Dodaj do ulubionych

Wypadek i ludzie

21.01.10, 10:09
Wczoraj wieczorem wracam z synem samochodem do domu i widzę wypadek. Samochód
uderzył w autobus lub odwrotnie. Jest ranny. Jestem chirurgiem, syn studentem
medycyny więc podbiegamy. Na miejscu ludzie, każdy ma dobre chęci, ale
umiejętność udzielania pomocy - żadna. Kłębi się tłum, praktycznie nie
dopuszczają mnie do pacjenta. Po chwili zjawia się drugi lekarz - także
chirurg, młody chłopak. On też nie moze się dopchac do rannego. Na szczęscie
przyjeżdżaja strażacy i mogą podjąć działania.
Ani ja ani młody Kolega nie cierpimy na niedosyt medycyny. Przez 20 lat pracy
m.in.w Izbie Przyjęc widziałam niejedno i zajmowałam sie niejednym
poszkodowanym w wypadku.
W tej sytuacji 2 lekarzy i student medycyny naprawdę świetnie daliby sobie
radę, gdyby pozwolił na to tłum. Żądny sensacji?
Zastanawiam się czy gdyby doszło do konieczności bardziej energicznego
działania ( ranny byłby w ciężkim stanie) ludzie tez nie dopuściliby nas
ciekawi widoku krwi i zwyczajnego ludziego cierpienia.
Ludzie! Jesli nie potraficie pomóc to nie przeszkadzajcie.
Obserwuj wątek
    • berecik7 Re: Wypadek i ludzie 21.01.10, 10:22
      No ale jak to? Krzyczałaś, że jesteś lekarzem, a ludzie nic??? Nie mogę w to
      uwierzyć...
      • tylko.tu wlasnie.. 21.01.10, 22:42
        dziwne. ludzie na haslo 'lekarz' powinni rozstapic sie niczym morze czerwone.
        • agatka_s Re: wlasnie.. 22.01.10, 10:59
          tylko.tu napisał:

          > dziwne. ludzie na haslo 'lekarz' powinni rozstapic sie niczym morze
          czerwone.

          znaczy co jest dziwne ?

          to że się nie rozstąpili ? jeśli o to Ci chodziło, to 100% zgody.

          Jeśli natomiast jako dziwne uważasz to co pisze protozoa, czyli de
          facto zarzucasz jej (nie wprost, ale ciut jakby) kłamstwo, to to
          dopiero jest DZIWNE.

          Skoro lekarz mówi że nie mógł dotrzeć do pacjenta, bo gapie mu
          przeszkadzali, to trzeba się nad tym zastanowić i wyciągnąć z tego
          wnioski, bo następnym razem lekarz nie da rady dotrzeć do Ciebie, albo
          Twojego dziecka.

          Swoją drogą to takie polskie, od razu zakładać że ktoś kłamie i naciąga.

          Na "pocieszenie" dodam, że kierowcy w Polsce fantastycznie ustępują
          miejsca karetkom, czytałam, że w takiej np Moskwie, karetki nie są
          przepuszczane, nie ma takiej kultury. Kto wie może i polscy gapie
          kiedyś się "wyedukują".
          • tylko.tu Re: wlasnie.. 22.01.10, 11:31
            odnioslem sie do poprzedniego postu.

            generalnie w takich wypadkach jak ten opisany lekarz widzac blokujacych dojscie
            gapiow krzyczy, ze jest lekarzem i dzieje sie to co napisalem. znajac nasze
            realia (np. opisane przez ciebie zachowanie na drogach) slabo jestem sobie w
            stanie wyobrazic sytuacje odwrotna. stad moje zdziwienie. jesli nie krzyczy, to
            nie ma sie co dziwic. dla innych zebranych jest jednym z gapiow probujacych
            zajac lepsza pozycje obserwacyjna.

            nie musisz mnie edukowac, bo doskonale wiem w czym rzecz. historia powyzej
            sugeruje jedynie nieporadnosc lekarza.

            ps. sa pewne proste sposoby, aby uzyskac pomoc w tlumie gapiow.
            • tvtotal2 Re: wlasnie.. 22.01.10, 12:34
              tylko.tu napisał:

              >
              > ps. sa pewne proste sposoby, aby uzyskac pomoc w tlumie gapiow.


              przeładować i oddac strzał ostrzegawczy?

              nieprzygotowani, przypadkowi świadkowie wiecej krzywdy mogą przynieść niż pomocy
              (niestety).

              Pare lat temu, zimą, na Gocławiu w tamtejsazym jeziorku utopił sie chlopiec.
              Załamał się pod nim lód. Stado ludzi bezczynnie patrzyło jak nie może wydostać
              sie na powierzchnie. Nikt nie wskoczył. Woda sięga kolan w tej sadzawce.. :/
            • agatka_s Re: wlasnie.. 22.01.10, 12:52
              Mój syn miał wypadek-samochód go potracił jak jechał rowerem.
              Koleżanka ze szkoły syna zginęła na Al KEN (znana sprawa pociagnięcia
              dziewczynki przez psa). Wypadki to nie są jakieś hipotetyczne sytuacje,
              tylko to jest coś co może się NAPRAWDE każdemu z nas zdarzyć, TU i
              TERAZ.

              Poprostu wiem co to znaczy wypadek i wiem jak istotna może być pierwsza
              pomoc i odpowiednie zachowanie. Moje dziecko miało szczęście, bo od
              razu udzielono mu pomocy i wezwano pogotowie. Ja jako matka nie byłam
              świadoma co się z dzieckiem dzieje (bo byłam w domu niczego
              nieswiadoma), ale dzięki przytomności obcych ludzi z ulicy, dziecko
              natychmiast trafiło do szpitala (na szczęscie oprócz wybitych zębów i
              poharatanej tawarzy nic mu bardziej poważnego nie było).

              A wracając do relacji protozy, to rozumiem ze 3 lekarzy (no może 2,5)
              nie mogło do chorego dotrzeć. Poza tym lekarz (nawet po cywilnemu)
              naprawde nie musi robić niewiadomo czego, aby do chorego dojść i
              rozpocząć reanimację. To ludzie sami powinni myśleć, że trzeba odejść
              od miejsca wypadku, bo trzeba zrobić miejsce dla służb, dla lekarza,
              dla tych ktorzy potrafią zająć się pierwszą pomocą. Ich (gapiów)
              obecność jest tam kompletnie zbędna. Tylko przeszkadzają.


              Gapiostwo, to nie tylko obciach, to przede wszystkim stwarzanie
              zagrożenia dla ofiar wypadku, i myśle że o to przede wszystkim protozie
              chodziło: nie umiesz pomóc ? ODEJDŹ !!! daj działać tym co mogą.
              • tylko.tu Re: wlasnie.. 22.01.10, 13:19
                po co piszecie te truizmy ? kazdy doskonale, intuicyjnie wie jak nalezy
                postepowac. to, ze ludzie w obecnosci zdarzenia zachowuja sie jak im instynkt
                podpowiada, to inna bajka.

                rzecz w tym, ze ta pani, a nawet jak zauwazylas 2.5 uprawnionych osob nie moglo
                dostac sie do poszkodowanego. moim zdaniem to dziwne. czyzby nagle tlum
                niedopuszczal nikogo w oczekiwaniu, az pacjent sie wykonczy ? prawdopodobne, ale
                na tyle malo, ze az wrecz niewiarygodne.

                ps. to chyba wszystko w tym temacie. jesli chcecie dyskutowac, to spytajcie sie
                lepiej co owa pani zrobila, zeby dostac sie do poszkodowanego. jesli stanela i
                czekala, az ludzie domysla sie, ze jest lekarzem, to nie dziwne, ze nikt nie
                reagowal. jesli natomiast krzyknela glosno, oznajmiajac kim jest, a skutek byl
                podobny, to chyba wypadalo tylko wskazac (mam nadzieje obecnym potem
                policjantom) ludzi, ktorzy przeszkadzali. byc moze rozmowa z funkcjonariuszami
                uczulilaby ich na przyszlosc. dla mnie to nadal durna sytuacja, ze lekarz nie
                potrafi sie dostac do poszkodowanego.
                • agatka_s Re: wlasnie.. 22.01.10, 13:37
                  ale lekarz powinien się dostać do chorego bez problemu. Nie jest rolą
                  lekarza panować nad tłumem, krzyczeć czy rozpychać się tylko pomagać i
                  to jak najszybciej, bo w krytycznch sytuacjach nawet sekundy potrafią
                  decydować.
                  To tak samo jakby obwiniać kierowcę karetki dlaczego nie udało mu się
                  przejechać przez korek, mimo że żaden samochód mu nie ustąpił. W
                  takiej sytuacji jest dla Ciebie jasne, że to wina tych kierowców którzy
                  nie ustąpili i nie przepuścili, a nie kierowcy karetki. Czemu więc
                  rozgrzeszać gapiów którzy nie robią miejsca, blokują akcje ratunkową ?

                  Kierowcy w sytuacjach nadzwyczajnych mają już dobre nawyki, to samo
                  należy wpoić "gapiom". Wiadomo że ktoś prędzej czy później do ofiary
                  wypadku będzie chciał dotrzeć i każdy normalnie myślący człowiek
                  powinien przewidzieć, POMYŚLEĆ !!! aby nie blokować dostępu. Głupia
                  ciekawość może kosztować czyjeś życie lub zdrowie.

                  Zamiast się zastanawiać czy protozoa wystarczająco głosno krzyczała,
                  lepiej opowiedzieć tę historię 2-3 osobom i poprosić aby zawsze od
                  wypoadków odchodziły i nie blokowały dostępu. Ja napewno powiem dziś o
                  tym komuś i poprosze o pamiętanie, bo uważam ze to ważne i zwyczajnie
                  komuś może zycie uratować. Jeśli i Ciebie mi się uda przekonać to super.
                  • tylko.tu Re: wlasnie.. 22.01.10, 13:59
                    nigdzie nie rozgrzeszam gapiow. czytasz to co napisalem z nastawieniem na jedno.
                    mnie sie nie chce tlumaczyc. przeczytaj jeszcze raz moj pierwszy post.

                    ps. pisalem juz, ze (akurat) mnie nie musisz edukowac.
                    • hayet Re: wlasnie.. 26.01.10, 18:02

                      agatka, rola lekarza jest pomoc poszkodowanemu-fakt, ale ja tez
                      jakos nie moge uwierzyc, ze we 3 osoby nie danos obie rady, zeby
                      przedrzec sie przez tlum..ile to musialo byc osob? jakas ekipa
                      wracala ze stadiou i przyszli sie pogapic na wypadek?
                      nie trzeba sie drzec wnieboglosy, tymbardziej bedac we 3 osoby
          • p.aulinka Re: wlasnie.. 22.01.10, 23:14
            agatka_s napisała:
            Jeśli natomiast jako dziwne uważasz to co pisze protozoa, czyli de
            > facto zarzucasz jej (nie wprost, ale ciut jakby) kłamstwo, to to
            > dopiero jest DZIWNE.


            Nie wiem jak przedmówca ale ja protozoe znam z wielu innych postów na innych
            forach - i.... jakos tak nie wierze.
            No co ja poradzę :/ Moze mam uprzedzenia.
            • jan-w Re: wlasnie.. 22.01.10, 23:23
              A ja Protozoę znam z wielu innych wypowiedzi i dlatego mam do niej całkowite
              zaufanie. Przypominam jednak że to forum Ursynów, wątek na temat niegodnego
              zachowania gapiów wobec wypadku, a nie miejsce do personalnych połajanek.
              • kasiulek_1 Re: wlasnie.. 26.01.10, 23:15
                Nie chodziło chyba o personalną połajankę. Tak to już jest, że tu na
                forum wyrabiamy sobie zdanie o współudzielających się, na podstawie
                postów, które zamieszczają. Czy tu, czy na innych gazetowych forach.
                I często jedne wypowiedzi, oceniamy przez pryzmat poprzednich.
                Mi też cała ta historia wydaje sie absurdalna. Oczywiście
                bezsprzecznie zachowanie gapiów było karygodne, ale ta historyjka o
                niemożności dopchania sie do ofiary, zdaje się być wyssana z palca,
                żeby udramatyzować sytuację. Bo nie wierzę, że lekarz z
                ponaddwudziestoletnim stażem, nie potrafi sobie poradzić w takiej
                sytuacji.
                • tylko.tu Re: wlasnie.. 27.01.10, 07:50
                  sa tacy, ktorzy wierza ;)
    • jan-w Re: Wypadek i ludzie 21.01.10, 10:34
      Prymitywna żądza krwi. Jak u plebsu rzymskiego. Wystarczy zobaczyć jak się
      zachowują kierowcy kiedy widzą wypadek drogowy.
    • p.aulinka Re: Wypadek i ludzie 22.01.10, 23:12
      protozoa - sorry ale jakos sobie nie wyobrazam takiej sytuacji -
      albo mega ciapa z ciebie i twojego syna ze głosniej huknac na ludzi nie umiecie :/

      ps. dla ciebie w owym momencie to nie był "pacjent" tylko osoba której chcialas udzielic (chwalebnie) pomocy - chyba juz ci troche nawyki lekarskie padaja na głowę:/

      a i jeszcze jedno - moim zdaniem nieopierzony student medycyny moze zrobic tyle samo krzywdy rannemu jak komplety laik [ mozliwe ze nawet wiecej bo juz podziobał troche teorii i medycyny i wydaje mu sie ze umie i wie jak]
      • protozoa Re: Wypadek i ludzie 23.01.10, 08:59
        Słowo o moim synu. Jest licencjonowanym międzynarodowym ratownikiem. Umie
        udzielać pierwszej pomocy. Ja jestem chirurgiem z 20 letnim stażem ( m.in.
        Pogotowie Ratunkowe, Izba Przyjęć, a przede wszystkim WUM). Każdy chciał
        zobaczyć jak leje się krew, każdy chciał zrobić "swoje". Super.
        Czy wiesz na co mam ochote po takich mailach? Przycisnąć mocniej pedał gazu i
        uciekać, ale wiem, że mi tego nie wolno.
        • eri4 Re: Wypadek i ludzie 23.01.10, 10:31
          Protozoa, nie przejmuj się, tacy są ludzie..
          Mam nadzieje, ze moja córka, także mieszkanka Ursynowa, także studentka
          medycyny, trafi kiedyś do Ciebie na WUMie..
          pozdrawiam serdecznie
        • horpyna4 Re: Wypadek i ludzie 23.01.10, 13:46

          Wychodzi na to, że lekarz powinien nosić profilaktycznie na szyi
          policyjny gwizdek. Bo naprawdę nie każdy ma tak donośny głos, żeby w
          podobnej sytuacji rozpędzić gapiów. A przynajmniej skłonić do
          zrobienia przejścia.

    • sabriel Re: Wypadek i ludzie 23.01.10, 17:13
      A ja przyznam się, że nie bardzo rozumiem. Co to znaczy, że tłum nie dopuścił
      was do pacjenta? Okrążył go i nie pozwalał wam lekarzom udzielić mu pomocy ?
      Trzej lekarze, jedna niby doświadczona, a nie potrafi sobie z gapiami poradzić.
    • 2romki Re: Wypadek i ludzie 23.01.10, 17:41
      Nie wiem ile masz lat, ale jeśli około 40, to taka sytuacja w żadnym
      wypadku nie powinna Cię dziwić. Tym bardziej, że jesteś lekarzem i
      znasz podstawowe mechanizmy psychologiczne :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka