Wiem, wiem - sama muszę zdecydować, na ile mogę sobie pozwolić. Otóż: wybranie
opcji A jest teraz jak najbardziej wskazane ze względów finansowych, ale na
samą myśl o takiej pracy myślę, ile mi przysługuje chorobowego ;)
Wybranie opcji B oznacza, że codziennie biegnę do pracy jak na skrzydłach,
ale nadal oglądam przecudowne butelkowozielone szpile gino rossi przez szybę i
zawodowo stoję w miejscu (stanowisko średnio rozwijające, chociaż szanse na
awans jakieś tam są).
Podzielcie się doświadczeniami, czynni zawodowo wyjadacze ;)