Dodaj do ulubionych

Odbrązawianie historii

21.02.09, 15:11
To polecam jako wstęp:
wyborcza.pl/1,75968,6303586,Odbrazawianie_historii.html
Ale "mięso" jest tu:
www.dziennik.pl/dziennik/europa/article325207/Wojna_pokolen_przy_uzyciu_cyngli.html
Tak to jest.Life is brutal.Tylko nie rozumiem tego oburzenia:
"O "Europie", dodatku do "Dziennika", napiszę tylko tyle: opublikowanie tego
wywiadu było podłe."
Czyżby jednak chęć zachowania za wszelką cenę wizerunków postaci z brązu i
konwenansów politycznych. Ale uwielbiam takie zaglądanie za zasłonkę. Kręci
mnie to;))
Obserwuj wątek
    • llatarnik Re: Odbrązawianie historii 21.02.09, 15:37
      Drezno to jeszcze pikuś. Nawet przereklamowana Hiroszima i Nagasaki przy tym
      bledną. Chodzi mi o nalot dywanowy 9/10 marca 1945 r Tokio. Przeważała tam
      zabudowa drewniana, więc zamiast konwencjonalnych bomb, Amerykanie użyli bomb
      zapalających, podobnych do napalmu. Niektóre źródła podają, że zginęło a
      właściwie spłonęło ponad 200 tys. osób, a więc więcej niż w Hiroszimie i
      Nagasaki razem wziętych.

      Wojna to nie je bajka.
    • 2szarozielone Re: Odbrązawianie historii 21.02.09, 15:42
      A moim zdaniem ten wywiad jest jednak obrzydliwy. Ohydny jest chwyt retoryczny
      polegające z jednej strony na formułowaniu ostrych zarzutów, a z drugiej strony
      na takim tatusiowatym poklepywaniu po główce, że się rozumie, że dziecko inaczej
      zrobić nie mogło, że taka tego dziecka natura i nic nie mogło na to poradzić.
      Obrzydliwy jest nacisk na pochodzenie etniczne. Obrzydliwe jest jasne klarowne
      rozdzielanie, że przecież nie każdy prawicowiec to antysemita, ale jednocześnie
      przymykanie oczu na to, że nie każdy socjalista to komunista... a nie każdy
      komunista to Żyd. Obrzydliwy jest atak po nazwiskach na kolegów dziennikarzy...
      pisali tak, żeby przypodobać się szefowi? A może pisali tak, jak myśleli - a
      pracowali dla takiego szefa bo się z nim zgadzali w wielu kwestiach? To jest
      powazny zarzut dla dziennikarza, a rzucony z obrzydliwą łatwością (sam rzucający
      oczywiście jest właśnie tym przypadkiem, który pisał, co myślał, a tylko czasem
      przypadkiem Michnik był zadowolony: "prawda faktów jest taka, że wszyscy Żydzi
      zastrzeleni przez ludzi z opaskami AK i NSZ, o których pisałem, rzeczywiście
      zostali zastrzeleni. Jest także prawda duchowa i symboliczna, która jest
      następująca: nie należało tego tekstu publikować w 1994 roku w "Gazecie
      Wyborczej". Na 50. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego". No, on napisał
      prawdę, która przypadkiem wpisała się w linię programową GW, ale nie był
      "cynglem". Oczywiście, że nie.

      Dużo tam jest rzeczy obrzydliwych. A ja naprawdę nie przepadam za Michnikiem i
      ideologią GW.

      Ale jedno mi się przypomniało - Krzysztofa Leskiego strasznie lubię, uwielbiam i
      żałuję, że nie jest bardziej znany i nie rządzi w reporterskim światku - bo
      powinien. O rozstaniu z Michnikiem pisał kiedyś na blogu... Ale bez takiego
      jadu, chwytów poniżej pasa. Jak człowiek :/
      • stedo Re: Odbrązawianie historii 21.02.09, 16:36
        Może to Twoje skrzywienie zawodowe socjologa i dzielenie włosa na czworo, ale ja
        nie odebrałam tego wywiadu jako obrzydliwy atak, ale jako próbę przedstawienia
        mechanizmów jakimi rządzą ludżmi i które sprawiają że są tacy jacy są. A te
        "poklepywania po główce" to też wpisuje się w cały charakter artykułu.Cóż nasze
        przeżycia nas ukształtowały. O tym przecież pisze. A że podkreśla jedne aspekty
        a inne przemilcza? Publicystyka nigdy nie jest obiektywnym dziennikarstwem.
        Zawsze koszula bliższa ciału. A Cichy, jak z tego wynika ma specyficzne
        skłonności, co przejawiał już w młodości nawiązując kontakty ze środowiskiem
        Macierewicza.Bo moim zdaniem to środowisko pod względem konstrukcji psychicznej
        członków/nie mówię o poglądach politycznych, bo te to wynikły z kolei
        historycznych to ma takie konotacje:Dzierżyński, Moczar, Macierewicz.A jechanie
        jawnym tekstem, po nazwiskach, podoba mi się, a nie takie ktoś, coś, kiedyś.Co
        oczywiście nie wyklucza osobistych antypatii z obiektywizmem nie mających nic
        wspólnego. Ale nie tego oczekuję poi tego typu publikacjach.
        P.S. A propos Macierewicza. Przytoczę może za chwilę/jak znajdę/ co ludzie piszą
        o nim na innym portalu. Zupełnie mnie to zszokowało i zakłóciło obraz tego
        osobnika.Doszłam do przekonania że dopadło mnie przypadek:"obyś żył w ciekawych
        czasach". Zgłupieć można. Stąd moje skojarzenie: Dzierżyński, Moczar, Macierewicz.
        • 2szarozielone Re: Odbrązawianie historii 21.02.09, 17:54
          Nie wiem, czy skrzywienie socjologa, czy analityka przekazów medialnych ;)...
          Wyjaśnienie proponowane przez Cichego to jest bardzo zwulgaryzowana socjologia,
          wymieszana z ze zwulgaryzowaną socjobiologią (ten fragment o szympansach) i
          okraszona dość obraźliwymi metaforami o konotacjach seksualnych. No ok, to jest
          rozmowa, a nie analityczny artykuł. Rozmowa z natury rzeczy tak samo dużo mówi o
          jej przedmiocie jak i o samej osobie wypowiadającej pewne słowa... No i ja bym
          powiedziała po jej przeczytaniu, że najwięcej dowiedziałam się o samym Cichym. I
          na kawę bym z nim nie poszła. I nie uważam go za osobę wiarygodną. Za wiarygodną
          i znacznie przyzwoitszą uważam wzmiankowanego Leskiego - który też o Michniku i
          środowisku GW pisał krytycznie. Ale z klasą.
          Aaaa, właśnie - w ogóle z tej rozmowy niewiele dowiemy się o faktach - poznamy
          raczej ich interpretacje w wersji pana Cichego...

          A co do nazwisk... Wiesz, on te nazwiska przywołuje, rzuca jakieś rozmydlone
          zarzuty i nie bardzo je popiera faktami. To mnie też brzydzi, to się insynuacja
          nazywa. Nie podoba mi się. Zwłaszcza, że to, co on np. o Kublik pisze, można by
          spokojnie napisać o nim samym :) I co?
          • stedo Re: Odbrązawianie historii 21.02.09, 20:31
            "Zwłaszcza, że to, co on np. o Kublik pisze, można by
            spokojnie napisać o nim samym :) I co? "

            Z tym się zgadzam. Jest kilka takich niekonsekwencji.Raz pisze że Michnik nikogo
            do niczego nie zmuszał.Sami chcieli.A potem że go zbluzgał za to jak napisał.A
            jego zafascynowanie H.Łuczywo, która w GW trzyma ster zamordyzmu też świadczy o
            jego skłonnościach do totalitaryzmu a`la Macierewicz.
        • stedo Ciąg dalszy o Macierewiczu 21.02.09, 20:19

          ..z innego portalu:
          A.-Semka to czesc tej paki do ktorej sie zaliczaja kaczynscy , macierewicz ,
          olszewski, cejrowski, wprost,radio maryja i rydzyk i mase innych, duza czesc z
          nich za komuny byla beneficjentami tamtego ustroju i ani w glowie im bylo
          zmienianie czegokolwiek, moze poza samochodem- jesli dostali talon, albo
          mieszkania bo trzeba trafu zawsze mieli znajomych gdzie trzeba...ale teraz ich
          spytaj to walczyli z komuna
          B.-No tutaj malusie sprostowanko . To Macierewicz przyjmował do KORu Michnika i
          Kuronia a nie odwrotnie
          A.- wiem , i wiem takze , ze pewien morderca z boliwii czy argentyny zwany Che
          Guevara to byl idol Antoniego M.
          B.-A skądże Antonii mial wiedzieć w latach 60/70 , że Che osobiście wykonywał
          wyroki śmierci na wywłaszczanych chłopach ? Kiedy się dowiedział - to zmienił idola
          A.- che guewara byl morderca i idolem pewnej grupy lewakow i komunistow do
          ktorej nalezal antoni M.
          Ten syn lekarza ma krew na rekach, zamordowal wlasnorecznie setki ludzi,
          wprowadzal ustroj totalitarny terrorem, do ktorego AM ma predylekcje
          Z jednej strony komuna be, mordercy, zlodzieje i co tam jeszcze, z drugiej zas
          strony czlowiek ten uzywa slow i konstrukcji rodem z najobrzydliwszego okresu
          tego zasranego ustroju-poza tym zamilowanie do ,silowych , autorytarnych
          rowiazan oraz przekonanie o potrzebie istnienia aparatu panstwowego ktory bedzie
          zamnie lepiej wiedzial i o mnie decydowal
          ".srajcie zawolal krol a tysiace poddanych zaczelo sie nadymac bo slowo wladcy
          bylo prawem..."
          • omlet.schabowy Re: Ciąg dalszy o Macierewiczu 21.02.09, 23:10
            Czego z przytoczonej dyskusji nie wiedziałaś do tej pory?
            • llatarnik Re: Ciąg dalszy o Macierewiczu 21.02.09, 23:29
              omlet.schabowy napisał:

              > Czego z przytoczonej dyskusji nie wiedziałaś do tej pory?

              Co za dziwne pytanie... Jakieś przesłuchanie się szykuje?
    • bertrada Re: Odbrązawianie historii 21.02.09, 17:42
      Nie jest tajemnicą, że historia prawdziwa a marketing historyczny to dwie różne
      sprawy. Podobnie jak polityka i marketing polityczny.
      A dobro zawsze wygrywa tylko dlatego, że zwycięzcy natychmiast zaczynają się
      wybielać a przegranych zaczynają kreować na socjopatycznych degeneratów. A lud
      jest głupi, to kupi każdą bajkę, która jako tako pozwoli mu odreagować wojenny
      stres.
    • stedo Re: Odbrązawianie historii 21.02.09, 21:47
      A swoją drogą to liceum Rejtana to była jakaś wylęgarnia prawicy. Co czytam o
      jakimś jej przedstawicielu, co bardziej ortodoksyjnym, to okazuje się że
      skończył Rejtana;))Czyżby to patron tak ich obligował??;))
      Moja córka skończyła Batorego.Gdy zaczynała szkoła, ta miała b.dobry PR,
      uchodziła za bardzo elitarną.Na mieście mówiono, że tam uczęszcza bananowa
      młodzież. Ja nic takiego nie zauważyłam. Ot normalna szkoła starająca się
      utrzymać poziom, z tradycjami.Tam uczyli się m.in. bohaterowie Kamieni na
      szaniec i Baczyński.
      A jakie pułapki czyhały w szkołach na młodzież po wojnie, o tym w moim następnym
      wątku pt.Ciemne strony historii.
    • llatarnik Re: Odbrązawianie historii 21.02.09, 22:10
      Znowu przypomniał się mi się kawał. Epidemia grypy, w aptece kolejka. Nagle
      wpada rosły, dobrze zbudowany facet. Olewa kolejkę, przepycha się do okienka i
      wzburzony woła - poproszę książkę życzeń i zażaleń. Ale o co chodzi - pyta
      farmaceutka. Facet wzburzony woła - co za prezerwatywy wy tu sprzedajecie. Trzy
      kupiłem i trzy pękły. Farmaceutka zaproponowała złożyć pisemną reklamację.
      Gdzieś tam z końca kolejki odezwał się staruszek - i niech pan dopisze, że
      spadają...

      Mnie ten artykuł poruszył zupełnie z innego powodu. Dlaczego poniża się
      kombatantów Armii Krajowej, bezzasadnie twierdząc, że RZEKOMO komunistyczne
      państwo za pośrednictwem Mieczysława Moczara sięgnęło po nich i zyskało sobie
      wśród nich autentyczne poparcie na glebie antysemityzmu???

      Chciałbym, żeby redakcja Der Dziennika i Cichy podali wiarygodne źródła swych
      oszczerstw. Moczar należał do najbardziej znienawidzonych przez społeczeństwo
      twardogłowych prosowieckich komunistów. Był zwolennikiem i piewcą
      komunistycznego terroru i tzw zamordyzmu. Nie istniała taka możliwość, żadne
      okoliczności, które by sprawiły, że środowiska kombatantów AK by go poparły czy
      w ogóle chciały coś uzgadniać, negocjować. To było niemożliwe a priori, tym
      bardziej, że kombatanci AK w tamtych latach wciąż byli trzymani przez komunistów
      poza nawiasem życia społecznego a ich bohaterska walka była tematem tabu.

      Tak więc na naszych oczach fałszuje się historię przy cichym przyzwoleniu
      głuchych i niewidomych elit....

      Smutne, bo jakoś nikt nie zaprotestował, nie potępił tego antypolskiego
      kłamstwa. Jak my nie potrafimy uszanować siebie, naszej historii, naszych
      bohaterów, to nie dziwmy się później, że i nas nie uszanują...

      Resztę artykułu najzwyczajniej olewam, bo przy tym kłamstwie popierdułki o
      jakimś tam Michniku bledną...
      • bertrada Re: Odbrązawianie historii 21.02.09, 23:25
        To było niemożliwe a priori, tym
        > bardziej, że kombatanci AK w tamtych latach wciąż byli trzymani przez komunistó
        > w
        > poza nawiasem życia społecznego a ich bohaterska walka była tematem tabu.

        Jaka bohaterska walka? Zwykłe bandziory pokroju tych którzy teraz nawalają się
        na stadionach albo wymuszają haracze. Dokładnie zresztą takie same jak i wszyscy
        partyzanci. Bandy nastoletnich kryminalistów, którzy korzystając z odgórnego
        przyzwolenia na gwałty, rozboje i kradzieże, używali sobie w najniższych
        instynktach. O patriotyzmie, wojnie i polityce nie mieli zielonego pojęcia. Byli
        zwykłymi marionetkami w rękach polityków żrejących się o wpływy i władzę.
        A ci, którzy byli ścigani i sądzeni po wojnie, byli zwykłymi mordercami
        dokonującymi egzekucji na partyzantach działających w opozycyjnych grupach albo
        na chłopach, którzy nie chcieli współpracować albo współpracowali z konkurencją.
        • llatarnik Re: Odbrązawianie historii 22.02.09, 00:06
          Doznałem szoku, bo sądzę, że nawet najgorliwsi propagandziści za czasów
          stalinizmu w Polsce byli bardziej wyważeni w swoich opiniach na temat Armii
          Krajowej. Wprawdzie co innego mówili a co innego robili...

          Skąd wywodzili się żOŁNIERZE Armii Krajowej? Oni wywodzili się z MIEJSCOWEJ
          LUDNOŚCI. Tam mieli swoich rodziców, braci, żony, sąsiadów, kuzynów.

          Jedno jest pewne. Ci "bandyci" mieli poparcie w polskiej ludności. To jest fakt
          historyczny, zresztą zwykła logika podpowiada, że żadna struktura konspiracyjna
          zależna od miejscowej ludności nie miała szans przetrwać bez przyzwolenia
          miejscowych, bez miejsca, gdzie mogliby się ukryć, zaleczyć rany, niezależnie
          czy to była Warszawa czy lasy Puszczy Augustowskiej.

          Kto zostawia ciepły dom, wygodne łóżko, rodzinę, ciepłą młodą żonę, by ukrywać
          się w leśnych odstępach, spać w prowizorycznych ziemiankach, często na gołej
          ziemi? Kto stawia na szali niewygody, swoją młodość, zdrowie, rodzinę, swoje
          życie nie dla pieniędzy, bo kto z ich się wzbogacił?

          Bandyci by nie strzelali do Niemców, nie wywoływaliby Powstania Warszawskiego,
          bo po co? Nawet by z nimi nie zadzierali. Logiczne?

          Aha - jeszcze jedno. Większość ŻOŁNIERZY Armii Krajowej w ogóle nie widziała na
          oczy żadnego polityka w czasie wojny...
          • bertrada Re: Odbrązawianie historii 22.02.09, 00:26
            > Skąd wywodzili się żOŁNIERZE Armii Krajowej? Oni wywodzili się z MIEJSCOWEJ
            > LUDNOŚCI. Tam mieli swoich rodziców, braci, żony, sąsiadów, kuzynów.

            A skąd mieli się wywodzić? Najłatwiej się robi zadymy wśród swoich i najłatwiej
            indoktrynować i werbować 'ochotników' wśród swoich. Obcy mogliby nie chcieć
            współpracować. Każda partyzantka działa na swoim terenie. To partyzantka a nie
            wojsko.

            > Jedno jest pewne. Ci "bandyci" mieli poparcie w polskiej ludności. To jest fakt
            > historyczny, zresztą zwykła logika podpowiada, że żadna struktura konspiracyjna
            > zależna od miejscowej ludności nie miała szans przetrwać bez przyzwolenia
            > miejscowych, bez miejsca, gdzie mogliby się ukryć, zaleczyć rany, niezależnie
            > czy to była Warszawa czy lasy Puszczy Augustowskiej.

            Tak ich popierali jak Rene z Allo Allo popierał ruch oporu. Albo poparł albo
            kula w łeb. No i oczywiście zawsze znajdzie się kilku fanatyków, tylko, że
            zazwyczaj fanatyków i idealistów eliminuje się na wstępie, bo przeszkadzają.

            > Kto zostawia ciepły dom, wygodne łóżko, rodzinę, ciepłą młodą żonę, by ukrywać
            > się w leśnych odstępach, spać w prowizorycznych ziemiankach, często na gołej
            > ziemi? Kto stawia na szali niewygody, swoją młodość, zdrowie, rodzinę, swoje
            > życie nie dla pieniędzy, bo kto z ich się wzbogacił?

            Każdy kto musi albo każdy, kto jest głupi i wietrzy w tym przygodę młodzieńczą.
            No i ci, dla których jest to sposób na wzbogacenie się albo wierzą, że w zamian
            za to będą mieć jakiś profit po wojnie. I cała masa bandziorów, którzy mogą
            bezkarnie robić zadymy, gwałcić, rabować, mordować, itp. Kilku idealistów też
            się znajdzie ale obawiam się, że w konfrontacji z rzeczywistością, szybko im ten
            idealizm przechodził.

            > Bandyci by nie strzelali do Niemców, nie wywoływaliby Powstania Warszawskiego,
            > bo po co? Nawet by z nimi nie zadzierali. Logiczne?

            A kto inny by to robił?

            > Aha - jeszcze jedno. Większość ŻOŁNIERZY Armii Krajowej w ogóle nie widziała na
            > oczy żadnego polityka w czasie wojny...

            Trudno, żeby widzieli, skoro politycy i wszelkie mózgi partyzanckie siedziały za
            granicą i zdalnie tym wszystkim sterowały. Przeciętny pachołek mafii też nie zna
            swojego szefa.

            I nie robię czarnego PR Armii Krajowej. Robię czarny PR wszelkiej partyzantce,
            która kiedykolwiek i gdziekolwiek się pojawiła.
            • llatarnik Re: Odbrązawianie historii 22.02.09, 01:15
              Miejscowa ludność doskonale wiedziała kto z jakiego domu był w partyzantce.
              Wystarczyło, by ktoś poszedł do Niemców i podał wykaz partyzantów. Gdy
              nadchodziły większe mrozy, święta, partyzanci często wracali do domu, więc
              Niemcy by nie mieli problemów z uporaniem się z nimi.

              W czasie wojny nie było cukierkowo. Liczył się każdy kawałek chleba. Nie byłoby
              jednak AK bez poparcia ludności polskiej. Znam takie tereny, że nawet Niemcy
              unikali konfliktów z miejscową ludnością, bo znaleźli zwłoki swoich kompanów,
              którzy zgwałcili miejscową dziewczynę i zobaczyli, że śmierci lekkiej to oni nie
              mieli...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka