Dodaj do ulubionych

Wiecie co...

06.08.11, 20:53
Ja Wam powiem, że z tego Węgra mojego to nic nie będzie.
Fajny jest, przywiązałam się do niego trochę, on do mnie też, stara się mi pomagać, widzę, że jestem jakośtam ważna dla niego...
Ale z tego nic nie wyjdzie.
Teraz widzę, w jak wielu sprawach mamy sprzeczne poglądy, do tego on się zachowuje tak, jakby był wielką skarbnicą mądrych rad, z których ja zdecydowanie powinnam korzystać, a jak nie to się irytuje. Jak usiłuję rozmawiać i wytłumaczyć moje racje, to od razu z góry jest założenie, że ja racji NIE MAM. Kropka.

Z ostatniej chwili... Np jest święcie przekonany o tym, że moja landlady nie odda mi depozytu kiedy zachce mi się kiedyś tam wyprowadzić, bo tak, bo ludzie są źli, i ona na bank chce na mnie zarobić i coś wynajdzie i nie odda. Zakrawa to to na jakąś paranoję.
Namawia mnie żebym nie zapłaciła teraz czynszu za miesiąc i się wyprowadziła po prostu, i tym samym nie stracę pieniędzy. Argumenty, że mi się tu podoba i zostaję, i nie widzę powodu dla którego miałabym się tej kobiety tak bardzo bać, bo jak na razie jest w porządku i bardzo wyrozumiała i ugodowa, są jak grochem o ścianę. Bo on już nie wie jak ma mi tłumaczyć, i że dlaczego ja go nie słucham, że jak ja mogę nie rozumieć, przecież on chce mi pomóc ( wszystko zirytowanym tonem le ofkors).
I tłucze ten temat regularnie.
Do tego jak znów się z nim nie zgodziłam w tej kwestii, to coś zaczął chrzanić, że niecałe dwa tyg temu go prosiłam o pieniądze, a teraz już niepamiętam i nie rozumiem, że mogę stracić depozyt?
Dodam, że gówno prawda, bo w życiu od niego pieniędzy nie oczekiwałam, sam się zaoferował, po czym dwa dni później się z tego wycofał.

Z życia go narazie wykopywać nie będę, bo dobrze go mieć, jednak bywa oparciem czasami, ale nie podoba mi się to jak próbuje mnie stłamsić, mam wrażenie, że coraz bardziej fika :(

N, tak się chciałam pochwalić tylko, że mi się kolejny popaprany trafił :>
Obserwuj wątek
    • hsirk Re: Wiecie co... 06.08.11, 21:01
      ale nowina, ze popaprany... to po butach jeszcze tego nie wiedzialas?
      • kkuki Re: Wiecie co... 06.08.11, 21:31
        Buty jak buty, a pluszowe: fioletowa wydra z zielona gej apaszką na szyi, zbyt pomarańczowy kubuś puchatek i ostatnio przywędrowany z pokoju brata jaskrawo różowy królik z facjatą psychopaty ?
        • berta-death Re: Wiecie co... 06.08.11, 21:43
          > różowy królik z facjatą psychopaty ?

          Masz fotkę tego czegoś? ;D
          • kkuki Re: Wiecie co... 06.08.11, 21:55
            niestety nie :D
        • hsirk Re: Wiecie co... 06.08.11, 22:08
          kuki, jak nie chcesz to nie wierz hsirkowi, co przeciez zawsze sie myli. natychmiast zacznik internetowo szukac jakiejs roboty daleko, po cichu. jak znajdziesz odmieszkaj kaucje i z dnia na dzien zniknij. znaczy mowie w zasadzie poniewaz powiedzialas ze i tak sie nie bedziesz z wegrem pierdolic.


          koles zyje w innym, niz twoj wszechswiecie. a ty tego wszechswiata nie znasz. spierdalaj. natychmiast.

          wiem ze dopiero oktanowi uwierzysz. wiec poczekajmy na oktana.
          • kkuki Re: Wiecie co... 06.08.11, 22:16
            nie, nie, tu Oktanó nie potrzebny nawet.
            ja widzę co się dzieje i sobie tak nie dam.

            takie przekonanie o własnej nieomylności i odpieranie wszystkich, absolutnie wszystkich argumentów i inne dziwne poglądy przypominają mi niestety mojego eks-ojczyma.
            a to ja wiemy nie skończyło się dobrze.

            robotę mam, zaczęło mi się w niej układać, mieszkanie też mi pasuje.
            tylko jego zachowanie mi nie pasuje.
            • hsirk Re: Wiecie co... 06.08.11, 22:28
              jak dla mnie spadaj stamtad natychmiast. to nie jest takie sobie zwykle niepasowanie.
              • kkuki Re: Wiecie co... 06.08.11, 22:36
                sugerujesz, że w dobrym kierunku zmierzam porównując go do ojczyma psychola?

                spadać mam nadzieję nie muszę, przecież nie z nim mieszkam.
                • hsirk Re: Wiecie co... 06.08.11, 22:45
                  nie znalem twojego ojczyma. nie wiem co z tym porownaniem. wiem ze spadaj bez szczatkow kopalnych. I mean that.
                  • kkuki Re: Wiecie co... 06.08.11, 22:51
                    opisywałam tótej aferę swego czasu i wyżej przytoczyłam przykład porównywalnych akcji.

                    łotewer, kiepskie to to.
                    • hsirk Re: Wiecie co... 06.08.11, 23:00
                      cokolwiek, nie interesuja mnie twoje uklady z przeszlosci. powiedzialem, ze wg mnie poninnas spieprzac jak najdalej. ale co ja sie znam. jestes dorosla. zrobisz z tym, co zechcesz.


                      pamietaj, ze ludzie zachowuja sie z reguly rozsadnie, gdy zawioda wszystkie inne mozliwosci. tylko ze wtedy moze byc juz troche za pozno.
          • berta-death Re: Wiecie co... 06.08.11, 22:59
            Och, Hsirku. Czynnie się przyczyniasz do obdarowania świata kolejną starą panną. ;)
            • hsirk Re: Wiecie co... 06.08.11, 23:02
              przeca postanowila nie dopuszczac kniazia do lona, o ile zrozumialem.


              a propos, lepsza stara panna niz skatowana mezatka. tej pierwszej czasami chce sie jeszcze dawac.
              • berta-death Re: Wiecie co... 06.08.11, 23:18
                > a propos, lepsza stara panna niz skatowana mezatka.

                Aż tak źle widzisz pana but-kolekcjonera? Ja go mam raczej za ekscentryka i upierdliwca z lekką paranoją, ale to daleka droga do bycia psychopatą.
                • hsirk Re: Wiecie co... 06.08.11, 23:30
                  ty powiedzialas daleka droga. bedzie nam policzone.
                  • berta-death Re: Wiecie co... 07.08.11, 01:27
                    Fatalista jesteś i tyle.

                    A tak w ogóle to ostatnio doszłam do wiekopomnego odkrycia w dziedzinie związków. Tylko seks się liczy, reszta nie ma najmniejszego znaczenia. Tłumacząc na hsirkowy język, chodzi o ruchanie. Dla seksu ludzie zawierają bliższe znajomości, dla seksu łączą się w pary i dla seksu się nie rozstają. Przeanalizowałam życiorysy i rysy charakterologiczne sióstr mojej babci, czyli ponad 80lat obserwacji badawczych, i tak mi wyszło. Nie znalazłam innej przyczyny dla której nie zostały starymi pannami i mężowie nie wymienili ich na inne modele. I teraz nasunęło mi się nowe pytanie, czy facet dla seksu naprawdę jest w stanie zrobić wszystko?
                    • hsirk Re: Wiecie co... 07.08.11, 01:46
                      nie. to baba dla ruchania zrobi wszystko.
                      • berta-death Re: Wiecie co... 07.08.11, 01:59
                        Ale to tylko te z pokolenia młodszego. Czyli tego, na którym jeszcze obserwacji nie dokonywałam.
                        • hsirk Re: Wiecie co... 07.08.11, 02:17
                          znaczy twoja statystyka jest o dupe potluc...


                          mylisz sie. co do chlopow i bab. w kazdym pokoleniu, moim zdaniem :DDD
                          • berta-death Re: Wiecie co... 07.08.11, 02:35
                            No o dupę, bo próba za mała. Nie żebym coś miała przeciwko osobom 80+, po prostu nudziło mi się w ten weekend okrutnie, to zaczęłam rozstrzygać dylematy socjologiczne.
                            2 tyg człowieka w domu nie ma, to mu zarobaczone gołębie cały balkon zasrają. I tak pomiędzy rozważaniem, czy zacisnąć zęby, wstrzymać odruch wymiotny, zakasać rękawy i wyszorować ten balkon, czy wydać stówę na kogoś kto zrobi to za mnie, naszły mnie egzystencjalne dylematy. Zwłaszcza, że nie chciało mi się jechać do weterynarza po środki na odrobaczenie ptactwa, które jak już musi nocować na moim balkonie i nie chce po sobie sprzątać, to niech chociaż robaków nie ma. A skoro nie pojechałam to miałam cały dzień wolny.
                            • hsirk Re: Wiecie co... 07.08.11, 02:43
                              postaw stracha na wroble. na golebie, znaczy... :D

                              a jak nie da rady, wlasnym jestestem trza kurwy wyploszyc. albo wiatrowka.
                              • berta-death Re: Wiecie co... 07.08.11, 02:56
                                Postanowiłam być litościwa. Przynajmniej do czasu. Jeden z tych gołębi nie ma nogi a tą co ma to też jakaś dziwna. Więc niech chociaż robaków nie ma. A te dwa pozostałe (tak jest ich cała trójca) to prawdopodobnie rodzice tego beznogiego, więc trzymają się razem. Pół roku temu nie miały robaków a teraz widzę zarażają się jeden od drugiego. W związku z tym postanowiłam wszystkim zafundować odrobaczanie a potem się ich pozbyć.

                                Na poręczy, gdzie siadały zamontowałam juz płotek, więc tam nie siedzą. Siedzą jeszcze na parapecie i na tym czymś co jest pod poręczą i służy do trzymania doniczek z kwiatami. Te balkony to podobno jakieś dzieło sztuki PRL-owskiego architekta i nawet dostał za to nagrodę państwową, gołębiom najwyraźniej też się podobają. Doszłam do wniosku, że jak coś zamontuję na podeście do doniczek, np kolejny płotek i zmienię parapety na bardziej pochyłe, to nie będą miały gdzie siadać i spać, więc się wyniosą. A na podłodze nie lubią, bo świata nie widzą. Na podłodze tylko ten kulawy czasem urzęduje, bo mu niewygodnie z jedną nogą gdzie indziej.
                                • 8n Re: Wiecie co... 07.08.11, 16:06
                                  rety, ale wy poźno nie spicie. widzialam dzisiaj jak wróbelek chciał sobie pstryknąć dziubkiem pajde chleba z kraweznika na ulice, a wpadła mu do studzienki ta pajdka. gdybyscie zobaczyli zawod w jego oczach! frajer.
                • kkuki Re: Wiecie co... 06.08.11, 23:31
                  Nie, nie, o takie akcje to sie nie boję, chyba, że faktycznie jest psycholem i mu się rozwinie w tę stronę na stare lata...

                  Właśnie ta paranoja, upierdliwość i zamknięcie na logiczne argumenty okazują się być dużo dużo większe niż się spodziewałam, a to męczy niesamowicie. Nie po to ja się z domu wyprowadzałam żeby teraz sobie powtórkę z rozrywki zgotować.


                  Oraz z drugiej strony, mniej ważnej, ja się przy nim atrakcyjna nie czuję, nie ma praktycznie ani śladu adoracji czy flirtu, a brak tego czasami, i to też męczy.
                  • hsirk Re: Wiecie co... 06.08.11, 23:35
                    i mu się rozwinie w tę stronę na stare lata...

                    jak dla mnie na pewno sie rozwinie. super jak TYLKO na stare lata. wiele ci nie zostanie wtedy.

                    spierdalaj...
                    • kkuki Re: Wiecie co... 06.08.11, 23:42
                      Hsirk, toć ja napisałam, że nie zamierzam z nim w związek pakować.
                      minęło prawie 5 miesięcy zastanawiania się dokąd to idzie, i teraz widzę dokładnie, że do nikąd.
                      im lepiej go znam tym lepiej widzę, na co mogłoby się zanosić.
                      ja bym się do życia wyrywała a on by mnie usiłował udupić. dziękuję.

                      • hsirk Re: Wiecie co... 06.08.11, 23:45
                        ja ci tylko mowie spierdalaj tak czy inaczej!!! takie tam gadanie krisha. bzdura pewnie.
                        • kkuki Re: Wiecie co... 06.08.11, 23:47
                          nie pakowanie się z nim w związek niesie za sobą również spierdalanie w czasie niedługim.
                          • hsirk Re: Wiecie co... 06.08.11, 23:51
                            ja nie chce przewidywac przyszlosci. ja tylko mowie, spierdalaj. i zajmij sie tym od jutra. nie musisz przeciez wierzyc, ja to tylko literki na necie.
            • kkuki Re: Wiecie co... 06.08.11, 23:09
              Tu mi to nie grozi :P
    • berta-death Re: Wiecie co... 06.08.11, 21:14
      A gdzie wg niego powinnaś mieszkać? Chyba wszędzie biorą jakąś kaucję.
      • kkuki Re: Wiecie co... 06.08.11, 21:28
        o to się rozchodzi, że mój depozyt jest bardzo wysoki, bo aż 6 tygodni.
        On uważa, ba, napiera na mnie, że powinnam teraz uciec gdzieś gdzie wezmą ode mnie 2 albo 4 tygodnie depozytu.

        I nie ważne, że mój wysoki depozyt uratował mi tyłek teraz, jak mi się posypało z kasą nieco i nie miałam jak zapłacić czynszu.
        • nexstartelescope Re: Wiecie co... 07.08.11, 17:27
          Żolt rację ma i nie ma. Z jednej strony przekonanie, że każdy wokół tylko czyha, żeby Cię okantować, a landlordka jest nieuczciwą mendą nie jest zdrowe. Z drugiej - sporo, naprawdę sporo wynajmujących mieszkania traktuje depozyt jak oczywisty fundusz remontowy po Twojej wyprowadzce. Nawet, jeśli niczego nie zniszczysz. Są tacy, co czepną się każdej dziury po gwoździu i każdej ryski na meblach, żeby zachować depozyt. Albo będą Ci wmawiać, że zniszczyłaś wykładzinę (mając na myśli wydeptane ścieżki będące skutkiem normalnego zużywania się) albo że przez Ciebie odkleja się tapeta (chujowo wcześniej przyklejona) i będą Ci grozić, że jak nie oddasz depozytu, to założą sprawę. Powyższe przykłady są poparte doświadczenie, niestety :/
          Obecne mieszkanie wynajęliśmy przez agencję i przy umowie spisaliśmy każdziutką najmniejszą wadę, łącznie z małą dziurką wypaloną papierochem w dywanie czy brak uchwytu przy jednej z szuflad. Na wszelki wypadek :)
          Generalnie trochę racji chłopak ma, na pewno też nie wymyślił sobie tego, tylko się naoglądał, wszak nie mieszka w Londynie od wczoraj. Ale sposób przedstawiania tych swoich racji zdecydowanie niewłaściwy :/
          • kkuki Re: Wiecie co... 07.08.11, 17:41
            Ale ja mam w szufladzie całe oględziny mieszkania zrobione przez zewnętrzną firmę, i do tego mejle z mojej wprowadzki żeby potwierdzić, że nic nowego nie znalazłam, że są tylko te odpryski na ścianie w razie jakby co.
            I przecież ja sobie zdaję sprawę, że nie każdemu od razu trza bezgranicznie ufać ale z drugiej mańki, w paranoję popadać też nie zamierzam.

            I to nawet nie przedstawianie swoich racji tylko natarczywe trucie mi dupy, z ignorowaniem faktu, że racje do wiadomości przyjęłam lecz niekoniecznie zamierzam się z nimi zgodzić lub co gorsza do nich zastosować :/
        • filipinka.z.konopii Re: Wiecie co... 08.08.11, 01:28
          kkuki, trochę racji kolega ma, bo choćby nie wiadomo jak milusi był landlord, z depozytu ci potrąci. Mówię z własnego doświadczenia. Do tej pory za każdym razem kończyło się na ugodowym około 50 funtów, bo choć uważałam, że nie powinni potrącać, nie miałam czasu i siły na przepychanki prawne. Moja poprzednia landlady była nieco szurnięta. Wszystko pięknie i milusio, do momentu jak zawaliła z hydraulikiem. W środku zimy piec się popsuł w piątek rano, ja leciałam szybko do pracy, więc zadzwoniłam do niej już po południu w trakcie przerwy na "lunch". Nie była w stanie znaleźć swojego osobistego hydraulika i naprawić tego aż do środy po południu, i jakże była zdziwiona, gdy poinformowałam ją, że jak się to powtórzy to sama znajdę kogoś z książki telefonicznej i wystawię jej rachunek za poniesione koszty.
          Od tego momentu już nie było cacy i potrąciła mi na odchodne z depozytu na "czyszczenie wydeptanych dywanów".
          A wracając do tematu kkuki, żaden landlord nie jest w porządku w momencie wyprowadzki:)
    • qw994 Re: Wiecie co... 09.08.11, 20:55
      Jak ci nie pasuje, to nie trać czasu, tylko odejdź w siną dal :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka