31.08.08, 22:32

'(...) zawsze szukałam miłości, a jeżeli się omyliłam i nie znalazłam jej tam,
gdzie szukałam, to z dreszczem wstrętu odwracałam się i odchodziłam, szłam
gdzie indziej, chociaż wiem, jak by to było dobrze zapomnieć po prostu o
młodzieńczych marzeniach o miłości, zapomnieć o nich, przekroczyć granicę i
znaleźć się w krainie cudownej swobody, gdzie wszystko jest dozwolone, gdzie
wystarczy tylko nasłuchiwać, jak wewnątrz człowieka pulsuje to zwierzę - seks.'

No i ja mam dokładnie taki sam problem jak autorka tych słów - zwierz też
budzi się tylko, gdy jestem w związku. :-) A tak poza tym, to siedzi sobie
taki przyczajony tygrys, ukryty smok. I tak też się zresztą zastanawiam czy
seks bez związku może tak wykwintnie smakować jak taki luźny seks. ;-) A jak
by nie smakował, to może lepiej nie seksić niż seksić źle.

Oj, Żona znowu mnie zbije. ;-)

PS Czy Wam też ten fragment wydaje się mega erotyczny? :-) Oczywiście za
sprawą paru ostatnich słów.
PS' Ciekawa jestem czy ktoś wie z jakiej książki to cytat.
Obserwuj wątek
    • baba_krk Re: Zwierz. 31.08.08, 22:37
      zgubiłam się w 1 punkcie
      "I tak też się zresztą zastanawiam czy seks bez związku może tak
      wykwintnie smakować jak taki luźny seks. ;-)"
      dla mnie seks bez związku = luźny seks
      • kitek_maly Re: Zwierz. 31.08.08, 22:41

        Pomyliłam się. :-))

        > "I tak też się zresztą zastanawiam czy seks bez związku może tak
        > wykwintnie smakować jak taki luźny seks. ;-)"

        Siem zastanawiam, czy seks bez związku może tak wykwintnie smakować jak seks w
        związku. :-)
        • baba_krk Re: Zwierz. 31.08.08, 22:45
          Uff to dobrze, że się pomyliłaś, bo już miałam podejrzenie, że mózg
          mi się przegrzał ;)
          Ja bym raczej nie robiła podziału na w związku/bez związku tylko na
          z uczuciem/bez uczucia. Na pewno może być satysfakcjonujący seks bez
          miłości, z czystego pożądania, ale ja stanowczo wolę 2 w 1 i
          dostrzegam różnicę :)
          • kitek_maly Re: Zwierz. 31.08.08, 22:48

            > Ja bym raczej nie robiła podziału na w związku/bez związku tylko na
            > z uczuciem/bez uczucia.

            To mi właśnie o to chodziło, nieprecyzyjnie się wyraziłam. :-)

            Na pewno może być satysfakcjonujący seks bez
            > miłości, z czystego pożądania, ale ja stanowczo wolę 2 w 1 i
            > dostrzegam różnicę :)

            A ja nie mam porównania. :-)))
            Ale po prostu jakoś nie jestem w stanie sobie siebie w takiej sytuacji (bez
            uczucia) wyobrazić. A raczej, kiedy sobie coś takiego wyobrażam, to wydaje mi
            się, że to byłoby takie sztuczne z mojej strony, nie byłaby w stanie się
            zaangażować na 100% w to co robię. :-))
            • baba_krk Re: Zwierz. 31.08.08, 22:55
              kitek_maly napisała:

              > To mi właśnie o to chodziło, nieprecyzyjnie się wyraziłam. :-)

              Chyba dzisiaj czytam w Twoich myślach :P

              > A ja nie mam porównania. :-)))
              > Ale po prostu jakoś nie jestem w stanie sobie siebie w takiej
              sytuacji (bez
              > uczucia) wyobrazić. A raczej, kiedy sobie coś takiego wyobrażam,
              to wydaje mi
              > się, że to byłoby takie sztuczne z mojej strony, nie byłaby w
              stanie się
              > zaangażować na 100% w to co robię. :-))

              Może gdyby Ci się pożądanie na mózg rzuciło to byś była się w stanie
              zaangażować? Kto wie ;)) W tej kwestii mężczyznom chyba łatwiej :P
    • stedo Re: Zwierz. 31.08.08, 22:41
      kitek_maly napisała:

      > wystarczy tylko nasłuchiwać, jak wewnątrz człowieka pulsuje to zwierzę - seks.'
      Eee, od takiego nasłuchiwania i wsłuchiwania to można wpaść w uzależnienie. A to
      dramat, poważnie. Gdzieś ostatnio tu czytałam w necie bloga takiego kolesia.
      Koszmar.
      • kitek_maly Re: Zwierz. 31.08.08, 22:44

        > Eee, od takiego nasłuchiwania i wsłuchiwania to można wpaść w uzależnienie.

        Myślisz?
        Ja tak to zrozumiałam, że chodzi o to, że ta zwierzęcość na tyle dominuje naturę
        człowieka, że ten seks to jest tylko seks i nie musi być nierozerwalnie
        połączony z jakimś głębszym uczuciem. Ja mam pewien problem z podziałem. :-)
        • stedo Re: Zwierz. 31.08.08, 22:51
          kitek_maly napisała:
          Ja mam pewien problem z podziałem. :-)
          Normalnie ludzie tak mają, a kobiety szczególnie.Stąd regułą jest że nawet jak
          kobieta zakłada że wchodzi w relację tylko dla seksu, to najczęściej nie udaje
          jej się nie zaangażować.Vide, nie wskazując palcem, Szara. Ale już Liiska się
          trzyma. Choć w tym wypadku pewnie jeszcze jakieś inne aspekty wchodzą w grę;)
          • 2szarozielone Re: Zwierz. 31.08.08, 22:55
            Heh, no dokładnie :) Ale ja ciągle nie wiem, czy ja tak z definicji nie
            potrafię, czy po prostu na "zły" obiekt trafiłam - bo jego też to wszystko
            zaskoczyło :) Przynajmniej tyle się o sobie dowiedziałam, że seks bez uczucia
            może mi też cudownie smakować, bo od początku było bosko.
          • baba_krk Re: Zwierz. 31.08.08, 22:57
            stedo napisała:

            > Normalnie ludzie tak mają, a kobiety szczególnie.Stąd regułą jest
            że nawet jak
            > kobieta zakłada że wchodzi w relację tylko dla seksu, to
            najczęściej nie udaje
            > jej się nie zaangażować.

            z ust mi to wyjęłaś :]
    • kitek_maly Re: Zwierz. 31.08.08, 22:42

      Siem nieco pomyliłam.
      Zamiast:

      > I tak też się zresztą zastanawiam czy
      > seks bez związku może tak wykwintnie smakować jak taki luźny seks. ;-)

      Czy seks bez związku może tak wykwintnie smakować jak seks w związku. :-)
    • anna_heche Re: Zwierz. 31.08.08, 22:52
      Nie muszę być w związku ale muszę kochać czy też czuć coś pomiędzy
      lubieniem i kochaniem. No i sama miłość nie wystarczy. Zdarzało mi
      się kochać i zwierz nie budził się tak na 100%;) Ale zdarzyło mi się
      kochac i jednocześnie doświadczyć niesamowitej chemii. A to nie
      zdarza się automatycznie zawsze jak kochamy.
      P.S. Fragment nie wydyaje mi się mega erotyczny i nie wiem z jakiej
      to książki. Ale ciekawam. Z jakiej?
      • kitek_maly Re: Zwierz. 01.09.08, 18:44

        Milian Kundera 'Żart' - póki co rewelacyjnie się zapowiada.
    • vandikia Re: Zwierz. 31.08.08, 22:56
      seks w zwiazku czy nie w zwiazku.. chyba obojetne, byleby sie ciala i umysly
      zgraly na te paedziesiąt minut :]
    • milleniusz Re: Zwierz. 31.08.08, 23:36

      > PS Czy Wam też ten fragment wydaje się mega erotyczny? :-)
      > Oczywiście za sprawą paru ostatnich słów.

      Eee, nie. :P Ja co prawda wszędzie widzę penisy (a właściwie pochwy), ale nie
      wtedy, gdy mi ktoś je podkłada tak bezceremonialnie pod nos. :)
      • kitek_maly Re: Zwierz. 31.08.08, 23:38

        > Eee, nie. :P Ja co prawda wszędzie widzę penisy (a właściwie pochwy),

        Wiem, wiem. Zwykle nawet więcej niż jedną na raz. :-P

        ale nie
        > wtedy, gdy mi ktoś je podkłada tak bezceremonialnie pod nos. :)

        Ale przecież mam majtki. ;-P
        • milleniusz Re: Zwierz. 31.08.08, 23:46

          > Ale przecież mam majtki. ;-P

          Ależ ja Ci, Kitek, nigdzie nie zaglądam. Po za tym, to dobrze, nie przeziębisz
          się. :P Ja na przykład już od tygodnia niedomagam i to na dodatek ze znacznie
          bardziej prozaicznego powodu.

          Choć z drugiej strony, chodzenie z mokrym ręcznikiem na głowie zawiniętym w
          turban jest również dość niecodzienną metodą złapania grypska.
    • 2szarozielone Barrrrrdziej erotyczne to jest: 31.08.08, 23:40
      Tuwim Julian

      Lilia

      Rozchyliłem stulone płatki i pokazałem jej wstydliwe wnętrze kwiatu.
      - Niech pan przestanie
      Jeszcze nie wiedząc, lecz już przeczuwając widocznie, zaśmiałem się nagle i
      nagle urwałem...
      - Bo?...

      Podniecające i sekretne były jej oczy, zmrużone niezdecydowaną odpowiedzią..
      Wtedy rozwarłem szeroko na cztery strony świata białe ciało lilii i wilgotnymi
      wargami upieściłem wnętrze...
      A gdy podniosłem oczy - ona stała w pąsach, z rozfalowaną piersią i błyszczącymi
      źrenicami.

      I uśmiechnąwszy się nikle (pewno z warg moich, ufarbowanych żółtym pyłkiem) -
      jakimś specyficznie wzruszonym i drżącym głosem powiedziała:
      - Pan jest wy-ra-fi-no-wa-nie nieprzyzwoity!...
      • stedo Re: Barrrrrdziej erotyczne to jest: 01.09.08, 00:31
        No to rozłożysz Kitka tym tekstem na maxa. Bo o ile jej tekst to raczej by na
        Ciebie bardziej powinien działać wg mnie/ takie sobie wyrobiłam wyobrażenie
        Twojej psyche/, to to jest w jej klimacie. Ale może się mylę;)) A gdzie ona ?
        Leży już i ....nie śmiem się domyślać;))
        • kitek_maly Re: Barrrrrdziej erotyczne to jest: 01.09.08, 00:48

          Hehe rozłożyłaś, to mnie Ty końcówką swojego posta. :-PP
          A że niby ja jestem jako ta lilia? Taka delikatna i wstydliwa? :-))

          No jakoś to mnie nie ruszyło. A ten mój fragment, przy pierwszym przeczytaniu
          tak nie zadziałał, bo nie spodziewałam się, że to zdanie do tego zmierza. :-)
          Ale przy każdym kolejnym czytaniu bardziej i bardziej. :-))
          • stedo Re: Barrrrrdziej erotyczne to jest: 01.09.08, 00:59
            No to mnie zawiodłaś Kituś.Myślałam że masz większą wyobrażnię.I że czujesz
            takie subtelności.Ale widocznie w moim pokoleniu inaczej to się odbierało. Na
            mnie nigdy takie dosadności nie działały.Natomiast dwuznaczności, owszem.Dlatego
            nie przepadałam np w twórczości kabaretowej za Pietrzakiem, z jego
            rubasznym,dosadnym humorem. A Daukszewicza uwielbiałam;)
            • milleniusz Re: Barrrrrdziej erotyczne to jest: 01.09.08, 01:06
              Ehm, dwuznaczności są OK, ale ten wiersz Tuwima to pornografia. ;)

              A za Pietrzakiem też nie przepadam, bo poza "Żeby Polska była Polską", to jakoś
              nic wiekopomnego chyba nie stworzył. Reszta to uplastikowiony amerykańską
              tandetą kicz, który dobrze się sprzedawał w słusznie minionych czasach, gdy ten
              plastik był dla nas szczytem marzeń.
              • stedo Re: Barrrrrdziej erotyczne to jest: 01.09.08, 01:14
                A gdzie Ty tu widzisz pornografię? Chyba że to ta wyobrażnia;)). Bo czy to nie
                mega romantyczna scenka gdy facet przed wręczeniem kobiecie kwiatów wtula usta w
                ich wnętrze?Ale dla "zepsutych" doświadczonych uwodzicieli to oczywiście od razy
                skojarzenia są jednoznaczne;))
                • kitek_maly Re: Barrrrrdziej erotyczne to jest: 01.09.08, 01:24

                  A ja chyba w ogóle nie jestem romantyczna, bo jak sobie wyobrażam, że facet
                  przed wręczeniem kwiatu zaczyna go przede mną namiętnie całować, to sądzę, że
                  byłabym nieźle zszokowana i pomyślałabym, że to świr jakiś. :-))
                  • 2szarozielone Re: Barrrrrdziej erotyczne to jest: 01.09.08, 09:33
                    Heh, a ja akurat jestem wyczulona na rasowe uwodzicielstwo i "wy-ra-fi-no-wa-na
                    nieprzywoitość" na mnie działa definitywnie :) A scenki bym sobie nie wyobrażała
                    jako namiętnego pocałunku z lilią, a raczej... hmmm... jako faceta niby
                    machinalnie bawiącego się kwiatem i jednocześnie patrzącego na mnie i
                    podtrzymującego napięcie... wzrokiem, może rozmową... I potem, wyczuwszy szczyt
                    tego napięcia, składającego pocałunek - w jakiś sposób dla mnie niespodziewany.
                    Dla mnie to fajne jest, to gra... Ale gra dla mistrzów, bo sęk nie w powtórzeniu
                    gestów, a właśnie w umiejętności budowania napięcia erotycznego bez dosłowności.
                    Niekoniecznie to znaczy, że jestem romantyczna, niekoniecznie, że wyuzdana. To
                    może znaczyć, że lubię inteligentne, twórcze, bezczelne bestie, znające się na
                    kobietach :) Chyba właśnie tak.
                    • stedo Re: Barrrrrdziej erotyczne to jest: 01.09.08, 15:34
                      Świetnie to ujęłaś Szara.:) O to chodzi. Dla mnie to przejaw inteligencji
                      erotycznej. Nie wiem czy Ty możesz zrozumieć co mam na myśli. Bo ogólny pogląd
                      jest taki że seks i intelekt to absolutnie znoszące się pojęcia. I erotyzm
                      powinien kierować się prymitywnymi instynktami, a intelekt przeszkadza w takich
                      sytuacjach. Ja jestem odmiennego zdania.Inteligencja erotyczna to jest coś
                      takiego co niesłychanie wzbogaca doznania erotyczne. I te wszystkie zachowania
                      zwane potocznie zboczeniami, wyuzdaniem, wynikają stąd że prymitywny seks jest w
                      zasadzie nudny na dłuższą metę i ludzie szukają jakiś ubarwień. A wystarczyło by
                      trochę inteligencji seksualnej, umiejętności budowania klimatu, nastroju i nie
                      potrzeba by było tych zachowań ekstremalnych.Jakoś o tym się nie mówi;)
                      • 2szarozielone Re: Barrrrrdziej erotyczne to jest: 01.09.08, 15:53
                        Masz rację... Sam popęd jest naturalny i zwierzęcy, ale żeby go
                        satysfakcjonująco zaspokoić, potrzeba inteligencji, wyczucia, umiejętności. Żeby
                        zbudować całą atmosferę przed, w trakcie i po. I to nie jest to samo, co uczucie
                        i romantyzm, nie chodzi o jakieś płatki róż i świece, i światło księżyca ;)

                        Dlatego ten wiersz Tuwima mi się tak spodobał - bo to jest właśnie to - minimum
                        środków, pozorna nonszalancja, bezczelny erotyzm i smiałość, a jednocześnie brak
                        doslowności. Uważna obserwacja, wzajemne oczekiwania. Wszystko rozgrywa się
                        gdzieś w powietrzu, w tych słowach i spojrzeniach, o których w ogóle nie ma tu
                        mowy :) Tuwim dość lubieżnie opisuje ten kwiat i sposób, w jaki go dotykał - ale
                        na żywo przecież zupełnie co innego sprawiało, że tej kobiecie zupełnie niewinne
                        gesty tak a nie inaczej się skojarzyły...
                        • stedo Re: Barrrrrdziej erotyczne to jest: 01.09.08, 16:25
                          2szarozielone napisała:
                          a jednocześnie brak doslowności. Uważna obserwacja, wzajemne oczekiwania.
                          Wszystko rozgrywa się gdzieś w powietrzu, w tych słowach i spojrzeniach, o
                          których w ogóle nie ma tu mowy :)
                          Właśnie. Bez słów.To musi być w powietrzu. Bo, moim zdaniem jak już coś się
                          powie n/t np naszych oczekiwań, to odziera to z jakiejś tajemniczości,
                          niejednoznaczności, podtekstów. Robi się płaskie i pozbawione wyrazu. A gdy coś
                          wynika bez naszego sygnały werbalnego to samemu można sobie dokomponować wiele
                          znaczeń i intencji.A radzi się potocznie, by informować partnerów o swoich
                          oczekiwaniach.Ale być może wynika to stąd że niestety inteligencja w erotyzmie,
                          talent, dar to rzadkość i stąd konieczność werbalizowania oczekiwań. Widzę że
                          czujesz"bluesa" w temacie. Nie wiem czy koleżeństwo chwyta o czym rozprawiamy.;)
                          Ale może to kwestia doświadczenia i przemyśleń?.


                          >Tuwim dość lubieżnie opisuje ten kwiat i sposób, w jaki go dotykał - ale na
                          żywo przecież zupełnie co innego sprawiało, że tej kobiecie zupełnie niewinne
                          gesty tak a nie inaczej się skojarzyły...<

                          A właśnie. To tylko sposób opisu był lubieżny, ale to już po fakcie, a sama
                          scenka była niewinna.Tylko ta aura!;))A lupus doszukał się w niej nawet
                          pornografii;))
                          • 2szarozielone Re: Barrrrrdziej erotyczne to jest: 01.09.08, 16:54
                            Ja wiem tyle, że mam problem z tym, żeby przekazać dokładnie, co mam na myśli...
                            Ale raz jeden zetknęłam się właśnie z takim wyrafinowaniem, erotyzmem,
                            napięciem. Cudowna sprawa.
                            I uważam, że mówić o oczekiwaniach też można... Tylko trzeba wiedzieć kiedy i
                            jak. W tym wierszu ta kobieta też okazała się godną przeciwniczką (partnerką?),
                            puentując zdarzenie w odpowiedni sposób. Napięcie może nabrzmiewać... I potem
                            można je na chwile osłabić dosłownym komentarzem. Brnąć w dwuznaczności, by
                            nagle zaskoczyć dosłownością. Ach, rozmarzyłam się :)
                        • stedo Re: Barrrrrdziej erotyczne to jest: 01.09.08, 16:37
                          I zauważ jak pozory mylą.Jak dar wyrafinowanego, subtelnego erotyzmu może
                          kolidować z zewnetrznością. Ja co prawda nie widziałam zdjęcia Tuwima z czasów
                          młodości, ale z lat póżniejszych. Cóż ascetyczny, zasuszony, kościsty facet.
                          • 2szarozielone Re: Barrrrrdziej erotyczne to jest: 01.09.08, 16:47
                            A to mnie akurat zupełnie nie dziwi... Akurat z wyglądem zewnętrznym ten erotyzm
                            nie musi mieć nic wspólnego... Raczej z inteligencją - a tej Tuwimowi nie
                            brakowało :)
                • milleniusz Re: Barrrrrdziej erotyczne to jest: 01.09.08, 01:26

                  > A gdzie Ty tu widzisz pornografię?

                  Ja to wszędzie te penisy widzę. A właściwie to pochwy. Ale to Wy mi je
                  pokazujecie. :P

                  > Ale dla "zepsutych" doświadczonych uwodzicieli to oczywiście

                  Ale to chyba nie o mnie, co? Bo nie zasłużyłem na taki komplement. Co innego ci
                  wszyscy poeci, którzy swe dzieła popełniali tylko przypadkiem, między jednym
                  romansem a drugim, albo nieszczęśliwie uganiając się za trzecim. Jeśli akurat
                  nie imprezowali, odurzając się przeróżnymi substancjami.

                  :)
                  • kitek_maly Re: Barrrrrdziej erotyczne to jest: 01.09.08, 01:32

                    > > Ale dla "zepsutych" doświadczonych uwodzicieli to oczywiście
                    >
                    > Ale to chyba nie o mnie, co? Bo nie zasłużyłem na taki komplement.

                    A Ty jesteś niezepsuty czy niedoświadczony? :-P Czy wszystko na raz? :-P
                    • milleniusz Re: Barrrrrdziej erotyczne to jest: 01.09.08, 01:35

                      > Czy wszystko na raz? :-P

                      Oczywiście, że wszystko na raz. A dodatkowo, właśnie postanowiłem zostać
                      romantykiem.

                      Tylko nie wiem, czy mi trunków w barku wystarczy.

                      :P
                      • kitek_maly Re: Barrrrrdziej erotyczne to jest: 01.09.08, 01:42

                        > Oczywiście, że wszystko na raz. A dodatkowo, właśnie postanowiłem zostać
                        > romantykiem.

                        Czyżby po przeczytaniu mojego posta o tym, że nie jestem romantyczna? :-PP Weź
                        sobie zapisz szybciutko tego Tuwima i cytuj wybrankom, będą płonąć w oczach. ;-)

                        > Tylko nie wiem, czy mi trunków w barku wystarczy.

                        A na trzeźwo się nie da? :-P
                        • milleniusz Re: Barrrrrdziej erotyczne to jest: 01.09.08, 01:50

                          > cytuj wybrankom, będą płonąć w oczach. ;-)

                          Przypuszczam, że jak spłoną, to mogą stracić na doczesnej atrakcyjności. Mimo
                          całej swej miłości własnej (a może właśnie dzięki niej), nie chciałbym, aby ktoś
                          dla mnie, czy przeze mnie, płonął.

                          > A na trzeźwo się nie da? :-P

                          Bycie romantykiem wyklucza trzeźwość umysłu. Z definicji.

                          A teraz, Kitek, zabieraj swoje zwierzę i idź grzecznie do łóżeczka, jako i ja
                          idę. I rączki na kołderce. Z daleka od zwierza. :)
                          • kitek_maly Re: Barrrrrdziej erotyczne to jest: 01.09.08, 02:08

                            > Przypuszczam, że jak spłoną, to mogą stracić na doczesnej atrakcyjności. Mimo
                            > całej swej miłości własnej (a może właśnie dzięki niej), nie chciałbym, aby kto
                            > ś
                            > dla mnie, czy przeze mnie, płonął.

                            Ło rany, to była metafuuura. :-P Że jej oczy i ciało będzie spowite gorącym
                            gorącem skierowanym w Twoim kierunku. ;-P

                            > Bycie romantykiem wyklucza trzeźwość umysłu. Z definicji.

                            Ale umysł niekoniecznie trzeba trunkiem upić. :-P Są też inne sposoby.

                            > A teraz, Kitek, zabieraj swoje zwierzę i idź grzecznie do łóżeczka, jako i ja
                            > idę. I rączki na kołderce. Z daleka od zwierza. :)

                            Zwierz zawsze drzemie ze mną. Ważne, żeby zwierza nie drzaźnić, bo się zwierz
                            obudzi i zemści. ;-)
            • kitek_maly Re: Barrrrrdziej erotyczne to jest: 01.09.08, 01:12

              Przepraszam, że Cię zawiodłam. :-))
              Ale ja mimo tych oporów i niepodzielności raczej jestem w łóżku bardziej
              zwierzęca niż subtelna i delikatna. ;-)

              Rubaszności też nie cierpię.
    • lupus76 Orzeszkowa 01.09.08, 10:24
      nie jest erotyczna. Znaczy to co pisała - nie było. Zdecydowanie bardziej na
      wyobraźnię działa mi Leśmian:


      W malinowym chruśniaku


      * * *

      W malinowym chruśniaku, przed ciekawych wzrokiem
      Zapodziani po głowy, przez długie godziny
      Zrywaliśmy przybyłe tej nocy maliny.
      Palce miałaś na oślep skrwawione ich sokiem.

      Bąk złośnik huczał basem, jakby straszył kwiaty,
      Rdzawe guzy na słońcu wygrzewał liść chory,
      Złachmaniałych pajęczyn skrzyły się wisiory,
      I szedł tyłem na grzbiecie jakiś żuk kosmaty.

      Duszno było od malin, któreś, szepcząc, rwała,
      A szept nasz tylko wówczas nacichał w ich woni,
      Gdym wargami wygarniał z podanej mi dłoni
      Owoce, przepojone wonią twego ciała.

      I stały się maliny narzędziem pieszczoty
      Tej pierwszej, tej zdziwionej, która w całym niebie
      Nie zna innych upojeń, oprócz samej siebie,
      I chce się wciąż powtarzać dla własnej dziwoty.

      I nie wiem, jak się stało, w którym oka mgnieniu,
      Żeś dotknęła mi wargą spoconego czoła,
      Porwałem twoje dłonie - oddałaś w skupieniu,
      A chruśniak malinowy trwał wciąż dookoła.

      * * *

      Śledzą nas... Okradają z ścieżek i ustroni,
      Z trudem przez nas wykrytych. Gniew nasz w słońcu pała!
      Śpieszno nam do łez szczęścia, do tchów naszych woni,
      Chcemy pieszczot próbować, poznawać swe ciała.

      Więc na przekór przeszkodom źrenicą bezradną
      Chłoniemy się nawzajem, niby dwa bezdroża,
      A gdy powiek znużonych kotary opadną,
      Czujemy, żeśmy wyszli z uścisków i z łoża.

      Nikt tak nigdy nie patrzał, nie bywał tak blady,
      I nikt do dna rozkoszy ciałem tak nie dotarł,
      I nie nurzał swych pieszczot bezdomnej gromady
      W takim łożu, pod strażą takich czujnych kotar!

      * * *

      Taka cisza w ogrodzie, że się jej nie oprze
      Żaden szelest, co chętnie taje w niej i ginie.
      Czerwieniata wiewiórka skacze po sośninie,
      Żółty motyl się chwieje na złotawym koprze.

      Z własnej woli, ze śpiewnym u celu łoskotem
      Z jabłoni na murawę spada jabłko białe,
      Łamiąc w drodze kolejno gałęzie spróchniałe,
      Co w ślad za nim - spóźnione - opadają potem.

      Chwytasz owoc, zanurzasz w nim zęby na zwiady
      I podajesz mym ustom z miłosnym pośpiechem,
      A ja gryzę i chłonę twoich zębów ślady,
      Zębów, które niezwłocznie odsłaniasz ze śmiechem.

      * * *

      Hasło nasze ma dla nas swe dzieje tajemne:
      Lampa, gdy noc już zdąży świat mrokiem owionąć,
      Winna zgasnąć w tej szybie, a w tamtej zapłonąć.
      Na znak ten oddech tracę. Już schody są ciemne.

      Czekasz z dłonią na klamce i, gdy drzwi otwiera,
      Tulę tę dłoń, co jeszcze ma chłód klamki w sobie,
      A ty w zamian przyciskasz moje ręce obie
      Do serca, które zawsze u drzwi obumiera.

      Wchodzę ciszkiem, jak gdyby krok każdy knuł zbrodnię,
      Między sprzęty, co dla mnie są sprzętami czarów.
      Sama ścielesz swe łóżko według swych zamiarów,
      By szczęściu i pieszczotom było w nim wygodnie.

      I zazwyczaj dopóty milczymy oboje,
      Dopóki nie dopełnisz podjętego trudu.
      Ile w dłoniach twych pieczy, miłości i cudu !
      Kocham je, kocham za to, że piękne, że twoje.

      * * *

      Zazdrość moja bezsilnie po łożu się miota:
      Kto całował twe piersi, jak ja, po kryjomu ?
      Czy jest wśród twoich pieszczot choć jedna pieszczota,
      Której, prócz mnie, nie dałaś nigdy i nikomu ?

      Gniewu mego łza twoja wówczas nie ostudzi !
      Poniżam dumę ciała i uczuć przepychy,
      A ty mi odpowiadasz, żem marny i lichy,
      Podobny do tysiąca obrzydłych ci ludzi.

      I wymykasz się naga. W przyległym pokoju
      We własnym się po chwili zaprzepaszczasz łkaniu,
      I wiem, że na skleconym bezładnie posłaniu
      Leżysz jak topielica na twardym dnie zdroju.

      Biegnę tam. Łkania milkną. Cisza niby w grobie.
      Zwinięta, na kształt węża, z bólu i rozpaczy
      Nie dajesz znaku życia - jeno konasz raczej,
      Aż znienacka za dłoń mnie pociągniesz ku sobie.

      Jakże łzami przemokłą, znużoną po walce
      Dźwigam z nurtów pościeli w ramiona obłędne !
      U nóg twych rozemknione pieszczotami palce
      Jakże drogie mym ustom i jakże niezbędne !

      * * *

      Z dłońmi tak splecionymi, jakbyś klęcząc, spała,
      W niedostępne mym oczom wpatrzona widzenie,
      Płaczesz przez sen i wstrząsem wylęklego ciała
      Błagasz o nagłą pomoc, o rychłe zbawienie.

      Jeszcze płaczu niesytą do piersi cię tulę,
      A ty goisz się we mnie, niby lgnąca rana,
      A ja płacz twój całuję, biodra i kolana
      I ramię i zsuniętą z ramienia koszulę.

      Lecz karmiony ust twoich spłakanym oddechem,
      Nie pytam o treść widzeń. Dopiero z porania
      Zadaję ciemną nocą tłumione pytania.
      Odpowiadasz bezładnie - ja słucham z uśmiechem.

      * * *

      Wyszło z boru ślepawe, zjesieniałe zmrocze,
      Spłodzone samo przez się w sennej bezzadumie.
      Nieoswojone z niebem patrzy w podobłocze
      I węszy świat, którego nie zna, nie rozumie.

      Swym cielskiem kostropatym kąpie się w kałuzy,
      Co nęci, jak ożywczych jadow pełna misa,
      Czołgliwymi mackami krew z kwiatów wysysa
      I ciekliną swych mętow po ziemi się smuży.

      Zwierzę, co trwać nie zdoła zbyt długo na świecie,
      Bo wszystko wokół tchnieniem zatruwa i gasi,
      Lecz gdy ty białą dłonią głaszczesz je po grzbiecie,
      Ono, mrucząc, do stóp twych korzy się i łasi.

      * * *


      Czasami mojej ślepej posłuszny ochocie
      Pragnę w tobie mieć czujną na byle skinienie
      Sługę, co pieszczotami gasi me pragnienie,
      A ty jesteś tak zmyślna i zwinna w pieszczocie!

      Gdy twój warkocz, jak w słońcu wybujałe ziele,
      Tchem rozwartych ogrodów mą duszę owionie,
      Głowę twą, niby puchar, ujmuję w swe dłonie
      I wargami w ślad dreszczu prowadzę po ciele.

      I raduję się, śledząc tę wargę, jak zmierza
      Do mej piersi kosmatej, widnej w niedomroczu,
      W której marzę pierś w lesie ryczącego zwierza
      I staram się, gdy pieścisz, nie tracić go z oczu.

      * * *

      Ty pierwej mgły dosięgasz, ja za tobą w ślady
      Zdążam, by się w tym samym zaprzepaścić lesie,
      I tropiąc twoją bladość, sam się staję blady,
      I zdybawszy twój bezkres, sam ginę w bezkresie.

      A potem wzieram w oczy, by zgadnąć, czy dość ci
      Omdlenia, co się nogom udziela, jak szczęście,
      I twe dłonie, jak w paki, mnę w zdrobniałe pięście,
      By się w nich docałować twych chrząstek i kości.

      A one wypukleją na dłoni przegibie,
      Niby pestki owoców, zróżowionych znojem,
      I nieśmiałym do ust mych garną się wyrojem,
      Zatajone w swej ciepłej od pieszczot siedzibie.

      Ich dotyk budzi wzruszeń zaniedbanych krocie,
      A ty, tuląc je w warg mych rozrzewnioną ciszę,
      Dziecinniejesz w uścisku, malejesz w pieszczocie,
      Chwila - a już cię do snu z lat dawnych kołyszę.

      * * *


      • stedo Re: Orzeszkowa 01.09.08, 15:24
        Całej twórczości Orzeszkowej/a to ona jest autorem tego fragmentu, bo nie pasuje
        mi?/, ogólnej jej wymowy, nie odbieram zdecydowanie jako tej nasyconej
        erotyzmem, aczkolwiek pewne fragmenty np. Nad Niemnem są niewątpliwie nim
        przepojone.A co do Leśmiana. Ma to niewątpliwie swój wyraz;) Można potraktować
        te przytoczone przez Ciebie wiersze jako opis dalszych stadiów znajomości i
        wyobrazić sobie taki scenariusz, że para spotyka się i za którymś z początkowych
        razy dochodzi do sytuacji z kwiatem jak u Tuwima,/ nie odniosłeś się do tego
        fragmentu/, co stwarza klimat do spotkania w chruśniaku, a potem cd jak w tych
        wierszach. Przecież ten Tuwim to sama esencja wyrafinowania w uwodzeniu i
        przejaw inteligencji erotycznej, chociaż nie wiem czy mężczyżni mogą zrozumieć
        to pojęcie. A to, dla mnie przynajmniej, sam smak - inteligentny erotyzm. Ale
        może nie powinnam uświadamiać rodzajowi męskiemu tajników i strategii sposobów
        najbardziej skutecznego uwodzenia;))
        • 2szarozielone Re: Orzeszkowa 01.09.08, 15:31
          Oj, Stedo, trafiasz w sedno. Gdzieś wyżej napisałam, jak ja to widzę. A te
          cechy, o których piszesz, są straszliwie rzadkie - i jak już się przytrafią, to
          zdarza się coś jak grom z jasnego nieba :) Inteligentne, skuteczne, wyrafinowane
          uwodzenie... To jest piękna sztuka.
          • stedo Re: Orzeszkowa 01.09.08, 16:00
            Do Twojego postu n/t też się odniosłam szerzej nawet. Wielokrotnie chciałam o
            tym pogadać, ale nie znalazłam okazji ani gremium odpowiedniego. Nie widziałam
            też by gdziekolwiek takie podejście do tematu było prezentowane. Wszędzie
            dominuje zalecenie kierowania się w erotyzmie naturalnymi instynktami, a
            intelekt przeszkadza.Ale nie wiem, czy tym z Marsa należy to uświadamiać, czy to
            leży w naszym interesie czy nie.Ja co prawda już wypadłam z obiegu i nie jestem
            tak do końca zorientowana w obecnych trendach, ale coś słyszałam o kursach
            technik skutecznego uwodzenia i sterowania emocjami drugiej strony. To się nawet
            jakoś nazywa ta technika. Ale nie wiem na czym ona polega i czy o to w niej
            chodzi o czym pisałam.Bo to o czym piszę to nie jest pozbawione uczuć, wręcz
            przeciwnie, a ta technika, co zdołałam skumać sprowadza się wyłącznie do
            wydumanych metod.
            • 2szarozielone Re: Orzeszkowa 01.09.08, 17:09
              Ja trochę czytałam o tych technikach uwodzenia... I nawet sądzę, że mogą być
              skuteczne. Ale krótkoterminowo. I nie w każdym przypadku. Poza tym to polega na
              manipulacji, takiej "na zimno" - nie podoba mi się takie podejście.

              Moim zdaniem poznanie i pogodzenie się z naturalnymi instynktami jest o tyle
              ważne, że uwalnia od sztucznych barier i ograniczeń, pozwala się spełnić,
              uwalnia od niepotrzebnych wyrzutów sumienia z powodu "brudnych" myśli i czynów.
              Ale z drugiej strony - to jest za mało. Uwodzenie to dużo więcej, bo to ta cala
              otoczka, to napięcie, oczekiwanie, drażnienie nie tylko ciała, ale przede
              wszystkim umysłu. I moim zdaniem, żeby ta gra była na odpowiednim poziomie -
              potrzebny jest szacunek do drugiej osoby i dystans do samego/samej siebie. Żeby
              z gry nie zrobiła się walka.

              Ja wielokrotnie pisałam tutaj, że trudno mi poczuć pożądanie do faceta tylko z
              powodu wyglądu; że trudno mi pragnąć kogoś, kogo nie znam chociaż trochę. A
              jednocześnie pisałam, że seks bez uczuć też może być fajny, a nawet zupełnie
              cudowny. I chyba teraz mi uświadomiłaś, o co chodzi. Gdzie się dla mnie rodzi
              erotyzm.

              A czy uświadamiać to tym z Marsa? No ja się natknęłam na takiego specjalistę...
              który w dodatku dobrze wie, że jest w tym dobry. I lubi kobiety. I mu już czasem
              mówiłam, że powinno się go w klatce trzymać, bo jest groźny dla otoczenia.
              Podobno nie ja pierwsza ;) Powierzchowność ma zupełnie nieimponującą, ale
              absolutnie w niczym mu to nie przeszkadza. Chyba jednak warto, zeby mężczyźni
              pewne rzeczy wiedzieli i potrafili robić - bo wtedy niebo i ziemia drżą,
              pojawiają się tęcze, komety i wodotryski - i w ogóle świat pięknieje :)
              • stedo Re: Orzeszkowa 01.09.08, 17:21
                Wiesz co? To o czym my tu rozprawiamy może wpędzić przeciętnego faceta w
                kompleksy. I nie tylko dlatego że zda sobie sprawę że nie kuma o co chodzi, ale
                też dlatego że uświadomi sobie że talentu to mu jednak natura poskąpiła;)
                • 2szarozielone Re: Orzeszkowa 01.09.08, 19:53
                  Wiem, ale co zrobić, jak taka prawda :)
    • menk.a Re: A ja... Lubię, kiedy kobieta 01.09.08, 16:42
      Przerwa-Tetmajer:

      Lubię, kiedy kobieta omdlewa w objęciu,
      kiedy w lubieżnym zwisa przez ramię w przegięciu,
      gdy jej oczy zachodzą mgłą, twarz cała blednie
      i wargi się wilgotne rozchylą bezwiednie.

      Lubię, kiedy ją rozkosz i żądza oniemi,
      gdy wpija się w ramiona palcami drżącemi,
      gdy krótkim, urywanym oddycha oddechem
      i oddaje się cała z mdlejącym uśmiechem.

      I lubię ten wstyd, co się kobiecie zabrania
      przyznać, że czuje rozkosz, że moc pożądania
      zwalcza ją, a sycenie żądzy oszalenia,
      gdy szuka ust, a lęka się słów i spojrzenia.

      Lubię to
      • stedo Re: A ja... Lubię, kiedy kobieta 01.09.08, 17:02
        menk.a napisała:

        > I lubię ten wstyd, co się kobiecie zabrania
        > przyznać, że czuje rozkosz, że moc pożądania
        > zwalcza ją, a sycenie żądzy oszalenia,
        > gdy szuka ust, a lęka się słów i spojrzenia.<

        Kiedyś kobiety się wstydziły/ czerwieniły przy tym jak słusznie zauważyłaś;))/ a
        teraz wstydzą się że się wstydzą i dlatego wstydzą się rumienić, nad czym nie
        można zapanować. Bo nad słowami i spojrzeniami to już można;))

        > a myśl moja już od niej wybiega skrzydlata
        > w nieskonczone przestrzenie nieziemskiego świata.
        >
        I to są te rozbieżne, odwieczne oczekiwania;)Bogdanka chciałaby skupienia uwagi
        na sobie, jakiś przejawów czułości, a pan lubi "bujać w obłokach". Ech, natura
        coś tu czegoś nie dorobiła i tu potrzebny ten dar o czym powyżej;))
        >
        Za coś takiego kocham Młodą Polskę. ;)))
        Ale oni byli tacy sfrustrowani przeważnie;))
        • 2szarozielone Re: A ja... Lubię, kiedy kobieta 01.09.08, 17:12
          > Za coś takiego kocham Młodą Polskę. ;)))
          > Ale oni byli tacy sfrustrowani przeważnie;))

          Ale pod względem erotycznym to chyba nie bardzo :) Jak sobie czytam jakieś
          listy, pamiętniki, wspomnienia z tamtego czasu, z tej całej artystycznej bohemy,
          to oni dosyć spełnieni byli erotycznie...

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka