Gość: michał matejka
IP: *.aster.pl / *.aster.pl
29.09.04, 02:24
tekst z najblizszego wydania Passy
BOJU O BILETY CIĄG DALSZY!
Na najbliższej sesji Rady Miasta decydować się będzie kwestia podwyżek cen
biletów komunikacji miejskiej. Temat to ważny i bezpośrednio dotykający
bardzo wielu ludzi. Oczywiste jest, że forsowanie tego typu rozwiązań uderza
po kieszeni studentów, emerytów i tych wszystkich mieszkańców, którzy z
różnych przyczyn nie jeżdżą własnym samochodem. Do tego dochodzą względy
ekologiczne- wiemy przecież, że transport publiczny jest dużo zdrowszy dla
nas i dla środowiska. Miedzy innymi, dlatego władze miasta próbują (póki, co
z mizernym skutkiem) wdrożyć program „park and ride” polegający na zachęceniu
kierowców, aby porzucili swe samochody i przesiedli się do autobusów. I teraz
w ramach zachęty serwuje się im podwyżkę opłat za przejazd tym autobusem...Do
tego nie ma żadnego merytorycznego uzasadnienia dla planowanych podwyżek. Co
prawda ten skandaliczny pomysł próbuje się uzasadniać trudną sytuacja
finansowa spółek komunikacji miejskiej - jednak czy podwyżki rozwiązują
strukturalnie jakiekolwiek problemy? Czy dają nam gwarancje, że może i
zapłacimy więcej, ale przynajmniej w przyszłości nie wystąpią podobne
kłopoty? Absolutnie NIE! Proponowane rozwiązanie jedynie chwilowo poprawi
bilans tych przedsiębiorstw nie eliminując przyczyn nierentowności. Tymczasem
należałoby strukturalnie poprawić ich sytuację, bo bez tego za chwile
konieczna okaże się kolejna podwyżka. Jak można to zrobić? Chociażby lepsze
zarządzanie i np. wykorzystanie niezadrukowanej strony biletu jako
powierzchni reklamowej. Do tego likwidacja chorych przywilejów darmowej jazdy
dla pracowników, ich rodzin, konkubin i konkubentów! Z tego typu uprawnień
korzysta w Warszawie ok. 30 tysięcy osób! To są dziesiątki milionów złotych
oszczędności rocznie. Warto tu zwrócić uwagę na szantaż w wykonaniu jednego
nieodpowiedzialnego związku zawodowego, który pod groźbą paraliżu
komunikacyjnego miasta żąda podwyżek. Taka postawa akurat tych związkowców
nie jest czymś szczególnie oryginalnym, ale mam nadziej ze to nie z powodu
tych gróźb władze miasta zamierzają uderzyć po kieszeni najuboższych...To są
rozwiązania oczywiste, które podpowiada zdrowy rozsadek i fachowiec na pewno
byłby w stanie wskazać jeszcze kilka. Nie ulega wątpliwości, że komunikacja
miejska jest sprawa pierwszorzędna dla ogromnej rzeszy ludzi. I nie tylko
studentów czy emerytów, których nie stać na inne formy transportu. Dotyczy to
również zwykłego Kowalskiego, który dopiero odkłada na samochód, ale też i
ekologów, którzy powinni walczyć o zmniejszenie emisji zanieczyszczeń.
Dlatego już w lipcu przygotowałem stanowisko jednoznacznie sprzeciwiające się
planowanym nieuzasadnionym podwyżkom. Rada Dzielnicy Ursynów po zapoznaniu
się z jego treścią przyjęła je jednogłośnie. Obawiam się jednak, że ponownie
głos dzielnicy pozostanie niezauważony przez włodarzy naszego miasta – obym
się mylił...
Michał Matejka
Radny Rady Dzielnicy Ursynów
m.st. Warszawy
www.matejka.pl
Stanowisko
Rady Dzielnicy Ursynów m.st. Warszawy
z dnia 14 czerwca 2004 r.
w sprawie planowanych podwyżek cen biletów komunikacji miejskiej
Rada Dzielnicy Ursynów stanowczo protestuje przeciwko planom zwiększenia
opłat za przejazdy środkami komunikacji miejskiej.
Rozumiejąc trudną sytuacją finansową ZTM zwracamy uwagę, że oszczędności
należy zacząć od rzetelnej analizy i późniejszej restrukturyzacji kosztów w
samym przedsiębiorstwie. Próba naprawy finansów spółki poprzez proste
podwyżki cen biletów jest przerzucaniem na mieszkańców ciężaru niezbędnej
restrukturyzacji. Jest to działanie zarówno nieetyczne, jak nieskuteczne,
ponieważ ratuje sytuację tylko przejściowo, nie usuwając przyczyn
nierentowności.
Należy pamiętać, że ewentualna podwyżka uderzy szczególnie dotkliwie w
studentów oraz osoby codziennie dojeżdżające do pracy, dla których koszty
transportu zbiorowego już teraz są poważnym wydatkiem. Konieczność redukcji
kosztów działania ZTM wydaje się tym bardziej konieczna, że ceny biletów
komunikacji miejskiej w Warszawie już są wyraźnie wyższe niż w innych
miastach.