dragon_fruit 08.06.08, 21:33 a co to jest "hinduskie taekwondo"? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: miki Pomocniczki mam IP: 213.172.177.* 08.06.08, 22:19 "Za tym nowym zjawiskiem kryje się bardzo smutna refleksja. Klub Cupcake za jeden z celów stawia sobie umożliwianie matkom "stawania się częścią społeczności". To straszne, że żyjemy w społeczeństwie, w którym musimy zapłacić za przynależność do odpowiedniej grupy. Kiedyś wystarczyło poprosić sąsiada czy znajomego o zaopiekowanie się dziećmi przez pół godziny - dziś płacimy za to nieznajomym." Tak prawda. "ludzie ludziom zgotowali ten los" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p hahaha, co za brednie? czy wy ludzie ksiazek... IP: *.warszawa.mm.pl 09.06.08, 09:44 nie czytacie ? Chociazby Staś i Nel z "W Pustyni i w Puszczy". Kto się nimi opiekował? Mama? Tata? Kogo dziabną skorpion? A teraz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elle Re: hahaha, co za brednie? czy wy ludzie ksiazek. IP: *.171.85.211.crowley.pl 09.06.08, 14:54 No ale i tak to mąż przeciez na to "wszystko" musi zarobić. Tak mi powiedziała teściowa, która sie nie może pogodzić z faktem, że mam, panią do sprzątania. I do głowy jej nie przyszło, że zarabiam na 50 takich pań. Płacę jej raptem 200 zł miesięcznie i jest to i tak połowa tego co wydaje mój mąż na wino (ostatnio jego hobby - codziennie 20 zł za butelke, a ja pluje sobie w brode , ze mi przeszkadzały dwa piwka - przynajmniej było taniej :-)). Tego akurat nie mogę jej powiedzieć, bo wyjdzie na to że pije ze zgryzoty, że trwonię jego krwawice na panie do sprzątania. A wogóle jak nieszkał z nią to się alkoholu brzydził ... tralalala ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zdziwiona Re: Pomocniczki mam IP: *.pool.e-mobile.ne.jp 09.06.08, 08:18 o to samo chciałam zapytać Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: neacail taekwondo IP: *.era.pl 09.06.08, 08:55 "w stylu nawiązującym do hinduskiego taekwondo" TKD jest koreańskie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Olica Pomocniczki mam IP: *.net.autocom.pl 09.06.08, 08:59 A może zamiast utyskiwać na to, że matki organizują się jak mogą i jeśli tylko je na to stać korzystają z dostępnej pomocy zająć się szanownymi tatusiami? Dlaczego jest tu mowa tylko o tym, że kobiety rzekomo tracą radość z macierzyństwa? Przecież jedna z matek mówi tu wyraźnie, że ktoś za nią załatwia różne sprawy organizacyjne, a ona ma czas na dziecko - w końcu na robienie ciasteczek i bieganie po parku też jest potrzebny czas!!! Skoro, jak widać, ojcowie się nie angażują w organizację ani wychowanie? Niańka jest społecznie akceptowana, a czy jednak taka mumsierge nie jest lepszym rozwiązaniem? Niańka zajmuje się dzieckiem a matka lata i załatwia sprawy, więc czy nie lepiej samej się zająć dzieckiem (i tu się cieszyć tym macierzyństwem), a sprawy pozałatwia mumsierge? Odpowiedz Link Zgłoś
shelmahh Re: Pomocniczki mam 09.06.08, 10:14 heh umawianie spa? do tego trzeba pomocy? strasznie ciężkie to życie jak widać ;) i co ciekawe pewnie problem dotyczy nie tylko samotnych matek a normalnych rodzin z tatą i mamą, gdzie nie ma czasu na nauke jazdy na rowerze czy jakieś inne fajne zajęcia z dziećmi..czy organizowanie urodzinowego przyjęcia to jakaś kara? wydawało mi się do tej pory, że to wręcz super sprawa, zarówno dla rodziców jak i dzieciaków, które mogą pomóc.. artykuł mówi o perfekcjoniźmie jaki sobie narzucają niektórzy ludzie w związku z posiadaniem dziecka - ma być najlepszy bal, najlepsze zabawki, najlepsze zajęcia itp a to nie o to chodzi przecież :) ma być po prostu fajnie bo tego wymaga od nas dziecko ale niektórzy rodzice tego nie rozumieją..łatwo dziecko wysłać na zajęćia ale trudno poświęcić 3 popołudnia na nauke jazdy na rowerze..mi to się w głowie nie mieści ale mam znajomych, któzy chętnie taką naukę by komuś powierzyli bo przecież bieganie za dzieckiem z wywieszonym językiem jest "takie nieprofesjonalne" ;) pozdro! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Przecinek Re: Pomocniczki mam IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.08, 12:03 Zgadzam się. Autorzy tekstu do jednego worka wrzucili załatwianie mnóstwa bzdurnych spraw na mieście, które wymusza na nas bzdurna cywilizacja, i uczenie dziecka jazdy na rowerze. A przeciez to właśnie w załatwianiu tych spraw przydałaby się pomoc - po to, żeby móc osobiście dziecko uczyć jazdy na rowerze. I w takim sensie jestem jak najbardziej za. Są juz przeciez specjalne firmy załatwiające za nas wszelkie sprawy na mieście, łącznie ze staniem w kolejkach do urzędów, więc dlaczego rodzice nie mogliby mieć podobnej pomocy? (Rodzice, nie matki). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MKS Świat zwariował IP: *.abb.pl 09.06.08, 10:18 Samy siebie ogłupiamy. Wmawiamy sobie nawzajem, że nowe czasy to presja dla rodziców by pracować więcej i więcej bo wymagają tego nasi szefowie. To czysty absurd. Ci sami szefowie są również ojcami, matkami często dziadkami i doskonale zdają sobie sprawę z naszych potrzeb i pragnień. Nie dajmy się zwariować i wpędzić w spiralę absurdu. Namiętnie po godzinach zostają zwykle samotni, źle zorganizowani lub faktyczni pechowcy, którym los dał marnego szefa. To my, normalni rodzice mamy wyznaczać standardy i napiętnować dziwaków tworzących rzekomą potrzebę jeszcze większego zaangażowania w pracę a nie odwrotnie. W cywilizowanych firmach nazywa się to poszukiwaniem równowagi, której wszystkim w nieco refleksyjnym nastroju życzę. Odpowiedz Link Zgłoś
lunar_wolf Pomocniczki mam 09.06.08, 15:03 No dobra... ja rozumiem, że rodzice potrzebują czasem pomocy, że nie zawsze maja czas, że rodzinę trzeba za coś wyżywić... ale jeśli ktoś potrzebuje pomocy w dzwonieniu do salonu spa to to już idiotyzm. Jak sie ma raczki i nóżki to można samemu się pofatygować i zadzwonić. I wyobraźcie sobie coś takiego: "zapracowana" mamusia dzwoni po pomoc w zadzwonieniu do spa? Jeśli rodzice nie maja czasu dla dziecka i chcą zwalić robotę na kogoś innego aby ten czas mieć to mnie to nie dziwi, obawiam sie tylko, że sporo osób pozbędzie się też konieczności opieki nad dzieckiem. I co to za dziwna nazwa "mamsjerżka"? Spolszczenia mogą być, ale dosłowne tłumaczenie brzmi nienaturalnie ;/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nihil novi Pomocniczki mam IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.08, 15:50 Może mamka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: titta Pomocniczki mam IP: *.botany.gu.se 09.06.08, 15:56 Nowy pomysl? Naprawde nowy? Jeszcze nie tak dawno temu dziecmi zajmowala sie bona, obiad gotowala kucharka, listy wysylal lokaj. Jak ktos byl biedniejsszy to to samo robila odpowiednio mniejsza liczba osob. Nawet na zabitej dechami wsi gospodyni miala zwykle jakas "nane" do pomocy przy dzieciach: biedna chlopke, owdowiala ciotke czy siostrzenice, ktora nie wyszla za maz. Bo tez pracy w domu bylo wiecej. Zmienilo sie tylko to, ze nie pracuje sie w domu tylko poza. I przez to kontakt z dziecmi staje sie ograniczony... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: london_in_use Pomocniczki mam IP: *.range81-157.btcentralplus.com 09.06.08, 16:02 yummy mummy to wymysł mediów niż rzeczywista postać?? No prosze was.... Pracuje jako niania na Notting Hill i patrzac na te wszystkie niepracujace kobiety, zastanawiam sie gdzie one maja mozgi. Moja poprzednia pracodawczyni w kalendarzu miala zapisane takie zajecia jak: rozpakowac walizki z wakacji, wyjac z kartonu nowe talerze itp. Wszystkie podobne obowiazki nazywala 'Oh, I've got this big project coming...' po czym okazywalo sie, ze project to spakowanie paru rzeczy dzieci i oddanie ich do charity... Rece mi czasem opadaly jak ja slyszalam. Teraz pracuje dla rodziny w ktorej oboje rodzice chodza do pracy i jest znacznie lepiej, choc tez sie czasem zastanawiam co moja szefowa ma w glowie gdy pol godziny zastanawia sie jak polozyc obrus na stole albo pyta mnie czy znam jakies przepisy jak zrobic porridge.... Yummy mummies to nie wymysl mediow - to smutna (i dosc zalosna) rzeczywistosc!! Odpowiedz Link Zgłoś