nie_jestem_tofik 24.03.10, 16:26 to niestety prawda Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: REM Błogosławieństwo azjatyckiego niewolnictwa IP: 217.76.112.* 24.03.10, 19:25 Czy nie dręczyło Cię pytanie, dlaczego Chińczyk pracuje za "miskę ryżu”? Dlaczego ci ludzie nie protestują mówiąc, że to niesprawiedliwe? Od wielu lat w Polsce da się słyszeć narzekanie, że pracujemy za zbyt małe wynagrodzenie. Problem jest stary jak Świat. Jest chyba bardzo niewielu ludzi na świecie, którzy mogliby orzec, że pracują za "godziwe wynagrodzenia", zapewne jest wśród nich tatuś Paris Hilton i Bill Gates. Ktoś w komentarzu do jednego z moich artykułów wspomniał coś o sile nabywczej pieniądza, a także o magicznym pojęciu "wydajności pracy". Ponoć w "Europie" mamy większą "wydajność pracy" i "większą siłę nabywczą euro w stosunku do złotówki", stąd wyższe zarobki europejskie i zarazem "można nabyć więcej dóbr za podobną liczbę euro, co złotych". Tak w tym zdaniu jest sprzeczność, osoby pisujące komentarze zdaje się tego nie zauważają. Banał Kurs euro to przeciętnie 3,7 PLN, czyli gdy zarabiamy około 800 zł mamy niecałe 220 euro. Przeżycie w Polsce za 800 zł jest nie lada wyczynem, ale spróbujcie zrobić to za 220 euro w Niemczech. Także 800 euro to bardzo skromny zapas gotówki. Zarabiając "tam" 800 euro i żyjąc "tu" mamy około 1700 złotych. Dziwne prawda? Czyżby w "Europie" wszystko było droższe, dlatego "tam" zarabia się więcej? Nie sądzę, Paliwa trzymają się na podobnym poziomie, komputery i elektronika też... Mit wydajności Rozmawiałem z ludźmi, którzy pracowali w budowlance w Danii, wiecie jak wygląda wymiana okien w Danii? Przyjeżdża kontener, instaluje się generator prądu i czajniki na herbatę. Następnego dnia ekipa stawia rusztowanie. Trzeciego wreszcie, wymiana okien; pracują tak, aby się nie zmęczyć, jedno okno - jeden dzień. Każdy polski szef zwolniłby taką ekipę po pierwszej godzinie pracy. To pewne. Jednakże tamtejszy robotnik zarabia od 2000 do 3000 euro minimum. Czary? Nie, presja związków. Dodam tylko, że Polak w Polsce wstawi to samo okno w 6 godzin. Bez herbaty, wspomagany lokalnym browarem. A, i za max. 50 euro (~200pln). Co z tego? Nic, poza tym, że chińczyk zrobi to za 10 euro i przyniesie własną herbatę i kanapki. Jak to więc się stało, że większą wydajność pracy w Polsce ceni się znacznie mniej? Otóż przyzwyczajenie, "socjalistyczne" przyzwyczajenie do "ustalonej stawki". Dysproporcja między ceną miski ryżu w Europie, a ceną w Chinach, powoduje, że robotnik z Pekinu za np. podwójną stawkę (dwie miski ryżu) pracuje z maksymalną wydajnością. W dodatku wydaje mu się, że złapał "Buddę za nogi". Niech zatem chiński pracownik, odwiedzi Berlin. Zapewne stać go będzie na miskę ryżu i zapałki (nie wspominając o kosztach przejazdu). Chiński zbieracz jabłek "wyciąga" 25 centów za godz. (Na podstawie Good Fruit Grower, 15.01.2005) Zapewne wszyscy pamiętacie jak jeszcze 4-5 lat temu najtańszy notebook w popularnych marketach kosztował okrągłe: 4999,99 PLN; dziś laptop "wyrwiemy" za 1999 PLN. Technologia staniała? Nie! Tajwan wcielono do Chin, producenci dogadali się z rządem ChRL i ustalono stawki. To co wieszczono jako zagładę "demokracji" okazało się zbawieniem. Ma to swoje ponure zalety Druga Wojna światowa spowodowała pewne katastrofalne dla krajów tzw. "imperialistycznych" skutki. Mianowicie do końca lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku wszystkie te kraje straciły swoje główne kolonie, a za tym możliwość bogacenia się kosztem pracy niewolników lub pracowników opłacanych kuponami do tzw. "company store" - sklepach prowadzonych i zaopatrywanych przez firmę. Naturalną konsekwencją jest, że firmy szukają obniżenia kosztów. Najprościej obniżyć koszty pracownicze. Zamiast budować fabryki i zatrudniać rodzimych robotników, można zlecać wykonawstwo krajom, które mają dużą rozbieżność w wymienialności swojej waluty na obcą, (najprostszy przykład - złoto kupowano od Indian za "paciorki" i lusterka). Podobnie uważam jest z Chinami. Chiny mają do zaproponowania tanią siłę roboczą, stabilną, gdyż podaż rąk do pracy jest ogromna, więc płace rosnąć będą wolno. Tak naprawdę "świat" guzik obchodzi, czy w Chinach przestrzega się praw pracowniczych, czy prawa człowieka. Jeśli naprawdę zaczną przestrzegać owych praw, koszty produkcji poszybują w niebo. Można by stwierdzić, że dla kapitalistów istnienie krajów socjalistycznych to niesłychane dobrodziejstwo. Dlaczego tak uważam? Pamiętacie skecz Smolenia i Laskowika, gdzie diabeł odwiedza niebo? W tym arcyzabawnym skeczu uchwycono genialnie istotę handlu z tzw. innym obszarem walutowym. Waluta wewnętrzna kraju "realnego socjalizmu" odpowiada mniej lub bardziej ilości dóbr produkowanych w kraju, więc stawki płacowe są temu podporządkowane i co ważne, są odgórnie ustalone. Czyli mówiąc oględnie, jeśli Chiny produkują miliard miseczek ryżu dziennie, to należy się miska ryżu dziennie dla jednego z miliarda ludzi. I tu dopiero widać ironię losu "sprawiedliwego wynagradzania", bo w stanach ta miseczka ryżu kosztuje 0,55$ (w przybliżeniu). Chiny rozbudowują się, oczywiście importują, stal, cement i technologie; płacąc stawki "świata kapitalistycznego". Uśmiecham się pisząc te słowa, bo odczuwam deja vu odnoszę nieodparte wrażenie, że znam to z dziejów naszego kraju. Chyba niejaki towarzysz Gierek miał coś z tym wspólnego. Czy ktoś policzył proporcje jakie rządzą produkcją, eksportem i importem, Świata z Chinami? Chiny skorzystają zapewne z "pomocy" Banku Światowego, aby rozwijać przemysł, poprzez import nowych technologii, które jednak kosztują. Zapewne zadłużą się. Na szczęście dla naszych skośnookich przyjaciół, jest ich dużo i w tamtejszych obszarach tkwi niesamowity potencjał. Jestem czarnowidzem jednak, bo wiem, że "socjalizm" i "marnotrawstwo" to synonimy. Skarb narodowy "republiki" z jednej strony jest obciążony kosztami importu i zamówień (jak mawiają media, Pekin jest placem budowy), z drugiej zasilany jest dochodem pochodzącym z produkcji dla firm obcych (taki outsourcing). Czy w kasie będzie zawsze rezerwa? Dopóki koszty produkcji będą niskie, Chiny będą atrakcyjne dla zlecających Aby kusić inwestorów, musza także inwestować w infrastrukturę. "Chlewikowe rękodzieło" tu nie wystarczy. Produkcja musi być masowa i innowacyjna, a to wiąże się z drogami, transportem, i ogólnie z zapleczem logistycznym kraju. Nie mogą sobie pozwolić na przysłowiowy brak sznurka do snopowiązałek. Dlatego są zmuszeni do zamówień. Małe błędne kółeczko. Amerykanie są niemądrzy. Zamiast walczyć z kubańskimi imigrantami, powinni pielęgnować Castro i utrzymać na Kubie socjalizm. Z tym, że powinni tam coś produkować. Cukier, odkurzacze czy cokolwiek da się tam produkować. Tak samo Meksyk, Wenezuela, Panama, Chile i całą Południową Amerykę powinni zarazić socjalizmem dla własnego dobra. Zawsze przecież mogą wkroczyć z "radą wzajemną i pomocą gospodarczą", jako dobry Wuj Sam. Tak więc myślę, że socjalizm jest dla świata "wolnego rynku" zbawienną ideą, byleby nie panował na "rynkowym" podwórku. Jest czymś w rodzaju "podbojów kolonialnych", bo do tego prowadzi sztuczne ustalenie wartości w środowisku kapitalistycznego sąsiedztwa. Zaprzeczenie regule, że coś jest tyle warte, ile ktoś w danej chwili chce za to zapłacić; jest bodaj kokieterią ze strony wyznawców Marksa-Lenina. Niby nic złego nikomu się nie dzieje, gdyż Chińczyk ma swoją miskę ryżu i jest szczęśliwy, kapitalista ma swój produkt po konkurencyjnej cenie, a rząd ChRL ma na inwestycje. Tylko gdzie tu do cholery moralność? Odpowiedz Link Zgłoś
wybitniemadry bzdury wyssane z palca 24.03.10, 22:23 pokazcie ten garaz i tych biedakow szyjaych buty, jak rowniez wlasciciela tego interesu Odpowiedz Link Zgłoś
teaforme Garniturek Meda,szyty w garazu! 25.03.10, 05:13 wyzyskiwanie wietnamczykow,mongolow, moskali i innych narodow bylego Soviet Unionm czesto powiazane jest z dzialalnoscia band przestepczych z moskovi,zwanych u nas czasami mafia moskalska. Nie zdziwilbym sie gdyby dowiedzono,ze te przestepcze pieniadze, a i szyte koszule,ubrania i buty koncza wsrod "modnisi" kremlinskich, Czy przyciasnawy garnitureg karlusa Medo( wodza moskovi),nie byl czasami szyty w ktoryms z polskich garazy? Odpowiedz Link Zgłoś