Dodaj do ulubionych

Świat zakazów

    • Gość: eNDe Świat zakazów IP: *.e-wro.net.pl 14.05.07, 18:01
      Palenie, picie, szybka jazda, jedzenie w fast foodach, sranie psami - z tym się
      walczy (mam nadzieję że niedługo się tego zabroni) nie w imię troski o osoby
      używające, ale przede wszystkim w trosce o całą resztę społeczeństwa która z
      jakiś powodów nie ma ochoty sobie używać, ale jest do tego zmuszana.
      • mulla_komar Re: Świat zakazów 14.05.07, 18:05
        W jaki sposob jestes zmuszony do palenia, picia, szybkiej jazdy, jedzenia w fast
        foodach i srania psami?
        • Gość: eNDe Re: Świat zakazów IP: *.e-wro.net.pl 14.05.07, 19:21
          mulla_komar pyta: "W jaki sposób jesteś zmuszony do palenia, picia, szybkiej
          jazdy, jedzenia w fast foodach i srania psami"

          Jestem zmuszany do uczestnictwa w konsekwencjach tych wszystkich dziwnych
          przyjemności innych obywateli.
          Codziennie: muszę wdychać wyziewy osób palących tytoń - przy otwartym oknie w
          domu, na klatce schodowej, na przystankach komunikacji, w pracy, w
          restauracjach. Przez całe życie płacę do wspólnej kasy służby zdrowia na
          dodatkowe - zwiększone koszty leczenia osób rujnujących sobie zdrowie (palenie,
          picie, fast-foody, szybka jazda - wypadki na drogach). Codziennie korzystając z
          chodników muszę pilnie skanować przestrzeń przede mną aby nie wdepnąć w psi kał.
          W parku nie mogę pobiegać bo zaraz poluje na mnie jakiś rottweiler czy inny pit
          bullterier zwany "on nie gryzie proszę się nie bać"
          Jakoś przestało mnie dziwić nawet, że takie rzeczy trzeba jeszcze tłumaczyć.
          Pozdrawiam.
          • mulla_komar Re: Świat zakazów 14.05.07, 20:43
            > Codziennie: muszę wdychać wyziewy osób palących tytoń - przy otwartym oknie w
            > domu, na klatce schodowej, na przystankach komunikacji, w pracy, w
            > restauracjach.

            A nie poprosiles nigdy zeby poprosic o zgaszenie papierosa? W pracy powinny byc
            wydzielone specjalne miejsca dla palaczy, przeciez nie pala przy pracy. W
            restauracjach siadam w miejscach dla niepalacych a najczesciej chodze do takich,
            gdzie palenie jest zakazane. Nikt Cie nie zmusza do chodzenia do restauracji
            gdzie sie pali.

            Przez całe życie płacę do wspólnej kasy służby zdrowia na
            > dodatkowe - zwiększone koszty leczenia osób rujnujących sobie zdrowie (palenie,
            > picie, fast-foody, szybka jazda - wypadki na drogach).

            Zmuszaja ci do placenia? No popatrz ja tez musze placic, ubezpieczam sie tez
            prywatnie i tak czy inaczej place nawet na tego gorala co sobie po pijku odcial
            czlonka. Ale ja np. uwazam ze jak jest takim kretynem zeby sobie niszczyc
            zdrowie to prosze bardzo, powinien placic na siebie sam, i tyle. A na razie
            wiekszosc Polakow godzi sie na placenie do wspolej kasy, akceptuje ten system i
            uwazam za niedorzecznosc rozliczac korzystajacych z tego systemu. Skoro jest
            przymus i ludzie chca tego przymusu to niech nie biadola ze ktos np musi miec
            kosztowna operacje z tych pieniedzy. I ty tez nie biadol.

            > psi kal

            Jak moj pies narobi na chodnik to po nim sprzatam. To chyba normalne. Jesli ktos
            zasmieca publiczna wlasnosc to powinien placic madat. W anglii np. mozna nawet
            zaplacic 1000 funciakow.

            > W parku nie mogę pobiegać bo zaraz poluje na mnie jakiś rottweiler czy inny pit
            > bullterier zwany "on nie gryzie proszę się nie bać"

            To chodz do takiego parku gdzie nie wolno wyprowadzac psow. A jak ci piesek
            przeszkadza to potraktuj go gazem, wlasicicel na nastepnym razem pojdzie w takie
            miejsce gdzie ludzie nie chodza albo im to nie przeszkadza.

            > Jakoś przestało mnie dziwić nawet, że takie rzeczy trzeba jeszcze tłumaczyć.

            Sa pewne zasady, ktorych trzeba przestrzegac (np. kupy psow, palenie na
            przystankach czy na ulicy, ale ty mieszasz do tego rowniez typowe ograniczanie
            wolnosci osbistej. Uwazasz ze skoro placisz na wspolen ubezpieczenie spoleczne
            to powinny byc zakazy i nakazy np. nie pic, nie palic, chodzic w czapce, nie
            jesc w fast foodach, zapinac pasy, jezdzic w kasku itd.). A ja uwazam ze
            przymusowe ubezpiecznie jest zlem, nie bede wszczynal rewolucji i w zwiazku z
            tym bardzo niechetnie, ale je place, nie mam tez znizek za to ze ubezpieczam sie
            prywatnie. Nie uwazam jednak ze z tytulu wspolnych ubezpieczen nalezy komus
            ograniczac wolnosc. Co najwyzej powiedziec - pan odpowiada za siebie, nie
            pobieramy od pana ubezpieczenia a pan bedzie sie leczyl sam lub ubezpieczal
            prywatnie. Poza tym, palacze, pijacze, fast foodowcy tez placa no to
            ubezpieczenie, prawda?
            • Gość: eNDe Re: Świat zakazów IP: *.e-wro.net.pl 14.05.07, 22:00
              Szanowny mulla_komar!
              Dziwna z Panem dyskusja, dziwne argumenty. "Jak mój pies narobi na chodnik to po
              nim sprzątam. To chyba normalne." - tak to jest jak najbardziej pożądane, ale w
              Polsce raczej mało powszechne, co sam Pan potwierdza pisząc "W Anglii można
              dostać mandat..."
              "To chodź do takiego parku gdzie nie wolno wyprowadzać psów" - rozumiem to tak -
              jak ci się nie podoba to spadaj na inną planetę - a ja myślałem że mówimy o
              wolności.
              Poruszyłem temat ubezpieczeń bo chciałem podkreślić faktycznie wysokie koszty
              tej masowej przyjemności palenia. Napisał Pan "Nie uważam jednak że z tytułu
              wspólnych ubezpieczeń należy komuś ograniczać wolność" Wydaje mi się że w
              przypadku osoby uzależnionej (zniewolonej nałogiem) nie można mówić o odbieraniu
              wolności.
              • mulla_komar Re: Świat zakazów 14.05.07, 22:38
                Dla mnie wolnosc jedt wtedy kiedy nikt mi sie nie wtrynia co robie sobie lub na
                swojej wlasnosci.

                Wlasnosc wspolna natomiast rzedzi sie pewnymi prawami. I tego nauczono mnie w
                domu, nie smiece, nie trzymam nog na siedzeniach w autobusie czy pociaguy, moj
                pies jest nauczony i wie gdzie sie zalatwiac a chodze z nim tam gdzie nie bede
                musial po nim sprzatac a zadnemu czlowiekowi nie bedzie to przeszkadzac.

                Argument z parkiem nie mial byc na zasadzie 'jak sie nie podoba to won', choc i
                tak moze dzialac. Jesli park jest wlasnoscia publiczna i miasto ustalilo ze tam
                wolno wyprowadzac psy to ty nie chcac miec z psami do czynienia nie powiniennes
                tam chodzic. Oczywiscie jako podatnik mozesz domagac sie od wladz miasta zeby
                wproadzily zakaz wyprowadzania psow w tym miejscu a wladcze moga sie z tym
                zgodzic lub nie. Ewentualnie mozesz starac sie wykupic teren i go po prostu
                zamknac. Wiele rzeczy w gospodarowaniu wlasnoscia publiczna mi sie nie podoba
                ale musze e akceptowac bo to nie jest moja wlasnosc.

                Natomiast pasy w samochodzie, kask, palenie, fast foody itd. to juz moja
                prywatna sprawa, i uwazam ze 'wolnoc Tomku w swoim domku'. Podobnie zakaz
                palenia w knajpach. Ja jestem przeciwny. Nie pale, chodze do knajp dla
                niepalacych bo od dymu papierosow boli mnie glowa. Uwazam za niedorzecznosc
                zmuszanie prywatnego wlasciciela prywatnej knajpy do zakazu palenia na jego
                wlasnosci.

                Ubezpieczenia - godzimy sie ze placimy do wspolnego wora i jak cos sie komus
                stanie to bedzie z tego leczony. Wszyscy placa, a nagle jednym sie mowi - ty
                palisz/pijsz/zle sie odzywiasz, nie mozesz tego robic bo nam orsna koszty.
                Uwazam zeto jest nie fair. Mozna dac czlowiekowi wybor, albo nie pijesz.palisz
                etc. i jestes u nas ubezpieczony, albo ubezpieczaj sie sam gdzies indziej.
                Obecnie czlowiek nie ma takiego wyboru, wiec i wolnosc ubezpieczen i wolnosc
                picia/palenia itd. jest mu odbierana. NIe kazdy palacy jest nalogowcem, wiec
                uwazam argument za chybiony.
          • mark.parker Re: Świat zakazów 15.05.07, 09:06


            Nie ciesz się na wyrost. Niektóre choroby nie mają pochodzenia środowiskowego,
            tylko genetyczne. Czy nosiciel takich genów też jest godzien potępienia? Nałogi
            to choroby, a nie jakiś upadek moralny, więc dobrze by było, gdyby i w Polsce
            zaczęto poważnie podchodzić do ich leczenia. Ich pochodzenie też może być
            genetyczne. Rodziny alkoholików i narkomanów liczą po kilka pokoleń
            uzależnionych. Warto się nad tym zastanowić. Natomiast groźne psy są
            ruzeczywiście człowiekowi niepotrzebne, bo nie muszą go bronić przed dużym
            zwierzem, a ich geny zmuszają je po prostu do agresji. To nie ich wina - po to
            były z dawien dawna hodowane. Co do sprzątania po psie i spuszczania psa ze
            smyczy - to po prostu kwestia kultury współżycia społecznego. Wysokie mandaty
            są jej najszybszym nauczycielem.

            Gość portalu: eNDe napisał(a):

            > mulla_komar pyta: "W jaki sposób jesteś zmuszony do palenia, picia, szybkiej
            > jazdy, jedzenia w fast foodach i srania psami"
            >
            > Jestem zmuszany do uczestnictwa w konsekwencjach tych wszystkich dziwnych
            > przyjemności innych obywateli.
            > Codziennie: muszę wdychać wyziewy osób palących tytoń - przy otwartym oknie w
            > domu, na klatce schodowej, na przystankach komunikacji, w pracy, w
            > restauracjach. Przez całe życie płacę do wspólnej kasy służby zdrowia na
            > dodatkowe - zwiększone koszty leczenia osób rujnujących sobie zdrowie (palenie,
            > picie, fast-foody, szybka jazda - wypadki na drogach). Codziennie korzystając z
            > chodników muszę pilnie skanować przestrzeń przede mną aby nie wdepnąć w psi kał
            > .
            > W parku nie mogę pobiegać bo zaraz poluje na mnie jakiś rottweiler czy inny pit
            > bullterier zwany "on nie gryzie proszę się nie bać"
            > Jakoś przestało mnie dziwić nawet, że takie rzeczy trzeba jeszcze tłumaczyć.
            > Pozdrawiam.
    • nessie-jp Świat zakazów 14.05.07, 18:06
      Alkohol i nikotyna są 'rzekomo' używkami? Panu redaktorowi chyba z przepicia
      mózg się przepalił...

      Zakaz palenia w miejscach publicznych jest bezwzględnie uzasadniony
      • mulla_komar Re: Świat zakazów 14.05.07, 18:19
        Ale juz rakotworcze spaliny czy dymy z fabryk i elektrowni weglowych sa ok?
        • nessie-jp Re: Świat zakazów 14.05.07, 19:33
          mulla_komar napisał:

          > Ale juz rakotworcze spaliny czy dymy z fabryk i elektrowni weglowych sa ok?

          Nie są. I dlatego istnieją normy regulujące ich emisję. Ale jakoś nikt się tym
          łamaniem wolności nie wznieca. Natomiast próby ograniczenia emisji dymu
          tytoniowego doprowadzają niektórych 'obrońców wolności' do wścieklizny. Ciekawe,
          dlaczego?

          Nie wspomnę już (albo wspomnę, co mi tam), że z produktu fabryk i elektrowni
          korzystam również JA. Z przetrawionego w brudnej paszczęce dymu tytoniowegeo
          żadnych korzyści nie odnoszę.

          To samo tyczy się zakazów organizowania grilla na balkonie
          • mulla_komar Re: Świat zakazów 14.05.07, 20:53
            > Nie są. I dlatego istnieją normy regulujące ich emisję. Ale jakoś nikt się tym
            > łamaniem wolności nie wznieca.

            Normy regulujace ilosc samochodow przed moim domem? Pomijajac juz fakt halasu w
            nocy, wole wdychac dym papierosowy niz spaliny.

            Natomiast próby ograniczenia emisji dymu
            > tytoniowego doprowadzają niektórych 'obrońców wolności' do wścieklizny. Ciekawe
            > dlaczego?

            Bo zakazuje sie palenia w miejscach prywatnych (np. knajpa). Poza tym KAZDEGO
            PRAWDZIWEGO OBRONCE WOLNOSCI taki zakaz, jak i podbne zakazy, musza doprowadzic
            do wscieklizny. To chyba nie wymaga wyjasnienia.

            > Nie wspomnę już (albo wspomnę, co mi tam), że z produktu fabryk i elektrowni
            > korzystam również JA. Z przetrawionego w brudnej paszczęce dymu tytoniowegeo
            > żadnych korzyści nie odnoszę.

            Eee tam nie odnosisz. Biznes tytoniowy jest czescia gospodarki, fabryki
            produkuja tez dla tego biznesu, firmy na nim zarabiaja, panstwo sciaga ogromne
            podatki, lekarze maja co robic, zaklady pogrzebowe takze, nie wspominajac o
            prawnikach... a jak juz przedwczesnie zejda to Ci obnizaja konkurencje na rynku
            pracy.

            > To samo tyczy się zakazów organizowania grilla na balkonie
            • nessie-jp Re: Świat zakazów 15.05.07, 00:19
              > Normy regulujace ilosc samochodow przed moim domem? Pomijajac juz fakt halasu w
              > nocy, wole wdychac dym papierosowy niz spaliny.

              A co zrobiłeś w tym celu? Jakie akcje popierałeś, jakie inicjatywy społeczne
              organizowałeś? Bo ja wolę nie wdychać ani spalin, ani dymu samochodowego. I nie
              wdycham.

              > Bo zakazuje sie palenia w miejscach prywatnych (np. knajpa).

              No i bardzo dobrze. Tego by jeszcze brakowało, żeby ktoś zakazywał zakazywać! w
              miejscach prywatnych. W miejscu prywatnym możesz zakazać nawet plucia na
              podłogę. Twoje miejsce, twoje zakazy. Niby co w tym szokującego?!

              > Bzdura, chodnik jest wlasnoscia publiczna i nie wolno jej zasmiecac.

              Otóż to - NIE WOLNO! Bo jest zakaz. Jasne? O czym my w ogóle rozmawiamy, bo mam
              wrażenie, że powtarzasz moje argumenty...?

              > Skoro popieracie system rent i przymusowych ubezpieczen to nie rozliczajcie

              A dlaczego mówicie do mnie w liczbie mnogiej, towarzyszu? Ja nic nie mam do
              systemu rentowego, tylko bym wolała, żeby w barach szybkiej obsługi był zakaz
              używania tego samego oleju przez 3 miesiące, bo to szkodliwe. Dla mnie. Nie chcę
              przedwcześnie przejść na rentę, a czasem skorzystać z fastfooda też bym chciała.
              • Gość: Tomek Re: Świat zakazów IP: *.ipslin.dsl-w.verizon.net 15.05.07, 04:21
                > > Bo zakazuje sie palenia w miejscach prywatnych (np. knajpa).

                > No i bardzo dobrze. Tego by jeszcze brakowało, żeby ktoś zakazywał zakazywać!

                Nie chodzi o to, że właściciel zakazuje, tylko o to, że państwo zakazuje.
      • mark.parker Autor się trochę chyba zagalopował 15.05.07, 08:19
        w negatywnej ocenie zakazów i nakazów w dziedzinie ochrony środowiska. Jest to
        najwyraźniej sprawa, która go niesamowicie drażni. Otóż wiadomo nie od dziś, że
        najskuteczniejszą metodą walki z zanieczyszczeniem środowiska jest INDYWIDUALNA
        o nie troska, czyli dzielenie odpadków na takie, których nie da się przerobić i
        takie, które przerobić można, niewylewanie zużytego oleju ze skrzyni napędowej
        do ścieków, nieśmiecenie na ulicy, zimą posypywanie chodnika i jezdni produktem
        naturalnym (nawet z zawartością soli), a nie chemią, która przy roztopach
        zanieczyszcza wody podziemne. Odwożenie kartonów do składnicy makulatury,
        naleganie na to, żeby kawiArnia miała na wynos kubki kartonowe, a nie
        plastikowe. Może w przypadku jednostki jest to mało, ale razy kilka miliardów
        populacji Ziemi przekłada się na całkiem poważną walkę z zanieczyszczeniem
        środowiska. Gdyby to zostawić w rękach państwa, nic by z tego nie wyszło. Kto
        jest odpowiedzialny? Wszyscy, czyli nikt. Znamy to dobrze z czasów komunizmu.
        Zadaniem państwa jest tylko dostarczenie odpowiednich pojemników oraz walka o
        czyste środowisko w skali przemysłowej.
        Alkohol i tytoń są, i owszem, takimi samymi używkami jak narkotyki, ale tu żadne
        zakazy nie pomogą, a coraz wyższe podatki nie skłonią nikogo do rzucenia picia i
        palenia. Każdy nałogowiec musi znaleźć własną motywację. Ja np. nie piję, ale
        palę i żadna podwyżka cen nie skłoniła mnie jeszcze do rzucenia tego nałogu.
        Względy zdrowotne też nie, ale coraz częściej o tym myślę, zwłaszcza że i
        zdrowie już nie to.
        Każdy zakaz w dziedzinie, którą ustawodawca postrzega jako kwestię moralności to
        hodowanie nowych, a więc jeszcze bardziej podniecających owoców zakazanych
        skazane na klęske - vide prohibicja lat 30. w USA. Ród Kennedych, w którym
        dziadek zajmował się szmuglem alkoholu, zrobił na tym niezłą fortunę, zwłaszcza,
        kiedy prohibicję zniesiono i Kennedy'owie mogli już legalnie rzucić na rynek
        zgromadzone zapasy alkoholu. Zakazów i nakazów trzeba używać inteligentnie. Im
        mniej, tym lepiej.
    • Gość: tryper kajdany ludzkości IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.05.07, 18:12
      są zrobione z papieru kancelaryjnego..
    • Gość: Grzegorz Dokladnie! IP: 151.193.120.* 14.05.07, 18:12
      Zastanawialem sie, dlaczego jest mi zakazana jazda na motocyklu bez kasku.
      Przeciez tylko swoja glowe ryzykuje, co panstwu/policji do tego? Moge zaplacic
      wieksze ubezpieczenie, albo byc z niego wykluczony - to rozumiem - ale czemu
      sluzy zakaz? Dlaczego nie pozwala sie mi brac odpowiedzialnosci za swoje czyny?

      Jesli ta tendencja sie utrzyma, w imie bezpieczenstwa, zeby nie zrobic sobie
      krzywdy, za pare lat bedziemy zyc/trwac przywiazani do lozek i karmieni
      doskonale zdrowym plynem z kroplowki. No jak w Matrixie po prostu. Ja nie chce
      zyc w takim swiecie!

      BTW: Latajac na paralotni zakladalem kask z wlasnej woli...
      • Gość: eNDe Re: Dokladnie! IP: *.e-wro.net.pl 14.05.07, 19:32
        Grzegorz: Zastanawiałem sie, dlaczego jest mi zakazana jazda na motocyklu bez kasku?

        Odpowiedź: Jazda motocyklem bez kasku, jazda samochodem bez zapiętych pasów
        bezpieczeństwa w razie wypadku znacznie zwiększa koszty leczenia i koszty
        realizacji ubezpieczenia. Po wypadku jako kaleka też będzie Pan dodatkowym, nie
        potrzebnym kosztem dla państwa czyli... podatników. Wystarczy trochę wyobraźni.
        • Gość: Grzegorz Re: Dokladnie! IP: 151.193.120.* 14.05.07, 20:34
          Alez przeciwnie, wydaje mi sie ze po wypadku motocyklowym bez kasku
          prawdopodobienstwo zostania kaleka jest nizsze! Zwieksza sie tylko
          prawdopodobienstwo zejscia smiertelnego... Poza tym psychologicznie,
          motocyklista bez kasku raczej mityguje sie i nie ryzykuje tak bardzo jak ze
          swiadomoscia, ze kask w razie czego go ochroni...
          Wiec moze sytuacja nie jest tak jednoznaczna, jak na pierwszy rzut oka to wyglada?

          Chodzi mi o to, ze my jako spolecznosc odbieramy nam jako jednostkom wolnosc
          wyboru, nawet jesli ten wybor bedzie nie zawsze do konca przemyslany i poprawny...
        • mulla_komar Re: Dokladnie! 14.05.07, 21:12
          Zwieksza koszty leczenia? No to niech sie sam ubezpiecza lub placi za siebie.
          Poki co placi pod przymusem i nie ma wyboru. I dopoki ludzie to akceptuja to
          niech nie rozliczaja innych, bo to jest dranstwo.
        • Gość: Tomek Re: Dokladnie! IP: *.ipslin.dsl-w.verizon.net 15.05.07, 02:00
          > Odpowiedź: Jazda motocyklem bez kasku, jazda samochodem bez zapiętych pasów
          > bezpieczeństwa w razie wypadku znacznie zwiększa koszty leczenia i koszty
          > realizacji ubezpieczenia. Po wypadku jako kaleka też będzie Pan dodatkowym, nie
          > potrzebnym kosztem dla państwa czyli... podatników. Wystarczy trochę wyobraźni.

          Przecież to nie Grzegorz każe innym za swoje leczenie płacić. To lud sam do tego
          się przymusza.
      • mark.parker Re: Dokladnie! 15.05.07, 08:39
        Gość portalu: Grzegorz napisał(a):

        > Zastanawialem sie, dlaczego jest mi zakazana jazda na motocyklu bez kasku.
        > Przeciez tylko swoja glowe ryzykuje, co panstwu/policji do tego? Moge zaplacic
        > wieksze ubezpieczenie, albo byc z niego wykluczony - to rozumiem - ale czemu
        > sluzy zakaz? Dlaczego nie pozwala sie mi brac odpowiedzialnosci za swoje czyny?

        A kto będzie płacił za Twoje leczenie, jeśli jako warzywko będziesz wymagał
        opieki przez 30-40 lat? Kto wynagrodzi straty komuś, na kim się rozbijesz?
        Takimi samymi argumentami powitano wiele lat temu w USA nakaz zapinania pasów w
        samochodach, a okazało się, że pomaga to zapobiec tysiącom zgonów. Niektóre
        matki, głównie z dołów społecznych, które mylą głupotę z indywidualizmem,nadal
        jeżdżą trzymając niemowlę na kolanach, a gdy podczas kolizji dzieciak wylatuje
        przez przednią szybę rozbijając ją główką, matka rozpacza, ale nie kojarzy
        przyczyny i skutku.Podobnie jest z alkoholem, który stanowi główną przyczynę
        wypadków na drogach, przy pracy i w domu. Ludzie mówią: zleciał z drabiny i
        skręcił kark - ofiara nieszczęśliwego wypadku. Nie dodają, że przedtem wypił pół
        litra. Nie - to ofiara alkoholizmu - choroby, z której można się leczyć, ale
        tam, gdzie łagodniej ocenia się praktykującego alłkoholika niż takiego, który
        się leczy, jest to trudne zadanie. Podaję to wyłącznie jako ilustrację tezy, że
        niektóre zakazy są nieodzowne. Jeszcze 30 lat temu policjant, który złapał
        pijanego kierowcę, odwoził go do domu, a komisariat wysyłał kogoś, kto za
        pijakiem odprowadzał do domu kierowcy samochód. Zmieniło się to radykalnie,
        kiedy matki ofiar wypadków zawalczyły o sorowe karanie prowadzących pod wpływem.
        W Nowym Meksyku czynny jest numer telefonu, pod który można zgłaszać pijanych
        kierowców. Z ostatnich 10 poważnych wypadków na drodze I-25 niedaleko
        Albuquerque, 9 zostało spowodowanych przez pijakówNie dalej jak trzy dni temu
        pijany facet wjechał sporym SUVem do domu w Albaquerque, taranując ogrodzenie i
        ścianę. Na szczęście nie było ofiar. No, to tyle kazań na dziś. Jedźcie z Bogiem :)
        • mulla_komar Re: Dokladnie! 15.05.07, 16:00
          > A kto będzie płacił za Twoje leczenie, jeśli jako warzywko będziesz wymagał
          > opieki przez 30-40 lat?

          A co Cie to obchodzi? Niech placi on i jego rodzina, a poki zmusza sie go do
          przymusowej skladki, panstwo ma psi obowiazek zapewnic mu opieke (i tak nie
          zapewnia)

          >Kto wynagrodzi straty komuś, na kim się rozbijesz?

          OC?

          > Takimi samymi argumentami powitano wiele lat temu w USA nakaz zapinania pasów w
          > samochodach, a okazało się, że pomaga to zapobiec tysiącom zgonów.

          Czyli wrosly koszty leczenia, prawda? No bo jesli zgon to nie trzeba placic za
          hospitalizacje i utrzymywanie kalek.
          To jak z tymi kosztami? Zakazy sa zeby je obniazac czy podwyzszac? A moze niech
          kazdy placi sam za swoje bledy?

          >Niektóre
          > matki, głównie z dołów społecznych, które mylą głupotę z indywidualizmem,nadal
          > jeżdżą trzymając niemowlę na kolanach, a gdy podczas kolizji dzieciak wylatuje
          > przez przednią szybę rozbijając ją główką, matka rozpacza, ale nie kojarzy
          > przyczyny i skutku

          No to mamy selekcje naturalna, eliminacje nieprzystosowanych jednostek - zaplata
          za wlasna glupote.

          > Ludzie mówią: zleciał z drabiny i
          > skręcił kark - ofiara nieszczęśliwego wypadku. Nie dodają, że przedtem wypił pó
          > ł
          > litra. Nie - to ofiara alkoholizmu - choroby, z której można się leczyć, ale
          > tam, gdzie łagodniej ocenia się praktykującego alłkoholika niż takiego, który
          > się leczy, jest to trudne zadanie.

          Czyli co? Zakazac picia? Prohibicja juz byla raz przerabiana.

          Wypadki z pijanymi kierowcami swiadcza ze zakaz prowadzenia pod wplywem jest
          nieskuteczny, moze wiec zamiast prewencji, stosowac surowe kary?
          • mark.parker Re: Dokladnie! 15.05.07, 18:30
            mulla_komar napisał:

            > > A kto będzie płacił za Twoje leczenie, jeśli jako warzywko będziesz wymag
            > ał
            > > opieki przez 30-40 lat?
            >
            > A co Cie to obchodzi? Niech placi on i jego rodzina, a poki zmusza sie go do
            > przymusowej skladki, panstwo ma psi obowiazek zapewnic mu opieke (i tak nie
            > zapewnia)

            Bardzo słuszne spostrzeżenie. Tylko że to "państwo" to nie jakaś anonimowa
            instytucja charytatywna, ale każdy podatnik, więc koszty leczenia rozkładają się
            na Ciebie i innych w postaci wyższych stawek. Jeśli zaś delikwent i rodzina mają
            sami płacić za głupotę, to mogą się znaleźć w sytuacji poniżej granicy ubóstwa,
            dostaną zapomogę i znów - płacą wszyscy.

            > >Kto wynagrodzi straty komuś, na kim się rozbijesz?
            >
            > OC?

            Jeśli się je ma. Jeżeli zaś ma się chęć wyłączenia spod systemu ubezpieczeń, to
            wracamy do poprzedniego argumentu.

            > > Takimi samymi argumentami powitano wiele lat temu w USA nakaz zapinania p
            > asów w
            > > samochodach, a okazało się, że pomaga to zapobiec tysiącom zgonów.
            >
            > Czyli wrosly koszty leczenia, prawda? No bo jesli zgon to nie trzeba placic za
            > hospitalizacje i utrzymywanie kalek.
            > To jak z tymi kosztami? Zakazy sa zeby je obniazac czy podwyzszac? A moze niech
            > kazdy placi sam za swoje bledy?

            Pasy zapobiegają również ciężkiemu okaleczeniu, więc służą do obniżenia kosztów
            i pod tym względem. Oczywiście, ktoś może mieć odmienne zdanie, ale wystarczy
            spojrzeć na statystyki.
            W stanie Nowy Jork znalazł się facet, który - ukarany mandatem za niezapięcie
            pasów - odwołał się w sądzie, twierdząc, że naruszono jego swobodę wyznania, a
            więc jedną ze swobód konstytucyjnych. Twierdził, że ponieważ jest reinkarnacją
            Jakuba, brata Jezusa, i zawsze znajduje się w rękach Boga, nic mu nie grozi, a
            ci, którzy zapinają pasy to grzesznicy wyznający darwinizm i świecki humanizm i
            wypierający się Jezusa.Przyznaję - nie wiem, jak sprawa się zakończyła, ale
            omamy tego faceta chyba nie wróżyły mu najlepiej. Wiem, że na pewnym etapie
            oskarżył wymiar sprawiedliwości o korupcję i "układowość" w histerycznych
            publikacjach w necie, co z pewnością nie zostało potraktowane jako dowód na jego
            poczytalność. Coś mi to przypomina :)

            > >Niektóre
            > > matki, głównie z dołów społecznych, które mylą głupotę z indywidualizmem,
            > nadal
            > > jeżdżą trzymając niemowlę na kolanach, a gdy podczas kolizji dzieciak wyl
            > atuje
            > > przez przednią szybę rozbijając ją główką, matka rozpacza, ale nie kojarz
            > y
            > > przyczyny i skutku
            >
            > No to mamy selekcje naturalna, eliminacje nieprzystosowanych jednostek - zaplat
            > a
            > za wlasna glupote.

            To dość okrutne podejście do drugiego człowieka. Jeśli własna matka nie potrafi
            zapewnić dziecku bezpieczeństwa, to ktoś chyba musi to zrobić; w przeciwnym
            razie można by anulować przepisy prawa i KK o karaniu za przestępstwa przeciw
            osobom.

            > > Ludzie mówią: zleciał z drabiny i
            > > skręcił kark - ofiara nieszczęśliwego wypadku. Nie dodają, że przedtem wy
            > pił pó
            > > ł
            > > litra. Nie - to ofiara alkoholizmu - choroby, z której można się leczyć,
            > ale
            > > tam, gdzie łagodniej ocenia się praktykującego alłkoholika niż takiego, k
            > tóry
            > > się leczy, jest to trudne zadanie.
            >
            > Czyli co? Zakazac picia? Prohibicja juz byla raz przerabiana.

            Przecież nie sugerowałem prohibicji, bo jest nieskuteczna, tylko leczenie, a
            więc stworzenie warunków, które temu sprzyjają.

            > Wypadki z pijanymi kierowcami swiadcza ze zakaz prowadzenia pod wplywem jest
            > nieskuteczny, moze wiec zamiast prewencji, stosowac surowe kary?

            Dla alkoholika zakazy są rzeczywiście mało skuteczne - nałóg panuje nad
            rozsądkiem. Dlatego niealkoholicy nie siadają za kierownicą pod wpływem. Dla
            przykładu powiem, że u nas pijany kierowca może uniknąć kary, lub mieć ją
            zmniejszoną, jeśli zobowiąże się leczyć pod nadzorem prokuratury lub sądu. Wiem,
            że mówi się wtedy o dobrowolności kuracji, choć oskarżony ma tylko wyjście albo,
            albo. No ale jednak ma wyjście: albo do pierdla (może to wybrać), albo na
            odwykówkę. Co jest dlań lepsze? Co jest korzystniejsze ze społecznego punktu
            widzenia?
            Poza tym pozdrawiam i uciekam :)
    • garret1988 Re: Świat zakazów 14.05.07, 18:22
      "Bo oto na liście najgroźniejszych ras zabrakło owczarka, który jest bodaj
      najbardziej niebezpiecznym psem"
      Co za kretyn to pisał? Jaki owczarek? Że niby niemiecki? Przecież to
      najwierniejsze psy na świecie. W życiu nie słyszałem żeby owczarek ugryzł
      swojego pana, lub kogoś z domowników! KRETYN!! Jak nie wiesz jakie psy są
      naprawdę niebezpieczne to się nie udzielaj!
      Pozdarawiam
    • Gość: eptesicus Autor bredzi, choć dobrze że te brednie... IP: *.chello.pl 14.05.07, 18:33
      ...zostały opublikowane oraz że przedrukowano je w naszej prasie - świadczy to
      (wbrew wyobrażeniom autora), że i Polska i Niemcy to WOLNE kraje zamieszkane
      przez WOLNYCH ludzi, ktorzy mogą mówic i pisać co chcą.

      Każdy ma prawo do tak dużej wolności, jak tylko można unieść nie niszcząc przy
      tym wolności innych. To chyba logiczne, że zakazy dotyczące palenia śmieci w
      ogródkach, wyrzucania śmieci do (NIESWOICH!) lasów, jezior i bagien, palenia w
      miejscach publicznych, łamania gałęzi i bazgrania sprejem po NIESWOICH
      ścianach, nie ograniczają wolności, ale ją chronią. Chronią wolność ludzi i ich
      prawa. Prawa do WOLNOŚCI od smrodu, od brzydoty. Prawa do oddychania czystym
      powietrzem, nietrucia się, niedostawania raka płuc, oglądania ładnego miasta i
      ładnego lasu podczas spaceru. Utyskiwania autora należą do tej samej kategorii,
      co żale, że prawo zabrania kradzieży i zabijania, podkładania bomb, podpalania
      (lasów i domów), katowania na śmierć psów i kotów oraz pokazywania tego
      dzieciom, niszczenia ptasich gniazd podczas wycieczki, zrywania chronionych
      roślin i puszczania na cały regulator głośnej muzyki w lesie. Postulaty
      zniesienia tych ograniczeń to szczyt lewactwa! Jeśli chcę sobie zapalić, idę w
      takie miejsce, gdzie nie wpłynie to na nikogo, który mógłby sobie tego nie
      życzyć. Jeśli ktoś życzy sobie żyć, to go nie zabijam, jeśli ktoś lubi mieć
      szyby w domu, to ich nie wybijam.

      Amerykanie i Chińczycy nie żyją na oddzielnej planecie, więc nic dziwnego że
      Europejczycy wściekają się (i mają do tego prawo!) iż są W TYM SAMYM,
      ZAMKNIETYM POKOJU narody które sr*** innym do łóżka i zostawiają brudne garnki
      w zlewie. Zresztą tak naprawdę (z jednym obłędnym wyjątkiem sprawy gazów
      cieplarnianych) Amerykanie mają bardzo wysokie standardy ochrony środowiska i
      dziedzictwa przyrodniczego, na pewno wyższe niż Polska, Rosja ("wielki bojownik
      o ratowanie klimatu" :-)) czy Białoruś, więc ta uwaga autorów o tym, że "nie
      udało się nawrócić na wiarę w ekologię" jest uprawniona do końca tylko w
      odniesieniu do Chińczyków.
      • Gość: Grzegorz Re: Autor bredzi, choć dobrze że te brednie... IP: 151.193.120.* 14.05.07, 19:28
        > Każdy ma prawo do tak dużej wolności, jak tylko można unieść nie niszcząc przy
        > tym wolności innych.

        Nieprawda, nie ma takiego prawa.
        Przykladowo jadac z niezapietym pasem nikogo (procz potencjalnie siebie) nie
        krzywdze. A przeciez skrzywdic samego siebie powinienem miec prawo, bo sam
        jestem swoja wlasnoscia, nieprawdaz? Jesli nie mam prawa, to znaczy ze nie
        jestem swoja wlasnoscia, wiec chyba jestem niewolnikiem, czyz nie?
        Przypominam: jazda z niezapietymi pasami bezpieczenstwa jest nielegalna. Takie
        prawo.
        • Gość: eptesicus Re: Autor bredzi, choć dobrze że te brednie... IP: *.chello.pl 14.05.07, 20:53
          > Przykladowo jadac z niezapietym pasem nikogo (procz potencjalnie siebie) nie
          > krzywdze. A przeciez skrzywdic samego siebie powinienem miec prawo, bo sam
          > jestem swoja wlasnoscia, nieprawdaz? Jesli nie mam prawa, to znaczy ze nie
          > jestem swoja wlasnoscia, wiec chyba jestem niewolnikiem, czyz nie?
          > Przypominam: jazda z niezapietymi pasami bezpieczenstwa jest nielegalna.

          Nikogo nie obchodziłoby czy zapinasz pasy, gdybyś w 100% pokrywał z własnej
          kieszeni koszty pogotowia ratunkowego, straży pożarnej i policji które przyjadą
          tam żeby cię wyciągnąć (będziesz miał np. połamany kręgosłup i strzaskaną
          twarzoczaszkę, więc operacja będzie wiele razy trudniejsza), opisać i
          udokumentować dokładnie okoliczności zdarzenia jeśli się zabijesz (śledztwa tej
          rangi można by uniknąć), transportu do szpitala itp., wreszcie mega kosztów
          leczenia refundowanego z NFZ (zrezygnuj z nich!), które nie powstałyby, gdybyś
          zapiął pasy (dachowałem kiedyś do rowu i miałem zapięte pasy, wylazłem cało i
          zdrowo przez okno, Kaszub mi za 20 PLN przykręcił co trzeba i wróciłem do domu
          tym samym samochodem, trzymając jedną ręką drzwi, bo się nie zamykały ;-)) Bez
          pasów przyp*** bym pyskiem w kierownicę albo szybę). Pech chce jednak, że
          korzystasz z "darmowych" służb publicznych - to znaczy płacisz na nie co prawda
          podatki (kolejny sztandarowy element zniewolenia), ale płacisz tyle samo co
          inni, zapinający pasy i generujący znacznie mniejsze koszty. Jest to więc
          ewidentnie niesprawiedliwe - okradanie innych, a więc ograniczanie ich
          wolności, a może i w krytycznym momencie prawa do życia czy zdrowia (jak będą
          ratować ofiarę własnej głupoty, gdzie indziej ktoś ulegnie wypadkowi nie ze
          swojej winy ale ani karetka ani straż pożarna nie zdążą już dojechać).
          • mulla_komar Re: Autor bredzi, choć dobrze że te brednie... 14.05.07, 21:10
            > Jest to więc
            > ewidentnie niesprawiedliwe - okradanie innych,

            Jakie okradanie innych? A jak se zlamiesz noge na nartach to tez innych
            okradasz? Ja jak se ten goral po pijaku obcial pracie to tez cie okradl?
            Jesli akceptujesz system zmuszajacy ludzi do ubezpieczen czy tego chca czy nie,
            to nie rozliczaj ich potem. A jesli nie akceptujesz tego systemu to go zmien.
            • Gość: eptesicus Re: Autor bredzi, choć dobrze że te brednie... IP: *.chello.pl 15.05.07, 00:33
              > to nie rozliczaj ich potem. A jesli nie akceptujesz tego systemu to go zmien.

              to przedmówca <Grzegorz> marudzi na system, że mu każą w pasach jeździć.
              Tłumaczę mu dlaczego.
              • mulla_komar Re: Autor bredzi, choć dobrze że te brednie... 15.05.07, 15:49
                Tlumaczysz mu ze dlagego ze rosna koszty leczenia. Znaczy sie uznajesz to za
                argument wystarczajacy do wprowadzania zakazow, a ja za argument przeciwko
                glupiemu systemowi.
          • Gość: Grzegorz Re: Autor bredzi, choć dobrze że te brednie... IP: 151.193.120.* 14.05.07, 21:12
            OK, powiedzmy, ze chcialbym zrezygnowac z ubezpieczenia albo placic wielokrotnie
            wyzsze ubezpieczenie dla ryzykantow (gdyby byla potrzeba takie ubezpieczenie
            napewno by powstalo). I co? I nic. Nie moge zrobic tego legalnie, bo moja
            wolnosc jest ograniczona - nie wolnoscia innych, ale arogancja tworcow prawa. Bo
            oni wiedza lepiej, co jest dla mnie dobre. Kropka.

            Tak naprawde nie sadze, bym nawet majac wybor mial ochote jezdzic bez kasku albo
            z niezapietymi pasami. W koncu zapiecie pasow nic nie kosztuje. Ale to _ja_
            chcialbym podjac ta decyzje i zyc z jej konsekwencjami. Tak wyobrazam sobie
            wolnosc, lub jej namiastke, jeszcze potencjalnie dostepna nam w dzisiejszych
            czasach...
            • Gość: eptesicus Re: Autor bredzi, choć dobrze że te brednie... IP: *.chello.pl 15.05.07, 00:35
              > napewno by powstalo). I co? I nic. Nie moge zrobic tego legalnie, bo moja
              > wolnosc jest ograniczona - nie wolnoscia innych, ale arogancja tworcow prawa.
              B
              > o
              > oni wiedza lepiej, co jest dla mnie dobre. Kropka.

              lobbuj więc za zmianą prawa, przekonaj ludzi, żeby głosowali za Korwinem albo
              sam załóż Partię Samobójców Drogowych, naciskaj na swoich reprezentantów w
              Sejmie. Usuń te straszne kajdany :-))
              • Gość: Tomek Re: Autor bredzi, choć dobrze że te brednie... IP: *.ipslin.dsl-w.verizon.net 15.05.07, 05:13
                Przecież to właśnie robi. Namawia też Ciebie do współpracy.
            • Gość: Arbuz Re: Autor bredzi, choć dobrze że te brednie... IP: 210.5.251.* 15.05.07, 04:32
              Zgadzam sie z Toba Grzegorz w pelnej rozciaglosci. Dodam tylko, ze panstwo jest
              niekonsekwentne. Zmusza cie po zapinania pasow a czy wyplaca odszkodowanie gdy
              wskutek zapietego i zablokowanego w wyniku wypadku pasa zostaniesz kaleka
              (zdarzaja sie przeciez takie wypadki)?
    • Gość: marc 1984 IP: *.dip.t-dialin.net 14.05.07, 18:45
      Byl taki film o zakazach pod nazwa BRAZIL..byl tez filmik na podstawie ksiazki
      Orsona Wellsa 1984 ..i tak sobie mysle ze jestesmy na najlepszej drodze do
      ogolnej kontroli obywatela przez panstwo..to wcale nie/jest smieszne GLOBALNA
      KONTROLA!!!
      • mark.parker Re: 1984 15.05.07, 08:50
        Gość portalu: marc napisał(a):

        > Byl taki film o zakazach pod nazwa BRAZIL..byl tez filmik na podstawie ksiazki
        > Orsona Wellsa 1984 ..i tak sobie mysle ze jestesmy na najlepszej drodze do
        > ogolnej kontroli obywatela przez panstwo..to wcale nie/jest smieszne GLOBALNA
        > KONTROLA!!!

        Miałeś na myśli George'a Orwella, a i porównanie jest trochę chybione. Bliższe
        byłoby porównanie z tym, co robią kaczyści, m.in. z nakazem autolustracji dla
        700 tysięcy Bogu ducha winnych ludzi, zakazem "propagandy" homoseksualizmu,
        który też pewnie zostanie uchylony przez TK lub Trybunał w Strassbourgu itp.
        Czekam tylko na powszechny nakaz chodzenia na msze i powszechny zakaz jedzenia
        mięsa w piątki, jak również powszechny zakaz krytykowania reżimu. To właśnie
        jest Rok 1984!
    • Gość: Jesam Hulają zawsze na cudzy koszt IP: *.aster.pl 14.05.07, 19:06
      Uważam, że społeczna niechęć do pijaków, obżartuchów, hodowców niebezpiecznych
      zwierząt i brawurowych kierowców jest w pełni uzasadniona, ale Niemcy chcą
      załatwiać sprawę od d.. strony, czyli przez zakazy.
      Dlaczego rozumiem ogół Niemców niechętnych wymienianym przez autorkę zjawiskom?
      Ponieważ nieszalejący ogół ponosi koszty cudzego szalenia. Jest do tego
      zmuszany przez system podatkowy i składki na powszechne ubezpieczenie
      zdrowotne. Człowiek dbający o siebie, o zdrowie, żyjacy rozważnie i nie
      narażający się na kalectwa, choroby itd. musi bulić do wspólnej kasy na
      opłacanie skutków cudzej głupoty: renty dla tłuściochów i alkoholików i
      poturbowanych piratów drogowych, leczenie raka płuc palaczy i HIV seksoholików.
      I to właśnie jest niesprawiedliwe!
      Drogą do zmniejszenia słusznego wkurzenia ludzi, którzy tracą wielką kasę na
      rozwiązywanie problemów innych dorosłych ludzi, którzy z dobrej woli w nie
      wleźli, nie jest zakazywanie czegokolwiek.
      Ja bym to widziała tak: Palisz? Chlasz? Żresz bez umiaru? Płacisz stosunkowo
      więcej na ubezpieczenia! Jesteś w grupie ryzyka! Chcesz - żyj tak, jak żyjesz,
      ale nie na cudzy koszt!
      I to by było sprawiedliwe rozwiązanie, ale nie przysporzyłoby politykom
      wyborców, bo oczywiście wszelkie menele by się burzyły, że jak nie zapłacą
      tyle, co trzeba, to urwie im się darmowy serwis detoksykacyjny i nikt nie da
      rentki za picie... Tak, tak, taka jest prawda!
      Menelstwo żyjąc po swojemu zwyczajnie żeruje na innych ludziach!
    • Gość: lrs Świat zakazów IP: *.prz.rzeszow.pl 14.05.07, 19:11
      A ty Gazeto pisz o pierdołkach skoro nie masz faktycznie o czym pisac.
    • arsen44 Re: Świat zakazów 14.05.07, 19:12
      A najgorszym ograniczeniem jest tzw. polityczna poprawność!
    • Gość: Gośka Re: Świat zakazów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.05.07, 19:16
      Bardzo mądrze napisał mój poprzednik, autor tekstu jakiś dziwny jest. Poza tym
      w pierwszej kolejności zakazałabym rozpowszechniania pornografii i erotyki w
      mediach. Przecież to już paranoja. To wszytsko sprawia tylko, że mężczyźni się
      cofają i myślą bardziej "dolną główką" niż tą, którą zdecydowanie powinni...
      • Gość: Grzegorz Re: Świat zakazów IP: 151.193.120.* 14.05.07, 19:50
        A o czym, wedlug Ciebie, mezczyzni powinni myslec?
        Naprawde chcialbym sie dowiedziec. To mogloby zmienic moje zycie!
        Dzieki Bogu pozostaja kobiety, myslace wlasciwa glowka. W nich nadzieja! :)
      • Gość: ?? Re: Świat logicznych zakazów IP: *.cg.shawcable.net 14.05.07, 20:07
        To że palacze chcą kopcić wszędzie, nie jest podobne do żądania zniesienia
        zakazu siusiania w basenach kąpielowych?

        Ograniczanie szybkości jazdy samochodami to przede wszystkim podstawowy wymóg
        bezpieczenstwa. Ponadto przyczynia się do zmniejszanie ilości toksycznych
        spalin. Przecież przy dużych predkościach silniki samochodowe smrodzą jak
        szalone.

    • Gość: Michał To samo można powiedzićo obwodnicy Augustowa IP: *.aster.pl 14.05.07, 19:43
      Jak ją zbudujecie to nałożymy na was kary.
      • Gość: eptesicus Re: To samo można powiedzićo obwodnicy Augustowa IP: *.chello.pl 14.05.07, 20:59
        > Jak ją zbudujecie to nałożymy na was kary.

        po prostu ETS chce powstrzymać mniejszość (rząd i augustowian) przed
        ograniczaniem praw większości (reszty Polaków i reszty Europejczyków) - prawa
        do oglądania cennego przyrodniczo miejsca, zachwycania się jego pięknem.
        Wolność od zniszczenia krajobrazu w Twoim polu widzenia też jest prawem.
        • misiu-1 Re: To samo można powiedzićo obwodnicy Augustowa 14.05.07, 22:37
          Gość portalu: eptesicus napisał(a):

          > po prostu ETS chce powstrzymać mniejszość (rząd i augustowian) przed
          > ograniczaniem praw większości (reszty Polaków i reszty Europejczyków) - prawa
          > do oglądania cennego przyrodniczo miejsca, zachwycania się jego pięknem.
          > Wolność od zniszczenia krajobrazu w Twoim polu widzenia też jest prawem.

          Żeby zbudować Twój dom, w którym mieszkasz, chodniki, którymi chodzisz i drogi,
          którymi jeździsz, też trzeba było kiedyś wykarczować jakiś las lub wysuszyć
          jakieś bagno. Dlatego nie masz prawa do czynienia innym zarzutu, że chcą tego
          samego dla siebie. Podobnie, jak reszta zielonej, zblazowanej swołoczy, żyjącej
          sobie wygodnie i czerpiącej z dobrodziejstw cywilizacji przemysłowej, ale
          pragnącej dla swojego dobrego samopoczucia trzymać innych w skansenie. Chcesz
          mieć las i bagno? Zburz własny dom, a na tym miejscu zasadź sobie las. Chcesz
          mieć bagno? To rozbierz swój kawałek chodnika i fragment własnej drogi. Nalej
          wody i wpuść żaby. Będziesz miał ekologię własnym, a nie cudzym kosztem.
          • Gość: eptesicus Re: To samo można powiedzićo obwodnicy Augustowa IP: *.chello.pl 15.05.07, 00:37
            tereny cenne przyrodniczo trzeba chronić tam gdzie już są i NIKT NA NICH NIE
            MIESZKA. Nikt nie robi augustowianom bagna z żabami w mieście, nie ma więc
            powodu żebym ja robił je w swoim, natomiast Dolina (grunty skarbu państwa) jest
            tak samo ich jak i moja.
    • Gość: jamnik jak parówka Re: Świat zakazów IP: *.215.219.81.static.kielce.msk.pl 14.05.07, 20:07
      A ja siedzę cichutko w Watykanie i tylko tłumaczę stare książki z hebrajskiego
      i łaciny.
      Nie jestem księdzem, ale przebywam z racji tego co wyżej napisałem w gronie
      duchownych i z doświadczenia powiem, że jeżeli czegoś zakażemy to wszyscy będą
      tego pranąć (zasada zakazanego owocu), chyba że postawimy wszystkich u źródła,
      z którego ten pomysł wypłynął.

      • Gość: Suka Re: Świat zakazów IP: *.cg.shawcable.net 14.05.07, 21:25
        Jamnik nie masz racji.
        Nie wszyscy będa zakazanego owocu pragnęli.
        Tylko podobne do CIEBIE pieski.
    • Gość: Albin Siwak Erich Fromm IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.05.07, 20:27
      Ucieczka od wolności. Ludzie chcą być niewolnikami. Nie mogą znieść, że inni są
      wolni.
    • Gość: Anna Świat zakazów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.07, 20:35
      Zakazy są o tyle konstruktywne jesli głęboko wtapiają się w świadomość
      jednostki a nie sadzę że każdy posiada ją tak rozwinięta. Więc postawowa rzeczą
      jest tu budowanie nowego wzorca już w tym młodym społeczenstwie bo starego
      bedzie trudniej przekonać. Wiec niech,pija,pala itp. ale za to płaca! Cenę
      swojego zdrowia! Do oczywistych zakazów należą tj. ograniczenie , predkości i
      palenia w miejscach publicznych i to nie podlega dykusji! Czym jest wolność!?
      Świadomym wyborem , który nie zabiera godności i szacunku drugiemu
      człowiekowi!
    • Gość: nieproducent prawa Błedne założenie IP: *.bsk.vectranet.pl 14.05.07, 21:33
      Niektórzy po prostu nie wyobrażają sobie sytuacji, żeby jakieś zachowania mogły
      pozostać nieuregulowane przepisami. To nie dotyczy tylko Niemiec, ale prawa w
      ogóle. Tworzymy coś co można nazwać "prawem fraktalnym". np. jeżeli psy mogą
      być niebezpieczne, to należy określić które, jeżeli określimy które to musimy
      wydawać zezwolenia i kontrolować kto je posiada, jeżeli ktoś je posiada to
      musimy ustalić na jakich warunkach, gdzie mogą przebywać, jak ludzie mają być
      przed nimi chronieni, kiedy to ustalimy to musimy wyznaczyć rozmiary kagańca i
      obroży, a żeby było to przestrzegane to koniecznie trzeba powołać jakichś
      specjalistów- kontrolerów, oni również muszą działać na jakichś zasadach więc
      produkujemy kolejne ustawy i rozporządzenia i tak w nieskończoność.
      Osobie cierpiącej na to schorzenie pomysły typu "szwedzki stół" wydają się
      utopijne. Jak to?! Przecież może przyjść jakiś żarłok, zjeść wszystko i
      zabraknie innym! Trzeba koniecznie ustalić ile może zjeść jedna osoba,
      przeliczniki w stosunku do wieku, wagi, wzrostu, kalorii, witamin! Trzeba wydać
      nową ustawę i rozporządzenie, powołać organa kontrolne i odwoławcze! Tak nie
      może być, żeby każdy jadł co chciał i ile chciał!!
      • Gość: nina Re:niemcy...he heee...Niemcom daleko do Szwajcarow IP: *.dclient.hispeed.ch 14.05.07, 22:26
        a czym sa Niemcy...przy Szwajcarii... Ja tu mieszkam od 1/2 roku..i to jest
        dopiero wiezienie... ludzie sa skazani na kontrolowany dobrobyt i jego
        egzekwowanie... ale co najdziwniejsze...NIE MA MILSZYCH LUDZI NIZ
        SZWAJCARZY...i jak to sie dzieje .....
      • krwe powinno być inaczej... 14.05.07, 22:31
        Powinny być kary nie za złamanie jakiegoś wydumanego przez urzędnika zakazu,
        lecz za konsekwencje swoich poczynań.Zakaz powinien tylko uświadamiać,że np.nie
        wolno przechodzić na czerwonym świetle,ale jeśli np.nic nie jedzie to sie
        przechodzi bo zakaz w takim przypadku jest bez sensu.Jeśli przechodzisz na
        czerwonym musisz wiedzieć że nie masz prawa ale jest to wyjatkowa
        okoliczność,która cie do tego upoważnia.Tak powinno być ze wszystkimi
        zakazami.Bo wszystko co nie wolno można, byle z wolna i ostrożna :).Takie
        podejście nauczyłoby myślenia samodzielnego wszystkich ludzi.Masz psa to go tak
        wychowaj żeby nikogo nie ugryzł czy nie przestraszył.Jesli twój pies jest
        posłuszny i sobie idzie beż smyczy i kagańca to masz spokoj, za to jeśli coś
        komus zrobi to będziesz mieć przesrane na poważnie.Jeśli jedziesz szybko
        samochodem to luz ale jeśli przekraczając jakąs dozwoloną szybkość spowodujesz
        wypadek masz przerypane na poważnie.Niech będzie takie prawo lepiej.Bo z tym co
        jest teraz to jest tak,ze jest mnóstwo zakazów ale sa już tak one bez sensu i
        tak zwalniają od myślenia że tylko szkodzą bo i tak nikt tych zakazów nie
        przestrzega ,tylko patrzy czy nie ma policji...
        • tokida Re: powinno być inaczej... 14.05.07, 23:08
          Dokładnie tak: prawo winno odnosić się do realnych zdarzeń, a nie próbować
          zaklinać rzeczywistość stosując prewencję gdzie się tylko da.

          Z takim myśleniem jesteśmy niestety ginącym gatunkiem. Ludzkie stado baranów nie
          chce brać odpowiedzialności za swoje życie i poczynania, woli zakazy i nakazy,
          które uwolnią ich od udręk dokonywania wyborów i podejmowania decyzji. Przymus
          samodzielnego myslenia i ekonomicznej samowystarczalności byłby dla luda
          robotniczo-chłopskiego czymś koszmarnym.
          Póki co pozostaje nam tylko głosować na UPR.
      • tokida Wolność to najcenniejsze co mamy. 14.05.07, 23:01
        I wiele z zakazów, które ktoś wpropwadza pt." że chce tylko mojego dobra"
        lekceważę, nie tyle z przekory co z szacunku dla rozumu i zdrowego rozsądku.
        Najjaskrawszym przykładem deptania mojej wolności są limity dopuszczalnej
        prędkości na absurdalnie niskim poziomie. Ustawodawca rości sobie prawo do
        decydowania ogórnie co jest dla mnie bezpieczne a co nie.

        To jedne z największych bolączek naszych czasów. Traktowanie przez władze ogółu
        ludzkiego jak stado debili. Fakt, średnio biorąc ludzie do najbystrzejszych nie
        należą, ale też nie są samobójcami. Prawo ingeruje w naszą wolność coraz mocniej
        - nakazuje się nam zapinać pasy choć to nie ma najmniejszego wpływu na świat
        zewnętrzny.

        A wystarczyłoby trzymać się jednej prostej zasady, granicą mojej wolności jest
        sfera wolności innej osoby. Ta zasada jest nagminnie łamana przez prawodawców na
        całym świecie. Tworzy się prawa w imię poprawy bezpieczeństwa jednostek, ale są
        to tylko puste hasła. Prawdę mówi Korwin-Mikke, że ludzie nie róznią się zbytnio
        od stada baranów , godzą się żeby je zamykać w ciasnych zagrodach a w zamian
        oczekują tylko żarcia - stąd taka popularnośc partii socjalistycznych jak PIS,
        SLD, Samoobrona czy LPR.

        Cóż taka jest wola większości. Smutne jest tylko gdy jest się jednym z miłującej
        wolność mniejszości, zmuszonej przez głupszą większość do podlegania
        bezsensownym prawom, depczącym godność i zdrowy rozsądek tych którzy czują się
        w pełni odpowiedzialni za swoje życie.

        Ludzie są na tyle głupi, że pozwalają sobie odbierać stopniowo wolnośc bo wmawia
        się im, że od teraz będą bezpieczniejsi, zdrowsi, szczęśliwsi... Ale w pełni
        szczęśliwym może być tylko wolny człowiek. Typowa sytuacja: Jadę sobie 80 km/h
        po prostej suchej drodze przy znakomitej widoczności, ale za krzakami czają się
        polcjanci którzy "strzelają" do mnie radarem i będą mnie szykanować mandatem i
        punktami karnymi bo prawo stwierdza, że tutaj mogę jechac tylko 50 km/h. Odbiera
        mi się prawo decydowania jaka prędkośc jest dla mnie bezpieczna choć to kierowca
        i tylko kierowca powinien miec prawo decydowania jak przemieszcza się
        bezpiecznie. To umiłowanie dla prewencji "władzuchny" prowadzi do takich
        absurdów, że wyprzedzanie na podwójnej ciągłej to 5 punktów karnych a
        spowodowanie wypadku 6. A wiec dochodzi do tego, że potencjalne zagrożenie na
        drodze (tak na marginesie o tym co jest niebezpieczne a co nie decyduje
        arbitralnie z foteli komisji sejmowych grupka niedouczonych posłów), i
        rzeczywiste zdarzenie drogowe jest traktowane z taką samą surowością.

        Ustawodawca jest święcie przekonany, że nakładanie ludziom kajdan sprawi, że
        będzie mniej nieszczęść, wypadków. Zapewne zaraz się znajdą tacy co będą
        krzyczeć, że to super, że trzeba turlać sie 50 km/h bo wtedy nie będzie wypadków
        i ofiar. To krzyk tych co boją się samodzielnego myślenia, albo takich co myślą,
        że skoro ludzkość statystycznie jest głupia to i dla swojego dobra (nawet jeśli
        mam się za jednostkę mądrzejszą niż średnia) lepiej poddać się ograniczeniom.

        Najśmieśniejsze jest to, że każdy powie, że zakazy nie musiałyby go osobiście
        dotyczyć bo on potrafi się sam ograniczać, ale lepiej jednak żeby ich nie
        znosili, bo prawie wszyscy inni to nieposkromione przygłupy, które uwolnione od
        zakazów zaraz mnie rozjadą na drodze. To myślenie wykazuje jak głęboka jest
        erozja społeczna - całkowicie sobie nie ufamy, myślimy za to, że coraz surowsze
        nakazy i zakazy załatwią problem. Kiedy jednak przekracza się pewien punkt
        krytyczny , który w Polsce już dawno został przekroczony, nastepuje powszechne
        lekceważenie prawa.

        Czy po Warszawie ktoś jeździ z przepisową prędkością? Ile ludzi stosuje się
        dokładnie do tysięcy kompletnie idiotycznych przepisów o ochronie przyrody,
        zabytków, budowlanych, podatkowych, etc.? Prawodawcy wpadają w pułapkę, myślą,
        że jak nie przestrzega się jednego prawa trzeba wrowadzic nowe surowsze i to
        załatwi sprawę, ale to się nigdy nie staje.

        Wolnośc nie jest nam dana raz na zawsze, trzeba o nią walczyć. Niewielu ludzi to
        rozumie, "owcza" mentalność zwycięża.
        A tak na marginesie - zakazy palenia tytoniu na ulicach, czy przystankach w
        wielu krajach są sensowne. Miejsca publiczne powinny być wolne od tytoniowego
        smrodu, ale do tych nie zaliczam prywatnych knajp, których właściciele i tylko
        oni powinni decydować, czy tworzyć miejsca wydzielone dla palaczy, czy zakazywać
        palenia w ogóle, czy też nie wprowadzać żadnych ograniczeń.
        • Gość: sprzeciw Nie zgadzam się IP: 83.233.169.* 15.05.07, 01:36
          W opisywanym przykładzie nie chodzi o ciebie tylko o bezpieczeństwo ruchu w
          OGÓLNOŚCI a więc bezpieczeństwo innych uczestników. Jeśli będziesz jechał za
          szybko i się zabijesz to twój problem i nikt za tobą płakać nie będzie z
          wyjątkiem rodziny; natomiast jeśli przez ciebie zginie również niewinny
          człowiek, który jechał prawidłowo to jest to nieodwracalna krzywda, której się
          naprawić nie da a przepisy służą minimalizowaniu takich sytuacji. Jeśli np. ja
          jadę z prędkością umiarkowaną, nad którą panuję, to dlaczego mam ginąć z powodu
          takiego, że z naprzeciwka jedzie DEBIL 200km/h? Chcesz ginąć - twoja sprawa ale
          nie zabijaj innych a na szosie niestety ale wszyscy kierowcy znajdujący się w
          bliskim sąsiedztwie w danej chwili są od siebie ściśle współzależni. Gdyby nie
          te zakazy to by było jak przed I wojną światową: wypadków co niemiara bo każdy
          jeździł jak chciał i jeden wielki CHAOS a całe szczęście, że wtedy nie było tak
          szybkich samochodów jak obecnie.
          To, że w niektórych miejscach ograniczenia wydają się bzdurne, oznacza że trzeba
          przepisy DOPRACOWAĆ do realiów a nie skreślać. Zwróć uwagę ile wypadków jest na
          szosach. Polacy naprawdę nie umieją jeździć a szczególnie młode szczyle, którym
          szajba odbija gdy się dorwą do 10-letniej beemy i myślą, że będą jak Kubica. Ja
          bym nawet nie wahał się nad podniesieniem wieku wydawania prawa jazdy do 21 lat.
          Pewien niewielki procent społeczeństwa stanowią wyśmienici kierowcy i - być może
          - do takich się właśnie zaliczasz, ale zrozum, że drogi publiczne to nie tory
          wyścigowe i większość jeździ jak jeździ dlatego muszą być ograniczenia dla dobra
          ogółu, z tym się powinieneś zgodzić bo na całym świecie obowiązują.
          Natomiast masz ogólną rację co do ograniczania wolności gdyż ta niestety ale
          postępuje. Dobitnie przejawia się jako bezsens w innych dziedzinach życia. Np.
          szpiegowanie co kto ma na komputerze (to powinna być prywatna sprawa każdego i
          władza nie powinna nosa wścibiać, jeszcze kilka lat temu tak było a teraz coraz
          gorzej: tego nie wolno, tamtego nie wolno itp, za kilka lat jak tak dalej
          pójdzie to łatwiej będzie trafić do więzienia za korzystanie z komputera niż za
          rzeczywiste przestępstwa popełniane na ulicach), zmuszanie do służby wojskowej
          (forma niewolnictwa), zmuszanie do uczestniczenia w chorym i bez przyszłości
          systemie emerytalnym (finansowanie zusowego wiadra bez dna), niesprawiedliwe
          społecznie podatki jak np. podatek Belki, podatek od spadków; ponadto cały
          gąszcz bzdurnych i archaicznych przepisów, które niczemu nie służą albo nie
          nadążają za zmianami społeczno-kulturowo-biologicznymi a tylko życie utrudniają
          i w konsekwencji ograniczają wolność. Do tego wszechobecne szpiegostwo,
          donosicielstwo i podsłuchy.
    • Gość: oburzony Owczarek Niemiecki psem niebezpiecznym???? IP: 83.233.169.* 14.05.07, 23:51
      To jakiś idiotyzm. Co za dyletant to pisał? Owczarek zalicza się do grupy psów
      PASTERSKICH a wykorzystuje się jego zdolności praktycznie w każdej innej
      dziedzinie bo jest tak inteligentny. W życiu bym nie powiedział, że to pies
      niebezpieczny. Miałem owczarka (nie "wilczura" tylko rasowego owczarka z
      rodowodem) przez 8 lat to mogę coś na ten temat powiedzieć. Przeciętny poziom
      agresji takiego psa jest dużo niższy niż np. bullterriera czy dobermana, które
      całkiem słusznie są uznawane za psy niebezpieczne. Owczarki są mądre, uprzejme i
      przyjazne i nie słyszałem żeby się rzucił takowy na właściciela (pomijając
      patologie typu właściciel-sadysta bo takich to nie ma co żałować). Rasy takie
      jak bullterrier czy nawet amstaff to są psy, które trzeba prowadzić "twardą"
      ręką i nie każdy z takim psem sobie poradzi bo to trzeba mieć charakter
      natomiast owczarka niemieckiego może wychować nawet osoba o spokojnym
      usposobieniu i relatywnie słabej psychice, to po prostu pies-przyjaciel.
      • bullowy Re: Owczarek Niemiecki psem niebezpiecznym???? 15.05.07, 00:37
        Owczarki są niebezpieczne bo mnie taki pogryzł.Te psy są chętne do atakowania
        ludzi w przeciwieństwie akurat do bullterierów które takiej chęci nie
        posiadają.Bullteriery agresywne do człowieka były zawsze usypiane bo miały być
        bojowe tylko i wyłącznie do przeciwnika na czterech łapach.Sędziujący ludzie
        podczas starcia psów bojowych musieli być pewni,że żaden pies ich nie
        ugryzie.Bullteriera trzeba wychowywać właśnie bardzo lekką ręką poprzez zabawe
        itd,inaczej niż owczarka który potrzebuje szkolenia typu
        wojskowego,rozkazów,komend i całej tej szopki.Nie przypadkiem owczarki
        towarzyszyły hitlerowcom na rampach w Oświęcimiu,trzymane są przez policje czy
        wojsko do szczucia ludzi.Oczywiscie najważniejszą rzeczą jest to ,ze pies będzie
        taki jak go się wychowa,i taki dobry może byc tez owczarek niemiecki.Jednak gdy
        słyszę owczarek niemiecki to taki psi przyjaciel a bullterier to morderca to
        szlag mnie trafia.Bullterier ma tak zimną ocenę sytuacj,że kiedy inny pies
        szczeka,warczy,rzuca sie lub ucieka to bullik stoi i się patrzy o co chodzi.Mam
        dwa bulle,poznałem całe mnóstwo,moje wychowane z dziecmi są okazami spokoju i
        inteligencji o jaką owczarka bym nawet nie podejrzewał.Służalczosć to nie to
        samo co inteligencja.
        • Gość: oburzony Owczarki nie są do szczucia ludzi! IP: 83.233.169.* 15.05.07, 01:13
          Są wykorzystywane w wojsku i policji głównie jako psy tropiące bo ich zdolności
          przewyższają w tym zakresie zdolności innych psów. Czemu np. twoich ulubionych
          bullów nie szkoli się na tropicieli śladów, narkotyków czy pomoc niewidomym?
          Odpowiedź jest prosta: bo są uparte, agresywne i po prostu się do tego nie
          nadają. Może masz jakiś wyjątkowy talent do tych psów bo generalnie z opinii
          wielu ludzi wiem, że są to psy bardzo trudne do ułożenia i najczęściej potrafią
          atakować właścicieli tudzież członków rodziny okazując w ten sposób sprzeciw i
          chęć dominacji. Podobnie rottweilery i dobermany oraz wszelkie krzyżówki:
          bullmastiffy itp.
          Co do Niemców, że gestapo posiłkowało się tymi psami to dość oczywiste - w końcu
          to ich narodowa chluba, co w nazwie rasy widać a zresztą nie wiem czy w czasie
          WWII były już bullterriery bo to zdaje mi się dość nowa rasa. Oczywiście prawdą
          jest, że owczarka można wychować na psa agresywnego (jako obrońcy też się
          sprawdzają) ale są to psy naprawdę łatwe do ułożenia. Powtórzę, że miałem
          owczarka przez 8 lat i co prawda był trochę agresywny dla obcych (nikt nie mógł
          podejść do niego bliżej jak na ok 3 metry) ale nigdy nie postawił się mnie ani
          nikomu z rodziny. Dla mnie był posłuszny i potulny jak baranek i bardzo
          grzeczny, wierny, oddany a nie jestem jakimś sadystą - nigdy psa nie uderzyłem
          ani też nie mam charakteru "killera". Co do agresji to generalnie każdy jeden
          pies ma wrodzony pewien jej poziom, w końcu psy to drapieżniki więc nic
          dziwnego. Chodzi o to, że jedne są mniej a inne bardziej agresywne a szkolenie
          polegać powinno na ukierunkowaniu tej agresji.
          Owczarki niemieckie (oraz nowofundlandy) służą też jako ratownicy ludzi
          zasypanych lawinami albo ciężko rannych w trudnych, niedostępnych miejscach -
          czemu bullterriery do takich celów nie są wykorzystywane?
          • bullowy Re: Owczarki nie są do szczucia ludzi! 15.05.07, 09:05
            Moje ulubione bulle posiadają doskonały węch i co ciekawe łapią trop nawet z nad
            wody czego owczarki nie robią.To,że nie wykorzystuje się bulli do czegoś nie
            oznacza,że one do tego sie nie mogą nadawać...
            I sam napisałeś, dlaczego właśnie owczarki sa niebezpieczne..Twój ON był
            agresywny troche do obcych no i właśnie dlatego są to niebzpieczne psy.W mieście
            taki owczarek jest bez sensu bo sprawia swoja niufnością zagrożenie dla ludzi
            postronnych.To jest pies na wieś nie do miasta.Bulle własnie jako psy miejskie
            mają ta przewagę,ze nawet do obcych ludzi są przyjacielskie,lub obojętne. Poza
            tym jak nie wiesz, bullteriery jako rasa ma około 200 lat więc to wcale nie jest
            taka młoda rasa,starsza jest niż popularny u nas w Polsce bokser i wiele innych
            ras.W Anglii bullteriery są bardzo popularne tak samo jak ich kuzyni
            staffordshire bullteriery.Są chowane jako doskonałe psy rodzinne.Co ciekawe
            bardzo wielu starszych ludzi takiego posiada.
            Ja swoich bulli nie bije ,układałem od szczeniaka lekką ręką poprzez ciasteczka
            zabawe i to prawda,że są uparte,ale upór jest cechą właśnie inteligencji.Dla
            Ciebie pies powinien pracowac jak widzę.Dla mnie pies to towarzysz rodziny,od
            którego oczekuję,że będzie sie zawsze chciał bawić z domownikami,ze nie będzie
            agresywny do obcych,że moje dzieci kiedy go za ostro potraktują to on im się nie
            odgryzie.Takie są właśnie bulle,lojalne,odporne na urazy o bardzo wysokim progu
            pobudliwości.
            I jeszcze jedno dlaczego zestawiasz bullteriera z dobermanem czy rotwilerem
            przecież to właśnie owczarki niemieckie są w tej grupie psów.To są psy
            stróżująco -obronne.
    • Gość: zgredek-58 Świat zakazów IP: *.chello.pl 14.05.07, 23:53
      wszystko jest dla ludzi trzeba tylko umiejetnie z tego korzystać.zakazy nic tu
      nie pomogą tylko samokontrola i zdrowy rozsadek.wiadomo że jak za dużo wypiję to
      jutro to bedę musiał odchorować jak będę dużo palił to mnie raczysko zeżre, jak
      .....itd.kto nie będzie miał wewnętrznych hamulców to mu nic nie pomoże a już
      najmniej jakieś dziwne zakazy
    • Gość: peszto witamy w swiatowym powszechnym socjalizmie IP: *.bulldogdsl.com 15.05.07, 00:20
      jw.
    • Gość: anana Re: Świat zakazów IP: *.bielsko.dialog.net.pl 15.05.07, 01:35
      Jako płętę niech sobie politycy i cała reszta chołoty (ich wyborcy) uświadomią,
      że wszelaki ucisk prowadzi zawsze do rewolucji, mniej lub bardziej krwawej,
      lecz zawsze bolesnej dla żądzących. Przykładów nie muszę cytować. Najnowszy -
      GB konserwatyści do tej pory nie mogą się otsząsnąć po tacheryźmie
      • Gość: lump Re: Świat zakazów IP: *.bielsko.dialog.net.pl 15.05.07, 01:52
        Myślę, że jedyny zakaz jaki należy wprowadzić to zakaz podejmowania
        jakichkolwiek decyzji przez polityków.
    • turaj1 Świat zakazów 15.05.07, 02:08
      trzeba by Niemców na takie hasło namówić VERBOTEN IS VERBOTEN
    • prezydent.polski Trzynaste: nie mieszać. 15.05.07, 02:48
      Ja czegoś nie rozumiem. Zawsze wydawało mi się, że są przyjemności, które
      szkodzą innym i te, które szkodzą tylko nam samym. Do pierwszych należy z
      pewnością komfort wyrzucania niezgniecionych opakowań byle gdzie i śmiecenie w
      lesie. Również posiadanie nadsmrodzącego samochodu do swawolnych głośnych
      przejażdzek czy puszczanie głośnych bąków w autobusie. Tu zakazy, a przynajmniej
      ostracyzm narodowy są potrzebne jak powietrze. Ja przynajmniej nie wyobrażam
      sobie liberalizmu w zakresie przyjemnego skądinąd szczypania cycków pani na
      poczcie. A to w końcu też jakiś zakaz.

      Jestem natomiast ZA skrajnym liberalizmem w sprawach dotyczących wyłacznie
      przestrzeni osobistej jednostki. Należą do nich: palenie z dala od dzieci i
      fujów nie lubiących dymu, picie, używanie substancji psychoaktywnych i seks w
      wybranych konfiguracjach. Dorzućcie co chcecie. Przykro mi, nikt ze względu na
      mój wiek produkcyjny przeliczony na sute podatki nie może mi zakazywać
      świadomego skracania czasu ich płacenia. To jest moja sprawa dopóki nie szkodzę
      tym innym.

      Inna sprawa, że istnieje spora grupa ludzi poszukujących nowych dekalogów z
      racji konieczności oparcia się na zewnetrznych regułach. I tę grupę okropnie
      niepokoją jednostki posiadające wewnętrznie wypracowane imperatywy,
      niekoniecznie zgodne ze zdaniem stada. Te pierwiosnki moralnego uzdrawiactwa
      będą parły na wydacie każdej odrobiny wolności osobistej, każdego przejawu
      odpowiedzialności za własne czyny. A wszystko poświęcone naukowymi dowodami, że
      szkodliwe, że okropne, że horrendalnie złe. I oni zrobią nam lepiej, jaśniej i
      po wytyczonej ścieżce. Żebyśmy czasem nie zboczyli, zboczeńcy jedni. Amen.
    • Gość: Andzrzej Świat zakazów IP: *.dsl.wlfrct.sbcglobal.net 15.05.07, 03:58
      Wolnosc nie polega na spontanicznym korzystaniu z wynalazkow techniki,
      tworzeniu uzalezniena od alkoholu, papierosow czy tez zwierzat - przyjaciol.
      Tego rodzju uzaleznienie jest po prostu niewola.



      • Gość: Tomek Re: Świat zakazów IP: *.ipslin.dsl-w.verizon.net 15.05.07, 04:26
        Granie w tenisa jest niezdrowe na kolana. Zakazać! Lepiej popływać.

        Chodzenie do kościoła w niedziele to niewola. Zakazać!
        • Gość: kurioz Re: Świat depresji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.07, 05:40
          Zawsze było dlamnie oczywiste,że istnieje spora grupa ludzi do której
          należałem,dla której żeby zacząć spalać kalorie trzeba się czymś
          "nakręcić".Kedyś dla dzieci wystarczającym nakręceniem(tak sądzę) było granie w
          piłkę na trawniku przed blokiem.Jeśli ktoś pamięta, to spacer też
          nakręca,szczególnie przy dobrej pogodzie wiosną.Ale ta spirala depresji zeszła
          już poniżej powierchni ziemi,nie ma co wspominać.
    • marysia57 Re: Świat zakazów 15.05.07, 05:45
      Kochanowski przewraca sie w grobie z powodu "fast foodach" Gazeta powiniena
      uszanowac fakt ZE POLACY NIE GESI I SWOJ JEZYK MAJA.
    • paskudaprawdziwa Świat zakazów 15.05.07, 07:01
      Człowiek zawsze będzie przekraczac ograniczenia, ale wielkość człowieka nie
      zawsze wyraza się w przekraczaniu ograniczen, czasem przeciwnie, w
      posluszeństie owym ograniczeniom…

      Samoograniczenie się, samoograniczenie swojej skolonnosci do absolutnej
      wolności jest wielka i nielattwa sztuka zycia …

      Silniejszy zawsze chce dominowac, a jak chce byc "dobry" to musi sie
      samograniczyc... To bywa mozliwe i bywa nazwane szlachetnoscia,
      wielkodusnzioscia...

      Zycie bez norm byloby anarchia spoleczna, w istocie brakiem wolności …i szybko
      doprowadziloby do zwycięstwa i dominowania "najsilniejszych" - sily pierwotnej
      hordy.

      Mysle, ze gdybyśmy byli w stanie być nie przekraczać norm znanych z Dekalogu,
      zycie byloby lepsze, sprawiedliwsze, nie byloby np. wojen, wyzysku człowieka
      przez człowieka…

      Droga do wolności to nie dorga do samego DOBRA, to tylko droga ksztaltopwania
      moliwosci wyboru DOBRA, to droga ryzyka, ale to nie jest droga do
      samego „dobra”.

      W istocie---

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka