vicious.circle 17.09.08, 18:03 ...dzisiaj cząstkę siebie... Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
kitek_maly Re: Zabiłem... 17.09.08, 18:24 Wszyscy, którzy chodzą po świecie to tacy właśnie mordercy lub zamordowani. Odpowiedz Link
vicious.circle Re: Zabiłem... 17.09.08, 19:14 Chyba w ogóle nie zasłużyłem. Jestem na spalonej pozycji. Odpowiedz Link
liisa.valo Re: Zabiłem... 17.09.08, 19:24 To jest myśl. Zwiążemy go i będziemy biczować, a on będzie zgadywał, od której to był cios :) Odpowiedz Link
baba_krk Re: Zabiłem... 17.09.08, 19:39 tak mogłoby być w ramach zabawy, a ja teraz jestem śmiertelnie poważna, zatem niech się Prof sam umartwia, biczuje i co tam jeszcze wymyśli ;> ja jestem zdania, że podjął słuszną decyzję i w tym wypadku nie ma czego żałować Odpowiedz Link
liisa.valo Re: Zabiłem... 17.09.08, 19:42 Ja też. Powiem więcej: niemożliwym jest przejść przez życie tak, żeby ani razu nikomu nie zrobić krzywdy, przykrości, niczego złego. Czasem mówi się trudno i trzeba pomyśleć o sobie. Odpowiedz Link
vicious.circle Re: Zabiłem... 17.09.08, 19:44 Ej ej, ale nie wywlekamy szczegółów na forum publiczne. Odpowiedz Link
liisa.valo Re: Zabiłem... 17.09.08, 19:46 A czy ja coś wywlekam? jestem abstrakcjone.... Mówię tylko o tym, że czasami trzeba coś stracić, z czegoś zrezygnować, żeby potem wygrać coś ważnego :) Odpowiedz Link
baba_krk Re: Zabiłem... 17.09.08, 19:48 liisa.valo napisała: > Czasem mówi się trudno i trzeba pomyśleć o sobie. Ja naprawdę rozumiem, że to jest bardzo ciężka sytuacja i sama przez to wiele razy przechodziłam. Ale niestety prawda jest taka, że jeżeli ktoś nie ma tendencji do samoumartwiania się i ma świadomość beznadziei, to w końcu nadchodzi dzień podjęcia decyzji. Zazwyczaj po jakimś czasie okazuje się, że to była słuszna decyzja, która wszystkim wyszła na dobre. Odpowiedz Link
liisa.valo Re: Zabiłem... 17.09.08, 19:52 Zgadzam się, że nie ma tego złego... Ja też zabiłam ostatnio cząstkę... e, jaką cząstkę, wielki kawał siebie. I wiecie co? Bardzo dobrze, że się tak stało. Odpowiedz Link
bertrada Re: Zabiłem... 17.09.08, 19:31 Cząstki siebie wbrew pozorom nie są do końca śmiertelne i lubią zmartwychwstawać. Będzie dobrze. :) Odpowiedz Link
avital84 Re: Zabiłem... 17.09.08, 19:42 A może chodzi o to, że ta cząstka Ciebie jest tak naprawdę cząstką kogoś innego. Ludzie zazwyczaj rodzą się i umierają wielokrotnie póki nie trafią na tę prawdziwą brakującą cząstkę i taka jest już niestety kolej rzeczy. Odpowiedz Link
liisa.valo Re: Zabiłem... 17.09.08, 19:45 KTO Z MIŁOŚCI NIE UMARŁ, NIE POTRAFI ŻYYYYYYYYYYYYYYĆ MOJE SERCE KIEDYŚ ZŁAMANE, MOCNIEJ KOCHA DZIIIIIIIIIIIŚ........ Dobra, wiem, że są różne tarapaty, różne problemy, ale nie czarujmy się. Jak mamy po dwadzieścia parę lat, to naprawdę nie kończy się świat, dlatego, że coś tam się wydarzyło. Wiem, wiem, co mówię!!! Odpowiedz Link
avital84 Re: Zabiłem... 17.09.08, 20:10 To znaczy może tak...skoro coś się wydarzyło to najczęściej w przypadku spraw sercowych oznacza, że tak właśnie musiało być, bo to było najlepsze z możliwych rozwiązań. I choć powody mogą być różne, dla obu stron zazwyczaj jest to początek nowej drogi, która prowadzi do czegoś lepszego. Ja teraz cieszę się, że wcześniej zdarzyło mi się umrzeć z "miłości'. W cudzysłowie, bo z perspektywy czasu to wcale miłość nie była. Odpowiedz Link
lubie.blekit Re: Zabiłem... 17.09.08, 20:42 vicious.circle napisał: > ...dzisiaj cząstkę siebie... > Spoko...Jeszcze wielokrotnie zmartwychwstaniesz. W częściach i w całości, tylko trzeba przeczekać, przesmucić, przemilczeć w czeluściach ten zły czas. Ale zmartwychwstaniesz na pewno, chociaż może jeszcze dziś mi w to nie wierzysz. Uśmiech 4you:D Odpowiedz Link
lubie.blekit Re: Zabiłem... 17.09.08, 20:51 Wiem co mówię- wczoraj jeszcze nie żyłam, a dziś zauważyłam pierwsze- jeszcze nieśmiałe- zielone pączki.Mam wrażenie, że na zimę chyba zakwitnę:) Odpowiedz Link
milleniusz I czym tu się chwalić? 17.09.08, 20:54 > ...dzisiaj cząstkę siebie... Jak się unicestwisz całkowicie, to daj znać. Może być przez pełnomocnika. ;) Odpowiedz Link
kitek_maly Re: I czym tu się chwalić? 17.09.08, 21:00 > Jak się unicestwisz całkowicie, to daj znać. Może być przez pełnomocnika. ;) Osz Ty... Nie masz za grosz empatii. Chyba moja sygnaturka się właśnie zdeaktualizowała. :-P Odpowiedz Link
milleniusz Re: I czym tu się chwalić? 17.09.08, 21:02 > Osz Ty... Nie masz za grosz empatii. Chyba moja sygnaturka się > właśnie zdeaktualizowała. :-P Mhm. Ale z jakiego powodu Profan tu hamletyzuje? Bo przeczytałem tylko jeden post i postanowiłem się życzliwie wypowiedzieć. Życie go w zad kopnęło, czy co? Odpowiedz Link
kitek_maly Re: I czym tu się chwalić? 17.09.08, 21:51 A czy powód jest tu najważniejszy? A tym bardziej jeśli nie znasz powodu, to dlaczego masz czelność umniejszać jego hamletyzowanie? :-> PS. Gupja sygnaturka, guuupja. Odpowiedz Link
milleniusz Re: I czym tu się chwalić? 17.09.08, 21:59 > A czy powód jest tu najważniejszy? No tak, bo jak zabił skórkę od paznokci, czy końcówki włosów, jak sugeruje Ursyda, to nic się złego nie stanie. Reszta będzie żyć. :) A jak problem jest poważny, to pewnie bardziej wypada pomilczeć. No ale ja wciąż nie wiem, a forum nie jest od milczenia. :P > PS. Gupja sygnaturka, guuupja. No cóż. Chyba targają Tobą sprzeczne uczucia. :) Odpowiedz Link
kitek_maly Re: I czym tu się chwalić? 17.09.08, 22:02 No ale jak nie wiesz a istnieje prawdopodobieństwo, że kogoś urazisz, to po prostu lepiej wtedy pomilczeć. Nie mówię, że teraz tak się stało, bo nie wiem. Odpowiedz Link
milleniusz Re: I czym tu się chwalić? 17.09.08, 22:05 Jak ktoś jest taki uraźliwy, to może powinien nie wychodzić spod spódnicy mamusi, co? A jeśli już to może nie od razu na forum internetowe? Na boga, to nie jest jakaś ochronka dla nadąsanych pensjonarek. :| Odpowiedz Link
kitek_maly Re: I czym tu się chwalić? 17.09.08, 22:08 Gupku, tak tylko piszę na przyszłość. Jak kiedyś zdeprecjonujesz mój problem to dopiero zobaczysz jaka potrafię być nieznośna. :-P Odpowiedz Link
milleniusz Re: I czym tu się chwalić? 17.09.08, 22:17 > Gupku, tak tylko piszę na przyszłość. Nic Ci nie będę deprecjonował. Ale mogę zaprecjować jeśli chcesz. Tak się trochę zezłościłem, bo mi zarzucacie szyderstwo i brak empatii. A co ja kurde jestem przytulanka, żeby na każdy jęk reagować "o, tak ci źle, tak ci szaro?" W życiu jedni głaszczą po pupce, a inni walą ryj. Tak już jest. :P Poza tym, ja nie wiem o-co-cho. A jak nie wiadomo o co chodzi, to na początek lepiej obśmiać, a potem się zobaczy. :) Z poważnych problemów nie szydzę. Zmęczył mnie ten wątek. Zostawiam Was takich zadumanych. Odpowiedz Link
kitek_maly Re: I czym tu się chwalić? 17.09.08, 22:20 > bo mi zarzucacie My? Przecież ja jestem jedna, to czemu do mnie rozmawiasz w liczbie mnogiej? :-P A co ja kurde jestem > przytulanka, żeby na każdy jęk reagować "o, tak ci źle, tak ci szaro?" W życiu > jedni głaszczą po pupce, a inni walą ryj. To jak Ty jesteś z tych drugich, to ja siem tak nie bawiem. :-P Odpowiedz Link
milleniusz Re: I czym tu się chwalić? 17.09.08, 22:26 > My? Przecież ja jestem jedna, to czemu do mnie rozmawiasz > w liczbie mnogiej? :-P Ponieważ się załapałaś na ciąg dalszy nie swojej dyskusji. Ale w tym samym tonie. :P > To jak Ty jesteś z tych drugich, to ja siem tak nie bawiem. :-P Ja tu często przerysowuję, wyolbrzymiam, przeinaczam i wyśmiewam. Taką sobie wybrałem rolę. Jak ktoś nie ma dystansu do siebie, czy jest nieodporny na krytykę, to może mieć ciężko. Ale staram się też zachować umiar. Ponadto taka opinia z zewnątrz jest zawsze cenna. Zresztą, kobiety traktuję o niebo łagodniej. Bo 100 razy łatwiej się obrażacie. :P Odpowiedz Link
kitek_maly Re: I czym tu się chwalić? 17.09.08, 22:31 > Ja tu często przerysowuję, wyolbrzymiam, przeinaczam i wyśmiewam. Taką sobie > wybrałem rolę. Jak ktoś nie ma dystansu do siebie, czy jest nieodporny na > krytykę, to może mieć ciężko. A ja jakoś tego nie dostrzegam. Nie przeginasz i to jest najważniejsze. No ale też nie utożsamiam Cię z rolą naczelnego forumowego kpiarza. Twoje komentarze cechuje celność, błyskotliwość i humor w najlepszym wydaniu. :-) A mimo to, nie powiedziałabym, że jesteś 'ostry'. :-) Może to kwestia tego, że mamy podobne poczucie humoru. Bleee, ale posłodziłam. Odpowiedz Link
nekomimimode Re: I czym tu się chwalić? 17.09.08, 22:28 naprawdę nie ma na tym forum miejsca na smutek? tylko na radość i głupie zarty oraz jeden tok myślenia? Odpowiedz Link
kitek_maly Re: I czym tu się chwalić? 17.09.08, 22:32 Myślę, że miejsca wystarczy na wszystko. Odpowiedz Link
kitek_maly Re: I czym tu się chwalić? 17.09.08, 22:37 A ja widzę, że tak. Także wynika z tego, że jest tu miejsce na prezentowanie różnych toków myślenia. :-) Odpowiedz Link
kitek_maly Re: I czym tu się chwalić? 17.09.08, 22:43 Neko, chyba masz dziś zły humor. :-( Tzn chyba napewno, bo nawet o tym pisałaś. Nie przejmuj się, to tylko forum. Odpowiedz Link
milleniusz Re: I czym tu się chwalić? 17.09.08, 22:40 > A ja widzę, że tak. Także wynika z tego, że jest tu miejsce na prezentowanie > różnych toków myślenia. :-) To też. Ale głównie chodzi o to, że Profan nie napisał o co mu chodzi. Jak są poważne wątki to są poważne, a jak niewiadomo jakie są, to właśnie są takie jak ten. Jak ktoś chce zrobić z tego problem, to ja bardzo chętnie podejmę rękawicę, czy cokolwiek co tam zostanie rzucone. Odpowiedz Link
kitek_maly Re: I czym tu się chwalić? 17.09.08, 22:42 > Jak ktoś chce zrobić z tego problem, to ja bardzo chętnie podejmę rękawicę, czy > cokolwiek co tam zostanie rzucone. Ja się nie chcę z nikim bić. Odpowiedz Link
milleniusz Re: I czym tu się chwalić? 17.09.08, 22:47 > Ja się nie chcę z nikim bić. Ja z Tobą też nie chcę. :P Odpowiedz Link