dzika_zdzicha
21.08.05, 21:51
przeglądam wątki na forum i widzę sporo negatywnych komentarzy dotyczących
GW. uzasadnione są w większości tym, że Wyborcza się tabloidyzuje, tj. używa
prostszego języka, zaczyna się odwoływać do emocji, że jest w niej więcej
zdjęć. w związku z tym mam kilka pytań:
- co jest złego w prostszym języku w gazecie? czy
niezrozumiałe=ambitne=dobre? oczywiście pomijamy sytuacje ekstremalne typu
przekleństwa i traktowanie odbiorcy jak idioty.
- dlaczego ukazanie jakichkolwiek emocji w artykule jest złe? tu zainspirował
mnie fragment posta Milleniusza, który zacytuję:
"Pierwsza strona Stołecznej - tragedia nad Wisłą, nastolatek utonął pomimo
opieki swojej mamy. Nieszczęście. Ale jak relacjonowane? Artykuł epatujący
emocjami, w tym wypowiedziami mamy drugiego nastolatka, który całe szczęście
ocalał. Wzorzec z najlepszych (tj. najgorszych) tabloidów"
jak opisywać tragedię? tylko jako suche fakty? moim zdaniem jakieś emocje
powinny być w artykule, bo - po 1 i tak mamy znieczulicę społeczną, po 2
dobry tekst powinien sprawić, że czytelnik zacznie myśleć o zjawisku
opisywanym przez dziennikarza. jeśli dziennikarz napisze tekst, który będzie
pożywką zarówno dla intelektu, jak i emocji, na pewno zostanie w pamięci
czytelnika. będzie też bogatszy.
- dlaczego gazeta, która ma sporo zdjęć jest uważana za gorszą? oczywiście
nie mówię o nadrabianiu kiepskiego tekstu super zdjęciami. gazeta to nie
powieść, tu czytelnik nie musi sobie niczego wyobrażać, tylko zobaczyć coś,
co widział dziennikarz i co uznał za ważne.
oczywiście te pytania można odnieść nie tylko do GW, ale i wszystkich gazet.
co o tym sądzicie? czy ktoś mógłby mnie oświecić i odpowiedzieć na te pytania?
pozdro.