kkuki
31.01.11, 20:26
to na koniec wygłosiła mi przemowę, że jest rozczarowana, że mi zaufała, wpuściła do domu ipowierzyła dzieci, ale widać zaufanie nie znaczy nic w tych czasach.
I że na pewno znam takie powiedzenie, że trawa zieleńsza itp, i że tylko mi się tak wydaje, że niech ja nie oczekuję cudów bla bla itp.
Pozwól, że wezmę klucz i otworzę Ci drzwi.
Aaa, i upomnieli się o adapter, który mi kupili za 2 funty :D
No ale jakoś się przetachałam z tymi ogromniastymi walizami, w chwilach kryzysu czyli na schodach jakimś cudem pojawiał się inglisz dżentelmję i zgłaszał się na ochotnika co by wybawić mnie z opresji i wnieść walizę gdzie trza.
Dotarłam, rozpakowałam się, zdążyłam już chałupę ogarnąć, jest ok :)
Czuję, że tych ludzi moge polubić, są jacyś tacy bardziej aktywni życiowo, wydają się mieć fajne poczucie humoru, jakoś bardziej mi leżą- obym się nie myliła :)
Dziewuszyska też już wszystkie są, zobaczymy co będzie jak zostanę z nimi całkiem sama kiedyś :)
A i tak najbardziej uwielbiam piesową. Jak tylko podejdę wywala się kołami do góry i czeka :D
Można ją głaskać godzinami, ja się przestaje to szturcha łapą żeby znów zacząć :)
I tu będę miała sporo prywatności, bo na dole tylko ja urzęduję głównie, na piętrze mają salono kuchnio jadalnię, a na górze swoje sypialnie i łazienki. Więc jak ja się nie pofatyguję do góry, to się raczej nie widujemy :)