Dodaj do ulubionych

Toaleta na dowód osobisty

12.10.09, 13:13
No cóż - komuś czas zatrzymał się ćwierć wieku temu...

Połowa lat 80.

Pani z tytułem profesorskim kończy jednodniowy pobyt delegacyjny w Warszawie. Po sprawach urzędowych obiad, potem jakieś zakupy z branży “szmacianej” i kosmetycznej, jeszcze gorąca herbata - bo już jesień i dzień zimny… teraz tylko dotrzeć do dworca.
Pani reprezentuje specjalność humanistyczną - więc jest skazana na komunikację zbiorową i własne nogi.
Pani ma już prawie 70 lat. Idzie z trudnością, prawą ręką wspiera się na lasce (kiedyś, po kontuzji prawej stopy i skręceniu nogi w kostce, chirurdzy źle poskładali - i zrosło się krzywo), w lewej dźwiga siaty, torebka przez pierś… Oba pantofle na wysokich szpilkach obtarły pięty - mimo plastrów, zapobiegawczo wklejonych jeszcze w domu, w Krakowie, przed założeniem pończoch; prawy spowodował dodatkowo pęcherze na palcach - no ale na kozaki jeszcze za ciepło, poza tym tylko takie pantofle pasują do kapelusza z piórem, do kamei spinającej bluzkę pod szyją, do kostiumu z broszką w klapie żakietu…
Potrzeby zaczynają dawać znać o sobie; Pani stara się przyspieszyć - ale Centralny zdaje się oddalać zamiast przybliżać, a chce się z każdą minutą coraz bardziej…
Pani idzie przez przejście podziemne - i oto błysk nadziei: upragniony szyld na horyzoncie. Po dotarciu na miejsce okazuje się, że nic z tego: oboje drzwi zamknięte, można co prawda nacisnąć klamkę, ale nic z tego nie wynika. Według informacji na tabliczce obie toalety: damska i męska, powinny być czynne do 22, a teraz jest zaledwie 16 - i żadnej informacji, dlaczego zamknięte o niewłaściwym czasie, dokąd iść…
Gdyby nawet informacja była, Pani nie ma już siły pytać, biegać, szukać…
Pani, chorując na nerki i wiele innych rzeczy, nie może wstrzymywać ani jednej, ani drugiej potrzeby… I jedna, i druga grożą katastrofą już-tuż.
Wyjścia nie ma:
Pani Profesor opiera laskę o ścianę, tuż obok wejścia do toalety damskiej; wiesza siaty na klamce, zwraca się twarzą do ludzi przechodzących tunelem -
i nie zwracając na nich uwagi ściąga rękawiczki z obu rąk po kolei i chowa do kieszeni żakietu; następnie rozpina najniższy guzik żakietu, podnosi spódnicę i halkę, zdejmuje majtki, kuca z pasem do pończoch wypiętym wprost na zamknięte drzwi, ozdobione uproszczoną sylwetką kobiecą odbijaną przez szablon…
Po chwili robi już kupę - a potem długo, długo leje po posadzce…
Ludzie tłumnie przechodzą obok udając, że nic nie widzą.
Nikt nie reaguje - laska oparta o ścianę mówi bez słów w imieniu swej właścicielki:
“Bardzo Państwa przepraszam - ja już naprawdę nie mogłam więcej chodzić i szukać - w końcu nie musze być warszawianką...!”
Obserwuj wątek
    • luccio1 Re: Toaleta na dowód osobisty 12.10.09, 15:56
      Nie wiem, czy podwórko w tej kamienicy jest otwarte...

      Gdyby to był pawilon wolnostojący - rozwiązanie sytuacji jest proste:
      "potrzebująca" Starsza Pani idzie, albo kuśtyka o kuli, o lasce, o parasolce - "za przychodnię"; tam zadziera spódnicę...
      Jeśli dzień w dzień już koło 9-10 obok śmietnika będzie rozlewać się kałuża, w tej kałuży będzie tkwić kilka kup -
      wkrótce nie będzie mowy ani o dowodzie, ani o 2 złotych, ani o gonieniu po piętrach za kluczem do "przybytku".
    • 0ffka Toaleta na dowód osobisty 14.10.09, 22:33
      Dlaczego do pracy w Służbie Zdrowia idą w głównej mierze "dziwni ludzie"?
    • 0ffka Luccio :) 14.10.09, 22:39
      Rozczuliła mnie ta historia.
    • Gość: Hugo Zdecydowanie za !!! Klucz na każdym piętrze. IP: 85.222.88.* 21.10.09, 16:04
      A ja jestem zdecydowanie za, ale klucz powinien znajdować się na
      każdym piętrze, aby nie sprawiać nikomu niepotrzebnego kłopotu. W
      miejscach, które początkowo nie miały zamka panował brud, smród,
      zbite lustra, oberwane umywalki, wyrwane krany czy nieoczekiwani
      goście śpiący przy sedesie, bidecie czy pod umywalką. Na początku
      bulwersowało, ale w rezultacie zamykanie łazienek spowodowało
      naprawdę wzrost ich standardu i czystości. Różnica jest bardzo duża
      i zdecydowanie przyjemniej jest chociażby ręce umyć. Może za jakiś
      czas, jak ludzie nauczą się szanować publiczne rzeczy i doceniać
      pieniądze włożone w wystrój czy remenot toalet - kody, zamki, klucze
      znikną. Nie wspominając już o pracy i szacunku do osób, które po nas
      sprzątają czy korzystają z takich miejsc. Póki co właściciele
      starają się zapewnić nam komfortowe, przyjemne, ładne i estetyczne
      miejsce, które w rzeczywistości po miesiącu wygląda strasznie. Można
      tu podać mnóstwo przykładów. Ktoś by powiedział, że robią to dla
      siebie, ale to bzdura. Z reguły takie instytucje mają swoje
      oddzielne łazienki (dla personelu), tak więc te ogólno dostępne są
      tworzone z myślą o nas, klientach, pacjentach, gościach itp. Zanim
      zaczniemy się oburzać na takie pomysły czy rozwiązania pamiętejmy,
      że bez przyczyny nie zostały wprowadzone. A zyskujemy na tym zarówno
      my jak i właściciele.
    • Gość: kasika78 Udramatyczniona skrajność IP: 85.222.88.* 21.10.09, 17:02
      "Idzie z trudnością, prawą ręką wspiera się na lasce " -
    • Gość: wojas 100% prawdy !!!!!!!!!!!! wc - kluczyk IP: 85.222.88.* 21.10.09, 17:54
      Jakie zachowanie - takie traktowanie
      Najlepiej siedziec, nic nie robic i krytykowac tych ktorzy probuja
      cos zmienic i poprawic. A KODY I KLUCZE OCZYWISCIE Z NIEBA SIE
      WZIELY BEZ PRZYCZYNY. Ludzie ogarnijcie sie i otworzcie oczy. tak
      jak napisal "hugo" wiecej szacunku do innych i samych siebie!!!!
      !!! jakie to typowe i wygodne!!!
    • Gość: OldBruno Toaleta na dowód osobisty IP: *.glfd.cable.ntl.com 23.10.09, 13:20
      W żadnym supermarkecie, nie spotkałem podobnej sytuacji, a ludzi jednak nie dobierają z wyższej półki. Metoda stosowana w przychodni jest najprymitywniejszym rozwiązaniem zrobionym dla wygody właściciela.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka