz cholera 15.10.09, 20:16
                  Tam przecież prądu nie ma, więc pewnie na baterie działał.I może mu skończyły
                  się, a naładować nie ma jak.I telefony też nie działają. Żadne.
                  • 2szarozielone Re: osz cholera 15.10.09, 20:18
                    Raporty o doręczeniu smsów dostaję ;) Tyle, że pewnie on nie ma głowy do tego. A
                    w dyżurce prąd chyba musi być...
                    • stedo Re: osz cholera 15.10.09, 20:38
                      Jeśli mają agregaty prądotwórcze.Ale do nich potrzebne paliwo.A może bardziej
                      potrzebne jest gdzie indziej gdy nie ma dostaw.A siedzenie np. przy lampie
                      naftowej to tam znowu żadna egzotyka.
                      • 2szarozielone Re: osz cholera 15.10.09, 20:49
                        A pewnie i tak jako młody zdrowy kot, to lata gdzieś po górach i wyławia
                        zabłąkanych łosi, co nawet pomocy nie mają jak wezwać :/ I jak go wreszcie w
                        niedzielę wypuszczą z dyżuru to będzie to drzewo rąbał. I do mnie nie przyjedzie
                        i tyle z romansu, eeech :(
            • stedo Re: osz cholera 15.10.09, 20:11
              Też mnie naszła taka refleksja. Romantycznie to jest gdy aura sprzyja.A gdy
              przyjdą śniegi to nie ma pomiłuj. Nikt za Ciebie niczego nie zrobi.Jeśli
              mieszkańcy nie odśnieżą sobie dróg sami, to chleba nie będzie, nie mówiąc o
              innych rarytasach, karetki nie dojadą,itd.Gdy byłam tam w latach 70tych co
              prawda, ale chyba niewiele się zmieniło. rozmawiałam z takim bieszczadnikiem,
              ale już starszym wtedy.On walczył jeszcze z bandami UPA, a potem został i wtedy
              był szefem ochrony tamy w Solinie.Pytałam jak oni sobie tu radzą gdy śnieg
              zasypie. A on zaczął się śmiać. Wy to, tam w miastach, powiada, czekacie że wam
              władza wszystko załatwi, zorganizuje, zapewni, oczyści, dostarczy. A mu tu jak
              popada, to każdy wsiada na to co ma i na drogi, by przekopać.Jak nie przetrzemy
              szlaków to nie ma nic.
              A ten Twój to da radę, nie bój.Oni zwyczajni takich sytuacji.I nie dziw się, że
              rąbie te drwa, zamiast Cię dopieszczać.Siła wyższa. Nie narąbie to będzie miał
              zimno i ugotować nie będzie na czym.Nie odzywa się, bo telefony nieczynne.A i
              zajęty na pewno. Tamci ludzie mają jednak inne priorytety niż my miastowi.I inne
              życie uważają za normalne, mimo całego postępu cywilizacji.Dlatego, jeśli Wam
              wyjdzie i jednak serio pomyślisz o przeprowadzce, to będzie to trudne dla
              Ciebie. I po pierwszym okresie euforii możesz nie podołać.
              • 2szarozielone Re: osz cholera 15.10.09, 20:15
                Heh, ja sobie zdaję z tego sprawę. I tak szczerze - to nie widzę siebie całe
                życie na wsi... Ale widzę np. związek na dwa domy - Wetlina i Wrocław na
                przykład... Zresztą - za wcześnie na takie plany.
                Ja się tylko martwię, bo on jest GOPRowcem i sobie zdałam sprawę, w jakim młynie
                wylądował. Ciągają go po górach, nie śpi w nocy, on już dziś rano był wykończony
                :( Martwię się. Oczywiście - z drugiej strony - to jest strasznie sexy :)
              • liisa.valo Re: osz cholera 15.10.09, 20:16
                A ja się zastanawiam, czemu ty mówisz: my miastowi? Ja jestem stworzeniem, które
                się w mieście męczy; uwielbiam grzebać się w ziemi i sama odśnieżam podwórko.
                Dlatego chcę hodować owce. I konie.
                • liisa.valo Re: osz cholera 15.10.09, 20:17
                  I zapomniałam najważniejszego: ze wsi mój ród.
                • stedo Re: osz cholera 15.10.09, 20:32
                  Kotuś, Twoja wieś/notabene jaka to wieś, małe miasteczko :)/to ma się do tamtej,
                  jak lot helikopterem to podróży kosmicznej.A odśnieżać swoje podwórko, to trzeba
                  nawet w W-wie.
                  • liisa.valo Re: osz cholera 15.10.09, 20:37
                    E, bo ty mówisz o miasteczku, w którym teraz mieszkają moi rodzice. Ale ja tam
                    się ani nie urodziłam, ani długo nie mieszkałam. A ja się wychowałam na
                    prawdziwej wsi - a właściwie nie na wsi, tylko wybudowaniu. Najbliższy sąsiad po
                    drugim końcu drogi nieprzejezdnej w wigilię - tak, tak, wujek się zakopał jadąc
                    do nas na wieczerzę. Jako szczeniaki dziadek nas (mnie i siostrę) saniami
                    konnymi musiał dowozić do najbliższej drogi asfaltowej, kiedy szłyśmy w zimie do
                    szkoły.
                    I ta dziura wcale nie różni się od Bieszczad, tyle, że gór nie ma i prąd/bieżąca
                    woda jest.
                    A ja - mieszczuchu jeden - umiem krowy doić, w oborze sprzątać i świniom żreć
                    dawać. I wykopki niejedne w karierze były, w kopcu się siedziało i kury macało -
                    więc mnie nie obrażaj ;P
                    • stedo Re: osz cholera 15.10.09, 20:52
                      Ależ ja Cię nie obrażam kochanie, gdzież bym śmiała:)Nie wiedziałam że
                      dzieciństwo upłynęło Ci na prawdziwej wsi, tzw. zabitej dechami.I nawet
                      powiedzenie:kury macać, a nie...itd.uważam poniżej dobrego wychowania dla osoby
                      tak mówiącej.Praca na wsi, moim zdaniem należy do tych najcięższych i nawet gdy
                      minie sezon uprawy roli czy zbiorów to i tak trzeba dbać o inwentarz, świątek,
                      piątej i niedzielę, czy mróz, czy ulew, wstając o godz. 5tej, bo krowy muczą a
                      świnie kwiczą.
                      • liisa.valo Re: osz cholera 15.10.09, 21:01
                        Ja to też doceniam, zwłaszcza, że na tym gospodarstwie siedzi mój wujek teraz i
                        praktycznie sam ma je na głowie. A w wykopkach czy też żniwach do dzisiaj udział
                        biorę, bo lubię :) No, tak, ale dla mnie to "macanie kur" to jest historia
                        sprzed paru lat, ale fajnie się to wspomina. A ja tu parę razy pisałam, że jam
                        ze wsi rodem - że wstawało się przed szkołą czasami, żeby pomóc i że mleko
                        prosto od krowy piłam i w wakacje wstawałam o świcie, żeby krowy wyprowadzić.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: osz cholera 15.10.09, 20:24
      osz cholera to zdecydowanie za mało powiedziane.

      Kutwa mać!!!
      Obok mnie stoi do połowy spakowany plecak gotowy do wyjazdu w Bieszczady. Ale ja
      zakładałem umiarkowany rekreacyjny hardkor, a nie walkę o przetrwanie bez prądu
      i wody.
      Ja mogę snuć się po bieszczadzkich w samotności, ale z założeniem że wieczorem
      znajdę się w miejscu z kominkiem, butelką piwa, a co trzeci dzień z prysznicem :D
      • 2szarozielone Re: osz cholera 15.10.09, 20:31
        To poczekaj jeszcze parę dni, ma być ładniej :( Zresztą wczoraj dostałam od
        zabieganego chłopa smsa o treści "co za zjebane pedały łażą po górach w taką
        syfną pogodę" bo cały dzień latał kogos ściągać ;)

        Nie łap się do tej kategorii :/
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: osz cholera 15.10.09, 20:37
          > Nie łap się do tej kategorii :/

          Bez obaw - szanuję pracę ratowników i staram się im jej nie przydawać.

          A swoją drogą to ja planowałem fotografować wielokolorowa bieszczadzką jesień,
          ale jak to zrobić jak wszystko w śniegu, a nawet jak snieg zniknie to wszystko
          będzie płynąć... ech.

          Oczywiście mógłbym jechać w Tatry, ale w śniegu w pojedynkę to nawet mi się nie
          uśmiecha.
          • 2szarozielone Re: osz cholera 15.10.09, 20:46
            Nooo, mnie też ta kolorowa jesień po głowie chodziła... Ale na szczęście mi
            przeszło...
            A w Tatrach to bace z owcami na halach utknęli z kolei ;) Jajego, co jest z tą
            pogodą, motyla noga...
            • g.r.a.f.z.e.r.o Re: osz cholera 15.10.09, 20:52
              No, pogoda jest przezabawna.
              Cóż pozostaje czekać, albo pojechać w góry, zgubić się i poznać jakąś goprowiczkę :D
              • 2szarozielone Re: osz cholera 15.10.09, 20:56
                Chyba nie ma kobiet w GOPR - bo to bez sensu. Jakoś nie widze kobiety znoszącej
                z góry np. 150-kg faceta ze skręconą kostką ;) Mam feministyczne poglądy, ale
                bez przesady...
                • g.r.a.f.z.e.r.o Re: osz cholera 15.10.09, 20:58
                  Ale ona nie musi mnie znosić, sam na dół trafię.
                  Ważne żeby mnie potem pielęgnowała i pocieszała :D
                  • 2szarozielone Re: osz cholera 15.10.09, 21:02
                    No ale właśnie chyba w ogóle takich nie biorą :-D to już nie idź w góry tylko do
                    knajpy, tam możesz się zakrztusić np i pomocy potrzebować :P
                    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: osz cholera 15.10.09, 21:09
                      Jak nie biorą, to może bym przynajmniej Twojego goprowca poznał :).

                      A żeby iść do knajpy zamiast w góry to by mi wogóle do głowy nie przyszło. Na
                      wieczorny melanż w schronisku/bazie ludzi z mgły i innym miłym miejscu trzeba
                      uczciwie zapracować.
                      • 2szarozielone Re: osz cholera 15.10.09, 21:11
                        No fakt :) Ale jak pogoda zła, to lepiej nie iść, tylko się napić ;)

                        A jakbyś zauważył, że mój goprowiec zbyt czule opiekuje się jakąś turystką, to
                        ja poprosze o donosik :)
                        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: osz cholera 15.10.09, 21:17
                          > A jakbyś zauważył, że mój goprowiec zbyt czule opiekuje się jakąś turystką, to
                          > ja poprosze o donosik :)

                          Ach, nie ma to jak odrobina zdrowej zazdrości :D
                          Ja raczej planowałem przypadkiem, w ramach anegdotki opowiedzieć o dziewczynie
                          która na forum opowiadała że Goprowca poznała. Oczywiście to by mi sie tak
                          mimochodem wymskło...
                          • 2szarozielone Re: osz cholera 15.10.09, 21:26
                            :) Może lepiej nie, gdzie ja go będę wtedy obgadywać :P
            • liisa.valo Re: osz cholera 15.10.09, 20:52
              Jest takie przysłowie: w październiku zima, w styczniu śniegu ni ma. I się nie
              śmiej, pan od pogody to cytował.
            • stedo Re: osz cholera 15.10.09, 21:04
              Dwóch to nawet zamarzło, bo to załamanie pogody złapało ich, gdy wracali z
              redykiem. Jeden to nawet młody, trochę po 30tce.Pisali dziś.
              • 2szarozielone Re: osz cholera 15.10.09, 21:08
                Do gór trzeba szacunek mieć :(
    • zoofka Re: osz cholera 15.10.09, 21:15
      przeklejam z forum bliźniaczego, bo mi bardzo w temacie pasi


      12 sierpnia
      Przeprowadziliśmy się do naszego nowego domu w Bieszczadach.
      Boże jak tu pięknie!
      Drzewa wokół wyglądają tak majestatycznie.
      Wprost nie mogę się doczekać,kiedy pokryją się śniegiem.

      14 października
      Bieszczady są najpiękniejszym miejscem na ziemi!
      Wszystkie liście zmieniły kolory - tonacje pomarańczowe i czerwone.
      Pojechałem na przejażdżkę po okolicy i zobaczyłem kilka jeleni.
      Jakie wspaniałe!
      Jestem pewien,że to najpiękniejsze zwierzęta na ziemi.
      Tutaj jest jak w raju Boże,jak mi się tu podoba!


      11 listopada

      Wkrótce zaczyna się sezon polowań. Nie mogę sobie wyobrazić, jak
      ktoś może chcieć zabić coś tak wspaniałego, jak jeleń!
      Mam nadzieję,że wreszcie spadnie śnieg.


      2 grudnia

      Ostatniej nocy wreszcie spadł śnieg.
      Obudziłem się i wszystko było przykryte białą kołdra.
      Widok jak z pocztówki bożonarodzeniowej!
      Wyszliśmy na zewnątrz,odgarnęliśmy śnieg ze schodów i odśnieżyliśmy
      drogę dojazdową.
      Zrobiliśmy sobie świetną bitwę śnieżną (wygrałem),a potem przyjechał
      pług śnieżny,zasypał to co odśnieżyliśmy i znowu musieliśmy
      odśnieżyć drogę dojazdową.

      Kocham Bieszczady !!!

      12 grudnia

      Zeszłej nocy znowu spadł śnieg.
      Jest pięknie!
      Pług śnieżny znowu powtórzył dowcip z drogą dojazdową.
      Po prostu kocham to miejsce.

      19 grudnia

      Kolejny śnieg spadł zeszłej nocy.
      Ze względu na nieprzejezdną drogę dojazdową nie dojechałem do pracy.
      Jestem kompletnie wykończony odśnieżaniem.
      Pieprzony pług śnieżny.

      22 grudnia

      Zeszłej nocy napadało jeszcze więcej tych białych gówien.
      Całe dłonie mam w pęcherzach od łopaty.
      Jestem przekonany, że pług śnieżny czeka tuż za rogiem,dopóki nie
      odśnieżę drogi dojazdowej.
      S****ysyn!!!

      25 grudnia

      Wesołych ******lonych Świąt!
      Jeszcze więcej gównianego śniegu.
      Jak kiedyś wpadnie mi w ręce ten s****ysyn od pługu śnieżnego...
      przysięgam - zabiję!!
      Nie rozumiem,dlaczego nie posypią drogi solą, żeby rozpuściła to
      gówno.

      27 grudnia

      Znowu to białe kurestwo spadło w nocy.
      Przez trzy dni nie wytknąłem nosa,z wyjątkiem odśnieżania drogi
      dojazdowej za każdym razem,kiedy przejechał pług.
      Nigdzie nie mogę dojechać.
      Samochód jest pogrzebany pod górą białego gówna.
      Meteorolog znowu zapowiadał dwadzieścia pięć centymetrów tej nocy.
      Możecie sobie wyobrazić,ile to oznacza łopat pełnych śniegu?

      28 grudnia

      Meteorolog się mylił!
      Tym razem napadało osiemdziesiąt pięć centymetrów tego białego
      kurestwa.
      Teraz to nie odtaje nawet do lata!
      Pług śnieżny ugrzązł w zaspie a ten***** przyszedł pożyczyć ode mnie
      łopatę!
      Powiedziałem mu,że sześć już połamałem kiedy odgarniałem
      to gówno z mojej drogi dojazdowej,a potem ostatnią roz******liłem o
      jego zakuty łeb.

      4 stycznia

      Wreszcie wydostałem się z domu.
      Pojechałem do sklepu kupić coś do jedzenia i kiedy wracałem,
      pod samochód wpadł mi ******lony jeleń i całkiem go roz***ał.
      Narobił szkód na trzy tysiące.
      Powinni powystrzelać te s****ysyńskie jelenie.
      Że też myśliwi nie rozwalili wszystkich w sezonie!

      3 maja

      Zawiozłem samochód do warsztatu w mieście.
      Nie uwierzycie, jak zardzewiał od tej ***nej soli,którą posypują
      drogi..

      18 maja

      Przeprowadziłem się z powrotem do miasta.
      Nie mogę sobie wyobrazić,jak ktoś kto ma odrobinę zdrowego
      rozsądku może zamieszkać na jakimś zadupiu w Bieszczadach???
      • g.r.a.f.z.e.r.o Re: osz cholera 15.10.09, 21:24
        zoofka napisała:

        Super!!!
      • 2szarozielone Re: osz cholera 15.10.09, 21:25
        Hahah, no ja podpytywałam tego swojego łosia o zimę... On lubi zimę. W ogóle mu
        się wszystko podoba i sobie z tym radzi i się za nic nie chce nigdzie wynosić :)
        A do jeleni to ma się ochotę strzelać już wtedy, kiedy ryczą całą noc do białego
        rana głosem dinozaurów z Jurassic Parku :/
        Ja wiem, że ja jestem dziewczyna z miasta :) Ale to nie znaczy, że chłopaka z
        Wetliny pokochać nie mogę - i się bać o niego jak gdzieś zapieprza po nocy :(
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: osz cholera 15.10.09, 21:34
          > Ja wiem, że ja jestem dziewczyna z miasta :) Ale to nie znaczy, że chłopaka z
          > Wetliny pokochać nie mogę - i się bać o niego jak gdzieś zapieprza po nocy :(

          No, jemu na szczęście nie grozi przypadkowa śmierć jak Toprowcom, których lawina
          może przysypać niezależnie od przygotowań, doświadczenia i sprzętu.
          • 2szarozielone Re: osz cholera 15.10.09, 21:43
            No na szczęście :/ To w ogóle jego pierwszy sezon w GOPR...
            • g.r.a.f.z.e.r.o Re: osz cholera 15.10.09, 21:47
              >To w ogóle jego pierwszy sezon w GOPR...

              Łeeeee. To co to z niego za Goprowiec jak może co najwyżej o szkoleniu
              opiwiedzieć...
              Jestem zawiedziony. Jeszcze trochę, a się okaże że w kwestii jego innych atutów
              to też jego "pierwszy sezon".
              • 2szarozielone Re: osz cholera 15.10.09, 21:51
                No parę miesięcy już biega - po szkoleniu. Pierwsza zima. Wiosnę i lato
                przepracował. On młody jest, na studiach był, kiedy miał się wprawiać :) Jakby
                parę lat biegał w GOPR - to by z kolei nie zdążył studiować kulturoznawstwa, nie
                znał słowackiego i nie grał w zespole, czyli straciłby inne istotne dla mnie
                atuty :P On ma wszystko w idealnych dla mnie proporcjach, proszę się nie
                czepiać. Ciągle jestem na etapie szukania wad - zamiast tego dowiedziałam się,
                że uwielbia gotować i zmywać naczynia ("mam zmywarkę, ale w sumie nie używam, bo
                nie lubię ")
                • g.r.a.f.z.e.r.o Re: osz cholera 15.10.09, 21:56
                  pst. Tak dla Twojej informacji - jak kobieta pyta to niemal każdy facet uwielbia
                  gotować... :D
                  A tak na serio to uwielbiają jeść i robić wrażenie na kobiecie(np. gotowaniem).
                  Bo jak to ktoś mądry powiedział
                  "Mężczyzna bardzo długo pozostaje pod wpływem wrażenia jakie zrobił na kobiecie"
                  • 2szarozielone Re: osz cholera 15.10.09, 22:01
                    A ja nie pytałam :) Ja mu kazałam za karę zrobić mi obiad, bo odwołał przyjazd i
                    moje kulinarne plany diabli wzięli. Zresztą pal szesć gotowanie - bo ja też
                    lubię. On sprząta i zmywa :-D
                    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: osz cholera 15.10.09, 22:04
                      > On sprząta i zmywa :-D

                      Jak jeszcze powie że lubi to bym uciekał. Bo to psychopata :)
                      Znam jednego faceta który lubi sprzątać, i to nie jest normalne. Powiedziałbym
                      że to zachowanie kompulsywne.
                      • 2szarozielone Re: osz cholera 15.10.09, 22:06
                        Lubić nie lubi - ale to robi... Zresztą ma pensjonat, więc niejako robi to
                        zawodowo, szybko i bez marudzenia :-D Skarb, nie chlopak.
                        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: osz cholera 15.10.09, 22:11

                          > Lubić nie lubi - ale to robi... Zresztą ma pensjonat, więc niejako robi to
                          > zawodowo, szybko i bez marudzenia :-D Skarb, nie chlopak.

                          Brrrr. Co to za paskudne wyrachowanie...:P Ile jeszcze przydatnych praktycznie
                          zalet znalazłaś?? :D
                          • 2szarozielone Re: osz cholera 15.10.09, 22:38
                            No jeszcze jedną - nie robi z niczego problemu tylko sobie świetnie radzi ze
                            wszystkim.

                            A reszta jest niepraktyczna :) Ale właśnie ta reszta mnie uwiodła. Mogłabym żyć
                            z facetem, który nie umie sprzątać albo gotować - ale nie mogłabym z nudnym.
                            Albo niemęskim.
            • stedo Re: osz cholera 15.10.09, 21:48
              Aaaa, bo ja myślałam że on już trochę przetarty w te klocki. A jak tak, to
              adrenalinę ma zapewne i nerwuwy też. Bo to nowość i jakby nie było
              odpowiedzialność za czyjeś życie.
              • 2szarozielone Re: osz cholera 15.10.09, 21:52
                Nooo... Nieprzetarty... Osłuchany tylko - przez ojca i kumpli - ale to nie to
                samo... Eeech, wesoły ma powrót z wakacji, nie ma co :/ A jeszcze ja nieświadoma
                niczego rano mu opieprzające smsy wysłałam :)
      • stedo Re: osz cholera 15.10.09, 21:36
        No tak, dokładnie.Tak wygląda prawdziwe, codzienne życie tam, a nie tylko jako
        turysty;) I tak mi się skojarzyło z jeszcze inną sytuacją. Ludzie za komuny po
        powrocie z wakacyjnych wyjazdów "na zachód", opowiadali zauroczeni, o tym raju
        na ziemi.I Ci sami, oczarowani tym, emigrowali po 80tym roku.Po kilku latach
        wracali jak niepyszni i optyka widzenia tamtejszego życia zmieniała im się
        diametralnie;)
    • 2szarozielone Re: osz cholera 16.10.09, 14:05
      Się odezwał. Że nie ma pradu, dróg, telefonów, spi 3h na dobę, jest ciagle na
      akcjach i ze "jest... Pięknie :)"

      Lubie tego wariata :)
      • puszysta_gimnazjalistka Re: osz cholera 16.10.09, 14:15
        Znaczy, chłopak realizuję się w zawodzie :)
        • 2szarozielone Re: osz cholera 16.10.09, 14:39
          znaczy się, nienormalny jest :) ale jeszcze mnie trochę lubi. kleska zywiołowa
          przyszła akurat w sam raz, żeby mi odbiło :)
    • 2szarozielone 2. stopień zagrożenia lawinowego 17.10.09, 13:49
      telefon milczy.
      do diabła :( ja wiedziałam, że moje życie jest serialem, ale bardzo bym chciała,
      żeby jednak komediowym...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka