tvtotal2
10.01.07, 06:36
www.rzeczpospolita.pl/dodatki/warszawa_070110/warszawa_a_3.html
WARSZAWA
URSYNÓW Kłopoty językoznawców z pomysłem władz dzielnicy
Czy rondo może nosić nazwę Deszyfrantów Enigmy?
Deszyfrantów Enigmy - to propozycja nazwy ronda u zbiegu Płaskowickiej i
Roentgena. Czy nie jest zbyt figlarna? - pytają językoznawcy
Deszyfrantów Enigmy? Oj niedobrze - mówi prof. Jerzy Bralczyk, kiedy usłyszał,
że tak ma się nazywać rondo na Ursynowie. -Logicznie jest to poprawne
sformułowanie, ale odbiór społeczny może nie być najlepszy. Słowo brzmi obco i
nomen omen enigmatycznie.
-Jest szyfrant, może być i deszyfrant. Językowo muszę ulec -przyznaje prof.
Jan Miodek. - Strukturalnie jest w porządku, choć brzmi dziwnie, nawet zabawnie.
Na pomysł uczczenia trzech polskich matematyków, którzy złamali system
niemieckiej maszyny szyfrującej, wpadli radni Ursynowa poprzedniej kadencji.
Naukowcy Marian Rejewski, Jerzy Różycki i Henryk Zygalski pracowali nad
tajemnicą Enigmy w ośrodku dekryptażu w Pyrach (dzisiaj Ursynów). Tam
zbudowali replikę urządzenia.
-Nazwa jest świetna, bo ma tylko dwa wyrazy. A im coś krócej się nazywa, tym
lepiej -chwali " deszyfrantów" rzecznik Ursynowa Monika Beuth-Lutyk.
-Nie razi wcale, nawet dźwięcznie brzmi - ocenia młoda mieszkanka dzielnicy. A
jej mąż dodaje, że brzmi dźwięcznie, ale też humorystycznie, trochę jak
Alternatywy 4.
- To komizm niezamierzony przyznaje prof. Bralczyk. - Wszystko przez ten
sufiks "-ant", który nadaje słowom figlarności. Mamy frantów, absztyfikantów i
dlatego zabawnie brzmią deszyfranci.
Trochę kręci nosem na nazwę radny Stanisław Wojtera, w poprzedniej kadencji w
Komisji Kultury. - Wolę nazwy związane z konkretnymi osobami, z nazwiskami,
atu mamy jakichś enigmatycznych deszyfrantów - mówi. - No, ale skoro to aż
trzy nazwiska, trzeba jakoś wybrnąć z sytuacji.
-Co myśmy się nad tą nazwą nabiedzili - przyznaje szefowa Zespołu Nazewnictwa
Miejskiego Kwiryna Handke. -Żadna nie była idealna. Nie można było nazwać
ronda "łamaczy kodu", bo to brzmi jak lodołamacz. Konsultowaliśmy się nawet z
Janem Nowakiem-Jeziorańskim. Nazwa, która została, jest krótka i sygnalizuje
problem.
- I przynajmniej coś znaczy - mówi Miodek. -Anie jak u nas we Wrocławiu: ul.
Śliczna na obskurnym blokowisku czy ul. Bezpieczna, nie wiadomo dlaczego.
Monika Górecka-Czuryłło
>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>
Jak dla mnie fajny pomysł. Czas aby świat na hasło "Enigma" zaczął kojarzyć
stołeczne Pyry, a nie Bletchley Park pod Londynem.
"Nie ma takiego miasta Londyn.. Jest Lądek... Lądek-Zdrój..."